Dodaj do ulubionych

Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna?! ;)

16.02.06, 22:53
mam wspanialego chlopaka, bardzo go kocham, on mnie tez (a przynajmniej tak
twierdzi;))
ale jest jedna rzecz, ktora mnie wkurza, mianowicie - on poszedl na studia,
gdzie - wiadomo - poznal wielu ludzi... i Ją
Ona zaprasza go do siebie do akademika, ciagle chce z nim gadac, wysyla mu
swoje zdjecia, chce KONIECZNIE wlasnie z Nim wchodzic na egzaminy, namawia go
do WSPOLNEGO upicia sie z okazji zdanej sesji, ciagle podkresla jak to bardzo
go lubi, a kiedy byl na nia zly, bo nie oddala mu ksiazki na czas "dasala
sie", ze jest na nia obrazony... a mnie juz krew zalewa, zwlaszcza, ze to
chyba jego "ulubiona" kolezanka i ciagle mi o niej mowi
nie znam jej, ale jestem cholernie zazdrosna, bo moja "koieca intuicja" cos mi
podpowiada
on podsmiewa sie z moich podejrzen, mowi, ze ona tak po kolezensku tylko...

chyba nie ma racji!
jak myslicie dziewczyny? chce sie dobrac do Mojego NiemalMeza?
jesli tak to... po jabolu dla żuli mieszkajacych niedaleko akademika i sprawa
zalatwiona:P oczywiscie zartuje, ale czuje sie zagrozona, choc wiem, ze On
bardzo mnie kocha.
Obserwuj wątek
    • yebbur Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 22:54
      Da sie skusic predzej czy pozniej:)
      • marymaid Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 22:59
        straszysz, czy naprawde tak uwazasz?
        • yebbur Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 23:00
          Skoro chetnie chodzi to sie skusi, nie ma szans:)
        • zanilk Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 23:00
          jeśli razem piją to nie ma co straszyć.
          ---
          od straszenia są duchy.
          • marymaid Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 23:01
            hehe, ale on odmowil:P
            • zanilk Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 23:02
              nie robiłabym hehe.pewnych rzeczy w końcu jej nie odmówi.
              ---
              hehe?
              • marymaid Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 23:05
                az go nie chce puszczczac na praktyki

                mowie - dac jabola menelom i po klopocie:P
                • zanilk Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 23:09
                  dużo tych jaboli będzie,bo co?
                  ---
                  wytłuczesz wszystkie panny w zasięgu wzroku?
                  • marymaid Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 23:15
                    a co? chcesz partycypowac w owej akcji?:D
                    • zanilk Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 23:15
                      bynajmniej,ale sądzę że masz głupią strategię działania.
                      • marymaid Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 23:20
                        wiesz, nie pisze tego na powaznie, jestem daleka od rozwiazan silowych:) nie
                        jestem jedna z tych agresywnych "panien", co potrafia sie rzucac o swojego
                        Ukochanego, ba! nawet za wlosy pociagnac i tipsa sobie zlamac:P po prostu nie
                        wiem, co moge zrobic w takiej sytuacji, czuje sie bezradna i zagrozona, bo nie
                        zycze sobie, zeby jakas obca dziewczyna dostawiala sie do mojego faceta.

                        mam troche kompleksow na tym punkcie, bo ja sie w tym roku na studia nie
                        dostalam, a ona tak i boje sie, ze po prostu on pewnego dnia stwierdzi, ze "ona
                        jest bardziej wartosciowa".
                        • zanilk Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 23:25
                          polecam rozmowę.
                          • marymaid Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 23:28
                            no wlasnie, niestety mi to nic nie daje, sama zyje w przekonaniu o swoim braku
                            wartosci, bo wszyscy wokolo sie podostawali, a ja nie.

