Dodaj do ulubionych

Napad w tramwaju

12.11.02, 09:47
Moj znajomy jechal tramwajem w 2.wagonie. Oprocz niego bylo jeszcze jakies 13-
15 osob. Podeszlo do niego 2 facetow, jeden wyciagnal noz i kazal mu stac
spokojnie, kiedy przeszukiwali mu kieszenie plecaka, bo jak nie "to w zebra".
Ukradli mu telefon komorkowy i sluzbowy komputer typu handheld. Co kolega
powinien byl zrobic? Czy dalo sie zapobiec napadowi? Czy w ogole byl sens
bronic sie fizycznie, jesli napastnikow bylo dwoch i do tego z nozem?
Oczywiscie ludzie w tramwaju patrzyli w okna i nic nie widzieli.
Obserwuj wątek
    • paulinho Re: Napad w tramwaju 12.11.02, 23:36
      Jesli chodzi tylko o rabunek, to lepiej nic nie robic. Z nozem czy bronia palna
      zartow nie ma.
    • jk13 Re: Napad w tramwaju 14.11.02, 00:05
      Witaj!!!
      Uważam, że Twój znajomy postąpił prawidłowo. Wartość życia jest niewymiernie
      większa od wartości skradzionych mu przedmiotów. Pozwolę sobie zapytać Cię, czy
      fakt popełnienia przestępstwa został zgłoszony właściwym organom? Jeżeli nie,
      to zachowanie takie jest, moim zdaniem, złe. Oznacza to bowiem swego rodzaju
      przyzwolenie na tego typu akty przemocy i może spowodować u Twojego znajomego
      wrażenie bycia "wieczną ofiarą" wobec napastników. Mam prośbę, jeżeli ów
      człowiek nie zgłosił tego policji, spróbuj go przekonać o konieczności takiego
      postępowania. Niech ma odwagę powiedzieć o tym wydarzeniu głośno.
      Wiem, że może to być dla niego trudne, ale uważam to za niezbędne.
      Pozdrawiam.
      • olvi Re: Napad w tramwaju 14.11.02, 09:50
        Kolega byl na policji. Zlozyl zeznania, obejrzal zdjecia przestepcow, ale nie
        rozpoznal ich. Trwalo to wszystko dosc dlugo, a policjanci nie byli specjalnie
        zdziwnieni zajsciem. (Wszystko stalo sie ok. 15.30, w tramwaju na
        Moscie Poniatowskiego w W-wie).
        • paulinho Re: Napad w tramwaju 14.11.02, 12:50
          To strata czasu. Jedyna mozliwoscia aby policja znalazla sprawcow, jest gdy
          ktos na nich doniesie.
    • wojciech.kruczynski Re: Napad w tramwaju 14.11.02, 12:18
      Jeśli ktoś przystawia nóż do ciała, to lepiej posłuchać. Szczególnie w
      zamkniętej klatce, jaką jest tramwaj. Na powietrzu można pomyśleć o nagłym
      wyrwaniu się i ucieczce z krzykiem. Rzadko kto będzie gonił z nożem krzyczącego
      człowieka. Natomiast w tramwaju bandyta będzie walczył na zasadzie osaczonego
      wilka, jeśli podejmiemy jakąś akcję. To już się zdarzało w przypadku
      klasycznych kieszonkowców.

      Czy dało się zapobiec.
      Można spytać, czy fakt, że za pierwszym razem trafili od razu na komputer to
      przypadek. Nie wiem, jak było tym razem, ale czasami ofiara jest śledzona.
      Można było jechać w pierwszym wagonie. Motorniczy i tak ze swej budki nie
      wyjdzie, ale napastnicy wolą drugi wagon.

      Ale najważniejsza jest tu uważność i mowa ciała. Ofiara została jakoś
      wytypowana przez napastników. Trzeba obserwować otoczenie, nie zatapiać się w
      myślach. Patrzeć ludziom w oczy. Duże znaczenie ma ubiór - może zdradzać siłę
      albo uległość. Postawa, pilnowanie dystansu - wszystko to składa się na
      całościowy efekt, który napastnik odczuwa jako wysoką lub niską szansę
      powodzenia. On zwykle nie musi atakować tej konkretnej ofiary (chyba że
      przedtem ją śledził albo jest bardzo zdeterminowany). Jak każda firma liczy on
      na największy zysk przy jak najmniejszym ryzyku. Wytypuje więc osobę, z którą
      (jak sądzi) pójdzie mu łatwo. Jeśli sprawisz wrażenie, że z Tobą łatwo nie
      pójdzie, to możesz spowodować, że zaatakuje kogoś innego. Bandyta musi wykonać
      swój plan. Smutne, ale prawdziwe.
      • tafia Re: Napad w tramwaju 14.11.02, 13:19
        wojciech.kruczynski napisał:

        > Jeśli ktoś przystawia nóż do ciała, to lepiej posłuchać. Szczególnie w
        > zamkniętej klatce, jaką jest tramwaj. Na powietrzu można pomyśleć o nagłym
        > wyrwaniu się i ucieczce z krzykiem. Rzadko kto będzie gonił z nożem
        krzyczącego
        >
        > człowieka. Natomiast w tramwaju bandyta będzie walczył na zasadzie
        osaczonego
        > wilka, jeśli podejmiemy jakąś akcję. To już się zdarzało w przypadku
        > klasycznych kieszonkowców.
        >
        > Czy dało się zapobiec.
        > Można spytać, czy fakt, że za pierwszym razem trafili od razu na komputer to
        > przypadek. Nie wiem, jak było tym razem, ale czasami ofiara jest śledzona.
        > Można było jechać w pierwszym wagonie. Motorniczy i tak ze swej budki nie
        > wyjdzie, ale napastnicy wolą drugi wagon.
        >
        > Ale najważniejsza jest tu uważność i mowa ciała. Ofiara została jakoś
        > wytypowana przez napastników. Trzeba obserwować otoczenie, nie zatapiać się
        w
        > myślach. Patrzeć ludziom w oczy. Duże znaczenie ma ubiór - może zdradzać
        siłę
        > albo uległość. Jaki to ubior?
        Postawa, pilnowanie dystansu - wszystko to składa się na
        > całościowy efekt, który napastnik odczuwa jako wysoką lub niską szansę
        > powodzenia. On zwykle nie musi atakować tej konkretnej ofiary (chyba że
        > przedtem ją śledził albo jest bardzo zdeterminowany). Jak każda firma liczy
        on
        > na największy zysk przy jak najmniejszym ryzyku. Wytypuje więc osobę, z
        którą
        > (jak sądzi) pójdzie mu łatwo. Jeśli sprawisz wrażenie, że z Tobą łatwo nie
        > pójdzie, to możesz spowodować, że zaatakuje kogoś innego. Bandyta musi
        wykonać
        > swój plan. Smutne, ale prawdziwe.
    • pawel.drozdziak Re: Napad w tramwaju 14.11.02, 13:04
      olvi napisała:

      > Moj znajomy jechal tramwajem w 2.wagonie. Oprocz niego bylo jeszcze jakies 13-
      > 15 osob. Podeszlo do niego 2 facetow, jeden wyciagnal noz i kazal mu stac
      > spokojnie, kiedy przeszukiwali mu kieszenie plecaka, bo jak nie "to w zebra".
      > Ukradli mu telefon komorkowy i sluzbowy komputer typu handheld. Co kolega
      > powinien byl zrobic?

      to co zrobil. Szanse fizycznej obrony byly zerowe. Mozna sie jeszcze
      zastanawiac, czy nie mogl jakos rozmawiac. Czasem udaje sie wykorzystac fakt ze
      napastnikowi sie spieszy i mozna wytargowac puszczenie za pare zlotych, ale to
      juz kwestia wyczucia w konkretnej sytuacji i lepiej tego nie doradzac jako
      zasady podstawowej. Podstawowa zasada przy uzbrojonym napastniku to nie
      prowokowac. Dobrze, ze sie nic nikomu nie stalo.

      > Czy dalo sie zapobiec napadowi? Czy w ogole byl sens
      > bronic sie fizycznie, jesli napastnikow bylo dwoch i do tego z nozem?

      jesli masz czlowieka z nozem ktory chce kase nie ma zadnego sensu bronic sie
      fizycznie bo sie to nie uda a on moze Cie pociac nawet jesli tego wczesniej nie
      planowal. Chyba, ze on Cie juz tym nozem atakuje i zwyczajnie nie masz gdzie
      uciec. Niestety szanse przeciw nozowi sa praktycznie zerowe.

      > Oczywiscie ludzie w tramwaju patrzyli w okna i nic nie widzieli.

      tu jest kwestia kosztow niesienia pomocy. Najprawdopodobniej nikt z pasazerow
      nie byl w stanie pomoc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka