Dodaj do ulubionych

czy nie sadzicie- podobienstwo

13.02.06, 18:56
ze ludzie przyciagaja sie na zasadzie podobienstw? Oczywiscie moga byc rozne
temperamenty, kobieta zareaguje inaczej niz mezczyzna, ale chodzi mi o
zasady, o wartosci. Ludzie dobrzy szukaja towarzystwa ludzi otwartych na
drugiego czlowieka, chetnych do pomocy, przyjacielskich, pozytywnie
nastawionych do zycia, aktywnych zawodowo, spolecznie, towarzystko. Amoze
jest inaczej?

Jak myslicie?

kowianeczka
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 13.02.06, 19:01
      Jest też inaczej, silny przyciąga słabego, a ofiara - kata.
      • zanilk Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 13.02.06, 19:03
        owszem,często przyciągają się podobieństwa,ale bywa,że jest odwrotnie.ludzie
        słabi potrzebują dominatora,szukają wzorca.
        • kowianeczka Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 13.02.06, 19:06
          Tak, czytalam o tym whistorii Niemiec 1933-45. A my POlacy nauczylismy sie
          czegos? By nie wchodzic w dywagacje moje pytanie do horpyny kieruzje rowniez do
          ciebie.

          k.
          • kowianeczka Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 13.02.06, 19:18
            well, nothing to say. of corse.

            kowianeczka
            • zanilk Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 12:06
              well,nie każdy na necie spędza 24 godziny na dobę.ale cóż.
          • zanilk Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 12:08
            a czego mieliby się Polacy nauczyć? uczy się jednostka, nie cały naród.
      • kowianeczka Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 13.02.06, 19:05
        Czy w calym zyciu swoim, swojej rodziny i znajomych nie spotkalas sie ze
        zdrowym ukladem, w ktorym mialas do czynienia z partnerami (nawet towrzyskimi)
        czy tylko z modlem "ofiara i kat"?

        k.
        • zanilk Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 12:09
          ja osobiście uważam,żę układ ofiara-kat dla tych ludzi jest odpowiednim skoro
          się na niego decydują. a zdrowy układ-bardzo względne pojęcie.
          • kowianeczka Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 12:21
            Co znaczy decyduja sie? Czy myslisz, ze kobieta, ktora jest maltretowana w
            wziazku sama decyduje sie, zeby ja codziennie chlop lal po brzuchu? (pisze po
            brzuchu, bo tacy mezczyni nie potrafia udrzyc w twarz, potrafia natomiast
            kopnac kobiete w nerki, uderzyc piescia zoladek, lub w biust).

            Oczywiscie pytanie powstanie co dzieje sie z instynktem samozachowawczym
            kobiety? Dalczego nie wykorzystuje jedynem slusznej i skutecznej metody obrony?

            Temat na inny watek, w tym nie piszemy o lajdakach:)

            kowianeczka
            • zanilk Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 12:25
              co znaczy decydują się? to znaczy właśnie przyzwolenie na to. kobiety po prostu
              stają się w tym momencie bierne.
              notabene sama pisząc ofiara-kat miałam na myśli związek w którym dominuje jedna
              osoba, a nie skrajne przypadki, ale ok. moja opinia znajduje się powyżej.
              • kowianeczka Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 12:29
                Pisz konkretnie. Nie mielmy jezorami po proznicy:)

                k.
                • zanilk Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 12:31
                  to czytaj konkretnie. napisałam co o tym sądzę. mam pisać jeszcze raz czy
                  łaskawie sama doczytasz?
                  • kowianeczka Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 12:50
                    Jesli masz zamiar sie klocic to nie trac czasu na ten watek. Poradze sobie bez
                    Twojej opinii:). Z Twojego poprzedniego wpisu nic nie wynika, czego nie napisal
                    (a)byc nieco wczesniej.

                    kowianeczka
                    • zanilk Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 12:53
                      nie kłócę się, ale twój problem polega na tym,że nie czytasz o co chodzi ludziom
                      (np.o pierścionku zaręczynowym) trzaskasz uwagi i przemówienia, ale nie mające
                      nic wspólnego z wpisem danej osoby.
                      • kowianeczka Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 12:55
                        Twoj problem polega na tym, ze Ty nie widzisz nic co nie jest problemem. Zegnam
                        i nie wracaj juz tutaj.

                        kowianeczka
                        • zanilk Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 12:56
                          wybacz, ale nie jestem twoją koleżanką której powiesz nie wracaj i ona nie wróci.
                          • kowianeczka Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 12:58
                            1zeus!

                            Znow sie klwila postac z bajki. Pisz cos na temat albo nie.

                            Idz na czat z adminami:)))))

                            kowianeczkia
                            • kowianeczka Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 12:59
                              1zesus1 i znak zapytania zjadlo



                              a potem wkleila sie i tak dalej itepe.

                              k.
                            • zanilk Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 13:00
                              wybacz,ale jak pisać coś na temat do ludzi,którzy czytać ze zrozumieniem nie umieją?
                              --
                              pewne rzeczy są niemożliwe.
                              kurtyna opada.
                              żegnamy.
      • stephen_s Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 11:36
        > Jest też inaczej, silny przyciąga słabego, a ofiara - kata

        Ale to też jest podobieństwo - podobne zapatrywanie na układ relacji w związku.
        Osoba słaba szuka kogoś, kto ją zdominuje, osoba silna - kogoś, nad kim chce
        dominować...
        • 1zeus1 Bzdura n/T 15.02.06, 11:41
          • stephen_s Nie bzdura :) 15.02.06, 11:44
            Dla ludzi w związku dobra jest wspólnota celów, wartości, poglądów na
            związek... W skład tego zalicza się też właśnie obopólne poszukiwanie
            układu "dominujący + dominowany".

