sarna38
23.03.06, 20:46
Ja je wspominam koszmarnie.
Byłam dyskryminowana.Mam 38 lat moje pokolenie jest niskie,a ja mam 180cm
odkąt pamiętam.Słyszałam różne przezwiska nawet od nauczycieli.
Niebędę pisać jakie bo jak sobie pomyślę to ciśnienie mi rośnie.
Pamiętam tyle że każde wyjście z domu to był ogromny stres.
Bałam się zgłaszać do odpowiedzi bo gdy wstawałam z miejsca to wybuchały salwy
śmiechu.Skończyło się tym że chodziłam na wagary,miałam zaległości w
nauce,konflikt między mną i rodzicami się pogłębiał i nauczycielami też.
Ledwo skończyłam podstawówkę.Pużniej było mnie stać tylko na zawodówkę.
Ale w zawodówce nabrałam pewności siebie skończyłam z bardzo dobrymi stopniami.
Dopiero pużniej mogłam się realizować w szkole średniej.
Mam męża o 5 cm.niższego,troje dzieci.Najmłodszy ma 4 miesiące,
a najstarsza córa 16 lat.Też jest wysoka.Ale zawsze jej powtarzam że to jej
atut.Ciągle jej powtarzam że jest piękna i mądra.Mimo tego że jest wysoka
niema z tym żadnych problemów.Dużo zależy od otoczenia i przedewszystkim
od matki.Z człym szacunkiem dla niej bo bardzo ją kocham ale mam ten jeden
jedyny żal że niepomagała mi w tych bardzo ciężkich chwilach.
Wiecie co?nigdy nikomu o tym nieopowiadałam.Jest mi lżej.
Pozdrawiam.