happyhouswife
16.05.06, 17:44
poradzcie - jestem z facetem raptem 10 miesięcy. na poczatku wszytsko bylo ok - widac bylo ze mu
na mnie zalezy, martwil się nawet czy jest dla mnie wystarczajaco dobry. komplementy, rozmowy,
intymnosc, dobry seks.
od pewnego czasu nie wiem czemu jest zle: ciagle wszytsko krytykuje, ma napady furii, obraza mnie
w klotniach. potem niby jest ok, ale nie garnie się do wielkich przeprosin. nie mowi mi ze mnie kocha
( kiedy zapytalam dlaczego odpowedzial : "zapomnialem"), nie planuje przyszłosci. Nie mówi my
mowi ja. Ale do cholery kiedy pytam czy nie zlaezy mu juz i powinnismy się rozstac wsadza głowę w
piach i robi się miły.
jestem bliska decyzji o rozstaniu, powstrzymuje mnie to, że od czasu do czasu stara się być mily.
mam wrazenie ze czuje do mnie jakąs zlosc, agresję - ale nie wiem dlaczego bo nie mówi.
naprawdę nie wiem, moze powinnam po prostu podjąc decyję i nie probowac z nim rozmawiac skoro
nie ma na to specjalnej ochoty.
zdarzylo wam się cos takiego ?