kiss-of-life
04.03.06, 16:23
Jestem młoda. Mam przed sobą całe życie. Ale cały mój świat oparłam na jednej
osobie, zaufałam, pokochałam, wierzyłam w to, kiedy mówił, że nigdy nie
zostanę sama, że zawsze będzie przy mnie. Teraz już go nie. Poprostu przestał
mnie kochać. Zwyczajnie. A ja stoję w miejscu. Staram się leczyć, rozmawiać,
szukać sobie jakiegoś zajęcia. Ale jest ciężko. Bardzo ciężko. Tyle pięknych
chwil, słów, przecież miałeś być przy mnie! Jak sobie poradzić? Jak znaleźć w
sobie siłę? Czy jeszcze kiedyś spotka mnie coś równie pięknego? Coś tak
wspaniałego, jaki był dla mnie ten związek? Powiedzcie, jak wyjść w tego
koszmaru...