                            ale nie o to w tym wszystkim chodzi - tylko o to, co zrobic z ta felerna dziewucha!
                            • sumire Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 17.02.06, 00:14
                              Chyba niewiele da się zrobić...
                              A od jak dawna się znacie, ty i facet?
                              • marymaid Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 17.02.06, 00:19
                                jestesmy ze soba od ponad roku.
                                • sumire Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 17.02.06, 00:37
                                  Wzdych. Cóż, trzymam kciuki, ale mając ciągle świeżo w pamięci klimaty akademickie, na twoim miejscu zrobiłabym sobie backup...
        • ewelina23-20 Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 17.02.06, 09:45
          myśle ,że ona ma jakieś zamiary względem niego. A jego to najwyrażniej
          rajcuje;)
    • au.lait Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 23:19
      Uważałabym.
      Mówią, że facet to wielce promiskuityczna bestia jest.
      A jak jeszcze trafi na promiskuitycznie nastawioną "koleżankę"...
      Z tego może się urodzić niekoniecznie co dobrego ;-//
      • olalinda Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 23:31
        Widze,ze masz problem,ale nikt tu nie chce Ci pomoc,a wrecz odwrotnie chca
        jeszcze bardziej Cie dobic!zastanawiam sie po co to forum jest?myslalam,ze po to
        aby sie wyzalic i uzyskac jakas madra rade?a wy mowicie dziewczynie ze i tak ja
        zdradzi!zeby Cie pocieszyc powiem Ci,ze nie dziwie Ci sie ze jestes zazdrosna o
        nia,to normalne w takiej sytuacji,ja tez nie raz juz bylam zazdrosna o kolezanki
        mojego chlopaka,ktore byly dla niego milutkie i bardzo "pomocne".Choc wiedzialam
        ze jest on w porzadku i nie dawal mi zadnych powodow abym mogla byc zazrosna,to
        i tak szlak mnie trafial.Nie wiem czy moge Ci udzielic rady,bo nie ma chyba
        jakiegos sposobu na to.Jesli go kochasz zaufaj mu,bo jak bedziesz mu robic
        wyrzuty,bedzie jeszcze gorzej,uwierz mi.I nie zaczynaj sie do niej porownywac,ze
        jest w czyms lepsza od Ciebie,bo sie zadreczysz.Pomysl sobie ze to Ciebie wybral
        i Ciebie wlasnie pokochal taka jaka jestes:)i powtarzaj to sobie jak Ci bedzie
        zle.pozdrawiam.
        • marymaid Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 23:34
          bardzo Ci dziekuje, Olu za mile slowa i zrozumienie:)
          Zostanie Ci to wynagrodzone (byle nie w dzieciach, chyba, ze chcesz;))
        • au.lait Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 23:39
          Każdy radzi, jak potrafi. Na miarę tego, co wie i ewentualnie zdarzyło mu się
          przeżyć. Jeszcze inna sprawa jest taka, że porada dla obcej osoby nigdy w
          dziesionę nie będzie trafiona (zwłaszcza via net, dontjatink?).
          Ty ją na głaski chcesz brać. No ok, też można.
          Ja mówię, że nie od rzeczy jest jej podejrzliwość.
          Nie sensowniejsze jest z konkretu uderzenie, trzeźwe, żeby potem rozczarowania
          większego nie było? Tym bardziej, że ewidentnie marymaid w temacie "koleżanek"
          świezynka jest.. ;/
          • marymaid Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 23:43
            jestem bardzo wdzieczna za wszystkie odpowiedzi, zwlaszcza, ze faktycznie nigdy
            jeszcze mnie cos takiego nie spotkalo. Wierze mu, jestesmy ze soba nie od
            dzisiaj, wiem, ze mnie kocha (chyba, ze uprawia wieeeeelka gre pozorow). tylko
            czy nie zechce miec kogos lepszego?

            Chociaz i tak najbardziej mnie deneruwje mnie w tym wszystkim Jej postawa.
            • au.lait Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 23:49
              Mary, masz rację.
              W tym temacie o faceta najmniej się rozchodzi.
              Nie byłoby koleżanki, nie byłoby problema.
              (znaczy: nie poczytuj powyższego za inspirę do likwidacji kogokolwiek;)

              I wiesz co, cholera, pogadaj z facetem.
              Pewnie zbagatelizuje sprawę, ale niech wie, że masz wątpliwości.
              A jak będzie ignorował, że martwi cię ta zażyłość koleżeńska, to już trochę to
              nieteges wyglądać będzie z jego strony... ;//
              (na mondrzsejszom poradem mię nie stać, bo my się Mary nie znamy;)
              • marymaid Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 23:54
                oj, ja bym ja chetnie zlikwidowala;)

                bardzo Ci dziekuje... postaram sie z nim o tym porozmawiac (bo dotychczas
                robilam to przez "zarty"). wiem, ze gdyby taka sytuacja zaistanialaby z mojej
                strony, to bylby klops i wieeeelka zazdrosc

                ale chyba musze sie w sobie zebrac i mu o tym powiedziec... tylko co to da?
                mozliwe, ze po prostu przestanie o tym mowic, a ona ciagle bedzie "robic"
                swoje... :(
                • au.lait Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 17.02.06, 00:15
                  Mary, musisz. Jak nie dla wyczyszczenia relacji między Tobą a facetem, to zrób
                  to dla spokoju sumienia i tyle. W sumie od tematu nie uciekniesz, a może się
                  tylko sprawa nasilić (uprzedzam tylko lojalnie, bo przerabialam, jeśli są
                  bardzo dobrymi znajomymi, przyjaciółmi wręcz, facet zbagatelizuje twoje
                  wątpliwości - bo on nie widzi problemu.. do tego, żeby go dostrzec, trza
                  neutralnego kogoś, z boku się przyglądającego, takiego jak ty właśnie..). W
                  każdym razie, nie miej stracha, pogadaj. I kropa.


                  (i taka ogólna rada na koniec: "nigdy nie wierz facecie";) a poza tym, trzymaj
                  sie kobieto, dobrze będzie!)
    • maxima10 Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 23:37
      Najwyrazniej upatrzyla sobie twojego chlopaka i robi co moze by ci go odebrac.
      Nie badz glupia rozgon towarzystwo!
      • olalinda Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 23:54
        Nie ma za co:)Nie radze Ci zebys nic nie robila,bo jesli czujesz ze
        ta"kolezanka" naprawde przegina,to powinnas dzialac.Ale nie mowie tu o glupim
        dzialaniu,typu wysylaniu jej jakis pogruzek itp.Moze powiem Ci na moim
        przykladzie,ja tez bylam kiedys zazdrosna o kolezanke ze szkoly mojego
        chlopaka,mial akurat spotkanie klasowe na ktore przyszlo pare osob z jego klasy
        w tym wlasnie ona,wiec ruszylam do "akcji":)Wystoilam sie,wybralam sie z moja
        kolezanka do tej knajpy,u nas jest malo knajp,a chlopakowi powiedzialam ze w
        innych akurat nie bylo miejsc:)kocha wiec uwierzyl:)I w sumie nie robilam nic
        wielkiego,poprostu popatrzyla sobie na to jak moj chlopak mnie przytula,caluje i
        jacy jestesmy szczesliwi i ze wogole nie ma przy mnie szans i od tej pory
        naprawde jej zapaly opadly,az wkoncu znalazla sobie chlopaka i dala sobie spokoj
        z moim:)
        • marymaid Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 16.02.06, 23:58
          calkiem dobry pomysl! wiem, ze niedlugo beda sie spotykac chyba jakas grupa
          (coprawda Moj Ukochany prezentuje czasem taka filozofie, ze jak ja gdzies nie
          ide - a nie pojde, bo bym sie zle czula - to nie idzie sam), ale pewnie tym
          razem pojdzie!!! hehe, alez mam ochote na ow szatanski plan ]:->
          • olalinda Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 17.02.06, 00:07
            To ciesz sie,ze moglam Ci jakos doradzic i mam nadzieje,ze poskutkuje,u mnie
            poskutkowalo:)A poza tym czytalam kiedys o zazdrosci i podobno bierze sie z
            braku pewnosci siebie i powiem Ci,ze cos w tym jest:)ja odkad pozbylam sie
            wiekszosci swoich kompleksow czuje sie lepiej,jestem pewniejsza siebie i jak
            jakas "kolezanka" probuje poderwac mojego chlopaka,poprostu namietnie go caluje
            i patrze nania tak jakbym miala powiedziec,hej popatrz na mnie i na siebie-nie
            masz szans:)owszem jest to dobra metoda ale nie zawsze skutkuje,bo czasem mam
            gorsze dni i faktycznie bywam zazdrosna,ale tego chyba nigdy sie nie
            uniknie,poza tym ktos kiedys powiedzial ze nie ma milosci bez
            zazdrosci!pozdrawiam Cie i zycze powodzenie,odezwij sie jak sie uda:)
      • mmagda6 jakie upatrzyla? co Ty gadasz? 17.02.06, 08:22
        zadne upatrzyla, tylko lubi go jak kumpla. NIe chce martwic autorki watku, ale
        podejrzewam,ze ten jej chlopak ma duza slabosc do swojej kolezanki. Czeka moze
        na chwile dostepnosci? Moze i prowadza rozmowy typu: "Duszko, nie ustapie ci
        miejca ale usiac mi na kolanach. Nic ci nie bede robil." "-Jak nic nie
        zamierzasz mi robic, to po co mam siadac?"
        Rada? Chyba lapanie za gardlo w tym momencie moze byc ryzykowne. Przeczekac
        albo zmienic chlopaka.
    • mukowiscydoza Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 17.02.06, 06:26
      wiesz,twoj facet jest chyba typem otwartego kumpla/dobrego sluchacza/zawsze
      gotowego przyjaciela. i nic nie zrobisz z jego znajomoscia, a nawet nie warto.
      dopoki nic sie nie dzieje, a wszystko siedzi wylacznie w twojej glowie - nie ma
      co do meczyc i chyba musisz dacsobie rade sama ze soba:-)
    • mia_mala Poznaj swojego wroga. 17.02.06, 08:47
      Popros, zeby was sobie przedstawil, skoro jest jego najlepsza kolezanka, to
      powinna byc i twoja. No i pokaż lasce, ze to TWÓJ mężczyzna. Ale ja bym
      niekoniecznie robiła jakieś podchody z przychodzeniem do tej samej knajpy, bo
      twój man może się wkurzyć, że jesteś zazdrosna i go szpiegujesz. Zrobisz mu
      obciach przed grupą i sama bedziesz sie czuła niezrecznie. Zrob to bardziej
      kameralnie. Umowcie sie gdzies razem. Moze w 3 - 5 osob. I wtedy dzialaj.
      POWODZENIA. Szkoda by bylo, zeby go skusila.
      • mmagda6 Re: Poznaj swojego wroga. 17.02.06, 09:11
        mia_mala napisała

        >Szkoda by bylo, zeby go skusila.

        jakby chciala, to dawno by skusila.
        • mia_mala Re: Poznaj swojego wroga. 17.02.06, 09:43
          Widocznie nie masz szczęścia do facetów. Mogę cię zapewnić, że istnieją
          mężczyźni, którzy się skutecznie potrafią opierać takim "koleżankom". Poza tym
          żadna kobieta nie jest pięknością uniwersalną. Nie każdemu się spodoba.
          • mmagda6 Re: Poznaj swojego wroga. 17.02.06, 11:28
            mia_mala napisała:

            > Widocznie nie masz szczęścia do facetów. Mogę cię zapewnić, że istnieją
            > mężczyźni, którzy się skutecznie potrafią opierać takim "koleżankom". Poza
            tym
            > żadna kobieta nie jest pięknością uniwersalną. Nie każdemu się spodoba.

            Myslisz zupelnie innymi kategoriami, niz ja. Moze dlatego sie nie rozumiemy.
            Otoz bywaja dziewczyny, dla ktorych nie jest jedynym celem w zyciu "skuszenie"
            faceta. Maja go za kumpla. Brata. Zabijaja smiechem, jesli on inna relacje
            zasugeruje. Co to jest za facet, ktory zgadza sie spotykac z dziewczyna, tylko
            dlatego, ze ona go zaczepia? Taki wszystkimdajek? Jezeli to jest opisany typ,
            to autorka watku bedzie cale zycie miala problem, bo zawsze bedzie pojawiac sie
            jakas "potrzebujaca", ktorej nie bedzie umial odmowic albo bedzie chcial sie
            opierac. I ta dziewczyna naprawde nie jest wrogiem tego zwiazku. Natomiast
            pokazywanie jej "czyj to chlop" moze skonczyc sie osmieszeniem w najlepszym
            wypadku, wiesz?
            Jest na to rada. Zamurowac faceta w piwnicy i dokarmiac przez male okienko.
            • mia_mala Re: Poznaj swojego wroga. 17.02.06, 12:11
              Masz racje - myślimy zupełnie innymi kategoriami. Pewnie dlatego się z tobą nie
              mogę zgodzić. Być może trochę się zagalopowałam z tym pokazywaniem "czyj to
              facet". Przede wszystkim powinna porozmawiać ze swoim facetem i wyjaśnić mu, co
              ją niepokoi. A zachowanie tej dziewczyny opisane (być może tendencyjnie) przez
              autorkę wątku uważam za typowy podryw. Przed czyms takim broniłabym swojego
              związku, gdyby mi zalezalo (stąd to pokazywanie JEJ, zeby się trzymała z
              daleka. Bo faceci często nie odróżniają kokieterii od czysto kupelskiej
              sympatii - zwłaszcza jeśli zdradzanie im nie w głowie.

              >Natomiast
              > pokazywanie jej "czyj to chlop" moze skonczyc sie osmieszeniem w najlepszym
              > wypadku, wiesz?

              - dlatego właśnie sugerowałam, żeby to pokazywanie odbyło się w gronie
              zainteresowanych. Ale masz rację - nie każda dziewczyna potrafi to "naturalnie"
              przeprowadzić. Ja bym postawiła na rozmowe z moim facetem i ewentualne
              ultimatum "ona albo ja", gdyby ich kolezenstwo w moim odczuciu posunelo sie za
              daleko.
              • sumire Re: Poznaj swojego wroga. 17.02.06, 12:14
                Ojej, nie powiedziałabym, że nie odróżniają kokieterii od sympatii ;) ale to
                może ja trafiam na inteligentnych facetów.
              • mmagda6 Re: Poznaj swojego wroga. 17.02.06, 12:21
                oczywiscie, ze odrzucilam te opowiesci o wyraznym podrywaniu. Gdyby byly
                prawdziwe, chlopak sam powinien unikac tej znajomosci, bez ingerencji swojej
                dziewczyny. Widocznie jej zachowania nie traktuje jak "podrywania". Paniala?
                • mia_mala Re: Poznaj swojego wroga. 17.02.06, 12:24
                  No widzisz, a ja nie odrzuciłam. Bo znam takie laski, które podrywają cudzych
                  facetów i znam facetów, którzy ewidentnego podrywania jako podryw nie
                  odbierają. Dlatego trzeba im na podryw oczy otworzyc, a lasce dac do
                  zrozumienia, ze jak ma chcice to nie spada gdzie indziej. Poniala?
                • mia_mala Re: Poznaj swojego wroga. 17.02.06, 12:29
                  Jeszcze jedno. Wielu ludzi - zarowno mężczyzn, jak i kobiet - lubi być
                  podrywanym, bo to im dobrze robi na ego. Więc on może nawet widzi, co jest
                  grane, ale nie chce tego wcale przerywac.
    • qw994 Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 17.02.06, 09:59
      Zawsze zaczyna się od kolegowania się. W moim przypadku było tak samo. Miej się
      na baczności. Może jestem skażona swoim doświadczeniem, więc nie patrzę na to
      obiektywnie, ale wiem, że gdyby zdarzyła się mi opisywana przez ciebie
      sytuacja, to postawiłam sprawę na ostrzu noża, czyli albo "kolegowanie" z
      przemiłą koleżanką, albo ja.
    • bitch.with.a.brain Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 17.02.06, 10:21
      jeśli cię kocha,a dziewczyna nie wygląda na gwałcicielke to nie masz powodów do
      obaw:)Jeśli tylko ona ma ochote to do niczego nie dojdzie.A jeśli on da sie
      skusić to znaczy,że słusznie zatrzymaliście sie na etapie niemal-małżeństwa.
      Dalej byłoby tylko gorzej
      • malta20 a mój mąż... 17.02.06, 11:36
        Też miał taką "przyjaciółkę" z którą i ja się kumplowałam dobrych kilka lat. Coś
        przeczuwałam, nawet pytałam ją wprost czy ona czegoś nie czuje do mojego
        (jeszcze wtedy) chłopaka-oczywiście się wyparła (nie jest w jej typie itd.) W
        końcu powiedziała mu że go kocha, chciała żeby ze mną zerwał. Jednak jej się nie
        udało. Nie nawidze takich wrednych szmat co się uganiają za cudzymi facetami!
        • bitch.with.a.brain Re: a mój mąż... 17.02.06, 11:37
          no bo jak facet cię kocha to przecież inna panna go do niczego nie zmusi.
          • qw994 Re: a mój mąż... 17.02.06, 11:40
            Oprócz seksu? :)
            • bitch.with.a.brain Re: a mój mąż... 17.02.06, 11:40
              zmuszenie do seksu to gwałt
              • malta20 Re: a mój mąż... 17.02.06, 11:42
                Czasami się zastanawiam czy się nie skusił... Cały czas mnie to dręczy.
                • bitch.with.a.brain Re: a mój mąż... 17.02.06, 11:46
                  to podziwiam,że umeisz być z kimś takim. Dla mnei zaufanie w związku to
                  podstawa. nie byłabym z facetem,co do ktorego mam wątpliwosci - skusil się czy nie.
                  On też nie zastanawia się co ja robię z kumplami kiedy gdzieś idziemy. Po prostu
                  mi ufa.
              • qw994 Re: a mój mąż... 17.02.06, 11:48
                Posłuchaj, czy ty naprawdę uważasz, że jak facet kocha jedną kobietę, to się
                nie prześpi z drugą? :)
                • bitch.with.a.brain Re: a mój mąż... 17.02.06, 11:49
                  uważam,że człowiek jest w stanie zapanować nad swoimi popędami,choć sama wiem
                  jak jest to trudne. Jesli nei umie to znaczy,że jest chory.
                  Jeśli ktoś wie,że jeśli prześpi sie z inna to go zostawię a mimo to decyduje sie
                  na to, to znaczy,ze chyba nei bardzo mnei kocha i nie zalezy mu na związku.A z
                  kims takim nie chce być.
                  • qw994 Re: a mój mąż... 17.02.06, 11:54
                    Ale tak czy owak, chyba w tym momencie przyznajesz, że pojawienie się namolnej
                    nowej koleżanki stanowi zagrożenie? Ja jestem zwolenniczką zasady ograniczonego
                    zaufania - tak jak w ruchu drogowym. A też kiedyś byłam bezgranicznie ufna,
                    dopóki nie dostałam kopa.
                    • bitch.with.a.brain Re: a mój mąż... 17.02.06, 11:56
                      dla mnei namolna koleżanka nei stanowi zagrożenia,jest dobrym sprawdzianem. Jesl
                      i wybierze ją to znaczy,że nasz związek nie miał sensu a o tym lepiej sie
                      przekonać szybciej niż później. ja sobie jakoś radzę z namolnymi wielbicielami i
                      nei są oni żadnym zagrozeniem dla mojego związku.
                      • qw994 Re: a mój mąż... 17.02.06, 12:01
                        Zgadza się - to dobry sprawdzian.
                        Ale ja już raz ten sprawdzian przeszłam z wynikiem negatywnym dla mnie. I wierz
                        mi, że nie życzę ci tego samego. Cierpi się jak cholera. Nie podchodzi się do
                        tego tak chłodno, jak ty o tym w tej chwili piszesz.
                        • bitch.with.a.brain Re: a mój mąż... 17.02.06, 12:02
                          ale ja wiem,że się cierpi.
                          ale obie osoby to ryzykują.I wolę cierpiec wcześniej niż później.
                          Zresztą bycie z facetem nie jest dla mnei zyciowym priorytetem.
                    • mmagda6 namolna? 17.02.06, 12:15
                      przestancie czepiac sie tej dziewczyny. Czy wedlug Was, drogie panie, facet
                      przestaje byc czlowiekiem, kiedy wiaze sie z dziewczyna?
                      Tutaj omawiamy konkretny przypadek. KOLEZANKI, z ktora lacza go jakies wspolne
                      wydarzenia, w ktorych uczestnicza.
                      Czy Wy bywacie "namolne" i dlatego tylko o takie dzxisalania podejrzewacie
                      wszsytkie inne?
                      • sumire Re: namolna? 17.02.06, 12:24
                        :) Wczoraj z całkiem podobnego tematu wynikło, że przyjaciółki facetów powinny
                        smażyć się w ogniu piekielnym za sam fakt, że istnieją.
                        Też jestem zdania, że jakiekolwiek próby uczynienia z chłopa swojej własności
                        przynoszą efekt dokładnie odwrotny do zamierzonego, podobnie jak stawianie
                        ultimatum.
                      • qw994 Re: namolna? 17.02.06, 14:01
                        Jeśli ja wiedziałabym, że facet ma dziewczynę, to nie namawiawiałabym go do
                        wspólnego upijania się z okazji zdania sesji. Chyba że to byłoby świętowanie w
                        grupie.
                        Poza tym uważam, że skoro jest to ulubiona koleżanka chłopaka, to powinien ją
                        zapoznać ze swoją dziewczyną, nie sądzicie? Skoro ta koleżanka jest taka fajna.
                        I jeszcze jedno - chłopak na studiach poznał sporo innych ludzi. Dlaczego mówi
                        najwięcej o tej konkretnej dziewczynie?
                        Sorry, ale ja nie mam do tego podejścia obiektywnego. Jestem uczulona na nowe,
                        fajne koleżanki. Po prostu.
                        • sumire Re: namolna? 17.02.06, 14:15
                          W porządku. Ale to jest wolny człowiek - jeśli będzie chciał, to niestety
                          odejdzie. Tylko że nie ma co od razu zakładać najgorszego. Może dziewczyna
                          istotnie jest fajną kumpelą i już - wbrew powszechnej forumowej opinii
                          przyjaźnie damsko-męskie istnieją. Może chce go poderwać, co sytuacja wspaniale
                          umożliwia. Ale co poradzić? Zabronić mu? Zamknąć w piwnicy? Wysyłać koleżankom
                          naszych facetów anonimy z pogróżkami?
                          • qw994 Re: namolna? 17.02.06, 14:22
                            No właśnie chyba to jest najgorsze, że niewiele można zrobić, tylko bezsilnie
                            obserwować rozwój sytuacji.
                            Ja w każdym razie chyba walczyłabym o wspólne spotkania, na których bardzo
                            pokazywałabym, że to mój facet. Więcej chyba nie można zrobić.
                            • mmagda6 Re: namolna? 17.02.06, 14:31
                              > Ja w każdym razie chyba walczyłabym o wspólne spotkania, na których bardzo
                              > pokazywałabym, że to mój facet.

                              przed tym akurat przestrzegam. Co bys nie myslala, podczas takiego spotkania
                              powinnas jak najbardziej zaprezentowac, ze "na wszystko mu pozwalasz" i
                              wierzysz, ze on tak Cie kocha, ze mozesz kolezanki olewac.
                              Jeden z moich kolegow zerwal z dziewczyna zaraz po jej glupim wystepie.
                              • qw994 Re: namolna? 17.02.06, 15:39
                                Ale nie mówię o jakichś głupich występach :) Bez przesady. Są subtelniejsze
                                metody.
                                • sumire Re: namolna? 17.02.06, 15:43
                                  Na przykład? :)

                                  • qw994 Re: namolna? 17.02.06, 16:08
                                    Na przykład w miarę pieszczotliwe zwracanie się do faceta. Umiarkowany kontakt
                                    fizyczny. Naprawdę nie mam na myśli mówienia do faceta per "Dziubdziusiu" i
                                    siadania mu na kolanach.
                  • sumire Re: a mój mąż... 17.02.06, 11:59
                    Tylko że to kobiety łączą na ogół seks z miłością - zresztą nie wszystkie.
                    Faceci niekoniecznie. To nie jest choroba, po prostu tak jest skonstruowany
                    gatunek ludzki.
                    • bitch.with.a.brain Re: a mój mąż... 17.02.06, 12:00
                      ja nie łączę seksu z miłością, wcale nie uważam,że to ma jakiś zwiazek.
                      ale jeśli wiem,że zranię mojego faceta sypiając z kimś innym to jeśl igo kocham
                      zrezygnuję z tego. I wymagam podobnego podejścia.
                      • malta20 Re: a mój mąż... 17.02.06, 12:22
                        wielu jest facetów którzy kochają swoje kobiety a sypiają z innymi bo brak im
                        czegoś w swoim związku. Chyba niema żadnego faceta który nie skorzystał by z
                        okazji przespać się z inną gdyby był pewien że to się nie wyda.
                        • bitch.with.a.brain Re: a mój mąż... 17.02.06, 12:25
                          a uważasz,że kobieta nei skorzysta,jeśli jest pewna,że sie nei wyda;)
                          Inna sprawa,że zdrada nie boli, tylko zdrada o ktorej sie wie
                          Gorzej,że zawsze się może wydac.
                          • malta20 Re: a mój mąż... 17.02.06, 12:37
                            Nie wiem czemu ale wydaje mi się że kobiety są bardziej przywiązane do mężczyzn
                            emocjonalnie i mało jest tych które skaczą po facetach. Chociaż napewno są i
                            takie. A faceci - ten ich samczy popęd, myślenie "drugą głową"? O kobietach się
                            tak nie mówi.
                            • bitch.with.a.brain Re: a mój mąż... 17.02.06, 12:41
                              to po prostu stereotyp wynikający z tego,że przez wiele lat inna moralnosc
                              obowiązywala mężczyzn a inna kobiety. To wynika wylacznie z kultury. Teraz
                              ,kiedy jest na to przyzwolenie kobiety też coraz częsciej maja wielu
                              partnerow,wylacznie dla przyjemnosci.
                              A gadanie o męskiej naturze jest tylko wygodnym tłumaczeniem dla nieuczciwosci.
                              Dla mnei to żałosne,kierowac sie przekonaniem o tym, że "facet to facet,on musi"
                              i dlatego wybaczać mu wiecej
                              • malta20 Re: a mój mąż... 17.02.06, 20:04
                                Bynajmniej nie chodziło mi o usprawiedliwianie facetów. Zgadzam się z tobą
                                całkowicie. Dla mnie zdrada to zdrada-każdy ma swój mózg i wie co robi.
    • goldenwomen trzymaj reke na pulsie bo................. 17.02.06, 20:06
      baby są wredne
    • marymaid Rozmawialam z nim dzisiaj 17.02.06, 20:12
      no i co? wysmial mnie, stwierdzil, ze gdyby go podrywala, "to by zauwazyl", w co
      watpie
      ale potem wrocil do tego tematu - nie chcial tego okazywac, ale chyba zabolalo
      go, ze moge podejrzewac, ze moglby mnie zdradzic (chociaz w zasadzie nie
      podejrzewam tego, jestem po prostu wkurzona)

      no i sakramentalny argiment: "ale ona ma chlopaka, wiec nie moze mnie podrywac"
      • qw994 Re: Rozmawialam z nim dzisiaj 18.02.06, 14:06
        To, że ma chłopaka, o niczym nie świadczy :)
    • matkajoanna Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 18.02.06, 14:11
      Myślę że ona ci go podprowadza. Jak twój się złamie i dojdzie do seksu to już
      masz po nim. Szczerze mówiąc to nie wróżę ci nic dobrego..
    • john_malkovitch Kocham ten wątek.. 18.02.06, 14:39
      Szczerze i głęboko..
      Dawajcie jeszcze..
    • liki20 Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 18.02.06, 20:59
      phiii po koelzensku jaaasne ;) no radze pogadac z laska...albo wyslac jej
      wiadomosc zeby sie odczepila..a z chlopakiem tez pogadac , powuiedz ze rani cie
      ta sytuacja ze widzisz w niej rywalke i ze nie chcialabys zeby do niego tak
      pisala...jezeli mu zalezy na tobie i zwiazku powienien wybrac ciebie a nie
      dalej kolegowac sie z ta panna
    • taniacos Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 18.02.06, 21:29
      hmm.mi to wygląda na bezczelny podryw twojego chłopaka.Jak by był bystry i
      przeanalizował to ,że jesteś zazdrosna i powiedzałaś mu z jakiego powodu, to
      ograniczył by kontakty z "koleżanka" i nie gadał o niej tak czesto przy tobie
      bo to może wyprowadzić z równowagi.Dobrze by było abyś ją poznała i dała jej do
      zrozumienia delikatnie ,że "ten pan jest twój".Oczywiście jezeli kontakty z nią
      staną się za czeste.On pewnie to nazywa kolezenstwem ale warto miec na oku
      dziewczynę.
    • net_friend Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 18.02.06, 23:13
      Jako facet cos Ci powiem. Nie jest zle sytuacja ale wymaga wyczucia i
      dyplomacji. Przede wszystkim zadnych wymowek i przepytek. Koles wie ze Cie
      drazni i go to kręci chociaz mozliwe ze nic nie planuje. Byc moze w waszym zyciu
      niewiele sie dzieje wiec niech zacznie. Zacznij tworzyc wokol siebie aure
      tajemniczosci, tak aby przyciagnac jego uwage. Zintensyfikuj zycie towarzyskie.
      Zacznij wychodzic, umow sie na kilka spotkan ze znajomymi. Na niektore go
      zabierz. Idz sama do kina mowiac ze idzie kilkoro znajomych i ich znajomi (ktos
      kupil juz bilety wiec sorry, nie idziesz). Potem opowiedz o tych znajomych. Daj
      do zrozumienia ze nie wszystkie terminy dla niego masz wolne. Wszystko z damskim
      wyczuciem, a koles przestawi antene w Twoja strone, wierz mi. Nos do gory.
    • dziewice Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 19.02.06, 18:20
      super, zapewne wiecej czasu spedza z nia niz z Toba ? :)
      • marymaid Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 19.02.06, 18:32
        na szczescie nie, wiekszosc czasu spedza ze mna, z zajec gania prosto do mnie i
        jest ze mna do wieczora:) wciaz wydluza nasze spotkania, nie chce sie rozstawac,
        zupelnie, jak bysmy sie znali 2gi, 3ci dzien:)

        Mi naprawde nie chodzi o to, ze mnie zdradzi, bo wychodze z zalozenia, ze jesli
        sie kogos kocha, to sie nie zdradza, a wiem, ze On bardzo mnie kocha. Jesli
        sobie wyobrazam, ze mnie zdradza, to zaraz sobie daje z tym spokoj, bo wiem, ze
        w rzeczywistosci sa na to male szanse. Denerwuje mnie po prostu ta dziewczyna,
        zle sie czuje ze swiadomoscia, ze podrywa MOJEGO faceta, a do tego jest bardziej
        wartosciowa osoba niz ja (studiuje, a ja nie).
        • qw994 Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 19.02.06, 19:21
          To i ty zacznij studiować :)
          • marymaid Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 19.02.06, 19:27
            chcialam!
            • dziewice Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 19.02.06, 19:32
              ja chyba zaczne, musi byc super.. tyle kolezanek :)
              • marymaid Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 19.02.06, 19:33
                hehe, a moze chcialbys zajac sie ta jedna, problematyczna? :D
                • dziewice Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 19.02.06, 23:44
                  uzywane mnie nie interesuja :)

                  marymaid napisała:

                  > hehe, a moze chcialbys zajac sie ta jedna, problematyczna? :D
            • qw994 Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 19.02.06, 22:04
              No to w czym problem? :)
    • pink.girl Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 19.02.06, 23:50
      Co myślę? Laska chce się dobrać do tojego faceta i prędzej czy później to
      zrobi...Chyba że to kompletna pokraka...;))) Mój obecny facet miał koleżankę,
      której nigdy nie widziałam na oczy, a byłam o nią niestety mimochodem
      zazdrosna. Zwłaszcza, że pisała eski do niego po nocach, dzwoniła..itd. Strach
      minął..kiedy zobaczyłam..WIELKIEGO ŚREDNIEJ URODY BABOLA...byłam pewna, że na
      taką betoniarę to ona na bank nie poleci:)) Musiałby chyba litry wódki wypić...
      • dziewice Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 20.02.06, 00:04
        ale moze miala dobre serduszko ? :)
        • pink.girl Re: Jego "koleżaneczki" - czy jestem jakas dziwna 20.02.06, 00:08
          może i miała:))) Niech się przyjaźnią...mi nic do tego:))).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka