Dodaj do ulubionych

Perwersja narcystyczna.(!)

15.04.06, 17:46
"Dla osób perwersyjnych partner nie istnieje jako osoba, lecz jako nosnik
wartości, które staraja
> sie zawłaszczyc...Problemem jednostki perwersyjnej jest poradzenie sobie z
własna pustką....stad
> jego miłość i jego nienawisć do osobowosci macieżyńskiej, najwyrazistrzej
postaci zycia
> wewnętrznego....nastepnym celem jednostki perwersyjno-narcystycznej jest
zniszczenie u drugiej
> osoby jej poczucia własnej wartości...aby tym sposobem siebie
dowartosciować...Czerpia rozkosz z
> cierpienia
innych.Nawet
> jesli ofiara daje wiele, nigdy to nie wystarcza. W momencie rozstania
osobnicy perwersyjni
> przyjmuja postawę "porzuconych ofiar", co pozwala im wystepować w
szlachetnej
roli i uwiesć
> kolejnego partnera-pocieszyciela......Zepchniecie winy na drugiego,
oczernienie go, żeby uchodził
> za złego, pozwala im sie nie tylko wyładować, ale także wybielic. Osobnicy
perwersyjni nigdy nie
> są odpowiedzilani i nigdy winni...Osobnicy perwersyjni utrzymują dystans
emecjonalny, aby nie
> zaangażować się
> autentycznie.....eksponują oni własne nieskazitelne zasady moralne, co
pozwala zmylić trop,
> demaskuja ludzka niegodziwosć.
> Perwesyjne uwiedzenie nie zawiera żadnej uczuciowości, ponieważ sama zasada
takiego związku polega
> unikaniu uczuc....
> Okazywanie nienawiści wychodzi na światło, kiedy ofiara zaczyna reagować,
gdy
stara sie przyjać
> postawę podmiotu....nastepuje faza nienawiści pełna ciosów ponizej pasa,
obelg i słów, które
> poniżają. Osobnik perewesyjny najbardziej boi sie KOMUNIKOWANIA.....więc
nasila swe ataki , aby
> zmusic ofiare do milczenia(!).Rozłaka czy oddalenie w żaden sposób nie
łagodzą tej nienawiści,,,
> Pojęcie perwesyjności zakłada strategię polegającą na wykorzystaniu a
nastepnie zniszczeniu
> drugiego człowieka, bez jakiegokolwiek poczucia winy..."
>
> To tylko kilka cytatów z książki Marie-France Hirigoyen MOLESTOWANIE MORALNE

Proszę o kontakt na priv osoby o podobnych doświadczeniach.


Obserwuj wątek
    • sagis Po co?Ty mu nie wybaczyłaś. 16.04.06, 13:40
      Powinnaś po tym iść do jakiegoś dobrego terapeuty, aby pomógł Ci poukładać
      wszystkie emocje i wyciszyć je. Inaczej te złe emocje mogą zniszczyć Ciebie.
      Na początek odetnij się od niego i wszystkiego co przypomina Ci to.
      Nie rozpamiętuj tego i przerzuć energię na coś innego, pozytywnego.

      Nie wszyscy podobni mu, muszą być tak samo źli.
      • shangri_la Nie prosiłam o "dobre rady"..... 16.04.06, 16:41
        .....ponieważ sama wiem, w jaki sposób wybrnać z sytuacji w której się
        znalazłam za przyczyną bezwzględenego manimulatora.
        Prosiłam jedynie o kontakt osoby o podobnych doświadczeniach, ponieważ rozmowy
        z nimi pomogają mi uświadomić sobie , że istnieje pewna grupa mężczyzn
        stosująca podobny terror psychiczny i wiele się od tych poszkodowanych kobiet
        uczę.

        Natomist fakt , że swój post zatytułowałaś w taki sposób dowodzi chyba Twojej
        boskości;P, bo widzę, że wiesz, co czuję i myślę lepiej ode mnie samej.(!)
        Zejdż z piedestału, proszę i nie pouczaj mnie proszę....a terapeutów zostawiam
        pokrzywionym psychicznie narcyzom i ich "pocieszycielkom", ponieważ wspieranie
        ewidentnego zła jest również dowodem psychicznego i moralnego skrzywienia.
        • merlina1 A chyba jednak ci potrzebne... 16.04.06, 20:10
          te dobre rady. Planujesz zemste? Chyba szkoda zycia. No ale ty sama doskonale
          wszsytko wiesz.
          • shangri_la Wiem:) 16.04.06, 22:18
            • sagis Re: Wiem:) 17.04.06, 14:45
              Z tego jak widać nawet bardzo potrzebujesz pomocy.
              Teraz możesz tylko zaszkodzić niewinnym ludziom. Ty i ktoś poprzez swoje emocje
              może źle kogoś zrozumieć i narobić tej osobie dużo szkody. Nie jesteś
              specjalistą, a tylko przeczytałaś tą książkę i pod jej wpływem tak teraz działasz.
              A, też nie wiesz, czy przypadkiem ktoś nie szuka sposobu na swoją zemstę.
              Sama już wiesz, że łatwo ulegasz czyjeś manipulacji.

              Spokojnych Swiąt.
              • shangri_la Jesteś szara ...to fakt, nawet w 99%;P n/t 17.04.06, 18:59
        • coincidenza Re: Nie prosiłam o "dobre rady"..... 16.04.06, 21:18
          shangri_la to ja chetnie bym sie od Ciebie czegos nauczyla.. Wlasnie
          zakonczylam znajomoscz pewnym osobnikiem, przeczytalam to co napisalas.. dużo
          sie zgadza, nie żyję we własnym wyidealizowanym świecie ale jednak ciężko mi
          uwierzyć że mogłam tak się aż tak pomylić, przypadek naprawdę trudny co tu dużo
          mówić... czekam na odpowiedź, pozdrawiam! :)
          • shangri_la Do Coincidenzy... 16.04.06, 22:16
            Dziś musiałam "bywać" u rodziny....jutro zapowiada się równie, hm....rodzinnie:P
            Ale skontaktuj się ze mną na @ i napisz , co konkretnie chciałabyś wiedzieć.
            Służę radą zawsze i każdej poszkodowanej kobiecie, a bywają też mężczyżni....
            Na razie mam jedną podstwową radę....NIE POZWÓL SOBIE WMÓWIĆ POCZUCIA WINY za
            to co się stało(!). To ich wyjątkowo perfidna taktyka!
            Trzymaj się dziewczyno!:)
            Pozdrawiam serdecznie:)))
            • shangri_la Sadyzm perwersyjnej "pijawki" 17.04.06, 08:03
              Nie posiadając własnej treści Narcyz "wczepia się" w drugą osobę i jak pijawka
              próbuje wyssać z niej życie.
              Niezdolny do prawdziwego związku może z kimś być wyłącznie na sposób
              perwersyjny, oparty na destruktywnej niegodziwości.
              Nie ulega wątpliwości,że osobnicy perwersyjni czerpią największa życiową
              rozkosz na widok cierpienia i zwątpienia drugiej osoby, tak jak czerpią
              przyjemnosć z podporządkowania sobie kogoś i upokorzania go"

              M-F.Hirigoyen "Molestowanie morlane"

          • shangri_la @ n/t 17.04.06, 13:35
    • shangri_la W imię samoakceptacji..... 17.04.06, 08:05
      ....jednostki perwersyjno-narcystyczne muszą tryumfować nad kimś lub go
      zniszczyć, aby czuć, że nad nim górują.Czerpią rozkosz z cierpienia
      innych.Muszą niszyć dla samopotwierdzenia się......Zepchnięcie winy na
      drugiego, OCZERNIENIE GO, pozwala im sie wyladować, ale także wybielić."

      Zródło Marie-France Hirigoyen "Molestowanie moralne"

    • krwia_tleniona Re: Perwersja narcystyczna.(!) 22.04.06, 11:20
      Praktycznie wszyscy moi partnerzy mieli zaburzenia osobowosci typu
      narcystycznego. Chcialam podzielić się z Wami moimi obserwacjami ,co do dwoch
      osobnikow. Wazne takze sa kwestie mojej osobowosci, dlaczego wlasnie ich sobie
      wybralam.
      Pierwszy z nich najtrudniejszy przypadek z ktorym bylam 4 lata.Ludzie dziwia
      sie ,ze moglam wytrzymac z nim az tyle. W kazdym razie poznalam go jako
      przystojnego studenta prawa, ktory zamierzal studiowac drugi kierunek. Potem
      okazalo sie,ze oklamywal nawet wlasnych rodzicow ,co do studiow, ktore juz
      dawno porzucil!Ale poki o tym nie wiedzialam,zrobilo to na mnie wrazenie.Przy
      tym opowiadal tak pieknie o milosci, jaki byl dobry dla swojej eks, a ona
      zdradzila go i porzucila dla innego. Mialam wtedy 18 lat i we wszytsko
      wierzylam. Jawil mi sie jako doskonale polaczenie fizycznosci i umyslu. Nic
      tylko zakochac sie. Potem okazalo sie,ze przejawial wobec mnie coraz czestsze
      destukcyjne zachowania. Ciagle blagal swojo eks ,zeby wrocila, spotykajac sie
      ze mna. Opowiadal,ze wygladala slicznie, jak mala dziewczynka. Byla to kobieta
      30 letnia, strasza od niego o pare lat, z odstajacymi uszami, blada i
      wychudzona (bulimiczka lub anorektyczka), bez studiow, pochadzaca z
      patologicznej rodziny. Matka rozwiodla sie, ojceiec alkoholik, wreszcie
      popelnil samobojstwo przez powieszenie. siostra tez przedstawiala nieciekawa
      historie zycia, wyjechala do Holandii, tam zaszla w ciaze i mieszakala z
      narkomanek w opuszczonym budynku. Dlugo ,by opowiadac. W kazdym razie,zawsze
      dobrze o niej mowil, podkreslajac,ze ja jestem smieciem. Pochodze z normalnej
      zdrowej rodziny, studiuje dwa kierunki i jestem osoba bardzo atrakcyjna
      fizycznie. Potem, gdy jego eks wyszla za maz. Znalazl sobie inne obiekty z
      pracy. Rozne panie po 30 stce, starsze rozwodki z dziecmi, wolal sie znimi
      umawiac niz ze mna. Do mnie przychodzil pare razy w tyg. tylko na noc. Nigdy
      mnie niegdzie nie zabral , nie wspominajac o tym,ze za wszystko musialam
      placic.Wreszcie podjelam decyzje o rozstaniu, to bylo po 2 latach spotykania
      sie znim. Bez przerwy wracal urzadzal sceny, placze lacznie z wydzwanianiem do
      moich rodzicow i siostry, z tekstami jak bardzo mnie kocha. Wrocilam, potem
      znowu rozstania i powroty. Trwalo to dwa lata, w koncyu nie wytrzymalam i
      poszlam na terapie do psychologa. Psycholog stwierdzil,ze on jest alkoholikiem
      a ja jestem wspoluzalezniona. Dzieki terapii mialam na tyle sily w sobie,ze
      przestalam reagowac na telefony i dzwonek do drzwi. Wreszcie odszedl, gdy
      dowiedzial sie,ze mam nowego chlopaka. Jeden koszmar za mna....
      Kilka miesiecy temu spotkalam kolejna narcystyczna osobe, bylo to na imprezie,
      wyroznial sie z tlumu bo jako jedyny milczal. Pomyslalam typ obserwatora, poza
      tym co jakis czas dzwonil telefon ,a on biegle rozmaiwal po anngielsku.Zrobilo
      to na mnie wrazenie, pomyslalam student, zna jezyki, potem sie okazalo,ze nawet
      kilka. Na drugi dzien spotkalam go znowu i rozmawialismy ze soba bylo bardzo
      milo. Pomyslalam, chyba wreszcie mam szczescie...
      No i wyszlo szydlo z worka, okazalo sie ze moj wybraniec, operuje tylko wiedza
      nabyta, pochodzi z bardzo prostej rodziny i ma wiele zlosci na siwat i ludzi.
      Obraza swoich znajomych, nikt go nie lubi.Poza tym porownuje mnie do swoich
      eks, murzynek i mulatek 30 letnich rozwodek z dziecmi, ktore poznal podczas
      wyjazdow wakacyjnych do USA.Na dodatek jedna z nich podobno do dnia
      dzisiejszego do niego wydzwania. kiedys w zlosci powiedzialmi,ze gdyby mial
      vise, to juz dawno by do niej wrocil. Zrywam z nim ostatnio dzien w dzien, ale
      on ciagle wraca. Starszy mnie,ze zrobi awanture w firmie, w ktorej odbywam
      praktyki, i ze zniszczy mi zycie. Nie wiem , dlaczego mnie to spotyka.Oni sa
      bardzo do siebie podobni, sa impulsywni i mieli juz kilka zatargow z
      prawem....Najbardziej jednak boli mnie to,ze spotykali sie z wywlokami,
      narkomankami, nalogowymi palaczkami itp (ja nie mam zadnych nalogow), ale
      ciagle chwala sie jakie to one byly wyjatkowe i piekne...Robia to,ze by mnie
      upodlic..Zeby mi udowodnic,ze kazsjerka i kelnerka, ktorym za wszystko placili
      i sponsorowali, jest lepsza ode mnie. Powiedzcie mi,dlaczego mnie to spotyka?
      Jestem osoba wrazliwa, mam dobre serce i nie chce nigdy nikogo pochopnie
      skreslic, dlatego daje szanse i wybaczam slowa wypowiedziane w zlosci. Znam
      swoja wartosc, ale mimo wszystko boli mnie to,ze jestem porownywana wiecznie do
      jakichs dziwek...Ktore jeszcze w dodatku ich zdradzaly...Czekam na Wasze
      opinie, przepraszam,ze tak nieskladnie to napisalam, ale to przez emocje, ktore
      mna targaja...:(
      • shangri_la Zajrzyj@ n/t 22.04.06, 14:35
        • krwia_tleniona Zajrzyj na @... 22.04.06, 16:38
      • marianna_m1 Re: Perwersja narcystyczna.(!) 22.04.06, 16:53
        bo oni sami sa na poziomie kelnerek itp., wiec dla nich Ty tez jestes jak
        kelnerka.

        powinnas podwyzszysc pulap faceta.

        >Jestem osoba wrazliwa, mam dobre serce i nie chce nigdy nikogo pochopnie
        > skreslic, dlatego daje szanse i wybaczam slowa wypowiedziane w zlosci

        i tu jest Twoj blad. nie powinnas juz dawac szansy zadnym prymitywom.
    • krwia_tleniona Dziecko wykorzystane:doświadczenie narcystyczne 22.04.06, 16:56
      Polecam Wam kolejna pozycje ksiazkowa autorstwa Stephen'a M. Johnsona "style
      charakteru"
      Najciekawsze fragmenty dotyczace osobowosci narcystycznej:

      Dziecko jest uzywane przez rodzicow do odzwierciedlania, zwiekszania wlasnej
      wartosci, spelniania ambicji i idealow rodzicow.Rodzice chca, by dziecko bylo
      czyms wiecej niz jest.
      Wtedy wyksztalca sie u dziecka omnipotencja,, duma, koncentracja na sobie,
      perfekcjonizm, nadmierne uzaleznienie poczucia wlasnej wartosci od osiagniec.
      Formy obrony: Przerzucanie odpowiedzialnosci, oskarzanie innych, nie
      przyjmowanie do wiadomosci swoich negatywnych cech, nierealistyczna
      identyfikacja z idealizowanymi osobami
      Patogeniczne przekonania:Musze byc omnipotentny, doskonaly, wykatkowy.Musze
      wiedziec wszystko bez uczenia sie, osiagnac wszystko bez pracy. Jesli bede
      wrazliwy, bede wykorzystany, upokorzony lub zawstydzony. Nie moge dopuscic, by
      ktokolwiek znaczyl dla mnie zbyt duzo. Wszystko co posiadam, lacznie z
      przyjaciolmi i rodzina musi potwierdzac moja perfekcje i wyjatkowosc
      Charakterystyka uczuciowa: Sztucznosc uczuc, reagowanie urazona duma.Przezywane
      w ukryciu poczucie wstydu i upokorzen.

      POPADA W OBURZENIE GDY PARTNER NIE JEST MU CALKOWICIE DOSTEPNY.JEST ZAZDROSNY O
      JEGO PRACE, HOBBY, INNE PRZYJAZNIE.zACZYNA PŁAWIC SIE W "NARCYSTYCZNYM BLASKU"
      KATEKTOWANEJ OSOBY.PIEKNA ZONA CZYNI GO ATRAKCYJNYM FIZYCZNIE, BLYSKOTLIWA
      CZYNI I JEGO BLYSKOTLIWYM ITP.sA SKLONNI DO MANIPULACJI I UPRZEDMIOTOWIENIA
      INNYCH OSOB.SA NIEZDOLNI DO EMPATII
      • marianna_m1 Re: Dziecko wykorzystane:doświadczenie narcystycz 22.04.06, 16:59
        w przypadku mojego ex. to sie zgadza.
        • krwia_tleniona Re: Dziecko wykorzystane:doświadczenie narcystycz 22.04.06, 17:05
          Oni przyciagaja dwa rodzaje kobiet. Jedna to tzw. Usługiwaczka, ktora chwali
          ich jest milutka i potrafi ograbic ich z kasy. Taka kobieta zazwyczaj jest po
          przejsciach, ma problemy albo z nalogami albo z jakimis chorobami psycho-
          somatycznymi. Czuja sie przy nich mezczyznami, bo czuja sie lepsi, oni
          wyksztalceni zarabiajacy kase, a ona biedna, niezaradna zyciowo, ale
          mila...Drugi typ kobiety to kobieta idealna, tzw. brylant, w ktorym moga sie
          przegladac i odbijac swoj blask...Taka kobieta jest wykorzystywana do
          potwierdzenia ich wartosci, chwala sie nia kolegom, rodzicom itp...Zapewniam
          Cie,ze jestem o wiele gorzej traktowana, niz tamte kelnerki, jednej z nich moj
          chlopak wyjezdzajac ze Stanow zaplacil 1500 dolarow i chwalil sie kolegom ile
          to on wydal na swoja kobieteMnie nie dal nawet zlamanego kwiatka na dzien
          kobiet...Jestem potrzebna tylko do pochwalenia sie mna, moim domem rodzicow i
          wlasnym mieszkaniem. Tym,ze potrafie zaplacic za kawe w kawiarni , fakultetami,
          artystyczna dusza, pieknym cialem itp...Ale traktuja mnie jak smiecia.
          Nienawidza za to,ze odkrylam ich problem i,ze ich nie chce. A rozstania,
          porzucenia boja sie najbardziej. Dlatego wracaja bez konca....
          • marianna_m1 Re: Dziecko wykorzystane:doświadczenie narcystycz 22.04.06, 17:23
            moja droga. nie ludz sie, ze oni rozumieja i wiedza co to jest artystyczna
            dusza. a juz nie daj Boze, zebys miala jakies humory.
            wlasciwie to ja nie wiem do konca o co chodzi. w kazdym razie nie wiem czy ten
            chlopak rzeczywiscie zaplacil te 1500 dol.czy tylko sie chwalil.
            byc moze oni traktuja te kobiety jak smiecie rowniez, tylko, ze one same o tym
            nie wiedza, bo sa glupie, inaczej wychowane itp.
            ja mysle, ze dla pewnego typu faceta kazda kobieta to smiec.
          • marianna_m1 Re: Dziecko wykorzystane:doświadczenie narcystycz 22.04.06, 17:27
            >Drugi typ kobiety to kobieta idealna, tzw. brylant, w ktorym moga sie
            >przegladac i odbijac swoj blask...

            to fakt. wbrew pozorom takie kobiety dosc swobodnie manipuluja tymi kolesiami,
            mimo tego, ze wydaje sie byc na odwrot. ale to tez sa ofiary systemu, bo gdyby
            taka kobieta cos chciala dla samej siebie, to tez doczekalaby sie ostrej
            reakcji.
            to oczywiscie uklad oparty na klamstwie, milczeniu, no i przekonaniu, ze ....
      • shangri_la Wielkie dzięki za ten cytat.... 22.04.06, 18:01
        Chciałabym, abyśmy w tych rozważaniach wyszły poza ramy "Molestowania
        moralnego" , bo dotychczas to jedyne żródło teorii, abstrahując od dziesiątków
        postów tutaj i na PSYCHOLOGII.
        Bardzo ciekawy cytat.
        Może dorzucisz coś jeszcze:)
        • krwia_tleniona Re: cd...fragmentu ksiazki 22.04.06, 19:16
          Często przedmiotem fuzji staje sie obiekt, ktory w jak najbardziej wyrazisty
          sposob reprezentuje takie aspekty self, co do ktorych istnieja watpliwosci i
          oskarzenia. Jesli narcystyczna osobowosc w skrytosci czuje sie glupia, bedzie
          poszukiwal kogos kto wydaje sie inteligentniejszy. Jesli czuje sie brzydki,
          bedzie szukal fuzji z kims kto jest piekny. Jesli czuje sie znudzony, bedzie
          probowal znalezc kogos ekscytujacego.
          Gdy drugiej osoby zabraknie, albo gdy jej reakcja nie jest przychylna, pojawia
          sie pustka ,rozpacz ,depresja lub rozdraznienie- ukryte narcystyczne stany
          emocjonalne. Osobowosc narcystyczna zrobi wszystko, aby znalezc obiekt
          odzwierciedlenia albo zmusic te, ktore juz zdobyla, do pozadanej reakcji.
          Ludzi dzieli na kategorie dobrych i zlych.Nawiazuje z nimi kontakt ze wzgledu
          na to kim sa, i odpowiednio ich wykorzystuje.Wchodzi z nimi w relacje tylko i
          wylacznie ze wzgledu na swe narcystyczne potrzeby.Jest wyjatkowo wrazliwy na
          jakakolwiek porazke czy nieakceptacje.Inni czuja sie wykorzystywani przez
          jednostki narcystyczne, ale ulegaja ich falszywym talentom i
          charyzmie...Interpersonalnie jednostki narcystyczne ponosza kleske, gdy wyjdzie
          na jaw ich falszywe self, zalamuja sie, doswiadczaja bolesnych uczuc pustki,
          stajac sie niebezpiecznymi dla siebie i innych.
          • shangri_la Re: cd...fragmentu ksiazki 23.04.06, 09:40
            Kolejna porcja wiedzy;)
            Sadzę, ze każda z ofiar odnajduje w tych cytatach echa swoich chorych
            układów...szkoda, że za "obudzenie się ze snu" trzeba zaplacić aż taką cenę.
          • shangri_la Re: cd...fragmentu ksiazki 23.04.06, 18:20
            "Interpersonalnie jednostki narcystyczne ponosza kleske, gdy wyjdzie
            na jaw ich falszywe self, zalamuja sie, doswiadczaja bolesnych uczuc pustki,
            stajac sie niebezpiecznymi dla siebie i innych."

            Zastanawiam się czy i jak głęboko zdolni są cokolwiek przeżywać, skoro podobno
            nie doświadczają nawet smutku (wg M.F. Hirigoyen) a cierpienie jest dla nich
            niezrozumiałym pojęciem, podobnie jak uczucie miłości.

            • krwia_tleniona Re: cd...fragmentu ksiazki 23.04.06, 18:57
              Maja mase uczuc, ktore przezywaja w ukryciu. Gdy zaczna przezywac poczucie
              glebokiej bezwartosciowosci lub uswiadomia sobie swoja falszywa egzystencje,
              wtedy ujawniaja niebezpieczne samobojcze tendencje. Kazde zrodlo negatywnej
              informacji na ich temat moze spowodowac powazny uraz i sprowokowac wybuch
              wscioeklosci lub reakcje obronne W pewnym momencie narcyz zdaje sobie sprawe,
              ze jego autoprezentacja jest falszywa i uwaza innych, ktorzy dali sie na to
              nabrać za glupcow!!!Dlatego traci respekt i zaufanie do kazdej osoby, ktora da
              sie zlapac na przynete jego falszywego self!Osoby narcystyczne czesto takze,
              przzywaja depresje, wiec musza miec jakies uczucia....U takiej osoby podstawowy
              lęk, dotyczy utraty milosci obiektu.Milosc obiektu jest scisle zwiazana z
              egzystencja self, wiec zagrozona zoistaje takze ta egztstencja.Utrata
              falszywego self jest dla nrcyza rownoznaczna z utrata mozliwosci manipulowania
              otoczeniem i sprawowania kontroli.To wywoluje obawy przed byciem manipulowanym,
              upokorzonym i ponownie wykorzystanym
              • shangri_la Re: cd...fragmentu ksiazki 23.04.06, 19:05
                "Utrata
                falszywego self jest dla nrcyza rownoznaczna z utrata mozliwosci manipulowania
                otoczeniem i sprawowania kontroli.To wywoluje obawy przed byciem manipulowanym,
                upokorzonym i ponownie wykorzystanym"

                Czy to znaczy, że oni wychodzą z założenia że SĄ MANIPULOWANI przez swoje
                ofiary?


                • marianna_m1 Re: cd...fragmentu ksiazki 23.04.06, 19:28
                  mi sie wydaje, ze oni maja bardzo kruche ja. nie potrafia przejsc do porzadku
                  dziennego jelsi ofiara nie chce czegos zrobic lub zrobila inaczej niz oni by
                  chcieli.

                  podam ci przyklad:

                  powiedzialam swojemu facetowi, ze jade na targi mieszkan w zwiazku z czym go
                  nie zawioze do marketu. po powrocie do domu zapytal sie czy bylam na tych
                  targach, ja mu powiedzialm, ze w koncu nie dotarlam ale bylam u jednego
                  developera, zeby obejrzec plany jednego osiedla.
                  w tym momencie on czuje sie zrobiony w konia i zaczyna sie mscic. wiedzial, ze
                  nastepnego dnia chcialam pojechac na grzyby ( w sumie az tak mi bardzo nie
                  zalezalo). on uznaje, ze pojechanie na grzyby jest moja potrzeba. wymysla, ze
                  nie moze pojechac bo ma duzo pracy- ja wiem, ze on chce pojechac na te grzyby.
                  w koncu okazuje sie, ze jednak pojedziemy na grzyby.

                  ale widzisz jak to wszystko sie odbywa. musisz poniesc kare zawsze, za to, ze
                  zrobilas cos, co w jego pojeciu bylo nieposluszenstwem.
                  • marianna_m1 Re: cd...fragmentu ksiazki 23.04.06, 19:29
                    poniewaz oni manipuluja non-stop, jakikolwiek brak kontroli wywoluje niepokoj.
                • krwia_tleniona Re: cd...fragmentu ksiazki 23.04.06, 19:30
                  W momencie kiedy zostana przez kogos "przeswietleni", traca grunt pod nogami.
                  Wtedy budza sie w nich najwieksze emocje, boja sie,ze dysponujac na ich temat
                  takimi nowinkami, mozemy im bardzo zaszkodzic...Mozemy zniszczyc, cos, co
                  budowali przez cale swoje zycie, czyli nierealny obraz swojej osoby...Mamy ich
                  w garsci ,bo wiemy, co robic, by bolalo ich jeszcze bardziej...Ale czuja do nas
                  szacunek, pomimo wyzwisk kierowanych pod naszym adresem, czuja respekt, ze my
                  jako jedyne, nie dalsymy sie nabrac....
                  Wiem, jak przeprowadzic terapie z osoba o takich zaburzeniach, poczatkowo
                  myslalam,ze pomoge mu i tak tez robilam. Ale w momencie, kiedy dowiedzialam
                  sie,ze nadal utrzymuje kontakt ze swoja eks, gorsza ode mnie pod kazdym
                  wzgledem, wiem,ze nie zasluguje na az takie poswiecenie z mojej strony. Przy
                  mnie mogl byc soba, widzialam jego wady, ale potrafilam w nim takze dostrzec
                  zalety. Uczylam go,ze nie wady bola w czlowieku, ale brak zalet. Mialam wiele,
                  wiele niezwykle pieknych dla niego uczuc...Ale zawiodl mnie i oszukal, pomimo
                  tego, ze wiedzial ,ze juz nie musi..Ze juz nie musi dluzej udawac....Tym kim
                  nie jest...
                  A teraz tylko bol we mnie i powietrze bez tresci...
                  • marianna_m1 Re: cd...fragmentu ksiazki 23.04.06, 19:35
                    a mi sie wydaje, ze w niektorych przypadkach oni zawsze beda udawac, bo tak
                    zostali wychowani i zsocjalizowani i maja takie wzorce- biznesmana.
                    moj uwazal, ze musi byc dominujacy. mimo, ze caly nasz zwiazek odbyl sie na
                    jego rauszu- jedno piwo codziennie. w koncu mu powiedzialam, ze meskosc nie
                    polega tylko na dominacji.

                    a poza tym mial tik nerwowy i rece tez mu sie chyba trzesly.poza tym czytaja
                    rozne ksiazki o manipulacji, nlp i innych takich tam.
                    • shangri_la Tika-taki....:) 23.04.06, 19:39
                      marianna_m1 napisała



                      >
                      > a poza tym mial tik nerwowy i rece tez mu sie chyba trzesly.poza tym czytaja
                      > rozne ksiazki o manipulacji, nlp i innych takich tam.

                      Mój obgryzał panokcie;P
                      • krwia_tleniona Re: Tika-taki....:) 23.04.06, 19:45
                        Moj jeden skarzyl sie na bole serca, ze wszystkim sie zamartwia,ze na pewno
                        umrze w wieku 30 lat na zawal...Drugi na to samo plus bezsennosc...Poza tym
                        jest nienaturalnie chudy, moze ma anoreksje???:/
                        • marianna_m1 Re: Tika-taki....:) 23.04.06, 19:47


                          > Moj jeden skarzyl sie na bole serca,

                          moj tez. pamietam jak gdzies sie umowilam z kolezanka, to stwierdzil, ze go
                          serce boli.

                          moze rzeczywiscie go bolalo. chyba mial nerwice serca. nie wiem.
                          • krwia_tleniona Re: Tika-taki....:) 23.04.06, 19:49
                            Bo byl wkurzony, ze spotkasz sie z kolezanka...Oni tez zawsze mnie
                            szantazowali, ze przeze mnie boli ich serce itp. Straszyli tez, ze gdy odejde
                            to sie powiesza, albo zrobia "sajgon" u mnie na uczelni albo w pracy....Bo juz
                            nie raz tak zrobili, i maja do teraz sprawy w sądzie..I to jest akurat prawda!
                            • marianna_m1 Re: Tika-taki....:) 23.04.06, 19:53
                              to Ty mialas rzeczywiscie jeszcze wiekszy sajgon.
                              u mnie kwestia polegala na tym, ze do pewnego momentu ja mialam jasnosc
                              sytuacji, jego manipulacji itd.

                              ale jesli Ty sie otrzasasz z jednego klamstwa a tu juz leci drugie klamstwo, ze
                              on chce miec z Toba dziecko, to po prostu zbiera Ci sie na wymioty nie tylko w
                              sensie psychicznym ale realnie fizycznym.
                        • shangri_la Re: Tika-taki....:) 23.04.06, 19:47
                          krwia_tleniona napisała:

                          > Moj jeden skarzyl sie na bole serca, ze wszystkim sie zamartwia,ze na pewno
                          > umrze w wieku 30 lat na zawal...Drugi na to samo plus bezsennosc...Poza tym
                          > jest nienaturalnie chudy, moze ma anoreksje???:/

                          Dokładnie........!!!!!
                          Przed pierwszym spotkaniem powiedział mi, że ostatnio jego problemy z secem są
                          tak poważne , że "umrze w moich ramionach na zalanym deszczem bruku" .
                          • krwia_tleniona Krokodyle łzy 23.04.06, 19:55
                            Najbardziej tez zdziwilo mnie, ze ten moj pierwszy, zawsze zarzekal sie,ze
                            nigdy by nie wybaczyl zdrady etc...A kiedy przyszedl do mnie po 4 miesiacach od
                            rozstania,zeby znowu do mnie wrocic.... Gdy uslyszal,ze mam chlopaka i ze juz
                            go zdradzilam (wczesniej byl moim pierwszym i jedynym partnerem sex.), to
                            pomimo tego, na kleczkach i z placzem, blagal,zebym wrocila, ze on mi wszystko
                            wybaczy....
                            • shangri_la Re: Krokodyle łzy 23.04.06, 19:57
                              O tak....łzy płynęły trzykrotnie;)
                              Raz błaglane, raz z powodu nastrojowej muzyki a potem na sam koniec ....nie mam
                              pojęcia dlaczego.(?)
                              • krwia_tleniona Re: Krokodyle łzy 23.04.06, 20:00
                                Ten drugi tez plakal...W sumie nie moglam w to uwierzyc, on przeciez chcial byc
                                przy wszystkich takim twardzielem, macho z 20 kilogramowa niedowaga
                                buahhahahahaha
                              • kiyoshi Lzy i problemy z sercem 05.05.06, 18:25
                                shangri_la napisała:

                                > O tak....łzy płynęły trzykrotnie;)
                                > Raz błaglane, raz z powodu nastrojowej muzyki a potem na sam koniec ....nie mam
                                >
                                > pojęcia dlaczego.(?)

                                Tez mi sie zdarzylo plakac i nie widze w tym nic dziwnego.
                                Jakos do mnie nie przemawiaja teksty "prawdziwy facet nie
                                placze"...

                                A jesli chodzi o problemy z sercem...
                                Czy Wasi byli partnerzy, o ktorych piszecie, te problemy
                                mieli wymyslone, czy naprawde sie leczyli?
                                Nie wiem czy mialem do czynienia z narcyzem, ciagle sie nad
                                tym zastanawiam, z reszta, Shan wie najlepiej... Wiem jednak,
                                ze problemy z sercem u mojej dziewczyny nie byly wymyslone.
                                Zanim ja poznalem nie mialem pojecia co to jest badanie Holtera,
                                niedomykalnosc zastawki itd.
                  • shangri_la Re: cd...fragmentu ksiazki 23.04.06, 19:36
                    "Ale w momencie, kiedy dowiedzialam
                    sie,ze nadal utrzymuje kontakt ze swoja eks, gorsza ode mnie pod kazdym
                    wzgledem, wiem,ze nie zasluguje na az takie poswiecenie z mojej strony. Przy
                    mnie mogl byc soba, widzialam jego wady, ale potrafilam w nim takze dostrzec
                    zalety. Uczylam go,ze nie wady bola w czlowieku, ale brak zalet. Mialam wiele,
                    wiele niezwykle pieknych dla niego uczuc...Ale zawiodl mnie i oszukal, pomimo
                    tego, ze wiedzial ,ze juz nie musi..Ze juz nie musi dluzej udawac....Tym kim
                    nie jest...
                    A teraz tylko bol we mnie i powietrze bez tresci..."


                    Podpisuję się pod tym fragmentem Twojego postu:)
                    • marianna_m1 Re: cd...fragmentu ksiazki 23.04.06, 19:39
                      a ja nie wiedzialam kim on jest bo bardzo dobrze potrafil sie dopasowac-
                      cytowanie wypowiedzi innych osob, branie wzorcow zachowania od innych ludzi,
                      czlowiek w masce.
                  • marianna_m1 Re: cd...fragmentu ksiazki 23.04.06, 19:40
                    krw
                    >
                    > szacunek, pomimo wyzwisk kierowanych pod naszym adresem, czuja respekt, ze my
                    > jako jedyne, nie dalsymy sie nabrac....


                    ale to niczego nie zmieni. bo klamstwo bywa nawykowe.
                    • shangri_la Ja uważam, że zmienia:) 23.04.06, 19:43
                      marianna_m1 napisała:

                      > krw
                      > >
                      > > szacunek, pomimo wyzwisk kierowanych pod naszym adresem, czuja respekt, z
                      > e my
                      > > jako jedyne, nie dalsymy sie nabrac....
                      >
                      >
                      > ale to niczego nie zmieni. bo klamstwo bywa nawykowe.
                      • marianna_m1 punkt dla Ciebie:) nt. 23.04.06, 19:48
                        • shangri_la Re: punkt dla Ciebie:) 23.04.06, 19:54
                          Zmienia sposób myślenia o sobie samym....
                          Nie powiem, abym się zbytnio przejęła jednym z ohydnych sms-ów o treści;
                          "...i taka kłamliwa , podła zdzira zostaniesz na zawsze w mojej pamięci!!!!"
                          Ale fakt, że osobnik wystukując to na klawiaturce myślał "jesteś dla mnie za
                          sprytna. Cholera, nie mam szans" jest cokolwiek budujący:)
                          • marianna_m1 Re: punkt dla Ciebie:) 23.04.06, 20:00
                            w przypadku mojego ex. to chyba nic nie zmienilo, bo on sobie ceni bardziej
                            pieniadze niz ludzi.
                            • shangri_la Przecież każdy z nich da sie zabić za kasę:P n/t 23.04.06, 20:03
                              • krwia_tleniona Re: Przecież każdy z nich da sie zabić za kasę:P 23.04.06, 20:06
                                Maja obsesje na punkcie pieniedzy pisalam o tym na forum:psychologia. Nigdy nie
                                zapomne jak ten ostatni chwalil mi sie,ze bedac w Rosji spotykal sie z corka
                                milionera buahhahaaha A ktora by go chciala:-))))Cala kase zarobioba w Stanach
                                rozpuscil na ubrania i na dziwki, ktorym oplacal apartament. Nic nie
                                zaoszczedzil i nadal gniecie sie w mieszkaniu ze swoja mamusia, przybrana
                                siostra, babcia i ojczymem..Koszmar!!!
                                • marianna_m1 moj chodzil do Kosciola 23.04.06, 20:16
                                  w kazda niedziele.
                                  • krwia_tleniona Re: moj chodzil do Kosciola 23.04.06, 20:19
                                    Jeden nie chodzil i nie kryl sie z tym. Drugi, kiedy ja opowiadalam, jak lubie
                                    sie modlic zwlaszcza w kosciolach ktorych nigdy nie bylam, w katedrach, a
                                    przede wszystkim wtedy, kiedy kosciol jest pusty..To zaczal zapewniac, ze on
                                    tez uwielbia sie modlic, ze nawet dzialam LPR! A teraz okazalo sie,ze w ogole
                                    nie chodzi do kosciola, a nalezal do tej partii,zeby miec wpis w CV, ze
                                    udzielal sie politycznie i pisal tam artykuly....Coza obluda..CALY ON!!!
                • marianna_m1 Re: cd...fragmentu ksiazki 23.04.06, 19:31
                  ale tak postepuja rozni faceci nietylko ci tak bardzo toksyczni.

                  jak chca sie wpakowac Tobie do lozka, a ty im powiesz w drzwiach do widzenia.
                  to Ci odpowiedza, ze chcieli Cie tylko podwiezc;)
                  • shangri_la Podsumowanie na podst. postów na forum Kobieta i P 24.04.06, 08:31
                    Potencjalny narcyz chcarakteryzuje się....

                    1.Wiek...nieistotny
                    2.Płeć...może być meżczyzną jak i kobietą, ale tych pierwszych przewaga (?)
                    3.Nieśmiały interowertyk (na pozór)
                    4.Biedne małe stworzenie poszukujące wsparcia , ale jednocześnie je deklarujące.
                    5.Mentor i bezkompromisowy "obrońca" cnót i niezłomnych zasad moralnych.
                    6. Krytykant wszytkiego i wszytkich.
                    7. Pozbawiony empatii
                    8.Natrętnie proponujący spotkanie
                    9. Notoryczny kłamca!!!!!
                    10.Przyłapany na kłamstwie zarzuca ci brak zaufania i namierną kontrolę.
                    11.Nieustannie podważa twoje zdanie i poddaje w wątpliwość twoje kompetencje.
                    12.Kiedy traci panowanie nad sobą zaczyna ci zarzucać chorobę psychiczną.
                    13.Klnie jak szewc,kiedy zaczynasz odkrywać jego manipulację.(!)
                    14. Nieustannie porównuje cię do innych, zwłaszcza swoich ex.
                    15. Operuje cytatami innych osób, bez powoływania się na autora (dotyczy to
                    również twoich własnych słów, które słuchasz ze zdumieniem jako jego własne))
                    16.Czyta książki na temat psychologii (Karen Horney;) i zdobywa wiedzę na temat
                    manipulacji na necie.(Poradnik Podrywacza;)
                    17.Zawsze "sprowadzi cię do parteru" niezależnie od tego co zrobisz"
                    (cytat; post powyżej;)

                    18. Opowiada jaki ma swietny kontakt ze swoja matka.

                    19. Cierpi na poważną chorobę serca(?) , która zwykle "nasila się", gdy coś mu
                    nie
                    odpowiada.
    • krwia_tleniona Ciekawy artykuł 24.04.06, 11:38
      Podaje Wam adres artykułu opublikowanego w pismie Charaktery...Jest tam duzo
      informacji na temat narcyzow oraz ich partnerow, czyli potencjalnych
      ofiar..Warto przeczytac!!!

      www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=107
      • krwia_tleniona Re: Ciekawy artykuł 24.04.06, 11:44
        Kolejny artykul!!!!
        Relacje intymne budowane przez narcyzów posiadają charakter psychopatyczny.
        Mają za zadanie jedynie umocnić narcyza w przekonaniu, że jest pożądany przez
        innych. Idealnym rozwiązaniem są krótkotrwałe i intensywne relacje, w których
        nie trzeba ponosić kosztów związanych z zaangażowaniem i można korzystać z
        uroków namiętności. Ale jak mieć ciastko i zjeść ciastko? Po dłuższej
        znajomości uczucie narcyza osłabia przekonanie, że partner nie jest tak zdolny
        i wspaniały jak on.

        www.studentnews.pl/index.php?typ=arch&n=13_0&artid=365
    • bri Re: Perwersja narcystyczna.(!) 24.04.06, 12:00
      Hm... Dziwnie jakoś mi się czyta wszystkie Wasze posty. OK - trafiłyście w
      życiu na kilku debili ale czy zamiast rozkładać na czynniki pierwsze ich
      osobowość nie powinnyście raczej skupić się na tym dlaczego akurat Wy na takich
      facetów trafiałyście i co zrobić, żeby to się w przyszłości nie powtórzyło???

      Jak na razie mam wrażenie, że jesteście tymi "złymi" facetami zafascynowane.
      • krwia_tleniona Re: Perwersja narcystyczna.(!) 24.04.06, 12:06
        Ale przeciez o tym pisalam, jakich partnerow osobowosci narcystyczne
        przyciagaja..Poza tym dalam linki stron, na ktorych tez cos nie cos pisze na
        ten temat...Nie generalizuj Bri! I nie nazwalabym tego fascynacja nimi, raczej
        wspoluzaleznieniem:-)
        • bri Re: Perwersja narcystyczna.(!) 24.04.06, 12:07
          Jakich oni przyciągają to jedno. A jakich Wy sobie wybieracie to drugie. Nie
          generalizuję. Sama miałam podobne kłopoty do Waszych.
          • krwia_tleniona Re: Perwersja narcystyczna.(!) 24.04.06, 12:26

            My także mamy zaburzenia osobowości.Przeczytaj i zastanow sie, czy nie jest to
            opis Twojej osoby:)
            Osoby przejawiające tendencje symbiotyczne odczuwają stałą potrzebę kontaktu z
            innymi ludźmi, przezywają silny lek przed byciem opuszczonym i są ogromnie
            uzależnione od stanu emocjonalnego partnera; często są skrajnie uległe wobec
            partnera lub też paradokslanie wykazują silną tendencję do dominowania; używają
            mechanizmu projekcji; formą obrony przed przezywaniem silnych tendencji
            symbiotycznych jest zrywanie związków, wycofywanie się kontaktów z partnerem

            • bri Re: Perwersja narcystyczna.(!) 24.04.06, 12:31
              Niektóre cechy z tych wymienionych na pewno w pewnym stopniu mam.

              Jak rozumiem Ty też i dlatego takie porąbane związki Ci się zdarzały. I co, to
              przeszłość już? Teraz już masz normalnie? Leczysz się z tego? Czy raczej
              starasz się znaleźć sposób na wyleczenie ze skłonności narcystycznych swoich
              byłych partnerów?
              • krwia_tleniona Re: Perwersja narcystyczna.(!) 24.04.06, 12:41
                Zaburzenia osobowosci ma prawie kazdy, Tylko u jednego objawiaja sie one np. w
                sferze bliskich zwiazkow (tak jak u mnie), a u innych w wielu sferach...Nie
                lecze sie, chodzilam kiedys na terapie, dzieki ktorej, nauczylam sie
                konsekwencji i nieulegania pieknym slowkom narcyza.Udalo sie i jakos wyszlam z
                tego zwiazku. Niestety pare miesiecy temu przyciagnelam kolejna osobe z
                zaburzeniami narcystycznymi.Lecze sie sama, moglabym takze ich wyleczyc, bo
                dysponuje potrzebna do tego wiedza, czytajas posty od ofiar, takze zdobywam
                pewnego rodzaju wiedze praktyczna.Ale wiem,ze latwiej zakonczyc ten zwiazek i
                znalezc sobie normalnego faceta niz tkwic po uszy w patologii i cale zycie go
                terapeutyzowac. Poza tym psycholog nie powinien leczyc swojej rodziny, ani
                swoich partnerow.Bo nie potrafi zachowac odpowiedniego dystansu.
                A dl;aczego zwrocilam na nich uwage?Bo na peirwszy rzut oka jawili sie jako
                idealni kandydaci, a ja mam tez swoje wymagania i z byle kim nie bede.
                Studiujac dwa kierunki nie bede spotykac sie z chlopakiem po zawodowce
                itp...Dopiero potem okazuje sie,ze oni tak naprawde nic soba nie
                reprezentuja...wtedy chce odejsc, oni zaczynaja sie znecac psychicznie i
                wracaja bez konca....Tak to wlasnie wyglada!
                • bri Re: Perwersja narcystyczna.(!) 24.04.06, 12:52
                  Ale Ty nie jest psychologiem, prawda? Jak rozumiem aspirujesz do tego miana
                  dlatego, że leczyłaś się trochę i interesuje Cię ta tematyka.

                  Myślę, że bycie terapeutką w związku z osobą o opisywanym tu zaburzeniu jest a)
                  nieprofesjonalne b) niemożliwe. Bycie w związku to po prostu coś zupełnie
                  innego niż leczenie kogoś.

                  Piszesz, że zwróciłaś na nich uwagę bo jawili się jako idealni kandydaci a Ty
                  też masz swoje wymagania. Czy Twoje wymagania dotyczą jedynie ich wykształcenia
                  i zawodu? Co to znaczy, że Ty zwróciłaś na nich uwagę - sama podeszłaś i
                  zaczepiłaś?
                  • krwia_tleniona Re: Perwersja narcystyczna.(!) 24.04.06, 12:59
                    Za pare lat bede psychologiem:)Oprocz tego juz za niedlugo bede filozofka:)Nie
                    podeszlam do nich heheh, ale rozmawialam z nimi dlugo, poswiecilam im na
                    pierwszym spotkaniu wiecej uwagi, niz reszcie mezczyzn...Zrobilo na mnie
                    wrazenie, gdy dowiedzialam sie, ze np.studiuja, maja konkretne plany zawodowe,
                    pierwsze sukcesy, znajomosc jezykow obcych itp...Moje wymagania dotycza takze
                    innych aspektow, ktore w pelni sa spelniane przeze mnie...Nie wymagam od
                    mezczyzn niczego, ponad to, co wymagam od siebie...
                    • bri Re: Perwersja narcystyczna.(!) 24.04.06, 13:19
                      Tłumaczysz się zupełnie bez sensu. Z mojego punktu widzenia masz właśnie za
                      małe wymagania wobec mężczyzn. Nie masz prawie żadnych wymagań skoro 2 lata
                      wytrzymujesz z kimś kto Tobą pomiata. Co z tego, że zna języki obce i ma
                      konkretne plany zawodowe...

                      Na pierwszym spotkaniu poświęciłaś im dużo uwagi. Jednak spotkanie na imprezie
                      to jeszcze nie związek. Co się działo dalej? W jaki sposób stworzyliście
                      związek?
                      • krwia_tleniona Re: Perwersja narcystyczna.(!) 24.04.06, 13:25
                        Masz racje bri! W momencie kiedy odkrywalam, ze wszystko ,co o nich uslyszalam
                        to praktycznie nieprawda, to przymykalam oko. I myslalam sobie, ach rzucil
                        studia, i coz z tego..Wazne zeby byl dobry i zeby mnie kochal....I tak w koncu
                        wybaczalam kolejne klamstwa i oszustwa...Akceptowalam ,ze sa ode mnie gorsi,
                        ale przynajmniej oczekiwalam szacunku i milosci...Ale nawet tego nie dostalam.
                        Obecnie jestem z nim 4 miesiac, zaczelam zrywac juz po 2 tyg. znajomosci, bo
                        juz wtedy postawilam mu diagnoze zaburzen...Ale on ciagle
                        wracał,plakal ,blagal,ze sie zmieni itp...I ja jak zwykle ulegalam. Teraz
                        probuje wytrwac, juz trzeci dzien z nim nie jestem..i oby jak do konca swiata i
                        jeszcze jeden dzien dluzej....Opisywac przebiegu zwiazku nie bede, bo to by
                        trwalo za dlugo, ale juz po krotkim czasie zaczal przejawiac, patologiczne
                        zachowania...
                        • bri Re: Perwersja narcystyczna.(!) 24.04.06, 13:43
                          Nie wiem kto jest gorszy a kto lepszy. Nie uważasz, że w przypadku tak złożonej
                          istoty jaką jest człowiek ciężko to ocenić?

                          Przebieg związku natomiast jest wg mnie kluczowy dla oceny Twojej sytuacji. Kto
                          do kogo pierwszy zadzwonił, kto kogo zaprosił na randkę, kto pierwszy
                          powiedział "kocham" itp.
                          • krwia_tleniona Re: Perwersja narcystyczna.(!) 24.04.06, 13:47
                            On pierwszy zadzwonil i pierwszy pow ,ze kocha.Gdy chcialam z nim zerwac, a on
                            stal pod drzwiami i wyrywal klamke, krzyczac,zebym go wpuscila, wtedy
                            powiedezial,ze nie moge go opusci, bo on mnei kocha..Nigdy do niego nie
                            dzownilam. Nigdy nie narzucalam sie i czesto wymigiwalam sie od spotkac i
                            czesto je przekladalam..Bo czulam,ze znim jest cos nie tak i chcialam go do
                            siebie zniechecic...Chcialam,zeby zakonczyl sie ten zwiazek, bez
                            przyszlosci...Ktos kto zdradza jest gorszy ode mnie, bo ja jestem wierna.
                            • bri Re: Perwersja narcystyczna.(!) 24.04.06, 13:54
                              Rozumiem, że taki scenariusz się powtórzył kilka razy w Twoim przypadku z
                              osobnikami narcystycznymi?
                              • krwia_tleniona Re: Perwersja narcystyczna.(!) 24.04.06, 13:58
                                Nie. Tak bylo z tym ostatnim. Poniewaz poprzedni zwiazek i doswiadczenia,
                                zmienily moje podejscie...Wczesniej za tym pierwszym, wydzwanialam ,sprawdzalam
                                i panikowalam....
                                Ale po tamtych przezyciach, stalam sie bardzo obojetna i teraz wymagam, by
                                inicjatywe rozpoczecia i podtrzymania znajomosci wzial na siebie mezczyzna.
                                Poza tym, moze to dziwne, ale ja naprawde do niego w ogole nie
                                dzwonilam...Odpisywalam tylko na smsy, ale to on pierwszy musial napisac....I
                                dopoki on sie teraz nie odezwie, to ja wiem,ze tez wytrwam...Ale czy wytrwam,
                                gdy zobacze go pod drzwiami, tego nie wiem....
                                I co o tym sadzisz???
                                • bri Re: Perwersja narcystyczna.(!) 24.04.06, 14:13
                                  Dobrze, że się uczysz na błędach. Moim zdaniem w dobrym interesie kobiety jest
                                  pozostawić mężczyźnie inicjatywę rozpoczęcia i podtrzymania znajomości. O ile
                                  oczywiście ona ma ochotę tą znajomość rozpoczynać i podtrzymywać.

                                  Myślę, że jeśli naprawdę chcesz to nie będziesz miała żadnych problemów, żeby
                                  wytrwać. Pamiętaj, że masz prawo decydować o swoim życiu. Tak naprawdę jesteś
                                  odpowiedzialna przede wszystkich za siebie. On może teraz jest nieszczęśliwy i
                                  chce żebyś czuła się winna, ale sam nie miał wyrzutów sumienia
                                  unieszczęśliwiając siebie.
                                  • shangri_la Oni potrafią być wyjątkowo nahalni (!) 24.04.06, 14:35
                                    Nie wiem, Bri jakie są Twoje doświadczenia pod tym względem, ale z moich
                                    własnych i wielu innych kobiet wynika, że osobniki wspomnianego rodzaju
                                    charakteryzuje wyjątkowa nahalność na etapie zawiązywania znajomości.
                                    Ja dostałam mail z propozycją spotkania po dwóch dniach mojej obecności na
                                    nowym forum. Odmówiłam, ale kolejne propozycje spotkań w różnych miastach
                                    pojawiały sie regularnie. Potem zaczęły się sms-y w ilości 20-30 dziennie,
                                    czułe słówka, wyznania itp.
                                    Autorka książki "Molestowanie moralne" nazywa to etapem uwodzenia, który jej
                                    zdaniem również jest działaniem wg sciśle ustalonego planu. Np ofiara zbyt
                                    uległa, nie budzi zainteresowania i jest eliminowana (bardzo żałuję , że nie
                                    poszłam na to pierwsze zaproponowane spotkanie;)
                                    • bri Re: Oni potrafią być wyjątkowo nahalni (!) 24.04.06, 14:42
                                      Mam takie same doświadczenia. Ale prawda jest taka, że jak się naprawdę chce to
                                      da się pozbyć takiego natręta. Trzeba tylko wiedzieć czego się chce.
                                      • marianna_m1 Re: Oni potrafią być wyjątkowo nahalni (!) 24.04.06, 15:07
                                        ale czasami cymes polega na tym, ze oni udaja w druga strone- nie sa natretami,
                                        tylko bazuja na Twoim uczuciu bycia opuszczona.
                                        to sa bardzo proste rzeczy. naprawde.
                                        a jak kobieta chce stwoprzyc staly zwiazek, to wpada jak sliwka w kompot.

                                        poza tym ja sie przychylam do tego, ze my wiemy, ze oni byli dla nas toksyczni,
                                        byc moze dlatego, ze znamy SWOJA WARTOSC.
                                        oni sie nauczyli traktowac kobiety jakby mialy gabke zamiast mozgu, bo taki
                                        jets przekaz kulturowy. i temu ulegaja i kobiety i mezczyzni.

                                      • shangri_la Mądry Polak po szkodzie;P 24.04.06, 15:11
                                        Weż pod uwagę fakt , że takie "uwodzenie" ma swoje uroki i trudno w każdym
                                        zainteresowanym meżczyżnie dopatrywać się potencjalnego narcyza , który
                                        dostrzegł właśnie ofiare idealną i staje na głowie aby ją omotać dla własnej
                                        perwersyjnej korzyści.
                                        Wiesz chyba dobrze, że oni potrafią doskonale się maskować, grać na uczuciach,
                                        odwoływać się do instynktów macierzyńskich i być na każde zawołanie.
                                        Jesteśmy przecież kobietami i takie zabiegi robią na nas wrażenie.....problem
                                        pojawia sie dopiero wraz z pierwszymi kłamstwami ale to już inny etap znajmości.
                                        • krwia_tleniona Znowu koszmar!!!!! 24.04.06, 15:15
                                          Kolejny jego sms. Oto co mi napisal:
                                          Kocham Cie, to silneijsze ode mnie. Nie potrafie przestac o Tobie myslec.
                                          Bardzo Cie potrzebuje i tesknie za Toba...
                                          Wiedzialam,ze tak bedzie:( On jutro do mnie przyjdzie, wiem o tym.....
                                          • bri Re: Znowu koszmar!!!!! 24.04.06, 15:16
                                            Może w takim razie wyjdź jutro z domu? Albo poproś rosłego kolegę, żeby
                                            otworzył drzwi zamiast Ciebie i kazał mu spadać?
                                            • krwia_tleniona Re: Znowu koszmar!!!!! 24.04.06, 15:18
                                              Jutro od 8 rano do 21 jestem poza domem...On przyjdzie do firmy w ktorej mam
                                              praktyki, albo na uczelnie, alno o 22 do domu:(
                                              • bri Re: Znowu koszmar!!!!! 24.04.06, 15:24
                                                Możesz w firmie zapowiedzieć na recepcji, że prześladuje Cię pewien typ i
                                                poprosić, żeby w razie czego ochrona go nie wpuszczała. Na uczelni możesz
                                                poprosić, żeby towrzyszył Ci ktoś, kto doda Ci pewności siebie. Jeśli mieszkasz
                                                sama poproś kogoś, żeby zanocował u Ciebie.
                                                • krwia_tleniona Dzwonil ale nie odebralam!!! 24.04.06, 15:32
                                                  No niezle, pewnie bede musiala zmienic numer telefonu:((((
                                                  • bri Re: Dzwonil ale nie odebralam!!! 24.04.06, 15:33
                                                    Wystarczy, że konsekwetnie nie będziesz reagować. Ważna jest konsekwencja.
                                                    Odpowiesz na jeden sms po miesiącu i cały cykl może zacząć się od początku.
                                                    Najlepiej kasuj jego smsy bez czytania. Nie odbieraj telefonów od niego. Jak
                                                    usłyszysz jego głos w słuchawce - odkładaj.

                                                    Ja musiałam się jeszcze na jakiś czas wyprowadzić z domu ale w końcu się udało.
                                                  • marianna_m1 Re: Dzwonil ale nie odebralam!!! 24.04.06, 15:36
                                                    zdecydowanie. na tym etapie juz tylko dzialania swiadome.

                                                    zero kontaktu.
                                                    w koncu mu sie znudzi.
                                                  • krwia_tleniona Re: Dzwonil ale nie odebralam!!! 24.04.06, 15:38
                                                    Mam wyswietlacz na domowym telefonie, zalozylam go po przejsciach z tamtym.
                                                    Dzieki temu, wiem kto dzwoni....
                                        • marianna_m1 Re: Mądry Polak po szkodzie;P 24.04.06, 15:35
                                          a jak mu wytkniesz klamstwo to krolewicz przeistacza sie w hu.a.
                                          co wiecej ta druga postac mu bardzo odpowiada.
                                          • shangri_la Re: Mądry Polak po szkodzie;P 24.04.06, 20:35
                                            marianna_m1 napisała:

                                            > a jak mu wytkniesz klamstwo to krolewicz przeistacza sie w hu.a.
                                            > co wiecej ta druga postac mu bardzo odpowiada.



                                            Bo to jego WŁAŚCIWA postać;PPP
                        • marianna_m1 Re: Perwersja narcystyczna.(!) 24.04.06, 15:03
                          ja nie wybaczalam klamstwa dlatego toxic uciekl sam.

                          tylko nie podejrzewalam, z emozna az tak klamac, bo w swoim juz dosc dlugim
                          zyciu nie mialam z czyms takim do czynienia. to jets zupelnie inny kosmos.
        • marianna_m1 wez pod uwage bri to o czym pisalysmy!!!!! 24.04.06, 14:59
          po pierwsze toksyczni faceci bardzo dobrze zongluja emocjami,
          2.znaja twoje potrzeby- no nie powiesz mi bri, ze Ty ich nie masz,
          3. zostawiaja Cie wtedy kiedy Ty juz jestes uzalezniona, oksytocyna dziala.
          4. dzialaja na instyntach np. MACIERZYNSKIM, ktora kobieta go nie ma? dlatego
          tak bbardzo sa niebezpieczni.

          a dlaczego mialysmy kontakt z debilami bo oni nie wygladaja na debili,
          psychopaci sa niekiedy bardzo inteligentni.
          A wiec bri, nie zwalaj jeszcze dodatkowo winy na ofiare, co zdaje sie czyni
          wielu psychologow.
          Zapewniam cie ty tez nie jestes odporna.

          Rozlozenie na czynniki pierwsze potrafi zrozumiec z jakimi osobami mialysmy do
          czynienia bo tutaj nic sie nie dzialo wprost.
          a poza tym nie badz naiwna;)
          • bri Re: wez pod uwage bri to o czym pisalysmy!!!!! 24.04.06, 15:11
            Nie jestem naiwna. Odporność to męski urok to jedno; szczególnie, że jeśli jest
            się panną na wydaniu to nie ma po co się na niego uodparniać.

            Wydaje mi się, że bardziej konkstruktywna byłaby dyskusja na temat co zrobić,
            żeby takich złych facetów uniknąć. Pobawmy się w, co by było gdyby... Co
            powinnam robić kiedy podrywa mnie jakiś facet, żeby uniknąć takiego
            nieszczęścia jak opisujecie w Waszych postach.
            • shangri_la W tym celu powstała lista...patrz wyżej;P n/t 24.04.06, 15:20
              • bri Re: W tym celu powstała lista...patrz wyżej;P n/t 24.04.06, 15:28
                Powyższa lista jest dobrym punktem wyjścia do dalszych rozważań jak takich
                ludzi uniknąć.
            • marianna_m1 Re: wez pod uwage bri to o czym pisalysmy!!!!! 24.04.06, 15:31
              no wlasnie. wymieniamy informacje, zeby wiedziec na przyklad, ze jak faceta
              boli serce to wcale nie znaczy, ze go tak naprawde boli.

              toksycznosc trzeba poznac, zeby zmyc z siebie poczucie winy. bo oni jeszcze
              bardzo dobrzez znaja sztuczki, zeby poczucie winy przelac na Ciebie.
              ja bardzo zaluje, ze tej rozmowy netowej nie przeprowadzialm rok temu, byc moze
              mialabym rok do przodu a nie do tylu.
              • marianna_m1 Re: wez pod uwage bri to o czym pisalysmy!!!!! 24.04.06, 15:33
                a poza tym jak nie doswiadczysz to nie wiesz, ze ludzie bywaja smieciami.
                • bri Re: wez pod uwage bri to o czym pisalysmy!!!!! 24.04.06, 15:38
                  Ależ ja mam takie doświadczenia za sobą.
                  • marianna_m1 Re: wez pod uwage bri to o czym pisalysmy!!!!! 24.04.06, 15:55
                    no to w czym problem? ja nie mam sobie niczego do zarzucenia w zwiazku z tym,
                    ze weszlam w taki zwiazek i nie bede szukac ubytkow w swojej osobowosci w
                    zwiazku z tym, ze mialam do czynienia z gnida.

                    mam wrazenie, ze po czyms takim ofierze jeszcze sie wmawia, ze z nia cos jest
                    nie tak.

                    • bri Re: wez pod uwage bri to o czym pisalysmy!!!!! 24.04.06, 16:08
                      Ależ ja też nie mam Wam nic do zarzucenia. Zakładam jednak, że w przyszłości
                      wolałybyście uniknąć takich związków. Dlatego sie zastanawiam jak zamierzacie
                      to zrobić. Zrobiłyście sobie listę cech jakimi się charakteryzuje narcyz. To
                      dobry początek. Co dalej? Bo na pierwszy rzut oka to nie widać czy ktoś kłamie
                      czy nie, prawda?
                      • marianna_m1 Re: wez pod uwage bri to o czym pisalysmy!!!!! 24.04.06, 18:10
                        . Co dalej? Bo na pierwszy rzut oka to nie widać czy ktoś kłamie
                        > czy nie, prawda?


                        ale sa pewne schematy zachowan. wymieniamy informacje na temat mozliwych
                        zachowan i manipulacji.

                        mi sie wydaje, ze Ty idziesz taka droga- toksyczny zwiazek, wyjscie z
                        toksycznego zwiazku i terapia ofiary, skoncentrowana glownie na tym, zeby
                        drazyc w ofierze co z nia nie bylo tak, ze weszla w taki zwiazek, jaka to
                        mamusia byla be, a jaki tatus.

                        mi sei wydaje, ze to jets falszywa droga w terapii. bo sprawca juz uciekl i juz
                        go nie ma.
                        mi pomoglo, to, ze skontaktowalam sie ze sprawca i jego klamstwa do niego
                        wrocily.
                        • eremittka Re: wez pod uwage bri to o czym pisalysmy!!!!! 24.04.06, 19:09
                          marianna_m1 napisała:

                          > mi pomoglo, to, ze skontaktowalam sie ze sprawca i jego klamstwa do niego
                          > wrocily.

                          I to pomogło ?
                          Chyba się tym specjalnie nie przejął ?
                          • marianna_m1 Re: wez pod uwage bri to o czym pisalysmy!!!!! 24.04.06, 19:52
                            kazdy normalny, zdrowy psychicznie czlowiek w tej sytuacji by sie przejal.
                            jesli sie nie przejal to znaczy, ze jest chory. a jesli jest chory to ja mu
                            moge tylko wspolczuc.
                            • shangri_la Wobec tego ogólne.....;PPPP 24.04.06, 20:31
                              WYRAZY WSPÓŁCZUCIA DLA POKRĘCONYCH malutkich ludzików, którzy
                              dzięki "usługiwaczkom" i "brylantom " mieli swoje PIĘĆ MINUT , ale dla nich to
                              było TYLKO pięć minut....;P
                        • bri Re: wez pod uwage bri to o czym pisalysmy!!!!! 25.04.06, 09:51
                          Jaka terapia? Jaki tatuś i mamusia??? Czy ja gdzieś słowem o czymś takim
                          wspomniałam.

                          Moim zdaniem Wy się właśnie za bardzo koncentrujecie na teoriach
                          psychologicznych zamiast się zastanowić jak w praktyce uniknąć nieodpowiednich
                          facetów a przyciągnąć tych odpowiednich.
                          • shangri_la To tylko droga..... 25.04.06, 10:10
                            bri napisała:

                            > Jaka terapia? Jaki tatuś i mamusia??? Czy ja gdzieś słowem o czymś takim
                            > wspomniałam.
                            >
                            > Moim zdaniem Wy się właśnie za bardzo koncentrujecie na teoriach
                            > psychologicznych zamiast się zastanowić jak w praktyce uniknąć
                            nieodpowiednich
                            > facetów a przyciągnąć tych odpowiednich.


                            Moim zdaniem najpierw należy dobrze poznać potencjalne zagrożenie, aby umieć
                            się obronić w razie jego wystąpienia po raz kolejny.
                            W tym celu powstała lista.
                            Niektóre z wymienionych na niej objawów perwersji, można zauważyć już na
                            początku znajomości, inne wymagają bliższego poznania osobnika,ale to już jest
                            jakaś pomoc.
                            Przypominam , że lista została stworzona na podstawie setek postów na
                            Psychologii i Kobiecie oraz mojej prywatnej korespondencji z ofiarami.
                            Każdy z tych ludzi na pewno cechuje się swoistą indywidualnością, ale to co
                            zostało zapisane powtarza się w co najmniej kilku przypadkach.
                            Jeśli masz jakieś dalsze pomysły, chętnie posłuchamy.
                            Żadna z nas nie ma ochoty na taki koszmar po raz kolejny. (!)

                          • marianna_m1 Re: wez pod uwage bri to o czym pisalysmy!!!!! 25.04.06, 10:54
                            o zadnych teoriach nie piszemy- piszemy o naszych doswiadczeniach, zbieramy to
                            do jednego wora, wlasnie zeby przy nastepnym spotakniu uniknac manipulacji.

                            • bri Re: wez pod uwage bri to o czym pisalysmy!!!!! 25.04.06, 11:35
                              Mi bardzo pomogła książka "Surrendered Single" Laury Doyle. Niestety nie wydano
                              jej jeszcze po polsku. Ale bardzo polecam tym z Was, które mówią po angielsku.
      • marianna_m1 poza tym uczymy sie poprzez wymiane informacji 24.04.06, 15:01
        to oczywiste, tak jak psychole ucza sie tez poprzez wymiane informacji.;)
        • czarna_inez2 Re: poza tym uczymy sie poprzez wymiane informacj 25.04.06, 15:43
          Witam,
          Spotkałam się ze zbliżonym typem zachowań narcystycznych, kogoś kto był mi
          bardzo bliski....Natomiast etap rozstania nieco odbiega od typowego wzorca...
          Osoba, którą znałam gdzieś tam wewnątrz siebie prowadziła własną walkę ze sobą,
          mówiła o "jakiś dziwnych swoich stanach i nastrojach" jednak nie obciążała mnie
          nimi, izolowała się, żeby to "przetrawić", albo utopić w kuflu lub kieliszku
          czegoś mocnego.... Rozstanie z dnia na dzień, "prawie zdrada" ukrywana przez
          ok. 2 m-ce... Wyjaśnienie dlaczego to się stało: sądził że wreszcie
          przeszły "jego problemy ze sobą", ale przyszedł moment gdzie natura wygrała,
          nie wie dlaczego tak się stało, ale nie żałował... Przyznał się do winy, nie
          chciał wracać, bo twierdził, że będzie krzywdził, to jest od niego silniejsze i
          zawsze temu ulegał i nadal będzie ...Nie obwiniał nikogo poza sobą...
          Był płacz, złość na siebie, mówienie o sobie „głupiec”, gdy uzmysłowiłam mu, że
          nie tylko zawiódł mnie ale bliskie mi osoby, którym lansował się jako wzorzec
          moralności, zasad, ambicji dzięki czemu zjednał, moją rodzinę, która traktowała
          go jak członka rodziny, wspomagała w trudnych sytuacjach.... i być może będę
          musiała wyjaśnić dlaczego związek z poważnymi planami runął...Chciałam zerwać
          kontakt, on sobie nie wyobrażał życia beze mnie ale nie ze mną.... Być może
          większe wrażenie na nim zrobiło porównanie tego co zrobił do reakcji jego
          matki, na „potencjalne” identyczne zachowanie chłopaka jego młodszej
          siostry... Wtedy w nim coś pękło... Chyba sobie wyobraził, jaką jego mama
          (osoba bardzo zaradna, autorytet w domu, trzymająca wszystkich krótko) wyrobiła
          by sobie opinię o niedoszłym zięciu gdyby się dowiedziała, że córkę puścił
          kantem....
          Jedyny przeze mnie inicjowany kontakt z nim – życzenia świąteczne, standardowy
          sms jak do wszystkich znajomych... On owszem, pochwali się awansem lub innym
          mniej widowiskowym osiągnięciem, jak by mu brakowało moich gratulacji, wsparcia
          jakie kiedyś u mnie miał.... są propozycje spotkania i pogadania sobie.....
          Zastanawia mnie jednak, czy taka osoba może mieć świadomość, że z "nią jest coś
          nie tak"? Czy może podejmować nieudolne próby ratowania siebie? Czy po prostu
          jest jej wygodnie i nie zmienia tego, z góry zakłada, że cokolwiek dzieje się z
          nią „nie tak” to i tak nie da się tego zmienić....
          • shangri_la Moim skromnym zdaniem..... 25.04.06, 17:29
            .....opisany przez Ciebie przypadek "nie podpada" pod narcyza ze względu na
            okoliczności rozstania, diametralnie odmienne od pozostałych.
            Nie jestem jednak fachowcem i mogę się mylić, dlatego mam nadzieję, że inni ,
            doświadczeni przez los i złych ludzi wypowiedzą się również w tej sprawie.
            Sądzę, że Twój mężczyzna miał jakieś głębokie duchowe problemy z samym sobą,
            skoro szukał "zapomnienie" w taki czy inny sposób.
            Swój błąd jednak zrozumiał i właściwie ocenił, co moim zdaniem świadczy o jego
            prawości charakteru i wrażliwości.
            Każdy ma prawo błądzić, ale on sam wyznaczył sobie karę.
            Jest ona chyba dotkliwa , skoro jak twierdzisz , wciaż szuka u Ciebie wsparcia.
            A tak na marginesie.....czy byłabyś zdolna wybaczyć mu tamtą zdradę?
            • czarna_inez2 Re: Moim skromnym zdaniem..... 25.04.06, 23:25
              Właśnie.... zakończenie historii daje nadzieję, że nie „choruje” a jedynie,
              ma „drobny” defekt charakteru, który może minie, może nie....Cóż, ja też bym
              chętnie się pośmiała, ale faktycznie radosne jest to tylko z perspektywy
              obserwatora ;)....
              Co do wybaczenia to nie wiem , czy masz na myśli akt miłosierny, czy
              opcję „spróbujmy jeszcze raz”....
              Wybaczyć wybaczyłam, dla siebie.... i dla niego...Poza tym, poprosiła mnie o to
              starsza pani, która mnie mijała po „ostatecznej rozmowie” z nim.... zaczepiła
              mnie, widocznie na mojej twarzy widać było przeżywany jakiś dramat życiowy...
              prosiła żeby wybaczyć mu i modlić się za niego.... To niesamowita była chwila,
              z jednej strony osunął się mi grunt spod nóg, osoba w którą najbardziej
              wierzyłam w świecie wbiła mi nóż w plecy, a z drugiej strony drobniutka,
              starsza pani, która mnie spotyka na chodniku, zaczepia i przytula jak własną
              wnuczkę do siebie i mimo, że wie że zdradził, prosi o wybaczenie dla niego....
              Potem on sam prosił o wybaczenie, nie o powrót... Wybaczyłam...pomimo, że
              wiedziałam, że nie będziemy ze sobą....
              Co do problemu z powrotem na razie nie mam, bo niedługo po rozstaniu związał
              się z panienką z pracy, która bardzo zabiegała o jego względy kiedy byliśmy
              jeszcze razem (z tego co pisała do niego, to wiedziała o nas i o tym jak
              napisała „że się kochamy”).... Co prawda minęło już trochę czasu (10 miesięcy),
              mimo mojego radykalnego „nie” na wszelkie propozycje przyjaźni, braterstwa czy
              kontaktów koleżeńskich, koniec związku koniec widywania się, interesowania
              sobą..... Nie powiem, tęsknie za nim i tak samo „wściekam” się na jego głupotę
              (może patrzę na wszystko trochę inaczej niż on, w końcu jestem starsza od niego
              o 3 lata) .... Ale... zadecydował, dzieckiem też nie jest....nie chciał szansy
              na początku..... więc nie wiem, czy ją po prostu zmarnował czy „zachował na
              później”..... dziwię się jednak, że podejmuje próby kontaktu, ma swoje
              życie.... Jest raczej dumnym człowiekiem, mimo to on zawsze pierwszy wysyła sms-
              a przepraszając, że się nie odzywał jakiś czas bo.... i co u mnie słychać....,
              pozdrawia moją rodzinę (może liczy, że nie wydałam jego). Pozostały mu moje
              przyzwyczajenia i upodobania, podtrzymuje moje tradycje chociażby mocno
              polewany „lany poniedziałek” (w jego domu do póki mnie nie poznał raczej nie
              bawiono się w polewanie), a on w te święta sam z rana ganiał oblewał
              rodzinkę.... Eh.... szkoda.... było, minęło i nie wróci.....
              Gdyby jednak padła z jego strony propozycja powrotu, musiał by mi najpierw
              powiedzieć co się zmieniło od 11 lipca 2005, jakie są jego motywacje, że chce
              wrócić do kobiety, którą uważał za swoją towarzyszkę życia, a potem chciał
              szukać czegoś nowego „bo zaczęło się psuć z jego winy” i nie potrafił poradzić
              sobie „z pewnymi sprawami, pewnego rodzaju myśleniem”, a ja przez to cierpię....
              Znając jego trudność werbalizowania swoich odczuć twarzą w twarz, napisze
              wyjaśniającego sms-a....
          • marianna_m1 Re: poza tym uczymy sie poprzez wymiane informacj 25.04.06, 17:56
            moim zdaniem ta osoba jest po prostu na fali. mam wrazenie, ze takie sa czasy-
            masowa projekcja dupkow.

            • shangri_la Re Hihihihhi...... 25.04.06, 18:18
              marianna_m1 napisała:

              > moim zdaniem ta osoba jest po prostu na fali. mam wrazenie, ze takie sa czasy-

              > masowa projekcja dupkow.

              Można by się było pośmiać, gdyby nie fakt, że dupki pozostawiają po sobie tyle
              złego.;(
              >
              • marianna_m1 Re: Re Hihihihhi...... 25.04.06, 18:20
                sorry. chcialam napisac produkcja, a nie projekcja.

                innym zjawiskiem jest nasladownictwo- dupek nasladuje dupka.
                • shangri_la Re: Re Hihihihhi...... 26.04.06, 08:15
                  Nie szkodzi, Marianna.....projekcja również, bo naśladownictwo jest projekcją
                  własnych braków.:P
                  A swoją drogą ,brak poczucia odpowiedzialności u sporej grupy meżczyzn
                  (wyłączjąc skrzywionych) jest powszechny a to już chyba "zasługa" błędów
                  wychowczych.
        • shangri_la Re: poza tym uczymy sie poprzez wymiane informacj 26.04.06, 19:27
          marianna_m1 napisała:

          > to oczywiste, tak jak psychole ucza sie tez poprzez wymiane informacji


          Podobno PSYCHOLE omijają się wzajemnie na kilometr:PPPP
          • shangri_la Do wszytkich biorących udział w dyskusji. Pilne (! 01.05.06, 16:47
            Proszę o kontakt na priv wszytkie osoby biorące udział w wątku celem wyrażenia
            zgody (lub jej braku) na ewentualną publikację ich tekstów.
            Do osób, z którymi korespondowałam wysyłam również informację na priv.

            Dziękuję raz jeszcze i mam nadzieję, że dzięki Waszym wypowiedziom inne ofiary
            manipulacji zyskają wiedzę oraz świadomość , że nie są osamotnione w swoim
            nieszcześciu ,bo nie ma sytuacji bez wyjścia a ludzie powinni sobie służyć
            wzajemnie pomocą i wsparciem, tak jak my czyniliśmy to w powyższym wątku.
            Pozdrawiam Was wszytkich bardzo serdecznie i życzę samych tylko szcześliwych
            chwil;))))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka