limonka80
20.02.06, 01:08
Kolezanki drogie, poradźcie coś bo sama już nie wiem co robić...
jestem w ponad 2-letnim związku, a moje libido przez ostatni rok tak
poleciało na łeb, na szyje, że właściwie już go nie ma...:/ przez pierwszy
rok było nieźle, kochaliśmy się dość często (nawet co dzień, nawet po dwa
razy), potem libido zaczęło mi słabnąć, partner się wkurzał, domagał się
wyjaśnień, ja nie umialam wyjaśnić, więc wisiało to nad nami...a libido sobie
słabło i słabło, partner coraz bardziej tracił wiarę w swoją męskość i
atrakcyjność...zaczął męczyć mnie zazdrością, wypominał dawne czasy, sex był
ciągle obecny w jego rozmowach ze mną, ja zaczęłam się wymigiwać jeszcze
częściej... błędne koło. w końcu dostałam sobie pochwicy i sex w pełnym
wydaniu stał się całkowicie niemozliwy. Obecnie, nie tylko z niskim libido
ale i chora, nie mam ochoty na sex właściwie wcale, a partner coraz
nieszczęśliwszy... nie umie nie gadać o tym w kółko, a mnie zaczyna być na
myśl o seksie niedobrze (ostatnio nie tylko w przenośni...). oboje mamy
depresję, oddalamy się od siebie, ja czuję się winna że nie kochamy się, on
czuje się winny ze już mnie nie pociąga, nasz związek ledwo zipie. Co
robić...?
Wiem, że partner bardzo mnie kocha, ja też go kocham, ale czasami marzę, żeby
był impotentem, albo chociaż na kilka dni dał mi odetchnąć i nie gadał o tym
w kółko, nie robił nieszczęliwych min, nie wspominał czasów gdy sex był
każdego dnia...
Dodam jeszcze, bo może to ma znaczenie, ze mój partner nie jest jakiś super
rewelacyjny w łóżku, ma niewielkie doświadczenie, właściwie orgazm miewałam
tylko dzięki pomocy własnej ręki, a jeśli koniecznie chciał zrobić to sam, to
trzeba go było bez przerwy isntruować, zresztą często nie słuchał rad i
próbował po swojemu, co tylko mnie straszliwie irytowało...:(
Ale kocham go bardzo, gdybym tylko mogła (fizycznie) i chciała (eh to libido)
kochać się z nim, nauczyłabym go w końcu wszystkiego...
Co tu robić...?
Jeszcze jedno - mam za soba kilka wizyt u speców od psyche (zdiagnozowana
depresja, skierowanie na leczenie) i prawdopodobnie poddam się terapii, choć
nie widze większego sensu... powinnam też iść do seksuologa z ta pochwicą,
ale odstraszają mnie ceny za godzinną wizytę (100 zł!), a terapia pewnie
potrwa wiele tygodni, miesięcy...na razie nas nie stac na taki luksus...:(
Poratujcie mnie jakąs radą, proszę:(