Dodaj do ulubionych

Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy

IP: *.pl 09.11.02, 07:41
Poruszyliscie bardzo ciekawy i wazny temat. Jestem dyrektorem w
dosyc duzej firmie i tak sie zlozylo ze moim zastepca jest
dziewczyna w moim wieku (tzn. nieco powyżej trzydziestki).
Nasza praca jest stresujaca i zawsze myslalam ze jak ja zajde w
ciaze to - dla spokoju dziecka i jego zdrowego rozwoju- juz na
poczatku ciazy pojede na zwolnienie. Teraz sama juz nie wiem.
Mysle ze jednak tak nie zrobię.
Otoż w ubieglym roku moja zastępczyni zaszla w ciaże i ja
dowiedzialam sie o tym w momencie gdy przyniosla do pracy
zwolnienie. Twierdzila ze ma zagrozona ciąze ale na zwolnieniu
jezdzila sobie np. na zakupy do supermarektow itd. Poczulam sie
urazona i zostawiona sama ze wszystkimi obowiazkami ktore
dotychczas wykonywalysmy razem. Nie wiem jak ulozy nam sie
wspolpraca po jej powrocie z macierzynskiego. Stracilam do niej
zaufanie.
Obserwuj wątek
    • Gość: idala Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.pl 09.11.02, 19:09
      Jestem "kluczowym" pracownikiem firmy. Zaszlam w ciaze mnoga!
      Mam wiecej niz 35 lat.Jestem po "przejsciach", obecnie tez bylo
      zagrozenie poronieniem. Lekarz powiedzial, ze MUSZE miec
      zwolnienie na cala ciaze. Nie znaczy to, ze nie moge chodzic na
      spacery etc. Nie "naciagam" nikogo na zwolnienie. Sama b. sie
      boje. Staram sie pomagac wspolpracownikom z domu. Lecz przeciez
      nie zaryzykuje swojego zycia i dzieci (ciaza mnoga!), gdyz mam
      prace stresujaca. Pewnie nie bede miala gdzie wrocic po urlopie.
      Szef juz szuka zastepstwa... Nie moge miec zalu. Zapewniam tez
      nie jestem "lowca zwolnien lekarskich". Jednak co jest
      wazniejsze???
      • Gość: km Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: 213.17.228.* 31.12.02, 13:36
        Jestem pracownikiem działu personalnego, gdzie przyjmuję bardzo
        dużo tego rodzaju wiadomości - ciążem, zwolnienia, zasiłki itd.
        Pocieszeniem dla osób pracujących w dużych firmach moze być to,
        że w polskim prawie zaczęła istnieć umowa na zastępstwo, dzięki
        czemu pracodawca może zatrudnić sobie osobę na czas naszych
        zwolnień, urlopów itp. bez konieczności wiązania się na dłużej!!!
        Uszy do góry ...
    • Gość: jafp Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.02, 21:10
      Dziecko Pierwsze:
      Pracuje w firmie od 4 lat (prawie od poczatku jej istnienia w
      Polsce). Od poczatku ciazy pracuje chociaz lekarz prowadzacy sam
      proponuje mi przy kazdej wizycie (prywatnej) zwolnienie. Szkole
      ludzi w calej Polsce. 5 dni w tygodniu. W 5 miesiacu napadnieto
      na mnie pod moim blokiem - nastepnego dnia dzwonie ze szpitala.
      Moj szef "No a kto poprowadzi to szkolenie? Ludzie czekaja?!".
      Nie mialam wiecej watpliwosci - reszte ciazy (zagrozonej)
      spedzilam na zwolnieniu. Po urlopie macierzynskim zostalam
      zwolniona z powodu reorganizacji firmy i likwidacji mojego
      stanowiska.
      Dziecko drugie:
      Pracuje w firmie 5 miesiecy. Ciaza. Szef idzie mi na reke i do 7
      miesiaca pracuje majac nienormowany czas pracy, wiele robiac w
      domu, korzystajac z laptopa i komorki. Potem szef zmusza mnie do
      pojscia na zwolnienie. Ile ja sie nablagalam lekarza, zeby mi to
      zwolnienie dal! Nie pomagalo nawet to, ze nie moglam chodzic z
      powodu ucisku na nerw! A w firmie nie mialam po co sie
      pokazywac! Skonczylo sie zwolnieniem. Teraz jestem od poltora
      roku na urlopie wychowawczym i wiem, ze nie mam po co wracac do
      firmy. Majac dwoje dzieci (5 i 2 lata) nie wyobrazam sobie
      powrotu do pracy i utarczek z szefem z powodu choroby dziecka,
      wczesniejszego wyjscia z pracy do przedszkola itp.
      Cale szczescie, ze moj maz jest w stanie utrzymac rodzine ze
      swojej pensji! Ale to nie jest wolnosc wyboru!
    • Gość: mona Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.11.02, 01:27
      a ja mam pytanie:jak mając dzieci wrócić do pracy i się w niej utrzymać?
      • Gość: GRUSZKA Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: proxy / 10.10.99.* 27.12.02, 13:26
        Jestem 28 letnia kobieta, stanu wolnego i bezdzietna
        Parcuje w bardzo powaznej rzadowej komorce UE i wiecie co?
        MOj szef pan z doktoratme traktuje mnie jak mankeina i caly czas
        zniewaza uzywajac zwrotow typu" kobiety to powinny dzieci rodzic"
        jak ten pan albo ktorys z tych madrali da mi miesiecznie za
        urodzenie dziecka pensje miesiac w miesiac okolo 2500 to
        przestane sie burzyc.ten tekstpana menago ....no coz taki
        facetow trzeba lac po twarzy i skopac porzadnie bo inne srodki
        zdaja sie byc nieskuteczne. |jakbym go dorwala to bym uciela co
        nieco moze by inaczej speiwal.
    • Gość: Menago Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.dialup.supermedia.pl 11.11.02, 11:46
      Mam z ciążami w pracy do czynienia na codzień chociaż sam nie
      zachodze w ciążę i im dłużej zbieram te doświadczenia tym
      bardziej tęsknię za powrotem tradycyjnych ról społecznych.
      Kocham kobiety i ich ciąże ale poza pracą. W pracy powinni
      przebywać ludzie odpowiedzialni i skoncentrowani zadaniowo. Mnie
      nie dziwi, że kobieta znika na całą ciążę bez medycznej
      konieczności - hormony.
      Drogie Panie - z całą atencją dla Waszej płci - wróćcie do
      rodzenia dzieci, wychowywania ich jak należy oraz uprawiania
      seksu z przyjemnością możliwą dzięki czasom "po rewolucji
      seksualnej". Przestańmy grać w feministyczne bzdury i udawać, że
      jesteście takie jak mężczyźni. Spójżcie w lustro - to wszystko
      wyjaśnia. My nie chodzimy po świecie i nie dopominamy się
      możliwości rodzenia dzieci bo jesteśmy facetami i nie mamy macic
      itp. Wy przestańcie wreszcie dopominać się ze względu na
      ciążę "takiego samego traktowania jak traktowani są mężczyźni".
      Warto abyście pogodziły się, że macie piękne cycuszki, boberki,
      rodzicie dzieci i jest to piękne! Ale jest też oczywiste, że
      jeśli jesteście aktywne płciowo nie możecie pracować równie
      odpowiedzialnie jak faceci. Przecież naturalnie dziecko w
      brzuchu i kołysce jest ważniejsze niż pracodawca, a Wasze
      hormony mają nad Wami 100% władzę i nic dziwnego, że zamiast
      pracować przeżywacie w ciąży "problemy egzystencjalne".
      Co innego kobiety, które świadomie nie chcą rodzić (lub niestety
      nie mogą) - żyjemy w demokratycznym społeczeństwie i niech
      pracują na równi z mężczyznami. Ale, ale ! Niech wtedy podpisują
      odpowiednie zobowiązania, że nie będą rodzić. To chyba uczciwy
      układ?
      Pozdrawiam Panie i te, które mogą być partnerkami w płodzeniu i
      wychowywaniu potomstwa i te, które mogą być kolegami w pracy i
      przestrzegam : nie próbujcie wcielać się na raz w obie role!
      Menago
      • niedzwiedziczka Do pana Menago 11.11.02, 13:30
        Drogi Panie!
        Nie wiem, w jakiej rzeczywistości Pan żyje, ale na pewno
        nie w takiej, jak większość pracujących Pań. Wygląda na
        to, że nie czytał Pan postów na Dziecku. Dowiedziałby się
        Pan, że zdecydowana większość kobiet pracuje niedlatego,
        że są feministkami ale dlatego, że MUSI.
        Nie wiem, czy zdaje Pan sobie sprawę, że mężczyzna
        zarabiający średnią krajową (teraz chyba 2300 brutto) NIE
        JEST W STANIE utrzymać rodziny. No, chyba że spróbuje Pan
        za tę kwotę wynająć mieszkanie, wyżywić i ubrać co
        najmniej 3 osoby.
        O samorealizacji w pracy nie będę pisać, bo zważywszy
        "cycuszki i boberki" w Pana tekście, wnioskuję, że nie
        podejrzewa Pan "dzietnych" kobiet o jakiekolwiek ambicje
        poza kantami na spodniach męża i brakiem zirnka kurzu w domu.
        Z uszanowaniem
        dzietna i pracująca
        • Gość: Rozbawiony Re: Do pana Menago IP: 80.51.246.* 11.11.02, 18:17
          Kolega Menago wbił kij (jeśli to wyrażenie kogoś nie dotknie) w mrowisko i już
          lawina kobiecych kompleksów ! Ha, ha, ha ... Prócz tego obrażone buzie, że ktoś
          dostrzega "cycuszki i boberki" ! Nie udawajcie słodkie Panie, że ich nie macie
          i że nie mają znaczenia w Waszym życiu.
          A cała ta historia z dziećmi i praca to jeden galimatias. Jakie takie
          rozwiazania mają tylko najbogatsze kraje no i Żydzi w kibucach. Może zatem
          powrót do lokalnych komun?
          • niedzwiedziczka Re: Do pana Menago 11.11.02, 21:46
            Gość portalu: Rozbawiony napisał(a):

            > Kolega Menago wbił kij (jeśli to wyrażenie kogoś nie
            dotknie) w mrowisko i już
            > lawina kobiecych kompleksów ! Ha, ha, ha ... Prócz tego
            obrażone buzie, że ktoś
            > dostrzega "cycuszki i boberki" ! Nie udawajcie słodkie
            Panie, że ich nie macie i że nie mają znaczenia w Waszym
            życiu.

            Oczywiście, drogi Panie, mamy je i mają w naszym życiu
            takie samo znaczenie, a nawet mniejsze, jak wasze
            "wacusie" (mamy mniej kompleksów na ich punkcie i lepiej
            umiemy je wykorzystywać). Ale patrzenie na kobietę
            wyłącznie w kontekście rozrodczym i rozrywkowym doskonale
            świadczy o Pana poziomie....

            > A cała ta historia z dziećmi i praca to jeden galimatias.

            W tym punkcie się z Panem zgodzę. Problem w tym, jak
            najlepiej wyjść z tego galimatiasu.
            >Jakie takie rozwiazania mają tylko najbogatsze kraje no
            >i Żydzi w kibucach. Może zatem powrót do lokalnych komun?
            • Gość: KR$ Re: Do pana Menago IP: *.riz.pl 12.11.02, 13:29
              niedzwiedziczka napisała:

              > Gość portalu: Rozbawiony napisał(a):
              >
              > > Kolega Menago wbił kij (jeśli to wyrażenie kogoś nie
              > dotknie) w mrowisko i już
              > > lawina kobiecych kompleksów ! Ha, ha, ha ... Prócz tego
              > obrażone buzie, że ktoś
              > > dostrzega "cycuszki i boberki" ! Nie udawajcie słodkie
              > Panie, że ich nie macie i że nie mają znaczenia w Waszym
              > życiu.
              >
              > Oczywiście, drogi Panie, mamy je i mają w naszym życiu
              > takie samo znaczenie, a nawet mniejsze, jak wasze
              > "wacusie" (mamy mniej kompleksów na ich punkcie i lepiej
              > umiemy je wykorzystywać).


              --------> hahaha mniej kompleksow... to zes mnie rozbawila. A
              kto spedza godziny przed lustrem wciagajac brzuch (ostatnio
              pieknie sportretowano to w reklamowce Ery) - wiekszosc znajomych
              mi dziewczyn robi to samo, w dodatku narzeka na swoje cycki,
              dupe, nogi (niezaleznie od tego jak dobrze wygladaja) itp. itd...


              Ale patrzenie na kobietę
              > wyłącznie w kontekście rozrodczym i rozrywkowym doskonale
              > świadczy o Pana poziomie....
              >
              > > A cała ta historia z dziećmi i praca to jeden galimatias.
              >
              > W tym punkcie się z Panem zgodzę. Problem w tym, jak
              > najlepiej wyjść z tego galimatiasu.
              > >Jakie takie rozwiazania mają tylko najbogatsze kraje no
              > >i Żydzi w kibucach. Może zatem powrót do lokalnych komun?
              • niedzwiedziczka Re: Do pana Menago 12.11.02, 13:41
                Gość portalu: KR$ napisał(a):

                > --------> hahaha mniej kompleksow... to zes mnie
                rozbawila. A
                > kto spedza godziny przed lustrem wciagajac brzuch
                (ostatnio
                > pieknie sportretowano to w reklamowce Ery) - wiekszosc
                znajomych
                > mi dziewczyn robi to samo, w dodatku narzeka na swoje
                cycki,
                > dupe, nogi (niezaleznie od tego jak dobrze wygladaja)
                itp. itd...

                To masz widocznie towarzystwo na swoim poziomie, bo moje
                znajome mają ważniejsze rzeczy na głowie niż ciągłe
                oglądanie się w lustrze (a wcale źle nie wyglądają).
                • Gość: KR$ Re: Do pana Menago IP: *.riz.pl 12.11.02, 14:08
                  niedzwiedziczka napisała:

                  > Gość portalu: KR$ napisał(a):
                  >
                  > > --------> hahaha mniej kompleksow... to zes mnie
                  > rozbawila. A
                  > > kto spedza godziny przed lustrem wciagajac brzuch
                  > (ostatnio
                  > > pieknie sportretowano to w reklamowce Ery) - wiekszosc
                  > znajomych
                  > > mi dziewczyn robi to samo, w dodatku narzeka na swoje
                  > cycki,
                  > > dupe, nogi (niezaleznie od tego jak dobrze wygladaja)
                  > itp. itd...
                  >
                  > To masz widocznie towarzystwo na swoim poziomie, bo moje
                  > znajome mają ważniejsze rzeczy na głowie niż ciągłe
                  > oglądanie się w lustrze (a wcale źle nie wyglądają).
                  >
                  >

                  -----> znowu mnie rozsmieszylas - nie zastanawialas sie kiedys
                  nad podjeciem pracy w kabarecie? :-) Albo jeszcze lepiej - w
                  teatrze absurdu? A tak btw - to ty mieszkalas z tymi swoim
                  znajomymi - bo ja z paroma swoimi mieszkalem i widzialem jakie
                  cuda wyprawiaja. A i twoje znajome (i ty) na pewno nie uzywacie,
                  kremow, balsamow, fluidow, pomadek i innego talatajstwa majacego
                  poprawic wasz wyglad? Hehehehe - nie ciagnij tego dalej bo pekne
                  ze smiechu...


                  • agniecha27 Re: Do pana Menago 13.11.02, 16:54
                    Gość portalu: KR$ napisał(a):

                    > niedzwiedziczka napisała:
                    >
                    > > Gość portalu: KR$ napisał(a):
                    > >
                    > > > --------> hahaha mniej kompleksow... to zes mnie
                    > > rozbawila. A
                    > > > kto spedza godziny przed lustrem wciagajac brzuch
                    > > (ostatnio
                    > > > pieknie sportretowano to w reklamowce Ery) - wiekszosc
                    > > znajomych
                    > > > mi dziewczyn robi to samo, w dodatku narzeka na swoje
                    > > cycki,
                    > > > dupe, nogi (niezaleznie od tego jak dobrze wygladaja)
                    > > itp. itd...
                    > >
                    > > To masz widocznie towarzystwo na swoim poziomie, bo moje
                    > > znajome mają ważniejsze rzeczy na głowie niż ciągłe
                    > > oglądanie się w lustrze (a wcale źle nie wyglądają).
                    > >
                    > >
                    >
                    > -----> znowu mnie rozsmieszylas - nie zastanawialas sie kiedys
                    > nad podjeciem pracy w kabarecie? :-) Albo jeszcze lepiej - w
                    > teatrze absurdu? A tak btw - to ty mieszkalas z tymi swoim
                    > znajomymi - bo ja z paroma swoimi mieszkalem i widzialem jakie
                    > cuda wyprawiaja. A i twoje znajome (i ty) na pewno nie uzywacie,
                    > kremow, balsamow, fluidow, pomadek i innego talatajstwa majacego
                    > poprawic wasz wyglad? Hehehehe - nie ciagnij tego dalej bo pekne
                    > ze smiechu...
                    >
                    >

                    Ja pękam ze śmiechu czytając wypowiedzi pana...
                    buachacha buachcha
                    • Gość: KR$ Re: Do pana Menago IP: *.riz.pl 14.11.02, 11:14
                      agniecha27 napisała:

                      > Gość portalu: KR$ napisał(a):
                      >
                      > > niedzwiedziczka napisała:
                      > >
                      > > > Gość portalu: KR$ napisał(a):
                      > > >
                      > > > > --------> hahaha mniej kompleksow... to zes mnie
                      > > > rozbawila. A
                      > > > > kto spedza godziny przed lustrem wciagajac brzuch
                      > > > (ostatnio
                      > > > > pieknie sportretowano to w reklamowce Ery) - wiekszosc
                      > > > znajomych
                      > > > > mi dziewczyn robi to samo, w dodatku narzeka na swoje
                      > > > cycki,
                      > > > > dupe, nogi (niezaleznie od tego jak dobrze wygladaja)
                      > > > itp. itd...
                      > > >
                      > > > To masz widocznie towarzystwo na swoim poziomie, bo moje
                      > > > znajome mają ważniejsze rzeczy na głowie niż ciągłe
                      > > > oglądanie się w lustrze (a wcale źle nie wyglądają).
                      > > >
                      > > >
                      > >
                      > > -----> znowu mnie rozsmieszylas - nie zastanawialas sie
                      kiedys
                      > > nad podjeciem pracy w kabarecie? :-) Albo jeszcze lepiej - w
                      > > teatrze absurdu? A tak btw - to ty mieszkalas z tymi swoim
                      > > znajomymi - bo ja z paroma swoimi mieszkalem i widzialem
                      jakie
                      > > cuda wyprawiaja. A i twoje znajome (i ty) na pewno nie
                      uzywacie,
                      > > kremow, balsamow, fluidow, pomadek i innego talatajstwa
                      majacego
                      > > poprawic wasz wyglad? Hehehehe - nie ciagnij tego dalej bo
                      pekne
                      > > ze smiechu...
                      > >
                      > >
                      >
                      > Ja pękam ze śmiechu czytając wypowiedzi pana...
                      > buachacha buachcha
                      >
                      i slusznie - to o czym pisze jest naprawde smieszne - hehehe...
                      • Gość: EMI KR$ to żałosny buhaj!!!! IP: 100.1.1.* 27.02.03, 14:20
                        To pewnie jakiś wszawy cep z Koziej Wólki.Nie miej ty lepiej
                        dzieci miernoto! A tacy mądrzy i dobrzy ludzie giną w
                        wypadkach!!!! Buhahahahaj!
                • Gość: Ewa Komentarz mojego niemieckiego przyjaciela IP: *.pppool.de 18.07.03, 14:52
                  Chcailam tu zacytowac komentarz mojego niemieckiego przyjaciela,
                  ktoremu opowiedzialam o toczacej sie tu dyskusji. DO tychw
                  szystkich, ktorych stac na dzieci, ale nie maja ochoty ze swoich
                  podatkow utrzymywac przyszlych mam: MOze by tak zaczac adoptowac
                  niemieckie dzieci (co prawda nie jest ich zbyt duzo, ale
                  zawsze...), w ciagu przyszlych pokolen by nas zgermanizowali
                  i "nie bedzie Niemiec plul nam w twarz" Marii KOnopnickiej
                  calkowicie by juz zdewaluizowalo.
                  Trakutujcie to oczywiscie z przymruzeniem oka.
                  A ten pan, ktory czeka, by kobieta mu zasponsorowala auto.
                  Pprzypomina mi to nastawienie ukrainskich sutenerow. Najlepiej
                  siedziec na kanapie, pierdziec i bekac i zyc z kobiet.
        • agniecha27 Niedźwiedziczka :))) 13.11.02, 16:38
          niedzwiedziczka napisała:

          > Drogi Panie!
          > Nie wiem, w jakiej rzeczywistości Pan żyje, ale na pewno
          > nie w takiej, jak większość pracujących Pań. Wygląda na
          > to, że nie czytał Pan postów na Dziecku. Dowiedziałby się
          > Pan, że zdecydowana większość kobiet pracuje niedlatego,
          > że są feministkami ale dlatego, że MUSI.
          > Nie wiem, czy zdaje Pan sobie sprawę, że mężczyzna
          > zarabiający średnią krajową (teraz chyba 2300 brutto) NIE
          > JEST W STANIE utrzymać rodziny. No, chyba że spróbuje Pan
          > za tę kwotę wynająć mieszkanie, wyżywić i ubrać co
          > najmniej 3 osoby.
          > O samorealizacji w pracy nie będę pisać, bo zważywszy
          > "cycuszki i boberki" w Pana tekście, wnioskuję, że nie
          > podejrzewa Pan "dzietnych" kobiet o jakiekolwiek ambicje
          > poza kantami na spodniach męża i brakiem zirnka kurzu w domu.
          > Z uszanowaniem
          > dzietna i pracująca

          Dzielna jesteś i podpisuję się pod Twoim postam obiema rękoma. Ja też muszę
          pracować i chcę mież dziecko już w przyszłym roku... Mam nadzieję, że wejście
          do UE i konieczność dostosowania prawa do prawa unijnego przyniesie korzyści
          również Polkom, bo wbrew pozorom w innych krajach Unii, kobietom ciężarnym i
          posiadającym dzieci jest o wiele lepiej niż nam... Ot co!
          Pozdrowionka :)))
          Do tekstu Menago nie mam komentarza, bo poprostu brak mi cenzuralnych słów :(
          • niedzwiedziczka Re: Niedźwiedziczka :))) 13.11.02, 19:10
            Dziękuję za poparcie :)
            Ja mam dziecko i pracuję, więc wiem z autopsji, jakie to
            życie niełatwe...
      • Gość: @@@ Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: 193.95.186.* 11.11.02, 15:00
        Gość portalu: Menago napisał(a):

        > Mam z ciążami w pracy do czynienia na codzień chociaż sam nie
        > zachodze w ciążę i im dłużej zbieram te doświadczenia tym
        > bardziej tęsknię za powrotem tradycyjnych ról społecznych.
        > Kocham kobiety i ich ciąże ale poza pracą. W pracy powinni
        > przebywać ludzie odpowiedzialni i skoncentrowani zadaniowo.
        Mnie
        > nie dziwi, że kobieta znika na całą ciążę bez medycznej
        > konieczności - hormony.
        > Drogie Panie - z całą atencją dla Waszej płci - wróćcie do
        > rodzenia dzieci, wychowywania ich jak należy oraz uprawiania
        > seksu z przyjemnością możliwą dzięki czasom "po rewolucji
        > seksualnej". Przestańmy grać w feministyczne bzdury i udawać,
        że
        > jesteście takie jak mężczyźni. Spójżcie w lustro - to wszystko
        > wyjaśnia. My nie chodzimy po świecie i nie dopominamy się
        > możliwości rodzenia dzieci bo jesteśmy facetami i nie mamy
        macic
        > itp. Wy przestańcie wreszcie dopominać się ze względu na
        > ciążę "takiego samego traktowania jak traktowani są
        mężczyźni".
        > Warto abyście pogodziły się, że macie piękne cycuszki,
        boberki,
        > rodzicie dzieci i jest to piękne! Ale jest też oczywiste, że
        > jeśli jesteście aktywne płciowo nie możecie pracować równie
        > odpowiedzialnie jak faceci. Przecież naturalnie dziecko w
        > brzuchu i kołysce jest ważniejsze niż pracodawca, a Wasze
        > hormony mają nad Wami 100% władzę i nic dziwnego, że zamiast
        > pracować przeżywacie w ciąży "problemy egzystencjalne".
        > Co innego kobiety, które świadomie nie chcą rodzić (lub
        niestety
        > nie mogą) - żyjemy w demokratycznym społeczeństwie i niech
        > pracują na równi z mężczyznami. Ale, ale ! Niech wtedy
        podpisują
        > odpowiednie zobowiązania, że nie będą rodzić. To chyba uczciwy
        > układ?
        > Pozdrawiam Panie i te, które mogą być partnerkami w płodzeniu
        i
        > wychowywaniu potomstwa i te, które mogą być kolegami w pracy i
        > przestrzegam : nie próbujcie wcielać się na raz w obie role!
        > Menago

        co to za bzdury???????????? co to za idiota????!!! mam nadzieje
        ze nie jest niczyim szefem.... jezeli tak to wspolczuje...
      • Gość: Wyrozumiała Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: 80.51.246.* 11.11.02, 15:07
        Proponuje żeby Pan przeniósł się ze swoimi głębokimi przemyśleniami na jakąś
        listę dyskusyjną Playboy'a lub w inne dostatecznie cuchnące testosteronem i
        piwem miejsce.
        Wyrozumiała
      • winniepooh monsieur 11.11.02, 16:10
        Gość portalu: Menago napisał(a):

        > Mam z ciążami w pracy do czynienia na codzień chociaż sam nie
        > zachodze w ciążę i im dłużej zbieram te doświadczenia tym
        > bardziej tęsknię za powrotem tradycyjnych ról społecznych.
        > Kocham kobiety i ich ciąże ale poza pracą. W pracy powinni
        > przebywać ludzie odpowiedzialni i skoncentrowani zadaniowo. Mnie
        > nie dziwi, że kobieta znika na całą ciążę bez medycznej
        > konieczności - hormony.
        > Drogie Panie - z całą atencją dla Waszej płci - wróćcie do
        > rodzenia dzieci, wychowywania ich jak należy oraz uprawiania
        > seksu z przyjemnością możliwą dzięki czasom "po rewolucji
        > seksualnej". Przestańmy grać w feministyczne bzdury i udawać, że
        > jesteście takie jak mężczyźni. Spójżcie w lustro - to wszystko
        > wyjaśnia. My nie chodzimy po świecie i nie dopominamy się
        > możliwości rodzenia dzieci bo jesteśmy facetami i nie mamy macic
        > itp. Wy przestańcie wreszcie dopominać się ze względu na
        > ciążę "takiego samego traktowania jak traktowani są mężczyźni".
        > Warto abyście pogodziły się, że macie piękne cycuszki, boberki,
        > rodzicie dzieci i jest to piękne! Ale jest też oczywiste, że
        > jeśli jesteście aktywne płciowo nie możecie pracować równie
        > odpowiedzialnie jak faceci. Przecież naturalnie dziecko w
        > brzuchu i kołysce jest ważniejsze niż pracodawca, a Wasze
        > hormony mają nad Wami 100% władzę i nic dziwnego, że zamiast
        > pracować przeżywacie w ciąży "problemy egzystencjalne".
        > Co innego kobiety, które świadomie nie chcą rodzić (lub niestety
        > nie mogą) - żyjemy w demokratycznym społeczeństwie i niech
        > pracują na równi z mężczyznami. Ale, ale ! Niech wtedy podpisują
        > odpowiednie zobowiązania, że nie będą rodzić. To chyba uczciwy
        > układ?
        > Pozdrawiam Panie i te, które mogą być partnerkami w płodzeniu i
        > wychowywaniu potomstwa i te, które mogą być kolegami w pracy i
        > przestrzegam : nie próbujcie wcielać się na raz w obie role!
        > Menago
        • winniepooh monsieur Menago 11.11.02, 16:34
          nie wiem jakim cudem poprzedni post się pojawił, sorry

          > Gość portalu: Menago napisał(a):
          >

          > > Co innego kobiety, które świadomie nie chcą rodzić (lub niestety
          > > nie mogą) - żyjemy w demokratycznym społeczeństwie i niech
          > > pracują na równi z mężczyznami. Ale, ale ! Niech wtedy podpisują
          > > odpowiednie zobowiązania, że nie będą rodzić. To chyba uczciwy
          > > układ?

          pomijając zdetermiowany hormonami, skandaliczny w formie chrakter wyciętej
          częsci postu pana M. , wypada zgodzić się z ostatnim akapitem. Sama chętnie
          poszłabym na takie rozwiązanie, tyle że ustawodawca pryncypialnie zarządził, że
          nie mogę stanowić o własnym losie.
          A co jeśli się rozmyślę i z 5 lat zechcę mieć dziecko?
          Primo można renegocjować umowę - rozsądny pracodawca nie pozbędzie się dobrego
          pracownika, tylko dlatego że ów będzie miej dyspozycyjny, a podpisanie umowy o
          niezachodzenie w ciążę pozwoli pracodawcy i pracwnicy poznać się nawzajem bez
          wzajemnych podejrzeń A) o zaciążenie, B) o dyskryminację z powodu możliwości
          zaciążenia. w tej sytuacji można też na czas ciąży i opieki nad niemowlęciem
          pomysleć o bardziej elastycznym czasie pracy i dostosowanym doniego sposobie
          wynagradzania.
          Secundo - droga wolna, umowę można zwyczajnie zerwać lub pomysleć o urlopie
          bezplatnym.
          Bo właściwie z jakiej racji ktoś miałby obarczać kogoś innego konsekwencjami
          powiększenia swojej rodziny.

          • Gość: maHo Re: monsieur Menago IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 23.01.03, 19:10
            tak, tyle że nie ma 100% skutecznej metody antykoncepcyjnej(no
            chyba że totalna wstrzemięźliwość, ale to dla totalnych ascetów).
            załóżmy że podpiszesz, i tydzień później zajdziesz w ciążę...
            i co wtedy?

      • Gość: Jolak Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: 80.51.246.* 11.11.02, 16:13
        Artykół jest O.K. ale może ktoś powinien tu jednak dbać o minimum dobrych
        obyczajów? Proponuję usunąć ten obraźliwy post.
        • Gość: zlosliwy Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.pl 11.11.02, 16:51
          Gość portalu: Jolak napisał(a):

          > Artykół jest O.K.
          ale Twoja ortografia nie jest OK, paniusiu, do garów....
          • Gość: Wala Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: 80.51.246.* 11.11.02, 17:54
            Gość portalu: zlosliwy napisał(a):

            > Gość portalu: Jolak napisał(a):
            >
            > > Artykół jest O.K.
            > ale Twoja ortografia nie jest OK, paniusiu, do garów....
            Jesteś rzeczywiście złośliwy i beznadziejny. Może Jolak zamiast uczyć się
            ortografii musiała chować dzieci jakiegoś samca, który ją wrobił, a może jest
            dyslektyczką. Słyszałeś wykształcony patafianie przeznaczony do wyzszych celów
            o takich przypadkach?
            Znamienne dla głupków, że żadnej myśli tylko złośliwość.
            Wala
          • Gość: kobieta Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: srv1:* / 10.0.62.* 28.12.02, 18:14
            Mam propozycję by pan złośliwy, pan KR$ i inni mu podobni stworzyli sobie
            portal pt."Ja mężczyzna" i tam wypowiadali się tak idiotycznie.
        • Gość: toni Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.as27.nwbl1.wi.voyager.net 08.12.02, 16:09
          Jolak! Wiem,ze niektore opinie sa niezbyt eleganckie lub wrecz glupkowate, ale
          sugerowanie usuniecia jakiegos punktu widzenia to pomysl z innej epoki.
          Mieszkam w Stanach i tutaj wiele kobiet ma troje i wiecej dzieci. Pomijajac
          kwestie finansowe (trudno je pomijac w Polsce) to wiekszy problemem kobiet
          tutaj jest jak wrocic do zycia zawodowego nie po roku czy dwoch ale po 10
          latach kiedy dzieci sa juz troche samodzielne a kobieta jest caly czas mloda
          (tutaj przynajmniej do poznej czterdziestki)
          • Gość: Alka Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: 208.230.252.* 24.01.03, 22:30
            Hej, Ja tez mieszkam w Stanach i jakos wokol nie widze zeby bylo
            wiele kobiet, ktore maja po troje dzieci i przez dziesiec lat
            nie pracuja zawodowo. No ale moze Ty zyjesz w wyzszej klasie
            spolecznej, gdzie kobiety po prostu stac na to, albo moze w tej
            bardzo niskiej klasie spolecznej, gdzie kobieta rzeczywiscie
            zajmuje sie glownie domem i wychowaniem dzieci.
            Pracuje zwodowo, mam znajome koleznaki w wieku 25-40, mezatki,
            ktore albo maja jedno dziecko, albo dzieci nie maja wcale. Dla
            mnie wiec jest normalne byc zamezna trzydziestolatka bez dzieci,
            bo wokol takich jak ja jest mnostwo, a te z dziecmi to znowu
            mnejszosc.

            Alka
      • Gość: Inka Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.zab.cdp.pl / *.kat.cdp.pl 12.11.02, 12:08
        Po przeczytaniu niewątpliwych madrości które Pan tu zaserwował
        nawet nie byłam oburzona Pańską tępotą i niewątpliwie
        szowinistycznymi pogladami, byłam szczerze rozbawiona. Nic
        dziwnego, Pan zwyczajnie nie chodzi twardo po ziemi, Pan jeszcze
        z drzewa nie zlazł. Proponuję częściej do myślenia używać głowy
        a nie penisa. A jak już Pan ma takie mądre rady, to trzeba być
        konsekwentnym, chętnie zostanę w domu, będę sobie rodzić dzieci
        i nie zawracać tym głowy szefowi jeśli Pan zostanie sponsorem
        mojej rodziny, bo tak się składa, że ci boscy i męscy panowie
        nie potrafią już "mięska do domku przynieść z polowania".
        Pozdrawiam.
      • Gość: aga Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.es.adp.com 12.11.02, 18:57
        powinienes pan wrocic na drzewo, z ktorego spadlez przez swoja
        nieuwage
      • kaser Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy 12.11.02, 21:39
        Współczuję kobietom, ktore muszą z Panem pracować. Ja pracuję w
        swojej firmie ponad osiem lat. Pracuję w zespole, w którym jest
        przeważająca liczba mężczyzn. Między czasie urodziłam dwójkę
        dzieci. Prawie połowę drugiej ciąży musialam przebyć na
        zwolnieniu ale nigdy nie usłyszałam ani od dyrektora, ani od
        kolegów, że powinnam siedzieć w domu i zajmować się rodziną. Po
        urlopie macierzyńskim wróciłam do pracy, na swoje stanowisko i
        wszystko wróciło do normy.
      • kasia.lomanczyk Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy 20.06.03, 09:54
        Niech zatem panowie wezma sie do sensownego zarabiania. Jesli faceci beda
        zarabiac tyle, zeby spokojnie utrzymac zone i dwojke dzieci, splacac kredyt za
        dom i samochod i jeszcze oplacic zonie ZUS i trzeci filar (bo kobieta tez
        pracuje w domu, na rzecz meza, w zwiazku z czym on powinien oplacac jej
        ubezpieczenie emerytalne) to ja chetnie zostane w domu, naprawde. Jednak jakos
        nie widze tego w polskich realiach.
      • Gość: lady Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.07.03, 21:47
        CO za palant!!!
      • Gość: Ewa Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.pppool.de 18.07.03, 14:05
        Drogi Panie "Menago"!
        Mowi Pan o demokracji,. Chcialam Panu przypomniec, ze demokracja
        oznacza miedzy inymi, a moze przede wszystkim, ze jazda
        jednostka ma prawo do samostanowienia i podejmowanie, a takze
        wyglaszania swoich wlasnych opinii. Pan z tej wolnosci
        skorzystal, wypowiadajac sie na lamach gazety. Mam jednak
        wrazenie, ze zapomina Pan o wolnosci kobiet do samostanowienia i
        decydowania o tym, jaka jest ich rola spoleczna. Zapomina Pan
        rowniez, ze zyjemy w kraju, w ktorym jedna pensja w rodzinie nie
        wystarcza do jej utrzymania. Nawet gdyby kobiety wolaly
        przeistoczyc sie maszyny do rodzenia dzieci, sytuacja
        ekonomiczna i tak by im na to nie pozwolila. Ta sama sytuacja
        ekonomiczna nie pozwala mezczyznom na pelnienie roli
        utrzymujacego rodzine. Natura zdecydowala, ze to kobiety rodza
        dzieci, mimo ze dzieci sa sprawa obojga partnerow. NIe oznacza
        to jednak, ze powinno je sie ograniczac. CZlowiek nie sklada sie
        tylko i wylacznie z funkcji biologicznych, ale takze jest
        istota, ktora mysli i czuje. Wiec skoro ma ochote pracowac i
        spelniac sie zawodowo, nalezy jej to ulatwic. Nie cofajmy sie do
        sredniowiecza! Pozy tym, mam wrazenie, ze bardzo wazny element
        nie zdolal sie wyksztalcic w okresie Panskiej socjalizacji.
        Decyzja o zajsciu w ciaze i wychowaniu dzieci jest decyzja
        wspolna w kazdym zwiazku. Kobiety nie sa obiektami do
        zapladniania, ale partnerami w kazdej dziedzinie zycia.
        Zastanawiam sie, w jakim swiecie Pan zyje. Z Panskiego listu
        przebija jakas frustracja. Moze nie mial Pan za duzo szczescia w
        kontaktach z kobietami. Nic dziwnego przy takim reakcyjnym
        podejsciu do tematu i szowinistycznych opiniach.
    • Gość: Wyrozumiała Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: 80.51.246.* 11.11.02, 15:49
      Do pewnego stopnia sgadzam sie z autorką, że częsć z nas
      pogłębia naturalny konflikt między praca poza domem, a
      macierzyństwem trochę instrumentalnym traktowaniem firmy, w
      której pracują. Nie chcę tego usprawiedliwiać, a raczej
      wyjaśnić. W Polsce ani tzw. statystyczna ani nawet ta całkiem
      nie statystyczna - dobrze wykształcona kobieta- nie jest w
      stanie godzić swojego macierzyństwa z zatrudnieniem. Cały system
      prawny i społeczny jest tak ustawiony jakby mówił: masz równe
      prawa z mężczyznami wszędzie tam gdzie jesteś taka jak
      mężczyzna. Bycie kobietą to twoje hobby. Za hobby musisz płacić
      jak za modelarstwo, żeglarstwo itp. Jak mężczyzna handlowiec
      chce przez 9 miesięcy budować łódkę, później kilka miesięcy
      plywać dookoła świata, a następne kilka lat zwalniać się z
      pracy "bo w niedzielę bom mi się urwał i muszę go naprawić" to
      też go wywalą z pracy. To równośc płci w Polsce. Uważam, że
      jeśli nie zmienimy klasy politycznej wzbogacając ją o kobiety to
      cała sprawa nigdy nie będzie rozwiązana. Ja na przykład
      głosowałam w ostatnich wyborach na same młode i kobieco
      wyglądające kobiety. Ten żałosny Menago, który tu się wpisał ma
      niestety jedną rację. Spośród kobiet sukces (a więc wpływ na
      nasze życie) odnoszą te, które przyjmują męskie zasady gry.
      Zawarły pakt o aseksualności - są albo już w okresie menopauzy
      albo zaprzeczyły swojej kobiecości rezygnując z dzieci.
      Moim zdaniem młoda dziewczyna, która chce mieć dzieci po prostu
      nie wpisuje się w polskie społeczeństwo inaczej jak wegetująca
      na jego marginesie społęcznym, zależna od jakiegos "Menago" czy
      innego faceta w spodniach lub faceta w spódnicy.
      Jako jedyne wyjście (chociaż niedoskonałe) widzę uprawianie
      wolnych zawodów, własnej działalności gospodarczej lub tworzenie
      babskich spółdzielni pracy. No i bierzmy się za politykę i
      popierajmy się w polityce.
      Wyrozumiała
      • lanca2 Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy 11.11.02, 22:56
        Ja też uważam, że tylko siła i niezależność daje nam szanse. Jestem gotowa
        zrobić wszystko żeby być niezależna materialnie. Mam dopiero 25 i jeszcze nie
        jestem gotowa ani uczuciowo ani materialnie na dzieci. Jestem jednak pewna, że
        nie dam sobą pomiatać w tej sprawie. Chcę koło 30 byc ekspertem w swojej
        dziedzinie i pracować z wolnej stopy za całe góry forsy i wiem, że dopnę swego.
        Nie zamierzam opierać swojej wolności do dzieci o żadnego faceta. Nie chcę byc
        żona - utrzymanką i martwić się jak długo będę jeszcze karmić jego ego
        długością moich nóg i młodo wygladającą buzią. Nie chcę też liczyć na jakiegoś
        gamonia ze średnią krajową i MUSIEĆ wracać do pracy.
        Po prostu trzeba móc dużo zarabiać.
        Zosia
        • Gość: KR$ Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.riz.pl 12.11.02, 13:42
          lanca2 napisał(a):

          -----> hehehe ale jaja, poczytajcie:


          > Ja też uważam, że tylko siła i niezależność daje nam szanse.
          Jestem gotowa
          > zrobić wszystko żeby być niezależna materialnie. Mam dopiero 25


          -----> to duzo wyjasnia...


          i jeszcze nie
          > jestem gotowa ani uczuciowo ani materialnie na dzieci. Jestem
          jednak pewna, że
          > nie dam sobą pomiatać w tej sprawie. Chcę koło 30 byc
          ekspertem w swojej
          > dziedzinie i pracować z wolnej stopy za całe góry forsy i
          wiem, że dopnę swego.


          ------> hehehe za cale gory forsy, hehehe - jeszcze pewnie
          nigdzie w zyciu nie pracowala ale aspiracje do zarabiania calej
          gory forsy to juz ma - co wiecej - jest pewna ze jej sie to
          nalezy... Moze ona z hameryki pisze - bo jesli z Polszy to czy
          nie slyszala o tym co sie dzieje na rynku pracy i z gospodarka?
          A pozniej bedzie frustracja, stres, depresja, poczucie niskiej
          wartosci...



          >
          > Nie zamierzam opierać swojej wolności do dzieci o żadnego
          faceta. Nie chcę byc
          > żona - utrzymanką i martwić się jak długo będę jeszcze karmić
          jego ego
          > długością moich nóg i młodo wygladającą buzią. Nie chcę też
          liczyć na jakiegoś
          > gamonia ze średnią krajową i MUSIEĆ wracać do pracy.
          > Po prostu trzeba móc dużo zarabiać.
          > Zosia


          -----> tak Zosiu - just do it. Od siebie dodam - zycie jest
          zajebiste i mozna byc niezaleznym - po prostu trzeba czesto
          wygrywac w totka.

          Powodzenia.
    • Gość: LadyDi tak niestety jest IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.11.02, 09:46
      mam 28 lat i bardzo chciałabym urodzić dziecko, ale , jak widać
      rynek pracy zmusza mnie do odsuwania tej decyzji na przyszłość..
      po pierwsze nie wiem co na to mój szef, po drugie, kiepsko z
      kasą... i to jest bardzo ważne...
      może i bym na moje stanowisko na czas porodu i macierzyński
      znalazła zastępstwo, ale co potem?, relacje szef=pracownik w
      mojej firmie są trochę luźne i trudno sie połapać, jakie jest
      stanowisko szefa do kobiet w ciąży..
      • Gość: filozof trochę rozważań filozoficznych IP: *.idpan.poznan.pl 12.11.02, 10:30
        Będzie trochę filozofii
        Podstawową funkcją cywilizacji jest zapewnienie bezpiecznego
        życia tworzącym ją jednostkom przekazywania ich genów następnym
        pokoleniom. Cywilizacja, w której posiadanie dzieci jest
        traktowane jako hobby (bardzo kosztowne a do tego bardzo
        pracochłonne i na dodatek stresujące)w dłóższym okresie czasu
        (np 300 lat)nie powinna przetwac. Ponieważ dzięki rozwojowi
        metod pozwalających nie mieć dzieci można wybrać inne hobby,
        znacznie mniej absorbujące i w dodatku podnoszące prestiż
        społeczny (w odróżnienu od dzieci, zwłaszcza w większej ilości)
        przyrost naturalny spada (polecam różne analizy demograficznie
        dla Europy). Generalnie warto widzieć w każdej "ciąży"
        człowieka, który będzie pracował w czasach kiedy my będziemy
        wymagać opieki.
        Na marginesie. W Szwecji w materiałach reklamowych rodzina
        występuje w postaci 2+3. Być może dlatego, że w znanym mi
        szpitalu w małym mieście, większość lekarzy pochodzi z importu
        (z Polski, Czech, b. Jugosławi). Warto też dodzać, że w
        autobusie większość to kolorowi i Słowianie. Zatrudnane
        imigrantów (zwłaszcza jak się jest bogatym)stanowi jakąś metodę
        ale pewnie za te 300 lat większość ludzi w Europie będzie miała
        śniadą cerę lub skośne oczy. No cóż wszystko kiedyś się kończy.
        A może by tak zmienić nastawienie do dzieci?
        • magda.gdansk Re: trochę rozważań filozoficznych 12.11.02, 11:21
          Gość portalu: filozof napisał(a):

          > Będzie trochę filozofii
          > Podstawową funkcją cywilizacji jest zapewnienie bezpiecznego
          > życia tworzącym ją jednostkom przekazywania ich genów następnym
          > pokoleniom. Cywilizacja, w której posiadanie dzieci jest
          > traktowane jako hobby (bardzo kosztowne a do tego bardzo
          > pracochłonne i na dodatek stresujące)w dłóższym okresie czasu
          > (np 300 lat)nie powinna przetwac. Ponieważ dzięki rozwojowi
          > metod pozwalających nie mieć dzieci można wybrać inne hobby,
          > znacznie mniej absorbujące i w dodatku podnoszące prestiż
          > społeczny (w odróżnienu od dzieci, zwłaszcza w większej ilości)
          > przyrost naturalny spada (polecam różne analizy demograficznie
          > dla Europy). Generalnie warto widzieć w każdej "ciąży"
          > człowieka, który będzie pracował w czasach kiedy my będziemy
          > wymagać opieki.
          > Na marginesie. W Szwecji w materiałach reklamowych rodzina
          > występuje w postaci 2+3. Być może dlatego, że w znanym mi
          > szpitalu w małym mieście, większość lekarzy pochodzi z importu
          > (z Polski, Czech, b. Jugosławi).

          NIe, nie dlatego. Dlatego, ze w Szwecji jest najwyzsza dzietnosc w Europie,
          najlepsza, gwarantowana i w znacznej mierze oplacana przez panstwo i gminy
          opieka nad malymi dziecmi (zlobki i przedszkola), a takze dlatego, ze jest tam
          najwiecej kobiet w parlamencie i w rzadzie. Ktore rozumieja sytuacje kobiet,
          ktore maja dzieci, i maja wladze. A w Polsce rzadza nami buraki takie, jak
          Menago. Potrafia plesc o cycuszkach, a poza tym - kompletny trzeciorzed
          umyslowy. My na to spokojnie patrzymy, bo kobiety "brzydza sie polityka", a
          potem jest zdziwienie, ze jest tak, jak jest: rodzcie sobie dzieci jak chcecie,
          i jak takie macie hobby, a od powaznych spraw sa panowie buraki, ktore wam
          powiedza jak macie zyc. No i mowia. Jak ten Menago.
          • Gość: KR$ Re: trochę rozważań filozoficznych IP: *.riz.pl 12.11.02, 13:59
            magda.gdansk napisała:

            > Gość portalu: filozof napisał(a):
            >
            > > Będzie trochę filozofii
            > > Podstawową funkcją cywilizacji jest zapewnienie bezpiecznego
            > > życia tworzącym ją jednostkom przekazywania ich genów
            następnym
            > > pokoleniom. Cywilizacja, w której posiadanie dzieci jest
            > > traktowane jako hobby (bardzo kosztowne a do tego bardzo
            > > pracochłonne i na dodatek stresujące)w dłóższym okresie
            czasu
            > > (np 300 lat)nie powinna przetwac. Ponieważ dzięki rozwojowi
            > > metod pozwalających nie mieć dzieci można wybrać inne hobby,
            > > znacznie mniej absorbujące i w dodatku podnoszące prestiż
            > > społeczny (w odróżnienu od dzieci, zwłaszcza w większej
            ilości)
            > > przyrost naturalny spada (polecam różne analizy
            demograficznie
            > > dla Europy). Generalnie warto widzieć w każdej "ciąży"
            > > człowieka, który będzie pracował w czasach kiedy my będziemy
            > > wymagać opieki.
            > > Na marginesie. W Szwecji w materiałach reklamowych rodzina
            > > występuje w postaci 2+3. Być może dlatego, że w znanym mi
            > > szpitalu w małym mieście, większość lekarzy pochodzi z
            importu
            > > (z Polski, Czech, b. Jugosławi).
            >
            > NIe, nie dlatego. Dlatego, ze w Szwecji jest najwyzsza
            dzietnosc w Europie,
            > najlepsza, gwarantowana i w znacznej mierze oplacana przez
            panstwo i gminy
            > opieka nad malymi dziecmi (zlobki i przedszkola), a takze
            dlatego, ze jest tam
            > najwiecej kobiet w parlamencie i w rzadzie. Ktore rozumieja
            sytuacje kobiet,
            > ktore maja dzieci, i maja wladze. A w Polsce rzadza nami
            buraki takie, jak
            > Menago. Potrafia plesc o cycuszkach, a poza tym - kompletny
            trzeciorzed
            > umyslowy. My na to spokojnie patrzymy, bo kobiety "brzydza sie
            polityka", a
            > potem jest zdziwienie, ze jest tak, jak jest: rodzcie sobie
            dzieci jak chcecie,
            >
            > i jak takie macie hobby, a od powaznych spraw sa panowie
            buraki, ktore wam
            > powiedza jak macie zyc. No i mowia. Jak ten Menago.

            -----> co za stek bzdur - chcesz miec dzieci to je miej! Kto ci
            broni? a ze cie na nie nie stac? Twoj problem. Mnie nie stac na
            Ferrari ale nie mam o to pretensji do calego swiata. Stac mnie
            natomiast na dzieci ale ich nie mam - czy to znaczy, ze ja (jako
            kolega z pracy) mam pracowac za ciebie i zarobic na twoje
            potomstwo? Jak sama nie potrafisz zarobic na utrzymanie swoich
            dzieci to je splodz z kims kto ci pomoze a nie oczekuj, ze
            koszty ich wychowania poniesie pracodawca albo ja (kolega z
            pracy). Jesli ty domagasz sie od strony szefa partycypacji w
            koszcie powolania na swiat twojego potomstwa to moze ja wystapie
            o dofinansowanie Ferrari? Zaznaczam - jest ono dla mnie bardzo
            wazne - a zwiazalem sie z frajerka ktora nie potrafi zarobic na
            taki prezent dla mnie...
            • Gość: wit Re: trochę rozważań filozoficznych IP: *.partex.com.pl 14.11.02, 09:23
              Gość portalu: KR$ napisał(a):

              > magda.gdansk napisała:
              >
              > > Gość portalu: filozof napisał(a):
              > >
              > > > Będzie trochę filozofii
              > > > Podstawową funkcją cywilizacji jest zapewnienie
              bezpiecznego
              > > > życia tworzącym ją jednostkom przekazywania ich genów
              > następnym
              > > > pokoleniom. Cywilizacja, w której posiadanie dzieci jest
              > > > traktowane jako hobby (bardzo kosztowne a do tego bardzo
              > > > pracochłonne i na dodatek stresujące)w dłóższym okresie
              > czasu
              > > > (np 300 lat)nie powinna przetwac. Ponieważ dzięki
              rozwojowi
              > > > metod pozwalających nie mieć dzieci można wybrać inne
              hobby,
              > > > znacznie mniej absorbujące i w dodatku podnoszące prestiż
              > > > społeczny (w odróżnienu od dzieci, zwłaszcza w większej
              > ilości)
              > > > przyrost naturalny spada (polecam różne analizy
              > demograficznie
              > > > dla Europy). Generalnie warto widzieć w każdej "ciąży"
              > > > człowieka, który będzie pracował w czasach kiedy my
              będziemy
              > > > wymagać opieki.
              > > > Na marginesie. W Szwecji w materiałach reklamowych rodzina
              > > > występuje w postaci 2+3. Być może dlatego, że w znanym mi
              > > > szpitalu w małym mieście, większość lekarzy pochodzi z
              > importu
              > > > (z Polski, Czech, b. Jugosławi).
              > >
              > > NIe, nie dlatego. Dlatego, ze w Szwecji jest najwyzsza
              > dzietnosc w Europie,
              > > najlepsza, gwarantowana i w znacznej mierze oplacana przez
              > panstwo i gminy
              > > opieka nad malymi dziecmi (zlobki i przedszkola), a takze
              > dlatego, ze jest tam
              > > najwiecej kobiet w parlamencie i w rzadzie. Ktore rozumieja
              > sytuacje kobiet,
              > > ktore maja dzieci, i maja wladze. A w Polsce rzadza nami
              > buraki takie, jak
              > > Menago. Potrafia plesc o cycuszkach, a poza tym - kompletny
              > trzeciorzed
              > > umyslowy. My na to spokojnie patrzymy, bo kobiety "brzydza
              sie
              > polityka", a
              > > potem jest zdziwienie, ze jest tak, jak jest: rodzcie sobie
              > dzieci jak chcecie,
              > >
              > > i jak takie macie hobby, a od powaznych spraw sa panowie
              > buraki, ktore wam
              > > powiedza jak macie zyc. No i mowia. Jak ten Menago.
              >
              > -----> co za stek bzdur - chcesz miec dzieci to je miej! Kto
              ci
              > broni? a ze cie na nie nie stac? Twoj problem. Mnie nie stac
              na
              > Ferrari ale nie mam o to pretensji do calego swiata. Stac mnie
              > natomiast na dzieci ale ich nie mam - czy to znaczy, ze ja
              (jako
              > kolega z pracy) mam pracowac za ciebie i zarobic na twoje
              > potomstwo? Jak sama nie potrafisz zarobic na utrzymanie swoich
              > dzieci to je splodz z kims kto ci pomoze a nie oczekuj, ze
              > koszty ich wychowania poniesie pracodawca albo ja (kolega z
              > pracy). Jesli ty domagasz sie od strony szefa partycypacji w
              > koszcie powolania na swiat twojego potomstwa to moze ja
              wystapie
              > o dofinansowanie Ferrari? Zaznaczam - jest ono dla mnie bardzo
              > wazne - a zwiazalem sie z frajerka ktora nie potrafi zarobic
              na
              > taki prezent dla mnie...

              Nie dziwie sie że jestes z frajerka. Normalna by tkiego glupka
              nie zniosla. A odnosnie Ferrari - to szkoda ze Twoi rodzice
              zamiast je kupic wychowali takiego osla.
              • Gość: KR$ Re: trochę rozważań filozoficznych IP: *.riz.pl 14.11.02, 11:50
                Gość portalu: wit napisał(a):

                > Gość portalu: KR$ napisał(a):
                >
                > > magda.gdansk napisała:
                > >
                > > > Gość portalu: filozof napisał(a):
                > > >
                > > > > Będzie trochę filozofii
                > > > > Podstawową funkcją cywilizacji jest zapewnienie
                > bezpiecznego
                > > > > życia tworzącym ją jednostkom przekazywania ich genów
                > > następnym
                > > > > pokoleniom. Cywilizacja, w której posiadanie dzieci jest
                > > > > traktowane jako hobby (bardzo kosztowne a do tego bardzo
                > > > > pracochłonne i na dodatek stresujące)w dłóższym okresie
                > > czasu
                > > > > (np 300 lat)nie powinna przetwac. Ponieważ dzięki
                > rozwojowi
                > > > > metod pozwalających nie mieć dzieci można wybrać inne
                > hobby,
                > > > > znacznie mniej absorbujące i w dodatku podnoszące
                prestiż
                > > > > społeczny (w odróżnienu od dzieci, zwłaszcza w większej
                > > ilości)
                > > > > przyrost naturalny spada (polecam różne analizy
                > > demograficznie
                > > > > dla Europy). Generalnie warto widzieć w każdej "ciąży"
                > > > > człowieka, który będzie pracował w czasach kiedy my
                > będziemy
                > > > > wymagać opieki.
                > > > > Na marginesie. W Szwecji w materiałach reklamowych
                rodzina
                > > > > występuje w postaci 2+3. Być może dlatego, że w znanym
                mi
                > > > > szpitalu w małym mieście, większość lekarzy pochodzi z
                > > importu
                > > > > (z Polski, Czech, b. Jugosławi).
                > > >
                > > > NIe, nie dlatego. Dlatego, ze w Szwecji jest najwyzsza
                > > dzietnosc w Europie,
                > > > najlepsza, gwarantowana i w znacznej mierze oplacana przez
                > > panstwo i gminy
                > > > opieka nad malymi dziecmi (zlobki i przedszkola), a takze
                > > dlatego, ze jest tam
                > > > najwiecej kobiet w parlamencie i w rzadzie. Ktore
                rozumieja
                > > sytuacje kobiet,
                > > > ktore maja dzieci, i maja wladze. A w Polsce rzadza nami
                > > buraki takie, jak
                > > > Menago. Potrafia plesc o cycuszkach, a poza tym -
                kompletny
                > > trzeciorzed
                > > > umyslowy. My na to spokojnie patrzymy, bo kobiety "brzydza
                > sie
                > > polityka", a
                > > > potem jest zdziwienie, ze jest tak, jak jest: rodzcie
                sobie
                > > dzieci jak chcecie,
                > > >
                > > > i jak takie macie hobby, a od powaznych spraw sa panowie
                > > buraki, ktore wam
                > > > powiedza jak macie zyc. No i mowia. Jak ten Menago.
                > >
                > > -----> co za stek bzdur - chcesz miec dzieci to je miej! Kto
                > ci
                > > broni? a ze cie na nie nie stac? Twoj problem. Mnie nie stac
                > na
                > > Ferrari ale nie mam o to pretensji do calego swiata. Stac
                mnie
                > > natomiast na dzieci ale ich nie mam - czy to znaczy, ze ja
                > (jako
                > > kolega z pracy) mam pracowac za ciebie i zarobic na twoje
                > > potomstwo? Jak sama nie potrafisz zarobic na utrzymanie
                swoich
                > > dzieci to je splodz z kims kto ci pomoze a nie oczekuj, ze
                > > koszty ich wychowania poniesie pracodawca albo ja (kolega z
                > > pracy). Jesli ty domagasz sie od strony szefa partycypacji w
                > > koszcie powolania na swiat twojego potomstwa to moze ja
                > wystapie
                > > o dofinansowanie Ferrari? Zaznaczam - jest ono dla mnie
                bardzo
                > > wazne - a zwiazalem sie z frajerka ktora nie potrafi zarobic
                > na
                > > taki prezent dla mnie...
                >
                > Nie dziwie sie że jestes z frajerka. Normalna by tkiego glupka
                > nie zniosla. A odnosnie Ferrari - to szkoda ze Twoi rodzice
                > zamiast je kupic wychowali takiego osla.

                -----> Nie filozuj, nie filozuj. Ty to dopiero jestes z
                frajerem - nie potrafi zarobic na twoj pomiot w zwiazku z czym
                chcesz zmusic mnie do tego bym ja ci sie na niego dolozyl...
                Spadaj na drzewo bo ja skladam na Ferrari - juz niedlugo je bede
                mial - m.in. dzieki temu ze nie musze sie dokladac do cudzych
                bachorow. A od moich rodzicow sie odstosunkuj - moze i wychowali
                osla, ale za swoje pieniadze zarobione ciezka praca. Ten osiol w
                dodatku rowniez ciezko pracuje i placi podatki, ZUSy i inne
                srusy a nie zada od innych utrzymywania go i oplacania jego
                prywatnych fanaberii. Majac powyzsze na uwadze musze przyznac
                chyba rzeczywiscie osiol ze mnie. Jednak szanuj swego osla - to
                on cie utrzymuje gdy jestes na macierzynskim lub wychowawczym...
                • Gość: KaJot Re: trochę rozważań filozoficznych IP: *.parkiet.com.pl / 192.168.11.* 14.11.02, 12:09

                  > > A odnosnie Ferrari - to szkoda ze Twoi rodzice
                  > > zamiast je kupic wychowali takiego osla.
                  >
                  > -----> Nie filozuj, nie filozuj. Ty to dopiero jestes z
                  > frajerem - nie potrafi zarobic na twoj pomiot w zwiazku z czym
                  > chcesz zmusic mnie do tego bym ja ci sie na niego dolozyl...
                  > Spadaj na drzewo bo ja skladam na Ferrari - juz niedlugo je bede
                  > mial - m.in. dzieki temu ze nie musze sie dokladac do cudzych
                  > bachorow. A od moich rodzicow sie odstosunkuj - moze i wychowali
                  > osla, ale za swoje pieniadze zarobione ciezka praca. Ten osiol w
                  > dodatku rowniez ciezko pracuje i placi podatki, ZUSy i inne
                  > srusy a nie zada od innych utrzymywania go i oplacania jego
                  > prywatnych fanaberii. Majac powyzsze na uwadze musze przyznac
                  > chyba rzeczywiscie osiol ze mnie. Jednak szanuj swego osla - to
                  > on cie utrzymuje gdy jestes na macierzynskim lub wychowawczym...

                  Ciekawe kto płacił twojej mamuśce kiedy była na macierzyńskim?
                  • Gość: magda.gdansk Re: trochę rozważań filozoficznych IP: *.coe.int 14.11.02, 15:04
                    Gość portalu: KaJot napisał(a):

                    >
                    > > > A odnosnie Ferrari - to szkoda ze Twoi rodzice
                    > > > zamiast je kupic wychowali takiego osla.
                    > >
                    > > -----> Nie filozuj, nie filozuj. Ty to dopiero jestes z
                    > > frajerem - nie potrafi zarobic na twoj pomiot w zwiazku z czym
                    > > chcesz zmusic mnie do tego bym ja ci sie na niego dolozyl...
                    > > Spadaj na drzewo bo ja skladam na Ferrari - juz niedlugo je bede
                    > > mial - m.in. dzieki temu ze nie musze sie dokladac do cudzych
                    > > bachorow. A od moich rodzicow sie odstosunkuj - moze i wychowali
                    > > osla, ale za swoje pieniadze zarobione ciezka praca. Ten osiol w
                    > > dodatku rowniez ciezko pracuje i placi podatki, ZUSy i inne
                    > > srusy a nie zada od innych utrzymywania go i oplacania jego
                    > > prywatnych fanaberii. Majac powyzsze na uwadze musze przyznac
                    > > chyba rzeczywiscie osiol ze mnie. Jednak szanuj swego osla - to
                    > > on cie utrzymuje gdy jestes na macierzynskim lub wychowawczym...
                    >
                    A ciebie, milosniku Ferrari, kto utrzymuje, kiedy masz taka prywatna fanaberie,
                    ze chorujesz? Zwazywszy stan umyslowy, nie jest takze wykluczone, ze niebawem
                    przejdziesz na rente z powodu niezdolnosci do pracy. (O zarobieniu zas na
                    Ferrari przy tych kwalifikacjach umyslowych - nie ma mowy. Nawet gdybys harowal
                    do konca zycia.) I wtedy utrzymujemy cie takze my - kobiety, ktore pracuja. I
                    takze placa podatki i skladki na ZUS.
                    Szkoda wielka, ze nikt nas nie pyta, czy chcemy skladac sie na koszty twojego
                    utrzymania. Ja bym osobiscie nie chciala cie utrzymywac. Frajerce zas, z ktora
                    jestes, ktora tak uprzejmie okreslasz - zloz serdeczne wyrazy wspolczucia. Ta
                    to musi miec zycie...
                    • Gość: KR$ Re: trochę rozważań filozoficznych IP: *.riz.pl 16.11.02, 19:46
                      Gość portalu: magda.gdansk napisał(a):

                      > Gość portalu: KaJot napisał(a):
                      >
                      > >
                      > > > > A odnosnie Ferrari - to szkoda ze Twoi rodzice
                      > > > > zamiast je kupic wychowali takiego osla.
                      > > >
                      > > > -----> Nie filozuj, nie filozuj. Ty to dopiero jestes z
                      > > > frajerem - nie potrafi zarobic na twoj pomiot w zwiazku z czym
                      > > > chcesz zmusic mnie do tego bym ja ci sie na niego dolozyl...
                      > > > Spadaj na drzewo bo ja skladam na Ferrari - juz niedlugo je bede
                      > > > mial - m.in. dzieki temu ze nie musze sie dokladac do cudzych
                      > > > bachorow. A od moich rodzicow sie odstosunkuj - moze i wychowali
                      > > > osla, ale za swoje pieniadze zarobione ciezka praca. Ten osiol w
                      > > > dodatku rowniez ciezko pracuje i placi podatki, ZUSy i inne
                      > > > srusy a nie zada od innych utrzymywania go i oplacania jego
                      > > > prywatnych fanaberii. Majac powyzsze na uwadze musze przyznac
                      > > > chyba rzeczywiscie osiol ze mnie. Jednak szanuj swego osla - to
                      > > > on cie utrzymuje gdy jestes na macierzynskim lub wychowawczym...
                      > >
                      > A ciebie, milosniku Ferrari, kto utrzymuje, kiedy masz taka prywatna
                      fanaberie,
                      >
                      > ze chorujesz?


                      ------> nie choruje. :-O


                      Zwazywszy stan umyslowy, nie jest takze wykluczone, ze niebawem
                      > przejdziesz na rente z powodu niezdolnosci do pracy. (O zarobieniu zas na
                      > Ferrari przy tych kwalifikacjach umyslowych - nie ma mowy. Nawet gdybys
                      harowal
                      >
                      > do konca zycia.)


                      ------>juz ty sie o to nie martw kwiatuszku - mam 28 lat i przez 4 lata pracy
                      zarobilem juz na Ferrari - tyle, ze tak naprawde nie zalezy mi na posiadaniu
                      kupy szmelcu - Ferrari bylo tylko przykladem fanaberii. Jestes specjalistka
                      psychiatra? Moze siebie zdiagnozujesz?


                      I wtedy utrzymujemy cie takze my - kobiety, ktore pracuja. I
                      > takze placa podatki i skladki na ZUS.

                      ----> zabko - z checia bym sie wypisal z tego interesu - na pewno wplacam tam
                      wiecej niz ty - tylko tak jak juz pisalem - nigdy nie korzystam.


                      > Szkoda wielka, ze nikt nas nie pyta, czy chcemy skladac sie na koszty twojego
                      > utrzymania. Ja bym osobiscie nie chciala cie utrzymywac.

                      -----> nie dolozylas do mnie ani grosza wiec nie przypisuj to sobie skladania
                      sie na moje utrzymanie - zreszta nie poradzila bys.


                      Frajerce zas, z ktora
                      > jestes, ktora tak uprzejmie okreslasz - zloz serdeczne wyrazy wspolczucia. Ta
                      > to musi miec zycie...
                      >

                      -----> bardzo jej sie to zycie podoba :-) I tobie by sie podobalo - ale masz
                      pecha - wybralem ja bo jest lepsza - nie ma postawy roszczeniowej :-D dla
                      ciebie zostaly same fajtlapy...


                      Ciao
                      • Gość: asda Re: trochę rozważań filozoficznych IP: *.crowley.pl 06.04.03, 18:29
                        Acha, Twoje studia o ile je skonczyles, kosztowaly mnie (i nie tylko mnie)
                        wiecej niz moje urlopy macierzynskie i Ci nie wypominam. A powinnam, bo ta kasa
                        na marne poszla, skoro takie glupoty wypisujesz.
                      • Gość: kriss Re: trochę rozważań filozoficznych IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 09.05.03, 16:16
                        Nie ma postawy roszczeniowej bo ty masz jej wystarczająco dużo
                        za was dwoje !!!
                  • Gość: Anka Re: trochę rozważań filozoficznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.03, 11:58
                    Ten Gościu od ferrari fajnie pieprzy. Założę się, że jego starzy
                    maja firmę, w której on jest zatrudniony i do tego gówno robi.
                    Starzy płacą za niego składki ZUS od najniższej krajowej a jemu
                    się wydaje, że jest wielki i że to z jego gównianych składek
                    wypłacane są zasiłki macierzyńskie i wychowacze.
                • Gość: asda Re: trochę rozważań filozoficznych IP: *.crowley.pl 06.04.03, 18:25
                  A tos dowcipny! Ty mnie utrzymujesz na macierzynskim lub wychowawczym? Kochany,
                  moje dzieci maja dwoje rodzicow, ktorzy placa zusy i srusy i z tej kasy sa
                  finansowane moje fanaberie dotyczace posiadania dzieci, ktore w przyszlosci
                  beda Ci dom starcow finansowac ze swoich zusow, jak Cie starosc zetnie i
                  ferrari Cie nie utrzyma. Nie biore cudzej kasy, tylko dostaje te, ktora sama
                  wplacalam przez lata ciezkiej pracy, zeby wreszcie moc cieszyc sie potomstwem.
                • Gość: cypis Re: trochę rozważań filozoficznych IP: 195.94.207.* 08.07.03, 14:56
                  e, chwilunia,chwilunia-jakich fanaberii???!!! to ty dziecko
                  nazywasz "fanaberią"?! szkoda,że twoi rodzice tak nie
                  myśleli...moja droga fanaberio swoich rodziców!!!!!
            • ania_powers Re: trochę rozważań filozoficznych 07.12.02, 02:47

              >
              > -----> co za stek bzdur - chcesz miec dzieci to je miej! Kto
              ci
              > broni? a ze cie na nie nie stac? Twoj problem. Mnie nie stac
              na
              > Ferrari ale nie mam o to pretensji do calego swiata. Stac mnie
              > natomiast na dzieci ale ich nie mam - czy to znaczy, ze ja
              (jako
              > kolega z pracy) mam pracowac za ciebie i zarobic na twoje
              > potomstwo? Jak sama nie potrafisz zarobic na utrzymanie swoich
              > dzieci to je splodz z kims kto ci pomoze a nie oczekuj, ze
              > koszty ich wychowania poniesie pracodawca albo ja (kolega z
              > pracy). Jesli ty domagasz sie od strony szefa partycypacji w
              > koszcie powolania na swiat twojego potomstwa to moze ja
              wystapie
              > o dofinansowanie Ferrari? Zaznaczam - jest ono dla mnie bardzo
              > wazne - a zwiazalem sie z frajerka ktora nie potrafi zarobic
              na
              > taki prezent dla mnie...


              Buraku niewyorany.
              Jest roznica miedzy twoim ferrari a dzieckiem. Wiesz jaka?
              ferrari to jest hobby. Dziecko to jest ciezka, odpowiedzialna,
              pelna wyrzeczen (nie tylko finansowych) i kosztowna praca NA
              RZECZ SPOLECZENSTWA. Tylko bezmuzgie twory w twoim gatunku moga
              to traktowac jako hobby - bo moze tak to na reklamach wyglada.
              Za 20 lat twoje potencjalne ferrari bedzie kupa zlomu
              (zanieczyszczajac w miedzyczasie srodowisko), dlatego nie widze
              zadnego powodu zeby ktokolwiek mial sie do tego dokladac, a
              dziecko bedzie PODATNIKIEM nie wiem czy znasz takie slowo.
              Dlatego jesli chcemy zeby mial kto te podatki za 20 lat placic,
              to trzeba stworzyc godne warunki dla rodzenia i wychowywania
              dzieci. Bulba.
            • Gość: iza Re: trochę rozważań filozoficznych IP: *.aarh.stofanet.dk 27.12.02, 17:45
              > -----> co za stek bzdur - chcesz miec dzieci to je miej! Kto ci
              > broni? a ze cie na nie nie stac? Twoj problem. Mnie nie stac na
              > Ferrari ale nie mam o to pretensji do calego swiata. Stac mnie
              > natomiast na dzieci ale ich nie mam

              I bardzo dobrze. Obys wyginal przezytku ...

              iza
            • Gość: kriss Re: trochę rozważań filozoficznych IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 09.05.03, 16:11
              co za burak
              szkoda że twoja mama nie myślała tak jak ty bo może zamiast
              urodzić takiego niedorozwoja umysłowego kupiłaby właśnie Ferrari.
              Pewnie byłaby dużo zdrowsza psychicznie !!
          • witanna Re: trochę rozważań filozoficznych 12.11.02, 14:14
            Nie wiem czy dobrze zrozumialas filozofa.
            Szwecja o ile sie orientuje, ma niski przyrost naturalny.
            Tak wspaniale zaplecze socjalne ma zachecic Szwedow, ale im nie
            wychodzi. Jak widac nawet duza liczba kobiet w parlamencie nie
            jest w stanie zachecic do rodzenia i wychowywania potomstwa.
            Niestety wydaje mi sie, ze najwiecej zalezy od nas samych.
            Co raz czesciej prezentujemy stanowisko, ze cos nam sie nalezy
            od swiata, czy to w kwestii pracy, pieniedzy, dzieci i szefa.
            Oczywiscie sa i przykre zdarzenia. :-(
            Rownouprawnienie to ostatnio bardzo popularny temat, lekko
            zastepczy, dla kobiet, ktore o polityce i gospodarce rozmawiac
            nie lubia. Co powiedziec o tych wszystkich kobietach, ktore
            zajmuja wysokie stanowiska, realizuja sie w pracy i w domu.
            Dostaly prezent od Boga ?
            • Gość: magda.gdansk Re: trochę rozważań filozoficznych IP: *.coe.int 14.11.02, 15:11
              witanna napisała:

              > Nie wiem czy dobrze zrozumialas filozofa.
              > Szwecja o ile sie orientuje, ma niski przyrost naturalny.
              > Tak wspaniale zaplecze socjalne ma zachecic Szwedow, ale im nie
              > wychodzi. Jak widac nawet duza liczba kobiet w parlamencie nie
              > jest w stanie zachecic do rodzenia i wychowywania potomstwa.

              Witanno, to chyba ty nie zrozumialas - albo i nie przeczytalas - co ja
              napisalam. Napisalam bowiem, i dobrze sie w tym orientuje, ze Szwecja ma
              najwyzszy przyrost naturalny w Europie, prawie troje dzieci na jedna kobiete. Z
              faktami nie warto dyskutowac. Tym samym trzeba takze przyjac do wiadomosci, ze
              jakosc spolecznej opieki na dziecmi ma wplyw na dzietnosc spoleczenstwa.
    • Gość: LadyDi znowu ja IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.11.02, 09:52
      na marginesie: ale powiadomiłabym szefa wcześniej, bez żadnego
      oszukiwania, wydaje mi się, że najlepsza jest po prostu
      szczerość i zaufanie.. może wydaje sie to naiwne, i szefowie to
      prawdziwi skurwiele ( lub skurwielki) , ale trzeba po prostu
      rozmawiać i zaproponować jakieś rozwiązanie tej sytuacji..
      w końcu właściciel firmy także musie podjąć jakąś decyzję i
      zaproponować zastępstwo...
      okłamywanie szefów i naciąganie na zwolnienia lekarskie to
      właściwie można nazwac jakimś rodzajem świństwa, takie
      przyzwyczajenia z PRLu- naciąganie pracodawcy na wszystko,
      wynoszenie kawy i długopisów, itp... i jak tu mówić o wzajemnym
      szacunku!
    • Gość: Inka Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.zab.cdp.pl / *.kat.cdp.pl 12.11.02, 11:47
      Przeczytałam ten artykuł i zgadzam się absolutnie z tym, że to
      ciężki moment dla kobiety powiedzieć o "tym" szefowi. Mam to już
      za sobą i byłam jedną z tych "głupszych", pracowałam do samego
      końca, konsekwentnie odmawiałam brania zwolnień, pomimo, że
      przechodziłam ciężką anemię i powinnam leżeć i dbać o siebie,
      pracowałam przy komputerze, znosiłam dym z papierosa pani
      księgowej i po co mi to było? Już tam nie pracuję, świadectwo
      jakie dostałam z pracy było mało chlubne, a wszystko dlatego,
      że "Zdradziłam" firmę i postanowiłam się "rozmnażać" zamiast
      korzystać z szansy danej mi przez los i robić karierę. Już nie
      będę taka głupia, teraz gdy zajdę w ciążę będę siedzieć w domu,
      objadać się i cieszyć się swoim stanem. Nikt i tak nie docenia
      faktu, że się chce być w porządku i pracuje wytrwale pomimo
      ciąży, więc po co to robić? Tylko niech się ci wszyscy szefowie
      zastanowią skąd się brałyby dzieci gdyby żadna kobieta nie
      zachodziła w ciążę.
    • Gość: Emerytka Okiem emerytki IP: 80.51.246.* 12.11.02, 16:49
      Przyglądam się z pewnym onieśmieleniem Waszej wymianie myśli bo
      Internet to dla mnie nowość, a też rodzenie i wychowywanie
      własnych dzieci już nie mnie dotyczy (teraz czas na wnuki dzięki
      którym mogę tu zabrać głos).
      Chcę przekazać tylko jedyną refleksję: z własnego doświadczenia
      wiem, że nigdy w historii kobiety nie mogły tak wiele osiągać
      jak mogą osiągnąc dziś i jest to zasługą postępu w
      równouprawnieniu obywateli, a nie równouprawnienia płci. Nie
      chcę przez to powiedzieć, że kobiety powinny byc wdzięczne
      meżczyznom lub losowi za poprawę ich losu. Wierzę tylko, że
      proces rzeczywistego równouprawnienia obywateli będzie się
      toczył co najmniej tak szybko jak za mojego zycia. Kochane,
      pokolenia Waszych babek były niewolnicami w całkiem bezpośrednim
      znaczeniu tego słowa. Bez praw wyborczych, bez praw do majątku,
      bez praw do pracy innej niż ladacznica, sekretarka, przekupka,
      praczka i zwierze robocze na roli.
      Może nie uwierzycie ale w Waszym dzieciństwie (jeszcze poczatek
      lat 70) ani w USA ani w Zachodneij Europie kobiety nie miały
      kart kredytowych i książeczek czekowych na własny rachunek, a
      jedynie na rachunek męża!
      Jestem pewna, że rzecz nie dotyczy równości płci (płcie nie są
      równe i być nie mogą, a ja sama np. nie chciałabym być
      mężczyzną. Rzecz dotyczy RÓWNOUPRAWNIENIA OBYWATELI. Każdy
      obywatel powinien mieć prawo rodzić dzieci i wychowywać je ku
      pożytkowi Polski (kobieta i mężczyzna ... jeśli zdoła, katolik,
      protestant, ateista ..). Każdy obywatel powinien mieć prawo do
      ochrony przez Społeczeństwo w realizacji zadań ważnych dla tego
      Społeczeństwa (kobieta i mężczyzna, katolik, protestant,
      ateista ...). Żołnierz (niezależnie od płci) po powrocie z wojny
      powinien mieć ułatwiony powrót do "normalnego życia", rodzic
      (niezależnie od płci) po powrocie z urlopu rodzicielskiego
      (wychowawczego) powinien mieć ułatwiony powrót do "normalnego
      życia".
      Zostawcie te walki płci i nauczcie się wzajemnie cieszyć swoimi
      płciami...
      No, czas już kończyć bo mój wnuczek wrócił ze szkoły i chce
      dostać obiad, a w międzyczasie pobawić się swoją Neostradą.
      Emerytka
      • winniepooh Re: Okiem emerytki 12.11.02, 17:35
        100% poparcia dla Emerytki

        Gość portalu: Emerytka napisał(a):

        > Przyglądam się z pewnym onieśmieleniem Waszej wymianie myśli bo
        > Internet to dla mnie nowość, a też rodzenie i wychowywanie
        > własnych dzieci już nie mnie dotyczy (teraz czas na wnuki dzięki
        > którym mogę tu zabrać głos).
        > Chcę przekazać tylko jedyną refleksję: z własnego doświadczenia
        > wiem, że nigdy w historii kobiety nie mogły tak wiele osiągać
        > jak mogą osiągnąc dziś i jest to zasługą postępu w
        > równouprawnieniu obywateli, a nie równouprawnienia płci. Nie
        > chcę przez to powiedzieć, że kobiety powinny byc wdzięczne
        > meżczyznom lub losowi za poprawę ich losu. Wierzę tylko, że
        > proces rzeczywistego równouprawnienia obywateli będzie się
        > toczył co najmniej tak szybko jak za mojego zycia. Kochane,
        > pokolenia Waszych babek były niewolnicami w całkiem bezpośrednim
        > znaczeniu tego słowa. Bez praw wyborczych, bez praw do majątku,
        > bez praw do pracy innej niż ladacznica, sekretarka, przekupka,
        > praczka i zwierze robocze na roli.
        > Może nie uwierzycie ale w Waszym dzieciństwie (jeszcze poczatek
        > lat 70) ani w USA ani w Zachodneij Europie kobiety nie miały
        > kart kredytowych i książeczek czekowych na własny rachunek, a
        > jedynie na rachunek męża!
        > Jestem pewna, że rzecz nie dotyczy równości płci (płcie nie są
        > równe i być nie mogą, a ja sama np. nie chciałabym być
        > mężczyzną. Rzecz dotyczy RÓWNOUPRAWNIENIA OBYWATELI. Każdy
        > obywatel powinien mieć prawo rodzić dzieci i wychowywać je ku
        > pożytkowi Polski (kobieta i mężczyzna ... jeśli zdoła, katolik,
        > protestant, ateista ..). Każdy obywatel powinien mieć prawo do
        > ochrony przez Społeczeństwo w realizacji zadań ważnych dla tego
        > Społeczeństwa (kobieta i mężczyzna, katolik, protestant,
        > ateista ...). Żołnierz (niezależnie od płci) po powrocie z wojny
        > powinien mieć ułatwiony powrót do "normalnego życia", rodzic
        > (niezależnie od płci) po powrocie z urlopu rodzicielskiego
        > (wychowawczego) powinien mieć ułatwiony powrót do "normalnego
        > życia".
        > Zostawcie te walki płci i nauczcie się wzajemnie cieszyć swoimi
        > płciami...
        > No, czas już kończyć bo mój wnuczek wrócił ze szkoły i chce
        > dostać obiad, a w międzyczasie pobawić się swoją Neostradą.
        > Emerytka
      • Gość: Irena Re: Okiem emerytki IP: 80.51.246.* 13.11.02, 11:03
        To bardzo filozoficzne podejście. Z perspektywy miliardów lat ewolucji Twoje
        życie Emerytko jest jak mgnienie. Jeśli ja mam sobie wyobrazić, że czekam 40
        lat aż będę mogła w równouprawniony sposób urodzić dzieci to sie wypisuję. Wole
        od razu się wysterylizować. Na jedno wychodzi. Beznadzieja.
        Irena
        • Gość: AD Re: Okiem emerytki IP: proxy / *.eltur.com.pl 04.12.02, 11:23
          Bardzo mi się podoba, co napisała Emerytka. A Ty, Irenko,
          wyobraź sobie taki scenariusz: wysterylizuj się, a za 40 lat
          może znowu porozmawiamy na forum. Może ja będę się cieszyła, że
          moja wnuczka nie ma zielonego pojęcia o dzisiejszym problemie, a
          Ty... No właśnie?
      • Gość: KR$ Glos madrosci IP: *.riz.pl 13.11.02, 13:53
        Posluchajcie go kobiety - bo ta Pani ma baaardzo duzo racji.

        Pozdrawiam Pania emerytke. Szkoda, ze wiekszosc kobiet nie jest
        w stanie dostrzec tego o czym Pani mowi.


        KR$
        • ania_powers Re: Glos madrosci 07.12.02, 03:05
          Po pierwsze, nie wiem, dlaczego piszesz "wiekszosc kobiet nie
          jest w stanie...." itp, tak, jakby wiekszosc mezczyzn polknela
          wszystkie madrosci na ten temat - wystarczy przeczytac wypowiedz
          Menaga, zeby widziec, jakie sa fakty.
          Po drugie: tak, Pani Emerytka napisala o postepie, o tym, ile my
          teraz mozemy a kiedys nie moglybysmy itp, ale ten postep nie
          pojdzie tak sam z siebie. Ktos musial powalczyc o to, zebym
          teraz mogla miec mozliwosc skonczenia dobrych studiow, zalozenia
          wlasnego konta w banku itp. I nie byli to faceci.

          Gość portalu: KR$ napisał(a):

          > Posluchajcie go kobiety - bo ta Pani ma baaardzo duzo racji.
          >
          > Pozdrawiam Pania emerytke. Szkoda, ze wiekszosc kobiet nie
          jest
          > w stanie dostrzec tego o czym Pani mowi.
          >
          >
          > KR$
      • griotte Re: Okiem emerytki 14.11.02, 21:14
        Wielkie BRAWA dla Pani! Jest to jedna z najsensowniejszych wypowiedzi, jakie pojawily sie na tym forum... Zwlaszcza po niektorych niezbyt uprzejmych wymianach mysli.
    • Gość: mimi Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.bielsko.dialog.net.pl 12.11.02, 21:51
      Kiedy ja powiedziałam mojemu szefowi, że jestem w ciąży, to
      jedyne co był w stanie wybełkotać "to gratuluję". A za tydzień
      koło mnie, przy moim biurku siedziała już nowa panienka.
      Oczywiści nikt mi jej nie przedstawił, ani nie powiedział "kto
      zacz", kadrowa wycedziła tylko przez zęby, że to pani na moje
      miejsce, a ja niech zacznę sobie szukać nowej pracy. Teraz
      jestem na wychowawczym, w grudniu "powiem, że wracam do pracy",
      co na pewno się skończy liwidacją stanowiska, które przecież
      cały czas istnieje i będzie istniało.
      • ko_bie_ta Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy 13.11.02, 11:20
        Jeśli będę w ciąży, to szefowa dowie się jako ostatnia, będę też wykorzystywać
        wszelkie należne mi przywileje łącznie ze zwolnieniem lekarskim (w przypadku
        złego samopoczucia). Urodzenie dziecka w mojej firmie równa się skreśleniu z
        listy pracowników, nikt nie będzie czekał na mnie aż wrócę z urlopu
        macierzyńskiego, jestem psychicznie przygotowana na kilkumiesięczny okres
        mobbingu.
        Decydując się na dziecko, muszę pogodzić się z tym, że na ok. 3 lata zostanę
        wyłączona z życia zawodowego, a po tym okresie będę musiała zaczynać wszystko
        od początku, zmiana firmy, być może przekwalifikowanie albo kolejna
        przeprowadzka...
        Nie wiem czy na to wszystko znajdę w sobie siłę, czasami marzę o tym aby być
        już na emeryturze...
    • Gość: Zadowolona Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: 62.29.248.* 13.11.02, 14:11
      Jestem w zupełnie innej sytuacji niż opisane Panie. Powiedziałam
      moim bezpośrednim przełożonym (kobieta i mężczyzna) o tym, że
      jestem w ciąży pod koniec trzeciego miesiąca jej trwania. Oboje
      pogratulowali mi. Jeszcze tego samego dnia szef powiedział, że
      ma dla mnie dobrą wiadomość - dostałam podwyżkę. W czasie ciąży
      byłam na krótkotrwałych zwolnieniach lekarskich, ale nikt nigdy
      nie krytykował tego. Co więcej, gdy byłam w siódmym miesiącu
      ciąży szef zapytał czy nie chciałabym już pójść na zwolnienie
      lekarskie. W czasie urlopu macierzyńskiego szefostwo często się
      ze mną kontaktowało, pytało kiedy wrócę do pracy bo za mną
      tęsknią. Byłam zapraszana na imprezy firmowe. Otrzymałam również
      w tym czasie kolejną podwyżkę. Po 10 mięsiącach (6-mięsieczny
      macierzyński, potem wypoczykowy i wychowawczy) wróciłam do
      pracy. Wszyscy bardzo mile mnie przyjęli. Wykonywanie tej samej
      pracy co wcześniej wymagałoby zmiany miejsca zamieszkania lub
      ciągłych wyjazdów. Mój szef pierwszy stwierdził, że byłoby to
      trudne w mojej sytuacji. Zapytał mnie jakie stanowisko i jaka
      praca interesowałaby mnie. Pracuję w dużej firmie zatrudniającej
      prawie 10 tys. osób dlatego zmiana pracy nie była taka trudna.
      Moje szefostwo bardzo dobrze oceniło moją pracę i dlatego bez
      problemu przyjął mnie do siebie kolejny przełożony, z którym
      pracuję już ponad rok i jestem z tej współpracy bardzo
      zadowolona.
      • Gość: meg Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: proxy / 217.153.50.* 13.11.02, 16:10
        Gratuluję firmie, która tak postępuje z pracownicami.
        Chciałabym, żeby to nie był wyjątek, który potwierdza regułę. Z
        tego co pamiętam, GW kiedyś ogłosiła konkurs na firmy przyjazne
        matkom. Do konkursu zgłoszono wtedy chyba tylko jedną firmę,
        więc nie został on zakończony. Z Twojego listu wynika, że jest
        też druga (!) firma w Polsce zasługująca na takie miano. Oby tak
        dalej!

        P.S. Sama niestety jestem w gorszej sytuacji: nie mam odwagi
        zdecydować się na dziecko, ponieważ pracuję tylko na umowę
        zlecenie. Znalazłam tę pracę po 8 miesiącach poszukiwań
        (mieszkam w b. dużym mieście, więc teoretycznie nie powinno być
        kłopotów, skończyłam studia podyplomowe). Mimo że w ciągu tych
        osmiu miesięcy byłam na kilkunastu rozmowach w sprawie pracy,
        bez skutku - zawsze otrzymywałam tę samą
        odpowiedź "zdecydowaliśmy się na inną kandydatkę, nie obarczoną
        rodziną". Dla informacji: jestem "obarczona" rodziną w ilości 1
        osoby, tj. męża - normalnego, zdrowego, pracującego człowieka.
    • Gość: meg Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: proxy / 217.153.50.* 13.11.02, 15:59
      Wybacz, ale odnoszę wrażenie, że jesteś niesprawiedliwa w ocenie
      koleżanki. Ona przecież zrobiła to, co Ty planowałaś - od
      początki ciąży wzięła zwolnienie. Sama piszesz, że Wasza praca
      jest stresująca i że dla dobra dziecka zostałabyś w czasie ciązy
      w domu.Dlaczego więc twierdzisz, że Twoja koleżanka, która tak
      właśnie postąpiła, nie zasługuje na zaufanie?
      • zlotyrybek Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy 13.11.02, 17:09
        A ja myślę , że w życiu się trzeba zdecydować. Jeśli chcesz mieć dziecko - miej
        je - ze wszytkimi konsekwencjami.
        Przepraszam , Drogie Panie, ale na wszystko w życiu jest pora : na rodzenie
        dzieci, karierę zawodową, wnuki i starość. Jak już wielokrotnie pisałam na
        wątku Feminizm (za co zostałam wyklęta) nie da się "zjeść ciastko i mieć
        ciastko".
        Mója pracowniczka jest w szóstym miesiącu - jej miejsce czeka na nią. Druga -
        rodzi za 2 tygodnie - też miejsce na nią czeka. Pierwsza z nich była prawie
        cały czas na zwolnieniu (ciąża zagrożona) - ale ponieważ poinformowała mnie o
        swoim stanie w szóstym tygodniu - jej pozycja w firmie nie jest w żaden sposób
        zagrożona. Dała mi szansę zaplanowania dalszej pracy - a to dość ważne, moje
        miłe.
        Druga dziewczyna też poinformowała mnie od razu - pracuje na zlecenie - dzięki
        ciągłości umów ma ubezpieczenie. Nikt jej z pracy nie wyrzucił - wprost
        przeciwnie. Pracowała do zeszłego tygodnia - tyle ile chciała.

        NIe każda firma jest gotowa na takie gesty - wiem. A jeśli nie jest na nie
        gotowa to nie zmienicie tego i już. Pracodawca nie musi ponosić konsekwencji
        (mniejszego składu zespołu) z powodu Waszych planów rodzinnych. Musicie liczyć
        się z "wypadem z kursu" - ale nie po to się ma dzieci, żeby posiedzieć na
        macierzyńskim , prawda ? Więc może dobrze przemyśleć decyzję o dziecku zanim
        zacznie się mieć postawę roszczeniową w stosunku do wszystkich : pracodawcy,
        państwa , a w końcu własnego męża ("zruinowałeś mi życie, przez ciebie jestem
        nikim") . Chyba,że masz dziecko z pracodawcą , to co innego.

        A może wyjściem jest mieć dzieci zanim się zacznie robić karierę ??? Ale to
        pogląd bardzo staroświecki.....

        Pozdrawiam
        • Gość: Dizgast Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: 80.51.246.* 13.11.02, 18:59
          Cóż za empatia! Założę się, że niejednego w życiu sobie odmówiłaś "dla" dzieci.
          Bleeeee...
          • zlotyrybek Re: odp. nie empatyczna 14.11.02, 09:59
            Nie wiem skąd w narodzie ten kult "wyrzeczeń". Jak chcesz mieć dziecko nie
            musisz "poświęcać" niczego. Jest to kwestia priorytetów. Zrezygnowałam z pracy
            na 5 lat i nie traktuję tego jako poświęcenia. W żaden sposób nie zaburzyło to
            mojej "realizacji siebie" w różnych dziedzinach życia. To nie kwestia empatii
            tylko podejmowania decyzji. Jak kobieta jest na tyle duża, żeby zdecydować się
            na dziecko, to trzeba przyjąć konsekwencje tej decyzji z całym dobrem
            inwentarza.

            Pozdrawiam
            • Gość: KR$ Re: odp. nie empatyczna IP: *.riz.pl 14.11.02, 11:57
              zlotyrybek napisał:

              > Nie wiem skąd w narodzie ten kult "wyrzeczeń". Jak chcesz mieć
              dziecko nie
              > musisz "poświęcać" niczego. Jest to kwestia priorytetów.
              Zrezygnowałam z pracy
              > na 5 lat i nie traktuję tego jako poświęcenia. W żaden sposób
              nie zaburzyło to
              > mojej "realizacji siebie" w różnych dziedzinach życia. To nie
              kwestia empatii
              > tylko podejmowania decyzji. Jak kobieta jest na tyle duża,
              żeby zdecydować się
              > na dziecko, to trzeba przyjąć konsekwencje tej decyzji z całym
              dobrem
              > inwentarza.
              >
              > Pozdrawiam

              -----> otoz to - zgadzam sie w 100%. Dobrze,ze sa rowniez
              rozsadne kobiety.
    • charybda Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy 13.11.02, 19:32
      wydaje mi sie ze w obecnym stanie panstwa polskiego trudno mowic o "wyborze
      miedzy kariera a dzieckiem". wiekszosc obywateli (w tym kobiet) pracuje
      wylacznie po to zeby moc sie utrzymac (wysoko wykwalifikowani ludzie zajmuja
      stanowiska nisko platne i nieadekwatne do wyksztalcenia) - ergo: nie lubia
      swojej pracy i beda robic wszystko zeby nie pracowac a brac pieniadze. stad
      wiele kobiet chetnie idzie nia zwolnienia, urlopy macierzynskie itd. z drugiej
      strony - pracodawcy nie cenia swoich pracownikow bo zawsze znajdzie sie wielu
      chetnych na wakujace miejsce np."przyszlej mamy". w normalnym stanie
      gospodarki nie oplacaloby sie zwalniac kobiety na urlopie macierzynskim bo
      trudno byloby znalezc wykwalifikowanego pracownika na jej miejsce, a z drugiej
      strony - kobiety staralyby sie pracowac najdluzej jak to mozliwe w czasie
      ciazy bo lubilyby swoja prace. stad modlmy sie (!?) o poprawe systuacji
      gospodarczej a i sytuacja kobiet ciezarnych sie zmieni. na razie zycze
      wyrozumialych szefow i lojalnych pracownic (czy na uczciwosc obu stron mozna
      liczyc czy tylko kryteria ekonomiczne graja role?)
      • Gość: Mała Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: 80.51.246.* 14.11.02, 11:11
        Nie mogę już słuchać o wszystkich tych tradycyjnie babskich zajęciach jak
        cierpliwość, modlenie się o lepszą przyszłość, hodowanie nadziei, czekanie aż
        faceci-politycy. Niech KTOŚ COŚ WRESZCIE ZROBI Z TĄ CAŁĄ NIESPRAWIEDLIWOŚCIĄ
        WOBEC KOBIET !!!
        • Gość: KR$ Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.riz.pl 14.11.02, 12:07
          Gość portalu: Mała napisał(a):

          > Nie mogę już słuchać o wszystkich tych tradycyjnie babskich
          zajęciach jak
          > cierpliwość, modlenie się o lepszą przyszłość, hodowanie
          nadziei, czekanie aż
          > faceci-politycy. Niech KTOŚ COŚ WRESZCIE ZROBI Z TĄ CAŁĄ
          NIESPRAWIEDLIWOŚCIĄ
          > WOBEC KOBIET !!!

          -----> czyli uwazasz, ze wymaganie od kobiet by pracowaly jest
          niesprawiedliwoscia? Bo na lepsza przyszlosc trzeba zapracowac -
          modlenie sie, hodowanie nadziei, ogladanie sie na innych nie
          pomoze. Trzeba ciezko pracowac i to przez wiele, wiele lat a i
          to moze nie przyniesc oczekiwanych skutkow.


          To co? jestes zwolenniczka powrotu do tradycyjnego modelu matki-
          Polki? Bo ja nie. Mi tam emancypacja sie podoba - nie chce
          utrzymywac swojej kobiety - niby z jakiej okazji? Niech tez
          popracuje i zetknie sie z rzeczywistoscia - latwiej nam sie
          pozniej dogaduje. Hehehe. Jak wyzwolenie kobiet to i wyzwolenie
          mezczyzn, nie?

          Pozdrowka


          KR$
          • Gość: @ Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.03, 15:19
            Gość portalu: KR$ napisał(a):


            > Mi tam emancypacja sie podoba - nie chce
            > utrzymywac swojej kobiety - niby z jakiej okazji? Niech tez
            > popracuje i zetknie sie z rzeczywistoscia - latwiej nam sie
            > pozniej dogaduje. Hehehe.

            *********************************************

            to ograniczony KaeReSie, sam urodź sobie dziecko, to możemy wtedy pogadać jak
            równa z równym, hehehehehe:-((((((((
    • Gość: efroni Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: 212.244.61.* 14.11.02, 12:32
      Pracuję w stolicy w dużej firmie informatycznej. Obecnie jestem
      w ósmym miesiącu ciąży i nadal pracuję- choć nie czuje się
      najlepiej- jestem zmęczona codziennymi dojazdami autobusem przez
      ponad 40 minut w jedną stronę(- gdzie jeszcze nikt ni ustąpił mi
      miejsca), a osiem godzin przed monitorem to chroniczny już ból
      kręgosłupa.
      Obecnie dwie koleżanki w mojej firmie wróciły zaraz po
      macierzyńskim do pracy, a przed rozwiązaniem pracowały „ na
      ostatnich nogach” i cóż zastały: odebrano im ich klientów, co
      przy systemie prowizyjnym wiąże się z pensją o 40% niższą oraz
      zwiększono wymagania co do ilości nowych kontaktów handlowych.
      Zatem jak widać ich lojalność wobec firmy, została doceniona.
      Szkoda tylko, że szumne hasła o lojalności, jakże często
      nadużywane przez naszą dyrekcję, sa odwrotnie proporcjonalne do
      rzeczywistości jaką nam fundują.
      W kontekście tej sytuacji zaczynam się zastanawiać po co
      właściwie nadal telepie się z coraz większym brzuchem do biura,
      skoro i tak podzielę los koleżanek- młodych mam.
      Zatem jeśli w dużej warszawskiej firmie takie postępowanie jest
      normą- to sytuację w średniej, prywatnej firmie w której
      właściciel jest guru trudno mi sobie wręcz wyobrazić.
      Bardzo przykrym jest fakt, że w obecnych czasach urok i radość z
      macierzyństwa są skutecznie przygniatane kamieniem niezliczonych
      problemów w pracy.
      • Gość: Twardy Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: 80.51.246.* 14.11.02, 15:11
        Kolezanko, jest recesja i powrot do pracy nie jest zadna lojalnoscia. Kazdy
        robi w galoty, ze nie bedzie miec roboty. 40% mniej za utracone prowizje? Mam
        40% mniej po prostu bo czasy sa ciezkie. Widze strach w oczach szefa i mam
        nadzieje ze boi sie tylko o swoj etat a nie o to czy firma wytrzyma i wszyscy
        polecimy. Jestes nierozgarnieta jesli sobie myslisz, ze wszystko co wokol
        ciebie sie dzieje ma zwiazek z twoja ciaza. Moze tez i z ciaza ale przede
        wszystkim czasy sa malo wypasione.
      • Gość: Twardy Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: 80.51.246.* 14.11.02, 15:16
        I jeszcze jedno: jak masz czas siedziec na forum w poludnie bedac w pracy to
        sie nie zdziw jak sie do ciebie przypieprza ze sie opieprzasz. I pojmij ze nie
        beda cie przesladowac za ciaze tylko za obijanie sie.
        • Gość: agata Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: proxy / 217.153.50.* 14.11.02, 17:59
          Gość portalu: Twardy napisał(a):

          > I jeszcze jedno: jak masz czas siedziec na forum w poludnie
          bedac w pracy to
          > sie nie zdziw jak sie do ciebie przypieprza ze sie opieprzasz.
          I pojmij ze nie
          > beda cie przesladowac za ciaze tylko za obijanie sie.

        • Gość: agata Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: proxy / 217.153.50.* 14.11.02, 18:01
          Gość portalu: Twardy napisał(a):

          > I jeszcze jedno: jak masz czas siedziec na forum w poludnie
          bedac w pracy to
          > sie nie zdziw jak sie do ciebie przypieprza ze sie opieprzasz.
          I pojmij ze nie
          > beda cie przesladowac za ciaze tylko za obijanie sie.

          A ty chyba pracujesz w budżetówce i konczysz prace o 15.00.,
          skoro o 15.15 juz jestes na forum i nie obijasz sie w pracy.
          Ciekawa jestem tylko, jak udaje Ci sie w ciagu 15 minut wrócić z
          pracy do domu...
      • Gość: Twardy Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: 80.51.246.* 14.11.02, 15:20
        I jeszcze jedno: jak masz czas siedziec na forum w poludnie bedac w pracy to
        sie nie zdziw jak sie do ciebie przypieprza ze sie opieprzasz. I pojmij ze nie
        beda cie przesladowac za ciaze tylko za obijanie sie.
    • Gość: kroliczek Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.bris.ac.uk / *.bris.ac.uk 14.11.02, 18:01
      Sluchajcie, biorac pod uwage, ze w dzisiejszych czasach ciaze
      sie planuje, to czy nie mozna szefa poinformowac: Szefie, w
      przyszlym roku planuje ciaze i urlop macierzynski. Wroce do
      pracy.
      Czy to nie jest fair postawienie sprawy?
      • Gość: agata Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: proxy / 217.153.50.* 14.11.02, 18:11
        Gość portalu: kroliczek napisał(a):

        > Sluchajcie, biorac pod uwage, ze w dzisiejszych czasach ciaze
        > sie planuje, to czy nie mozna szefa poinformowac: Szefie, w
        > przyszlym roku planuje ciaze i urlop macierzynski. Wroce do
        > pracy.
        > Czy to nie jest fair postawienie sprawy?
        Na pewno jest fair, ale czy zaryzykowalabyś to w Twoim
        przypadku? Moim zdaniem w ten sposób zajęłabyś dobrowolnie
        pierwsze miejsce na liście pracowników do tzw. redukcji
        zatrudnienia.
        W ogóle przyglądając się tej dyskusji zauważyłam, że większość
        osób apeluje do poczucia przyzwoitości i moralnośc kobiet oraz
        do wyrozumialości dla pracodawców. Padają głosy, że kobiety same
        są sobie winne, że wymigują się od pracy, że tylko zwolnienia im
        w głowie, że bezwględnie egzekwują przysługujące im prawa. A
        może przyjrzymy się postawie pracodawców? Ilu z nich nie
        egzekwuje bezwzględnie przysługujących im praw w relacjach z
        pracownikami? Można odpowiedzieć, że oni walczą o przetrwanie
        firmy, bo dobra kondycja firmy to zatrudnienie i pensje dla
        innych. Ale przecież tym samym kierują się kobiety w ciąży i z
        małymi dziećmi - one też walczą o dobrą kondycję swojej małej, 3-
        lub 4-osobowej "firmy" rodzinnej. Interesy obu stron niestety
        są ze sobą sprzeczne, więc dobrze, że jest kodeks pracy, który w
        jakimś stopniu te kobiety chroni. Wszyscy wiemy, że gdyby nie
        kodeks pracy zwykły pracownik (nie mówię o prezesach ani
        dyrektorach wielkich korporacji) w sytuacji konfliktowej nie
        miałby szans z silniejszą stroną, która dyktuje warunki, tj. z
        pracodawcą.
        • Gość: kroliczek Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.bris.ac.uk / *.bris.ac.uk 14.11.02, 18:38
          Zaryzykuje w przyszlym roku - powiem Wam jak bylo....
        • Gość: Pracodawca Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 08:25
          silniejsza strona jest zawsze pracownik chyba, ze to uczen u kowala ale nie o
          tym mowa
      • Gość: Ewa W Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.biskupin.wroc.pl / 10.6.19.* 01.02.03, 23:44
        Gość portalu: kroliczek napisał(a):

        > Sluchajcie, biorac pod uwage, ze w dzisiejszych czasach ciaze
        > sie planuje, to czy nie mozna szefa poinformowac: Szefie, w
        > przyszlym roku planuje ciaze i urlop macierzynski. Wroce do
        > pracy.
        > Czy to nie jest fair postawienie sprawy?

        Taaaa, z pewnością fair.......moje pierwsze planowane dziecko pojawiło się 5
        miesięcy później, niż zaplanowaliśmy, na drugą ciążę poczekaliśmy 8 miesięcy
        (plany były inne) i cieszyliśmy się nią dokładnie 12 tygodni.....a rezultatów
        trzeciej próby nie widać równo rok. Życzę Ci, aby Twój plan był wykonany
        idealnie.
    • Gość: tygrys Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.chello.pl 21.11.02, 20:17
      Mój pracodawca jest dla mnie pomocą w tej trudnej sytuacji jak
      praca w ciąży.Lojalnie uprzedzamy sie o ewentualnych
      nieobecnościach planowanych zwolnieniach urlopach itd.Jesteśmy
      dla siebie partnerami a nie on katem nad moją dobrą duszą
    • Gość: Moo Re: Jak NIE zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: proxy / 62.233.191.* 04.12.02, 21:04
      Dzień dobry ... obserwuje dyskusje o "rozmnaaniu się w aspekcie
      przyszła mama kontra pracodawca" i coraz bardziej zbiera mnie
      złość... Skrzywdzenie pracodawcy, podstępne matki, naciągane
      zwolnienia , brak jakiegokolwiek zrozumienia i porozumienia w
      wyniku nadużyć ze strony kobiet i uprzedzonych przez to szefów.
      A z mojego punktu widzenia prawda jest taka że żyć w Warszawie
      jest trudno. A "system" wcale nie jest taki opiekuńczy ... i
      całkiem świetnie się broni nie tylko przed wykożysaniem ale i
      wsparciem kobiet (bo oczywiście nie wszytkie pracujemy w dóżych
      prorodzinnych firmach) Na tej obronie szefów przed "matką"
      opiera się moja historja nie-macieżyństwa. Postaram się skrucić:
      pochodzę z biednej rodziny, liceum plastyczne balansujące na
      granicy absurdu w kontekście tej rodziny, potem studia na dwóch
      akademiach sztuk pięknych-obie za granicami,stypendia żeby się
      jakoś utrzymać, potem przeprowadzka do Warszawy -gdzie indziej
      spełniać życie jeśli nie w ojczyźnie... i tu hmmmm.. zaczyna się
      moja przygoda z opiekuńczym systemem . Od kilku lat PRACUJĘ
      CIĄGLE NA UMOWY O DZIEŁO, ZLECENIA, ALBO WOGÓLE BEZ PAPIERÓW
      będąc przy tym zatrudniana normalnie na pełny etat i z pełnym
      wymiarem obowiązków. ZAWSZE JEST TAK SAMO : rozmowa o pracę,
      zachwyt, musi u nas pani proacowac, umowa o prace , określenie
      wynagrodzeń, zaczynam prace, po miesiącu, dwóch nie ma wciąż
      umowy, szef zaczyna "że nooo umowa umowa,no ale WIADOMO PO CO
      BĘDZIEMY PŁACIĆ OBOJE PODATKI PAŃSTWU, FIRMIE SIĘ TO NIE OPŁACA,
      PANI TEŻ... zresztą gdzie pani chce iść wszędzie tak samo
      wiadomo , kryzys recesja, pracy nie ma. Hmmm.. więc zostaję
      kolejne miesiące , bo faktycznie recesja,bo skoro znalazłam nową
      pracę to nie mam siły ani oszczędności żeby teraz szukać od
      nowa, a tu trzeba spłacac kredyt za mieszkanie itd... Pozatym ,
      młoda jestem, niedoświadczona i nieświadoma niektórych
      rzeczy ... a do tego w zawodzie specyficznym, robię ilustracje i
      nie interesuje mnie więcej ponad to, ani polityka firmy, ani
      recesja, ani machloje, anie użeranie się z szefami o swoje,
      pracuję uczciwie cierpliwie czekając aż będzie n o r m a l n i
      e . No i patrzę jak ZONA SZEFA CHODZI W CZWARTEJ CIAŻY I
      ZASTANAWIAM SIĘ KIEDY PRZYJDZIE NA MNIE KOLEJ ? Kiedy to
      ten "opiekuńczy szef opiekuńczej firmy" pomyśli że skoro my
      pracujemy na rozmnażanie jego żony to może by tak stworzyć
      dogodne warónki na dziecko dla nas...albo przynajmniej
      pofatygowac się i zapłacić ZUS?!!!!!!! Jestem pewna że nie
      poszła bym na dłużej niż trzy dni leniuchowania w czasie ciąż,
      że 3 miesiące po porodzie wróciła bym do pracy (bo praca jest
      jednocześnie moją pasją i nie chce z niej rezygnować) ...ale z
      mojego punktu widzenia i wielu moich 28-letnich koleżanek jest
      to odległe marzenie jak umowa o pracę, prawa i bezpłatna opieka
      lekarska, urlop macieżyński, ZUS , świty spokój ... Ja nie
      walczę z tym czy już przyszedł czas na dzidziusia, ja się
      zastanawiam jak zostawić męża samego z rachunkami ... w firmie
      nie mam co negocjoać umowy o pracę (jak w poprzedniej również)
      PRZECIEŻ FIRMA TO NIE INSTYTUCJA HARYTATYWNA - czasy ciężkie
      firma walczy o większy zysk.
      Może by się tak Wysokie Obcasy zajeły tym aspektem
      macieżyństwa ... jak dać sobię rade w nieprzyjaznym systemie
      wolnego rynku, szefów cwaniaczków, firm które zarabiają na pracy
      ludzi młodych, bez rodzin (bo i jak?) często po studiach
      zatrudniając ich na "gębę" i wmawiająć że tak to sie w tych
      czasach robi ...hmmm...Bo ja bym bardzo chciała wierzyć że
      skoro uczciwie i cieżko pracuję na czyjś zysk i dobrobyt to mam
      prawo oczekiwac wzamian za to zapewnienia że ciąża nie oznacza -
      utraty pracy i środków do życia ,czyli dyskretnego zwolnienia i
      usunięcia śladów mojego wstydliwego zaciążonego istnienia w
      firmie (jak to się stało z koleżanką w poprzedniej pracy, która
      zresztą to dziecko straciła ...wiadomo stres bo brak pieniędzy i
      perspektyw bo przecież nikt nie zatrudni kobiety w ciaży)
      Bardzo bym chciała zobaczyć jakikolwiek przejaw rozsądku i
      zrozumienia w miejscach w których pracuję lub przyjdzie mi
      pracować... a przynajmniej uczciwości - na razie widzę tylko
      cwaniactwo, o przepraszam "wolny rynek"
      • Gość: MK Re: Jak NIE zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: PROXY* / 195.153.219.* 06.12.02, 00:24
        Gość portalu: Moo napisał(a):

        > Dzień dobry ... obserwuje dyskusje o "rozmnaaniu się w
        aspekcie
        > przyszła mama kontra pracodawca" i coraz bardziej zbiera mnie
        > złość... Skrzywdzenie pracodawcy, podstępne matki, naciągane
        > zwolnienia , brak jakiegokolwiek zrozumienia i porozumienia w
        > wyniku nadużyć ze strony kobiet i uprzedzonych przez to szefów.
        > A z mojego punktu widzenia prawda jest taka że żyć w Warszawie
        > jest trudno. A "system" wcale nie jest taki opiekuńczy ... i
        > całkiem świetnie się broni nie tylko przed wykożysaniem ale i
        > wsparciem kobiet (bo oczywiście nie wszytkie pracujemy w
        dóżych
        > prorodzinnych firmach) Na tej obronie szefów przed "matką"
        > opiera się moja historja nie-macieżyństwa. Postaram się
        skrucić:
        > pochodzę z biednej rodziny, liceum plastyczne balansujące na
        > granicy absurdu w kontekście tej rodziny, potem studia na
        dwóch
        > akademiach sztuk pięknych-obie za granicami,stypendia żeby się
        > jakoś utrzymać, potem przeprowadzka do Warszawy -gdzie indziej
        > spełniać życie jeśli nie w ojczyźnie... i tu hmmmm.. zaczyna
        się
        > moja przygoda z opiekuńczym systemem . Od kilku lat PRACUJĘ
        > CIĄGLE NA UMOWY O DZIEŁO, ZLECENIA, ALBO WOGÓLE BEZ PAPIERÓW
        > będąc przy tym zatrudniana normalnie na pełny etat i z pełnym
        > wymiarem obowiązków. ZAWSZE JEST TAK SAMO : rozmowa o pracę,
        > zachwyt, musi u nas pani proacowac, umowa o prace , określenie
        > wynagrodzeń, zaczynam prace, po miesiącu, dwóch nie ma wciąż
        > umowy, szef zaczyna "że nooo umowa umowa,no ale WIADOMO PO CO
        > BĘDZIEMY PŁACIĆ OBOJE PODATKI PAŃSTWU, FIRMIE SIĘ TO NIE
        OPŁACA,
        > PANI TEŻ... zresztą gdzie pani chce iść wszędzie tak samo
        > wiadomo , kryzys recesja, pracy nie ma. Hmmm.. więc zostaję
        > kolejne miesiące , bo faktycznie recesja,bo skoro znalazłam
        nową
        > pracę to nie mam siły ani oszczędności żeby teraz szukać od
        > nowa, a tu trzeba spłacac kredyt za mieszkanie itd...
        Pozatym ,
        > młoda jestem, niedoświadczona i nieświadoma niektórych
        > rzeczy ... a do tego w zawodzie specyficznym, robię ilustracje
        i
        > nie interesuje mnie więcej ponad to, ani polityka firmy, ani
        > recesja, ani machloje, anie użeranie się z szefami o swoje,
        > pracuję uczciwie cierpliwie czekając aż będzie n o r m a l n i
        > e . No i patrzę jak ZONA SZEFA CHODZI W CZWARTEJ CIAŻY I
        > ZASTANAWIAM SIĘ KIEDY PRZYJDZIE NA MNIE KOLEJ ? Kiedy to
        > ten "opiekuńczy szef opiekuńczej firmy" pomyśli że skoro my
        > pracujemy na rozmnażanie jego żony to może by tak stworzyć
        > dogodne warónki na dziecko dla nas...albo przynajmniej
        > pofatygowac się i zapłacić ZUS?!!!!!!! Jestem pewna że nie
        > poszła bym na dłużej niż trzy dni leniuchowania w czasie ciąż,
        > że 3 miesiące po porodzie wróciła bym do pracy (bo praca jest
        > jednocześnie moją pasją i nie chce z niej rezygnować) ...ale z
        > mojego punktu widzenia i wielu moich 28-letnich koleżanek jest
        > to odległe marzenie jak umowa o pracę, prawa i bezpłatna
        opieka
        > lekarska, urlop macieżyński, ZUS , świty spokój ... Ja nie
        > walczę z tym czy już przyszedł czas na dzidziusia, ja się
        > zastanawiam jak zostawić męża samego z rachunkami ... w firmie
        > nie mam co negocjoać umowy o pracę (jak w poprzedniej również)
        > PRZECIEŻ FIRMA TO NIE INSTYTUCJA HARYTATYWNA - czasy ciężkie
        > firma walczy o większy zysk.
        > Może by się tak Wysokie Obcasy zajeły tym aspektem
        > macieżyństwa ... jak dać sobię rade w nieprzyjaznym systemie
        > wolnego rynku, szefów cwaniaczków, firm które zarabiają na
        pracy
        > ludzi młodych, bez rodzin (bo i jak?) często po studiach
        > zatrudniając ich na "gębę" i wmawiająć że tak to sie w tych
        > czasach robi ...hmmm...Bo ja bym bardzo chciała wierzyć że
        > skoro uczciwie i cieżko pracuję na czyjś zysk i dobrobyt to
        mam
        > prawo oczekiwac wzamian za to zapewnienia że ciąża nie
        oznacza -
        > utraty pracy i środków do życia ,czyli dyskretnego zwolnienia
        i
        > usunięcia śladów mojego wstydliwego zaciążonego istnienia w
        > firmie (jak to się stało z koleżanką w poprzedniej pracy,
        która
        > zresztą to dziecko straciła ...wiadomo stres bo brak pieniędzy
        i
        > perspektyw bo przecież nikt nie zatrudni kobiety w ciaży)
        > Bardzo bym chciała zobaczyć jakikolwiek przejaw rozsądku i
        > zrozumienia w miejscach w których pracuję lub przyjdzie mi
        > pracować... a przynajmniej uczciwości - na razie widzę tylko
        > cwaniactwo, o przepraszam "wolny rynek"

        Z przykroscia przeczytalam, zwlaszcza ostatnia wypowiedz, bo
        niestety duzo w niej prawdy. Obecnie mieszkam w Londynie, zycie
        tutaj tez nie jest latwe, ale musze przyznac, ze sytuacja w
        Polsce jest obecnie bardzo zla i oczywiscie ma to wielki wplyw
        na sytuacje kobiet. Zgadzam sie z jedna z przedmowczyn, sytuacje
        kobiet moga zmienic tylko kobiety! Wiec moze wiecej z tych pan,
        ktore nie zdecyduja sie na dzieci, mogloby sie zajac polityka?
        Dla dobra nastepnego pokolenia, ale rowniez wlasnego - to
        rowniez calkiem niezla kariera.
        Do tych, ktorzy agresywnie pouczaja kobiety, ze posiadanie
        dzieci to prywatne hobby - niezupelnie...juz obecnie niski
        przyrost naturalny zagraza stabilnosci piramidy zatrudnienia.
        A osobno do KR$ - niektorzy ludzie nie powinni w ogole sie
        rozmnazac - na przyklad twoim rodzicom zupelnie sie nie
        powiodlo, wychowali bowiem tylko prymitywnego egoiste!

        pozdrawiam wszystkie kobitki
        trzymajcie sie!!!
        • Gość: EwG Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: 212.33.74.* 07.12.02, 15:48
          Wydaje mi się, że zależy od nastawienia kobiety do pracy. Owszem
          bywają sytuacje, keidy zwolnienie w ciąży jest konieczne. Jednak
          zwolnienia z powodu ciąży brane sa często, aby miec po prostu
          troche wolnego. Owszem odpoczynek jest konieczny, kiedy praca
          jest stresująca i mogłaby zaszkodzić.
          Ja będąć w ciąży nie wzięłam ani jednego dnia zwolnienia i co
          prawda okazało się, że urodziłam sporo przecd czasem (6 tyg), to
          przy drugim dziecku (które chcę mieć) nie zakładam, że będę
          chodziła na zwolnienia. Poza tym będąc na maicierzyńskim
          pracowałam na zlecenia w mojej firmie.
          Zastanawiam się też nad drugą ciążą, myślę o tym, czy by nawet
          nie zrezygnowac w ogóle z urlopu macierzyńskiego, bo dużo sie
          traci przez to niebycie w pracy, albo, żeby przynajmniej część
          urlopu macierzyńskiego odbył mąż - tym bardziej, że zarabiam
          ponad dwukrotnie więcej niż mąż.

          Wkurzyły mnie głosy takie jak P. menago, bo stąd wniosek, że
          zalicza mnie i podobne do ludzi drugiej kategorii, co to nie
          mają prawa do pracy - tylko bycia kura domową i niańczenia
          dzieci - uważam, że mimo zajmowania sie dzieckiem (juz 3 lata)
          wykonuję swoją prace nie gorzej od innych, a podejrzewam, że i
          sumienniej. Jest to jednocześnie okupione wysokim kosztem, bo
          mam na głowie też dom, jednak jakoś sobie radzę i JESTEM W
          STANIE UTRZYMAĆ RODZINĘ

          Dziewdzyny nie łamcie się zachodźcie w ciążę, oby tylko wychować
          dzieci na normalnych, kochających ludzi, niepodobnych do
          niektórych, którzy sie tutaj wypowiadali.
          I to tyle z mojej strony.
          • Gość: Yello Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.visp.energis.pl 30.12.02, 00:27
            Mnie rowniez udalo sie pogodzic prace z macierzynstwem. Pracuje
            w prywatnej firmie zatrudniajacej ok. 100 osob. I lubie swoja
            prace. Szef przyjal info o ciazy normalnie (pogratulowal i
            obiecal, ze nie bedzie przy mnie palil). A ja zadbalam o
            zaplanowanie zastepstwa na czas mojej planowanej nieobecnosci
            po urodzeniu dziecka. Bedac w ciazy mialam mnostwo poweru i
            dopoki wielkosc brzucha mi na to pozwalala, pracowalam na
            wysokich obrotach. Przez cale 9 miesiecy zwielam tylko 1
            zwolnienie na tydzien (grypa, zazwyczaj ignoruje i pracuje, ale
            w ciazy postanowilam nie ryzykowac). Do pracy wrocilam po 6
            miesiacach, z firma utrzymywalam kontakt, wiedzialam, ze
            czekaja na mnie z utesknieniem. W tym samym czasie 4 kolezanki
            urodzily dzieci (wszystkie pracujemy na kierowniczych
            stanowiskach). Zadna nie miala problemow z powrotem do pracy na
            swoje stanowisko (max. 1 rok wychowawczego).
            Teraz planuje drugie dziecko. A moj szef o tym wie. A ja wiem,
            ze mnie nie zwolni tylko dlatego, ze chce miec drugie dziecko.
            Aha, w dodatku nie uwazam, ze 'mam rodzine na glowie' - mamy
            ja 'na glowie' wspolnie z mezem.
      • Gość: zola Re: Jak NIE zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: 195.94.201.* 09.01.04, 12:53
        Ludzie!!!! Abstrahując od tematu ciąży: włosy dęba stają na głowie, jak czytam
        Wasze posty!!!!! Wasze życiorysy pełne są opisów wyższych szkół, które rzekomo
        skończyliście, a piszecie "duży" przez "ó". Tyle byków na raz nigdy w życiu nie
        widziałam!!!!!!!
        A szowinistycznym gardłowiczom przypomnę tylko, że jeśli kobiety nie urodzą
        dzieci to za paręnaście lat będziecie zdychać, bo zabraknie ludzi, którzy
        wypracują waszą emeryturę.
    • Gość: bycmozeok Powiedziałam o planowanej ciąży i żyję. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.02, 11:48
      Witam wszystkie Panie.
      Krótki opis sytuacji życiowej: 25 lat, po zaręczynach,
      pracująca w małej firmie "rodzinnej" na umowę o dzieło od dwóch
      lat.
      Moi szefowie znają doskonale mojego narzeczonego (pracującego w
      fimie korporacyjnej), sami go namawiali na oświadczyny :-)))
      Niestety jak to bywa okazało się że mam poważne problemy ze
      zdrowiem (zus mam studencki) i MUSZĘ zajść w ciążę.
      Błyskawicznie zdecydowałam się na rozmowę z szefami i ku mojemu
      zaskoczeniu: pracować mogę, pomogli mi założyć neostradę w domu
      i zawczasu przygotować grunt pod moją nieobecność. Wszystko już
      jest gotowe - teraz czekam na pozytywny wynik testu. Czego
      sobie baaaardzo życzę.

    • Gość: Ojciec Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: proxy / *.netia.pl 07.01.03, 03:29
      To proste, trzeba "cichaczem" zajść i przeczekać te 3 miesiace.
      Moja żona chciała być - jak to ładnie ktoś ują lojalna i
      wyleciała. Pan pracodawca ją zwolnił bo do 3 miesiaca mu wolno.
      Oczywiście kto później ztrudnił kobietę w ciąży - nikt. Urlop
      macieżyński - brak. Pieniędzy - brak. Wniosek - lojalnosć to
      głupota za którą się słono płaci.
      • Gość: FI Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.01.03, 10:20
        Gość portalu: Ojciec napisał(a):

        > To proste, trzeba "cichaczem" zajść i przeczekać te 3 miesiace.
        > Moja żona chciała być - jak to ładnie ktoś ują lojalna i
        > wyleciała. Pan pracodawca ją zwolnił bo do 3 miesiaca mu wolno.
        > Oczywiście kto później ztrudnił kobietę w ciąży - nikt. Urlop
        > macieżyński - brak. Pieniędzy - brak. Wniosek - lojalnosć to
        > głupota za którą się słono płaci.

        Nie mozna zwolnic kobiety w ciąży, nawet przed upływem 3 miesiąca, chyba, że
        umowy uległaby rozwiązaniu w tym czasie (tzn. kobieta ma umowę na czas
        określony i kończy się ona właśnie przed upływem 3 miesiąca ciąży, jeżli umowa
        na czas określony kończy się np. w 6 miesiącu ciąży pracodawca ma obowiązek
        przedłużyć ją do dnia porodu - kobieta ma porawo do urlpu macieżyńskiego)
        • Gość: Zdesperowana żona Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 30.11.03, 14:42
          Można, można. Przeczytaj sobie art 33 KP. Za dwutygdniowym
          wypowiedzeniem, jeżeli umowa o pracę jest na czas określony
          powyżej 6 miesięcy. Ja mam ten sam problem. 27 lat "na karku",
          męża i ogromne pragnienie dziecka. Ale jak tu się w końcu
          zdecydować, skoro dwie koleżanki z mojej firmy nie miały gdzie
          wrócić, mimo obietnic mojego szefa? Przyjął kogoś innego mimo,
          że reszta dziewczyn z mojej firmy zaoferowała się przejąć
          czasowo ich obowiązki. One już "odchowały" dzieci, i znalazły
          inną pracę. Mam nadzieję, że i mi się to uda. Na razie gryzę się
          pomiędzy pragnieniem dziecka a strachem związanym z brakiem
          pieniędzy ma zapewnienie mu podstawowych potrzeb. Przecież mąż
          sam nie da rady nas utrzymać. Zresztą, w jego firmie też "nie
          znają dnia ani godziny".
    • agacz2905 Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy 28.01.03, 18:15
      Temat nie powiem, ciekawy. Budzący wiele emocji.Martwię się tylko, jak
      zakwalifikować mój własny przypadek. Mam już dwuletniego synka i znów jestem w
      ciąży. mam umiarkowany stopień niepełnosprawności, postępujące schorzenie
      narządu ruchu (zmiany w stawach biodrowych). M.in. w związku z tym faktem (choć
      nie tylko, sama ciąża też bezproblemowa nie była) prawie całą pierwszą ciążę
      byłam na zwolnieniu lekarskim. Po macierzyńskim i zaległym wypoczynkowym
      wróciłam do pracy (państwowy urząd, zadnej wyrafinowanej kariery nie robię, bo
      mnie to po prostu nie interesuje, no i - przy dzisiejszych realiach rynku pracy
      cieszę się, że nie jestem bezrobotna). Teraz znowu ciąża. Jestem na zwolnieniu,
      w połowie lutego planuję wrócić na minimum dwa miesiące, o ile zdrowie pozwoli.
      A potem - cóż, z góry wiem, że pójdę na zwolnienie aż do rozwiązania
      (sierpień).I wiecie co, z lektury niektórych postów wynika mi, że mam cholernie
      roszczeniowy stosunek do państwa. Bo ja uważam, że mi się to PO PROSTU NALEŻY!!!
      Chciałabym się dowiedzieć od osób, które tu psioczą na kobiety będace w ciąży -
      co proponujecie w takich przypadkach jak mój?? Może jakiś globalny sposób
      radzenia sobie z niepełnosprawnymi, np. likwidacja bezpośrednio po narodzinach
      (jak to ongiś np. w Sparcie bywało)? A może inicjatywa obywatelska
      (ustawodawcza) do sejmu, coby odgórnie, ustawowo i w majestacie prawa zaklepać
      zakaz rozmnażania się kobiet z jakimikolwiek wadami, ułomnościami?? Przykre
      czytać, że jestem naciągaczką, bo taki Pan X czy Y nigdy nie choruje, nie
      korzysta co za tym idzie z żadnych tam L4, a składkę na ubezpieczenie
      zdrowotne, ZUS, musi opłacać, bo system jest be. Jeszcze jedno: nie traktuję
      macierzyństwa jako swojego widzimisię i hobby, jak również nie widzę w tym
      jakiejś wyjątkowej, ogólnoludzkiej społecznej misji. Widzę w tym natomiast
      tylko i aż odpowiedzialność za siebie, męża (ha, zdrowy, nie korzystał z L4
      NIGDY, a już 16 lat pracuje! Wziął tylko opiekę nade mną po c.c., ale nie było
      to L4)i nasze dzieci. Jak dla mnie - prawda leży pośrodku. I co wy na to??
      • Gość: kobieta Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.03, 14:59
        tak naprawdę chodzi o szerokie grono kobiet najzwyczajniej naciągajacych
        państwo i innych współpracowników na fakt bycia w ciąży
    • mr.smifz Do Kol.Menago 20.02.03, 00:41
      Ja sie w zupelnosci zgadzam z Kolega. A nawet wiecej.
      Wspolczesna kobieta powinna wybrac - czy chce byc matka, czy
      biznes woman. Tych dwoch funkcji polaczyc sie nie da bez szkody
      dla dziecka. A dobro dziecka, jak wiadomo, jest rzecza
      najwazniejsza.
      • Gość: ja Re: Do Kol.Menago IP: 212.160.76.* 20.06.03, 14:08
        mr.smifz napisał(a):

        > Ja sie w zupelnosci zgadzam z Kolega. A nawet wiecej.
        > Wspolczesna kobieta powinna wybrac - czy chce byc matka, czy
        > biznes woman. Tych dwoch funkcji polaczyc sie nie da bez szkody
        > dla dziecka. A dobro dziecka, jak wiadomo, jest rzecza
        > najwazniejsza.

        Jestem kobietą, pracuję i w przyszłości chciałabym mieć i dzieci i pracę. W
        imię czego mam z jednej rzeczy rezygnowac? Chce i to i to. I mam do tego pełne
        prawo. Dlaczego mężczyzna może mieć i prace i rodzine?? A kobieta ma wybierać??
        Albo rodzina albo praca. Kobiety są gorsze jakieś czy co??
        Znam kobiety, które sa i matkami i dobrymi pracownikami. Napisał pan mr.smifz,
        że kobieta powinna wybierać-albo bycie matka albo praca.że dzieci sa
        najwazniejsze. O.k. sa wazne. Ale ojciec może równie dobrze wychowac dziecko
        jak i matka. On tez może zrezygnowac z pracy i zając się domem, a kobieta pracą
        zarobkową. To nie przyszło panu do głowy??

    • Gość: india Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.gro.citynet.pl 02.03.03, 14:41
      Moja sytuacja wygląda nieco inaczej, bo sama jestem właściecielką malej firmy.
      Nikogo nie wykorzystuję, wszyscy pracownicy mają oplacane ubezpieczenie,
      dodatkowo prywatne NW itd. Jednak wiem, że jeżeli któraś z moich pracownic
      zajdzie w ciążę będziemy musialy się rozstać. Mówię to z żalem, ale takie jest
      w naszym państwie prawo i tak działa nasz system, że jej ciąża byłaby w dużej
      mierze finansowana z mojej kieszeni, a na to mnie nie stać. Każdy pracownik to
      spora inwestycja, na początku jego praca nie przynosi firmie zysku i jego
      pensja (wysoka, ja nie upokarzam ludzi czymś takim jak najniższa krajowa czy
      okolice) jest wypłacana z tego co zarobię lub zaoszczędzę ja osobiście. Pracuję
      bardzo ciężko, dzieci jeszcze nie mam choćbym chciała (musi minąć kilka lat,
      firma musi się zakorzenić na rynku, żebym miała jako takie poczucie
      stabilności). W swojej obecnej sytuacji nie mogę się wpędzać w takie koszty jak
      zatrudnianie kogoś na miejsce ciężarnej, jej ciągłe zwolnienia, szkolenie
      pracownika na zastepstwo (a co się z tym łączy jego kilkumiesięczna początkowa
      nierentowność), powrót młodej mamy do pracy i nowe jej wdrażanie w obowiązki (a
      co się z tym łączy czasowa nierentowność). Mam obowiązki wobec swoich
      pracowników i muszę myśleć o ich bezpeczeństwie. O moje bezpieczeństwo nikt się
      nie troszczy i wiem, że jest to konsekwencja mojego wolnego wyboru (chcę być na
      swoim, nie mieć szefa), ale mam poczucie niesprawiedliwości - ja nie mogę sobie
      pozwolić na dziecko, a mam fundować potomstwo pracownikom? Nie wykluczam, że
      gdybym miała naprawdę wartościową pracownicę jakoś doszłybyśmy do porozumienia
      i mogłaby bez klopotów wrócić do pracy po urodzeniu dzidziusia, ale jak narazie
      nie udało mi się trafić na takie osoby, mimo tego jak piszecie szalejącego
      bezrobocia i recesji (większość ludzi z którymi miałam styczność po prostu chce
      dostawać kasę i nie napracowac się za bardzo). Reasumując - spróbujcie czasem
      zrozumieć tę drugą stronę. Jeśli chcecie zmienić sytuację, zmieńcie prawo.
      • Gość: KR$ Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.riz.pl / *.riz.pl 09.01.04, 14:46
        I jest dokladnie tak jak piszesz, z tym, ze czy te dziwki z postawa
        roszczeniowa, probujace okrasc ludzi z inicjatywa (czyli ciebie i mnie) sa w
        stanie to przyznac? Im sie wszystko nalezy!

        Do roboty chamy!
    • Gość: Grzegorz Re: Jak zaj�ć w cišżę i przeżyć w pracy IP: *.com / 192.168.2.* 10.03.03, 16:35
      Mam zamiar zostać ojcem. Ustawy i przepisy w Polsce odno�nie
      kobiet w cišży uważam za skandal. Nie wiem czym posłowie
      sugerowali się tworzšc tzw. "kodeks pracy", zapewne apanażami
      ale swoimi. Zwykły obywatel nie podoła finansowo, aby utrzymać
      żonę i dziecko. Więc niech nikt nie opowiada farmazonów, że
      kobiety w cišży liczš na zwolnienia chorobowe w czasie cišży
      jednocze�nie pracujšc. Proponuję tym co się dziwiš jednocze�nie
      dojeżdżać 3 godz. dziennie do pracy, pó�niej się uczyć,
      studiować i pracować oraz jeszcze być w cišży. Zgroza. Co
      za "Państwo Prawa"?!
      • Gość: Mycha Re: Jak zajść w cišżę i przeżyć w pracy. IP: *.bielsko.dialog.net.pl 06.04.03, 14:41
        Z wielu powyższych wypowiedzi wynika, że kobieta w ciąży jest
        dużym obciążeniem dla swojego pracodawcy, to skutek
        obowiązywania w naszym kraju stosownych przepisów prawnych w tym
        zakresie, a tyle się "trąbi" na prawo i lewo, że na łeb na szyję
        spada ilość urodzeń... Nie chodzi mi o roszczeniową postawę
        wobec państwa ale określony porządek prawny wypadałoby w tym
        względzie zaprowadzić, tak by przysłowiowy wilk był syty i owca
        cała. To absurd by kobieta czuła się winna i bezradna wobec
        faktu, że chce być mamą ! Obecnie, nawet gdyby kobieta chciała
        pozostać w domu i zająć się wychowaniem dziecka to zmuszona jest
        wrócić do pracy by wspomóc męża i razem utrzymać rodzinę.
    • Gość: mika Re: Jak zajść w ciążę i przeżyć w pracy IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.04.03, 14:43
      Mam 31 lat. Jestem dyrektorem firmy i właśnie zaszłam w ciążę po dwóch latach
      starań. Moja praca jest KOSZMARNIE stresująca i odpwiedzialna. Między innymi
      był to powód niemożności zajścia w ciążę. Nie mogąc już znieść psychicznie
      presji i harowania po 80 godz/tyg, zdecydowałam się odejść. Wtedy zdażył się
      cud: zaszłam w ciążę. Jak bardzo musiałm być spięta i zablokowana, ze nie
      udawało się to przez dwa lata. Podświadomie czułam się odpowiedzialna za firmę
      i bałam się, co się stanie jak mnie tam zabraknie? Po roku terapii zaczęłam
      myśleć o swoich potrzebach. Jak tylko okazało się, ze jestem w ciąży, od razu
      poszłąm na zwolnienie, nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia. Wiem, że
      mogłabym stracić tak długo oczekiwane dziecko wracając do swoich obowiązków.
      Właściciel firmy liczy, że wrócę, ale ja już nie chcę. To co przedstawiłam w
      kilku zdaniach jest tylko promilem mojego problemu z pracą, która jednocześnie
      zaspokajała moje ambicje, ale zniszczyła mnie psychicznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka