kotecek22
26.04.06, 21:57
No i masz. Powiecie, że marudzę i robię problem z niczego. ALe jakoś mi tak
ciężko... Bo mój facet mieszkał blisko, 4 przystanki autobusem, a teraz
wyprowadza się do sąsiedniej miejscowości. Niby dojazd bezpośredni jest, no
ale skończą się spontaniczne spotkania wieczorem...:( Kiedyś był jeden sms i
za pól godziny się widzieliśmy, a teraz...? Wiem, ze innych dzielą setki
kilometrów i im jest o wiele gorzej, ale jakoś mi tak smutno...