Dodaj do ulubionych

Moja miłość....

19.01.06, 23:00
nie mam komu tego powiedzieć,
3 lata temu spotkałam człowieka, który stracił żonę, umarła, spotykalismy sie
w tajemnicy przed światem, przed ludźmi,
gdy sie spotykalismy było cudownie, nie rozmawialismy o problemach, o
ludziach, którzy nas ranią, bylismy tylko my, to był nasz mały prywtany raj,
nikt nie miał do niego wstepu dlatego udało nam sie go ukryć, i mieć go na
wyłączność, z każdym tygodniem stawalismy się sobie coraz bliźsi, już nie
potrzebowalismy słów, aby wyrazić nasze szczęście, jednak nigdy żadne z nas
nie powiedziało głosno kocham, jedno wiedziało o drugim ale milczenie stało
sie pierwszorzędne,
czasami, gdy leżałam obok Niego, gdy tak słodko spał, myslałam sobie, że
oddałabym to swoje szczęście z Nim dla Niego ... wiedziałam, że byłby
najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, gdyby leżała obok niego jego żona...
wtedy też zrozumiałam, że kocham go bezinetresownie, że gdyby mozna było
dokonać cudu i Ona mogłaby powrócić, to oddałabym Jej Jego aby On był
szczęśliwy...
jakies pół roku temu coś sie popsuło, oddalilismy się od siebie, nadal się
spotykalismy, ale cos "wisiało w powietrzu", nigdy nic sobie nie
obiecywalismy, nigdy nie chcielismy być parę, On kogoś poznał, wiem,że jest
szczęśliwy, to trwa do dzisiaj..., odeszłam, oddałam Go innej, bo wiem, że sie
przy niej usmiecha, widocznie Ona ma coś w sobie, co sprawia mu dużą radość,
odeszłam, płakałam, bardzo to przeżyłam, ale wiem, że jest szczęśliwy, że jest
kochany,wolę odejść i wiedzieć, że jest szczęśliwy, ja nie mogłam mu tego dać
:-( ....
teraz wiem, że On znowu kogoś stracił, że cierpi, że płacze, jest tak blisko,
dzieli nas kilkadziesiąt metrów, a jednak tak daleko....
płaczę tutaj razem z nim, żałuję, że nie moge być teraz przy nim, ale wiem, że
jednak ktoś jest, ktoś go przytula, jestem szczęśliwa, że ma kogoś i
nieszczęśliwa, że to nie jestem ja :-(

-----jestem z Tobą Moje Serce... i gdybym tylko mogła, wziełabym na siebie
cały ten ból, abyś go juz nie doświadczał, abys się usmiechał, abys był
szczęśliwy..., gdybym tylko mogła---

dziekuję, jak ktoś to przeczytał, nie oczekuje komentarzy, nie oczekuje
zrozumienia, po prostu musiałam to "komuś" wreszcie powiedzieć, bo ukrywanie
tego przez tyle lat jest straszliwą męką...

:-(((((((((((((
Obserwuj wątek
    • misio1231 Re: Moja miłość.... 19.01.06, 23:06
      Jesteś kims niezwykłym!Potrafisz Kochac, Kochac,Kochac i jeszcze raz Kochac rozumiec,przebaczać!
      Zobaczysz,że bedzie Ci to wynagrodzone po stokroć!!!
      Bedziesz w zyciu bardzo szczesliwa-napewno!
    • f_emmefatale Re: Moja miłość.... 19.01.06, 23:09
      Piekna historia...mysle,ze ludzie cierpia z milosci,bo nie potrafia kochac
      bezinteresownie...Ty zas udowadniasz,ze tak potrafisz.

      Jeszcze spotka Cie szczescie....
      • janarczewski Re: Moja miłość.... 20.01.06, 01:45
        f_emmefatale napisała:

        > ...mysle,ze ludzie cierpia z milosci,bo nie potrafia kochac
        > bezinteresownie...

        Przepraszam, ale nie rozumiem tego zdania? jaka jest tresc ukryta w tych
        slowach?
    • widokzmarsa Re: Moja miłość.... 20.01.06, 00:19
      a teraz zanieś to co napisałaś do dobrego psychologa. Nie można się męczyć całe
      życie..
    • kaktusik0 Re: Moja miłość.... 20.01.06, 01:06
      :(
    • messja Re: Moja miłość.... 20.01.06, 01:23
      to straszne co napisalas: facet Cie zostawil dla innej, a Ty sie martwisz jego
      szczesciem czy nieszczesciem? chocby ten facet byl najcudowniejszy i
      najwspanialszy na swiecie to Ty masz dziewczyno obowiazek przede wszystkim
      siebie kochac! nie mozesz przekladac szczescia jakiegos faceta (zwlaszcza
      takiego ktory zostawil Cie dla innej) nad wlasne. to jest chore!

      spojrz w lustro i powiedz sobie: od dzisiaj przede wszystkim ja jestem wazna. o
      siebie przede wszystkim musze sie troszczyc, o siebie dbac. zasluguje na
      usmiech i szczescie bo jestem wspaniala osoba.

      pamietaj o jednej bardzo waznej sprawie: nie bedac sama szczesliwa nie bedziesz
      mogla dac szczescia innej osobie - to nie mozliwe. a nie umiejac szanowac
      siebie nie bedziesz umiala zadbac o to by szanowali Cie inni. takie podejscie
      to nie egoizm - to jedyna droga do szczescia...
      by dac usmiech innej osobie, zacznij usmiechac sie do siebie.
      • takasobielola Re: Moja miłość.... 20.01.06, 09:48
        bardo to święte z twojej strony, że umiesz się tak zachować-> całe cierpenie zwalić na siebie. tylko czy czerpiesz satysfakcję z tego poświęcenia? teraz jesteś dobrym człowiekiem a jak bys pomyślała o sobie mogabys sie stać dobrym i szczęśliwym człowiekiem- sama zdecyduj co lepsze.
        a moja rada: zapomnij o nim na zawsze i zajmij się SWOIM życiem.
    • deep11 Re: Moja miłość.... 20.01.06, 22:18
      smutne
      • caprissa Re: Moja miłość.... 20.01.06, 22:22
        smutne, tak, ale pokazuje ze ona go kochała
        a nie klela na niego jak co poniektore.
        prawdziwa miłosc to taka, kiedy chcemy szczescia tej drugeij sosoby, jej
        szczescie jest nasym. Sami wiemy jak pieknie kochac obopolnie, bez egoizmu, bez
        intreresownosci:)

        Kobieta wyzywjaca, klnaca to nic innego jak ktos komu zabrano cos, nie Kogos a
        cos, co chiała dla własnych celow i nie była to miłosc, ta nienawisci nie zna...
    • frezja66 Re: Moja miłość.... 22.01.06, 22:26
      Dzieki za zrozumienie :-)
      czytam co to napisałyście/napisaliście i płaczę...

      Marzę o tym, aby GO teraz przytulić, aby pocałować, aby powiedziec, że jestem...

      ...zawsze bedzie dla mnie kimś wyjątkowym, kimś kto sprawił, że w moim świecie
      zaświeciło słońce...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka