Dodaj do ulubionych

co zrbic z byla dziewczyna...

22.11.02, 09:56
mojego chlopaka? utopic, niszczyc i wszystkie niemile rzeczy aby odseparowac
ja od niego, czy olac? olanie bardzo by mi odpowiadalo,nie jestem tak
naprawde wredna, ale dziewcze mi bruzdzi w momentach niezbyt odpowiednich,
np dzwoni i prosi o pomoc gdyz moj chlopiec jest jedynym ekspertem w
dziedzinie komputerow w miescie. intuicja mi podpowiada ze chciala by do
niego wrocic bo on jest naprawde fajny. a tak pozatym to ja go jej nie
odbilam, byl wolny, sam z nia skonczyl. moze bardziej doswiadczone kobiety mi
doradza - to moj pierwszy zwiazek powazny ( niepowazny tez byl tylko jeden).
Obserwuj wątek
    • pajdeczka Re: co zrbic z byla dziewczyna... 22.11.02, 10:07
      tetsuo_nakamura napisała:

      > mojego chlopaka? utopic, niszczyc i wszystkie niemile rzeczy aby odseparowac
      > ja od niego, czy olac? olanie bardzo by mi odpowiadalo,nie jestem tak
      > naprawde wredna, ale dziewcze mi bruzdzi w momentach niezbyt odpowiednich,
      > np dzwoni i prosi o pomoc gdyz moj chlopiec jest jedynym ekspertem w
      > dziedzinie komputerow w miescie. intuicja mi podpowiada ze chciala by do
      > niego wrocic bo on jest naprawde fajny. a tak pozatym to ja go jej nie
      > odbilam, byl wolny, sam z nia skonczyl. moze bardziej doswiadczone kobiety mi
      > doradza - to moj pierwszy zwiazek powazny ( niepowazny tez byl tylko jeden).


      To, że ona chce do niego wrócić nie znaczy, że ma szanse. Wszystko zależy od
      Cieibie i od Twojego faceta. Jeśli jest mężczyzną, a nie dupą z uszami to ona
      nie ma szans. No i zakładam, że Ty jesteś też fajna, dlaczego więc miałby Cię
      zostawić dla niej?
      • tetsuo_nakamura Re: co zrbic z byla dziewczyna... 22.11.02, 10:14
        chodzi o to ze dziwnie padlo mi na mozg z zazdroscia, nigdy taka nie bylam i
        nie mialam z tego powodu problemow - rok z moim chlopcem bylismy zwiazkiem na
        odleglosc i jakos to przezylam. moze to depresja z powodu zblizajacej sie zimy.
        moj krzysiak mi mowi ze nie znajdzie takiej drugiej jak ja i ze ona nie ma
        szans, ja nie draze tematu zeby go nie wkurzac, ale jak dziewcze dzwoni, z
        zapytaniem czy pojdzie z nia do kina to mnie szlag trafia. a tak naprawde nic
        do niej nie mam i to mnie wkurza ze jestem malostkowa. musze sie wygadac bo nie
        mam komu :) - chlopak odpada.
    • agniecha27 Re: co zrbic z byla dziewczyna... 22.11.02, 10:12
      Po pierwsze porozmawiać z facetem i wyrazić swą niechęć do byłej, w sposób
      mniej lub bardziej dyplomatyczny...
      • tetsuo_nakamura Re: co zrbic z byla dziewczyna... 22.11.02, 10:17
        juz zrobilam z siebie czarownice, bo jak bylam u mamy to ona wlasnie wrocila z
        zagranicy i spotkala sie z moim aby mu poopowiadac jak bylo fajnie. moj
        nie "zdazyl" mi o tym opowiedziec, a ja w zartach tak stwierdzilam ze dziwne ze
        jeszce sie z nia nie spotkal, a on na to ze spalono by mnie na stosie dawniej
        bo akurat spotkal sie - mam tak czasami ze przeczuwam.
        • tetsuo_nakamura Re: korekta 22.11.02, 10:19
          stwierdzilam w zartach ze dziwne ze ona nie zadzwonila - on do niej nie dzwoni.
          • liloom tetsuo! pilne 22.11.02, 11:37
            tetsuo_nakamura napisała:

            > stwierdzilam w zartach ze dziwne ze ona nie zadzwonila - on do niej nie
            dzwoni.

            Napisze ci w mejlu!!!

            • tetsuo_nakamura Re: tetsuo! pilne 22.11.02, 11:42
              jeszcze nie dostalam, tak informacyjnie pisze.
        • agniecha27 Re: co zrbic z byla dziewczyna... 22.11.02, 10:34
          tetsuo_nakamura napisała:

          > juz zrobilam z siebie czarownice, bo jak bylam u mamy to ona wlasnie wrocila
          z
          > zagranicy i spotkala sie z moim aby mu poopowiadac jak bylo fajnie. moj
          > nie "zdazyl" mi o tym opowiedziec, a ja w zartach tak stwierdzilam ze dziwne
          ze
          >
          > jeszce sie z nia nie spotkal, a on na to ze spalono by mnie na stosie dawniej
          > bo akurat spotkal sie - mam tak czasami ze przeczuwam.

          Czarownica nie czarownica... Każda z nas jest czarownicą po trosze...
          Ta ona też jest czarownicą i dlatego tyka się nie swego, wcześniej
          niechcianego, chłopa.
          Komputer jeszcze byłabym w stanie zrozumieć, ale nie kino... Mam nadzieję, że
          nie był z nią - tym bardziej w kinie nie na filmie.
    • melinek Tylko nie mordowac. 22.11.02, 10:27
      Nie bardzo rozumiem to brużedzenie tobie, gdy ona dzwoni tylko po komputerowa
      porade. Czy opowiada przy okazji nieprawdziwe rzeczy o tobie?
      Inutuicja pewnie cie nie myli. Mam nadzieje, ze jej się nie pozbedziesz przez
      otrucie, zastrzelenie, przejechanie samochodem, zrzucenie z wysokiego pietra.
      Ja trzeba tolerowac a semej dowiedzec się dlaczego ze soba zerwali,
      by nie popelnic jej blendow i chlopaka do siebie nie zrazic.
      Partenera natomiast należy do siebie jeszcze bardziej zjednac,
      tylko nie tak jak to czyni bluszcz, ktory tak oplecie, ze zadusi.
      Należy uzależnic psychicznie, niech w tobie znajdze podpore,
      radosc, zaufanie i fizycznie, nie chodzi o to by mu się od razu oddawac,
      to pierwszy blad na drodze do rozpadu zwiazku, wystacza pieszczoty.
      Powinny być tak mile, by chlopak za nimi tesknil i tym samym za toba.
      • tetsuo_nakamura Re: Tylko nie mordowac. 22.11.02, 10:34
        czesc melinku!
        bron boze, nigdy w zyciu mordowac. chodzi o to, ze mam traume, rodzice sie
        rozwiedli, ojciec mame zdradzal, ja do niedawna nie chcialam sie wiazac z nikim
        nigdy tylko najwyzej jak juz bede samodzielna, niezalezna to urodzilabym
        dziecko - chce strasznie dzieciaczka i zawsze chcialam, chociaz zastanowilabym
        sie nad egoizmem takiej sytuacji ze sama wychowuje dzieciaka, bez ojca. ale
        wracajac do sedna, obraz faceta wyniesiony z domu to zdradziecka swinia. teraz
        jetsem zakochana, kochana i jest super, ale caly czas kolacze siewe mnie mysl,
        ze moj misiek jest przecie zfacetem a oni wszyscy to... i biedna byla
        dziewczyna jest delikatnym kozlem ofiarnym moich lekow. zaznaczam ze rozumiem
        ze nie daCIE MI ZLOTEGO srodka , ale musze sie wygadac.
        • melinek Re: Tylko nie mordowac. 22.11.02, 11:37
          To teraz mamy pelen obraz. Stawiasz siebie w nowym swietle.
          Rozpad zwiazku twoich rodzicow nie był spowodowany wina tylko jednej strony.
          Znasz racje jednej a drugiej również, wiedz dlaczego zdradzał? Czy wyciągnelas
          dla siebie wnioski z konfrontacji tych dwoch racji?
          Najwazniejsza rzecza jaka mezczyna może dac kobiecie, z która jest w zwiazku,
          jest poczucie bezpieczenstwa. Twoje poczucie zostalo zachwiane przez pojawienie
          się twojej poprzedniczki. Duzo teraz zalezy od tego, jak się zachowasz.
          Nie chce mi się powtarzac tego co napisalam wyzej, możesz sobie jeszcze raz
          przeczytac.
          Posiadanie dziecka to jeszcze jedne sposób dla kobiety na realizacje,
          poza zawodowa. Ostatnio znajoma moje slowa, ze nie chce mieć wiecej dzieci
          (mam jedno) skomentowala: zaba zapiera się wody. Krotko, dosadnie, ale
          przekonywująco.
          • tetsuo_nakamura Re: Tylko nie mordowac. 22.11.02, 11:45
            dlatego tak pokochalam swojego chlopaka, bo poczulam sie przy nim super
            bezpiecznie, teraz mam taki okres w zyciu, ze z mama mi sie nie uklada, pracy
            do niedawna niemialam, a pozatym troche pupa mi sie powiekszyla :) - wszystkie
            problemy kobiece. dzieciaczka moj chlopak nie chce, pomijajac ze chce sie ze
            mna hajtnac dopireo za 3 lata - denerwuje sie na jakies tematy zwiazane z
            hajtaniem ...cdn. bo musze cos sprawdzic
            • tetsuo_nakamura Re: cd. 22.11.02, 11:57
              te moje problemy wazne i mniej wazne ( jak odchudzanie- w koncu to 3 lub 4 kg)
              skladaja sie na to ze zaczelam byc mniej pewna siebie. zawsze mialam problemy z
              niesmialoscia, ale na studiach jakos sobie z tym poradzilam. moja mama
              ubezwlasnowolnila mnie totalnie i obwinia mnie o to ze sobie zycia nie ulozyla,
              ja jestem jedynaczka, wiec tez po trosze jestem rozpieszczona egoistka. i teraz
              powoli sie uspokajam bo pracuje i sprawia mi to przyjemnosc. chec posiadania
              dzieciaczka zastapilam kociakiem Tito. tylko nadal strasznie sie boje ze moge
              mojego chlopca stracic. a z tym hajtaniem to jest tak ze boje sie ze za 2, 3
              lata moj chlopiec powie mi sorry malenka ale konczymy nie ma slubu. a ja juz
              sobie zycia nie uloze, 30 tka na karku wtedy, a pozatym to milosc mojego zycia,
              nie chce nikogo innego. nadal poprostu sie zwierzam.
    • matrek Podpowiem Ci 22.11.02, 10:31
      Pokroić w drobną kosteczkę, udusić, dodać bazylii i majeranku, popsypać startym
      żółtym serem i na godzinę do piekarnika. Po ostygnięciu podać mu podczas
      kolacji przy świecach i Beaujolais Nouveau.
      • agniecha27 Matreczku 22.11.02, 10:38
        matrek napisał:

        > Pokroić w drobną kosteczkę, udusić, dodać bazylii i majeranku, popsypać
        startym
        >
        > żółtym serem i na godzinę do piekarnika. Po ostygnięciu podać mu podczas
        > kolacji przy świecach i Beaujolais Nouveau.
        >

        Ale Hannibal Lecter proponowałby Chianti. Podobno takie potrawy najlepiej
        smakują z Chianti...
        ;))) ;))) ;)))
        • matrek Aguś 22.11.02, 10:44
          agniecha27 napisała:

          >
          > Ale Hannibal Lecter proponowałby Chianti. Podobno takie potrawy najlepiej
          > smakują z Chianti...
          > ;))) ;))) ;)))
          >

          Hannibal Lecter to dzieciuch przy kobietach ;) Po prostu nie znał się na rzeczy.
          • agniecha27 Re: Aguś 22.11.02, 15:50
            matrek napisał:

            >
            > Hannibal Lecter to dzieciuch przy kobietach ;) Po prostu nie znał się na
            rzeczy
            > .
            >

            Też tak myślę, że to amator...
            ;)
    • Gość: Wacek Re: co zrbic z byla dziewczyna... IP: 195.205.132.* 22.11.02, 16:40
      Nie chcę Cię martwić, ale jak chłopak mówi o slubie za 2-3 lata to może to
      oznaczać:
      1. Nigdy.
      2. Za 2-3 lata jeśli nie znajdzie sobie w międzyczasie kogoś lepszego.

      Ty też się rozglądaj na boki i nie trzymaj się go kurczowo. Nie będzie Cię
      wtedy szanował.

      Daj mu odczuć, że może Cię stracić.

      Wacek
      • Gość: doswiadsczona Re: co zrbic z byla dziewczyna... IP: 80.55.115.* 22.11.02, 21:01
        no wlasnie nie dawaj mu 100% pewnosci.to jest troche wyrachowane,ale niestety
        zawsze dziala.
        z tym kinem to ta 'byla' chyba przesadzila.
        czy ona aby na pewno wie o twoim istnieniu ???
        lepiej sprawdz,nie zaszkodzi tez wyslac jej jakis ostrzegawczy sygnal.to jest
        proba sil,nie daj sie zjesc!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka