Dodaj do ulubionych

Feminizm a katolicyzm

10.11.07, 17:52
Z ciekawości - czytaliście ten tekst w dzisiejszych "Wysokich Obcasach"? Jeśli
tak, to co sądzicie?
Obserwuj wątek
    • gotlama Re: Feminizm a katolicyzm 10.11.07, 18:34
      Jeszcze nie czytałam, ale kiedyś za wypuszczenie hasełka "feminizm katolicki"
      zostałam zwyzywana od oksymoronów ;)
    • kochanica-francuza Re: Feminizm a katolicyzm 10.11.07, 18:52
      Ja sądzę, że temat jest rzeka i ma odnóg jak ośmiornica, a wywiadowana pani nie
      jest głupia.
    • turbomini Re: Feminizm a katolicyzm 10.11.07, 20:35
      Czytałam, bardzo się cieszę, że ten artykuł się pojawił, ponieważ wiele osób
      wciąż łączy feminizm ściśle z antyklerykalizmem.
      Nic nowego dla mnie, wszystko to znam już z genderów, ale, że to samo pojawia
      się w WO jest wielkim plusem.
    • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 10.11.07, 21:00

      tygodnik.onet.pl/1546,1432037,dzial.html
      Biskupi w Piekarach od kilku lat tłumaczą kobietom świat jak
      potrafią. „Kościół jest zobowiązany do badania znaków czasu i
      interpretowania ich w świetle Ewangelii. Kościół chce odpowiadać na
      pytania ludzi"
      • stephen_s Re: Feminizm a katolicyzm 11.11.07, 12:51
        Na czym polega problem w tym cytacie, bo nie rozumiem..?
        • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 11.11.07, 13:21
          "jak potrafia"

          caly problem, ze jeden biskup potrafi tak, drugi tak, a o.tadeusz
          jeszcze inaczej
    • kochanica-francuza Re: Feminizm a katolicyzm 10.11.07, 21:13
      problem został wcześniej poruszony w "Zadrze", ale chyba już nie będzie, bo
      ostatnio "Zadra" sugerowała, że katofeministki to takie śmieszne zacofańce, nie
      mające prawa do feminizmu

      w ogóle kolesiowsko-populistyczno-rechocąco-młodzieżowy (z motywem parodiowania
      fragmentów mszy i określeniami typu radio z twarzą) ślepy zaułek, w jaki
      zapędziła się rzeczona "Zadra", nie podoba mi się. to nie jest mój feminizm.
      • sir.vimes Krytyka Radia Maryja 11.11.07, 12:57
        i postulatów Rydzyka to antykatolicyzm, antyklerykalizm?

        Nie żartuj.
        • kochanica-francuza Na litość boską 11.11.07, 16:32
          GDZIE ja słówko pisnęłam o antykatolicyzmie, antyklerykalizmie?

          Sama krytykuję oćca aż furczy. Chodziło mi jedynie o FORMę, nie o TREść.
          • sir.vimes No to ja nie rozumiem 12.11.07, 08:51
            chodzi ci o ten stary happening z manify?

            Mnie bawił.

            A innych żarcików na temat radyja nie pamietam.
            • kochanica-francuza Re: No to ja nie rozumiem 12.11.07, 19:50
              sir.vimes napisała:

              > chodzi ci o ten stary happening z manify?

              Jaki happening?

              Chodzi mi o określenie "Radio z twarzą" używane na łamach tejże "Zadry" oraz
              śpiew "Chrystianizujemy Unię Europejską" na melodię fragmentu mszy św. (to na
              manifie)
              • sir.vimes Re: No to ja nie rozumiem 13.11.07, 12:56
                No to to samo mamy na myśli.

                No wiesz... Kilka żarcików i to wcale nie obraźliwych (raczej uszczypliwych)
                versus uwagi o kwasie solnym itp...
                Co do melodii mszy - myślę to samo co powyżej. I zastanawiam się jakim cudem
                znajome katoliczki świetnie sie na tym happeningu bawiły. Nie biorąc tego do
                siebie ani do swojego wyznania - raczej traktując jako uszczypliwą uwagę, że
                msza nie jest odpowiednim kontekstem do politykowania (a przed referendum
                niektórzy księża mocno sobie pozwalali - i to ich zachowanie ośmiesza,
                deprecjonuje mszę a nie punktowanie tego zjawiska przez feministki).
                • kochanica-francuza Re: No to ja nie rozumiem 13.11.07, 17:23


                  > No wiesz... Kilka żarcików i to wcale nie obraźliwych (raczej uszczypliwych)
                  > versus uwagi o kwasie solnym itp...

                  Dla mnie to nie są żarciki, postrzegam je po swojemu i mam do tego prawo. Co do
                  uwag o kwasie solnym to podobał mi się ten małolat przebrany za księdza, to było
                  dobre.

                  Natomiast ja bym raczej odpowiedziała równie "grubą" uwagą , np. na temat
                  mentalności polskich księży, a nie czymś cwaniutkim i zjadliwym, co ty nazywasz
                  żarcikami.

                  > niektórzy księża mocno sobie pozwalali - i to ich zachowanie ośmiesza,
                  > deprecjonuje mszę a nie punktowanie tego zjawiska przez feministki).

                  Możliwe, ale ja ODCZUWAM swoje.



                  Jezu! Kobieto! Powtarzam po raz n-ty: mówimy nie o TREśCI (deprecjonowaniu), ale
                  o FORMIE!

                  Porównaj proszę dwie teoretyczne wypowiedzi imprezowiczów:

                  - Świetnie się bawiłem.
                  - Zaj...a impreza była.

                  Treść ta sama, prawda? Forma nie. Czy już rozumiesz, o czym mówię?
                  • sir.vimes Re: No to ja nie rozumiem 13.11.07, 18:34
                    Ależ oczywiście , ze masz prawo do własnego zdania , gustu i interpretacji. W
                    żaden sposób nie sugerowałam , że nie masz.

                    Ale twoja sugestia , że ten happening był wulgarny (odnoszę się teraz do
                    przykładu z komentarzem o imprezie) mimo, ze jednocześnie postulujesz "grubą "
                    uwagę zamiast , jak napisałaś, czegoś cwaniutkiego i zjadliwego uważam za
                    sprzeczną wewnętrznie. Albo postulejemy by ktoś był bardziej wulgarny albo by
                    był wulgarny mniej. Nie mozna zarzucać jednego i drugiego naraz.
                    • kochanica-francuza Re: No to ja nie rozumiem 13.11.07, 18:51

                      > Ale twoja sugestia , że ten happening był wulgarny (odnoszę się teraz do
                      > przykładu z komentarzem o imprezie)

                      Nie, nie, ja nie pisałam, że happening był wulgarny, a jedynie, że OBRAźLIWY.


                      mimo, ze jednocześnie postulujesz "grubą "
                      > uwagę zamiast , jak napisałaś, czegoś cwaniutkiego i zjadliwego uważam za
                      > sprzeczną wewnętrznie. Albo postulejemy by ktoś był bardziej wulgarny albo by
                      > był wulgarny mniej.

                      No i nadal się nie rozumiemy. Podany przeze mnie przykład zawierał element
                      wulgarności, ale element ten służył wyjaśnieniu różnic między treścią a formą.

                      Nie twierdziłam, że rzeczony happening był wulgarny. Przeciwnie, cwaniutkość
                      plus zjadliwość jest przeciwieństwem wulgarności, jak walka trucizną jest
                      przeciwieństwem walki maczugą (cel niby ten sam, ale osobnik z maczugą słabo by
                      się odnalazł na dworze Ludwików i vice versa).

                      Postuluję, żeby odpowiadał bronią przeciwnika. Przeciw maczudze - maczuga, a nie
                      trucizna.
                      • sir.vimes Re: No to ja nie rozumiem 13.11.07, 20:07
                        > Nie, nie, ja nie pisałam, że happening był wulgarny, a jedynie, że OBRAźLIWY.
                        >

                        Myślę, ze właściwym sformułowaniem będzie, ze ciebie uraził/obraził.
                        Tak będzie najbezpieczniej.

                        • kochanica-francuza Re: No to ja nie rozumiem 13.11.07, 23:47
                          sir.vimes napisała:

                          > > Nie, nie, ja nie pisałam, że happening był wulgarny, a jedynie, że OBRAźL
                          > IWY.
                          > >
                          >
                          > Myślę, ze właściwym sformułowaniem będzie, ze ciebie uraził/obraził.
                          > Tak będzie najbezpieczniej.

                          I skutecznie zniechęcił do manif. Dodam, że do kościoła nie chodzę i równy
                          efekt,jeśli o mnie idzie, dałoby wyśmiewanie np. rytuałów buddyjskich.
                          >
                        • kochanica-francuza Re: No to ja nie rozumiem 13.11.07, 23:48

                          > Myślę, ze właściwym sformułowaniem będzie, ze ciebie uraził/obraził.
                          > Tak będzie najbezpieczniej.

                          Dyskusja tego typu zmierza donikąd. To znaczy, do punktu "ciebie uraził, nam się
                          podobał, rozchodzimy się".
                          • sir.vimes Re: No to ja nie rozumiem 14.11.07, 00:23
                            Nie wiem czy ta dyskusja zmierz donikąd - dyskutujemy o FORMIE nie o samym
                            happeningu...
                            Zastanawia mnie czemu z powodu jednego happeningu, który ci się nie podobał
                            (sensu mu nie odmawiasz, nie utrafił jedynie w twój gusst co do formy )
                            skreślasz całe srodowisko?

                            (Oczywiście - możesz to zrobić, zeby nie było;)
                            • kochanica-francuza Re: No to ja nie rozumiem 14.11.07, 00:50

                              > Zastanawia mnie czemu z powodu jednego happeningu, który ci się nie podobał
                              > (sensu mu nie odmawiasz, nie utrafił jedynie w twój gusst co do formy )
                              > skreślasz całe srodowisko?

                              Nie tyle w mój gust, co w moje zasady. Środowiska nie znam, skreślam "Zadrę"
                              jako pismo i manify jako event.

                              Dlaczego jednego? Bo pewnych rzeczy moim zdaniem nie robi się. To tak jakbyś
                              powiedziała "skreślasz znajomego za JEDNO wyśmianie się z kaleki".

                              Pardon, idę spać.
                    • saszenka2 Re: No to ja nie rozumiem 13.11.07, 20:23
                      sir.vimes napisała:

                      > Ależ oczywiście , ze masz prawo do własnego zdania , gustu i
                      interpretacji. W
                      > żaden sposób nie sugerowałam , że nie masz.
                      >
                      > Ale twoja sugestia , że ten happening był wulgarny (odnoszę się
                      teraz do
                      > przykładu z komentarzem o imprezie) mimo, ze jednocześnie
                      postulujesz "grubą "
                      > uwagę zamiast , jak napisałaś, czegoś cwaniutkiego i zjadliwego
                      uważam za
                      > sprzeczną wewnętrznie. Albo postulejemy by ktoś był bardziej
                      wulgarny albo by
                      > był wulgarny mniej. Nie mozna zarzucać jednego i drugiego naraz.
                      Z tą wulgarnością to zależy od sytuacji. Na co dzień staram się jej
                      unikać, ale zdarzają się sytuacje, kiedy trzeba czasami być nieco
                      ostrzejszą. Np. kiedy ktoś się do Ciebie przyczepi, mimo spokojnych,
                      kulturalnych próśb, nie daje za wygraną, czasem trzeba powiedzieć
                      coś wulgarnego.
                      • sir.vimes Re: No to ja nie rozumiem 13.11.07, 21:10
                        Oczywiscie.

                        ale nie można postulowć wiecej wulgarności i braku wulgarności jednocześnie, o
                        to mi chodziło, i tak zrozumiałam postulaty Kochanicy.
                        • kochanica-francuza Re: No to ja nie rozumiem 13.11.07, 23:44
                          sir.vimes napisała:

                          > Oczywiscie.
                          >
                          > ale nie można postulowć wiecej wulgarności i braku wulgarności jednocześnie, o
                          > to mi chodziło, i tak zrozumiałam postulaty Kochanicy.

                          Nie, ja postulowałam mniej cwaniutkiej zjadliwości. Sama z dwojga złego wolę być
                          wulgarna niż cwaniutko-zjadliwa.
                        • saszenka2 Re: No to ja nie rozumiem 15.11.07, 20:58
                          sir.vimes napisała:

                          > Oczywiscie.
                          >
                          > ale nie można postulowć wiecej wulgarności i braku wulgarności
                          jednocześnie, o
                          > to mi chodziło, i tak zrozumiałam postulaty Kochanicy.

                          Można, ale pod warunkiem, że bierzesz pod uwagę różnorodność
                          sytuacji. Oczywiście, że dobrze byłoby, gdyby z polskiej sceny
                          politycznej zniknęła wulgarność, nieustanne przepychanki etc.
                          Natomiast, jak już wspomniałam, są w życiu sytuacje, w których
                          czasami trzeba być wulgarną/wulgarnym. Zdarzają się osoby, które
                          pozwalają sobie wchodzić na głowę, bo nie potrafią twardo bronić
                          swoich granic. Są osoby, którzy nie reagują na słowa: "proszę daj mi
                          spokój", takim osobom trzeba czasami powiedzieć to "dosadniej" i to
                          także jest swego rodzaju umiejętność. Ale na co dzień, kiedy
                          sytuacja tego nie wymaga, rzeczywiście pojawia się pewien rozdźwięk,
                          nie można wymagać, aby ludzie Cię szanowali i jednocześnie obrażać
                          innych dookoła.
    • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 11.11.07, 10:45
      Matko, czy wiesz co robi twoje dziecko?
      Moze oglada film pornograficzny, ktory zostawil Twoj maz na wierzchu?

      isidorus.net/pl/modules.php?name=News&file=article&sid=942
      • kocia_noga Re: Feminizm a katolicyzm 11.11.07, 11:25
        Czy Ty, Ojcze, pamiętasz o swoich dzieciach, o swojej małżonce,
        poświęcasz im swój wolny czas? A może wolisz posiedzieć „z nosem w
        gazecie” lub spędzić ten czas z kolegami przy piwie czy hazardzie?
        Czy Ty, Matko, pamiętasz o swoich dzieciach, o swoim małżonku i
        obowiązkach z tym związanych? A może nie wiesz co w tej chwili robi
        Twoje dziecko..

        A więc ojciec ma poświęcać wolny czas(cokolwiek to znaczy)a matka
        ma OBOWIĄZKI.
        Ale to pikus wobec grzesznego podniecania się powszechnym
        kapusiostwem w kościele.
        Nb. po wyczyszczeniu teczki ks.Maliński wyznał,ze tak naprawde nie
        współpracował:).Itede itepe.
        Instytucja kościelna, przynajmniej ta w Polsce jest z ducha
        średniowieczna, nie ubiegłowieczna.To nie totalitaryzm, a monarchia.
        Do demokracji, do idei szacunku dla każdego człowieka -
        kilkasetletnia odległość.
        I to widac w ich stosunku do kobiet.No nie da rady, bez względu na
        oficjalne pleple.
        • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 11.11.07, 12:33
          I ani slowa przygany dla tatusie ogladajacego porno.
          Mamusia ma dopilnowac, by dziatki nie dorwaly sie do grzesznej
          zawartosci rozruywek tatusia.
          • stephen_s Re: Feminizm a katolicyzm 11.11.07, 12:41
            > I ani slowa przygany dla tatusie ogladajacego porno.

            No nie no, teraz juz jedziecie po bandzie. Akurat Kościół nigdy nie tolerował
            pornografii...
            • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 11.11.07, 13:17
              omawiamy konkretny artykol, w ktorym zabraklo tej przygany, a nie
              zabraklo napomnienia kobiety by strzegla dzieci przed nawykami
              tatusia.

              To taka malutka cegielka, a ktorej zbudowany jest caly kosciol
            • saszenka2 Re: Feminizm a katolicyzm 11.11.07, 17:59
              stephen_s napisał:

              > > I ani slowa przygany dla tatusie ogladajacego porno.
              >
              > No nie no, teraz juz jedziecie po bandzie. Akurat Kościół nigdy
              nie tolerował
              > pornografii...
              >
              Ale nikt nie gani tatusia, tylko matkę, która nie przeszukała całego
              domu na obecność filmików czy gazetek erotycznych małżonka. Głos w
              sprawie filmów porno jest jakimś trafem dużo mniej słyszalny niż w
              kwestii stosowania antykoncepcji przez kobiety. Poza tym mężczyzna
              oglądający filmy erotyczne jest bardziej "pobłażliwie" traktowany
              niż kobieta robiąca dokładnie to samo. Niepomna tego, gdzie to
              słyszałam, pamiętam takie słowa jednego z księży, wykładowcy
              teologii, który kierował je do kobiet:"czy zwracacie uwagę na swoje
              zachowanie i strój, aby nie rozbudził on popędu waszego narzeczonego
              i nie sprowadził go na drogę grzechu, jakim jest masturbacja".
              • stephen_s Re: Feminizm a katolicyzm 11.11.07, 21:30
                > Głos w
                > sprawie filmów porno jest jakimś trafem
                > dużo mniej słyszalny niż w
                > kwestii stosowania antykoncepcji przez
                > kobiety.

                Doprawdy? Kościół bardzo głośno krytykuje współczesne podejście do erotyki,
                nasycenie nią mediów itd. Co do antykoncepcji, to Kościół w ogóle krytykuje
                antykoncepcję, nie tylko tę stosowaną przez kobiety - przypominam, że KK nie
                zgadza się też na prezerwatywy.

                > Poza tym mężczyzna
                > oglądający filmy erotyczne jest bardziej "pobłażliwie" traktowany
                > niż kobieta robiąca dokładnie to samo.

                Masz jakieś konkrety na poparcie tej tezy? Bo ja jako żywo nigdy nie widziałem,
                by Kościół wykazywał jakąkolwiek pobłażliwość wobec erotyki.

                > Niepomna tego, gdzie to
                > słyszałam, pamiętam takie słowa jednego z księży, wykładowcy
                > teologii, który kierował je do kobiet:"czy zwracacie uwagę na swoje
                > zachowanie i strój, aby nie rozbudził on popędu waszego narzeczonego
                > i nie sprowadził go na drogę grzechu, jakim jest masturbacja".

                No i na podstawie takich wypowiedzi uważasz, że feministki powinny odrzucić
                katolicyzm?
                • bri Re: Feminizm a katolicyzm 12.11.07, 10:43
                  Inne feministki mogą sobie myśleć, co chcą, ale mnie nikt nie
                  przekona, że kościół katolicki tak samo traktuje kobiety i mężczyzn.
                  I to jest jeden z powodów, dla których ja go odrzucam.
                  • saszenka2 Re: Feminizm a katolicyzm 12.11.07, 20:58
                    bri napisała:

                    > Inne feministki mogą sobie myśleć, co chcą, ale mnie nikt nie
                    > przekona, że kościół katolicki tak samo traktuje kobiety i
                    mężczyzn.
                    > I to jest jeden z powodów, dla których ja go odrzucam.

                    Bri jak zwykle trafiła w samo sedno problemu. Innym kobietom taka
                    wersja katolicyzmu może odpowiadać. Ja pozostaję krytyczna wobec
                    Kościoła za sprawą nierównego traktowania kobiet i mężczyzn,
                    skazywania ludzi na grę w rosyjską ruletkę, a także dyskryminowaniu
                    osób homoseksualnych. To taki skrót moich krytycznych spostrzeżeń
                    dotyczących Kościoła.
        • stephen_s Re: Feminizm a katolicyzm 11.11.07, 12:51
          > "Czy Ty, Ojcze, pamiętasz o swoich dzieciach, o swojej małżonce,
          > poświęcasz im swój wolny czas? A może wolisz posiedzieć „z nosem w
          > gazecie” lub spędzić ten czas z kolegami przy piwie czy hazardzie?
          > Czy Ty, Matko, pamiętasz o swoich dzieciach, o swoim małżonku i
          > obowiązkach z tym związanych? A może nie wiesz co w tej chwili robi
          > Twoje dziecko..
          >
          > A więc ojciec ma poświęcać wolny czas(cokolwiek to znaczy)a matka
          > ma OBOWIĄZKI."

          Heh. I znowu sytuacja w stylu "Damned if you do, damned if you don't". Kocia,
          może by tak zwrócić uwagę na POZYTYWY zawarte w tym, co zacytowałaś - czyli
          zachęcaniu mężczyzn do udziału w życiu rodzinnym?

          > Ale to pikus wobec grzesznego podniecania się powszechnym
          > kapusiostwem w kościele.

          ?????????????????????
          • kocia_noga Re: Feminizm a katolicyzm 11.11.07, 16:02
            stephen_s napisał:

            >
            > Heh. I znowu sytuacja w stylu "Damned if you do, damned if you
            don't".


            Naciagasz. Źle,że nie potępiają facetów pornoogladaczy, ale gdyby
            potępili, a mybyśmy też uznały że to źle, wtedy powiedzenie mogłoby
            się stosować.To czysta manipulacja, Steph.
            Kocia,
            > może by tak zwrócić uwagę na POZYTYWY zawarte w tym, co
            zacytowałaś - czyli
            > zachęcaniu mężczyzn do udziału w życiu rodzinnym?

            Dla mnie to negatyw, nie pozytyw.Przyklepanie takiego układu,że
            tatuś to powinien jak już nie ma nic innego do roboty, a mamusia
            musi, bo to JEJ obowiązek.

            >
            > > Ale to pikus wobec grzesznego podniecania się powszechnym
            > > kapusiostwem w kościele.
            >
            > ?????????????????????
            >
            No jak to '????' Przecież cały artykuł jest o tym,że ludziska się
            podniecaja kapusiostwem biskupa, a w Ameryce Murzynów biją.
            I że niech każden jeden katolik najpierw se spojrzy czy sam jest
            święty a potem świętą osobę krytykuje.
            I że jeśli chodzi o kapusiowanie kleru to nie trza się interesować,
            a broń Boże krytykowac.
            • stephen_s Re: Feminizm a katolicyzm 11.11.07, 21:33
              > Dla mnie to negatyw, nie pozytyw.Przyklepanie takiego układu,że
              > tatuś to powinien jak już nie ma nic innego do roboty, a mamusia
              > musi, bo to JEJ obowiązek.

              Well, wiadomo, że Kościół mniej lub bardziej popiera tradycyjny model rodziny,
              tzn. że obowiązkiem mężczyzny jest utrzymanie rodziny, a obowiązkiem kobiety
              wychowanie dzieci. Czy nie można zatem przynajmniej pochwalić Kościoła za to, że
              - opowiadając się za takim modelem - stara się, by ten model przynajmniej
              optymalnie funkcjonował?
              • kocia_noga Re: Feminizm a katolicyzm 11.11.07, 21:58
                stephen_s napisał:

                Czy nie można zatem przynajmniej pochwalić Kościoła za to, ż
                > e
                > - opowiadając się za takim modelem - stara się, by ten model
                przynajmniej
                > optymalnie funkcjonował?
                >
                Ty sobie chwal, przecież możesz, ale dla mnie to żaden powód do
                pochwał.
                I w końcu przyznajesz,ze KK podpiera patriarchalny porządek,a tym
                samym jest w opozycji do feminizmu.
                • stephen_s Re: Feminizm a katolicyzm 11.11.07, 22:02
                  > I w końcu przyznajesz,ze KK podpiera patriarchalny porządek,a tym
                  > samym jest w opozycji do feminizmu.

                  Po pierwsze, z tego co rozumiem, są rózne feminizmy, prawda?

                  Po drugie, czy to, że aktualnie KK wciąż mniej lub bardziej popiera
                  patriarchalną wizję rodziny, oznacza, że feministce nie wolno być katoliczką?
                  • kocia_noga Re: Feminizm a katolicyzm 11.11.07, 22:14
                    stephen_s napisał:

                    że feministce nie wolno być katoliczką?
                    >

                    nie przekręcasz czasem? Kto pisał że feministce nie wolno?
        • saszenka2 Re: Feminizm a katolicyzm 11.11.07, 17:47
          kocia_noga napisała:

          > Czy Ty, Ojcze, pamiętasz o swoich dzieciach, o swojej małżonce,
          > poświęcasz im swój wolny czas? A może wolisz posiedzieć „z nosem w
          > gazecie” lub spędzić ten czas z kolegami przy piwie czy hazardzie?
          > Czy Ty, Matko, pamiętasz o swoich dzieciach, o swoim małżonku i
          > obowiązkach z tym związanych? A może nie wiesz co w tej chwili
          robi
          > Twoje dziecko..
          >
          > A więc ojciec ma poświęcać wolny czas(cokolwiek to znaczy)a matka
          > ma OBOWIĄZKI.
          Tak to właśnie wygląda. Ojciec może zrobić cokolwiek w
          ramach "poświęcenia wolnego czasu". Bywa, że sprowadza się to do
          zadania pytania:"Jak było w szkole?". Wynika to z szerokiego pola
          interpretacji, bo poświęceniem wolnej chwili może być zarówno nauka
          jazdy na rowerze, gra w piłkę, wspólne wyjście na mecz, jak również
          uruchomienie odbiornika telewizyjnego i oglądanie programu wraz z
          dzieckiem, niekoniecznie skierowanym do tegoż dziecka. Za to od
          kobiet ciągle wymaga się tego, tego i siamtego. Szkoda, że nie
          wymaga się w tego w równym stopniu.
          > Ale to pikus wobec grzesznego podniecania się powszechnym
          > kapusiostwem w kościele.
          > Nb. po wyczyszczeniu teczki ks.Maliński wyznał,ze tak naprawde nie
          > współpracował:).Itede itepe.
          > Instytucja kościelna, przynajmniej ta w Polsce jest z ducha
          > średniowieczna, nie ubiegłowieczna.To nie totalitaryzm, a
          monarchia.
          > Do demokracji, do idei szacunku dla każdego człowieka -
          > kilkasetletnia odległość.
          W Kościele nigdy nie będzie demokracji. Papież i jego świta nie
          zechcą podzielić się swoją władzą. Kościół, w moim przekonaniu,
          wciąż pozostanie instytucją hierarchiczną, w której prawa ogółowi
          dyktuje wąska grupa osób. Swoją drogą mam już dość wszechobecnych
          teczek, wywlekania, kto podpisał zgodę na współpracę etc. Nie widzę
          w tym nic konstruktywnego. Zamiast budować autostrady i zająć się
          pilnymi sprawami, przestrzeń polityczna i publiczna została
          zdominowana przez wątek lustracyjno-teczkowo-esbecki.
          • stephen_s Re: Feminizm a katolicyzm 11.11.07, 21:35
            > W Kościele nigdy nie będzie demokracji.

            Prowokacyjnie zapytam: a znasz religię, w które istnieje demokracja?
            • stephen_s Dokładniej mówiąc.. 11.11.07, 21:38
              Miałem na myśli: czy znasz religię, w której panuje demokracja - i czy naprawdę
              uważasz, że religia powinna być demokratyczna? Jak to ma wyglądać: wierni mają
              głosować nad zasadami wiary, czy jak?

              Religia opiera się na tej czy innej formie objawienia, na wierze, że świat
              "działa" tak a nie inaczej. Tutaj nie ma miejsca na demokrację - i nie ma w tym
              nic złego...
              • kocia_noga Re: Dokładniej mówiąc.. 11.11.07, 22:03
                stephen_s napisał:

                > Religia opiera się na tej czy innej formie objawienia, na wierze,
                że świat
                > "działa" tak a nie inaczej. Tutaj nie ma miejsca na demokrację - i
                nie ma w tym
                > nic złego...
                >
                Pozwolę sobie mieć odmienne zdanie.I tak np buddyzm obywa się bez
                objawień struktury hierarchicznej i rozbudowanej biurokracji.
                Demokracja to niekoniecznie i nietylko głosowanie, choć i to by sie
                przydało w polskich parafiach, takie cos jak jest w parafiach
                k0ściołów protestanckich, gdzie pastor jest służebnikiem parafii.
                Podstawą demokracji jest idea równości wśród ludzi - i do tej idei
                KK daleko.
                • stephen_s Re: Dokładniej mówiąc.. 11.11.07, 22:09
                  > Pozwolę sobie mieć odmienne zdanie.I tak np buddyzm obywa się bez
                  > objawień

                  Oczywiście, że tak. Bardziej pasuje tutaj co prawda w tym wypadku słowo
                  "oświecenie", ale generalnie istota jest ta sama: że twórca religii uzyskał
                  wgląd w istotę rzeczywistości. I ten wgląd nie podlega dyskusji i demokratycznej
                  ocenie wiernych.

                  > struktury hierarchicznej i rozbudowanej biurokracji.

                  To bardzo zależy, o którym odłamie buddyzmu mówimy. I nie ma odłamu buddyzmu, w
                  którym nie istniałaby żadna hierarchia, chociażby w postaci mistrza i jego uczniów.

                  > Demokracja to niekoniecznie i nietylko głosowanie, choć i to by sie
                  > przydało w polskich parafiach, takie cos jak jest w parafiach
                  > k0ściołów protestanckich, gdzie pastor jest służebnikiem parafii.

                  Ale zauważ, że to jest demokracja jedynie w sferze organizacyjnej, nie w sferze
                  doktryny.
                  • kocia_noga Re: Dokładniej mówiąc.. 11.11.07, 22:17
                    stephen_s napisał:


                    > Ale zauważ, że to jest demokracja jedynie w sferze organizacyjnej,
                    nie w sferze
                    > doktryny.
                    >

                    Zauważyłam co innego, mianowicie że organizacja i zasady
                    funkcjonowania blisko sa związane z doktryną, oraz że doktryna KK
                    zmienna jest i to bardzo i że jak juz się nie da inaczej, to
                    dostosowuje się do okoliczności.
        • kochanica-francuza "Czy ty , ojcze, pamiętasz o swoich dzieciach" 11.11.07, 19:45
          "czy może zapomniałeś, żeś je zrobił?"
    • stephen_s Co zwróciło moją uwagę w tekście... 11.11.07, 12:48
      ... to traktowanie katoliczek przez niekatolickie feministki lekceważąco. Chodzi
      o owo "Jesteś katoliczką? Przecież logicznie myślisz?", czy też o to
      lekceważenie ich potrzeb duchowych itd. Niestety, potwierdza to moją opinię, że
      wg części feministek kobieta ma prawo do własnych poglądów, decyzji życiowych
      itd... pod warunkiem, że nie wybiera wartości konserwatywnych, religijnych itd.

      Zgadzam się też, ze część ruchu feministycznego zupełnie niepotrzebnie popada w
      antyklerykalizm. Dyskutowaliśmy o tym już wcześniej, ale warto powtórzyć: jak
      feministki mogą liczyć na szerszą akceptację wśród polskich kobiet, skoro
      większość ludzi w Polsce jest wierząca, a na Manifach niesie się transparenty w
      stylu "Wiara mnie nie jara"?

      Zgadzam się, że stereotyp feministki jako agresywnej lewicowej dogmatyczki jest
      krzywdzący dla feminizmu, ale też polski feminizm też na ten stereotyp pracuje...
      • sir.vimes Hmm 11.11.07, 13:00
        IMo najpierw była pogarda i niechęć katolików (katoliczek) dla "emancypantek"
        (feministek) - z tego wyrasta pewna niechęć feministek do katolicyzmu.
        Przyczyna i skutek, po prostu.

        Zresztą, wywiad poruszał też ten problem.
        • bene_gesserit Seksmisja 11.11.07, 14:54
          Najpierw to byla Seksmisja. Nie ma lepszego sposobu na znikniecie
          problemu niz sdarykaturowanie go. Aseksualne, agresywne baby,
          smieszne w swojej zakonnej resktrykcyjnosci, dziko ambitne i
          oczywiscie niedoru..e, w mundurkach. Zero kultury, zero hedonizmu,
          ludzie-maszyny, slabe jak kazda glupia baba, ktorym na nosie moze
          zagrac dwoch jurnych facetow. To ulubiony film co drugiego Polaka -
          nie ma znaczenia, ze to mialo byc o czym innym.
          • kocia_noga Re: Seksmisja 11.11.07, 16:09
            bene_gesserit napisała:

            To ulubiony film co drugiego Polaka -
            > nie ma znaczenia, ze to mialo byc o czym innym.


            A o czym niby miało być? Parodia komuny? Że niby komuna jest prawie
            tak głupia jak nibyrządy niedoru..ych pzredstawicielek nizszej
            rasy?
            • bene_gesserit Re: Seksmisja 11.11.07, 17:25
              Oczywiscie. Caly czas tam mrugalo oczko do widza - chocby 'chodzmy
              na zachod, tam musi byc jakies zycie' itd. Komuna skonala, a film
              zyje jako kultowy.
              • kocia_noga Re: Seksmisja 11.11.07, 17:38
                bene_gesserit napisała:

                > Oczywiscie. Caly czas tam mrugalo oczko do widza - chocby 'chodzmy
                > na zachod, tam musi byc jakies zycie' itd. Komuna skonala, a film
                > zyje jako kultowy.
                >

                No ale dla mnie to żadna róznica, czy autorzy porównują komunę do
                tych strasznych bab, czy te straszne baby do komuny.
                Publyka i tak zrozumiała, o co autorom na prawdę chodziło.
            • kochanica-francuza Oczywiście , kocia 11.11.07, 19:44
              System ma płeć - systemowi płeć się przypisuje. JUż to gdzieś czytałam,chyba u
              Filipiak, a propos komuny. Poczytaj prooooooszę "Weekend w Spestreku" z tomu
              "Polska 50 +".
      • kocia_noga Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 11.11.07, 16:07
        stephen_s napisał:

        Chodz
        > i
        > o owo "Jesteś katoliczką? Przecież logicznie myślisz?",

        ..... jak
        > feministki mogą liczyć na szerszą akceptację wśród polskich
        kobiet, skoro
        > większość ludzi w Polsce jest wierząca,

        1Kosciół jest wrogi feminizmowi
        2Katoliczka wierna kościołowi musi uznać,że feminizm jest złem
        3Wyznawanie równocześnie doktryny katolickiej i poglądów
        feministycznych musi prowadzić do sprzeczności.
        • piekielnica1 Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 11.11.07, 17:17
          > 1Kosciół jest wrogi feminizmowi
          > 2Katoliczka wierna kościołowi musi uznać,że feminizm jest złem
          > 3Wyznawanie równocześnie doktryny katolickiej i poglądów
          > feministycznych musi prowadzić do sprzeczności.

          malinski.pl/?inc=inne_focus&id=37&t=inne&jakie=wywiady
          ale rowniez spotkalam opinie, ze kobiety w kosciele sa BARDZO,
          BARDZO potrzebne, bo i kosciol posprzataja i kwiatami ustroja i
          ksiedzu na plebanii usluza
          • piekielnica1 Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 11.11.07, 17:41
            to sprzatanie to miala byc ironia, ale jednak nie, bo powazne
            dyskusje sie prowadzi w lonie kosciola, by nietylko

            familiae.pl/www/index.php?option=com_content&task=view&id=542&Itemid=2
        • bene_gesserit Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 11.11.07, 17:23
          Otoz to.
          I o ile caly wywiad jest fajny i madry, o tyle ta konkluzja na koncu
          o 'godzeniu sprzecznosci', ze to niby takie calkiem normalne, jest
          imo bez sensu.

          Jest w Swiatecznej wywiad z Klata. Facet przedziwny, z ducha
          rebeliant, z wyznania prawak (glosowal na Kaminskiego, jak sie
          przyznal gdzie indziej), z milosci lewak (o Sierakowskim wyraza sie
          z uwielbieniem). I niby taka kasza swiatopogladowa jest ok, ludzie
          istotnie nie musza byc konsekwentni, ale to sprawia, ze rozmowa z
          Klata jest w zasadzie niemozliwa. Bo niby tak, a niby nie. Bo z tej
          strony tak, z tamtej inaczej, a w ogole...

          Bardzo podobne sytuacje swiatopogladowe. I niby mozna zyc w takiej
          schizofrenii, tylko jakim kosztem? W efekcie sie czlowiek skreca w
          supelki i zaklamuje. Zadne 'godzenie sprzecznosci' tylko (nedzne)
          racjonalizowanie i kompromisy z ideami. Zamiast goraco - letnio.
          • kocia_noga Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 11.11.07, 17:51
            Bo sęk w tym,że w Kościele jest reprezentacja niemal każdego
            poglądu, ale liczy się tak na prawdę, w działaniu i konsekwencji ten
            nurt patriarchalny, antykobiecy, antyfeministyczny.Bo jesli Maliński
            prawi o Ewangelii i równości, to inszy o sprzątaniu świątyni, a w
            sumie wszyscy oni musza się zgodzić, że to co pisał Paweł z Tarsu
            obowiązuje i że facet ma pasać tę trzodę i mówić jej, co jest dla
            niej złe a co powinna.
            Maliński mówi od siebie, oficjalna wersja jest taka mętnie
            słodkopierdząca,a czyny sa jawnie anty.
        • turbomini Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 11.11.07, 19:39
          Kocia, nie zgadzam się, że katoliczka wierna kościołowi musi uznać feminizm za zło.
          Nie podoba mi się takie stawianie sprawy, nie uważam, że feminizm równa się
          odcięciu od katolicyzmu. To krzywdzi i kościół (jakikolwiek niedoskonały by nie
          był) i feministki-katoliczki. Na całym świecie w każdej religii kobiety o
          poglądach feministycznych szukają zmian, szukają dialogu, nawet w judaizmie i
          islamie, które, IMHO, wcale nie są mniej patriarchalne w swoich założeniach.
          Skoro feminizm III fali stawia na różnice, to pozwólmy ludziom wybierać. O ile
          rozumiem krytykę kościoła przez gros feministek, o tyle krytykę
          feministek-katoliczek przez feministki antyklerykalne już nie. Przecież to
          nieprawda, że polski feminizm ma tylko jedną twarz, a tolerancja nie działa
          tylko w jednym kierunku.
          • bene_gesserit Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 11.11.07, 20:12
            Jak powiedziano w wywiadzie: to jest pytanie o istote, o definicje
            feminizmu. Kiedy jeszcze/juz mozna sie nazwac 'feministka'. Czy
            instytucja, ktora ... tu wstaw sobie dowolne z licznych
            argumentow 'anty'... moze zrzeszac feministki i na jakich, u licha,
            zasadach. Tam jest przytaczana bardzo fajna wypowiedz jednej kobiety
            o tym, co pisal JP II o kobietach w Kosciele. Jesli nawet on nie
            kumal, to kto to do cholery skuma?
            • stephen_s Jedna ważna rzecz... 11.11.07, 21:16
              Bene, moim zdaniem popełniasz ten błąd, że przykładasz do przynależności do
              Kościoła kryteria społeczno-polityczne. Mam wrażenie, że traktujesz Kościół jako
              organizację z określonym "programem", przystawiasz go do postulatów
              feministycznych - i wychodzi Ci: zbyt wiele niezgodności, nie można być
              feministką i katoliczką jednocześnie.

              Tymczasem bycie katolikiem nie polega na przynależności do organizacji. Istotą
              bycia katolikiem jest WIARA. Wydaje mi się, że można mieć poglądy feministyczne,
              a jednocześnie wierzyć w Boga i to, że jego "prawomocnym przedstawicielstwem"
              jest Kościół. I można czuć się członkiem Kościoła, jednocześnie krytykując tę
              część doktryny, która stawia kobiety na gorszej pozycji. A stosunek do poglądów
              i działań poszczególnych hierarchów itd. to jeszcze inna działka.

              Wiara nie polega na tym, ze człowiek patrzy, w co wierzy "statystyczny" ksiądz i
              ocenia: Kościół nie pasuje do moich przekonań, nie będę jego członkiem.
              • bri Re: Jedna ważna rzecz... 12.11.07, 10:48
                To co napisałeś odnosi się moim zdaniem może do szeroko rozumianego
                chrześcijaństwa, ale nie do katolicyzmu.
                • pavvka Re: Jedna ważna rzecz... 12.11.07, 10:52
                  Ano właśnie - wiara w Boga to jedno, ale żeby nazwać się katolikiem,
                  trzeba zaakceptować całość doktryny KK.
                  • stephen_s Nieprawda... 12.11.07, 11:54
                    ... żeby być katolikiem, trzeba akceptować Kościół katolicki jako
                    prawomocne przedłużenie działalności Jezusa i "przedstawicielstwo"
                    Boga na ziemi. Nie oznacza to, że nie można dyskutować tutaj nad
                    doktryną, bo przecież ona ewoluuje (patrz: sobory)...
                    • saszenka2 Re: Nieprawda... 12.11.07, 21:38
                      stephen_s napisał:

                      > ... żeby być katolikiem, trzeba akceptować Kościół katolicki jako
                      > prawomocne przedłużenie działalności Jezusa i "przedstawicielstwo"
                      > Boga na ziemi. Nie oznacza to, że nie można dyskutować tutaj nad
                      > doktryną, bo przecież ona ewoluuje (patrz: sobory)...
                      >
                      Stephen, to jak to w końcu jest, raz piszesz, że nie może być
                      demokracji, bo trzeba te kwestie narzucić, a po chwili piszesz, że
                      doktryna ewoluuje. Tp albo narzucamy zasady, albo o części z nich
                      usiłujemy współdziałać.
          • piekielnica1 Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 11.11.07, 20:22
            > Na całym świecie w każdej religii kobiety o
            > poglądach feministycznych szukają zmian, szukają dialogu, nawet w
            > judaizmie i islamie, które, IMHO, wcale nie są mniej
            > patriarchalne w swoich założeniach.

            musze przyznac, ze temet mnie wciagnal,
            niemniej stwierdzam, ze praktyka "na codzien" bardzo
            katolickich mezow ma sie nijak do nauk kosciola, a i kosciol nie za
            bardzo "naciska" na porzestrzeganie tych nauk przez swoich wiernych,
            czesto zas napomina kobiety by wypelnialy swoje obowiazki.

            www.swkinga.pl/wybor-liturgii#stary
            • stephen_s Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 11.11.07, 21:22
              > niemniej stwierdzam, ze praktyka "na codzien" bardzo
              > katolickich mezow ma sie nijak do nauk kosciola, a i kosciol nie za
              > bardzo "naciska" na porzestrzeganie tych nauk przez swoich wiernych,
              > czesto zas napomina kobiety by wypelnialy swoje obowiazki.

              Możliwe, ale - jak pisałem Bene - bycie katolikiem to coś głębszego niż
              popatrzenie, co mówi "statystyczny" ksiądz i porównanie, jak to się ma do swoich
              poglądów.

              Bycie katolikiem (czy członkiem innej religii / wyznania) czy to przynależność
              do stowarzyszenia czy partii, to fundamentalny wybór światopogladowy. Jeśli się
              wierzy w jakąś religię, to się... wierzy, nawet jeśli z częścią aktualnej
              doktryny się nie zgadza.
              • piekielnica1 Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 11.11.07, 22:03
                > Jeśli się wierzy w jakąś religię, to się... wierzy, nawet jeśli
                > z częścią aktualnej doktryny się nie zgadza.

                tak troche wierze, a troche puszczam oczko?

                troche sie rozmarzylam, jak osiagnac i utrzymac taki zwiazek?,
                ale taki naprawde,
                bez przymykania oczu na grzechy, grzeszki, przewinienia,
                zaniedbania, zaniechania, odpuszczania sobie?

                Czy istnieja takie malzenstwa w rzeczywistosci, czy tylko nas pokaz,
                ukrywajac przed swiatem cale piekielko wspolnego zycia.

                liturgia.wiara.pl/?grupa=6&art=1189024956&dzi=1115658735
                • stephen_s Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 11.11.07, 22:11
                  > tak troche wierze, a troche puszczam oczko?

                  Nie. Mówię o postawie "WIERZĘ, choć jednocześnie wskazuję, gdzie AKTUALNA
                  doktryna nie oddaje PRAWDZIWEJ istoty wiary, którą wyznaję".
                  • piekielnica1 Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 11.11.07, 22:33
                    Wiara to dogmat, nie ma troche tak, troche tak

                    > Nie. Mówię o postawie "WIERZĘ, choć jednocześnie wskazuję, gdzie
                    > AKTUALNA doktryna nie oddaje PRAWDZIWEJ istoty wiary,
                    < którą wyznaję".

                    podwazajac aktualna doktryne, podwazasz jednoczesnie prawo
                    Naziemnego Serwisu Pana Boga do reprezentowania Jego (Boga) na
                    ziemi, czyli podwazasz cala WIARE
                    • stephen_s Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 11.11.07, 22:34
                      > podwazajac aktualna doktryne, podwazasz jednoczesnie prawo
                      > Naziemnego Serwisu Pana Boga do reprezentowania Jego (Boga) na
                      > ziemi, czyli podwazasz cala WIARE

                      Bardzo, ale to bardzo upraszczasz. We współczesnym Kościele nie twierdzi się, że
                      tylko i wyłącznie hierarchia ma monopol na prawdę.
                      • piekielnica1 Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 11.11.07, 23:06
                        jakis konkretny przyklad poprosze?
                      • piekielnica1 Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 11.11.07, 23:15
                        Bardzo, ale to bardzo upraszczasz.

                        Czy o to Ci chodzi?

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=71446877&a=71862089
                    • rozczochrany_jelonek Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 14.11.07, 13:27
                      > podwazajac aktualna doktryne, podwazasz jednoczesnie prawo
                      > Naziemnego Serwisu Pana Boga do reprezentowania Jego (Boga) na
                      > ziemi, czyli podwazasz cala WIARE

                      według Ciebie wiara danego człowieka jest wynikiem zgodności tego człowieka z
                      daną doktryna ?
                      • kocia_noga Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 14.11.07, 16:01
                        rozczochrany_jelonek napisał:

                        > według Ciebie wiara danego człowieka jest wynikiem zgodności tego
                        człowieka z
                        > daną doktryna ?
                        >
                        Oczywiście, w przypadku katolika podstawą wiary jest akceptacja
                        doktryny.Wcale się nie dziwię że o tym nie wiesz, większośc polskich
                        katolików nie ma pojęcia o zasadach ich religii.
                        • rozczochrany_jelonek Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 15.11.07, 11:04
                          czyli jeżeli zgadzam się z doktryną to już jestem wierzącym ?

                          Wcale się nie dziwię że o tym nie wiesz, większośc polskich
                          > katolików nie ma pojęcia o zasadach ich religii.

                          nie składałem jeszcze tutaj wyznania swojej wiary :) o narodowości też nie
                          wspominałem :)
                      • piekielnica1 Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 15.11.07, 09:12


                        Popularny słownik języka polskiego, Wydawnictwo Wilga


                        > według Ciebie wiara danego człowieka jest wynikiem zgodności
                        > tego człowieka daną doktryna ?

                        Problem polega na tym, ze nie jest, a powinien bo katolicyzm oparty
                        jest o dogmat.

                        słownik jęz. polskiego

                        dogmat (Wilga) rz. mnż I, D. -u
                        1. ‘zasada teologiczna podana do wierzenia jako prawda, która nie
                        może podlegać dyskusji czy krytyce ze strony wiernych’
                        2. ‘twierdzenie przyjmowane za prawdę bez jakiegokolwiek dowodzenia
                        czy uzasadnienia’
                        • rozczochrany_jelonek Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 15.11.07, 11:11
                          ale ja nie pytałem o katolicyzm tylko o istotę samej wiary :)
                • turbomini Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 11.11.07, 22:27
                  Można to trochę porównać do polityki: nie jestem mniejszą patriotką tylko
                  dlatego, że nie odpowiada mi polityka tego czy innego rządu - jest państwo
                  (czytaj: wiara...choć także kultura, zwyczaje, tradycja, historia, jeśli mowa o
                  religiach) i jest rząd (czytaj: taka czy inna forma rządów kościelnych, ten czy
                  inny papież).
                  • piekielnica1 Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 11.11.07, 22:50
                    > Można to trochę porównać do polityki:

                    Porownac religie, czyli cos absolutnie nadprzyrodzonego do polityki,
                    czyli czegos pospolitego, przemijajacego jak kometa, nietrwalego?

                    Moze wlasnie dlatego stracilam wiare (a moze mi sie tylko wydaje),
                    ze wszyscy znani mi katolicy, podchodza do wiary w sposob,
                    relatywny, a ich zachowania nacechowane sa czesto zaklamaniem,
                    hipokryzja, ergoizmem i brakiem empatii.

                    www.opoka.org.pl/slownik/ltk/relatywizm.html
                  • bene_gesserit Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 12.11.07, 01:38
                    turbomini napisała:

                    > Można to trochę porównać do polityki: nie jestem mniejszą
                    patriotką tylko
                    > dlatego, że nie odpowiada mi polityka tego czy innego rządu - jest
                    państwo
                    > (czytaj: wiara...choć także kultura, zwyczaje, tradycja, historia,
                    jeśli mowa o
                    > religiach) i jest rząd (czytaj: taka czy inna forma rządów
                    kościelnych, ten czy
                    > inny papież).

                    Tylko ze w wierze nie ma dowolnosci i pola wyboru. Kupujesz cala,
                    albo jestes renegatem. To jest sytuacja albo-albo. Popularny poglad,
                    ze mozna sobie z chrzescijanstwa wybrac liberalne rodzynki, ale tego
                    sie tak nie je. Kupujesz calosc, lacznie z tym, co postanowiono na
                    Soborach, bo kolejni papieze to namiestnicy Boga na ziemi, ament.
                    Albo: mozesz sobie do imentu mowic, ze to niefajnie, ze kobiety nie
                    moga zostac kaplankami, ale koscielni decydenci maja to w nosie.
                    Albo ze nie podoba ci sie celibat, albo to co napisal JP II o
                    kobietach albo o srodkach antykoncepcyjnych albo albo albo... To nie
                    zmienia sytuacji, w ktorej tkwisz w instytucji, szerzacej i
                    promujacej wyjatkowo niefajna postawe wobec kobiet. I ze jesli sie
                    cokolwiek zmieni, to zapewne nie za twojego zycia.
                    • stephen_s Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 12.11.07, 11:57
                      > Tylko ze w wierze nie ma dowolnosci i pola wyboru. Kupujesz cala,
                      > albo jestes renegatem

                      Wybacz, Bene, ale to nieprawda. I odwołam się tutaj do przykładu,
                      który sam podałaś: celibat. Przecież jak najbardziej istnieją
                      duchowni (i to wysokiego szczebla), którzy właśnie mówią, że
                      celibatu być nie musi!

                      Nie wszystko w nauce Kościoła jest dogmatem do bezwzględnego
                      zaakceptowania...
                      • pavvka Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 12.11.07, 12:58
                        Co do celibatu zgoda - to jest kwestia praktycznych rozwiązań, a nie
                        doktryny. Ale samodzielne decydowanie, że seks przedmałżeński nie
                        jest grzechem i nie będzie się spowiadało jest nie do pogodzenia z
                        katolicyzmem.
                        • bene_gesserit Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 12.11.07, 17:19
                          pavvka napisał:

                          > Co do celibatu zgoda - to jest kwestia praktycznych rozwiązań, a
                          nie
                          > doktryny.

                          Niby tak, ale zakochany i wspolzyjacy z parafianka ksiadz nie moze
                          byc ksiedzem, popelnia bardzo ciezki grzech. Rowniez parafianka
                          popelnia ciezki grzech, z ktorego oczyscic ja moze tylko sakrament
                          spowiedzi - _lacznie_ naprawa konsekwencji grzechu, czyli
                          wyrzeczeniem sie milosci do ksiedza. Niby nie ma dogmatu, niby to
                          jest praktyczna regulacja, niby obowiazku nie ma, ale bedac ksiedzem
                          albo z ksiedzem i w ksiedzu kochac sie nie mozna. Jesli lamiesz ten
                          zakaz, nie mozesz przystepowac do sakramentu komunii, czyli traci
                          sie mozliwosc aktywnego udzialu w sakrum. Plus potepienie i
                          piekielne ognie po smierci, jesli by uwodzicielska parafianke trafil
                          piorun z jasnego nieba.
                      • piekielnica1 Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 12.11.07, 21:49
                        > Przecież jak najbardziej istnieją
                        > duchowni (i to wysokiego szczebla), którzy właśnie mówią, że
                        > celibatu być nie musi!

                        Ale te rozdzwieki i niedomowienie podwazaja tylko niezachwiana wiare.
                        Wierni sami zaczynaja interpretowac dogmaty koscielne, powstaja
                        schizmy i odlamy kosciolow, rozglosnie radiowe i telewizyjne,
                        kaplani prowadza interesy, produkuja, czy tam handluja winem i woda.
                        Nawoluja do nienawisci i dziela spoleczenstwa i narody.

                        Az chcialoby sie powiedziec slowami "klasyka" "a ciemny lud kupi"


                        worldwide.familyradio.org/pl/menu05/smenu32/potepienie.htm
          • kocia_noga Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 11.11.07, 22:10
            turbomini napisała:

            > Kocia, nie zgadzam się, że katoliczka wierna kościołowi musi uznać
            feminizm za
            > zło.


            Wcale tak nie uważam.Ale Steph pzrytoczył tu argument o logice jako
            dowód na tępienie feminsitek-katoliczek przez te antykatolickie,
            takie jak ja.Więc wydobyłam spzrecznośc logiczną. Oczywiście
            feministki katoliczki, żydówki czy muzułmanki dążą do ZMIANY swojego
            kościoła.Jesli do zmiany, to znaczy,że odrzucają stan taki jaki
            zastały i chcesz czy nie,sa tego stanu przeciwniczkami.
            Kiedys dawno dyskutowałam tu z pewną feministką katoliczką i
            pzrekonała mnie do swoich motywów.Rozumiem je, choć jestem mocno
            sceptyczna.
            Chrzanić sygnaturki
            • turbomini Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 11.11.07, 22:35
              Sceptycyzm i logika w wierze i religii się nie sprawdza :).
              Trochę z innej mańki, ale częściowo na temat:
              urzeka mnie np. taka Estes, która pisze, że na tożsamość człowieka składa się
              jego pochodzenie, jego religia, jego tradycja. Ta kobieta nie neguje paru
              tysięcy lat historii i tradycji, za to pokazuje, że w "oczywistym" zawsze można
              szukać nowych znaczeń. Wydaje mi się, że taką właśnie krucjatę toczą
              feministki-katoliczki: nie negują, szukają nowych znaczeń.
              • piekielnica1 Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 11.11.07, 23:01
                > która pisze, że na tożsamość człowieka składa się
                > jego pochodzenie, jego religia, jego tradycja. Ta kobieta nie
                > neguje paru tysięcy lat historii i tradycji, za to pokazuje,
                > że w "oczywistym" zawsze można szukać nowych znaczeń.
                > Wydaje mi się, że taką właśnie krucjatę toczą
                > feministki-katoliczki: nie negują, szukają nowych znaczeń.

                No tak, ale traktowanie religii w aspekcie historii, tradycji,
                kultury, czy nawet etyki i szukanie w tym nowych znaczen nie MUSUI
                oznaczac wcale WIARY.
                Zwlaszcza, ze czesto wyznawcy nie rozrozniaja Istoty Najwyzszej od
                Instytucjii Ja reprezentujacej.
              • bene_gesserit Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 12.11.07, 01:44
                Jasne. Tylko ze to prowadzi do sytuacji 'teoria swoja droga, a
                praktyka swoja' - jak w tej zlinkowanej gdzies historii o ksiedzu,
                co oczkiem mruga. Bo jak to niby ma wygladac w praktyce: 'uzywanie
                srodkow antykoncepcyjnych to grzech, wiec tego nie robie, chociaz
                _prywatnie_jako_ja, a nie jako _osoba_wierzaca_ uwazam, ze to nic
                zlego'? Albo 'uwazam, ze w przedmalzenskim seksie nie ma nic zlego,
                wiec sie z niego nie spowiadam i przystepuje do komunii, chociaz wg
                wszelkich mozliwych koscielnych wykladni popelniam w ten sposob
                swietokradztwo'?

                Tu nie ma miejsca na kompromisy. Ja go w kazdym razie nie widze,
                moze zle patrze.
                • bri Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 12.11.07, 10:53
                  Moja babcia cierpi, że jej prawnuczka nie jest ochrzczona i stara
                  się cały czas sprowadzić nas na dobrą drogę. Wczoraj dostaliśmy od
                  niej prezent, zestaw kolędowy - dwa świeczniki, krucyfiks i
                  kropidło. Bo ksiądz będzie chodził, a to powinno być w każdym domu.
                  Przy okazji dostałam też cenną radę: jeśli nie będę miała w domu
                  święconej wody to mogę wziąć taką zwykłą z kranu, ksiądz się nie
                  pozna. Jak zachować powagę słysząc coś takiego?
                  • pavvka Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 12.11.07, 11:05
                    Co do święconej wody, to nie wiem, czy jest ona aż tak istotna
                    doktynalnie. Tego bym się nie czepiał tak bardzo jak księdza
                    mrugającego oczkiem.
                    • bri Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 12.11.07, 11:13
                      Nie mam pojęcia jak istotna jest święcona woda, ale to pokazuje, że
                      obie strony zarówno ceremoniał, jak i wiele zasad głoszonych przez
                      katolicyzm traktują z przymrużeniem oka. Kościół głosi, że ubóstwo
                      jest cnotą, a sam gromadzi nieprzeliczone skarby, które nikomu nie
                      służą. Patrząc na katolicyzm trochę z zewnątrz mam wrażenie, że
                      żaden katolik już nie pamięta od czego się zaczęło i jakie jest
                      najważniejsze przykazanie.
                      • pavvka Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 12.11.07, 11:26
                        Pamiętam, że swego czasu w jakichś badaniach wyszło, że ponad połowa
                        narodu nie potrafi poprawnie wymienić osób Trójcy Świętej
                        (najczęściej oczywiście zaliczano do niej NMP), a Ty chcesz, żeby
                        ludzie pamiętali o takich skomplikowanych sprawach? ;-)
                      • monikaannaj Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 12.11.07, 12:21
                        mam wrażenie, że
                        > żaden katolik już nie pamięta od czego się zaczęło i jakie jest
                        > najważniejsze przykazanie.

                        Pewnie. w tym kraju dobrzy dla bliźnich sa tylko nie katolicy....
                        tylko oni pomagaja chorym dzieciom, samotnym matkom czy bezdomnym
                        kotom. A jednocześnie tylko katolicy popelniaja złe uczynki -
                        chociązprzeciez skoro uwazają sie za katolików to powinni byc
                        bezgrzeszni.


                        PS. Babci powinnas oczywiście uswiadomic że jest głupią, bezczelnie
                        wtracającą sie w nie swoje zycie hipokrytką.
                        • bri Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 12.11.07, 12:32
                          Masz rację, głupio się wyraziłam. Niektórzy katolicy na pewno
                          pamiętają, które przykazanie jest najważniejsze.
            • last_battle Re: Co zwróciło moją uwagę w tekście... 23.11.07, 11:31
              A jasne, jasne. Niekatolicy najlepiej określą, czy ktoś ma prawo
              nazywać się katolikiem. Życie jest skomplikowane i trudne, ludzie
              łamią zasady i udają, że tego nie robią- a niektórym się wydaje, że
              postępują tak tylko katolicy. To jest dopiero OBŁUDA.
    • evita_duarte Re: Feminizm a katolicyzm 12.11.07, 04:05
      Artykulu nie czytalam, ale uwazam, ze katolicyzmu z feminizmem nie
      da sie pogodzic. Katolicyzm to nie tylko wiara i nie tylko Biblia,
      ale tez caly dorobek kosciola katolickiego i cala postawa
      antykobieca. I nie mowie tutaj o opiniach jakichs zasciankowych
      ksiezy, ale reprezentantow kosciola. Czytales kiedys chociazby
      obowiazujacy katechizm dla nowozencow?
      • stephen_s Re: Feminizm a katolicyzm 12.11.07, 12:01
        Co ma w takim razie wg Ciebie zrobić kobieta, która jednak wierzy w
        Boga i - pomimo wszystko - wierzy, ze to Kościół katolicki jest
        prawomocnym przedstawicielem Boga? Ma postępować wbrew swojej
        wierze, bo w konkretnych kwestiach, z które wiele nie ma statusu
        dogmatów, współczesny Kościół ma takie a nie inne zdanie?
        • turbomini Re: Feminizm a katolicyzm 12.11.07, 14:28
          Powinna zmienić sobie wiarę na mniej patriarchalną albo uwierzyć w końcu w to,
          że jest istotą podrzędną, skoro tak jej zależy na chodzeniu do kościoła - ja
          przepraszam, ale taki właśnie morał da się wyciągnąć z tej dyskusji.
          • justysialek Re: Feminizm a katolicyzm 13.11.07, 11:36
            Pewnie wiele feministek przeszło taką drogę.
            Ja nie urodziłam się feministką, urodziłam się natomiast katoliczką
            i od początku byłam na katoliczkę wychowywana. Wierzyłam i
            praktykowałam, jednak z czasem zaczęłam zauważać coraz więcej
            nieprawidłowości, sprzeczności, hipokryzji. Moje poglądy zaczęły się
            klarować. Ukształtowało się moje zdanie na temat równouprawnienia
            ale też: aborcji, eutanazji, antykoncepcji. I musiałam podjąć
            decyzję: myśleć swoje, a przytakiwać księdzu i jednocześnie
            spowiadać z się tylko z tego, co JA uważam za złe?! Przecież to też
            jest hipokryzja.
            Jak można przynależeć do grupy wyznającej konkretny światopogląd -
            zupełnie niezgodny (wręcz sprzeczny) z moim własnym?! Ja nie mogłam -
            choćby dlatego, że szlag mnie trafiał na każdym kazaniu.
            Uznałam więc, że wierzę ale na pewno nie w takiego Boga, jakim go
            przedstawia KK. A jeśli wierzę w innego Boga, wyznaję inne zasady -
            to czy nadal jestem katoliczką?

            Wg mnie feministka-katoliczka (ale taka prawdziwa katoliczka,
            wyznająca zasady KK, a nie tylko praktykująca ze względu na rodzinę
            i tradycję) to osoba zgadzająca się na patriarchat: "Poddaję się
            waszym zasadom, żyję tak, jak wy tego chcecie - doceńcie to i
            przyznajcie mi łaksawie równe prawa".
            • turbomini Re: Feminizm a katolicyzm 13.11.07, 22:14
              Ja tylko pragnę przypomnieć, że nie jest chyba tak, że wszystkie feministki mają
              ten sam stosunek do aborcji, antykoncepcji i eutanazji. Ważniejszą sprawą dla
              nich np. kapłaństwo kobiet.
              • justysialek Re: Feminizm a katolicyzm 14.11.07, 11:16
                turbomini napisała:

                > Ja tylko pragnę przypomnieć, że nie jest chyba tak, że wszystkie
                feministki maj
                > ą
                > ten sam stosunek do aborcji, antykoncepcji i eutanazji. Ważniejszą
                sprawą dla
                > nich np. kapłaństwo kobiet.

                Zdaję sobie z tego sprawę. W pierwszym akapicie pisałam wyraźnie o
                sobie, a drugi odnosi sie właśnie do tego.
                Kościół wymaga od kobiet posłuszeństwa i podoporządkowania. Mi
                ciężko byłoby uczestniczyć w tym wszystkim. Myślę też, że z takiej
                pozycji ciężko jest kobiecie walczyć o równe prawa, bo najpierw musi
                ona się podporządkować i przyjąć ich punkt widzenia, żeby w ogóle
                dopuszczono ją do głosu. I tutaj pada pytanie, czy feministka to
                kobieta, która "prosi" o równe prawa, czy żyje tak, jakby już je
                miała?
                • turbomini Re: Feminizm a katolicyzm 14.11.07, 19:59
                  W judaizmie jest jeszcze lepiej: mężczyzna w modlitwie dziękuje Bogu, że ten nie
                  stworzył go gojem, ślepym ani kobietą. W islamie mamy zabójstwa honorowe, w
                  taoizmie kobieta powinna przepraszać, że w ogóle jest kobietą. Muzułmanki bardzo
                  dobrze godzą swoją religię z feminizmem, one po prostu trochę inaczej pojmują
                  feminizm. A nasz jest w całości przeszczepiony z Hameryki i moim zdaniem ciężko
                  mu się będzie zakorzenić w tym kraju.
          • last_battle Re: Feminizm a katolicyzm 23.11.07, 12:26
            Taka kobieta powinna zacząć walczyć o swoje.
        • p_k_79 Re: Feminizm a katolicyzm 12.11.07, 20:33
          Wypada zacząć w zdaniach różnicować wiarę w Boga od religii,
          zamieszanie się zmniejszy. Jeśli ktoś wierzy w Boga, to i Bogu
          wierzy przede wszystkim. Żadna religia nie będzie dla Niego
          ważniejsza, jeśli w jakimkolwiek miejscu kłóci się z tym, co do
          powiedzenia na dany temat ma Bóg.
          • bene_gesserit Re: Feminizm a katolicyzm 12.11.07, 20:38
            Ale to nie jest takie proste.
            Malo go obchodzi instytucja? Nie ma zamiaru sluchac, co ma do
            powiedzenia kaznodzieja seksista-ksenofob? Ok, nie chodzi do
            kosciola. I zarabia grzech smiertelny. Z ktorego ma sie spowiadac
            komus, komu nie ufa i kogo nie szanuje.

            Itd itd itd. Wiara katolicka jest pomyslana tak, ze nie da sie
            oddzielic instytucji od samego wyznania. Niepraktykujacy-wierzacy
            swoja niepraktyka zarabiaja na wieczne potepienie.
            • p_k_79 Re: Feminizm a katolicyzm 12.11.07, 20:43
              >I zarabia grzech smiertelny

              Gdzie tak powiedział Bóg, nie wymyślił sobie Kościół dla trzymania
              Wiernych "na muszce"?
              Nie ma czegoś takiego, jak wiara katolicka. Jest wiara w Boga i
              religia katolicka, nie mylmy pojęć:) Religia to sposób praktykowania
              wiary.
              • bene_gesserit Re: Feminizm a katolicyzm 13.11.07, 00:53
                p_k_79 napisała:

                > Gdzie tak powiedział Bóg, nie wymyślił sobie Kościół dla trzymania
                > Wiernych "na muszce"?

                A gdzie cokolwiek Bog powiedzial?

                > Nie ma czegoś takiego, jak wiara katolicka. Jest wiara w Boga i
                > religia katolicka, nie mylmy pojęć:) Religia to sposób
                praktykowania
                > wiary.

                Kto to jest w takim razie 'katoliczka'?
                • p_k_79 Re: Feminizm a katolicyzm 13.11.07, 09:41
                  > A gdzie cokolwiek Bog powiedzial?

                  O ile wierzymy, że Biblia jest Słowem Bożym - to tam. Trudno, by
                  istota niefizyczna pisała coś na papierze sama, więc posłużyła się
                  Ludźmi. Na podobnej zasadzie, jak Dyrektor, który dyktuje list
                  Sekretarce - mimo, że pisze go Ona, to jest to list Sekretarki, czy
                  Dyrektora?



                  > Kto to jest w takim razie 'katoliczka'?

                  Członkini KK? Kobieta praktykująca wiarę na sposób zaproponowany
                  wedle religijnych zasad KK? To dość oczywiste, nie widzę celowości
                  pytania:)
                  • bene_gesserit Re: Feminizm a katolicyzm 13.11.07, 23:10
                    p_k_79 napisała:

                    > > A gdzie cokolwiek Bog powiedzial?
                    >
                    > O ile wierzymy, że Biblia jest Słowem Bożym - to tam. Trudno, by
                    > istota niefizyczna pisała coś na papierze sama, więc posłużyła się
                    > Ludźmi. Na podobnej zasadzie, jak Dyrektor, który dyktuje list
                    > Sekretarce - mimo, że pisze go Ona, to jest to list Sekretarki,
                    czy
                    > Dyrektora?

                    Podstawa katolicyzmu jest objawienie - Slowo Boze, czyli Pismo
                    Swiete. Tak w kazdym razie uczono mnie na religii. Nie uczono
                    natomiast, co oznacza slowo 'apokryf' i jakie problemy niesie ono
                    chrzescijanstwu.

                    Czyli to sekretarze z kilkuset listow dyrektorki poprzycinali,
                    pofastrygowali jeden niespojny, pelen zapozyczen, niescislosci i
                    niekonsekwencji tekst. Nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie pol,
                    cwierc czy jedna osma prawdy to nie jest prawda.

                    > > Kto to jest w takim razie 'katoliczka'?
                    >
                    > Członkini KK? Kobieta praktykująca wiarę na sposób zaproponowany
                    > wedle religijnych zasad KK? To dość oczywiste, nie widzę celowości
                    > pytania:)

                    Celem bylo ustalenie pojec, bo mialam wrazenie, ze sie troche
                    gubimy. Napisalas bowiem 'Nie ma czegoś takiego, jak wiara
                    katolicka. Jest wiara w Boga i religia katolicka, nie mylmy pojęć:)
                    Religia to sposób praktykowania wiary'. A dyskusja jest, przypomne,
                    o problemach, jakie napotykaja feministki-katoliczki. I czy te dwie
                    postawy wlasciwie mozna pogodzic. Nie dyskutujemy natomiast o tym,
                    czy osoba wierzaca w Boga ma problem z byciem feministka.

                    Jak wiec, wedlug ciebie, katoliczka, 'czlonkini KK', organizacji
                    mniej lub jawniej antyfeministycznej, moze byc feministka?



                    • p_k_79 Re: Feminizm a katolicyzm 13.11.07, 23:50
                      > Czyli to sekretarze z kilkuset listow dyrektorki poprzycinali,
                      > pofastrygowali jeden niespojny, pelen zapozyczen, niescislosci i
                      > niekonsekwencji tekst. Nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie pol,
                      > cwierc czy jedna osma prawdy to nie jest prawda.
                      >

                      A kto Ci takie bajki naopowiadał?:)) Podaj przykład niespójności..
                      czekam z utęsknieniem:)))




                      > Jak wiec, wedlug ciebie, katoliczka, 'czlonkini KK', organizacji
                      > mniej lub jawniej antyfeministycznej, moze byc feministka?
                      >

                      Nie odniosłam się do tego, mój komentarz - zauważ - nie był pod
                      wątkiem głównym, był komentarzem do postu "po drodze". Na temat
                      główny nie mam nic do powiedzenia, dlatego stanowiska nie zajęłam
                      pod starterem. Nie jestem ani Katoliczką, ani feministką, a gdybac
                      nie będę na pewno:) Mogę mówić albo o swoich przemyśleniach, albo o
                      czymś, o czym wiem:)
                      • bene_gesserit Re: Feminizm a katolicyzm 14.11.07, 11:07
                        p_k_79 napisała:

                        > > Czyli to sekretarze z kilkuset listow dyrektorki poprzycinali,
                        > > pofastrygowali jeden niespojny, pelen zapozyczen, niescislosci i
                        > > niekonsekwencji tekst. Nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie
                        pol,
                        > > cwierc czy jedna osma prawdy to nie jest prawda.
                        > >
                        >
                        > A kto Ci takie bajki naopowiadał?:)) Podaj przykład niespójności..
                        > czekam z utęsknieniem:)))

                        Nie tylko mi. Ludzie mieli watpliwosci od zawsze. W na tych
                        watpliwosciach urosly np kanony koptyjski i ormianski (i pare
                        innych). Proponuje, zebys sie z nimi zapoznala - a na deser
                        przeczytala sobie Pujola, bo to ciekawy glos w dyskusji. Glownie na
                        temat synkretyzmu :)

                        > Nie odniosłam się do tego, mój komentarz - zauważ - nie był pod
                        > wątkiem głównym, był komentarzem do postu "po drodze". Na temat
                        > główny nie mam nic do powiedzenia, dlatego stanowiska nie zajęłam
                        > pod starterem. Nie jestem ani Katoliczką, ani feministką, a gdybac
                        > nie będę na pewno:) Mogę mówić albo o swoich przemyśleniach, albo
                        o
                        > czymś, o czym wiem:)

                        Dziekuje w takim razie, ze nie napisalas czegos o pogodzie :)
            • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 12.11.07, 21:23
              > Ale to nie jest takie proste.

              Nie jest proste.
              Ponizszy tekst czytam i czytam i pojac nie moge.
              Miliardy wiernych pojmuja, a ja nie.
              Taki mam defekt - brak umiejetnosci czytania ze zrozumieniem

              www.teologia.pl/m_k/zag08-6.htm
        • saszenka2 Re: Feminizm a katolicyzm 12.11.07, 22:17
          stephen_s napisał:

          > Co ma w takim razie wg Ciebie zrobić kobieta, która jednak wierzy
          w
          > Boga i - pomimo wszystko - wierzy, ze to Kościół katolicki jest
          > prawomocnym przedstawicielem Boga? Ma postępować wbrew swojej
          > wierze, bo w konkretnych kwestiach, z które wiele nie ma statusu
          > dogmatów, współczesny Kościół ma takie a nie inne zdanie?
          Kiedyś zdarzyło mi się zastanawiać nad tym, co by się stało, gdyby
          ludzie odeszli od tego Kościoła i założyli swój, własny, oparty na
          wierze w tego samego Boga, w tę samą Trójcę, opartego o nową
          interepretację Biblii, która nikogo nie krzywdzi, o dekalog,
          przykazania miłości i wszystko to, co dobre i konstruktywne. W moich
          refleksjach brałam pod uwagę, iż najważniejsza jest wiara w Boga,
          bycie dobrym, przestrzeganie pewnych pozytwynych zasad. To tylko
          takie moje rozmyślania, tak naprawdę niemożliwe do realizacji, ale
          wówczas ludzie nie żyliby w takim dziwnym "zawieszeniu", wręcz
          sprzeczności pomiędzy obowiązującymi zasadami a własnymi życiem, w
          którym od pewnych zasad po prostu się odchodzi.
          • stephen_s Re: Feminizm a katolicyzm 13.11.07, 23:42
            > Kiedyś zdarzyło mi się zastanawiać nad tym, co by się stało, gdyby
            > ludzie odeszli od tego Kościoła i założyli swój, własny, oparty na
            > wierze w tego samego Boga, w tę samą Trójcę, opartego o nową
            > interepretację Biblii, która nikogo nie krzywdzi, o dekalog,
            > przykazania miłości i wszystko to, co dobre i konstruktywne

            Przepraszam, ale nie można sobie tak po prostu stworzyć nowej interpretacji
            Biblii, wybrać z chrześcijaństwa to, co "konstruktywne" - i nadal twierdzić, że
            wierzy się w tego samego Boga, co chrześcijanie.

            To nie ma nic wspólnego z prawdziwą religią i prawdziwą wiarą.
            • p_k_79 Re: Feminizm a katolicyzm 14.11.07, 00:28
              taaaaak??

              No popatrz, a KK tak własnie postąpił i jakoś Nikogo to nie
              bulwersuje:)))
            • turbomini Re: Feminizm a katolicyzm 15.11.07, 22:16
              stephen_s napisał:

              > > Kiedyś zdarzyło mi się zastanawiać nad tym, co by się stało, gdyby
              > > ludzie odeszli od tego Kościoła i założyli swój, własny, oparty na
              > > wierze w tego samego Boga, w tę samą Trójcę, opartego o nową
              > > interepretację Biblii, która nikogo nie krzywdzi, o dekalog,
              > > przykazania miłości i wszystko to, co dobre i konstruktywne
              >
              > Przepraszam, ale nie można sobie tak po prostu stworzyć nowej interpretacji
              > Biblii, wybrać z chrześcijaństwa to, co "konstruktywne" - i nadal twierdzić, że
              > wierzy się w tego samego Boga, co chrześcijanie.
              >
              > To nie ma nic wspólnego z prawdziwą religią i prawdziwą wiarą.
              >

              A i tu się właśnie z Tobą nie zgodzę, drogi stephie, można interpretować Biblię
              na wiele różnych sposobów i to się robi. Wystarczy, że każde nowe tłumaczenie
              Biblii nadaje nowe znaczenie tym samym treściom. A nikt do końca nie potrafi
              odczytać tego, co było pierwotnie w Biblii zapisane z tej prostej przyczyny, że
              nie tłumaczy się Pisma z języka oryginału. Czasem jedno hasło (poruszałam już
              kiedyś taki wątek)"bracia i siostry" może zmienić więcej niż można by
              przypuszczać. Dlatego właśnie chrześcijańskie feministki zajmują się m.in.
              interpretacją znaczeń.
            • saszenka2 Re: Feminizm a katolicyzm 15.11.07, 22:37
              stephen_s napisał:

              > > Kiedyś zdarzyło mi się zastanawiać nad tym, co by się stało,
              gdyby
              > > ludzie odeszli od tego Kościoła i założyli swój, własny, oparty
              na
              > > wierze w tego samego Boga, w tę samą Trójcę, opartego o nową
              > > interepretację Biblii, która nikogo nie krzywdzi, o dekalog,
              > > przykazania miłości i wszystko to, co dobre i konstruktywne
              >
              > Przepraszam, ale nie można sobie tak po prostu stworzyć nowej
              interpretacji
              > Biblii, wybrać z chrześcijaństwa to, co "konstruktywne" - i nadal
              twierdzić, że
              > wierzy się w tego samego Boga, co chrześcijanie.
              >
              > To nie ma nic wspólnego z prawdziwą religią i prawdziwą wiarą.
              >
              A jak do prawdziwej wiary ma się udawanie, że zgadzam się z
              nauczaniem, którego nie akceptuję. Dla mnie takie zycie w
              sprzeczności wydaje się po prostu oszukiwaniem siebie i innych.
              Czyli prawdziwą wiarą, jest brak akceptacji dla pewnych założeń i
              jednoczesne tkwienie w Kościele? Czy jeśli ktoś udaje, że akceptuje
              zasady, z którymi tak naprawdę nie potrafi się zgodzić, jest
              uczciwy wobec samego siebie, czy tak naprawdę wierzy?
        • evita_duarte Alez Steph 20.11.07, 05:51
          stephen_s napisał:

          > Co ma w takim razie wg Ciebie zrobić kobieta, która jednak wierzy
          w
          > Boga i - pomimo wszystko - wierzy, ze to Kościół katolicki jest
          > prawomocnym przedstawicielem Boga? Ma postępować wbrew swojej
          > wierze, bo w konkretnych kwestiach, z które wiele nie ma statusu
          > dogmatów, współczesny Kościół ma takie a nie inne zdanie?
          >

          Nikt nie kaze jej byc feministka, jesli kloci to sie z jej
          przekonaniami o roli kobiety w swiecie.
    • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 13.11.07, 08:56
      Z tekstu wyłania się obraz osoby, która nie ma bladego pojęcia czym
      naprawdę jest chrześcijaństwo i Kościół, kim jest Bóg a kim człowiek
      i jaka jest między nimi relacja. Jest to osoba, która wydaje się
      wyznawać kult własnego poglądu, który jest na pierwszym planie w
      relacji do religii. I powiela obraz katoliczek, które tez nie mają
      głębszego pojęcia czym jest chrześcijaństwo bo przyjmuja je
      kulturowo a nie głęboko osobiście.
      Ale rzeczywiście jest problem w nazewnictwie, bo jeśli feminizm
      kategorycznie zawiera w sobie poparcie prawa do aborcji,
      antykoncepcji i kapałństwa kobiet to wyklucza katoliczki z
      przekonania. Ruch, który niby broni wykluczonych sam wyklucza.
      Pzdr.
      ell.a
      • saszenka2 Re: Feminizm a katolicyzm 13.11.07, 20:41
        ell.a napisała:

        > Z tekstu wyłania się obraz osoby, która nie ma bladego pojęcia
        czym
        > naprawdę jest chrześcijaństwo i Kościół, kim jest Bóg a kim
        człowiek
        > i jaka jest między nimi relacja. Jest to osoba, która wydaje się
        > wyznawać kult własnego poglądu, który jest na pierwszym planie w
        > relacji do religii. I powiela obraz katoliczek, które tez nie mają
        > głębszego pojęcia czym jest chrześcijaństwo bo przyjmuja je
        > kulturowo a nie głęboko osobiście.
        > Ale rzeczywiście jest problem w nazewnictwie, bo jeśli feminizm
        > kategorycznie zawiera w sobie poparcie prawa do aborcji,
        > antykoncepcji i kapałństwa kobiet to wyklucza katoliczki z
        > przekonania. Ruch, który niby broni wykluczonych sam wyklucza.
        > Pzdr.
        > ell.a

        Chodziło mi jedynie o to, że jeśli ktoś wierzy w Boga i wierzy, że
        Bóg nie potępia antykoncepcji, że wszyscy są na niego rzeczywiście
        równi, to nie ma dla niego miejsca w Kościele i jedyną alternatywą
        jest stworzenie nowego Kościoła w oparciu o wiarę w Boga. Trwanie w
        Kościele, z którego nauką się nie zgadzamy, jest "nietypowym"
        wyzwaniem. Szymon Niemiec jest kapłanem Wolnego Kościoła
        Reformowalnego. Kiedyś powiedział, że w dzieciństwie chciał być
        księdzem, ale Kościół rzymskokatolicki jawnie dyskryminował
        homoseksualistów i on nie mógł się z tym zgodzić, co wcale nie
        oznacza, że nie wierzy w Boga. Dziś jest kapłanem innego Kościoła i
        żyję w zgodzie ze swoimi przekonaniami, i wiarą. Taka postawa
        wzbudza we mnie szacunek.
        • stephen_s Re: Feminizm a katolicyzm 13.11.07, 23:39
          > Chodziło mi jedynie o to, że jeśli ktoś wierzy w Boga i wierzy, że
          > Bóg nie potępia antykoncepcji, że wszyscy są na niego rzeczywiście
          > równi, to nie ma dla niego miejsca w Kościele i jedyną alternatywą
          > jest stworzenie nowego Kościoła w oparciu o wiarę w Boga.

          Wybacz, ale własnego Kościoła sobie tak po prostu "stworzyć" nie mozna.
        • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 14.11.07, 09:23
          > Chodziło mi jedynie o to, że jeśli ktoś wierzy w Boga i wierzy, że
          > Bóg nie potępia antykoncepcji, że wszyscy są na niego rzeczywiście
          > równi, to nie ma dla niego miejsca w Kościele i jedyną alternatywą
          > jest stworzenie nowego Kościoła w oparciu o wiarę w Boga. Trwanie
          w > Kościele, z którego nauką się nie zgadzamy, jest "nietypowym"
          > wyzwaniem. <

          Moim zdaniem dość typowym. Wiele osób w Polsce tak trwa. Ale nie
          bierzesz pod uwage sytuacji, że ktoś akceptuje zasadność nauczania
          Koscioła w tej kwestii a nie stosuje tego w praktyce bo jest po
          prostu słaby.
          Ale rzeczywiście, jak się komuś nie podoba Kościół to powinien sobie
          założyć własny związek wyznaniowy.

          >Szymon Niemiec jest kapłanem Wolnego Kościoła
          > Reformowalnego. Kiedyś powiedział, że w dzieciństwie chciał być
          > księdzem, ale Kościół rzymskokatolicki jawnie dyskryminował
          > homoseksualistów i on nie mógł się z tym zgodzić, co wcale nie
          > oznacza, że nie wierzy w Boga. Dziś jest kapłanem innego Kościoła
          i > żyję w zgodzie ze swoimi przekonaniami, i wiarą. Taka postawa
          > wzbudza we mnie szacunek.<

          Co ma wspólnego wiara, że dla Boga wwzyscy są równi z grzechami
          antykoncepcji i czynnego homoseksualizmu? Tylko tyle, że osoby
          wyznające takie poglądy racjonalizują je. Na szacunek zasługuje
          życie w zgodzie z własnymi przekonaniami jesli sa one naprawde
          wartościami. Mozna stworzyc grupkę i nazywac ją jak się chce ale to
          nie znaczy, że jest Kościołem. Jest to jakiś związek wyznaniowy,
          który zawłaszcza nazwę Kościół dla swoich niezgodnych z Biblią
          praktyk. Takie działanie wg mnie nie zasługuje na szacunek.
          Pzdr.
          ella.

          • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 14.11.07, 21:24
            > Ale nie bierzesz pod uwage sytuacji, że ktoś akceptuje zasadność
            > nauczania Koscioła w tej kwestii a nie stosuje tego w praktyce bo
            > jest po prostu słaby.

            Nauczanie kosciola tez sie zmienia

            humanizm.free.ngo.pl/kib.htm
            • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 15.11.07, 08:52
              > Nauczanie kosciola tez sie zmienia>

              Ale na pewno nie decyduja o tym osoby, które z jakichś względów nie
              stosują się do etyki katolickiej.

              >Richard P. Mc Brien pisze: "Jeżeli człowiek po namyśle, refleksji i
              modlitwie stwierdzi, że jego czy jej sumienie jest czyste mimo
              ewidentnego konfliktu z moralną nauką Kościoła, może on, a nawet
              powinien kierować się raczej tym, co mówi mu sumienie, niż tym, co
              głosi oficjalna nauka Kościoła." <

              To stwierdzenie jest jedynie racjonalizacją własnych sklonności i
              decyzji. Poczucie czystości sumienia jest bardzo subiektywne i nie
              może byc jedynym kryterium działania sumienia. Fakty sa takie, że
              katolik jest obowiązany przestrzegać nauki Kościoła a jak mu się to
              nie podoba to nie ma przymusu bycia katolikiem.
              Pzdr.
              ell.a
              • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 15.11.07, 09:30
                > Ale na pewno nie decyduja o tym osoby, które z jakichś względów
                > nie stosują się do etyki katolickiej.

                " Geneza katolicyzmu [edytuj]
                Zobacz więcej w osobnym artykule: Kościół katolicki.
                Początki katolicyzmu sięgają I wieku - okresu działalności Jezusa
                Chrystusa. Po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa około 33 r. n.e.
                jego naukę głosiło dwunastu najbliższych uczniów, zwanych
                apostołami, wokół których gromadziła się coraz liczniejsza grupa
                wiernych, początkowo prawie wyłącznie narodowości żydowskiej. Ok. 36
                r. n.e., po nawróceniu w drodze do Damaszku, do grona apostołów
                dołączył Paweł z Tarsu, który przyczynił się do gwałtownego rozwoju
                chrześcijaństwa. W kolejnych latach przybywało chrześcijan na
                terenie całego Cesarstwa Rzymskiego, zwłaszcza wśród najniższych
                warstw społecznych. Kościół w II w. nie nosił jeszcze wszystkich
                cech katolicyzmu. Uwaga chrześcijan koncentrowała się głównie na
                przechowywaniu "tradycji apostolskiej", dlatego też tworzono
                organizację kościelną i hierarchiczną władzę, która miała czuwać nad
                czystością wiary. Wtedy też ustanowiono wyznanie wiary i kanon ksiąg
                świętych."

                Tym malym urywkiwm chcialam podkreslic, ze mimo iz KK opartyjest na
                dogmatach, to dogmaty te ewouluja i przybywa ich z kazdym nowym
                pokoleniem hierarchow KK.

                Jak w tym dzisiejszym kosciele znalazby sie np Jezus lub Piotr
                Apostol?
                • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 15.11.07, 11:57
                  Dogmaty się wykształcają a nie ewoluują.
                  Ewoluuje natomiast nauka społeczna Kościola.

                  > Jak w tym dzisiejszym kosciele znalazby sie np Jezus lub Piotr
                  > Apostol?

                  Jak najbardziej na swoim miejscu. Dlatego, że Kościół jest właśnie
                  apostolski.
                  Pzdr.
                  ella.
                  • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 15.11.07, 23:39
                    > Dogmaty się wykształcają a nie ewoluują.

                    Ani ewoluuja, ani nie wyksztalcja

                    msza.net/m/i/cz08_0.html
                    > Dlatego, że Kościół jest właśnie apostolski.

                    mialam na mysli to czy Jezus i Piotr odnalezliby jeszcze w KK
                    dzielo, ktore zostawili?
                    Czy rozumieli by cos z tych coraz bardziej zawilych liturgii i
                    celebracji?, ciagle rozszerzanych, wzbogacanych, upiekszanych i
                    udziwnianych?
                    • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 16.11.07, 09:00
                      > Ani ewoluuja, ani nie wyksztalcja>

                      Mylisz się. Wykształcają się. Dogmaty były opracowywane w odpowiedzi
                      na konkretna herezję. Kolejność jezt taka - heretyk (np. Nestoriusz,
                      Montani czy jakiś inny) głosi błędną naukę, w odpowiedzi na to
                      zbiera się sobór i potępia nauczanie heretyka, pracuje nad doktryną
                      w danym punkcie i ogłasza ją jako dogmat.

                      > mialam na mysli to czy Jezus i Piotr odnalezliby jeszcze w KK
                      > dzielo, ktore zostawili?
                      > Czy rozumieli by cos z tych coraz bardziej zawilych liturgii i
                      > celebracji?, ciagle rozszerzanych, wzbogacanych, upiekszanych i
                      > udziwnianych?

                      Na pewno. Z twojej wypowiedzi wynika, ze raczej Ty nie znasz i nie
                      rozumiesz liturgii. Liturgia Eucharystii jest oparta na liturgii
                      Paschy. I właśnie Piotr nie miałby problemu z jej odczytaniem bo
                      miał doświadczenie judaizmu i znał kontekst kulturowy. Tym bardziej
                      Jezus, który oparł liturgię NT o ST. My musimy nabyć wiedzę aby to
                      pojąć. Przecież nawet rozumienie podstawowych słów jak "pokolenie"
                      czy "sprawiedliwy" jest zupełnie inne w naszej kulturze i kulturze
                      biblijnej. A co dopiero "kielich zbawienia", "pamiątka", "ofiara
                      biesiadna" czy inne.

                      Pzdr.
                      ella.
                      • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 16.11.07, 10:44
                        > Kolejność jezt taka - heretyk (np. Nestoriusz,
                        > Montani czy jakiś inny) głosi błędną naukę, w odpowiedzi na to
                        > zbiera się sobór i potępia nauczanie heretyka, pracuje nad
                        > doktrynąw danym punkcie i ogłasza ją jako dogmat.

                        No wlasnie sobor jest NIEOMYLNY.
                        A Jezus dowiodl, ze jego Apostolowie bywali omylni

                        pl.wikipedia.org/wiki/Montani%C5%9Bci
                        Okreslenie LITURGIA zaczelo funkcjonowac w KK dopiero w XVII czy
                        XVIII wieku
                        • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 16.11.07, 11:51
                          > No wlasnie sobor jest NIEOMYLNY.
                          > A Jezus dowiodl, ze jego Apostolowie bywali omylni
                          >
                          Nauka i Osoba Jezusa w konfrontacji z naturą ludzka ukazywała jej
                          słabość i grzeszność. Ale to nie ma nic wspólnego z orzeczeniami
                          doktrynalnymi soborów. Jezus przeciez wyraźnie zaznaczył, że całą
                          prawdę ukaże Kościołowi Duch Święty, który wszystkiego stopniowo
                          nauczy. Dlatego poszczególne dogmaty wykształcały się w czasie.

                          Pzdr.
                          ella.
                          • saszenka2 Re: Feminizm a katolicyzm 16.11.07, 22:35
                            ell.a napisała:

                            > > No wlasnie sobor jest NIEOMYLNY.
                            > > A Jezus dowiodl, ze jego Apostolowie bywali omylni
                            > >
                            > Nauka i Osoba Jezusa w konfrontacji z naturą ludzka ukazywała jej
                            > słabość i grzeszność. Ale to nie ma nic wspólnego z orzeczeniami
                            > doktrynalnymi soborów. Jezus przeciez wyraźnie zaznaczył, że całą
                            > prawdę ukaże Kościołowi Duch Święty, który wszystkiego stopniowo
                            > nauczy. Dlatego poszczególne dogmaty wykształcały się w czasie.
                            >
                            > Pzdr.
                            > ella.

                            Gdyby uznać, że rzeczywiście papież i hierarchowie są nieomylni, bo
                            ich działaniami kieruje Duch Święty, należałoby chyba uznać, że Bóg
                            chciał krucjat, co jest kolei sprzeczne z nauczaniem Chrystusa.
                            Wystarczy spojrzeć na pewne dogmaty przed wiekami, od których
                            Kościół odszedł. Z perspektywy czasu trudno mówić w ich przypadku o
                            tym, że zostały objawione przez Ducha Świętego.
                            • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 19.11.07, 08:49
                              Z perspektywy czasu trudno mówić w ich przypadku o
                              > tym, że zostały objawione przez Ducha Świętego.

                              Ale nieomylność dotyczy soborowych orzeczeń doktrynalnych.
                              Pzdr.
                              ella.
                      • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 16.11.07, 11:24
                        > Z twojej wypowiedzi wynika, ze raczej Ty nie znasz i nie
                        > rozumiesz liturgii.

                        To prawda, ciagle poszukuje i znajduje sprzeczne i czesto
                        wykluczajace sie informacje.
                        I brak mi takiej BEZWARUNKOWEJ wiary.

                        Odbieram Katolicyzm bardziej jako wiare w Kosciol a nie Boga

                        > Jezus, który oparł liturgię NT o ST.

                        portalwiedzy.onet.pl/65808,,,,pismo_swiete,haslo.html
                        jest jeszcze miedzy nnymi Vulgata
                        • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 16.11.07, 11:47
                          > To prawda, ciagle poszukuje i znajduje sprzeczne i czesto
                          > wykluczajace sie informacje.<

                          Problem pewnie polega na tym, że szukasz nie tak gdzie trzeba.
                          Podajesz informacje zaczerpnięte z różnych źródeł i płytkie.
                          Jesli chcesz zgłębić liturgię katolicką powinnas poszukac odpowiedzi
                          w obrębie Liturgiki i dokumentów Koscioła a nie popularnych serwisów.
                          Na początek proponuje lekture katechzmu KK oraz zwykłej książeczki
                          do nabożeństwa. Tam jest opisana Msza św. i poszczególne jej
                          elementy oraz sens sakramentów. Dla katolika najważniejsza jest
                          Eucharystia więc jesli nie masz pojęcia bladego o co w tym chodzi to
                          rzeczywiście jestes jak zabłąkane dziecko. :-)Te dokumenty w
                          połączeniu z modlitwa i lekturą Pisma Św. oraz np. encykliki JP
                          II "Ecclesia de Eucharistia" mogą pomóc Ci zrozumiec o co w tym
                          wszystkim chodzi.

                          > I brak mi takiej BEZWARUNKOWEJ wiary.
                          > > Odbieram Katolicyzm bardziej jako wiare w Kosciol a nie Boga<

                          Może to wynika z faktu, ze nie spotkałas się tak naprawde osobiście
                          z Jezusem Chrystusem w Kościele a skupiasz się na zewnętrznych
                          przejawach, których sensu nie znasz więc nie rozumiesz. Więc nie ma
                          się co dziwić, że brakuje Ci zaufania do Kościoła jako depozytarisza
                          wiary.

                          > > Jezus, który oparł liturgię NT o ST.<
                          > jest jeszcze miedzy nnymi Vulgata<

                          Wulgata to tłumaczenie Biblii na łacinę. Pozwoliło Europie zapoznać
                          się z PŚ - więc poznać naukę Jezusa. Wulgata nie jest obok Biblii a
                          jest Biblią.
                          Pzdr.
                          ella.
                          • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 16.11.07, 12:13
                            > Może to wynika z faktu, ze nie spotkałas się tak naprawde
                            > osobiściez Jezusem Chrystusem w Kościele a skupiasz się na
                            > zewnętrznych przejawach, których sensu nie znasz więc nie
                            > rozumiesz. Więc nie ma się co dziwić, że brakuje Ci zaufania do
                            > Kościoła jako depozytarisza wiary.

                            To prawda, osobiscie nie spotkalam Chrystusa, natomiast jego ziemscy
                            wyslannicy i przedstawiciele swoimi ziemskimi grzechami, przywarami
                            i czynami przeczacymi gloszonemu przez sierbie slowu, jakos do
                            bycie wiernym czlonkiem KK mnie nie przekonuja.

                            Tobie jednak gratuluje niezachwianej wiary.
                            • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 16.11.07, 12:27
                              > To prawda, osobiscie nie spotkalam Chrystusa, natomiast jego
                              ziemscy > wyslannicy i przedstawiciele swoimi ziemskimi grzechami,
                              przywarami > i czynami przeczacymi gloszonemu przez sierbie slowu,
                              jakos do > bycie wiernym czlonkiem KK mnie nie przekonuja.>
                              > Tobie jednak gratuluje niezachwianej wiary.<

                              Jeśli oprzesz swoją wiarę o samych ludzi to czeka Cię porażka. Moja
                              wiara związana jest z Osoba Jezusa Chrzystusa a nie bezpośrednio z
                              kapłanami. To funkcja ma rangę nie człowiek będący kapłanem.
                              A są oni niezbędni abysmy mogli przyjmowac sakramenty. Bez względu
                              na to jaki jest kapłan, czy umie przemawiac czy nie, czy jest mądry
                              czy nie za bardzo, czy jest mniej czy bardziej święty, to właśnie
                              nim wyręcza się Jezus w sakramentah. Kwestia jest na czym się
                              skupisz, na niedoskonałości osoby kapłana czy na Jezusie w
                              sakramentach.
                              Pzdr.
                              ella.
                              • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 16.11.07, 20:30
                                > Bez względu na to jaki jest kapłan, czy umie przemawiac czy nie,
                                > czy jest mądry czy nie za bardzo, czy jest mniej czy bardziej
                                > święty, to właśnie nim wyręcza się Jezus w sakramentah. Kwestia
                                > jest na czym się skupisz, na niedoskonałości osoby kapłana czy na
                                > Jezusie w sakramentach.


                                Niestety nie ma we mnie az takiej hipokryzji.
                                • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 19.11.07, 08:47
                                  > Niestety nie ma we mnie az takiej hipokryzji.

                                  To nie jest hipokryzja tylko skupienie się na sednie czyli na
                                  Jezusie. Natomiast hipokryzją jest skupienie się na grzechach
                                  kapłanów zamiast na swoich.
                                  Pzdr.
                                  ella.
                                  • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 19.11.07, 08:58
                                    > Natomiast hipokryzją jest skupienie się na grzechach
                                    > kapłanów zamiast na swoich.

                                    Masz racje.
                                    Grzeszny (nawet skazany przez Sad) kaplan MOZE rozgrzeszac TWOJE
                                    winy
                                    Ze swoimi sama sobie poradze
                                    • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 19.11.07, 09:07
                                      > Masz racje.
                                      > Grzeszny (nawet skazany przez Sad) kaplan MOZE rozgrzeszac TWOJE
                                      > winy> Ze swoimi sama sobie poradze

                                      To nie kapłan rozgrzesza tylko Bóg. Kapłan jedynie jest tu
                                      pośrednikiem, który grzechy penitenta przedstawia Bogu jako swoje.
                                      Nie ma innej możliwości.
                                      Jeżeli nie akceptujesz tego to już twoja osobista sprawa, nie ma
                                      przymusu bycia katolikiem i przyjmowania odpuszczenia grzechów.
                                      Pzdr.
                                      ella.
                                      • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 19.11.07, 09:46
                                        > Jeżeli nie akceptujesz tego to już twoja osobista sprawa, nie ma
                                        > przymusu bycia katolikiem i przyjmowania odpuszczenia grzechów.

                                        To prawda.
                                        Milo sie gawedzilo, ale musze wziac sie za prace, bo korzystanie ze
                                        sluzbowego czasu i komputera to chyba grzech.
                                        Pozdrowienia
                                      • saszenka2 Re: Feminizm a katolicyzm 20.11.07, 20:39
                                        ell.a napisała:

                                        > > Masz racje.
                                        > > Grzeszny (nawet skazany przez Sad) kaplan MOZE rozgrzeszac TWOJE
                                        > > winy> Ze swoimi sama sobie poradze
                                        >
                                        > To nie kapłan rozgrzesza tylko Bóg. Kapłan jedynie jest tu
                                        > pośrednikiem, który grzechy penitenta przedstawia Bogu jako swoje.
                                        > Nie ma innej możliwości.
                                        > Jeżeli nie akceptujesz tego to już twoja osobista sprawa, nie ma
                                        > przymusu bycia katolikiem i przyjmowania odpuszczenia grzechów.
                                        > Pzdr.
                                        > ella.

                                        A nie widzisz takiej dziwnej sprzeczności, nie kłuje Cię to w oczy,
                                        że ocenia Cię osoba i daje rozgrzeszenie lub nie, poucza Cię i
                                        czasami potępia człowiek, który sam wcale nie jest od Ciebie lepszy
                                        i nie stanowi przykładu "dobrego życia"?
                                        • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 21.11.07, 12:16
                                          > A nie widzisz takiej dziwnej sprzeczności, nie kłuje Cię to w
                                          oczy, > że ocenia Cię osoba i daje rozgrzeszenie lub nie, poucza Cię
                                          i > czasami potępia człowiek, który sam wcale nie jest od Ciebie
                                          lepszy > i nie stanowi przykładu "dobrego życia"?<

                                          W kontekście sakramentu spowiedzi nie kłuje mnie bo to nie ma wpływu
                                          na moją winę wobec Boga i ludzi. Jasne, że dobrym pragnieniem jest
                                          pragnienie aby księża byli święci. Ale sa ludźmi a nie aniołami i
                                          mimo swojej grzeszności czy różnych ograniczeń dostali od Boga taką
                                          funkcję i pośrednictwo.
                                          Uważam też, że dobra jest pewna anonimowość spowiednika i penitenta,
                                          wówczas nie ma żadnych odniesień do tego co dany ksiądz "wyczyniał".
                                          Tak na marginesie to nie spotkałam się z potepieniem na żadnej
                                          spowiedzi. Raz tylko dostałam opieprz, ze przyszłam "po godzinach",
                                          wypadek przy pracy.
                                          Myślę ponadto, że nieraz grzechy kapłanów nie tyle przeszkadzają
                                          penitentowi ile są pewnego rodzaju furtką dla akceptacji własnych
                                          grzechów - skoro on może to ja też...

                                          Pzdr.
                                          ella.
                                          • saszenka2 Re: Feminizm a katolicyzm 21.11.07, 17:24
                                            ell.a napisała:

                                            > > A nie widzisz takiej dziwnej sprzeczności, nie kłuje Cię to w
                                            > oczy, > że ocenia Cię osoba i daje rozgrzeszenie lub nie, poucza
                                            Cię
                                            > i > czasami potępia człowiek, który sam wcale nie jest od Ciebie
                                            > lepszy > i nie stanowi przykładu "dobrego życia"?<
                                            >
                                            > W kontekście sakramentu spowiedzi nie kłuje mnie bo to nie ma
                                            wpływu
                                            > na moją winę wobec Boga i ludzi. Jasne, że dobrym pragnieniem jest
                                            > pragnienie aby księża byli święci. Ale sa ludźmi a nie aniołami i
                                            > mimo swojej grzeszności czy różnych ograniczeń dostali od Boga
                                            taką
                                            > funkcję i pośrednictwo.
                                            A nie zauważyłaś, że dla niektórych księży, zaznaczam niektórych, to
                                            nie żadne powołanie, lecz zwykły biznes, praca jak każda inna,
                                            zawsze pewna. Sami ją tak nazywają w programach, w których nie
                                            pokazują twarzy. Jest coś takiego jak etyka zawodowa, w przypadku
                                            np. sędziego nie może być osobą karalną etc. Czy ksiądz nie powinien
                                            sam przestrzegać pewnych norm, a dopiero potem grzmieć na ludzi. Czy
                                            osoba, która sama nie przestrzega pewnych norm moralnych, ma prawo
                                            krytykować innych?
                                            > Uważam też, że dobra jest pewna anonimowość spowiednika i
                                            penitenta,
                                            > wówczas nie ma żadnych odniesień do tego co dany
                                            ksiądz "wyczyniał".
                                            > Tak na marginesie to nie spotkałam się z potepieniem na żadnej
                                            > spowiedzi. Raz tylko dostałam opieprz, ze przyszłam "po
                                            godzinach",
                                            > wypadek przy pracy.
                                            > Myślę ponadto, że nieraz grzechy kapłanów nie tyle przeszkadzają
                                            > penitentowi ile są pewnego rodzaju furtką dla akceptacji własnych
                                            > grzechów - skoro on może to ja też...
                                            No właśnie, tu docieramy do sedna sprawy. Czy ksiądz, który sam żyje
                                            z kobietą bez ślubu, a potępia co niedziela wiernych za to samo,
                                            jest wiarygodny, a może jest hipokrytą? Jaki wpływ ma to na
                                            wiernych? Moim zdaniem, taka postawa uczy obłudy.
                                            >
                                            > Pzdr.
                                            > ella.
                                            • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 22.11.07, 08:40
                                              > A nie zauważyłaś, że dla niektórych księży, zaznaczam niektórych,
                                              to > nie żadne powołanie, lecz zwykły biznes, praca jak każda inna,
                                              > zawsze pewna. Sami ją tak nazywają w programach, w których nie
                                              > pokazują twarzy. Jest coś takiego jak etyka zawodowa, w przypadku
                                              > np. sędziego nie może być osobą karalną etc. Czy ksiądz nie
                                              powinien > sam przestrzegać pewnych norm, a dopiero potem grzmieć na
                                              ludzi. <

                                              Powinien. Ale przede wszystkim każdy powinien patrzeć na swoje
                                              postępowanie, pamiętasz opowieść biblijną o źdźble i belce w oku?

                                              >Czy > osoba, która sama nie przestrzega pewnych norm moralnych, ma
                                              prawo > krytykować innych?

                                              Rola spowiednika nie polega na krytykowaniu innych tylko na
                                              udzielaniu (lub nie) rozgrzeszenia, analizie postępowania penitenta
                                              i zadaniu pokuty. Spowiedź to nie krytyka penitenta tylko ocena
                                              moralna czynów. Tu są pewne zasady, których przestrzegac musi ksiądz
                                              i penitent aby spowiedź była ważna. I wina innych osób, które
                                              popełniają ten sam grzech nie ma znaczenia dla konkretenj osoby,
                                              która przystepuje do sakramentu.

                                              > No właśnie, tu docieramy do sedna sprawy. Czy ksiądz, który sam
                                              żyje > z kobietą bez ślubu, a potępia co niedziela wiernych za to
                                              samo, > jest wiarygodny, a może jest hipokrytą? Jaki wpływ ma to na
                                              > wiernych? Moim zdaniem, taka postawa uczy obłudy.<

                                              Pewnie, ze źle robi i odpowiada za to przed Bogiem. Ale to, że
                                              ksiądz źle robi nie zwalnia z odpowiedzialności innych ludzi, którzy
                                              szukają usprawiedliwienia dla swoich grzechów. I nie jest tak, że
                                              ktoś nagle zaczyna grzeszyć bo zobaczył, ze ksiądz grzeszy, jest
                                              tak, że ktoś grzeszy a jak zobaczy, ze ksiądz też, to racjonalizuje
                                              swoje postępowanie twierdząc, że skoro ksiądz może to on też, to
                                              jest hipokryzja i obłuda.

                                              Pzdr.
                                              ell.a
                                      • bene_gesserit Re: Feminizm a katolicyzm 20.11.07, 21:02
                                        ell.a napisała:

                                        > To nie kapłan rozgrzesza tylko Bóg. Kapłan jedynie jest tu
                                        > pośrednikiem, który grzechy penitenta przedstawia Bogu jako swoje.
                                        > Nie ma innej możliwości.
                                        > Jeżeli nie akceptujesz tego to już twoja osobista sprawa, nie ma
                                        > przymusu bycia katolikiem i przyjmowania odpuszczenia grzechów.

                                        Problem w tym, ze ten sam kaplan, slaby i grzeszny czlowiek z
                                        normalnymi ludzkimi przywarami wyglasza kazania. Z ktorych mozna
                                        uslyszec slowa pelne nienawisci albo zwyczajnie glupie. W kazdym
                                        razie grzeszne jak czlowiek, ktory je wypowiada. A grzeszny i
                                        grzeczny lud bierze je za slowa Boga, bo ksiadz wszak to bozy
                                        urzednik.

                                        Ten sam problem zreszta dotyczy spowiedzi, bo spowiednicy lubia
                                        niekiedy wykorzystac bezposredni kontakt z grzeszna i grzeczna
                                        owieczka. Wielu ludziom nie starcza intelektualnego dystansu do
                                        osoby ksiedza, malo kto widzi za osoba ksiedza osobe Boga. I dlatego
                                        grzeszni ludzie dyktuja, jaki ten Kosciol ma byc.

                                        Oczywiscie - mozna napisac jak ty - ze nie ma przymusu, jak sie nie
                                        podoba, to wypad. Ale nawet po wypadzie, z zewnatrz, trudno
                                        zrozumiec, jak mozna tkwic w instytucji, ktora mowi radiomaryją,
                                        ktora dyktuje ludziom podczas kazan, na kogo maja glosowac, ktora
                                        sprzedaje antysemickie ksiazki. Ella, wytlumacz.

                                        W Warszawie na Zoliborzu i Bielanach sasiaduja ze soba dwie duze
                                        parafie. W jednej jest charyzmatyczny ksiadz o usmiechu i madrosci
                                        swietego. Z ambony nie gromi, tylko opowiada, ze lepiej kochac, ale
                                        nienawisc tez jest ok, chociaz warto wiedziec, ze kryje sie za nia
                                        cierpienie. Ktory animuje spolecznosc i z kazdym potrafi pogadac. I
                                        jest w tym wszystkim niesamowicie autentyczny i pelen milosci. Jest
                                        druga parafia, gdzie podczas kazania krzykiem wklada sie w glowy
                                        wiernych, ze katolicy sa lepsi od innych. Z definicji. Gdzie podczas
                                        kazan mruga sie okiem, ze ci sa nasi, a tamci to juz nie, bo to nie
                                        sa Polacy.

                                        Wytlumacz, Ella, dlaczego Koscioly sa w Polsce tak rozne? Dlaczego
                                        nie wszedzie kocha sie blizniego jak siebie samego, a przeciwnie -
                                        nawoluje do nienawisci?
                                        • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 21.11.07, 12:55
                                          >bene_gesserit napisała:
                                          > Problem w tym, ze ten sam kaplan, slaby i grzeszny czlowiek z
                                          > normalnymi ludzkimi przywarami wyglasza kazania. Z ktorych mozna
                                          > uslyszec slowa pelne nienawisci albo zwyczajnie glupie. W kazdym
                                          > razie grzeszne jak czlowiek, ktory je wypowiada. A grzeszny i
                                          > grzeczny lud bierze je za slowa Boga, bo ksiadz wszak to bozy
                                          > urzednik. >

                                          Tak bywa ale to zupełnie inna sprawa.

                                          > Ten sam problem zreszta dotyczy spowiedzi, bo spowiednicy lubia
                                          > niekiedy wykorzystac bezposredni kontakt z grzeszna i grzeczna
                                          > owieczka. <

                                          Nie bardzo rozumiem co masz na myśli.

                                          >Wielu ludziom nie starcza intelektualnego dystansu do
                                          > osoby ksiedza, malo kto widzi za osoba ksiedza osobe Boga. I
                                          dlatego > grzeszni ludzie dyktuja, jaki ten Kosciol ma byc. >

                                          Tak nieco kategorycznie okreslasz dyspozycje ludzi. Pamiętaj, ze
                                          ludzie mają dokumenty Kościoła i Pismo św. Jak chcesz znajdziesz i
                                          zyskasz właściwy stosunek do księdza.

                                          > Oczywiscie - mozna napisac jak ty - ze nie ma przymusu, jak sie
                                          nie > podoba, to wypad. Ale nawet po wypadzie, z zewnatrz, trudno
                                          > zrozumiec, jak mozna tkwic w instytucji, ktora mowi radiomaryją,
                                          > ktora dyktuje ludziom podczas kazan, na kogo maja glosowac, ktora
                                          > sprzedaje antysemickie ksiazki. Ella, wytlumacz.>

                                          Generalizujesz. Poza tym sedno tej instytucji to sakramenty a nie
                                          kazania, radio itd. Ktoś kto nie ma bladego pojęcia czym jest
                                          Kościół nigdy nie zrozumie jak można w nim trwać.

                                          > Wytlumacz, Ella, dlaczego Koscioly sa w Polsce tak rozne? Dlaczego
                                          > nie wszedzie kocha sie blizniego jak siebie samego, a przeciwnie -
                                          > nawoluje do nienawisci?>

                                          Ojej, wiesz przeciez, ze ludzie są różni i wyciskają swoje piętno na
                                          swojej działalności. Są księża ograniczeni, są tez księża, którzy
                                          powinni mieć zakaz publicznych wystapień dłuższych niż 10 minut :-)
                                          Są tez cudowni księża. Ale Eucharystia, którą sprawują jest ta sama.
                                          Poza tym w parafiach jest po kilku księży, można sobie wybrać,
                                          którego się częściej słucha, którego rzadziej.
                                          A Ty np. kochasz bliźniego jak siebie samego? No i co to jest to
                                          nawoływanie do nienawiści?
                                          Pzdr.
                                          ella.
                                          • bene_gesserit Re: Feminizm a katolicyzm 21.11.07, 19:31
                                            ell.a napisała:

                                            > >bene_gesserit napisała:
                                            > > Problem w tym, ze ten sam kaplan, slaby i grzeszny czlowiek z
                                            > > normalnymi ludzkimi przywarami wyglasza kazania. Z ktorych mozna
                                            > > uslyszec slowa pelne nienawisci albo zwyczajnie glupie. W kazdym
                                            > > razie grzeszne jak czlowiek, ktory je wypowiada. A grzeszny i
                                            > > grzeczny lud bierze je za slowa Boga, bo ksiadz wszak to bozy
                                            > > urzednik. >
                                            >
                                            > Tak bywa ale to zupełnie inna sprawa.

                                            To zupelnie ta sama sprawa: ze trudno byc jednoczesnie i feministka
                                            i katoliczka.

                                            ...
                                            > >Wielu ludziom nie starcza intlektualnego dystansu do
                                            > > osoby ksiedza, malo kto widzi za osoba ksiedza osobe Boga. I
                                            > dlatego > grzeszni ludzie dyktuja, jaki ten Kosciol ma byc. >
                                            >
                                            > Tak nieco kategorycznie okreslasz dyspozycje ludzi.

                                            W ktorym dokladnie miescu, bo nie rozumiem.

                                            Pamiętaj, ze
                                            > ludzie mają dokumenty Kościoła i Pismo św. Jak chcesz znajdziesz i
                                            > zyskasz właściwy stosunek do księdza.

                                            Wiele osob nie chce. Np trzy miliony wyznawczyn ksiedza Rydzyka.
                                            Nie znam statystyk, ale moja wiedza mowi mi, ze niewielu jest
                                            katolikow, ktorzy czytali ktorykolwiek Testament, nei mowiac juz o
                                            jakiejs innej wykladni teorii i praktyki Kosciola. Wiec mozliwosc
                                            zyskania odpowiedniej perspektywy istnieje tylko teoretycznie, bo
                                            Polacy jakos malo czytaja.

                                            > > Ale nawet po wypadzie, z zewnatrz, trudno
                                            > > zrozumiec, jak mozna tkwic w instytucji, ktora mowi radiomaryją,
                                            > > ktora dyktuje ludziom podczas kazan, na kogo maja glosowac,
                                            ktora
                                            > > sprzedaje antysemickie ksiazki. Ella, wytlumacz.>
                                            >
                                            > Generalizujesz. Poza tym sedno tej instytucji to sakramenty a nie
                                            > kazania, radio itd. Ktoś kto nie ma bladego pojęcia czym jest
                                            > Kościół nigdy nie zrozumie jak można w nim trwać.

                                            Przeciez jesli uczestniczy sie we Mszy Swietej, to razem ze
                                            wszystkim - lacznie z ksenofobicznym/seksistowksim/politycznym
                                            kazaniem. Wiec jeszcze raz sie pytam, jak mozna w tym trwac.

                                            > Ojej, wiesz przeciez, ze ludzie są różni i wyciskają swoje piętno
                                            na
                                            > swojej działalności. Są księża ograniczeni, są tez księża, którzy
                                            > powinni mieć zakaz publicznych wystapień dłuższych niż 10 minut :-)
                                            > Są tez cudowni księża. Ale Eucharystia, którą sprawują jest ta
                                            sama.

                                            Natomiast kontakt z ludzmi jest zupelnie nie ten i ja o tym. Ksieza
                                            w Polsce maja olbrzymi autorytet. Czemu Koscil nie ukraca
                                            dzialalnosci Rydzyka? Czemu na ograniczenie wladzy pralata
                                            Jankowskiego trzeba bylo czekac tak dlugo? Dlaczego czesto mam
                                            wrazenie, ze Kosciol po cichu popiera antysemityzm (np nie tepiac
                                            cienkich aluzji w wystapieniach na lamach Radyja)?

                                            Nie obchodzi cie to, bo interesuja cie tylko Sakramenty?
                                            Oczywiscie, mozesz tez udac sie do innego ksiedza i zapomniec, ze w
                                            parafii obok ktos szczuje Polakow na Zydow. Wazne sa Sakramenty.
                                            Wiec skoro o Sakramentach mowa - spowiadasz sie z tej obojetnosci?

                                            > Poza tym w parafiach jest po kilku księży, można sobie wybrać,
                                            > którego się częściej słucha, którego rzadziej.
                                            > A Ty np. kochasz bliźniego jak siebie samego?

                                            Nie musze, bo ja nie prawie kazan.

                                            No i co to jest to
                                            > nawoływanie do nienawiści?

                                            To np mowienie tego, co powiedzial ksiadz po koledzie u moich
                                            rodzicow w domu tego roku, w ktorym Szymborska dostala Nobla. 'Ze no
                                            tak, wie pani, ale ona nie jest Polka i dlatego ona dostala te
                                            nagrode. Zabojcy Chrystusa sie popieraja'. Wlasnie cos takiego
                                            nazywam nawolywaniem do nienawisci. To oczywiscie jeden z licznych
                                            przykladow.
                                            • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 22.11.07, 09:24
                                              > > Tak bywa ale to zupełnie inna sprawa.
                                              >
                                              > To zupelnie ta sama sprawa: ze trudno byc jednoczesnie i
                                              feministka > i katoliczka. >

                                              Jaki ma związek głupota danego księdza z tą trudnością?

                                              > W ktorym dokladnie miescu, bo nie rozumiem.>

                                              Ano w tym:
                                              <>Wielu ludziom nie starcza intlektualnego dystansu do
                                              > > > osoby ksiedza, malo kto widzi za osoba ksiedza osobe Boga. <
                                              Nie możesz mieć pewności co jest w duszach i umysłach nieznanych Ci
                                              ludzi a wygłaszasz sądy.

                                              > Wiele osob nie chce. <

                                              To jest ich osobista odpowiedzialność a nie księży.

                                              >Np trzy miliony wyznawczyn ksiedza Rydzyka.<

                                              Myślę, ze troche przesadzasz z tymi milionami, no i są wszak jeszcze
                                              wyznawcy oprócz wyznawczyń :-). Ale jasne, ze jest to problem.
                                              Tylko, że nie ma przymusu być rydzykantem.

                                              > Nie znam statystyk, ale moja wiedza mowi mi, ze niewielu jest
                                              > katolikow, ktorzy czytali ktorykolwiek Testament, nei mowiac juz o
                                              > jakiejs innej wykladni teorii i praktyki Kosciola. <

                                              Bardzo prawdopodobna teza. Często tzw. kulturowi katolicy bywają
                                              leniwi w zgłębianiu tajników swej wiary.

                                              >Wiec mozliwosc > zyskania odpowiedniej perspektywy istnieje tylko
                                              teoretycznie, bo > Polacy jakos malo czytaja.<

                                              Możliwość istnieje praktycznie, podobnie jak chęć skorzystania z
                                              niej.

                                              > Przeciez jesli uczestniczy sie we Mszy Swietej, to razem ze
                                              > wszystkim - lacznie z ksenofobicznym/seksistowksim/politycznym
                                              > kazaniem. Wiec jeszcze raz sie pytam, jak mozna w tym trwac.>

                                              Myślę, ze powtarzasz zasłyszane stereotypy co do kazań. Tak na
                                              marginesie - nauczanie księzy w czasie Mszy św. to homilia,
                                              katecheza lub kazanie. Niezwykle rzadko zdarzają się polityczne
                                              kazania, seksistowskie może częściej - w tym zakresie co dany ksiądz
                                              wyniósł z domu.
                                              Jesli skupisz się na swoim oczekiwaniu i krytyce danego księdza to
                                              rzeczywiście trudno jest trwać. Ale powtarzam, jeśli w centrum
                                              twojej wiary jest Bóg i masz z Nim relację osobową to nie jest
                                              trudne, bierzesz poprawkę na ograniczenie danego księdza i
                                              przyjmujesz Komunię św. bo seksistowska gadka księdza cię nie
                                              dotyczy.

                                              > Natomiast kontakt z ludzmi jest zupelnie nie ten i ja o tym.
                                              Ksieza > w Polsce maja olbrzymi autorytet. Czemu Koscil nie ukraca
                                              > dzialalnosci Rydzyka?

                                              Nie wiem. Nie słucham RM więc nie mogę się odnieść bo nie wiem co
                                              tam jest mówione.

                                              >Czemu na ograniczenie wladzy pralata > Jankowskiego trzeba bylo
                                              czekac tak dlugo?<

                                              Kościół na ogół unika pohopnego postępowania i bada sprawy długo.

                                              >Dlaczego czesto mam > wrazenie, ze Kosciol po cichu popiera
                                              antysemityzm (np nie tepiac > cienkich aluzji w wystapieniach na
                                              lamach Radyja)?>

                                              Kościół potepia antysemityzm, są oficjalne dokumenty na ten temat.
                                              Natomiast są księża i świeccy, którzy wypowiadaja sie negatywnie na
                                              temat Żydów. Kwestia jest czy negatywna ocena danego działania Żydów
                                              jest antysemityzmem. Słyszałaś w RM wypowiedzi antysemickie księży?

                                              > Nie obchodzi cie to, bo interesuja cie tylko Sakramenty?<>
                                              Oczywiscie, mozesz tez udac sie do innego ksiedza i zapomniec, ze w
                                              > parafii obok ktos szczuje Polakow na Zydow. Wazne sa Sakramenty.
                                              > Wiec skoro o Sakramentach mowa - spowiadasz sie z tej obojetnosci?<

                                              Obchodzi mnie. Ale w tym przypadku nie ponoszę odpowiedzialności na
                                              czyjś grzech a odpowiedzią świeckiej osoby na taka sytuację jest
                                              modlitwa w intencji danego księdza.
                                              Ale masz rację, że katolik powinien się przyglądać swojej
                                              ewentualnej obojętności.

                                              > Nie musze, bo ja nie prawie kazan.>

                                              Uważasz, ze przykazanie to dotyczy jedynie kaznodziejów? Mylisz się,
                                              przykazanie to dotyczy wszystkich chrześcijan.

                                              > To np mowienie tego, co powiedzial ksiadz po koledzie u moich
                                              > rodzicow w domu tego roku, w ktorym Szymborska dostala Nobla. 'Ze
                                              no > tak, wie pani, ale ona nie jest Polka i dlatego ona dostala te
                                              > nagrode. Zabojcy Chrystusa sie popieraja'. Wlasnie cos takiego
                                              > nazywam nawolywaniem do nienawisci. To oczywiscie jeden z licznych
                                              > przykladow.<

                                              Rzeczywiście dobór słów wskazuje na żywą niechęć do Narodu Wybranego
                                              a takie określanie jest niezgodne z oficjalnymi dokumentami
                                              Kościoła. Należy w takich przypadkach wyraźnie potępić takie
                                              wypowiedzi odwołując się do nich. Natomiast uważam, że są w tej
                                              wypowiedzi elementy ukazujące pewną faktyczną sytuację, że Żydzi się
                                              popierają wykluczając inne nacje. A to nie od dzisiaj spotyka się z
                                              niechęcią nie-Żydów. Z obu stron zdarzają się wypowiedzi nienawistne.
                                              Inna sporna kwestia to kwestia narodowości - obywatelstwa jakiegoś
                                              kraju, czyli w naszym przypdaku czy obywatel Polski jest
                                              automatycznie Polakiem.

                                              Pzdr.
                                              ella.

                                              • bene_gesserit Re: Feminizm a katolicyzm 23.11.07, 19:35
                                                Musze przyznac, ze bardzo dziwi mnie to, co piszesz, bo jest z ducha
                                                mocno protestanckie. Wszak to w Kosciolach protestanckich wierzy sie
                                                w wyzszosc Pisma Świętego nad koscielnymi zwyczajami, dokumentami
                                                soborowymi i ksiezowskim nauczaniem. Ale to fajnie, bo protestantyzm
                                                jest w ogole bardziej oswiecony od katolicyzmu; gdybym miala byc
                                                xianka, to przystapilabym do ktoregos z Kosciolow protestanckich.

                                                Przykro mi natomiast bardzo, ze w odpowiedzi na opis mojego
                                                traumatycznego przezycia z wizyta duszpasterska ksiedza ziejacego
                                                nienawiscia do Zydow (bo Szymborska dostala Nobla) napisalas:

                                                > Rzeczywiście dobór słów wskazuje na żywą niechęć do Narodu
                                                Wybranego
                                                > a takie określanie jest niezgodne z oficjalnymi dokumentami
                                                > Kościoła. Należy w takich przypadkach wyraźnie potępić takie
                                                > wypowiedzi odwołując się do nich. Natomiast uważam, że są w tej
                                                > wypowiedzi elementy ukazujące pewną faktyczną sytuację, że Żydzi
                                                się
                                                > popierają wykluczając inne nacje. A to nie od dzisiaj spotyka się
                                                z
                                                > niechęcią nie-Żydów. Z obu stron zdarzają się wypowiedzi
                                                nienawistne.
                                                > Inna sporna kwestia to kwestia narodowości - obywatelstwa jakiegoś
                                                > kraju, czyli w naszym przypdaku czy obywatel Polski jest
                                                > automatycznie Polakiem.

                                                Przykro, bo najpierw piszesz o tym, zeby zachowanie ksiedza potepic,
                                                a potem - ze w zasadzie duchowny sie zagalopowal, ale w sumie to
                                                prawde powiedzial. Antysemityzm w takim jak twoj subtelnym wydaniu
                                                brzydzi mnie o wiele bardziej niz prymitywna nienawisc tego
                                                nieszczesnego klechy.
                                                • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 26.11.07, 09:29
                                                  > Musze przyznac, ze bardzo dziwi mnie to, co piszesz, bo jest z
                                                  ducha > mocno protestanckie. <Wszak to w Kosciolach protestanckich
                                                  wierzy sie > w wyzszosc Pisma Świętego nad koscielnymi zwyczajami,
                                                  dokumentami > soborowymi i ksiezowskim nauczaniem. <

                                                  To nieporozumienie. Protestantyzm nie głosi wyższości PŚ nad
                                                  tradycją tylko odrzuca tradycję i nauczanie Kościoła, zresztą bardzo
                                                  niekonselwentnie postepuje w tym.
                                                  Po drugie, nie zachęcam do czytania PŚ w oderwaniu od nauczania
                                                  Kościoła.

                                                  >Ale to fajnie, bo protestantyzm > jest w ogole bardziej oswiecony
                                                  od katolicyzmu; gdybym miala byc > xianka, to przystapilabym do
                                                  ktoregos z Kosciolow protestanckich. <

                                                  Protestantyzm nie jest bardziej oświecony od katolicyzmu tylko
                                                  nastawiony na dostosowanie chrześcijaństwa do ludzkich żądań. Więc
                                                  nie winszuj mi poparcia, któego nie ma.

                                                  > Przykro, bo najpierw piszesz o tym, zeby zachowanie ksiedza
                                                  potepic, > a potem - ze w zasadzie duchowny sie zagalopowal, ale w
                                                  sumie to > prawde powiedzial.<

                                                  A nie jest tak wg Ciebie, że Żydzi się popierają, często wykluczając
                                                  innych? I że z obu stron kierowane są nienawistne słowa?
                                                  Stwierdzenie oczywistego faktu to wg Ciebie antysemityzm? A może
                                                  twoim zdaniem jakakolwiek wypowiedź krytyczna na temat Żydów to
                                                  antysemityzm?

                                                  >Antysemityzm w takim jak twoj subtelnym wydaniu > brzydzi mnie o
                                                  wiele bardziej niz prymitywna nienawisc tego > nieszczesnego
                                                  klechy.>

                                                  No cóż, masz prawo do swoich emocji. Szkoda tylko, że nie masz
                                                  pojęcia o czym piszesz i czym jest antysemityzm. Akurat tego nie
                                                  masz prawa mi zarzucać. To tak jakbyś zarzuciła mi nazim gdybym
                                                  powiedziała, ze naziści-skini się popierają.
                                                  Pzdr.
                                                  ell.a
                                                  • saszenka2 Re: Feminizm a katolicyzm 26.11.07, 21:55
                                                    ell.a napisała:

                                                    > > Musze przyznac, ze bardzo dziwi mnie to, co piszesz, bo jest z
                                                    > ducha > mocno protestanckie. <Wszak to w Kosciolach protestanckich
                                                    > wierzy sie > w wyzszosc Pisma Świętego nad koscielnymi zwyczajami,
                                                    > dokumentami > soborowymi i ksiezowskim nauczaniem. <
                                                    >
                                                    > To nieporozumienie. Protestantyzm nie głosi wyższości PŚ nad
                                                    > tradycją tylko odrzuca tradycję i nauczanie Kościoła, zresztą
                                                    bardzo
                                                    > niekonselwentnie postepuje w tym.
                                                    > Po drugie, nie zachęcam do czytania PŚ w oderwaniu od nauczania
                                                    > Kościoła.
                                                    Ależ, oczywiście, należy zająć się jego lekturą i spróbować dojść do
                                                    samodzielnych wniosków, zamiast powtarzać niczym automat to, co mówi
                                                    ksiądz na kazaniu i jest napisane w kościelnych dokumentach, bo to
                                                    jest tylko jeden punkt widzenia, niekoniecznie najbardziej
                                                    obiektywny.
                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 27.11.07, 09:49
                                                    > Ależ, oczywiście, należy zająć się jego lekturą i spróbować dojść
                                                    do > samodzielnych wniosków, zamiast powtarzać niczym automat to, co
                                                    mówi > ksiądz na kazaniu i jest napisane w kościelnych dokumentach,
                                                    bo to > jest tylko jeden punkt widzenia, niekoniecznie najbardziej
                                                    > obiektywny. >

                                                    Wybacz, ale Twoja wypowiedź wywołuje u mnie litościwy uśmiech. Żeby
                                                    samemu dojść do słusznych wniosków trzeba mieć wiedzę, znać języki
                                                    oryginalne, kontekst kulturowy i środowisko Izraela. Dlatego w
                                                    Kościele zajmują sie tym egzegeci a nie jakiś Ziutek Samosiek, który
                                                    nie ma bladego pojęcia o temacie. Skoro zwyłe słowa, jak
                                                    np. "pokolenie", "sprawiedliwy", "ofiara" mają inny sens to co mówić
                                                    o sprawach bardziej zaawansowanych.
                                                    Dlatego, że Ziutkom brakuje wiedzy, Ziutki tworzą sekty i związki
                                                    wyznaniowe, które nie mają spójnej doktryny i odrzucają to co dla
                                                    Ziutków jest niewygodne.
                                                    Pzdr.
                                                    ell.a
                                                  • bene_gesserit Re: Feminizm a katolicyzm 26.11.07, 23:12
                                                    ell.a napisała:
                                                    ...
                                                    > Po drugie, nie zachęcam do czytania PŚ w oderwaniu od nauczania
                                                    > Kościoła.

                                                    Przyznajesz, ze nauczanie Kosciola odciska pietno - bo musi, takie
                                                    sa zasady katolicyzmu - na owieczkach i Kosciol to takze ludzie,
                                                    ktorzy go reprezentuja i objasniaja parafianom. Mam wrazenie, ze sie
                                                    w koncu zgadzamy.

                                                    > > Przykro, bo najpierw piszesz o tym, zeby zachowanie ksiedza
                                                    > potepic, > a potem - ze w zasadzie duchowny sie zagalopowal, ale w
                                                    > sumie to > prawde powiedzial.<
                                                    >
                                                    > A nie jest tak wg Ciebie, że Żydzi się popierają, często
                                                    wykluczając
                                                    > innych?

                                                    Hm.
                                                    Widzisz, ja nie pisalam o tym, czy sie Zydzi popieraja czy nie.
                                                    Pisalam o ksiedzu, reprezentancie Kosciola na wizycie
                                                    _duszpasterskiej_ u swoich parafian, ktory rzygał nienawiscia do
                                                    kogos tylko dlatego, ze ten ktos w jego mniemaniu mial zydowskie
                                                    pochodzenie. Uzywajac przy tym wyjatkowo negatywnie nacechowanego
                                                    wyrazenia - 'mordercy Chrystusa'.
                                                    O wzajemnym popieraniu sie Zydow napisalas ty. Imo zupelnie bez
                                                    zwiazku z tematem. Dlaczego?

                                                    > I że z obu stron kierowane są nienawistne słowa?

                                                    O ile wiem, podczas tej wizyty ksiadz nie spotkal w naszym domu ani
                                                    jednego Zyda, ktory by wyglosil do niego nienawistne slowa tylko
                                                    dlatego, ze jest Polakiem. Nie przypominam sobie tez ani jednej
                                                    antypolskiej wypowiedzi Wislawy Szymborskiej. Co wiec usprawiedliwia
                                                    tego ksiedza, bo nie rozumiem?

                                                    > Stwierdzenie oczywistego faktu to wg Ciebie antysemityzm?

                                                    Mozesz przywolac na poparcie tego faktu jakies socjologiczne albo
                                                    psychologiczne statystyki? Bo jesli nie, to bede musiala uznac, iz
                                                    to, co wg ciebie jest 'oczywistym faktem' u swego zrodla ma
                                                    rasistowskie i zgola malo katolickie uprzedzenie.

                                                    A może
                                                    > twoim zdaniem jakakolwiek wypowiedź krytyczna na temat Żydów to
                                                    > antysemityzm?

                                                    Mysle, ze za kazda krytyczna wypowiedzia nt jakiejkolwiek nacji czy
                                                    rasy stoi jakis anty-izm, chyba ze bylaby ona mocno osadzona w
                                                    aktualnych i obiektywnych wynikach badan.
                                                    Chociaz nawet majac w reku wyniki takich badan nie nalezy zapominac
                                                    o pulapkach myslenia statystycznego i zasadzkach stereotypizacji.
                                                    Poniewaz 'oni' nigdy nie sa tak homogeniczna grupa, jakby sie to
                                                    chcialo myslec uprzedzonym 'naszym'. Min. wlasnie na tym polega
                                                    uprzedzenie.

                                                    > >Antysemityzm w takim jak twoj subtelnym wydaniu > brzydzi mnie o
                                                    > wiele bardziej niz prymitywna nienawisc tego > nieszczesnego
                                                    > klechy.>
                                                    >
                                                    > No cóż, masz prawo do swoich emocji. Szkoda tylko, że nie masz
                                                    > pojęcia o czym piszesz i czym jest antysemityzm. Akurat tego nie
                                                    > masz prawa mi zarzucać. To tak jakbyś zarzuciła mi nazim gdybym
                                                    > powiedziała, ze naziści-skini się popierają.

                                                    Mysle, ze wielu osobom, ktore maja jakis swoj obraz siebie, trudno
                                                    przyjac do wiadomosci, ze sa uprzedzone. To sie w praktyce objawia
                                                    np w tego typu deklaracji: 'ja tam do Zydow nic nie mam, ale bym
                                                    corke z domu wyrzucila, jakby mi pejsatego narzeczonego
                                                    przyprowadzila'.
                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 27.11.07, 09:40
                                                    > > Po drugie, nie zachęcam do czytania PŚ w oderwaniu od nauczania
                                                    > > Kościoła.>

                                                    > Przyznajesz, ze nauczanie Kosciola odciska pietno - bo musi, takie
                                                    > sa zasady katolicyzmu - na owieczkach i Kosciol to takze ludzie,
                                                    > ktorzy go reprezentuja i objasniaja parafianom. Mam wrazenie, ze
                                                    sie > w koncu zgadzamy.>

                                                    Nie bardzo rozumiem Twą wypowiedź :-)

                                                    > Hm.
                                                    > Widzisz, ja nie pisalam o tym, czy sie Zydzi popieraja czy nie.
                                                    (...)> O wzajemnym popieraniu sie Zydow napisalas ty. Imo zupelnie
                                                    bez > zwiazku z tematem. Dlaczego?>

                                                    Żeby odnieść się do całości wypowiedzi - intencji i treści. I dzięki
                                                    temu możemy troche podyskutować.

                                                    > Mozesz przywolac na poparcie tego faktu jakies socjologiczne albo
                                                    > psychologiczne statystyki? Bo jesli nie, to bede musiala uznac, iz
                                                    > to, co wg ciebie jest 'oczywistym faktem' u swego zrodla ma
                                                    > rasistowskie i zgola malo katolickie uprzedzenie.>

                                                    Nie mogę podać statystyk bo nawet nie wiem czy takie są. Natomiast
                                                    mogę odnieść się do narodowości osób, które robią karierę np. w
                                                    Holyłódzie. I to moim zdaniem nie jest przypadek, że akurat Polański
                                                    odniósł sukces na Zachodzie.
                                                    Natomiast na to jak spojrzysz na tą rzeczywistość nie mam wpływu.

                                                    > Mysle, ze za kazda krytyczna wypowiedzia nt jakiejkolwiek nacji
                                                    czy > rasy stoi jakis anty-izm, chyba ze bylaby ona mocno osadzona w
                                                    > aktualnych i obiektywnych wynikach badan.<

                                                    Ale krytyka jakiegoś przedstawiciela tej nacji albo krytyka jakiegoś
                                                    zjawiska jest wg Ciebie anty-izmem? Czyli jeśli ktoś powie, że nie
                                                    podoba mu się wypowiedź jakiegoś Żyda albo, to jest antysemitą?
                                                    Albo np. słyszałam o sytuacji, że pewni Żydzi-dziadkowie opiekowali
                                                    się niekiedy swoim wnukiem ale tylko za opłatą. Więc jesli odniosę
                                                    się negatywnie do ich postępowania to jestem wg Ciebie antysemitką?
                                                    Albo słyszałam tez o dziewczynie-Żydówce, która otwarcie mówiła, że
                                                    nienawidzi Polaków i chce ich zniszczyć. To co? Skoro się oburzam to
                                                    jestem antysemitką? Albo jak protestuję przeciwko poglądowi, ze to
                                                    Naród Polski jest odpowiedzialny za shoah to jestem antysemitką?

                                                    > Mysle, ze wielu osobom, ktore maja jakis swoj obraz siebie, trudno
                                                    > przyjac do wiadomosci, ze sa uprzedzone. <

                                                    To racja. Na przykład Ty możesz być uprzedzona do wszelkich
                                                    wypowiedzi krytycznych. Np. ja wiele razy broniłam Żydów gdy ktoś
                                                    wyrażał swoją ogólną niechęć do nich i przedstawiałam zło takiej
                                                    postawy. Ale z drugiej strony przecież widze i syszę o różnych
                                                    działąniach, któe wg mnie są złe. I co, wg Ciebie mam tego nie
                                                    widziec i nie słyszeć?

                                                    >To sie w praktyce objawia > np w tego typu deklaracji: 'ja tam do
                                                    Zydow nic nie mam, ale bym > corke z domu wyrzucila, jakby mi
                                                    pejsatego narzeczonego > przyprowadzila'.<

                                                    Akurat ja takiej postawy nie prezentuję. Pejsaty narzeczony jest dla
                                                    chrześcijanina osobą, która nalezy do Narodu Wybranego, osobą, która
                                                    ma szczególne przymierze z Bogiem.
                                                    Bardzo żałuję, ze nie znam bliżej żadnego Żyda.
                                                    Pzdr.
                                                    ell.a


                                                  • saszenka2 Re: Feminizm a katolicyzm 27.11.07, 15:26
                                                    ell.a napisała:

                                                    > Akurat ja takiej postawy nie prezentuję. Pejsaty narzeczony jest
                                                    dla
                                                    > chrześcijanina osobą, która nalezy do Narodu Wybranego, osobą,
                                                    która
                                                    > ma szczególne przymierze z Bogiem.
                                                    > Bardzo żałuję, ze nie znam bliżej żadnego Żyda.
                                                    > Pzdr.
                                                    > ell.a

                                                    A gdyby nie był wyznawcą judaizmu, tylko buddyzmu, to nie miałby
                                                    już "szczególnego przymierza z Bogiem" i córka nie mogłaby Ci go
                                                    przyprowadzić do domu? Oceniasz ludzi przez pryzmat religii i
                                                    ewentualnego związku jej z Twoją własną?
                                                    A wracając do interepretacji Biblii, to każdy ma swój rozum, ma
                                                    możliwość dotarcia do pewnych znaczeń, interpretacji, które są
                                                    obiektywne, choćby z tej racji, że nie stworzyli ich wyłącznie
                                                    przedstawiciele Kościoła, którzy są tu jedną ze stron, i daleko im
                                                    do obiektywizmu. Nie mogłabym się opierać na jednej interpretacji,
                                                    wydaje mi się, że chyba chodzi o to, żeby samemu próbować odnaleźć
                                                    Boga, dochodzić do pewnych kwestii, a nie przyjmować bierną postawę
                                                    opartą na przyswajaniu tego, co ma do powiedzenia tylko jedna ze
                                                    stron.
                                                    >
                                                    >
                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 03.12.07, 13:31
                                                    > A gdyby nie był wyznawcą judaizmu, tylko buddyzmu, to nie miałby
                                                    > już "szczególnego przymierza z Bogiem" i córka nie mogłaby Ci go
                                                    > przyprowadzić do domu?

                                                    "Szczególnego przymierza" by nie miał ale córka do domu mogłaby go
                                                    przyprowadzić :-). Ale jesli chodzi o buddyzm to szanuję prawdziwą
                                                    religię buddyjską i chętnie bym z nim porozmawiała. Natomiast gdyby
                                                    koleś był "buddystą" rodem z amerykańskich popłuczyn to nie
                                                    zaakceptowałabym jego postawy co nie znaczy, że nie miałby wstępu
                                                    kategorycznie.

                                                    >Oceniasz ludzi przez pryzmat religii i > ewentualnego związku jej z
                                                    Twoją własną?<

                                                    Tak.

                                                    > A wracając do interepretacji Biblii, to każdy ma swój rozum, <

                                                    "Jakość" tego rozumu jest różna...

                                                    >ma > możliwość dotarcia do pewnych znaczeń, interpretacji, które są
                                                    > obiektywne,

                                                    To znaczy, co masz na myśli, jakie obiektywne znaczenia i
                                                    interpretacje? Chyba nie wiesz o czym piszesz, w Biblii nie ma
                                                    obiektywnych metafor ani odniesień.
                                                    Poza tym mozliwość nie znaczy realizacja.

                                                    >choćby z tej racji, że nie stworzyli ich wyłącznie
                                                    > przedstawiciele Kościoła, którzy są tu jedną ze stron, i daleko im
                                                    > do obiektywizmu. <

                                                    Jakis przykład?

                                                    >Nie mogłabym się opierać na jednej interpretacji, <

                                                    A znasz dobrze choć jedną? Wybacz ale wątpię.

                                                    > wydaje mi się, że chyba chodzi o to, żeby samemu próbować odnaleźć
                                                    > Boga, dochodzić do pewnych kwestii, <

                                                    To tak jakbyś dziecka nie uczyła tabliczki mnożenia aby samo do niej
                                                    doszło. Pewne prawdy wiary są konkretnie okreslone. I żeby odnieść
                                                    się do nich trzeba je poznać. Jesli chodzi o katolicyzm to trzeba
                                                    przede wszystkim poznać teologię dotyczącą Trójcy Świętej,
                                                    sakramentów itd. Natomiast wiele osób katolicyzm odrzuca nie na tej
                                                    podstawie (bo im się nie chce poznać albo będąc niedouczonymi się za
                                                    to biorą)tylko na podstawie etyki życia codziennego.

                                                    >a nie przyjmować bierną postawę > opartą na przyswajaniu tego, co
                                                    ma do powiedzenia tylko jedna ze > stron.<

                                                    To co piszesz to komunały i racjonalizacja odrzucenia tego co się
                                                    wreligii nie podoba poprzez "szersze" spojrzenie. Aby przyswoic
                                                    trzeba dobrze poznać, to bardzo aktywna postawa. I nić nie stoi na
                                                    przeszodzie aby poznać rónież wywody np. protestanckie.

                                                    Pzdr.
                                                    ella.

                                                  • saszenka2 Re: Feminizm a katolicyzm 03.12.07, 20:53
                                                    ell.a napisała:



                                                    > Tak.
                                                    Przepraszam, ale oceniasz to w sposób bardzo ograniczony i z góry
                                                    skazujesz pewne osoby na straconą pozycję, bo nie są katolikami.
                                                    Innymi słowy, jest tak jak napisała Bene, czyli oficjalnie
                                                    deklarujesz tolerancję, ale kierujesz się uprzedzeniami.
                                                    >
                                                    > > A wracając do interepretacji Biblii, to każdy ma swój rozum, <
                                                    >
                                                    > "Jakość" tego rozumu jest różna...
                                                    A skąd wiesz, że osoba, która ją interpretowała w pewnych celach,
                                                    subiektywnych, miała tak doskonały "rozum"? Skąd to przeświadczenie?

                                                    > To znaczy, co masz na myśli, jakie obiektywne znaczenia i
                                                    > interpretacje? Chyba nie wiesz o czym piszesz, w Biblii nie ma
                                                    > obiektywnych metafor ani odniesień.
                                                    > Poza tym mozliwość nie znaczy realizacja.
                                                    Są, ale trzeba zrozumieć, że jedyną "prawidłową, świętą"
                                                    interpretacją nie jest tylko ta, którą podaje Kościół, bo ten
                                                    niekoniecznie jest obiektywny. Jeśli zamykasz się na inne
                                                    interpretacje, bo Kościół głosi "jedynie słuszną", to sama
                                                    pozbawiasz siebie szansy innego spojrzenia na Biblię i nauczanie.

                                                    > Jakis przykład?
                                                    A choćby taki, że hierrachom po prostu wygodnie jest nie dzielić
                                                    władzy z kobietami, bo tak mają lepsze profity dla siebie.
                                                    >

                                                    > A znasz dobrze choć jedną? Wybacz ale wątpię.
                                                    A Ty znasz choć jedną, inną od tej, którą narzucił Ci ksiądz na
                                                    kazaniu, powołując się na oficjalne nauczanie? Może być twoja
                                                    własna, związana z głębszymi refleksjami, jakimiś poszukiwaniami.

                                                    > To tak jakbyś dziecka nie uczyła tabliczki mnożenia aby samo do
                                                    niej
                                                    > doszło. Pewne prawdy wiary są konkretnie okreslone. I żeby odnieść
                                                    > się do nich trzeba je poznać.
                                                    Za taką postawę u mojej polonistki, która niegdyś mnie uczyła,
                                                    miałabyś już jedynkę. Ona zawsze tłumaczyła, że lietaratura, Pismo
                                                    Święte i wszystkie dzieła humanistyczne nie podlegają jednoznacznej
                                                    ocenie, że dwa razy dwa równa się cztery. Jest pewna różnica
                                                    pomiędzy interpretacją Biblii, a nauką tabliczki mnożenia.
                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 04.12.07, 16:06
                                                    > Przepraszam, ale oceniasz to w sposób bardzo ograniczony i z góry
                                                    > skazujesz pewne osoby na straconą pozycję, bo nie są katolikami.
                                                    > Innymi słowy, jest tak jak napisała Bene, czyli oficjalnie > deklarujesz
                                                    tolerancję, ale kierujesz się uprzedzeniami.> >

                                                    To Ty oceniasz to w sposób, bez urazy, prymitywny. Mylisz uprzedzenia z systemem
                                                    wartości. To widać na przykładzie tego wątku. Gdy ktoś, w tym przypadku ja, mówi
                                                    wyraźnie o kryterium jakim jest wiara, to ty wykazujesz uprzedzenie nie wnikając
                                                    w głąb. Innymi słowy swoje niedomagania przypisujesz mi. Nie masz chyba pojęcia
                                                    czym jest tolerancja, czym akceptacja czyjegoś postępowania a czym poparcie.
                                                    Co twoim zdaniem jest negatywnego w fakcie, że ma znaczenie dla kogoś czy inna
                                                    osoba wyznaje podobny albo diametralnie inny system wartości? Dla ciebie nie ma?
                                                    Myślę, ze ma ogromne znaczenie, co widać w tym wątku, nie masz tolerancji dla
                                                    inności.Tylko nie znasz siebie albo brakuje ci odwagi cywilnej aby to przyznać.

                                                    > A skąd wiesz, że osoba, która ją interpretowała w pewnych celach,
                                                    > subiektywnych, miała tak doskonały "rozum"? Skąd to przeświadczenie?>

                                                    To nie przeświadczenie, to fakty. Ta hipotetyczna osoba ma na tyle sprawny
                                                    rozumaby opanować biegle kilka języków oraz przyswoić ogromną wiedzę z
                                                    tematu,wyprodukować analityczne prace naukowe itd. Ponadto to nie są cele
                                                    subiektywnetylko badanie obiektywnej rzeczywistości. Kiedy komuś, kto tej wiedzy
                                                    nie ma - w tym przypadku Tobie - z różnych subiektywnych względów nie
                                                    odpowiadają rezultaty
                                                    tych badań to w bardzo naiwny sposób próbuje je podważać, nie wiedząc tak
                                                    naprawdę o czym mówi.

                                                    > Są, ale trzeba zrozumieć, że jedyną "prawidłową, świętą"
                                                    > interpretacją nie jest tylko ta, którą podaje Kościół, bo ten
                                                    > niekoniecznie jest obiektywny. Jeśli zamykasz się na inne
                                                    > interpretacje, bo Kościół głosi "jedynie słuszną", to sama
                                                    > pozbawiasz siebie szansy innego spojrzenia na Biblię i nauczanie.>

                                                    Ale znów piszesz komunały. Kościół ma do tego wykształcone gruntownie osoby.
                                                    Wybacz ale "odkrywcze" spojrzenie niedouczonego Ziutka nie jest żadną
                                                    alternatywą. Alternatywą jest poważna nauka np. prawosławnych teologów. Ale już
                                                    nie wspólnot protestanckich, które nie mają spójnej nauki i interpretacje
                                                    opierają właśnie na osobistych i subiektywnych roszczeniach.

                                                    > A choćby taki, że hierrachom po prostu wygodnie jest nie dzielić
                                                    > władzy z kobietami, bo tak mają lepsze profity dla siebie.
                                                    > >

                                                    Takie stwierdzenie wskazuje, ze nie masz kompletnie żadnej wiedzy merytorycznej
                                                    i kierujesz się emocjami w ocenie i zasłyszanymi uprzedzeniami.

                                                    > A Ty znasz choć jedną, inną od tej, którą narzucił Ci ksiądz na
                                                    > kazaniu, powołując się na oficjalne nauczanie? Może być twoja
                                                    > własna, związana z głębszymi refleksjami, jakimiś poszukiwaniami.>

                                                    Tak, szaszenko2, znam - różnice w nauczaniu katolickim, prawosławnym i
                                                    protestanckim.
                                                    Ponadto ksiądz na kazaniu nie narzuca mi interpretacji. Właśnie w tej
                                                    kwestiiopieram sie na oficjalnym nauczaniu. To jest gigantyczny materiał do
                                                    badań. Mylisz oficjalną naukę z osobistą refleksją nad Pismem Świętym - to co
                                                    innego. Można to robić ale tylko wtedy jeśli posiądziesz odpowiednia wiedzę.
                                                    Ale nie odpowiedziałaś na pytanie - znasz choć jedną interpretację dobrze?

                                                    > Za taką postawę u mojej polonistki, która niegdyś mnie uczyła,
                                                    > miałabyś już jedynkę. Ona zawsze tłumaczyła, że lietaratura, Pismo
                                                    > Święte i wszystkie dzieła humanistyczne nie podlegają jednoznacznej
                                                    > ocenie, że dwa razy dwa równa się cztery. Jest pewna różnica
                                                    > pomiędzy interpretacją Biblii, a nauką tabliczki mnożenia.>>

                                                    Wybacz, ale znów mnie zaskoczyłaś in minus. Akurat ja byłam olimpijką
                                                    polonistyczną :-) Albo źle zrozumiałaś Panią polonistkę albo Pani polonistka
                                                    miała odwagę wypowiadać się na temat Biblii nie mając koniecznego wykształcenia
                                                    w tym względzie. Biblia to nie jest jedynie jakieś tam "dzieło humanistyczne".
                                                    Ale żeby ją rozważać trzeba oczywiście znać również reguły pisarstwa i
                                                    metaforyki oryginalnej. niemniej jednak to nie wystarczy, ponadto materiał
                                                    biblijny , który wykładają na polonistyce nie jest na poziomie studiów, jakie
                                                    odbywają egzegeci biblijni.

                                                    Pzdr.
                                                    ell.a

                                                  • saszenka2 Re: Feminizm a katolicyzm 04.12.07, 21:11
                                                    ell.a napisała:
                                                    > To Ty oceniasz to w sposób, bez urazy, prymitywny. Mylisz
                                                    uprzedzenia z systeme
                                                    > m
                                                    > wartości. To widać na przykładzie tego wątku. Gdy ktoś, w tym
                                                    przypadku ja, mów
                                                    > i
                                                    > wyraźnie o kryterium jakim jest wiara, to ty wykazujesz
                                                    uprzedzenie nie wnikają
                                                    > c
                                                    > w głąb. Innymi słowy swoje niedomagania przypisujesz mi. Nie masz
                                                    chyba pojęcia
                                                    > czym jest tolerancja, czym akceptacja czyjegoś postępowania a czym
                                                    poparcie.
                                                    Nie mam nic przeciwko temu, że wyznajesz religię taką a nie inną.
                                                    Nie podoba mi się natomiast to, że przestrzeń społeczną zdominował w
                                                    Polsce Kościół. Bez jego zgody, to nawet lewica boi się kiwnąć
                                                    palcem. Co to za kraj, w którym od Kościoła zależy, czy Polska
                                                    wejdzie do Unii, bo trzeba szukać poparcia wśród biskupów? Czy to
                                                    jest normalne, żeby Kościół tak ingerował? Ja nie mam nic przeciwko
                                                    wierze innych osób, możesz być nawet neopoganką. Religia nie jest
                                                    dla mnie elementem wartościującym.
                                                    > Co twoim zdaniem jest negatywnego w fakcie, że ma znaczenie dla
                                                    kogoś czy inna
                                                    > osoba wyznaje podobny albo diametralnie inny system wartości? Dla
                                                    ciebie nie ma
                                                    > ?
                                                    Dla mnie jest ważny stosunek do drugiego człowieka. Druga osoba może
                                                    sobie nawet czcić drzewo przed blokiem, wierzyć w UFO, moc kamieni,
                                                    być muzułmaninem, protestantem, katolikiem. Dla mnie nie jest to
                                                    kryterium oceny. Jeśli ktoś uznaje prawo do wolności i równości, to
                                                    oceniam to pozytywnie. Religia nie ma dla mnie w tym miejscu
                                                    najmniejszego znaczenia. No chyba że byłaby to jakaś wiara, która
                                                    nakazywałaby zabijania ludzi, szkodziłaby w jakiś sposób.
                                                    > To nie przeświadczenie, to fakty. Ta hipotetyczna osoba ma na tyle
                                                    sprawny
                                                    > rozumaby opanować biegle kilka języków oraz przyswoić ogromną
                                                    wiedzę z
                                                    > tematu,wyprodukować analityczne prace naukowe itd. Ponadto to nie
                                                    są cele
                                                    > subiektywnetylko badanie obiektywnej rzeczywistości. Kiedy komuś,
                                                    kto tej wiedz
                                                    > y
                                                    > nie ma - w tym przypadku Tobie - z różnych subiektywnych względów
                                                    nie
                                                    > odpowiadają rezultaty
                                                    Dostrzegasz różnicę pomiędzy badaniem bezpieczeństwa samochodów
                                                    zleconymi przez firmę X produkującą samochody, a tymi samymi
                                                    badaniami przeprowadzonymi przez niezależny zespół badawczy?
                                                    Kościołowi i jego przedstawicielom zależy na pewnej interepretacji
                                                    Biblii, i istnieje spore prawdopodobieństwo, że ta interpretacja nie
                                                    była do końca obiektywna. Gdyby zbadał Biblię jakiś badacz, który
                                                    orientuje się w językach, kontekstach, symbolach, historii, tradycji
                                                    i nie jest związany z Kościołem, wówczas te badania byłyby
                                                    obiektywne.

                                                    > Ale znów piszesz komunały. Kościół ma do tego wykształcone
                                                    gruntownie osoby.
                                                    > Wybacz ale "odkrywcze" spojrzenie niedouczonego Ziutka nie jest
                                                    żadną
                                                    > alternatywą. Alternatywą jest poważna nauka np. prawosławnych
                                                    teologów. Ale już
                                                    > nie wspólnot protestanckich, które nie mają spójnej nauki i
                                                    interpretacje
                                                    > opierają właśnie na osobistych i subiektywnych roszczeniach.
                                                    Kościół właśnie też ma interes w takim, a nie innym interpretowaniu.
                                                    Badania obiektywne to takie, które przeprowadzili niezależni
                                                    badacze, a nie osoby związane z Kościołem, bo te nie będą
                                                    obiektywne. Grupa, która jest stroną, nie jest obiektywna ani
                                                    wiarygodna. To tak, jakby komunistom kazać zbadać sprawę
                                                    rozpędzenia robotników, studentów, manifestantów w sposób krwawy. To
                                                    nie będzie wiarygodne.
                                                    > Takie stwierdzenie wskazuje, ze nie masz kompletnie żadnej wiedzy
                                                    merytorycznej
                                                    > i kierujesz się emocjami w ocenie i zasłyszanymi uprzedzeniami.
                                                    To nie są uprzedzenia, taka jest właśnie prawda. Hierarchowie
                                                    Kościoła nie chcą dopuścić kobiet do posługi, bo musieliby się
                                                    podzielić władzą. A tłumaczą to tym, że kobiety nie były apostołkami
                                                    i to próbują wmówić ludziom jako "oficjalne nauczanie Kościoła",
                                                    czyli niepodlegające dyskusji.
                                                    > Tak, szaszenko2, znam - różnice w nauczaniu katolickim,
                                                    prawosławnym i
                                                    > protestanckim.
                                                    > Ponadto ksiądz na kazaniu nie narzuca mi interpretacji. Właśnie w
                                                    tej
                                                    > kwestiiopieram sie na oficjalnym nauczaniu. To jest gigantyczny
                                                    materiał do
                                                    > badań.
                                                    A oficjalne stanowisko nie jest też jakimś narzucaniem
                                                    interpretacji, stworzonej przez przedstawicieli Kościoła, a więc nie
                                                    do końca obiektywną?

                                                    > Wybacz, ale znów mnie zaskoczyłaś in minus. Akurat ja byłam
                                                    olimpijką
                                                    > polonistyczną :-) Albo źle zrozumiałaś Panią polonistkę albo Pani
                                                    polonistka
                                                    > miała odwagę wypowiadać się na temat Biblii nie mając koniecznego
                                                    wykształcenia
                                                    > w tym względzie. Biblia to nie jest jedynie jakieś tam "dzieło
                                                    humanistyczne".
                                                    > Ale żeby ją rozważać trzeba oczywiście znać również reguły
                                                    pisarstwa i
                                                    > metaforyki oryginalnej. niemniej jednak to nie wystarczy, ponadto
                                                    materiał
                                                    > biblijny , który wykładają na polonistyce nie jest na poziomie
                                                    studiów, jakie
                                                    > odbywają egzegeci biblijni.
                                                    Chyba źle się zrozumiałyśmy. Literatura to nie tabliczka mnożenia,
                                                    to nie nauka ścisła, w niej pozostaje miejsce nie wiele
                                                    interpretacji, co nie oznacza, że można powiedzieć wszystko. Ale
                                                    można wyciągnąć wiele wniosków, a już na pewno więcej jak jeden, w
                                                    przeciwieństwie do tabliczki mnożenia. Spójrz choćby na mnogość
                                                    interpretacji "Lalki", młodopolskich wierszy. To samo sformułowanie
                                                    w Biblii możesz odczytać w różny sposób, nie mówię w tym miejscu o
                                                    interpretacjach Kowalskiego czy też Kowalskiej, ale osoby, która zna
                                                    się na tym, ma szeroką wiedzę. Ona też ma kłopot ze znalezieniem
                                                    jedynie słusznej interpretacji.
                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 05.12.07, 10:22
                                                    > Nie mam nic przeciwko temu, że wyznajesz religię taką a nie inną.
                                                    > Nie podoba mi się natomiast to, że przestrzeń społeczną zdominował
                                                    w > Polsce Kościół.<

                                                    Szaszenko,
                                                    Ok, rozumiem to, masz pełne prawo bronić swoich wartości :-) Tylko,
                                                    że swoje negatywne emocje z tym związane przenosisz na mnie. Moim
                                                    zdaniem lepiej by było gdybys zapytała: jak twoje patrzenie na ludzi
                                                    przez pryzmat religii objawia się w praktyce, czy oceniasz
                                                    negatywnie osobe tylko dlatego, ze nie jest katolikiem a pozytywnie
                                                    tylko dlatego, ze jest?

                                                    > Dla mnie jest ważny stosunek do drugiego człowieka. Druga osoba
                                                    może > sobie nawet czcić drzewo przed blokiem, wierzyć w UFO, moc
                                                    kamieni, > być muzułmaninem, protestantem, katolikiem. Dla mnie nie
                                                    jest to > kryterium oceny. Jeśli ktoś uznaje prawo do wolności i
                                                    równości, to > oceniam to pozytywnie. Religia nie ma dla mnie w tym
                                                    miejscu > najmniejszego znaczenia. No chyba że byłaby to jakaś
                                                    wiara, która > nakazywałaby zabijania ludzi, szkodziłaby w jakiś
                                                    sposób.<

                                                    Ale ocena osoby jako człowieka a ocena zgodności systemu wartości i
                                                    czyjegos postępowania to co innego. Np. islam wojujący powoduje, ze
                                                    mam pewna nieufnośc w stosunku do muzułmanów co nie znaczy, że
                                                    skreslę człowieka, który jest dobrym człowiekiem po prostu. Chyba
                                                    rozumiesz o co mi chodzi?
                                                    Generalnie, jesli wiesz, jaka opcję wyznaje dana osoba to możesz
                                                    spodziewac się, że się z nim dogadasz albo nie. O to chodzi.

                                                    > Dostrzegasz różnicę pomiędzy badaniem bezpieczeństwa samochodów
                                                    > zleconymi przez firmę X produkującą samochody, a tymi samymi
                                                    > badaniami przeprowadzonymi przez niezależny zespół badawczy?
                                                    > Kościołowi i jego przedstawicielom zależy na pewnej interepretacji
                                                    > Biblii, i istnieje spore prawdopodobieństwo, że ta interpretacja
                                                    nie > była do końca obiektywna. Gdyby zbadał Biblię jakiś badacz,
                                                    który > orientuje się w językach, kontekstach, symbolach, historii,
                                                    tradycji > i nie jest związany z Kościołem, wówczas te badania
                                                    byłyby > obiektywne. >

                                                    Ale, kochana, Biblii nie badają raczej ateiści, to jest tak duży
                                                    wysiłek i koszt aby opanować temat, że się im nie chce. Zresztą
                                                    wtedy też nie mozna mówić o obiektywizmie. W każdym razie katolicka
                                                    egzegeza wykazuje ciągłość od czsów Kościoła apostolskiego, na tej
                                                    podstawie określa się prawowierność nauki, dlatego jest obiektywna,
                                                    ze opiera się na casch kiedy Kościół był jednoscią. Natomiast
                                                    protestancka interpretacja opiera się na subiektywnych i innych dla
                                                    każdego zboru przesłankach. Czujesz ta różnice?

                                                    > Kościół właśnie też ma interes w takim, a nie innym
                                                    interpretowaniu. > Badania obiektywne to takie, które przeprowadzili
                                                    niezależni > badacze, a nie osoby związane z Kościołem, bo te nie
                                                    będą > obiektywne. Grupa, która jest stroną, nie jest obiektywna ani
                                                    > wiarygodna. To tak, jakby komunistom kazać zbadać sprawę
                                                    > rozpędzenia robotników, studentów, manifestantów w sposób krwawy.
                                                    To > nie będzie wiarygodne.<

                                                    Czy możesz podać jakąś wg Ciebie wiarygodną interpretację?

                                                    > A oficjalne stanowisko nie jest też jakimś narzucaniem
                                                    > interpretacji, stworzonej przez przedstawicieli Kościoła, a więc
                                                    nie > do końca obiektywną?>

                                                    Jest pewnego rodzaju narzucaniem, ale z pakietem bezpieczeństwa -
                                                    własnie merytorycznym poziomem. Dlatego jest to coś czemu można
                                                    zaufać.

                                                    >To samo sformułowanie > w Biblii możesz odczytać w różny sposób,
                                                    nie mówię w tym miejscu o > interpretacjach Kowalskiego czy też
                                                    Kowalskiej, ale osoby, która zna > się na tym, ma szeroką wiedzę.
                                                    Ona też ma kłopot ze znalezieniem > jedynie słusznej interpretacji.>

                                                    Można, ważna jest jednak poprawność, którą weryfikuje się w stosunku
                                                    do całości Objawienia a nie emocji danej osoby. To jest bardzo
                                                    trudna praca.
                                                    Ale generalnie proponowałabym Ci zapoznanie się z poważnymi wynikami
                                                    tej pracy, możesz szukać tu opracowań różnych denominacji. Czy
                                                    wiesz, że sa teolodzy protestanccy, którzy powracając do teologii
                                                    pierwszych chrześcijan - tzw. Ojców Kościoła (protestanci z zasady
                                                    odrzucają to bo jest sprzeczne z ich potrzebami) - musieli uznać
                                                    prawowiernoiść katolickiej nauki.
                                                    Pzdr.
                                                    ell.a



                                                  • bene_gesserit Re: Feminizm a katolicyzm 03.12.07, 10:45
                                                    Przyznam sie: ja sie takich ludzi jak ty po prostu boje.

                                                    Bo z jednej strony jest niezachwiana wiara w wartosci i pragnienie
                                                    bycia lepszym, a w kazdym razie dobrym czlwiekiem, w czym ma pomoc
                                                    religia.
                                                    Z drugiej - 'bardzo bym chciala poznac Zyda, bo to Narod Wybrany'.
                                                    I z trzeciej - 'przeciez moim zdaniem to nie przypadek, ze Polanski
                                                    zrobil kariere w Hollywood'. Chociaz 'nie moge sie odniesc do
                                                    statystyk', to wiem, ze 'pewni Zydzi opiekowali sie swoim wnukiem za
                                                    pieniadze', a 'jedna dziewczyna Zydowka mowila, ze nienawidzi
                                                    Polakow'. Itd itd.

                                                    W psychologii nazywa sie to roznica miedzy postawa deklarowana a
                                                    utajona. Deklarujesz tolerancje i brak uprzedzen. W istocie zas
                                                    wyglaszasz poglady pelne uprzedzen, bazujace na stereotypach. Gdyby
                                                    cie to interesowalo, moge wygrzebac liste lektur o takiej
                                                    sprzecznosci. Generalnie w takiej postawie chodzi o to, zeby moc
                                                    zachowac dobre mniemanie o sobie samej, jednoczesnie pozwalajac
                                                    sobie na jakze ludzkie i wygodne - stereotypizowanie rzeczywistosci.

                                                    Troche mnie to smieszy, bo na jakims poziomie taka osobliwa kasza
                                                    swiatopogladowa, jak twoja, jest nieodparcie smieszna. Ale na wielu
                                                    innych - zwazywszy, ze osob z taka wlasnie kasza moze byc wiecej -
                                                    jest to straszne i, hm - obrzydliwe, zwlaszcza w Polsce, zwlaszcza
                                                    ze wzgledu na polsko-zydowska historie. Gesia skórka. Eot.
                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 03.12.07, 13:37
                                                    > Przyznam sie: ja sie takich ludzi jak ty po prostu boje.
                                                    >
                                                    > W psychologii nazywa sie to roznica miedzy postawa deklarowana a
                                                    > utajona. Deklarujesz tolerancje i brak uprzedzen. W istocie zas
                                                    > wyglaszasz poglady pelne uprzedzen, bazujace na stereotypach. <

                                                    Mam wtażenie, ze próbujesz dopasowac fakty do swoich uprzedzeń.
                                                    Najwyraźniej tą deklaratywność masz przećwiczoną na własnym
                                                    organizmie. Twoje pseudopsychologiczne wywody wskazują, ze jesteś w
                                                    temacie dość osobiście.
                                                    To o czym piszę to realne sytuacje, które miały miejsce. I powtarzam
                                                    pytanie - jesli je widzę i oceniam negatywnie to jestem antysemitką
                                                    wg Ciebie? Twoja postawa wydaje mi się manioprześladowcza. Nic
                                                    dziwnego, ze takie postawy jak twoja spotykaja się z oporem
                                                    społecznym.

                                                    Pzdr.
                                                    ell.a
                                                  • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 03.12.07, 21:45
                                                    > Twoja postawa wydaje mi się manioprześladowcza. Nic
                                                    > dziwnego, ze takie postawy jak twoja spotykaja się z oporem
                                                    > społecznym.

                                                    Bene jest tutaj juz kolejna osoba, ktora nie zgadza sie z twoimi
                                                    wywodami na temat.
                                                    I wsztstkie te osoby uzywaly mniej wiecej takich samych argumentow
                                                    jak Bene.
                                                    A ty piszesz o tym, ze jej opinie spotykaja sie z oporem spolecznym.

                                                    Pokaz nam ten opor spoleczny.
                                                    I pokaz choc jedna osobe popierajaca tutaj twoje wywody.
                                                    0czywiscie nie przywoluj mam tutaj rydzykowego imperium, ani
                                                    podobnego oszolomstwa.

                                                    > > Przyznam sie: ja sie takich ludzi jak ty po prostu boje.

                                                    Dopisuje sie obiema rekami.
                                                    Jezeli Bog istnieje, to napewno nie jest pelnym nienawisci, siejacym
                                                    niezgode i niepokoj, zadufanym w sobie nietolerancyjnym, malostkowym
                                                    i zlosliwym bozkiem. A czytajac ciebie mozna dojsc do takiego
                                                    wlasnie wniosku.
                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 04.12.07, 15:28
                                                    > A ty piszesz o tym, ze jej opinie spotykaja sie z oporem spolecznym.>> Pokaz
                                                    nam ten opor spoleczny.
                                                    > I pokaz choc jedna osobe popierajaca tutaj twoje wywody.
                                                    > 0czywiscie nie przywoluj mam tutaj rydzykowego imperium, ani
                                                    > podobnego oszolomstwa.>

                                                    Akurat rydzykowego towarzystwa nie znam osobiście ale nieraz spotkałam sie z
                                                    oburzeniem ludzi oskarżanych o antysemityzm gdy przytoczyli jakieś fakty, w
                                                    których Żydzi źle postąpili. Tak jakby wszystkie działania Żydów były okryte TABU.
                                                    Co do forum to nie podejmowałam tego tematu do tej pory więc nie szukałam tu
                                                    poparcia.

                                                    > > > Przyznam sie: ja sie takich ludzi jak ty po prostu boje.>
                                                    > Dopisuje sie obiema rekami.
                                                    > Jezeli Bog istnieje, to napewno nie jest pelnym nienawisci, siejacym> niezgode
                                                    i niepokoj, zadufanym w sobie nietolerancyjnym, malostkowym> i zlosliwym
                                                    bozkiem. A czytajac ciebie mozna dojsc do takiego> wlasnie wniosku.>

                                                    Natomiast ja czytając wypowiedzi bene_gesserit czy twoją mam wrażenie, ze
                                                    naisały je osoby, które czynią pewnego rodzaju krecią robotę w tym temacie. Mam
                                                    nadzieję, ze robicie to nieświadomie ale tego typu wypowiedzi jak wasze
                                                    wzbudzają nienawiść do Żydów. Na pewno nie przysługujecie sie im w ten sposób.
                                                    Dlaczego żadna z was nie chce odpowiedzieć na pytanie, czy przytoczenie faktu, w
                                                    którym Żydzi źle postapili jest antysemityzmem? Dlaczego nie odniesiecie się do
                                                    merituum w sprawie popierania się wzajemnego przez nich - w końcu mają do tego
                                                    prawo, podobnie jak inne narody?
                                                    A Ty bezmyślnie szafujesz słowami nienawiść, nietolerancja, małostkowość,
                                                    zadufanie w sobie. Nie wiesz o czym piszesz i jeszcze powołujesz się na Boga.
                                                    Życzę Narodowi Wybranemu żeby Bóg ustrzegł go przed takimi "obrońcami".
                                                    Pzdr.
                                                    ell.a
                                                  • saszenka2 Re: Feminizm a katolicyzm 04.12.07, 21:19
                                                    ell.a napisała:

                                                    > Dlaczego żadna z was nie chce odpowiedzieć na pytanie, czy
                                                    przytoczenie faktu,
                                                    > w
                                                    > którym Żydzi źle postapili jest antysemityzmem? Dlaczego nie
                                                    odniesiecie się do
                                                    > merituum w sprawie popierania się wzajemnego przez nich - w końcu
                                                    mają do tego
                                                    > prawo, podobnie jak inne narody?
                                                    Ja Ci odpowiem. Jeśli pan X, Żyd, złamie prawo, to możesz potępić
                                                    jego czyn, ale jako czyn człowieka, a nie Żyda. Nie widzę celowości
                                                    w akcentowaniu, że był to Niemiec, Polak, Hiszpan, brunet, blondyn,
                                                    szarooki, ciemnooki, gej, heteryk, transseksualista, katolik,
                                                    buddysta, hinduista. No chyba że policja rozsyła list gończy albo na
                                                    dany rodzaj przestępstwa zezwala dana religia. Natomiast w przypadku
                                                    judaizmu, katolicyzmu, buddyzmu nie dostrzegam zgody na kradzież,
                                                    więc nie wiem, jakie znaczenie ma, że złodziej akurat był Żydem.
                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 05.12.07, 10:33
                                                    > Ja Ci odpowiem. Jeśli pan X, Żyd, złamie prawo, to możesz potępić
                                                    > jego czyn, ale jako czyn człowieka, a nie Żyda. <

                                                    Saszenko, ależ 100% racji. Nie robię nic innego. Mam wrażenie
                                                    jednak, że proponujesz cenzurę na stwierdzenie kto to zło uczynił. I
                                                    to mi się nie podoba.

                                                    >Nie widzę celowości > w akcentowaniu, że był to Niemiec, Polak,
                                                    Hiszpan, brunet, blondyn, > szarooki, ciemnooki, gej, heteryk,
                                                    transseksualista, katolik, > buddysta, hinduista. No chyba że
                                                    policja rozsyła list gończy albo na > dany rodzaj przestępstwa
                                                    zezwala dana religia. Natomiast w przypadku > judaizmu, katolicyzmu,
                                                    buddyzmu nie dostrzegam zgody na kradzież, > więc nie wiem, jakie
                                                    znaczenie ma, że złodziej akurat był Żydem.

                                                    Z drugiej strony wyglądało by to tak, ze ktoś zabrania mówić, że to
                                                    akurat ksiądz popełnił np. pedofilstwo, zgodzisz się?

                                                    Ale jest tu jeszcze jedna sprawa, co do której nie mozna uniknąć
                                                    odniesienia się do Zydów jako Narodu. Chodzi mi np. o sprawę
                                                    niedopuszczenia biskupów z krzyżami na piersiach do ściany płaczu.
                                                    Nie mozna tego faktu oceniać w oderwaniu od narodowości i wiary a
                                                    także od roszczeń jakie Żydzi wysuwają w naszym kraju. Jest to
                                                    oczywisty konfikt interesów i moim zdaniem nie można chować głowy w
                                                    piasek udając, że nic się nie stało.

                                                    Pzdr.
                                                    ell.a

                                                  • saszenka2 Re: Feminizm a katolicyzm 05.12.07, 20:36
                                                    ell.a napisała:

                                                    > Ale jest tu jeszcze jedna sprawa, co do której nie mozna uniknąć
                                                    > odniesienia się do Zydów jako Narodu. Chodzi mi np. o sprawę
                                                    > niedopuszczenia biskupów z krzyżami na piersiach do ściany płaczu.
                                                    > Nie mozna tego faktu oceniać w oderwaniu od narodowości i wiary a
                                                    > także od roszczeń jakie Żydzi wysuwają w naszym kraju. Jest to
                                                    > oczywisty konfikt interesów i moim zdaniem nie można chować głowy
                                                    w
                                                    > piasek udając, że nic się nie stało.
                                                    >
                                                    > Pzdr.
                                                    > ell.a
                                                    >
                                                    A czy hierarchowie Kościoła zgodziliby się na to, żeby np. duchowny
                                                    muzułmański odprawiał jakieś islamskie nabożeństwo w kościele? Znasz
                                                    taki przypadek, jak tak to przytocz, bo może coś mi umknęło albo o
                                                    czymś nie pamiętam. Widać, że różnej maści Rydzykom udało się
                                                    wmówić, że Żydzi chcą nas ograbić. Czasami wysuwają roszczenia, ale
                                                    czy są one tak bardzo bezpodstawne? Nie podoba mi się to, że
                                                    Kaczyński namawiał sądy, żeby w przypadku cudzoziemców w sprawach o
                                                    prawo do własności, stawali po stronie polskiej. Jeśli coś się komuś
                                                    należy, to ma się prawo tego domagać.
                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 06.12.07, 08:58
                                                    > A czy hierarchowie Kościoła zgodziliby się na to, żeby np.
                                                    duchowny > muzułmański odprawiał jakieś islamskie nabożeństwo w
                                                    kościele? Znasz > taki przypadek, jak tak to przytocz, bo może coś
                                                    mi umknęło albo o > czymś nie pamiętam. <

                                                    Przede wszystkim to do tej pory pod Ścianę Płaczu mogli przychodzić
                                                    katolicy z krzyżem (przypomnij sobie JP II). Dlaczego więc nie
                                                    dopuszczono biskupów aby mogli się tam pomodlić? Po drugie ŚP to nie
                                                    świątynia - jej już nie ma, tylko jej pozostałość - nie ma tego co w
                                                    świątyni jerozolimskiej było sacrum więc nie można tego porównać z
                                                    kościołem. Byli tam za to rabini, którzy nie pozwolili na obecność
                                                    biskupów.
                                                    Po trzecie, ani muzułmanie, ani Żydzi nie chcą nabożeństw w
                                                    świątyniach katolickich, natomiast muzułmanie i chrześcijanie mają
                                                    prawo do swojego kultu w Ziemi Śiętej, zgodzisz się ze mną?
                                                    Jeżeli rabini żądają zakazu symboli chrześcijańskich przed Ścianą
                                                    Płaczu to nie sądzisz, ze dają katolikom prawo zakazu symboli
                                                    żydowskich (gwiazdy Dawida, np.) w Polsce, np. w Oświęcimiu? A Żydzi
                                                    żądaja usunięcia krzyży nawet w Polsce. To jest wg Ciebie w porządku?

                                                    >Widać, że różnej maści Rydzykom udało się > wmówić, że Żydzi chcą
                                                    nas ograbić. Czasami wysuwają roszczenia, ale > czy są one tak
                                                    bardzo bezpodstawne? Nie podoba mi się to, że > Kaczyński namawiał
                                                    sądy, żeby w przypadku cudzoziemców w sprawach o > prawo do
                                                    własności, stawali po stronie polskiej. Jeśli coś się komuś >
                                                    należy, to ma się prawo tego domagać.>

                                                    Ale to zupełnie inna sprawa. Kwestie majątkowe a kwestie kultu
                                                    religijnego to nie to samo. Dlaczego więc przenosisz sprawę krzyża
                                                    na terytorium roszczeń finansowych?
                                                    Pzdr.
                                                    ell.a

                                                  • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 04.12.07, 21:39
                                                    > Dlaczego nie odniesiecie się do
                                                    > merituum w sprawie popierania się wzajemnego przez nich - w końcu
                                                    > mają do tego prawo, podobnie jak inne narody?

                                                    Ja moge tylko zazdrosci Zydom wzajemnego popierania sie.
                                                    Maja taka zasade, ze jezeli ktos komus pomogl, to osoba otrzymujaca
                                                    pomoc ma obowiazek odwdzieczyc sie nie swojemu dobroczyncy tylko
                                                    innemu potrzebujacemu. Czyz to nie piekny obowiazek.
                                                    A Polak katolik Polakowi katolikowi wilkiem i utopilby go w lyzce
                                                    wody.

                                                    Wiem, wiem Zydzi ukzyzowali Jezusa i musza ponosic za to zbiorowa
                                                    odpowiedzialnosc, od Swietej Inkwizycji po faszyzm i do konca swiata.

                                                    > Nie wiesz o czym piszesz i jeszcze powołujesz się na Boga.

                                                    Wiem, i mam prawo powolywac sie na mojego Boga

                                                    > Życzę Narodowi Wybranemu żeby Bóg ustrzegł go przed
                                                    > takimi "obrońcami".

                                                    Oni maja swojego Boga i moja obrona nie jest im potrzebna.
                                                    Ja natomiast musze zyc wsrod ludzi pelnych nienawisci,
                                                    nietolerancji, checi zemsty i odwetu za jakies prahistoryczne winy.
                                                    I wszystko to pod bozym patronatem, obrzydliwstwo.

                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 05.12.07, 10:42
                                                    > Ja moge tylko zazdrosci Zydom wzajemnego popierania sie.<

                                                    Piekielnico, pewnie, zresztą dzięki temu Naród przetrwał w
                                                    diasporze. Ale z drugiej strony wykluczaja nieraz inne narody co mi
                                                    się już nie podoba, a Tobie?

                                                    > Maja taka zasade, ze jezeli ktos komus pomogl, to osoba
                                                    otrzymujaca > pomoc ma obowiazek odwdzieczyc sie nie swojemu
                                                    dobroczyncy tylko > innemu potrzebujacemu. Czyz to nie piekny
                                                    obowiazek.>

                                                    Ale wiesz, że mają równiez takie zasady, ze np. lichwy nie możesz
                                                    stosowac w stosunku do innego Żyda bo to złe ale do nie-Żyda juz
                                                    możesz.

                                                    A Polak katolik Polakowi katolikowi wilkiem i utopilby go w lyzce >
                                                    wody.>

                                                    Co racja to racja, niestety...

                                                    > Wiem, wiem Zydzi ukzyzowali Jezusa i musza ponosic za to zbiorowa
                                                    > odpowiedzialnosc, od Swietej Inkwizycji po faszyzm i do konca
                                                    swiata.>

                                                    To nie "Żydzi zabili Jezusa" tylko "Jezus z własnej woli wydał się
                                                    na śmierć". I w tej kwestii i w innych Bóg ma sankcję na załatwianie
                                                    z nimi sprawy.

                                                    > Wiem, i mam prawo powolywac sie na mojego Boga>

                                                    A kto Nim jest?

                                                    > Oni maja swojego Boga i moja obrona nie jest im potrzebna.
                                                    > Ja natomiast musze zyc wsrod ludzi pelnych nienawisci,
                                                    > nietolerancji, checi zemsty i odwetu za jakies prahistoryczne winy.
                                                    > I wszystko to pod bozym patronatem, obrzydliwstwo.>

                                                    Ale naprawdę jesteś pewna, że możesz mi to wszystko zarzucić?
                                                    Pzdr.
                                                    ella.


                                                  • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 05.12.07, 18:09
                                                    > Ale wiesz, że mają równiez takie zasady, ze np. lichwy nie możesz
                                                    > stosowac w stosunku do innego Żyda bo to złe ale do nie-Żyda juz
                                                    > możesz.

                                                    To wiadomosc na korzysc Zydow, bo Polak Polakowi tylko na
                                                    lichwiarski procent pozyczy, jak kazdy Bank czy parabank.

                                                    Z ta lichwa, zwlaszcza w kk to calkiem ciekawa sprawa.

                                                    dziedzictwo.polska.pl/slownik/index,Lichwa,id,137664.htm
                                                    > Ale z drugiej strony wykluczaja nieraz inne narody co mi
                                                    > się już nie podoba, a Tobie?

                                                    A mnie w pociagu miedzynarodowym okradla moja zupelnie niewykluczona
                                                    rodaczka, wielogodzinna towarzyszka podrozy.
                                                    I wlasnie to mi sie nie podoba. Bardzo.

                                                    > Ale naprawdę jesteś pewna, że możesz mi to wszystko zarzucić?
                                                    Skoro identyfikujesz sie z ta grupa.

                                                    > A kto Nim jest?
                                                    A to juz moja prywatna sprawa, a jezeli do dyskusji to na zupelnie
                                                    innym forum.
                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 06.12.07, 09:04
                                                    > To wiadomosc na korzysc Zydow,

                                                    I co, uważasz, ze to jest dobre, moralne? Wszak jest to
                                                    dyskryminacja ze względu na religię/narodowośc, tak?

                                                    >bo Polak Polakowi tylko na > lichwiarski procent pozyczy, jak kazdy
                                                    Bank czy parabank.>

                                                    Generalizujesz, to po pierwsze. Po drugie negatywnie osądzamy takie
                                                    coś bez względu na narodowość, tak? A może uważasz, że na to co
                                                    negatuywnie oceniasz u Polaków należy przymknąc oko w przypadku
                                                    Żydów?

                                                    > > Ale z drugiej strony wykluczaja nieraz inne narody co mi
                                                    > > się już nie podoba, a Tobie?
                                                    > > A mnie w pociagu miedzynarodowym okradla moja zupelnie
                                                    niewykluczona > rodaczka, wielogodzinna towarzyszka podrozy.
                                                    > I wlasnie to mi sie nie podoba. Bardzo.>

                                                    I w związku z tym unikasz odpowiedzi na proste pytanie? Jest dla
                                                    Ciebie aż tak niewygodne?

                                                    > Skoro identyfikujesz sie z ta grupa.<

                                                    Ja nie. Ale Ty na siłę mnie do niej wpisujesz, niesłusznie. Dlaczego?
                                                    Pzdr.
                                                    ell.a
                                                  • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 06.12.07, 10:19
                                                    > I co, uważasz, ze to jest dobre, moralne? Wszak jest to
                                                    > dyskryminacja ze względu na religię/narodowośc, tak?

                                                    Czy w ten sam sposob zachowujesz sie w stosunku do mieszkancow
                                                    swojego miasta, czy dzielnicy jak w stosunku do swojej najblizej
                                                    rodziny?
                                                    Zapozyczysz sie na leczenie dziecka Kowalskiej z nastepnej
                                                    przecznicy, w takim samym stopniu jak zrobilabys to dla wlasnego
                                                    dziecka?
                                                    Przypuszczam, ze nie - a wszak jest to dyskryminacja ze wzgledu na
                                                    pokrewienstwo - idac twoim tokiem myslenia.

                                                    Zakaz stosowania lichwy w stosunku do wspolwyznawcow jest nakazem
                                                    religijnym, a pozyczanie pieniedzy innowiercom i moznowladcom na
                                                    procent byl sposobem zarabiania. I to bardzo ryzykownym. Jezeli
                                                    znasz troche historie to powinnas wiedziec co spotkalo Zydow w
                                                    Hiszpanii, jak juz pozyczyli moznowladcom hiszpanskim niebotyczne
                                                    sumy - na wojny, dostatnie, rozrzutne i rozrywkowe zycie.
                                                    Uwazasz, konfiskata majatkow, wypedzanie i zabijanie wierzycieli
                                                    jest poprawne i zgodne z naukami Chrystusa?

                                                    > I w związku z tym unikasz odpowiedzi na proste pytanie? Jest dla
                                                    > Ciebie aż tak niewygodne?

                                                    Ty tez nie odnioslas sie do kwestii lichwy stosowanej przez kosciol,
                                                    czy to dla ciebie niewygodne?. I wcale nie generalizu.

                                                    > > Skoro identyfikujesz sie z ta grupa.<
                                                    > Ja nie. Ale Ty na siłę mnie do niej wpisujesz,
                                                    > niesłusznie. Dlaczego?

                                                    "Inna sporna kwestia to kwestia narodowości - obywatelstwa jakiegoś
                                                    kraju, czyli w naszym przypdaku czy obywatel Polski jest
                                                    automatycznie Polakiem."

                                                    Dlatego.
                                                    Jezeli na ten przyklad moja prababcie ze strony mamy w czasie
                                                    pierwszej wojny zgwalcil rosyjski zolnierz, a prababcie ze strony
                                                    ojca niemiecki, to odbierasz mi prawo bycia Polka?

                                                    Jezeli ktos, kogo korzenie rodzinne siegaja w Polsce do
                                                    sredniowiecza, urodzil sie tutaj, mowi tym jezykiem, jest lojalnym
                                                    obywatelem i patriota, nie ma innej ojczyzny niz Polska, tylko
                                                    wyznaje swoja religie, to odbierasz mu prawo do bycia Polakiem?
                                                    Nie widzialabys problemu gdyby byl katolikiem?

                                                    Elu nie stosuj segregacji!!!
                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 06.12.07, 11:30
                                                    > Czy w ten sam sposob zachowujesz sie w stosunku do mieszkancow
                                                    > swojego miasta, czy dzielnicy jak w stosunku do swojej najblizej
                                                    > rodziny?> Zapozyczysz sie na leczenie dziecka Kowalskiej z
                                                    nastepnej > przecznicy, w takim samym stopniu jak zrobilabys to dla
                                                    wlasnego > dziecka?> Przypuszczam, ze nie - a wszak jest to
                                                    dyskryminacja ze wzgledu na > pokrewienstwo - idac twoim tokiem
                                                    myslenia.>

                                                    Odwracasz sytuację. Nie piszemy tu o dobrym uczynku jakim jest
                                                    zadłużenie się dla własnej rodziny, którego brak w przypadku obcego.
                                                    Piszemy tu o złym uczynku, jakim jest lichwa. I ten zły uczynek
                                                    można czynic innym narodom a nie można rodakom. Widzisz różnicę?
                                                    Albo lichwa jest dobra albo zła w swej istocie, tak? I moralne
                                                    potepienie czynu nie zależy od osoby, tak?

                                                    > Ty tez nie odnioslas sie do kwestii lichwy stosowanej przez
                                                    kosciol, > czy to dla ciebie niewygodne?. I wcale nie generalizu.>

                                                    Brak argumentów pokrywasz odwróceniem kota ogonem? Co to ma do
                                                    rzeczy? Kościelna lichwa po pierwsze nie jest usankcjonowana, po
                                                    drugie nie dzieliła ludzi na swoich i obcych a po trzecie jest tak
                                                    samo zła jak każda inna. A teraz Ty daj odpowiedz, kórej próbujesz
                                                    uniknąć.

                                                    > Dlatego.
                                                    > Jezeli na ten przyklad moja prababcie ze strony mamy w czasie
                                                    > pierwszej wojny zgwalcil rosyjski zolnierz, a prababcie ze strony
                                                    > ojca niemiecki, to odbierasz mi prawo bycia Polka?>

                                                    Ależ skąd. Chodziło mi o taka sytuację, gdy ktoś urodzony poza
                                                    Polską i wychowany poza Polską, innej narodowości, otrzymuje
                                                    obywatelstwo. Czy jest prawdziwym Polakiem tak jak ktoś urodzony i
                                                    wychowany w Polsce?

                                                    > Jezeli ktos, kogo korzenie rodzinne siegaja w Polsce do
                                                    > sredniowiecza, urodzil sie tutaj, mowi tym jezykiem, jest lojalnym
                                                    > obywatelem i patriota, nie ma innej ojczyzny niz Polska, tylko
                                                    > wyznaje swoja religie, to odbierasz mu prawo do bycia Polakiem?

                                                    Nie odbieram, skąd. Jest Polakiem, Polska jest jego Ojczyzną i to
                                                    tej Ojczyzny interes oraz interes innych Polaków jest jego zyskiem.
                                                    Czy dalej zarzucasz mi nienawiść?

                                                    > Nie widzialabys problemu gdyby byl katolikiem?<

                                                    Jest rzeczywiście od wieków taki stereotyp Polak=katolik. Żeby go
                                                    zweryfikowac trzebaby sprawdzić jakiego wyznania byli ludzie, którzy
                                                    przez wieki oddawali życie za Ojczyznę. Prawdziwy Polak walczy w
                                                    obronie Ojczyzny bez względu na wyznanie, zgodzisz się? A są
                                                    wyznania (np. ŚJ), które odbierają Ojczyźnie wartość, dlatego
                                                    kwestia bycia prawdziwym Polakiem to moim zdaniem sprawa do dyskusji.

                                                    > > Elu nie stosuj segregacji!!!<

                                                    Wiesz, co, to jest trudne w eopce wojującego islamu, feminizmu,
                                                    szowinizmu męskiego itd :-).

                                                    Pzdr.
                                                    ell.a

                                                  • saszenka2 Re: Feminizm a katolicyzm 06.12.07, 19:59
                                                    A co jest złego w lichwie? To biznes jak każdy inny. Czemu nie
                                                    atakujesz w takim stopniu właścicieli banków, że wyciągają z ludzi
                                                    takie wysokie odsetki? To jest dokładnie to samo. Jak ktoś chce,
                                                    może swoje pieniądze pożyczyc bez odsetek, ale może, a nie musi. To
                                                    jest jego dobra wola, którą może stosować, kiedy uzna to za
                                                    stosowne.
                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 07.12.07, 08:49
                                                    > A co jest złego w lichwie? To biznes jak każdy inny. <

                                                    Nie zawsze. Lichwa dziś oznacza "lichwiarski" procent.

                                                    >Czemu nie > atakujesz w takim stopniu właścicieli banków, że
                                                    >wyciągają z ludzi > takie wysokie odsetki? <

                                                    Ależ atakuję, w jaki sposób ktoś stosuje lichwę nie ma znaczenia.

                                                    >To jest dokładnie to samo. Jak ktoś chce, > może swoje pieniądze
                                                    pożyczyc bez odsetek, ale może, a nie musi. To > jest jego dobra
                                                    wola, którą może stosować, kiedy uzna to za > stosowne. <

                                                    Chyba widzisz różnicę pomiędzy pożyczką z banku na 19% w skali roku
                                                    a pożyczką agentów, któzy żądaja 30% w skali miesiąca? Są poza tym
                                                    lombardy gdzie ludzie zastawiają swoje cenne pamiątki za grosze, to
                                                    jest żerowanie na ludzkiej biedzie.
                                                    Sprawę lichwy poruszyłam ze względu na dzielenie ludzi na tych,
                                                    którym nie można wyrządzac zła a całą resztą, rozumiesz?
                                                    Pzdr.
                                                    ell.a



                                                  • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 07.12.07, 10:50
                                                    > I ten zły uczynek można czynic
                                                    > innym narodom a nie można rodakom.

                                                    Nie mozesz przezyc, tej solidarnosci narodowosciowej,
                                                    czy konsekwencj jakie ona przyniosla,
                                                    czyli przetrwania Narodu Zydowskiego?.
                                                    Wolalabys, by bylo jak w ponizszym linku?
                                                    Bo juz ustalilismy chyba,
                                                    ze lichwa to nie tylko zydowski problem?

                                                    www.historica.pl/index.php?section=rzym&dzial_id=23&action=forumWiecej&id=352115&page=3

                                                    > Nie odbieram, skąd. Jest Polakiem,
                                                    > Polska jest jego Ojczyzną i to
                                                    > tej Ojczyzny interes oraz interes innych
                                                    > Polaków jest jego zyskiem.

                                                    > Czy dalej zarzucasz mi nienawiść?

                                                    "Natomiast mogę odnieść się do narodowości osób,
                                                    które robią karierę np. w Holyłódzie.
                                                    I to moim zdaniem nie jest przypadek, że akurat
                                                    Polański odniósł sukces na Zachodzie."

                                                    A w jakim celu wspomnialas tutaj o Polanskim?
                                                    I zapomnialas o Agnieszcze Holland i paru
                                                    jeszcze osobach, ktore slawia imie polskiej
                                                    kultury na swiecie.
                                                    Wolalabys by nikt nas tam nie reprezentowal zamiast nich?
                                                    Czy moze przynosza nam jakas ujme?

                                                    > Prawdziwy Polak walczy w
                                                    > obronie Ojczyzny bez względu na wyznanie,
                                                    > zgodzisz się? A są wyznania (np. ŚJ),
                                                    > które odbierają Ojczyźnie wartość,

                                                    Sa rowniez bezwyznaniowi pacyfisci i
                                                    kolaboranci wsrod kleru i wiernych
                                                    A SJ staraja sie byc apolityczni.
                                                    Ojczyzna to nie tylko wymachiwanie
                                                    szabelka, lub ostrzeliwanie cywilow.

                                                    > > > Elu nie stosuj segregacji!!!<

                                                    > Wiesz, co, to jest trudne w eopce
                                                    > wojującego islamu, feminizmu,
                                                    > szowinizmu męskiego itd :-).

                                                    Jak rowniez fanatyzmu katolickiego
                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 07.12.07, 14:09
                                                    > Nie mozesz przezyc, tej solidarnosci narodowosciowej,
                                                    > czy konsekwencj jakie ona przyniosla, > czyli przetrwania Narodu
                                                    Zydowskiego?.> Wolalabys, by bylo jak w ponizszym linku?> Bo juz
                                                    ustalilismy chyba, > ze lichwa to nie tylko zydowski problem?<

                                                    Nie mogę przeżyć tego, że wg osób, takich jak Ty, tej samej sprawy
                                                    nie mozna krytykować w stosunku do Żydów a można w stosunku do
                                                    innych. I nie mogę przezyć nienawiści jaką kierują takie osoby jak
                                                    Ty do osób, które się z nimi nie zgadzają.

                                                    > A w jakim celu wspomnialas tutaj o Polanskim?<

                                                    Jako przykład potwierdzający teorię o wzajemnym wspieraniu się.
                                                    Czekam na odpowiedź czy wciąż zarzucasz mi nienawiść.

                                                    > I zapomnialas o Agnieszcze Holland i paru > jeszcze osobach, ktore
                                                    slawia imie polskiej> kultury na swiecie.> Wolalabys by nikt nas tam
                                                    nie reprezentowal zamiast nich?> Czy moze przynosza nam jakas ujme?>

                                                    Ależ skąd. Chciałabym jedynie, zeby szansę na zaistnienie w
                                                    światowym kinie mieli również twórcy bez względu na pochodzenie.

                                                    Czekam na odpowiedź czy wciąż zarzucasz mi nienawiść.

                                                    > Sa rowniez bezwyznaniowi pacyfisci i > kolaboranci wsrod kleru i
                                                    wiernych>

                                                    Więc ich równiez dotyczy to. Ale zdecydowanie więcej było wśród nich
                                                    ofiar niż kolaborantów. Przypomnij sobie wielowiekową historie
                                                    Polski.

                                                    >A SJ staraja sie byc apolityczni.> Ojczyzna to nie tylko
                                                    wymachiwanie> szabelka, lub ostrzeliwanie cywilow.>

                                                    Pewnie, ale przyznasz, ze w chwili zagrożenia patriotyzm i polskość
                                                    oddających zycie jest nieporównywalny z postawą tych, którzy sobie
                                                    wyjechali albo nie podejmowali obrony bo Ojczyzna nie jest dla nich
                                                    wartością.

                                                    > Jak rowniez fanatyzmu katolickiego<

                                                    Masz problem w tej kwestii z tolerancją i segregacją?
                                                    Pzdr.
                                                    ell.a





                                                  • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 07.12.07, 18:41
                                                    > Nie mogę przeżyć tego, że wg osób, takich jak Ty, tej samej sprawy
                                                    > nie mozna krytykować w stosunku do Żydów a można w stosunku do
                                                    > innych.
                                                    > I nie mogę przezyć nienawiści jaką kierują takie osoby jak
                                                    > Ty do osób, które się z nimi nie zgadzają.

                                                    Pozwolisz, ze w odpowiedzi zacytuje bene-gressit
                                                    "Przykro, bo najpierw piszesz o tym, zeby zachowanie ksiedza
                                                    potepic, a potem - ze w zasadzie duchowny sie zagalopowal, ale w
                                                    sumie to prawde powiedzial. Antysemityzm w takim jak twoj subtelnym
                                                    wydaniu brzydzi mnie o wiele bardziej niz prymitywna nienawisc tego
                                                    nieszczesnego klechy."

                                                    I zeby nie bylo nieporozumien, Ty przejawiasz niechec do CALEGO
                                                    Narodu Zydowskiego. Do Wszystkich. Nie do Moska Laumbala, bo
                                                    prowadzi nieuczciwy interes, wiec trzeba go osadzic zgodnie z prawem.
                                                    Nie do Icka XXXXX, bo zamordowal polska dziewczynke, ktorego nalezy
                                                    skazac za popelniony czyn.
                                                    Ty stosujesz odpowiedzialnosc zbiorowa.
                                                    Zydzi morduja Polakow i robia z nich mace.
                                                    Tak odbieram to co piszesz i na podstawie tego co piszesz oceniam
                                                    twoja osobe.
                                                    I nie jest to nienawisc, a raczej zdziwienie i smutek.

                                                    > Czekam na odpowiedź czy wciąż zarzucasz mi nienawiść.

                                                    W zarzucaniu innym jakichs cech, chyba jestesmy na tym samym
                                                    poziomie. Tylko, ze ja oceniam twoja niechec do wszystkich Zydow i
                                                    niekatolikow, oraz krytykuje caly kosciol katolicki, a Ty oceniasz
                                                    moja krytyke twojego sposobu rozumowania jako nienawisc do Ciebie.

                                                    > > A w jakim celu wspomnialas tutaj o Polanskim?<
                                                    > Jako przykład potwierdzający teorię o wzajemnym wspieraniu się.
                                                    > > I zapomnialas o Agnieszcze Holland

                                                    > Ależ skąd. Chciałabym jedynie, zeby szansę na zaistnienie w
                                                    > światowym kinie mieli również twórcy bez względu na pochodzenie.

                                                    Masz pretesje do diaspory zydowskiej, a do Polonii nie?
                                                    Czy istnieja jakiekolwiek przeciwwskazania by Polacy za granica
                                                    wspierali innych Polakow?, musza robic to Zydzi?
                                                    Czy Polacy w Polsce i na swiecie wspieraja w wyrazny sposob inne
                                                    nacje, a kosciol katolicki inne koscioly, chocby tylko
                                                    chrzescijanskie?
                                                    Ja jako Polka od nikogo niczego nie oczekuje. Ani od Zydow, ani od
                                                    innych nacji, ani od Polakow.

                                                    > > Jak rowniez fanatyzmu katolickiego<
                                                    >
                                                    > Masz problem w tej kwestii z tolerancją i segregacją?

                                                    Oczywiscie, poczytaj o problemach dzieci rodzicow niepraktykujacych
                                                    lub innego wyznania w przedszkolach i szkolach.
                                                    Nie wspominajac o ostracyzmie wzmacnianym przez kosciol w stosunku
                                                    do niepraktykujacych z malych miejscowosci.
                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 10.12.07, 09:57
                                                    Mam wrażenie, że zmierzamy na manowce bo Ty widzisz mnie w fałszywym
                                                    świetle i przypisujesz mi złe intencje.

                                                    > I zeby nie bylo nieporozumien, Ty przejawiasz niechec do CALEGO
                                                    > Narodu Zydowskiego. Do Wszystkich. <>Nie do Moska Laumbala, bo >
                                                    prowadzi nieuczciwy interes, wiec trzeba go osadzic zgodnie z
                                                    prawem.> Nie do Icka XXXXX, bo zamordowal polska dziewczynke,
                                                    ktorego nalezy > skazac za popelniony czyn.> Ty stosujesz
                                                    odpowiedzialnosc zbiorowa.
                                                    > Zydzi morduja Polakow i robia z nich mace.
                                                    > Tak odbieram to co piszesz i na podstawie tego co piszesz oceniam
                                                    > twoja osobe.<

                                                    No własnie, rzucasz perfidne i kłamliwe oskarżenia, piszesz totalne
                                                    bzdury przypisując mi coś co nie jest prawdą. Dlatego widzę u Ciebie
                                                    złe intencje. Trudno wobec tego dyskutowac jeś obie strony widza w
                                                    drugiej złe intencje. Ty przede wszystkim koncentrujesz się na
                                                    pohopnym oskarżaniu. A juz ta gadka o macy i mordowaniu Polaków jest
                                                    poniżej wszelkiej krytyki.

                                                    > I nie jest to nienawisc, a raczej zdziwienie i smutek. <

                                                    Tak? Ja widzę w Tobie poprzez to co piszesz bezmyślnego,
                                                    nienawistnego, kłamliwego oskarżyciela. Przeczytaj swoje słowa.
                                                    Widzisz jakies wyjście z tej sytuacji? Ja proponuje na początek abyś
                                                    odnosiła się bezpośrednio do moich słów a nie do czyjejś
                                                    interpretacji owych. Wtedy może zrozumiesz o co mi chodzi, na razie
                                                    nie widze w Tobie tej chęci.
                                                    Pzdr.
                                                    ella.
                                                  • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 10.12.07, 23:53
                                                    > Ty widzisz mnie w fałszywym
                                                    > świetle i przypisujesz mi złe intencje.

                                                    > Ja proponuje na początek abyś
                                                    > odnosiła się bezpośrednio do moich słów
                                                    > a nie do czyjejś interpretacji owych.

                                                    tak tez czynie

                                                    Re: Feminizm a katolicyzm
                                                    ell.a 27.11.07, 09:40 Odpowiedz

                                                    Np. ja wiele razy broniłam Żydów gdy ktoś
                                                    wyrażał swoją ogólną niechęć do nich i
                                                    przedstawiałam zło takiej postawy.

                                                    Ale krytyka jakiegoś przedstawiciela tej nacji
                                                    albo krytyka jakiegoś zjawiska jest
                                                    wg Ciebie anty-izmem? Czyli jeśli ktoś powie,
                                                    że nie podoba mu się wypowiedź jakiegoś Żyda
                                                    albo, to jest antysemitą?
                                                    Albo np. słyszałam o sytuacji,
                                                    że pewni Żydzi-dziadkowie opiekowali
                                                    się niekiedy swoim wnukiem ale tylko za opłatą.
                                                    Więc jesli odniosę się negatywnie do ich
                                                    postępowania to jestem wg Ciebie antysemitką?
                                                    Albo słyszałam tez o dziewczynie-Żydówce,
                                                    która otwarcie mówiła, że nienawidzi Polaków
                                                    i chce ich zniszczyć.
                                                    To co? Skoro się oburzam to
                                                    jestem antysemitką?
                                                    Albo jak protestuję przeciwko poglądowi,
                                                    ze to Naród Polski jest odpowiedzialny za
                                                    shoah to jestem antysemitką?

                                                    oto moje odniesienie odniesienie do tej wypowiedzi:

                                                    > > I zeby nie bylo nieporozumien,
                                                    > > Ty przejawiasz niechec do CALEGO
                                                    > > Narodu Zydowskiego. Do Wszystkich.
                                                    > > Nie do Moska Laumbala, bo prowadzi
                                                    > > nieuczciwy interes, wiec trzeba go
                                                    > > osadzic zgodnie z prawem.
                                                    > > Nie do Icka XXXXX, bo zamordowal polska
                                                    > > ktorego nalezy skazac za popelniony czyn.
                                                    > > Ty stosujesz odpowiedzialnosc zbiorowa.

                                                    > > Zydzi morduja Polakow i robia z nich mace.

                                                    > > Tak odbieram to co piszesz i na podstawie
                                                    > > tego co piszesz oceniam twoja osobe.<

                                                    a oto twoja odpowiedz, oceniajaca:

                                                    > No własnie, rzucasz perfidne i kłamliwe oskarżenia,
                                                    > piszesz totalne bzdury przypisując mi
                                                    > coś co nie jest prawdą. Dlatego widzę u Ciebie
                                                    > złe intencje.

                                                    > A juz ta gadka o macy i mordowaniu Polaków jest
                                                    > poniżej wszelkiej krytyki.

                                                    A coz jest w tym ponizej krytki, takie opinie
                                                    niegdys krazyly i byly badzo popularne.
                                                    Sa bardziej absurdalne od podanych przez ciebie powyzej?

                                                    O fakcie, ze Zydzi przyznali Polakom ponad
                                                    7 tys odznaczen "Sprawiedliwy Wsrod Narodow Swiata"-
                                                    wjecej niz wszystkim innym nacjom Swiata razem
                                                    wzietych, w swoich wynurzeniach nie wspomnialas,
                                                    bo to nie pasuje do twojego obrazu.

                                                    > Trudno wobec tego dyskutowac jeś obie strony widza w
                                                    > drugiej złe intencje.

                                                    I piszesz dalej, oceniajac bezpardonowo:

                                                    > widzę w Tobie poprzez to co piszesz bezmyślnego,
                                                    > nienawistnego, kłamliwego oskarżyciela.

                                                    i radzisz mi:

                                                    > Przeczytaj swoje słowa.

                                                    Elu czytalas to co sama napisalas?

                                                    > Ja proponuje na początek abyś
                                                    > odnosiła się bezpośrednio do moich słów
                                                    > a nie do czyjejś interpretacji owych.

                                                    Do tych obelg?, z tego postu i z wczesniejszych?
                                                    tych o prymitywnym rozumowaniu?

                                                    > Wtedy może zrozumiesz o co mi chodzi, na razie
                                                    > nie widze w Tobie tej chęci.

                                                    Czy sama chcesz zrozumiec co pisze ja i pozostale osoby?


                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 11.12.07, 12:54
                                                    Czy ty czytasz co piszesz? Nadal wątpię. Nie podajesz żadnego
                                                    argumentu, żadnej odpowiedzi na postawione przeze mnie pytanie,
                                                    najwyraźniej jest to dla Ciebie tak niewygodne, że unikasz.
                                                    Przeczytaj pytania bo chyba wczesniej tego nie zrobiłaś i odpowiedz
                                                    na każde z nich:

                                                    1.> Ale krytyka jakiegoś przedstawiciela tej nacji
                                                    > albo krytyka jakiegoś zjawiska jest
                                                    > wg Ciebie anty-izmem? Czyli jeśli ktoś powie,
                                                    > że nie podoba mu się wypowiedź jakiegoś Żyda
                                                    > albo, to jest antysemitą?

                                                    2.> Albo np. słyszałam o sytuacji,
                                                    > że pewni Żydzi-dziadkowie opiekowali
                                                    > się niekiedy swoim wnukiem ale tylko za opłatą.
                                                    > Więc jesli odniosę się negatywnie do ich
                                                    > postępowania to jestem wg Ciebie antysemitką?

                                                    3.> Albo słyszałam tez o dziewczynie-Żydówce,
                                                    > która otwarcie mówiła, że nienawidzi Polaków
                                                    > i chce ich zniszczyć.
                                                    > To co? Skoro się oburzam to
                                                    > jestem antysemitką?

                                                    4.> Albo jak protestuję przeciwko poglądowi,
                                                    > ze to Naród Polski jest odpowiedzialny za
                                                    > shoah to jestem antysemitką?

                                                    Daj tu również dowód swej tezy, że krytyka takich zachowań jest
                                                    zrzucaniem na Żydów odpowiedzialności zbiorowej.
                                                    I czekam na konkrety.

                                                    > a oto twoja odpowiedz, oceniajaca:
                                                    >
                                                    > > No własnie, rzucasz perfidne i kłamliwe oskarżenia,
                                                    > > piszesz totalne bzdury przypisując mi
                                                    > > coś co nie jest prawdą. Dlatego widzę u Ciebie
                                                    > > złe intencje.>

                                                    No a nie rzucasz perfidnych oskarżeń imputując mi rzucanie
                                                    odpowiedzialności zbiorowej i pogląd, ze Żydzi przerabiali Polaków
                                                    na macę? Co to jest jeśli nie oszczerstwo?

                                                    > > A juz ta gadka o macy i mordowaniu Polaków jest
                                                    > > poniżej wszelkiej krytyki.
                                                    >
                                                    > A coz jest w tym ponizej krytki, takie opinie
                                                    > niegdys krazyly i byly badzo popularne.
                                                    > Sa bardziej absurdalne od podanych przez ciebie powyzej?>

                                                    Która moja opinia jest absurdalna? Czekam na konkret i uzasadnienie
                                                    dlaczego uważasz ja za absurdalną.

                                                    > Do tych obelg?, z tego postu i z wczesniejszych?
                                                    > tych o prymitywnym rozumowaniu?>

                                                    Na przykład. Udowodnij, że są obelga a nie prawdą. Tak przy okazji
                                                    zarzucając mi obelgi nie widzisz tego, ze sama rzucasz podłe
                                                    oskarżenia o antysemityzm.

                                                    > Czy sama chcesz zrozumiec co pisze ja i pozostale osoby?<

                                                    Rozumiem, że zarzucasz mi antysemityzm i zrzucanie na Żydów
                                                    odpowiedzialności zbiorowej, mylę się?
                                                    Pzdr.
                                                    ell.a

                                                  • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 11.12.07, 21:35
                                                    Dyskusja jest bezsensowna

                                                    > Rozumiem, że zarzucasz mi antysemityzm i zrzucanie na Żydów
                                                    > odpowiedzialności zbiorowej, mylę się?

                                                    antysemityzm [gr.-łac.], wynikająca z różnego rodzaju uprzedzeń
                                                    postawa niechęci, wrogości wobec Żydów i osób pochodzenia
                                                    żydowskiego.

                                                    „Internetowa encyklopedia PWN”
                                                    LEKSYKON PWN –
                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 12.12.07, 13:05
                                                    Znowu nie odpowiadasz na pytanie. Brzmiało ono:

                                                    > > Rozumiem, że zarzucasz mi antysemityzm i zrzucanie na Żydów
                                                    > > odpowiedzialności zbiorowej, mylę się?>

                                                    Czekam na odpowiedź czy się mylę czy nie.
                                                    Pzdr.
                                                    ella.
                                                  • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 11.12.07, 00:26
                                                    "Albo jak protestuję przeciwko poglądowi,
                                                    ze to Naród Polski jest odpowiedzialny za
                                                    shoah to jestem antysemitką?"


                                                    shoah - jakie ladne slowo - jestem pelna podziwu,
                                                    bo holokaust jest zbyt oklepane?

                                                    Czy wszyscy Zydzi oskarzaja Polakow o shoah?
                                                    A jezeli, to moze im chodzi o Jedwabne, pogrom kielecki?
                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 11.12.07, 12:58
                                                    > shoah - jakie ladne slowo - jestem pelna podziwu,
                                                    > bo holokaust jest zbyt oklepane?>

                                                    I użycie tego słowa powoduje, ze nie jestes w stanie odpowiedziec na
                                                    proste pytanie?
                                                    Powtórzę więc i czekam na opdowiedź:

                                                    "Albo jak protestuję przeciwko poglądowi,
                                                    > ze to Naród Polski jest odpowiedzialny za
                                                    > shoah to jestem antysemitką?">

                                                    Mam nadzieję, że tym razem odpowiesz.

                                                    > Czy wszyscy Zydzi oskarzaja Polakow o shoah?
                                                    > A jezeli, to moze im chodzi o Jedwabne, pogrom kielecki?

                                                    A ja napisałam, że wszyscy? Gdzie?
                                                    Pzdr.
                                                    ella.
                                                  • piekielnica1 Re: Feminizm a katolicyzm 11.12.07, 22:02
                                                    > > shoah - jakie ladne slowo - jestem pelna podziwu,
                                                    > > bo holokaust jest zbyt oklepane?>

                                                    > I użycie tego słowa powoduje,
                                                    > ze nie jestes w stanie odpowiedziec
                                                    > na proste pytanie?

                                                    Bez zbednego sarkazmu poprosze.
                                                    To nie ja sie popisuje.
                                                    Po przemysleniu, doszlam do wniosku,
                                                    ze w zasadzie dobrze urzylas tego zwrotu,
                                                    zwlaszcza w kontekscie Kielc i Jedwabnego.
                                                    Holokaust dotyczy wezszego zakresu.

                                                    "antysemityzm [gr.-łac.], wynikająca z różnego rodzaju uprzedzeń
                                                    postawa niechęci, wrogości wobec Żydów i osób pochodzenia
                                                    żydowskiego."

                                                    Na tym forum napisalas juz wystarczajaco duzo, by przekonac mnie o
                                                    twojej niecheci i uprzedzeniach do Zydow, a zwlaszcza do osob
                                                    pochodzenia zydowskiego.

                                                    > Powtórzę więc i czekam na opdowiedź:

                                                    To jakas prokuratorska maniera?,
                                                    ta forma pytania pojawiajaca sie w wielu postach,
                                                    zwlaszcza, ze sama nie ustosunkowalas sie do
                                                    wielu pytan zadanych ci w tym watku,
                                                    a zwlaszcza dotyczacych przesladowan Zydow,
                                                    i w Polsce i na Swiecie - temat tabu?.

                                                    Nachalne domaganie sie odpowiedzi,
                                                    przy jednoczesnym nieudzielaniu, tylko
                                                    wykrecaniu kota ogonem, na otrzymane
                                                    pytania swiadczy tylko o tupecie i manii wyzszosci.

                                                    > > Czy wszyscy Zydzi oskarzaja Polakow o shoah?
                                                    > > A jezeli, to moze im chodzi o Jedwabne, pogrom kielecki?
                                                    >
                                                    > A ja napisałam, że wszyscy? Gdzie?

                                                    Nie napisalas rowniez przed czyimi oskarzeniami
                                                    musisz mnie bronic, bo jestem Polka,
                                                    ale pisalas to w kontekscie zydowskim,
                                                    czy moze tak przy okazji opisywania o niecnych postepkow
                                                    poszczegolnych Zydow, wspomnialas przy okazji i o tym?

                                                    Zegnam.



                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 12.12.07, 13:26
                                                    > Bez zbednego sarkazmu poprosze.
                                                    > To nie ja sie popisuje.<

                                                    A ja tak?
                                                    No i co z odpowiedziami na pytania?
                                                    Powtórzę jej jeszcze raz bo najwyrażniej nie przeczytałaś ich. Są
                                                    niewygodne?

                                                    1.> Ale krytyka jakiegoś przedstawiciela tej nacji
                                                    > albo krytyka jakiegoś zjawiska jest
                                                    > wg Ciebie anty-izmem? Czyli jeśli ktoś powie,
                                                    > że nie podoba mu się wypowiedź jakiegoś Żyda
                                                    > albo, to jest antysemitą?

                                                    2.> Albo np. słyszałam o sytuacji,
                                                    > że pewni Żydzi-dziadkowie opiekowali
                                                    > się niekiedy swoim wnukiem ale tylko za opłatą.
                                                    > Więc jesli odniosę się negatywnie do ich
                                                    > postępowania to jestem wg Ciebie antysemitką?

                                                    3.> Albo słyszałam tez o dziewczynie-Żydówce,
                                                    > która otwarcie mówiła, że nienawidzi Polaków
                                                    > i chce ich zniszczyć.
                                                    > To co? Skoro się oburzam to
                                                    > jestem antysemitką?

                                                    4.> Albo jak protestuję przeciwko poglądowi,
                                                    > ze to Naród Polski jest odpowiedzialny za
                                                    > shoah to jestem antysemitką?

                                                    I dodatkowe:
                                                    5. Czy powiedzenie czegoś niepochlebnego o konkretnym Żydzie (jw.)
                                                    albo o zinstytucjonalizowanym prawie lichwy utożsamiasz z niechęcią
                                                    do całego Narodu Żydowskiego?
                                                    Bo nie można inaczej zrozumiec tej twojej wypowiedzi:
                                                    > Na tym forum napisalas juz wystarczajaco duzo, by przekonac mnie o
                                                    > twojej niecheci i uprzedzeniach do Zydow, a zwlaszcza do osob
                                                    > pochodzenia zydowskiego.>

                                                    >To jakas prokuratorska maniera?,
                                                    > ta forma pytania pojawiajaca sie w wielu postach,
                                                    > zwlaszcza, > zwlaszcza, ze sama nie ustosunkowalas sie do
                                                    > wielu pytan zadanych ci w tym watku,
                                                    > a zwlaszcza dotyczacych przesladowan Zydow,
                                                    > i w Polsce i na Swiecie - temat tabu?.>

                                                    Alez zadaj mi je, do tej pory nie zauważyłam związku z tematem.
                                                    Oczywiście mam nadzieję, że wyjasnisz mi jak ten związek widzisz.

                                                    Dla mnie prokuratorską manierą są wypowiedzi typu:

                                                    >I zeby nie bylo nieporozumien, Ty przejawiasz niechec do CALEGO
                                                    Narodu Zydowskiego. Do Wszystkich. Nie do Moska Laumbala, bo
                                                    prowadzi nieuczciwy interes, wiec trzeba go osadzic zgodnie z prawem.
                                                    Nie do Icka XXXXX, bo zamordowal polska dziewczynke, ktorego nalezy
                                                    skazac za popelniony czyn.
                                                    Ty stosujesz odpowiedzialnosc zbiorowa.
                                                    Zydzi morduja Polakow i robia z nich mace.<

                                                    > Nie napisalas rowniez przed czyimi oskarzeniami
                                                    > musisz mnie bronic, bo jestem Polka, >

                                                    A dlaczego miałabym to pisać w tym wątku? Sugerujesz, że są jakieś
                                                    ogólne oskarżenia wobec Polaków? Z czyjej strony?

                                                    >ale pisalas to w kontekscie zydowskim,
                                                    > czy moze tak przy okazji opisywania o niecnych postepkow
                                                    > poszczegolnych Zydow, wspomnialas przy okazji i o tym?>

                                                    Nie widze związku, wyjaśnisz?
                                                    Pzdr.
                                                    ell.a


                                                  • saszenka2 Re: Feminizm a katolicyzm 07.12.07, 21:25
                                                    ell.a napisała:

                                                    > Nie mogę przeżyć tego, że wg osób, takich jak Ty, tej samej sprawy
                                                    > nie mozna krytykować w stosunku do Żydów a można w stosunku do
                                                    > innych. I nie mogę przezyć nienawiści jaką kierują takie osoby jak
                                                    > Ty do osób, które się z nimi nie zgadzają.
                                                    Przecież ta "solidarność" to taki dodatkowy dar, jak twoim zdaniem
                                                    naznaczenie li tylko mężczyzn na kapłanów. Ja bynajmniej w tej
                                                    solidarności nie widzę nic złego. Żydzi się wspierają i chwała im za
                                                    to. Natomiast w dyskryminowaniu połowy ludzkości ze względu na płeć
                                                    już widzę negatywne zjawisko.


                                                    > Ależ skąd. Chciałabym jedynie, zeby szansę na zaistnienie w
                                                    > światowym kinie mieli również twórcy bez względu na pochodzenie.
                                                    A czy osoby, które zaistniały, doszły za szczyt w związku z
                                                    pochodzeniem takim a nie innym, czy za sprawą jakiegoś talentu? Nikt
                                                    Ci nie broni reżyserować filmów, bo nie jesteś Żydówką. Nie wiem,
                                                    czy Almodovar ma pochodzenie żydowskie, nie sądzę, a jakoś zaistniał.
                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 10.12.07, 10:12
                                                    > Przecież ta "solidarność" to taki dodatkowy dar, jak twoim zdaniem
                                                    > naznaczenie li tylko mężczyzn na kapłanów. <

                                                    Mylisz dwie sprawy, zastanawiam się czy celowo. Ale zrozum, że to
                                                    nie dar szczególnego wspierania się jest dla mnie problemem.
                                                    Przede wszystkim ten wątek dotyczy tego, ze napisałam, że ksiądz
                                                    antysemita powiedział cząstkę prawdy - że Żydzi się popierają. I
                                                    rozpętała się wojna w tym temacie. Nie sądzsz, że zarzucanie mi na
                                                    tej podstawie poglądu odpowiedzialnosci zbiorowej, że Żydzi mordują
                                                    Polaków i przerabiają ich na macę, jest co najmniej podłe?

                                                    >Ja bynajmniej w tej > solidarności nie widzę nic złego. <

                                                    A ja nie w solidarności widzę cos złego - to jasne, ze to dar -
                                                    tylko w tym, że nieraz ta więź wyklucza osoby innego pochodzenia a
                                                    wg niektórych osób nie wolno o tym wspominać.

                                                    >Żydzi się wspierają i chwała im za > to. Natomiast w
                                                    dyskryminowaniu połowy ludzkości ze względu na płeć > już widzę
                                                    negatywne zjawisko.> >

                                                    Ja też, ale brak kapłaństwa kobiet to nie dyskryminacja wg mnie a
                                                    właśnie, jak piszesz dar.
                                                    Pzdr.
                                                    ell.a
                                                  • saszenka2 Re: Feminizm a katolicyzm 11.12.07, 20:40
                                                    ell.a napisała:


                                                    > Mylisz dwie sprawy, zastanawiam się czy celowo. Ale zrozum, że to
                                                    > nie dar szczególnego wspierania się jest dla mnie problemem.
                                                    > Przede wszystkim ten wątek dotyczy tego, ze napisałam, że ksiądz
                                                    > antysemita powiedział cząstkę prawdy - że Żydzi się popierają. I
                                                    > rozpętała się wojna w tym temacie.
                                                    Ksiądz ma pretensje do Żydów, że nie wspierają Polaków, w ten sposób
                                                    nakręca jakąś spiralę niechęci wobec tej racji. Może zamiast
                                                    zazdrościć, sam zacząłby tworzyć jakąś podobną więź wzajemnego
                                                    wsparcia w swoim otoczeniu. To mi przypomina zwykłą zawiść o to
                                                    wsparcie i manipulowanie uczuciami wiernych, którzy w wiadomy sposób
                                                    zazwyczaj odczytają to "wyjątkowe wsparcie". To jakby podkreślać, że
                                                    Kowalski spod piątki jeździ najnowszą Audicą, wiadomo, że takie
                                                    rzeczy wzbudzają niechęć. Owszem, można o tym powiedzieć, ale
                                                    wszystko zależy od kontekstu. Co innego, gdyby powiedział do
                                                    wiernych, "Patrzcie, naród żydowski wspiera się, może i my
                                                    powinniśmy brać z nich przykład?".
                                                    Nie sądzsz, że zarzucanie mi na
                                                    > tej podstawie poglądu odpowiedzialnosci zbiorowej, że Żydzi
                                                    mordują
                                                    > Polaków i przerabiają ich na macę, jest co najmniej podłe?
                                                    Przykładu z macą ja nie przedstawiałam, ale myślę, że to była taka
                                                    metafora ze strony autorki. Ty zarzucasz Żydom lichwę wobec innych,
                                                    wzajemne wspieranie się, jakąś chęć ograbienia z Polski, coś
                                                    przypomina mi to ten fragment z "Wprost" dotyczący skafandra.
                                                    Dawniej przedstawiano Żydów przez pryzmat mac, teraz posługujesz się
                                                    innymi stereotypami, wychodzi prakltycznie na to samo, tylko
                                                    argumenty uległy pewnej modyfikacji.
                                                    \
                                                    > A ja nie w solidarności widzę cos złego - to jasne, ze to dar -
                                                    > tylko w tym, że nieraz ta więź wyklucza osoby innego pochodzenia a
                                                    > wg niektórych osób nie wolno o tym wspominać.
                                                    A czy Ty kochasz wszystkie sąsiadki po kolei. Ja nie i nie widzę
                                                    powodu, dla którego każdemu miałabym okazywać te same względy
                                                    sympatii, bliskości. Pieniądze pożyczę najlbliższym przyjaciołom bez
                                                    odsetek, obcej osobie nie pożyczę. Jest pewna sfera prywatna, w
                                                    której każdy może robić, co che, pożyczać pieniądze komu uzna za
                                                    stosowne i sfera publiczna, w której wszyscy powinni mieć równe
                                                    prawa. Kobiety nie mogą być kapłankami, dla mnie to dyskryminacja,
                                                    bo wyklucza połowę ludzkości z racji płci, uniemożliwia jej
                                                    decydowanie o sprawach Kościoła. Dla Ciebie dyskryminacją jest to,
                                                    że Żydzi nie każdemu pożyczają bez odsetek. Dla mnie to
                                                    dyskryminacją nie jest, bo ze swoim majątkiem można robić, na co ma
                                                    się ochotę. Bóg jest chyba dla wszystkich, prawda? Kościół też, więc
                                                    dyskryminacja kobiet jest faktem.
                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 12.12.07, 13:02
                                                    saszenka2 napisała:

                                                    > Ksiądz ma pretensje do Żydów, że nie wspierają Polaków, w ten
                                                    sposób > nakręca jakąś spiralę niechęci wobec tej racji.<

                                                    Pewnie. Tylko dlaczego z tego powodu mnie przypisuje się
                                                    antysemityzm kiedy przyznam, ze Żydzi się wspierają?

                                                    >Może zamiast > zazdrościć, sam zacząłby tworzyć jakąś podobną więź
                                                    wzajemnego > wsparcia w swoim otoczeniu. (...)
                                                    <Co innego, gdyby powiedział do > wiernych, "Patrzcie, naród
                                                    żydowski wspiera się, może i my > powinniśmy brać z nich przykład?".<

                                                    Racja. I popieram jak najbardziej taką postawę.

                                                    > Przykładu z macą ja nie przedstawiałam, ale myślę, że to była taka
                                                    > metafora ze strony autorki. Ty zarzucasz Żydom lichwę wobec
                                                    innych, > wzajemne wspieranie się, jakąś chęć ograbienia z Polski,<

                                                    A gdzie zarzucam chęć ograbienia Polski? To nie ja, to ND chyba,
                                                    którego zreszta nie czytam więc nie wiem na pewno.

                                                    >coś > przypomina mi to ten fragment z "Wprost" dotyczący skafandra.
                                                    > Dawniej przedstawiano Żydów przez pryzmat mac, teraz posługujesz
                                                    się > innymi stereotypami, wychodzi prakltycznie na to samo, tylko
                                                    > argumenty uległy pewnej modyfikacji.<

                                                    Ale jaki inny stereotyp? Przecież wspieranie się to prawda, lichwa
                                                    też. Ty mam wrażenie powielasz we mnie stereotyp Polaka - antysemity.

                                                    > A czy Ty kochasz wszystkie sąsiadki po kolei. Ja nie i nie widzę
                                                    > powodu, dla którego każdemu miałabym okazywać te same względy
                                                    > sympatii, bliskości. Pieniądze pożyczę najlbliższym przyjaciołom
                                                    bez > odsetek, obcej osobie nie pożyczę. Jest pewna sfera prywatna,
                                                    w > której każdy może robić, co che, pożyczać pieniądze komu uzna za
                                                    > stosowne i sfera publiczna, w której wszyscy powinni mieć równe
                                                    > prawa. <

                                                    No i wśród Żydów nie ma równych praw dla innowierców w kontekście
                                                    lichwy. Dlaczego nie mam prawa tego powiedzieć? Takie prawo wobec
                                                    bliźnich dał im Bóg. Bliźni w ST dla Żyda to inny Żyd. Jezus
                                                    rozszerzył to na wszystkich ludzi ale ci, którzy Go nie przyjeli,
                                                    nie przyjęli też tego zalecenia. Od wszystkiego sa wyjątki co prawda
                                                    i absolutnie tego nie neguję.

                                                    >Kobiety nie mogą być kapłankami, dla mnie to dyskryminacja,
                                                    > bo wyklucza połowę ludzkości z racji płci, uniemożliwia jej
                                                    > decydowanie o sprawach Kościoła. Dla Ciebie dyskryminacją jest to,
                                                    > że Żydzi nie każdemu pożyczają bez odsetek. Dla mnie to
                                                    > dyskryminacją nie jest, bo ze swoim majątkiem można robić, na co
                                                    ma > się ochotę. <

                                                    To prawda. Ale to nie zmienia moralnej wartości danego czynu.

                                                    Bóg jest chyba dla wszystkich, prawda? Kościół też, więc >
                                                    dyskryminacja kobiet jest faktem. <

                                                    Nie, kapłaństwo mężczyzn nie jest dyskryminacją ze względu na płeć.
                                                    Pzdr.
                                                    ell.a
                                                  • saszenka2 Re: Feminizm a katolicyzm 15.12.07, 18:01
                                                    Ale od kiedy ekonomia podlega prawom ocen moralnych? Ekonomia to
                                                    ekonomia, podlega prawom rynku i biznesu. Tu nie ma nic z
                                                    moralności, liczy się zysk. Czemu nie protestujesz pod bankiem, że
                                                    żądająza dużych odsetek i jest to niemoralne, tylko czepiasz się
                                                    Żydów, że ze swoimi pieniędzmi robią, co chcą.
                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 15.12.07, 18:10
                                                    > Ale od kiedy ekonomia podlega prawom ocen moralnych? Ekonomia to
                                                    > ekonomia, podlega prawom rynku i biznesu. Tu nie ma nic z
                                                    > moralności, liczy się zysk. Czemu nie protestujesz pod bankiem, że
                                                    > żądająza dużych odsetek i jest to niemoralne, tylko czepiasz się
                                                    > Żydów, że ze swoimi pieniędzmi robią, co chcą.<

                                                    Ależ banków i gotówki na telefon też sie czepiam, tylko w tym wątku akurat
                                                    chodziło o konkretny przypadek lichwy.
                                                    Ponadto ekonomia nie znajduje sie poza oceną moralną. Albo jest uczciwa albo
                                                    nie. Zysk można osiągać metodami godziwymi albo niegodziwymi.
                                                    Pzdr.
                                                    ell.a
                                                  • saszenka2 Re: Feminizm a katolicyzm 15.12.07, 18:23
                                                    ell.a napisała:


                                                    > Ależ banków i gotówki na telefon też sie czepiam, tylko w tym
                                                    wątku akurat
                                                    > chodziło o konkretny przypadek lichwy.
                                                    > Ponadto ekonomia nie znajduje sie poza oceną moralną. Albo jest
                                                    uczciwa albo
                                                    > nie. Zysk można osiągać metodami godziwymi albo niegodziwymi.
                                                    > Pzdr.
                                                    > ell.a

                                                    Zysk można otrzymywać drogą legalną, zgodną z prawem lub nielegalną,
                                                    czyli niezgodną z prawem. Innych kategorii nie ma. Może Ci się co
                                                    najwyżej nie podobać, ale takie są prawa rynku, na które w innym
                                                    wątku chyba się powoływałaś. Jeśli jest inaczej, to mnie oświeć. A
                                                    co złego jest w tym, że ludzie pożyczają od siebie pieniądze na
                                                    pewnych zasadach? To ich święte prawo, nic Ci do tego, jak nie
                                                    dochodzi do naruszenia obowiązujących zapisów prawnych. Zauważyłam,
                                                    że się czepiasz głównie Żydów.
                                                  • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 17.12.07, 15:46
                                                    > Zysk można otrzymywać drogą legalną, zgodną z prawem lub
                                                    nielegalną, > czyli niezgodną z prawem. Innych kategorii nie ma.
                                                    >Może Ci się co > najwyżej nie podobać, ale takie są prawa rynku,
                                                    naktóre w innym > wątku chyba się powoływałaś. Jeśli jest inaczej,
                                                    to mnie oświeć. <

                                                    Owszem, można tu zastosowac ocenę moralną podobnie jak w przypadku
                                                    innych przejawów działalności człowieka. To, ze jakąs sferę dotyka
                                                    prawo nie powoduje, ze nia ma moralnej oceny czynów.

                                                    A > co złego jest w tym, że ludzie pożyczają od siebie pieniądze na
                                                    > pewnych zasadach? To ich święte prawo, nic Ci do tego, jak nie >
                                                    dochodzi do naruszenia obowiązujących zapisów prawnych. Zauważyłam,
                                                    > że się czepiasz głównie Żydów.<

                                                    Czepiam się lichwy a nie głównie Żydów a dlatego piszę o Żydach bo
                                                    ich dotyczył wątek.
                                                    Pzdr.
                                                    ell.a

          • saszenka2 Re: Feminizm a katolicyzm 15.11.07, 22:42
            ell.a napisała:

            > > Chodziło mi jedynie o to, że jeśli ktoś wierzy w Boga i wierzy,
            że
            > > Bóg nie potępia antykoncepcji, że wszyscy są na niego
            rzeczywiście
            > > równi, to nie ma dla niego miejsca w Kościele i jedyną
            alternatywą
            > > jest stworzenie nowego Kościoła w oparciu o wiarę w Boga.
            Trwanie
            > w > Kościele, z którego nauką się nie zgadzamy, jest "nietypowym"
            > > wyzwaniem. <
            >
            > Moim zdaniem dość typowym. Wiele osób w Polsce tak trwa. Ale nie
            > bierzesz pod uwage sytuacji, że ktoś akceptuje zasadność nauczania
            > Koscioła w tej kwestii a nie stosuje tego w praktyce bo jest po
            > prostu słaby.
            > Ale rzeczywiście, jak się komuś nie podoba Kościół to powinien
            sobie
            > założyć własny związek wyznaniowy.
            >
            > >Szymon Niemiec jest kapłanem Wolnego Kościoła
            > > Reformowalnego. Kiedyś powiedział, że w dzieciństwie chciał być
            > > księdzem, ale Kościół rzymskokatolicki jawnie dyskryminował
            > > homoseksualistów i on nie mógł się z tym zgodzić, co wcale nie
            > > oznacza, że nie wierzy w Boga. Dziś jest kapłanem innego
            Kościoła
            > i > żyję w zgodzie ze swoimi przekonaniami, i wiarą. Taka postawa
            > > wzbudza we mnie szacunek.<
            >
            > Co ma wspólnego wiara, że dla Boga wwzyscy są równi z grzechami
            > antykoncepcji i czynnego homoseksualizmu? Tylko tyle, że osoby
            > wyznające takie poglądy racjonalizują je. Na szacunek zasługuje
            > życie w zgodzie z własnymi przekonaniami jesli sa one naprawde
            > wartościami. Mozna stworzyc grupkę i nazywac ją jak się chce ale
            to
            > nie znaczy, że jest Kościołem. Jest to jakiś związek wyznaniowy,
            > który zawłaszcza nazwę Kościół dla swoich niezgodnych z Biblią
            > praktyk. Takie działanie wg mnie nie zasługuje na szacunek.
            > Pzdr.
            > ella.
            >
            A od kiedy to Watykan posiadł monopol na używanie słowa "Kościół"?
            Moim zdaniem zawłaszczasz ów termin dla jednej religii, nie
            zwracając uwagi na to, że Kościołów jest całe mnóstwo i nikt nie
            udowodnił wyższości jednego nad innymi. Istnieje Kościół luterański,
            Kościół anglikański i Szymon Niemiec też jest członkiem Kościoła. To
            jest taka sama religia jak każda inna.
            • kocia_noga Ella, z niecierpliwością czekam 04.12.07, 15:44
              na odpowiedź w kwestii przysięgania, pozwól,że Ci przypomnę :


              "Tymczasem sa konkretne słowa J. które > się zupełnie w KK
              lekceważy
              > ( np zakaz przysiąg) <
              >
              > Tzn.?

              A chociażby Mt 5,33-37.Nie chce mi się wierzyć,że tego nie
              czytałas.Albo może czytałas, ale ktoś mający wiedzę merytoryczną i
              mieszkający conajmniej pól mroku w Palestynie i znający tamtejsze
              obyczaje wytłumaczył,że nie chodzi o to,zeby nie przysięgac, tylko
              żeby własnie przysięgać."


              No i nie oczekuję wypowiedzi na temat mojej osoby, ale raczej
              długiego mętnego wywodu,w którym na początku jest cytat z Ewangelii
              o tym,żeby nie przysięgac, a na końcu - że przysięgać trzeba a wrećz
              należy.Albo,że w KK się nie przysięga.
              • ell.a Re: Ella, z niecierpliwością czekam 07.12.07, 09:18
                > na odpowiedź w kwestii przysięgania, pozwól,że Ci przypomnę :
                >
                > > "Tymczasem sa konkretne słowa J. które > się zupełnie w KK
                > lekceważy > > ( np zakaz przysiąg) <
                > > > > Tzn.?
                >
                > A chociażby Mt 5,33-37.Nie chce mi się wierzyć,że tego nie
                > czytałas.Albo może czytałas, ale ktoś mający wiedzę merytoryczną i
                > mieszkający conajmniej pól mroku w Palestynie i znający tamtejsze
                > obyczaje wytłumaczył,że nie chodzi o to,zeby nie przysięgac, tylko
                > żeby własnie przysięgać."
                > > > No i nie oczekuję wypowiedzi na temat mojej osoby, ale raczej
                > długiego mętnego wywodu,w którym na początku jest cytat z
                Ewangelii > o tym,żeby nie przysięgac, a na końcu - że przysięgać
                trzeba a wrećz > należy.Albo,że w KK się nie przysięga.>


                A możesz podac link do tej wypowiedzi? Nie mogę znaleźć w tym wątku
                a pamiętam, ze coś na ten temat pisałam.

                Pzdr.
                ella.
                • kocia_noga Re: Ella, z niecierpliwością czekam 07.12.07, 13:39
                  ell.a napisała:
                  >
                  > A możesz podac link do tej wypowiedzi? Nie mogę znaleźć w tym
                  wątku
                  > a pamiętam, ze coś na ten temat pisałam.

                  Linku Ci nie podam, bo nie mam czasuna przeszukiwanie tamtego wątku,
                  z resztą nie uważam,żeby to było takie ważne.
                  Chciałam Ci zwrócić uwagę na to, że tłumacząc tekst mozna mu
                  całkowicie zaprzeczyć i że tak się z PŚ robi w Twoim kościele.
                  A pisałaś na ten temat tak: zadałas mi pytanie, czy KK nawołuje do
                  krzywoprzysięstwa.
                  Nasza dyskusja nie ma zbyt wielkiego sensu, będziemy się trzymać
                  naszych punktów widzenia, bo ostatecznie da się je sprowadzić do
                  decyzji komu zaufać.Ty ufasz kościołowi, ja -nie, przy tym Ty masz
                  skłonność tłumaczenia tego braku zaufania niskimi pobudkami.
                  • ell.a Re: Ella, z niecierpliwością czekam 07.12.07, 14:17
                    > Linku Ci nie podam, bo nie mam czasuna przeszukiwanie tamtego
                    wątku, > z resztą nie uważam,żeby to było takie ważne.
                    > Chciałam Ci zwrócić uwagę na to, że tłumacząc tekst mozna mu
                    > całkowicie zaprzeczyć i że tak się z PŚ robi w Twoim kościele.
                    > A pisałaś na ten temat tak: zadałas mi pytanie, czy KK nawołuje do
                    > krzywoprzysięstwa.<

                    Ale jakie zaprzeczenie nt. przysięgania jest w Kościele? Gdzie niby
                    Kościół nawołuje do krzywoprzysięstwa? Czy Ty aby nie rzucasz
                    oszczerstwa?

                    > Nasza dyskusja nie ma zbyt wielkiego sensu, będziemy się trzymać
                    > naszych punktów widzenia, bo ostatecznie da się je sprowadzić do
                    > decyzji komu zaufać.Ty ufasz kościołowi, ja -nie, przy tym Ty masz
                    > skłonność tłumaczenia tego braku zaufania niskimi pobudkami.>

                    A wiesz, że masz rację. Rzeczywiście, wszystkie osoby, które z
                    różnych - niby merytorycznych - powodów krytykują Kościół, buntują
                    się przeciw etyce, którą głosi i ograniczeniom w sferze moralnej. To
                    sa dla mnie niskie pobudki, które zastępują merytoryczną dyskusję
                    nt. Biblii i teologii.
                    Naprawdę, jak do tej pory NIKT nie potrafił podać nazwiska i pracy
                    poważnego niekatolickiego teologa-egzegety, dlaczego?
                    Pzdr.
                    ell.a
                    • kocia_noga Re: Ella, z niecierpliwością czekam 07.12.07, 16:43
                      ell.a napisała:
                      > Ale jakie zaprzeczenie nt. przysięgania jest w Kościele? Gdzie
                      niby
                      > Kościół nawołuje do krzywoprzysięstwa? Czy Ty aby nie rzucasz
                      > oszczerstwa?

                      Ostatni raz napiszę o tym,że Mateusz pisze że Jezus zakazał
                      przysiąg "niech mowa wasza będzie prosta-tak-tak, nie-nie" to słynny
                      cytat.Odnosi się do rangi słowa.Przysięganie jest dewaluowaniem
                      słowa, mowa prosta - nadawaniem mu rangi.
                      W Kościele zaś katolickim pzrysięga się - chyba nie zaprzeczysz, a
                      nawet jeżeli zaprzeczysz, ja pozostanę przy swoim zdaniu.O to mi
                      chodzilo.Oraz o pzrypuszczalne istniejące w KK wykładnie, gdzie
                      dopuszcza sie pzrysięgi tak interpretując tekst,ze w efekcie się mu
                      zaprzecza.
                      Przysięgą jest slub tak na pzrykład.


                      masz
                      > > skłonność tłumaczenia tego braku zaufania niskimi pobudkami.>
                      >
                      > A wiesz, że masz rację. Rzeczywiście, wszystkie osoby, które z
                      > różnych - niby merytorycznych


                      Otóz to-'niby merytorycznych' - i to już podważa możliwośc
                      dyskusji.Co do tych 'poważnych' autorów - o ich powadze przecież Ty
                      decydujesz lub kościelni myśliciele, więc na jedno wychodzi.
                      Również pozdrawiam, na zakończenie.
                      • saszenka2 Re: Ella, z niecierpliwością czekam 07.12.07, 21:31
                        Kocia, dokładnie to chciałam napisać. Przecież w Kościele to nawet
                        nazywa się "składaniem przysięgi małżeńskiej". No chyba że my,
                        świeccy, znowuż jesteśmy tacy tępi i nie przerobiliśmy wszystkich
                        dawnych ksiąg, w których znaleźlibyśmy zgoła odmienne znaczenie
                        tegoż słowa.
                      • ell.a Re: Ella, z niecierpliwością czekam 11.12.07, 14:07
                        > Przysięgą jest slub tak na pzrykład.>

                        Ślub nie jest przysięgą tylko zawarciem przymierza miedzu dwoma
                        kontrahentami. Dziwię się, ze tego nie wiesz.
                        Po drugie jeśli chodzi o ślub, czyżbyś była zdania, ze w ST nie było
                        ślubów?
                        Próbując interpretować słowa o przysięganiu nie wiesz o czym piszesz.

                        > Otóz to-'niby merytorycznych' - i to już podważa możliwośc
                        > dyskusji.<

                        To prawda. Wiele osób nie chce przyznać, ze merytorycznie nie ma
                        wiedzy więc woli sie obrazić.

                        >Co do tych 'poważnych' autorów - o ich powadze przecież Ty
                        > decydujesz lub kościelni myśliciele, więc na jedno wychodzi.
                        > Również pozdrawiam, na zakończenie.<

                        Nie, decyduje o tym ranga odbytych studiów w temacie, znajomość
                        wielu języków i ilość oraz jakość publikacji naukowych. Nie zgodzisz
                        sie?
                        Pzdr.
                        ella.
                        • kocia_noga Re: Ella, z niecierpliwością czekam 11.12.07, 15:25
                          ell.a napisała:

                          > > Przysięgą jest slub tak na pzrykład.>
                          >
                          > Ślub nie jest przysięgą


                          No, przecież pisałam,że 'nauka katolicka' albo wykręci tekst z
                          Mateusza tak,że zmieni jego sens na przeciwny, albo zaprze się
                          przysiąg.
                          Oto tekst pzrysięgi małżeńskiej:PRZYSIĘGA W KOŚCIELE

                          zaczyna Pan Młody:

                          Ja ...(imię Pana Młodego) biorę Ciebie...(imię Panny Młodej) za żonę
                          i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że Cię
                          nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w
                          Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.

                          Następnie te same słowa powtarza Pani Młoda...


                          Daruj mi i sobie dalszych wykrętów.
                          Acha, jeszcze jeden sposób, równie żałosny - twierdzenie,że tekstu
                          nie zrozumiałam.


                          > Po drugie jeśli chodzi o ślub, czyżbyś była zdania, ze w ST nie
                          było
                          > ślubów?


                          Co ma piernik do wiatraka? O co ci chodzi? Jakimi znów krętymi
                          ścieżkami wiedzie twoje rozumowanie?
                          Mateusz pisze o zakazie przysięgania - to jest Nowy Testament.KK
                          praktykuje przysięganie.Co ma do tego ST?
                          • ell.a Re: Ella, z niecierpliwością czekam 11.12.07, 16:02
                            > Oto tekst pzrysięgi małżeńskiej:PRZYSIĘGA W KOŚCIELE
                            > > zaczyna Pan Młody:
                            > > Ja ...(imię Pana Młodego) biorę Ciebie...(imię Panny Młodej) za
                            żonę > i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to
                            że Cię > nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże
                            Wszechmogący w > Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
                            > > Następnie te same słowa powtarza Pani Młoda... > >

                            Rozumiem, ze dla Ciebie słowo ślubuję oznacza to samo co w ST
                            przysięga? I, że wiedza, ze ślub jest przymierzem a nie przysięgą w
                            znaczeniu ST jest dla Ciebie niedostępna?

                            > Acha, jeszcze jeden sposób, równie żałosny - twierdzenie,że tekstu
                            > nie zrozumiałam.>

                            A zrozumiałaś? Tekst biblijny i formułę zawarcia małżeństwa?

                            > Co ma piernik do wiatraka? O co ci chodzi? Jakimi znów krętymi
                            > ścieżkami wiedzie twoje rozumowanie?
                            > Mateusz pisze o zakazie przysięgania - to jest Nowy Testament.KK
                            > praktykuje przysięganie.Co ma do tego ST?>

                            Ma to, że przysięga, o której pisze Ewangelista to nie to samo co
                            zawarcie sakramentu małżeństwa.
                            Już to pisałam trzy razy ale nie wystarczyło więc piszę po raz
                            kolejny znaczenie słów biblijnych jest inne niz w języku polskim -
                            pokolenie, sprawiedliwy, ofiara, nienawidzić, itd.
                            Ponadto chyba wiesz, ze istnieja w języku takie twotry jak homonimy?
                            Daleka droga, droga sukienka, moja droga, ja cię kocham itd. :-)
                            Ponadto, chyba nie przeczytałaś całego fragmentu:

                            "33 Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: Nie będziesz
                            fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi14. 34 A Ja
                            wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo jest tronem
                            Bożym; 35 ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na
                            Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. 36 Ani na swoją głowę
                            nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym
                            albo czarnym. 37 Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie15. A co
                            nadto jest, od Złego pochodzi. "

                            Uważasz, że formuła ślubowania małżeńskiego jest przysięganiem na
                            Jerozolimę, na ziemię albo na swoją głowę? Zadziwiające porównanie
                            tych dwóch tekstów. :-)
                            Pozdrawiam,
                            ell.a
                            • kocia_noga Re: Ella, z niecierpliwością czekam 11.12.07, 16:36
                              ell.a napisała:


                              > "33 Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: Nie będziesz
                              > fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi14. 34 A
                              Ja
                              > wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie,


                              No jasne,że rozumiem. Jesli sens nie pasuje, to jest to homonim :)))
                              Przykłady wzywania różnych mocy w akcie przysięgi nie maja zaś nic
                              wspólnego z wzywaniem Boga i Trójcy itp.
                              Ale, ale, w takim razie rozumiem skąd kezuickie praktyki, bo jeśli
                              w ST był zakaz krzywoprzysięstwa+ nakaz dotrzymywania przysiąg, to
                              katolików to juiz nieobowiązuje, a dalsze słowa,żeby nie przysięgac
                              WCALE to homonim.

                              :))))))) wiedziałam,że będzie zabawnie.
                              • ell.a Re: Ella, z niecierpliwością czekam 12.12.07, 13:47
                                > No jasne,że rozumiem. Jesli sens nie pasuje, to jest to
                                homonim :)))<

                                Najczęściej tak jest.

                                > Przykłady wzywania różnych mocy w akcie przysięgi nie maja zaś nic
                                > wspólnego z wzywaniem Boga i Trójcy itp.
                                > Ale, ale, w takim razie rozumiem skąd kezuickie praktyki, bo jeśli
                                > w ST był zakaz krzywoprzysięstwa+ nakaz dotrzymywania przysiąg, to
                                > katolików to juiz nieobowiązuje,

                                Co to są kezuickie praktyki?
                                Co katolików nie obowiązuje, piszesz dość zawile.
                                Poza tym czy jest w liturgii katolickiej choć jeden moment, gdzie
                                człowiek mówi: przysięgam? Bo z tego co piszesz to małżonkowie
                                mówią: "ślubuję". Twoim zdaniem jest zakaz ślubowania w PŚ? Bo ja
                                pamiętam, ze jest coś o wypełnienaniu ślubów wobec Boga.

                                >a dalsze słowa,żeby nie przysięgac > WCALE to homonim.<

                                Tam jest jak pamiętasz:
                                "34 A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo
                                jest tronem Bożym; 35 ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego;
                                ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla."

                                No i gdzie katolicka liturgia nakazuje człowikowi mówić: przysięgam
                                na niebo, przysięgam na ziemię, przysięgam na Jerzolimę albo w ogóle
                                gdzie każe mówić: przysięgam?
                                A może tam jest napisane: powiadam wam, wcale nie ślubujcie?

                                Poza tym nie sądzisz, ze fragment, który tak wytrwale przytaczasz
                                dotyczy sytuacji, gdy ktoś postępuje mniej więcej tak:
                                "przysięgam na wzystkie świętości że coś tam zrobiłem/nie zrobiłem"
                                "przysięgam, że oddam dług"
                                "przysięgam, ze tak było a nie inaczej".
                                Przysięga, to, zgodzisz się chyba zaświadczenie tym słowem o
                                prawdziwości danej sytuacji. Ślubowanie jest natomiast
                                zakomunikowaniem jakiejś swojej decyzji, potwierdzeniem ustaleń
                                danej umowy.

                                :))))))) wiedziałam,że będzie zabawnie.

                                Taa... Wiedza biblijna i liturgiczna bywa czasami nie do zniesienia
                                dla opozycjonistów...
                                Przyznam się, ze tak absurdalnego wątku dawno nie spotkałam.
                                Człowieka jednak zawsze może coś zaskoczyć i zadziwić.
                                Pzdr.
                                ell.a
                                • kocia_noga Re: Ella, z niecierpliwością czekam 13.12.07, 07:14
                                  ell.a napisała:

                                  > > No jasne,że rozumiem. Jesli sens nie pasuje, to jest to
                                  > homonim :)))<
                                  >
                                  > Najczęściej tak jest.

                                  Ależ wiem.

                                  >
                                  > Co to są kezuickie praktyki?

                                  To literówka, chodzi o jezuickie praktyki.


                                  > Poza tym czy jest w liturgii katolickiej choć jeden moment, gdzie
                                  > człowiek mówi: przysięgam? Bo z tego co piszesz to małżonkowie
                                  > mówią: "ślubuję".

                                  "Przysięgam" znaczy dokładnie to samo,
                                  co "ślubuję".sjp.pwn.pl/lista.php?co=%B6lubowanie



                                  > "przysięgam, że oddam dług"


                                  Ślubowanie jest natomiast /.../
                                  dokładnie tym samym,zobowiązaniem się do czegoś w przyszłości.Ślub
                                  kościelny dodatkowo przywołuje najwyższe moce.Szkoda,że ucząc się
                                  koscielnych wykładni straciłas umiejętnośc dostrzegania sensu.
                                  Ślub/przysięga nie tylko jest dewaluowaniem słowa jako takiego (samo
                                  przysięganie ma w skrócie taki sens:teraz będę mówić prawdę, bo
                                  normalnie niekoniecznie) ale w pewnym sensie obrazą bóstwa.
                                  • ell.a Re: Ella, z niecierpliwością czekam 13.12.07, 09:48
                                    > To literówka, <

                                    Zdarza się. :-)

                                    chodzi o jezuickie praktyki.<

                                    A jakie są ?

                                    > "Przysięgam" znaczy dokładnie to samo, <

                                    Z twojego linku:

                                    "ślubowanie «uroczysta przysięga»
                                    ślubować «uroczyście zobowiązać się do czegoś»"

                                    Czyżby homonim,..?

                                    Rozumiem, że gdy Ci wygodnie uznajesz istnienie znaczenia homonimu a
                                    gdy Ci wygodnie to temu zaprzeczasz?
                                    No i masz nadprzyrodzoną moc pewności swierdzenia oraz stosowną
                                    wiedzę lingwistyczną, że we fragmencie Mt. znaczenie słowa jest
                                    takie jakie Ci pasuje?

                                    > dokładnie tym samym,zobowiązaniem się do czegoś w przyszłości.<

                                    Decyzja trwania z związku małżeńskim jest wg Ciebie zabroniona
                                    porzez Biblię? A to ciekawe...

                                    >Ślub > kościelny dodatkowo przywołuje najwyższe moce.<

                                    Modliwtwa o pomoc Bożą jest wg Ciebie zabroniona przez Biblię? A to
                                    ciekawe...

                                    >Szkoda,że ucząc się > koscielnych wykładni straciłas umiejętnośc
                                    dostrzegania sensu.<

                                    Szkoda, ze twój bunt przeciwko nauce Kościała spowodował, że
                                    straciłaś zdrowy rozsądek, szacunek do wiedzy tudzież umiejętność
                                    dostrzegania sensu i uczciwość.

                                    > Ślub/przysięga nie tylko jest dewaluowaniem słowa jako takiego
                                    (samo > przysięganie ma w skrócie taki sens:teraz będę mówić prawdę,
                                    bo > normalnie niekoniecznie) ale w pewnym sensie obrazą bóstwa.<

                                    Wg Ciebie jakakolwiek informacja o decyzji swej woli jest
                                    dewaluacją? To znaczy, ze jak powiem zgodnie z Biblią: wypełnię
                                    swój ślub przed Bogiem to dewaluuję i obrażam Boga?

                                    Pozdrawiam,
                                    ell.a

                                    • saszenka2 Re: Ella, z niecierpliwością czekam 15.12.07, 18:20
                                      Czyżby homonim,..?

                                      Rozumiem, że gdy Ci wygodnie uznajesz istnienie znaczenia homonimu a
                                      gdy Ci wygodnie to temu zaprzeczasz?
                                      No i masz nadprzyrodzoną moc pewności swierdzenia oraz stosowną
                                      wiedzę lingwistyczną, że we fragmencie Mt. znaczenie słowa jest
                                      takie jakie Ci pasuje?
                                      Ellu,
                                      homonimia to zjawisko identyczności brzmienia, a także czasami
                                      jednakowego zapisu dwóch elementów językowych, które mają odmienne
                                      znaczenie. Np. zamek-budowla i zamek w drzwiach. Piec jako
                                      czasownik i piec jako rzeczownik. Moja przedmówczyni użyła synonimu.
                        • saszenka2 Re: Ella, z niecierpliwością czekam 11.12.07, 20:46
                          ell.a napisała:

                          > > Przysięgą jest slub tak na pzrykład.>
                          >
                          > Ślub nie jest przysięgą tylko zawarciem przymierza miedzu dwoma
                          > kontrahentami. Dziwię się, ze tego nie wiesz.
                          Święty sakrament staje się udziałem "kontrahentów", a ja myślałam
                          zawsze, że to coś wyjątkowego, taka sfera sacrum, stanowiąca
                          jednocześnie przysięgę przed Bogiem. Nawet Kościół mówi, że nie
                          można się rozwieść i wziąć podobnego ślubu, bo już się raz
                          przysięgało przed Bogiem i nie ma przed tym ucieczki, bo raz się coś
                          obiecało Bogu, ale jak wiadomo, nie studiowałam języka hebrajskiego,
                          wszystkich natchnionych ksiąg, bo przecież tę wyjątkową wiedzę ma
                          hierarcha, zwykły śmiertelnik jej mieć nie może i na pewno znowu nie
                          rozumiemy znaczenia słów.
                          > Po drugie jeśli chodzi o ślub, czyżbyś była zdania, ze w ST nie
                          było
                          > ślubów?
                          > Próbując interpretować słowa o przysięganiu nie wiesz o czym
                          piszesz.
                          >
                          > > Otóz to-'niby merytorycznych' - i to już podważa możliwośc
                          > > dyskusji.<
                          >
                          > To prawda. Wiele osób nie chce przyznać, ze merytorycznie nie ma
                          > wiedzy więc woli sie obrazić.
                          >
                          > >Co do tych 'poważnych' autorów - o ich powadze przecież Ty
                          > > decydujesz lub kościelni myśliciele, więc na jedno wychodzi.
                          > > Również pozdrawiam, na zakończenie.<
                          >
                          > Nie, decyduje o tym ranga odbytych studiów w temacie, znajomość
                          > wielu języków i ilość oraz jakość publikacji naukowych. Nie
                          zgodzisz
                          > sie?
                          I obiektywizm. Wszelki związek z rozpatrywaną sprawą, narzuca
                          ryzyko "naciągania interpretacji".
                          > Pzdr.
                          > ella.
                          • ell.a Re: Ella, z niecierpliwością czekam 12.12.07, 13:57
                            saszenka2 napisała:

                            > Święty sakrament staje się udziałem "kontrahentów", a ja myślałam
                            > zawsze, że to coś wyjątkowego, taka sfera sacrum, stanowiąca
                            > jednocześnie przysięgę przed Bogiem. <

                            Sakrament małżeństwa jest na wzór Przymierza Ludu z Bogiem.
                            Partnerzy tej umowy to kontrahenci, z których każdy zobowiązuje się
                            do czegoś w ramach umowy i do respektowania jej ustaleń.

                            >Nawet Kościół mówi, że nie > można się rozwieść i wziąć podobnego
                            ślubu, bo już się raz > przysięgało przed Bogiem i nie ma przed tym
                            ucieczki, bo raz się coś > obiecało Bogu, ale jak wiadomo, nie
                            studiowałam języka hebrajskiego, > wszystkich natchnionych ksiąg, bo
                            przecież tę wyjątkową wiedzę ma > hierarcha, zwykły śmiertelnik jej
                            mieć nie może i na pewno znowu nie > rozumiemy znaczenia słów.<

                            Przymierze Ludu z Bogiem jest umową, której nie można zerwać, jest
                            wieczne bo Bóg jest wieczny, można jedynie pogwałcić jej ustalenia
                            co wiąże się z konsekwencjami. Przymierze małżeńskie, które jest
                            odzwierciedleniem przymierza Bożego trwa dopóki oboje partnerzy
                            żyją. Dlatego małżeństwo jest nierozerwalne.
                            Rozumiem, ze twoje zwykłe smiertelnictwo zabrania Ci odbycia
                            stosownych studiów?

                            > > Nie, decyduje o tym ranga odbytych studiów w temacie, znajomość
                            > > wielu języków i ilość oraz jakość publikacji naukowych. Nie
                            > zgodzisz > > sie?
                            > I obiektywizm. Wszelki związek z rozpatrywaną sprawą, narzuca
                            > ryzyko "naciągania interpretacji".

                            Ryzyko to wiąże się przede wszstkim z niedouczeniem różnych
                            domorosłych interpretatorów. Im głębsza wiedza tym wiekszy
                            obiektywizm, prawda?
                            Pzdr.
                            ell.a

                            • saszenka2 Re: Ella, z niecierpliwością czekam 15.12.07, 18:08
                              ell.a napisała:

                              > Sakrament małżeństwa jest na wzór Przymierza Ludu z Bogiem.
                              > Partnerzy tej umowy to kontrahenci, z których każdy zobowiązuje
                              się
                              > do czegoś w ramach umowy i do respektowania jej ustaleń.
                              Oj, to ciekawe, że ślub, to niezwykłe wydarzenie w sferze duchownej,
                              sakrament nie ma żadnego duchowego wymiaru, jest tylko zwykłą umową.
                              I kto mi tu zwracał uwagę, że powołuję się na przykłady z ekonomii w
                              dyskusji o religii? Dobrze wiedzieć, że dla katolików sakarament
                              jest tylko umową, kontraktem, którego nie można zerwać.
                              .
                              > Rozumiem, ze twoje zwykłe smiertelnictwo zabrania Ci odbycia
                              > stosownych studiów?
                              Widzisz, jakoś teologia nie jest przedmiotem moich zawodowych
                              aspiracji, bo kapłanką raczej nie zostanę.
                              > Ryzyko to wiąże się przede wszstkim z niedouczeniem różnych
                              > domorosłych interpretatorów. Im głębsza wiedza tym wiekszy
                              > obiektywizm, prawda?
                              > Pzdr.
                              > ell.a
                              >
                              ZA wykształceniem wcale nie idzie obiektywizm, vide obecny numer
                              tygodnika "Wprost", piszą osoby wykształcone, nierzadko specjaliści,
                              ale mam wrażenie, że to jest pisane pod pewien klucz. Gdzie w tym
                              obiektywizm?
                              • ell.a Re: Ella, z niecierpliwością czekam 15.12.07, 18:19
                                > Oj, to ciekawe, że ślub, to niezwykłe wydarzenie w sferze duchownej,>
                                sakrament nie ma żadnego duchowego wymiaru, jest tylko zwykłą umową.<> I kto mi
                                tu zwracał uwagę, że powołuję się na przykłady z ekonomii w> dyskusji o religii?
                                Dobrze wiedzieć, że dla katolików sakarament> jest tylko umową, kontraktem,
                                którego nie można zerwać. <

                                Czy ja mówię, ze nie ma duchowego wymiaru? Nic podobnego. Ta umowa ma taki
                                duchowy wymiar jak umowa Boga z Ludem. Twierdzisz, ze umowa Boga z Ludem nie ma
                                duchowego wymiaru?

                                > Widzisz, jakoś teologia nie jest przedmiotem moich zawodowych
                                > aspiracji, bo kapłanką raczej nie zostanę.

                                Ale gdybyś nabyła stosowna wiedzę, studiując teologię różnych denominacji,
                                miałabyś szeroki pogląd na sprawę, wiedziałbyś o czym piszesz, jakie są różnice,
                                czym te różnice są motywowane itd. W ten sposób zdobyłabyś obiektywny pogląd.

                                > ZA wykształceniem wcale nie idzie obiektywizm, vide obecny numer
                                > tygodnika "Wprost", piszą osoby wykształcone, nierzadko specjaliści,<> ale mam
                                wrażenie, że to jest pisane pod pewien klucz. Gdzie w tym> obiektywizm?

                                A co tam piszą, jakie mają wykształcenie w swoich dziedzinach?
                                Co do obiektywizmu to mam wrażenie, że się nim nie kierujesz. Nie znasz
                                opracowań egzegetycznych i źródeł a z góry zakładasz, ze są błędne. To wygląda
                                tak jak byś unikała wejścia w głąb tematu z obawy przed zburzeniem swojego poglądu.
                                Pzdr.
                                ell.a
                                • saszenka2 Re: Ella, z niecierpliwością czekam 15.12.07, 18:30
                                  ell.a napisała:

                                  > Czy ja mówię, ze nie ma duchowego wymiaru? Nic podobnego. Ta umowa
                                  ma taki
                                  > duchowy wymiar jak umowa Boga z Ludem. Twierdzisz, ze umowa Boga z
                                  Ludem nie ma
                                  > duchowego wymiaru?
                                  Ale piszesz o nim tak, jakby to było podpisanie umowy w punkcie X,
                                  kiedy bierzesz komórkę na dwa lata na miesięczny abonament w
                                  wysokości Y zł.

                                  > Ale gdybyś nabyła stosowna wiedzę, studiując teologię różnych
                                  denominacji,
                                  > miałabyś szeroki pogląd na sprawę, wiedziałbyś o czym piszesz,
                                  jakie są różnice
                                  > ,
                                  > czym te różnice są motywowane itd. W ten sposób zdobyłabyś
                                  obiektywny pogląd.
                                  Widzisz, mnie teologia nie pasjonuje. Nie sądzę też, żebyś Ty cały
                                  swój czas poświęcała na studia nad językiem biblijnym, po prostu
                                  czytasz gotowce z nauczania Kościoła, bez własnych refleksji.
                                  > A co tam piszą, jakie mają wykształcenie w swoich dziedzinach?
                                  > Co do obiektywizmu to mam wrażenie, że się nim nie kierujesz. Nie
                                  znasz
                                  > opracowań egzegetycznych i źródeł a z góry zakładasz, ze są
                                  błędne. To wygląda
                                  > tak jak byś unikała wejścia w głąb tematu z obawy przed zburzeniem
                                  swojego pogl
                                  > ądu.
                                  > Pzdr.
                                  > ell.a
                                  Cały numer ma charakter antytuskowy i generalnie chodzi o to, żeby
                                  dowalić obecnej ekipie. Pisze np. pani Fedyszak-Radziejowska,
                                  socjolożka i etnografka, zresztą wszyscy, którzy piszą, mają jakieś
                                  wykształcenie, a cel jest jeden, dokopanie PO z każdej strony. Nie
                                  jestem sympatyczką PO, ale to wręcz bije po oczach.
                • saszenka2 Re: Ella, z niecierpliwością czekam 07.12.07, 21:19
                  A Kościół "pożyczył" sobie parę pogańskich zwyczajów i wygląda to
                  tak, jakby sam je stworzył, co jest nieprawdą. Kościół to
                  zgromadzenie ludzi wokół wiary w Boga, tak definiuję Kościół i nie
                  ma dla mnie znaczenia, czy jest katolicki czy protestancki. Każdą
                  religię traktuję pełnoprawnie, tak samo.
                  Odnosząc się do lichwy, to prywatna sprawa ludzi, jak ktoś się
                  zgadza na takie warunki umowy, na taki procent, to nie widzę
                  problemu, żeby się do tego mieszać. Jak ktoś chciał się zadłużyć u
                  kogoś, kto chce 30% odsetek, to jego sprawa. Słyszałam od
                  przyjaciółki, że chciała kiedyś wziąć kredyt na telewizor, poszła do
                  jednego banku, do drugiego i do jakiejś firmy udzielającej pożyczki.
                  W jednej za 3000 zł, domagali się zwrotu w ciągu dwóch lar 5200 zł.
                  To prawie dwa razy tyle. Takie są uroki pożyczek, my nie musimy się
                  na nie zgadzać. Na kupno telewizora można poczekać kilka dni, aż
                  jakiś inny bank, który proponuje mniejsze odsetki, ustosunkuje się
                  do naszego wniosku kredytowego.
                  • ell.a Re: Ella, z niecierpliwością czekam 11.12.07, 14:14
                    > A Kościół "pożyczył" sobie parę pogańskich zwyczajów i wygląda to
                    > tak, jakby sam je stworzył, co jest nieprawdą.<

                    Kosciół zaadaptował terminy świąt pogańskich a nie "pożyczył" ich
                    nazwy. Nie ma tu żadnego zakłamania rzeczywistości.

                    >Kościół to > zgromadzenie ludzi wokół wiary w Boga, tak definiuję
                    Kościół <

                    Dla chrześcijanina ma znaczenie jak ustalił to Jezus i Apostołowie.
                    Ta nazwa "Ecclesia - Kościół" dotyczy tylko i wyłacznie Kościoła
                    apostolskiego i wszelkie jej zapożyczenia są nie na miejscu,

                    > nie ma dla mnie znaczenia, czy jest katolicki czy protestancki.
                    Każdą > religię traktuję pełnoprawnie, tak samo.<

                    Tzn. nie ma dla ciebie szczególnej wartości twoja religia?

                    > Odnosząc się do lichwy, to prywatna sprawa ludzi, jak ktoś się
                    > zgadza na takie warunki umowy, na taki procent, to nie widzę
                    > problemu, żeby się do tego mieszać. <

                    No cóż, nawet ustawodawstwo wielu państw traktuje niektóre sprawy
                    finansowe bardzo rygorystycznie i zabrania pewnych procederów.
                    Ale masz oczywiście rację, ze nie ma przymusu brania pożyczek.
                    Tylko, że to nie ma znaczenia dla moralnej oceny samej lichwy.
                    Pzdr.
                    ell.a
                    • saszenka2 Re: Ella, z niecierpliwością czekam 11.12.07, 20:51
                      ell.a napisała:

                      > Kosciół zaadaptował terminy świąt pogańskich a nie "pożyczył" ich
                      > nazwy. Nie ma tu żadnego zakłamania rzeczywistości.
                      A ile osób słyszy w Kościele, że te wszystkie zwyczaje, które stają
                      się ich udziałem przy okazji rozmaitych świąt kościelnych, są tak
                      naprawdę pogańskie?
                      >

                      > Dla chrześcijanina ma znaczenie jak ustalił to Jezus i
                      Apostołowie.
                      > Ta nazwa "Ecclesia - Kościół" dotyczy tylko i wyłacznie Kościoła
                      > apostolskiego i wszelkie jej zapożyczenia są nie na miejscu,
                      >
                      Kłania się prawo Kalego. Jak Kali, czyli Kościół, zawłaszcza sobie
                      dawne tradycje, to jest okej, ale nazwy Kościoła broń Boże nie można
                      przyjąć, bo to jest już złe.
                      > Tzn. nie ma dla ciebie szczególnej wartości twoja religia?
                      Dla mnie każda religia przejawia taką samą wartość i jest taką samą
                      religią, jak ich nie dzielę na lepsze i gorsze.
                      • ell.a Re: Ella, z niecierpliwością czekam 12.12.07, 14:03
                        > A ile osób słyszy w Kościele, że te wszystkie zwyczaje, które
                        stają > się ich udziałem przy okazji rozmaitych świąt kościelnych,
                        są tak > naprawdę pogańskie? > >

                        Na przykład co?

                        > Kłania się prawo Kalego. Jak Kali, czyli Kościół, zawłaszcza sobie
                        > dawne tradycje, to jest okej, ale nazwy Kościoła broń Boże nie
                        można > przyjąć, bo to jest już złe.

                        Kali zawłaszcza sobie coś co nigdy do niego nie należało. Kali to
                        wspólnoty pozakościelne.
                        Kościół natomiast jest dysponentem tego co wypracował przez wieki.
                        Jeśli protestanci odrzucili to, to dlaczego zawłaszczaja nazwę,
                        która ooznaczała od początku i oznacza Kościół własnie ten a nie
                        inny bo innego nie ma?

                        > Dla mnie każda religia przejawia taką samą wartość i jest taką
                        samą > religią, jak ich nie dzielę na lepsze i gorsze. >

                        Czyli twoja nie jest niczym szczególnym, nie ma specjalnej wartości?
                        Pzdr.
                        ell.a
                        • saszenka2 Re: Ella, z niecierpliwością czekam 15.12.07, 18:13
                          ell.a napisała:

                          > Kali zawłaszcza sobie coś co nigdy do niego nie należało. Kali to
                          > wspólnoty pozakościelne.
                          > Kościół natomiast jest dysponentem tego co wypracował przez wieki.
                          > Jeśli protestanci odrzucili to, to dlaczego zawłaszczaja nazwę,
                          > która ooznaczała od początku i oznacza Kościół własnie ten a nie
                          > inny bo innego nie ma?
                          >
                          Właśnie scharakteryzowałaś Kościół. Kościół zawłaszcza sobie wiele
                          pojęć, zwyczajów etc. Zawłaszcza pogańskie zwyczaje, pradawne
                          tradycje, które do niego nigdy nie należały, w Polsce zawłaszcza
                          pojęcie moralności, chciałby decydować, jak powinno wyglądać prawo
                          państwowe.

                          > Czyli twoja nie jest niczym szczególnym, nie ma specjalnej
                          wartości?
                          > Pzdr.
                          > ell.a
                          A czy taka sama wartość, taki sam szacunek, oznacza, że dana religia
                          jest bez wartości? Też ma wartość, ale innym się tego po prostu nie
                          odmawia, bo nie jest się dotkniętym manią wyższości, że to co moje
                          jest z natury lepsze.
                          • ell.a Re: Ella, z niecierpliwością czekam 15.12.07, 18:29
                            > Właśnie scharakteryzowałaś Kościół. Kościół zawłaszcza sobie wiele
                            > pojęć, zwyczajów etc. <

                            Kościół sobie niczego nie zawłaszcza bo w/w pojęcia i zwyczaje należały od
                            zawsze do niego i tylko do niego.
                            zawłaszczają sobie te pojęcia wspólnoty pozakościelne, które biorą to aby
                            podpierać się powagą Kościoła..

                            >Zawłaszcza pogańskie zwyczaje, pradawne> tradycje, które do niego nigdy nie
                            należały,>

                            Co np. Twoim zdaniem? Jakie pogańskie zwyczaje twoim zdaniem przywłaszczył Kościół.

                            >w Polsce zawłaszcza> pojęcie moralności, chciałby decydować, jak powinno
                            wyglądać prawo> państwowe.>

                            Aaa.. tu Cię boli, tak myślałam. To po raz kolejny potwierdza moją teorię, że
                            jak ktoś się czepia Kościoła to ze względów moralnych.
                            Zdecydowane poparcie chrześcijańskich wartości w życiu społecznym nie jest
                            żadnym zawłaszczeniem. Moralność nie jest wartością pogańską tylko ogólnoludzką.
                            I w tej debacie różne frakcje optują za swoim systemem. Kierując sie twoja myślą
                            Kościół mógłby powiedzieć, że ateiści zawłaszczają pojęcie moralności i chcą
                            decydować jak wygląda prawo państwowe.
                            Pzdr.
                            ell.a
                            • saszenka2 Re: Ella, z niecierpliwością czekam 15.12.07, 18:35
                              ell.a napisała:


                              > Kościół sobie niczego nie zawłaszcza bo w/w pojęcia i zwyczaje
                              należały od
                              > zawsze do niego i tylko do niego.
                              > zawłaszczają sobie te pojęcia wspólnoty pozakościelne, które biorą
                              to aby
                              > podpierać się powagą Kościoła..
                              Tak, choinka, polewanie się wodą i wiele innych zwyczajów, nawet
                              tych na długo przed Chrystusem, zawsze należało do Kościoła. Swoją
                              drogą Kościół zawłaszczył sobie Stary Testament, który jest
                              wykładnią judaizmu. Okradł judaizm.
                              >
                              > Aaa.. tu Cię boli, tak myślałam. To po raz kolejny potwierdza moją
                              teorię, że
                              > jak ktoś się czepia Kościoła to ze względów moralnych.
                              > Zdecydowane poparcie chrześcijańskich wartości w życiu społecznym
                              nie jest
                              > żadnym zawłaszczeniem. Moralność nie jest wartością pogańską tylko
                              ogólnoludzką
                              > .
                              > I w tej debacie różne frakcje optują za swoim systemem. Kierując
                              sie twoja myśl
                              > ą
                              > Kościół mógłby powiedzieć, że ateiści zawłaszczają pojęcie
                              moralności i chcą
                              > decydować jak wygląda prawo państwowe.
                              > Pzdr.
                              > ell.a

                              Jasne, że mnie boli, bo ktoś zagląda mi do łóżka, w moje prywatne
                              życie. Prawo ma być świeckie, oparte o wartości ogólnoludzkie,
                              powszechne, a nie te, które są wartościami Kościoła katolickiego, bo
                              Polska to nie Watykan. Tu się zaczyna robić katolicki szariat.
                              Religia to Twoja sprawa i nie powinna mieć wpływu na kształtowanie
                              prawa.
            • ell.a Re: Feminizm a katolicyzm 07.12.07, 08:53
              > A od kiedy to Watykan posiadł monopol na używanie słowa "Kościół"?
              > Moim zdaniem zawłaszczasz ów termin dla jednej religii, nie
              > zwracając uwagi na to, że Kościołów jest całe mnóstwo i nikt nie
              > udowodnił wyższości jednego nad innymi. Istnieje Kościół
              luterański, > Kościół anglikański i Szymon Niemiec też jest
              członkiem Kościoła. To > jest taka sama religia jak każda inna.>

              Od wytedy, kiedy powstał, w I-szym wieku, zaistniała ta nazwa -
              "Ecclesia" - Kościół, którą różne protestanckie związki wyznaniowe
              sobie "pożyczyły" porzucając Kościół.
              Pzdr.
              ella.

    • facet123 Re: Feminizm a katolicyzm 07.12.07, 15:27
      W zasadzie to dyskusja nie dla mnie, ponieważ ja uważam, że religia w ogóle jest
      człowiekowi nie potrzebna. Ale nie mogę się powstrzymać od dodania, że tym
      bardziej religia nie jest potrzebna feministce.

      W końcu feministka to osoba która potrafi niezależnie myśleć, a niezależne
      myślenie to odrzucanie nieracjonalnych reguł narzucanych przez kulturę oraz
      naleciałości po wiekach ciemnych. Niezależne myślenie w ramach religii jest
      niemożliwe, ponieważ religia opera się na dogmatach. Z dogmatem nie dyskutuje
      się z definicji, nawet jeśli jest on absurdalny.

      Dlatego jakkolwiek sympatyzuję z feministkami, to musicie się pogodzić, że
      feministka-katoliczka to JEST dziwactwo. To taka osoba która stara się z obu
      tych postaw wybrać to co jej akurat wygodne. dla mnie feministka-katoliczka to
      osoba która nie przemyślała tematu - albo nie jest do końca feministką (bo nie
      wyobraża sobie życia bez kościoła), albo nie jest katoliczką, bo katechizm
      kościoła katolickiego definiuje (powtarza: DEFINIUJE, czyli nie dopuszcza
      dyskusji) jakie postawy katolik może akceptować, a jakie nie.
      • blawatna Re: Feminizm a katolicyzm 12.12.07, 22:52
        Dziękuję za mądre i racjonalne podsumowanie całej tej wielowątkowej
        i żmudnej dyskusji pań pro, anty, i neutro- katolickich.
        Zgadzam się, nie można być katoliczką i feministką jednocześnie.
        Albo sprzeciw wobec poddaństwa albo poddaństwo.

        Wybrałam Lilith jako anioła stróża, juz dawno. Pierwszą wobec
        męskiego terroru buntowniczkę, i pierwszą, zapomnianą Ewę
        jednocześnie(zepchniętą w czeluście piekieł i biblijna niepamięć)

        Wychowywano mnie na katoliczkę poddajac właściwym sakramentom i
        katolickiej indoktrynizacji odpowiedniej dla wieku. Nadaremnie,
        stracony czas. Za bardzo lubiłam mysleć - zostałam feministką :)


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka