atanosia
03.03.06, 20:43
dlatego tutaj napisałam.nie mam z kim pogadac , kogo sie poradzic.mam nadzieje
ze czasem bede sie mogła do Was zgłosic po rade ...
moja mama odeszła ode mnie i taty kiedy miałam 7 lat.niewiele ja pamietam.moj
tato znalazł sobie kobiete , wzieli slub i od tej chwili ona byla moja prawna
opiekunka.nie lubimy sie i nie polubimy.wiem ze ona kocha tylko jego kase i
liczy sie to ze jest pociagajacym facetem.
jest a raczej był.
w wieku 15 lat ostro korzystałam z zycia.miałam 26 letniego faceta ,
mieszkałam z nim.cizia(bo tak nazywam moja macoche)wcale sie tym nie
przejmowała,ojciec probował mnie sciagnac do domu ale ja pod zadnym pozorem
nie chciałam.kiedy on mnie zostawił ja wrociłam do domu.moj tato był bardzo
wyrozumiały , tolerował wszytskie moje zachowania.
w listopadzie wracajac z berlina miał wypadek - zginał na miejscu
bardzo to przezyłam ale jakos sie trzymam i daje sobie rade.
cizia wcale , interesowała sie tylko testamentem.wszytsko jest zapisane na
mnie - dostane pełne prawa kiedy skoncze 18 lat , teraz zajmuje sie tym
wszytskim taty prawnik.
dzis wracajac do domu słysze smiech cizi w salonie ,weszłam zobaczec co ja tak
bawi
nie wierzyłam własnym oczom
obok niej siedział moj antonio z ktorym mieszkałam i z ktorym straciłam
dziewictwo.siedział z trzymał ja za kolano
do tej pory nie wierze
poszłam na gore, po chwili on przyszedł i powiedział ze mu przykro z powodu
mojego taty , powiedział ze musimy sie spotkac i pocałował mnie w policzek.a
pozniej słyszałam jak odjezdza
nie wiem co mam zrobic
nie mam sie kogo poradzic
nie mam sie komu wyzalic
:(((