mila2713
07.02.06, 13:24
Najprawdopodobniej przejawiam syndrom ofiary. Moj mąż często zaniża moją
wartość a siebie wynosi na wyżyny (co czynią zresztą jego rodzice). Jesteśmy
tak samo wykształceni. Własnie kończymy studia z tym, że on ma pewna pracę a
ja nie. Nawet nie bardzo mam siłę jej szukać bo on po prostu mnie dołuje.
Wygodnie mu jest jak ja wykonuję prace domowe a on się wynosi jaki to on jest
gość. Myślę nawet ,że wolałby abym jej nie miała bo wtedy byłabym od niego
uzależniona. A jak lubi opowiadać jak tyo on dał mi pieniadze na coś. Jak już
nie wytrzymam i zrobię awanturę, że się mnie czepia i wyżywa na mnie to jest
wielce obrażony. Ostatnio nawet usłyszałam, że jestem wredną p.. Myślał, że
będzie robił ze mną co chce ale jak się okazało, że mu się nie daję to mnie
wini o wszystko.Uważa, że mi się coś wydawało albo, że to ja go męcze i
powinnam się leczyć. Czy jest wogóle szana, że on zrozumie swoje
postępowanie? A może on sobie doskonale zdaje sprawę z tego co robi tylko
udaje? Jak mam sobie z tym poradzić?