            Poczytaj Aronsona :)
            • 1zeus1 Re: Nie bzdura :) 15.02.06, 11:45
              Zycie to nie burdel:)
        • kowianeczka Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 11:42
          stephen_s napisał:

          > > Jest też inaczej, silny przyciąga słabego, a ofiara - kata
          >
          > Ale to też jest podobieństwo - podobne zapatrywanie na układ relacji w
          związku.
          >
          > Osoba słaba szuka kogoś, kto ją zdominuje, osoba silna - kogoś, nad kim chce
          > dominować...
          >


          No a co w sytuacji- ze tam powiem metaforycznie czyli w stuacji czysto
          polskiej: mamy firme a w niej trzech dyrektorow, kazdy chce rzadzic i jezdzic
          sluzbowym carrem No i w firmie nie ma ani jednego pracownika, kto ich
          polecenia wykonuje, ba! przyjmuje do wiadomosci. Oczywiscie jest (musi byc)
          ladna, mloda, swietnie wyksztalcona (MBA) sekretarka z 20letnim doswiadczeniem,
          ale te akurat wyslano do banku po kwity:)))

          Gdzie szukac rozwiazan i kompromisu?:)

          kowianeczka
          • 1zeus1 Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 11:45
            Sytuacja czysto metaforyczna: sekretarka z MBA i pani dyrektor z podstawowka:)
            • kowianeczka Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 11:46
              Nie, ta sytuacja jest akurat w Polsce czysto praktyczna:)metafora miala byc w
              odniesieniu do podobienst w zwiazku , a zwiazek wiadomo jak firma:)

              kowianeczka
              • 1zeus1 Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 11:47
                Zalezy, czy zwiazek traktujesz w kategorii dochodow, a na to wyglada
                • kowianeczka Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 11:49
                  Oczywiscie, atruizm zostaw matce Tereni.

                  kowianeczka

                  PS i wypowiedz sie pelnym zdaniem tzn. z konstrukcja nadrzednie i podrzednie
                  zlozona.
                  • 1zeus1 Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 11:50
                    Nie szastaj wspomnieniami z podstawowki:)
                    • kowianeczka Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 11:51
                      Hahahaha,

                      Nie bede:)

                      kowianeczka
          • stephen_s Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 11:47
            To jest właśnie przykład na sytuację, że czasem podobieństwa są
            przeciwieństwami :)

            Tymczasem układ "ambitny dyrektor i posłuszny pracownik" to tak naprawdę
            podobieństwo we względzie zapatrywań na system pracy :)
    • sagis Dojrzali ludzie szukają podobieństw,a inni 14.02.06, 08:51
      w innych tego, czego sami nie mają, a uważają, że inna osoba ma coś lepszego od
      nich.
      Ktoś nieśmiały np. wybiera ludzi pewnych siebie i przebojowych.
      Tylko, że przez to tylko pogłębiają się tej osoby kompleksy.
      Trzeba umieć docenić i polubić siebie.
      Dlaczego źli ludzie, którzy wykorzystują dobroć innych tak dobrze ze sobą czują się?
      Oni uważają, że są w porządku, lubią siebie i nie muszą zmieniać się.
    • hymen Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 14.02.06, 09:00
      Nie sądzę.
      • arletta.wagner Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 14.02.06, 10:09
        myslę ze coś w tym jest.osoba silna szuka silnej,towarzyska i żywiołowa nie
        związe sie z nudziarzem-kanaponem itd.ludzie dobierają się (albo -moim zdaniem
        powinni dobierać sie) z ,,jednej półki" pod względem
        wykształcenia,wychowania,pochodzenia,majątku.
        • hymen Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 14.02.06, 14:18
          arletta.wagner napisała:

          > myslę ze coś w tym jest.osoba silna szuka silnej,towarzyska i żywiołowa nie
          > związe sie z nudziarzem-kanaponem itd.ludzie dobierają się (albo -moim
          zdaniem
          > powinni dobierać sie) z ,,jednej półki" pod względem
          > wykształcenia,wychowania,pochodzenia,majątku.

          Nie jest to reguła. Bywa, że panienka z dobrego domu wiąże się z łachudrą i
          bardzo pociąga ją to całe zło, które łachudrę otacza. Facia, typowego
          maminsynka, wciągają jak w bagno zepsuye damulki :) Widziałem niejedną parę, w
          której jedno jest duszą towarzystwa, drugie zaledwie dwa zdania na całym
          wielogodzinnym spotkaniu wypowie. Polega to na tym, że w partnerze poszukuje
          się cech, których samemu się nie ma. Jak zacząłem, tak skończę, nie ma reguł.
          • kohol Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 14.02.06, 14:24
            To tak jak w tym skeczu MPythonów o Kennym Łajdaku :)
            modrzew.stopklatka.pl/kenlajdak.html
            • hymen Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 14.02.06, 14:35
              kohol napisała:

              > To tak jak w tym skeczu MPythonów o Kennym Łajdaku :)
              > modrzew.stopklatka.pl/kenlajdak.html

              :)) Dokładnie. Pythony wiedzieli co to życie.
            • kowianeczka Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 10:08
              Poczekam Kohol, az napiszesz cos pozytywnego. Co prawda skecz zabawny , ale jak
              zwykle o ..lajdaku..

              kowianeczka
              • hymen Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 10:18
                kowianeczka napisała:

                > Poczekam Kohol, az napiszesz cos pozytywnego. Co prawda skecz zabawny , ale
                jak
                >
                > zwykle o ..lajdaku..

                Ale to co napisała Kohol było pozytywne.
                • kowianeczka Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 10:23
                  Dla mnie lajdak to lajdak, aczkolwiek kohol byc moze byla pozytywna. Nie
                  przecze. Nie wiem, wazne hymen , ze Ty wiesz.

                  kowianeczka
                  • hymen Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 11:03
                    kowianeczka napisała:

                    > Dla mnie lajdak to lajdak, aczkolwiek kohol byc moze byla pozytywna. Nie
                    > przecze. Nie wiem, wazne hymen , ze Ty wiesz.

                    Oczywiście, że ważne to co ja wiem. A nie wiem, czy Kohol jest pozytywna, ale
                    wiem, że jej wpis był pozytwny.
              • kohol Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 10:46
                No niestety, taka moja natura, jak zwykle piszę o łajdakach :)))))
                • hymen Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 10:56
                  kohol napisała:

                  > No niestety, taka moja natura, jak zwykle piszę o łajdakach :)))))
                  >

                  I jak zwykle pozytywnie :))
                • kowianeczka Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 11:38
                  Kohol, gdy bedziesz pisac w przyszlosci o nie-lajdakach to bede miec prosbe:
                  bede wdzieczna za przyszpikowanie tego tematu do zaslonki na gorze, zebym od
                  razu mogla znalezc po wejsciu na FK:)))

                  kowianeczka
    • youhas Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 14.02.06, 10:12
      jasne ze masz racje za czym moze przemawiac coraz wieksze liczba par gejowskich
      w dzisiejszych spoleczenstwach:)
    • roman_tyczka zdrowsze dla ludzi jest..... 14.02.06, 10:14
      ...dobieranie sie na zasadzie przeciwienstw.
    • mathias_sammer Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 14.02.06, 14:01
      A ja mysle, ze jednak na zasadzie podobienstw, choc nie bede sie upieral jesli
      jest inaczej. Dam przyklad znajomosci z netu.

      Pamietam dwie kobitki, ktore korespondowaly z tym samym facetem, ktory mial
      kilka twarzy (mu tu nazywamy te twarze pacynki:). Pisze o tym w kontekscie
      wlasnie dobierania sobie cech, ktore lubimy i ludzi, ktorxymi lubimy sie
      otaczac (kardiolog cytowal kiedys Zimbardo, dobrze ujal dobieranie sobie
      towrzystwa).

      Kobieta nazwijamy ja "A" wybrala twarz, na ktora kobieta "B" nie zwrocilaby
      uwagi i odwrotnie. Jakie cechy wybraly? Kobieta A wybrala osobe niezwykle
      rozgadana, bardzo niesmiala w stosunku do kobiet, ciagle przepraszajaca
      wszystkich za fakt chodzenia po swiecie, osoba uzywajaca w duzej ilosci
      zdrobnien, buziaczkow, wirtualnych znaczkow mjacych na celu wyrazic jakas
      emocje. Kobieta B wybrala "twarz" oszczedna w slowach, bardzo rzeczowa,
      pragmatyczna o ogromnym poczuciu humoru tak wielkiego, ze cezelowanie mysli
      przez "twarz" rozbawialo tez innych. "Twarz" wybrana przez kobiete A nie byla
      szanowana w spolecznosci internetowej zarowno przez kobiety jak i mezczyzn,
      byla natomiast lubiana, uwazano ja za osobe mila, sympatyczna, ale
      nijaka. "Twarz" osoby wybranej przez kobiete B budzila u wszystkich szacunek,
      byla ciekawa, inteligentna, oczytana, budzila ogromne zainteresowanie, choc
      stala zawsze z zewnatrz wydarzen.

      I kiedys zadalem sobie prace domowa pt. czy wybor pan netowych polegal na
      przyciaganiu sie podobienst czy przeciwienstw? Przez wiele miesiecy odnosilem
      wrazenie, ze jednak przeciwienstw, gdyz kobieta A byla typem zarozumialej,
      aroganckiej, despotycznej osoby, ktorej zdanie musialo byc przez wszystkich
      akceptowane, a gdy nie bylo wowczas kobieta A dokladala staran, aby jej oponent
      zniknal z netu. Osoba B byla towarzyska, ciepla, tolerancyjna, wesola, otwarta,
      pomocna, sluchajaca i uwazna, gdy ktos byl w potrzebie.

      A zatem przeciwienstwa...? Po uplywie kolejnego okresu czasu okazalo sie
      jednak, ze nie do konca przeciwienstwa byly przeciwienstwami...

      Pytanie, ktore do dzis jednak nie znalazlo odpowiedzi to: "Ktora "twarz" owego
      wirtualnego mezyzyzny jest JEMU blizsza i bardziej prawdziwsza?"


      ..ale o zym juz innym razem, bo postanowilem kowianeczko, z Toba- chora- isc do
      lozka:)))


      M.S.
      • kowianeczka Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 10:38
        Mathias, zastanawiam sie wlasnie nad tym, co napisales i mozna hipotetycznie
        wykonac dwie, a raczej trzy roszady. Oczywiscie najbardziej interesuje mnie
        koncowe pytanie.

        Poki co mamy Pani A -zla, Maska A- dobra, Pania B- dobra, Maska B- dobra-
        wnioskujac z Twojego opisu?

        Co dzieje sie dalej- rozwazania. Pani A trwa dalej w swej "zlosci" (bycia zla),
        co dzieje sie z Maska A? Czy oddzialywuje swoja dobrocia na Pania A, pod
        wplywem ktorej pani A zmienia sie na Pania A dobra dajac nam efekt pani A
        dobra, Maska A dobra?

        Przyklad pytania- rozszerzenia- w stosunku do poszczegolnych opcji.

        Pani B- dobra Maska B- dobra. Co wychodzi z wzajemnego oddzialywania? Wartosc
        dodatnia plus wartosci dodatnia daje wartosc dodatnia?

        A teraz dokonam roszad:

        Pani A- dobra, Maska A- zla, Pani B- zla, Maska B- dobra i jeszcze dwie wersje,
        ktore nie sa czytelne z opisu:

        Pani A- dobra, Maska A- dobra, Pani B- zla, Maska B- zla.

        Jak widzisz te wzajemne zaleznosci?

        kowianeczka (zwariuje, fiuty! chora jestem i telefonuja kazdac mi pracowac!)

        ---

        "Polacy sa, jak to powiedzial Norwid, wspanialym narodem i bezwartosciowym
        spoleczenstwem. To sie od lat nie zmienia, jesli spojrzec na historie".
        Stanislaw Lem
        • kowianeczka M:S. 15.02.06, 11:57
          widze, ze nikt nie chce podjac tematu A i B, dlatego musze poczekac na
          Mathiasa. Chcialqbym , by poszukal logiki, gdzie jej podobno brak? A moze nie?

          Odnosze jednak wrazenie, ze opowiesc o Masce AB nie jest do konca logiczna. A
          moze, Mathiasie, Ty sam sie pomyliles i Maska A to wcale nie maska B?

          Nie mozna jednoczesnie byc lwem i mysza:)))) nawet w necie:)))))))))))))

          Lepiej daj namiar na Maske B, mnie akurat zaintrygowala. Maske A zostawmy Pani
          A -zlej czy -dobrej, ale na pewno konkretniejszej. Az mnie swierzbi, zeby zadac
          zupelnie inne pytanie, ale nie wiem, czy bedzie wlasciwie odebrane. Musze:)

          Ide napisac nowy watek:)))) a Ty, gdy uporasz sie z tymi, co do ktorych podobno
          uprzedzen nie masz rozwiklaj swoja matematyczna krzyzowke:)

          kowianeczka

          kowianeczka
          • kowianeczka MS- PS 15.02.06, 11:58
            Za trzy minuty towarzystwo zluzuje sie, bo wszyscy pojda na czat z adminami.
            Bedzie wiecej miejsca, mam tylko nadzieje, ze wlotow nie zablokuja i bedzie
            mozna czytac i pisac na forum bez wiszenia:)

            kowianeczka
            • 1zeus1 Babo ale z ciebie troll 15.02.06, 12:00
          • kowianeczka Re: M:S. 15.02.06, 12:54
            No i caly czas nie wiem, czy to ta sama osoba, czy to Ty pomyliles sie myslac,
            ze ta osoba to wlasnie tamta, a tamta osoba czyli ta nie widziala powodu, by
            powiedziec, ze nie jest wlasnie tamta osoba tylko ta.

            Za tem wysnuje:) wniosek:

            Maska A nie jest Maska B, bo byc nie moze postacia o 180% inna, natomiast
            wskutek pomylki Maska A stala sie Maska B i nie pzaprzeczyla, gdyz chciala
            przyjac komplementy kierowane do Maski B.

            Czy brak zaprzeczenia jest mowieniem nieprawdy czyli klamstwem?

            Slowem- Mathias Fujara!:)

            kowineczka
            • kowianeczka Re: M:S. 15.02.06, 14:31
              Rozwazan ciag dlaszy: jesli zatem Pani A- jest dobra, i Maska A- jest dobra
              oraz Pani B jest dobra i Maska B jest dobra- tez opcji nie wzielismy jeszcze
              pod uwage, to rozumiem, ze doszlismy do czalkiem spojnego i klarownego wniosku?
              Reasumujac- podobienstwa zdecydowaly o wyborze okreslonych zaprezentowanych
              cech:). A moze sie myle Mathiasie?

              kowianeczka
              • mathias_sammer Re: M:S. 15.02.06, 16:30
                Troszke faktow. Rok 2002 forum Wprost. Wpadlem przeczytac co slychac i czytam
                oto wypowiedz jednej z uczestniczek, ktora zyczy komus "smierci w chorobie" za
                swoja krzywde. Oczom nie moglem uwierzyc, ale slowo sie rzeklo kobylka u plota.
                Zreszta nie tylko mnie zszokowala wypowiedz. Czyli kto byl pierwszy jajko czy
                kura? Niewazne teraz.

                Odniose sie jednak do tematu. Sprawa drugorzedna jest jakie panie A lub B
                wywoluja reakcje zwrotne u TwarzyAB lub odwrotnie. Mnie w moich rozwazaniach
                interesuje cos innego i tu niektorzy moga ze mna nie zgodzic sie w kwestii
                czystego pojmowania rzeczywistosci oraz sprzecznosci. Dla mnie sprawa
                pierwszorzedna jest rzeczywisty dowod na to, czy w ciagu ostatnich lat
                (nazwijmy go "okresem omawianym") nastapil rozwoj danej osoby/twarzy? Tzn. czy
                Twarz A, ktora wczesniej duzo mowila nabrala rzeczowosci Twarzy B, czy tez
                Twarz B stracila na jakosci na rzecz akceptowanej paplaniny? Roznice, ktore z
                czasem staja sie podobienstwami? Nie wiem, po porszu nie wiem, dywaguje, tak
                daleko nie zaszedlem jeszcze w swoim rozmyslaniach.

                Nie tak dawno spotkalem sie ze stwierdzeniem, ze piszac na forum mozna nauczyc
                sie pisac lepiej (jak widzisz nie wszystkich dotyczy, bo jak ja bylem
                tepocjuszem primitivo (swoja droga primitivo znakomite wino) tak pozostalem)),
                ale czy "lepsze pisanie" jest taka wartoscia, dla ktorej warto zrezygnowac z
                innych elementow np. z kontaktow z ludzmi? A co w sytuacji, ktora cytowal
                kardiolog "Coz z tego, ze ktos zna 25 jezykow, jesli w zadnym z nich nie ma
                cokolwiek do powiedzenia?"

                Added value/ Mehrwert czyli wartosc dodana. Jaka wartosc dodana uzyskaly lub
                stracily Panie i Twarze we wszystkich mozliwych konfiguracjach?

                Oto moje do Ciebie pytanie.

                M.S.
                • mathias_sammer ps 15.02.06, 16:36
                  Georg Wilhelm Friedrich Hegel

                  Eule der Minerva
                  "Wenn die Philosophie ihr Grau in Grau malt, dann ist eine Gestalt des Lebens
                  alt geworden, und mit Grau in Grau läßt sie sich nicht verjüngen, sondern nur
                  erkennen; die Eule der Minerva beginnt erst mit der einbrechenden Dämmerung
                  ihren Flug."
              • mmagda6 ze sie wtrace.... 15.02.06, 17:16
                dla mnie to proste.
                Pani A sie opedza i broni. Traktuje panow z rezerwa. Zanim pokaze co ma pod
                maska, chce sie upewnic, ze nie bedzie to kolejna znajomosc w wyniku ktorej,
                tylek jej stwardnieje. Stara sie w pierwszym momencie "odstraszyc" (moze
                doswiadczenia z toksycznego zwiazku - kat/ofiara?. Wyraznie masochistka nie
                jest). Twarda i cyniczna maska zdobyc jej nie mozna, ale jesli facet wart
                grzechu ;).....
                Pani B zdaje sie poluje i kusi. Prezentuje siebie, jak na kobiete na wydaniu
                przystalo, od jak najlepszej strony. Byc moze jest szczera i ufna a cynik czyms
                ja ujal. Wtedy wierzy, ze go zmieni hehehehe. Byc moze on po prostu
                lepiej "rokuje" i pani jest troche kuta...

                Natomiast, jesli spojrzec od strony kobiety na te historie to widac, ze z
                pacynkarza lepsze ziolko i moze od obu powinien dostac po nosie :p
                • mathias_sammer Re: ze sie wtrace.... 15.02.06, 17:19
                  O! Nareszcie jakis ciekawy wtret!:)



                  A co to znaczy dostac po nosie? Maja mu powiedziec: jestes beee, po czym zrobic
                  mu kolacje i powiedziec jaki jest kochany?:))))

                  M.S.
                  • mmagda6 Re: ze sie wtrace.... 16.02.06, 00:03
                    zupelnie nie!
                    wiesz... jak ja bym byla na miejscu pani A to:
                    1. poczulabym sie dotknieta ... nie wiem, czy miales wlamanie do swojego
                    mieszkania. Tam nawet ktos przychodzi sprzatac, ale wlam i wywalenie
                    wszystkiego na podloge, to co innego. Swiadomosc, ze ktos grzebal ruszal Twoje
                    rzeczy, analizowal co ile jest warte niesie wstretne uczucie. Trzeba to
                    przezyc, zeby zrozumiec, o czym mowie.
                    2. Duma. Nie stawalam nigdy do zawodow o niczyje wzgledy. Brzydze sie czyms
                    takim. I nigdy zadnego faceta nie porownywalam z drugim. A rozumiem, ze
                    nasz "bohater" robil to na biezaco. I panie rywalizowaly ze soba, chociaz o
                    sobie nie wiedzialy.
                    3. Tak. Zabolaloby mnie chyba bardzo, bo to zdrada chociaz jeszcze nic sie
                    jeszcze tak naprawde nie zaczelo. Jakie rokowania na przyszlosc?

                    Czyli pani A jest zalatwiona.

                    Pani B byc moze konsekwentnie bedzie mila i zyczliwa. Niech ja sobie bierze.
                    Jezeli bedzie chcial wsadzic ja pod but - moze mu to sie udac. W takiej
                    sytuacji pani A znalezc by sie nie chciala.
                    Jednak, skoro nie zrezygnowal ze znajomosci z pania A, w przedbiegach, kiedy ta
                    prezentowala jak napisales arogancje wobec panow, on moze nie byc typem
                    cynicznego drania. Tacy nie lubia "stawiajacych" sie kobiet. Ale mleko sie
                    wylalo. jw.
                    • kowianeczka Re: ze sie wtrace.... 16.02.06, 10:45
                      ************Mmagda6 ( i Mathias..), ciekawe spostrzezenia, ale... Nim zaczne
                      komentowac dorzuce uwage, iz zauwazylam cisnienie, zeby skomentowac MaskiAB.
                      Mathias, mysle, ze nie bedziesz wybiorczy, jesli zapragniesz dalej prowadzic
                      swoje ..wynurzenia:D Czy zapragniesz dzisiaj, bo czuje, ze wkrada sie len
                      pomalu w Twoje zyly nie wiem, ale dopisz, bo mnie tez interesuje ta artmetyka
                      zdarzen...

                      A teraz moje rozumienie na tzw. logike:


                      zupelnie nie!
                      wiesz... jak ja bym byla na miejscu pani A to:
                      1. poczulabym sie dotknieta ...

                      *********Nie bardzo rozumiem czym? Czy opisem jej postaci? Czy Pani A czego o
                      sobie nie wie lub siebie i swoich przez lata zaprezentowanych reakcji nie zna?

                      nie wiem, czy miales wlamanie do swojego
                      mieszkania. Tam nawet ktos przychodzi sprzatac, ale wlam i wywalenie
                      wszystkiego na podloge, to co innego.

                      *************Zanim zaczniesz stosowac przenosnie przeczytaj jeszcze raz co
                      zostano napisane. Ja czytam, ze M.S. pisze o znajomosciach internetowych. Osoby
                      pisujace w necie w miejscach publicznych (chyba, ze M.S. ma na mysli
                      korespondencje prywatna- musimy go zapytac)mowiace o sobie musza liczyc sie z
                      faktem, ze nia sa same. Jesli potrzebuja prywatnosci, intymnosci powinny
                      znajomosc przeniesc tam, gdzie jej wlasciwie miejsce. Niejednokrotnie z roznych
                      ust padalo stwierdzenie, ze odpowiedzialnoc za slowa, opisy, czy cytowane
                      fragmenty z zycia na forum PONOSIMY WYLACZNIE MY i musimy liczyc sie z
                      ewentualnoscia, ze nie kazdy zareaguje po naszej mysli. Natomiast jezeli
                      pragniemy zrozumienia, mamy potrzebe bycia wysluchanym to powinnismy zwierzac
                      sie osobom, do ktorych mamy zaufanie. Czasami popelniamy blad myslac, ze
                      trafilismy wlasnie na taka osobe, ale wciaz , powtarzam, to nasza
                      odpowiedzialnosc za odslanianie siebie i konsekwencje naszych czynow przypadna
                      tez nam w udziale. I jeszcze jedno wg moich doswiadczen: na pelne zaufanie,
                      ktore nie wychodzi poza wirtualne ramy, lecz jest w nich zatrzymane NIE MOZEMY
                      LICZYC, gdyz co najmniej 70 % wpisow jest nastawione jedynie na wywolanie
                      jakiejkolwiek reakcji zwrotnej u u drugiego czlowieka. Im szybciej zrozumiemy
                      te gorzka prawde tym lepiej dla nas i mniej zawiedzonych nadziei. Prowokacje
                      czynione sa czesto tylko po to, by sprawdzic granice wytrzymalosci upatrzonego
                      celu- kroliczka doswiadczalnego, nawet jesli obiekt jest przez nas lubiany lub
                      jestesmy do niego przyzwyczajeni i z nim zzyci.

                      Dlatego ja przy okazji Twoich slow jeszcze raz podkresle wlasna opinie, ze
                      NIGDY NIE ZGODZE SIE na wyolbrzymianie znaczenia forum, nadawaniu zapisanym
                      slowom znamion rzeczywistosci i stosowanie porownan typu "wlamanie do domu" "to
                      moj dom", "moj maz", "moje dziecko", "moja rodzina", "zjedlismy wspolny obiad w
                      restauracji", "pojechalismy razem na wczasy", gdy wpisy sa z zalozenia bajka

                      Tymczasem powinnismy zapytac tworce historii arytmetycznej czy rzeczywiscie
                      nastapilo wlamanie do prawdziwego domu pani A.


                      Swiadomosc, ze ktos grzebal ruszal Twoje
                      rzeczy, analizowal co ile jest warte niesie wstretne uczucie. Trzeba to
                      przezyc, zeby zrozumiec, o czym mowie.

                      ******** Odpowiedz powyzej. Dodam tylko tyle, ze tak jak inni maja prawo do
                      komentowania zapisanych slow na forum publicznym Pani A, tak Pani A miala i ma
                      prawo do komentowania slow innych. Warto zapytac M.S. czy Pani A byla bierna
                      postacia tej historii, czy tez dawala upust swoim odczuciom i opisom
                      sytuacji/osob na forum?


                      2. Duma. Nie stawalam nigdy do zawodow o niczyje wzgledy. Brzydze sie czyms
                      takim. I nigdy zadnego faceta nie porownywalam z drugim.

                      ********* Zgadzam sie w 100%. Od lat pisuje na forum i nigdy nie zdarzylo mi
                      sie dokonywac porownan wlasnego meza z innymi mezczyznami, jesli pisalam o moim
                      mezu to oni do niego sie przyrownywali...jesli juz, ale wierze, ze jednak nie-
                      bo tak mezczyzni nie czynia, czynia tak jednak kobiety. Co do tutejszego tematu
                      znow M.S. musialby napisac, czy dochodzilo do porownan Pan i kto te porownania
                      wykonynwal , na czyja korzysc lub niekorzysc?

                      A rozumiem, ze
                      nasz "bohater" robil to na biezaco. I panie rywalizowaly ze soba, chociaz o
                      sobie nie wiedzialy.

                      ******** Brak logiki w zdaniu drugim, co do pierwszego to sie zgodze, iz brzmi
                      sensownie: MaskaAB mogla dokonywac na biezaco porownan, mogla stymulowac pewne
                      zachowania- na tym od samego poczatku, a jesli nie od poczatku to pozniej (??
                      M.S. wyjasnij...M.S. zaczynam powoli wierzyc, ze tym potworem czyli Maska AB
                      jestes Ty...).

                      Nikt nie rywalizuje nie majac rywala czyli inaczej- zadna z pan nie mogla
                      rywalizowac wiedzac, ze nie ma potencjalnej osoby do rywalizacji. Bzdura
                      logiczna, ale podkreslilas pewne bardzo niezdrowe i niebezpieczne uczucie,
                      ktore zrodzilo sie w glowie MASKIAB. Otoz MaskaAB wiedzac o istnieniu Pani A i
                      Pani B, ktore nie wiedzialy o sobie (??? znow pytania do autora, trzeba
                      wyraznie potwierdzic)zaczela wierzyc, ze opanie rywalizuja o wzgledy Maski.
                      Przeczytaj prosze artykul w ostatnim Zwierciadle pt. "Zycie wewnetrzne".
                      Wczoraj przeczytalam w skroconej wersji elektronicznej i ten opis duzo mi dal
                      do myslenia. Polecil go M.S. i zaczynam znow zastanawiac sie dlaczego wlasnie
                      on kieruje mnie na takie a nie inne sciezki rozmyslan?


                      3. Tak. Zabolaloby mnie chyba bardzo, bo to zdrada chociaz jeszcze nic sie
                      jeszcze tak naprawde nie zaczelo. Jakie rokowania na przyszlosc?

                      *********Te czesc musze pozostawic MS, bo nie umiem sie odniesc bez uzywania
                      faktow.

                      Czyli pani A jest zalatwiona.

                      ********Wrecz przeciwnie! Kompletnie bledne przekonanie!




                      Pani B byc moze konsekwentnie bedzie mila i zyczliwa. Niech ja sobie bierze.

                      ********Daleko posuniety wniosek w braniu lub odrzucaniu kogokolwiek.


                      Jezeli bedzie chcial wsadzic ja pod but - moze mu to sie udac. W takiej
                      sytuacji pani A znalezc by sie nie chciala.

                      ***** Znow zbyt daleko plynacy wniosek.


                      Jednak, skoro nie zrezygnowal ze znajomosci z pania A, w przedbiegach, kiedy ta
                      prezentowala jak napisales arogancje wobec panow, on moze nie byc typem
                      cynicznego drania. Tacy nie lubia "stawiajacych" sie kobiet. Ale mleko sie
                      wylalo. jw.

                      ********Nigdzie nie przeczytalam, ze MAska AB z czegokolwiek rezygnowala to raz
                      lub inaczej nigdzie nie przeczytalam, ze Maska A wlasnie NIE zrezygnowala z
                      Pani A?
                      Natomiast przeczytalam w Twoich wywodach, ze opis sytuacyjny stal sie dla
                      Ciebie jako czytelniczki prawdziwym zyciem, z realnymi znamionami domu,
                      wspolnego zycia, zdrady, rezygnacji z kogos na rzecz kogos itd itp. Fajnie, ze
                      bierzesz udzial w rozmowie i pisz dalej, ale nie insynuuj nam , ze opisywane
                      zycie dzieje sie naprawde , bo nic na ten temat nie wiemy. Mam nadzieje, ze
                      dowiemy sie od autora.

                      pozdrawiam,

                      kowianeczka
                      • mathias_sammer Re: ze sie wtrace.... 16.02.06, 12:32
                        ************Mmagda6 ( i Mathias..), ciekawe spostrzezenia, ale... Nim zaczne
                        komentowac dorzuce uwage, iz zauwazylam cisnienie, zeby skomentowac MaskiAB.
                        Mathias, mysle, ze nie bedziesz wybiorczy, jesli zapragniesz dalej prowadzic
                        swoje ..wynurzenia:D Czy zapragniesz dzisiaj, bo czuje, ze wkrada sie len
                        pomalu w Twoje zyly nie wiem, ale dopisz, bo mnie tez interesuje ta artmetyka
                        zdarzen...

                        --jestem

                        A teraz moje rozumienie na tzw. logike:


                        zupelnie nie!
                        wiesz... jak ja bym byla na miejscu pani A to:
                        1. poczulabym sie dotknieta ...

                        *********Nie bardzo rozumiem czym? Czy opisem jej postaci? Czy Pani A czego o
                        sobie nie wie lub siebie i swoich przez lata zaprezentowanych reakcji nie zna?

                        --Pani A jest psychicznie chora i zawsze bedzie dotknieta nawet wiadomosciami z
                        pierwszych stron gazet. Lubi by o niej dobrze mowiono inicjujac rozmowy, wiec
                        bedziemy o niej dobrze mowic. Jest jednak czlowiekim chorym- prosze wiec o
                        wyrozumialosc dla niej.

                        nie wiem, czy miales wlamanie do swojego
                        mieszkania. Tam nawet ktos przychodzi sprzatac, ale wlam i wywalenie
                        wszystkiego na podloge, to co innego.


                        ---Nie nie miala. zanjomosc z netu _nigdy_ nie zostal przenisieiona do zycia w
                        realu , mimo, ze uplynelo juz 6lat od zawarcia znajomosci.
                        *************Zanim zaczniesz stosowac przenosnie przeczytaj jeszcze raz co
                        zostano napisane. Ja czytam, ze M.S. pisze o znajomosciach internetowych. Osoby
                        pisujace w necie w miejscach publicznych (chyba, ze M.S. ma na mysli
                        korespondencje prywatna- musimy go zapytac)mowiace o sobie musza liczyc sie z
                        faktem, ze nia sa same. Jesli potrzebuja prywatnosci, intymnosci powinny
                        znajomosc przeniesc tam, gdzie jej wlasciwie miejsce. Niejednokrotnie z roznych
                        ust padalo stwierdzenie, ze odpowiedzialnoc za slowa, opisy, czy cytowane
                        fragmenty z zycia na forum PONOSIMY WYLACZNIE MY i musimy liczyc sie z
                        ewentualnoscia, ze nie kazdy zareaguje po naszej mysli. Natomiast jezeli
                        pragniemy zrozumienia, mamy potrzebe bycia wysluchanym to powinnismy zwierzac
                        sie osobom, do ktorych mamy zaufanie. Czasami popelniamy blad myslac, ze
                        trafilismy wlasnie na taka osobe, ale wciaz , powtarzam, to nasza
                        odpowiedzialnosc za odslanianie siebie i konsekwencje naszych czynow przypadna
                        tez nam w udziale. I jeszcze jedno wg moich doswiadczen: na pelne zaufanie,
                        ktore nie wychodzi poza wirtualne ramy, lecz jest w nich zatrzymane NIE MOZEMY
                        LICZYC, gdyz co najmniej 70 % wpisow jest nastawione jedynie na wywolanie
                        jakiejkolwiek reakcji zwrotnej u u drugiego czlowieka. Im szybciej zrozumiemy
                        te gorzka prawde tym lepiej dla nas i mniej zawiedzonych nadziei. Prowokacje
                        czynione sa czesto tylko po to, by sprawdzic granice wytrzymalosci upatrzonego
                        celu- kroliczka doswiadczalnego, nawet jesli obiekt jest przez nas lubiany lub
                        jestesmy do niego przyzwyczajeni i z nim zzyci.

                        Dlatego ja przy okazji Twoich slow jeszcze raz podkresle wlasna opinie, ze
                        NIGDY NIE ZGODZE SIE na wyolbrzymianie znaczenia forum, nadawaniu zapisanym
                        slowom znamion rzeczywistosci i stosowanie porownan typu "wlamanie do domu" "to
                        moj dom", "moj maz", "moje dziecko", "moja rodzina", "zjedlismy wspolny obiad w
                        restauracji", "pojechalismy razem na wczasy", gdy wpisy sa z zalozenia bajka

                        Tymczasem powinnismy zapytac tworce historii arytmetycznej czy rzeczywiscie
                        nastapilo wlamanie do prawdziwego domu pani A.

                        --Powtorze, nikt z zanotowanych osob z forum nie przekroczyl progu domu Pani A,
                        bo jak dotad nie znazl sie chetny, by ja odwiedzic.


                        Swiadomosc, ze ktos grzebal ruszal Twoje
                        rzeczy, analizowal co ile jest warte niesie wstretne uczucie. Trzeba to
                        przezyc, zeby zrozumiec, o czym mowie.



                        ---jej rzeczy sa w domu, forum to forum- zgadzam sie z powyzyszym kowianeczki.

                        ******** Odpowiedz powyzej. Dodam tylko tyle, ze tak jak inni maja prawo do
                        komentowania zapisanych slow na forum publicznym Pani A, tak Pani A miala i ma
                        prawo do komentowania slow innych. Warto zapytac M.S. czy Pani A byla bierna
                        postacia tej historii, czy tez dawala upust swoim odczuciom i opisom
                        sytuacji/osob na forum?


                        2. Duma. Nie stawalam nigdy do zawodow o niczyje wzgledy. Brzydze sie czyms
                        takim. I nigdy zadnego faceta nie porownywalam z drugim.

                        ********* Zgadzam sie w 100%. Od lat pisuje na forum i nigdy nie zdarzylo mi
                        sie dokonywac porownan wlasnego meza z innymi mezczyznami, jesli pisalam o moim
                        mezu to oni do niego sie przyrownywali...jesli juz, ale wierze, ze jednak nie-
                        bo tak mezczyzni nie czynia, czynia tak jednak kobiety. Co do tutejszego tematu
                        znow M.S. musialby napisac, czy dochodzilo do porownan Pan i kto te porownania
                        wykonynwal , na czyja korzysc lub niekorzysc?

                        --tez tego nie robie, bo moja zona jest dla mnie swietoscia. Kobieta porownuje
                        sie do drugiej tylko wtedy, gdy ma zanizone poczucie wlasnej wartosci.

                        A rozumiem, ze
                        nasz "bohater" robil to na biezaco. I panie rywalizowaly ze soba, chociaz o
                        sobie nie wiedzialy.

                        ******** Brak logiki w zdaniu drugim, co do pierwszego to sie zgodze, iz brzmi
                        sensownie: MaskaAB mogla dokonywac na biezaco porownan, mogla stymulowac pewne
                        zachowania- na tym od samego poczatku, a jesli nie od poczatku to pozniej (??
                        M.S. wyjasnij...M.S. zaczynam powoli wierzyc, ze tym potworem czyli Maska AB
                        jestes Ty...).

                        --Na to pytanie nie odpowiem, lamiglowka bylaby za prosta. Glowkuj dalej:))

                        Nikt nie rywalizuje nie majac rywala czyli inaczej- zadna z pan nie mogla
                        rywalizowac wiedzac, ze nie ma potencjalnej osoby do rywalizacji. Bzdura
                        logiczna, ale podkreslilas pewne bardzo niezdrowe i niebezpieczne uczucie,
                        ktore zrodzilo sie w glowie MASKIAB. Otoz MaskaAB wiedzac o istnieniu Pani A i
                        Pani B, ktore nie wiedzialy o sobie (??? znow pytania do autora, trzeba
                        wyraznie potwierdzic)zaczela wierzyc, ze opanie rywalizuja o wzgledy Maski.
                        Przeczytaj prosze artykul w ostatnim Zwierciadle pt. "Zycie wewnetrzne".
                        Wczoraj przeczytalam w skroconej wersji elektronicznej i ten opis duzo mi dal
                        do myslenia. Polecil go M.S. i zaczynam znow zastanawiac sie dlaczego wlasnie
                        on kieruje mnie na takie a nie inne sciezki rozmyslan?


                        --Jest inteligentny. Glowkuj dalej:)))

                        3. Tak. Zabolaloby mnie chyba bardzo, bo to zdrada chociaz jeszcze nic sie
                        jeszcze tak naprawde nie zaczelo. Jakie rokowania na przyszlosc?

                        --Nie mozna zdradzic kogos, kogo nie widzialo sie na oczy, nie pozostaje w
                        zwiazku, nigdy nie dotknelo sie, nawet nie zna sie prawdziwego imienia. A busrd-
                        prosze nie psiac absurdow- to dobre dla dzieci w przedszkolu.



                        *********Te czesc musze pozostawic MS, bo nie umiem sie odniesc bez uzywania
                        faktow.

                        Czyli pani A jest zalatwiona.

                        ********Wrecz przeciwnie! Kompletnie bledne przekonanie!

                        --jestes zbyt pozytywna i tolerancyjna w stosunku do Pani A.



                        Pani B byc moze konsekwentnie bedzie mila i zyczliwa. Niech ja sobie bierze.

                        ********Daleko posuniety wniosek w braniu lub odrzucaniu kogokolwiek.
                        --wyjansilem wczesniej.

                        Jezeli bedzie chcial wsadzic ja pod but - moze mu to sie udac. W takiej
                        sytuacji pani A znalezc by sie nie chciala.

                        ***** Znow zbyt daleko plynacy wniosek.
                        --j.w.

                        Jednak, skoro nie zrezygnowal ze znajomosci z pania A, w przedbiegach, kiedy ta
                        prezentowala jak napisales arogancje wobec panow, on moze nie byc typem
                        cynicznego drania. Tacy nie lubia "stawiajacych" sie kobiet. Ale mleko sie
                        wylalo. jw.

                        --A dlaczego mialby rezygnowac z wirtualnej znajomosc, ktora przydaje mu
                        komplementow? Nie bylby facetem.

                        ********Nigdzie nie przeczytalam, ze MAska AB z czegokolwiek rezygnowala to raz
                        lub inaczej nigdzie nie przeczytalam, ze Maska A wlasnie NIE zrezygnowala z
                        Pani A?
                        Natomiast przeczytalam w Twoich wywodach, ze opis sytuacyjny stal sie dla
                        Ciebie jako czytelniczki prawdziwym zyciem, z realnymi znamionami domu,
                        wspolnego zycia, zdrady, rezygnacji z kogos na rzecz kogos itd itp. Fajnie, ze
                        bierzesz udzial w rozmowie i pisz d
                        • mmagda6 Re: ze sie wtrace.... 16.02.06, 13:29
                          widze, ze weszlam w Wasza dyskusje nie do konca przygotowana i byc moze nie
                          doczytalam wszsytkiego. Teraz zauwazylam, ze pominelam wczesniej jeden
                          interesujacy post Mathiasa. Oczywiscie, ze mieszamy real z siecia. Oczywiscie,
                          ze wystawiamy oceny w zaleznosci od nastawienia do rzeczywistosci. A moje
                          wczoraj bylo okropne.
                          Juz sie nie solidaryzuje z pania A, bo skoro ona 6lat bez seksu to normalna byc
                          nie moze :)
                          Nie bede juz dlubac w Waszej misternej ukladance, mimo przyzwolenia, za ktore
                          bardzo dziekuje.
                          pozdrawiam
                          • mathias_sammer Re: ze sie wtrace.... 16.02.06, 13:36
                            Prosze bardzo.

                            M.S.
          • mathias_sammer Re: M:S. 15.02.06, 16:14
            Kowianeczko, kazda jednostka ludzka posiada przeciwstawne cechy, nie w tym
            rzecz. Zaraz wyjasnie w czym tylko przeskocze do stosownego wynurzenia.

            M.S.
    • kohol Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 14.02.06, 14:11
      Podobieństw - poglądów, dążeń, wartości, osobowości.
      Zainteresowania - dobrze by było, gdyby mieli trochę podobnych i trochę
      uzupełniających się :)
      • stephen_s Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 11:39
        Słusznie :)
        • searena Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 11:43
          Zgadzam się w całej rozciągłości :) Trzeba miec wspólną płaszczyznę porozumienia
          + jakieś cechy odmienne, żeby ten partner był dla nas ciekawy i wzbogacał nasz
          świat swoją osobowością. Ale osoby diametralnie różne nie dogadają się ze sobą,
          to mżonki. Z takich charakterów wychodzą tylko dobre romanse i to na krótko.
          • searena Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 11:44
            mrzonki
          • kowianeczka Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 11:48
            Searena,

            a nie sadzisz, ze dwoje ludzi w zwiazku, udanym zwiazku , bo o taki nam w
            opowiesci chodzi (kohol o lajdakach niech pisze gdzie indziej:))POWINNO
            WZAJEMNIE SIE INSPIROWAC, NAPEDZAC, WYZWALAC W SOBIE POZYTYWNE EMOCJE, anie
            odbierac sobie chec do zycia, motywacje, bo cokolwiek nie zrobia bedzie zawsze
            zle?
            • searena Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 16:36
              No oczywiście że sądzę!! A gdzieś napisałam inaczej??
      • kohol O! Tutaj, Kowianeczko, nie piszę o łajdakach :) nt 15.02.06, 12:06

    • caprissa Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 17:36
      Tak kochający to samo, szukaja takich samych. Wtedy jets i lepsze porozumienie,
      ale i tak czlowiek czuje wieksze złaczenie. W koncu druga połowka czyli ktos
      jak połowa nas. Nie taki sam, inny, ale połowa nas, mam nadzieje ze rozumiecie:P
      • mathias_sammer Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 17:54
        Mysle, ze tak, Hegel tez zrozumial:)

        M.S.
        • caprissa Re: czy nie sadzicie- podobienstwo 15.02.06, 17:57
          :)
          zrozumienie - dialog serc to podstawa:)
        • boski.zawodowiec powiedz ze o tej alpepe! 16.02.06, 13:30

          • mathias_sammer Re: powiedz ze o tej alpepe! 16.02.06, 13:37
            A co za malo jeszcze o niej piszesz? Hehehe

            M.S.
            • boski.zawodowiec ona ponoc nie stara panna:) 16.02.06, 13:39

              • mathias_sammer Re: ona ponoc nie stara panna:) 16.02.06, 13:44
                Czytalem, podobno nie.

                M.S.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka