Myślę o zdradzie...

18.05.06, 22:52
Poważnie. Jestem w pięciletnim związku, nigdy z nikim innym nie bylam. W
sensie fizycznym jest to mój pierwszy facet. Teraz na jakiś czas wyjechał, i
nie ma dnia bym nie myślała o tym by spróbować z innym. Z czystej ciekawości.
Specjalnie nikogo nie szukam, ale sądzę, że gdy nadarzy się okazja, tym razem
posunę się do zdrady. Ostatnim razem stchórzyłam, - za bardzo obawiałam się
nie tyle wyrzutów własnego sumienia, ale tego, że się wyda i stracę mężczyznę
którego kocham, ale jednocześnie chcę zdradzić.

Sama tego nie rozumiem. To czysta ciekawość, chęć porównania, a może
znudzenie? Czy ktoś doświadczył czegoś takiego?
    • mahadeva Re: Myślę o zdradzie... 18.05.06, 22:55
      jesli sie nie wygadasz, to sie nie wyda :) i różki Ci też od tego nie urosną,
      nie ma sie wiec czego obawiać :) bedzie fajnie, trzymam kciuki :)
      • b-beagle Re: Myślę o zdradzie... 18.05.06, 22:57
        Od mysli do czynów ;))
    • kotbehemot6 Re: Myślę o zdradzie... 18.05.06, 23:04
      a masz kandydata?
      • zdrajczyni Re: Myślę o zdradzie... 18.05.06, 23:10
        Teraz już nie. Był i się zbył, bo wymiękłam. Chyba dobrze się stało, bo on
        liczył na coś więcej.
        To musi być ktoś, kto by nie chciał zobowiązań i jednocześnie mogłabym mieć do
        niego pełne zaufanie, byłby dyskretny i mnie nie wkopał, i nie był pierwszy
        lepszy z ulicy.
        • kotbehemot6 Re: Myślę o zdradzie... 18.05.06, 23:12
          to , wbrew opiniom forumowiczek z innego wątku, szukaj wśród żonatych...zjedzą mnie
          • zdrajczyni Re: Myślę o zdradzie... 18.05.06, 23:16
            Nie chcę żonatego. To może paradoksalnie zabrzmi, ale nie chcialabym w razie
            gdyby się wydało, by cierpiała przeze mnie jakaś kobieta, a może nawet dzieci.
            Żonaty też odpada. Może i mam dziwaczny system wartości, ale lepszy taki, niż
            żaden, nie?
            • kotbehemot6 Re: Myślę o zdradzie... 18.05.06, 23:21
              to uważaj bo wolni mogą się zaangażować a jak tego nie chcesz to mogą wyniknąć kłopoty.
            • mahadeva Re: Myślę o zdradzie... 18.05.06, 23:36
              no przestan, do malego bzykanka moze byc zonaty..., nie ma co wybrzydzac...,
              poszukaj wsrod swoich kumpli, na pewno jest ktos kogo dazysz zaufaniem :)
              • asiulka81 Re: Myślę o zdradzie... 18.05.06, 23:56
                ale jej radzisz mahadeva :)))

                a gdzie gromy potepienia??? :)
                • mahadeva Re: Myślę o zdradzie... 19.05.06, 00:20
                  asiulka81 napisała:

                  > ale jej radzisz mahadeva :)))
                  >
                  > a gdzie gromy potepienia??? :)
                  >


                  no, radze z wlasnego doswiadczenia :)
                • pietrek666 Re: Myślę o zdradzie... 19.05.06, 00:25
                  asiulka81 napisała:

                  > ale jej radzisz mahadeva :)))
                  >
                  > a gdzie gromy potepienia??? :)
                  >

                  Asiulka, jak to czytam to wiem dlaczego wyniosłem się stąd. Dno! :DDD
        • ko_bie_ta Re: Myślę o zdradzie... 19.05.06, 10:35
          zdrajczyni napisała:


          > To musi być ktoś, kto by nie chciał zobowiązań i jednocześnie mogłabym mieć do
          > niego pełne zaufanie, byłby dyskretny i mnie nie wkopał, i nie był pierwszy
          > lepszy z ulicy.


          I żeby był atrakcyjny, inteligentny, namiętny i doprowadzał mnie do
          wielokrotnego orgazmu - to się zdarza tylko w książkowych romansach ;))))
    • zdrajczyni Re: Myślę o zdradzie... 19.05.06, 00:00
      Tak przy okazji - sądziłam, że znajdzie się ktoś, kto będzie mi odradzał i
      próbował odwieźć od grzesznych myśli, a tu nic z tego!

      Z jednej strony bardzo mnie korci by spróbować, trochę przeraża mnie wizja, że
      już nigdy z nikim innym nie wskoczę do łóżka, z drugiej bardzo kocham mojego
      mężczyznę i nie chcę go zamieniać na nikogo innego. Bardzo boję się, że się wyda
      i go zranię, lub stracę. Boję się też, że nie będę się już po wszystkim umiała
      odnaleźć i powrócić do normalnego życia z moim facetem.

      Nie mogłabym też z żadnym żonatym kumplem. Jakbym potem spojrzała w oczy jego
      żonie?
      • wise_girl Re: Myślę o zdradzie... 19.05.06, 00:02
        Jeśli boisz się go stracić to czemu chcesz go zdradzić,z ciekawości,jak
        napisałaś?Tylko dlatego?
        • zdrajczyni Re: Myślę o zdradzie... 19.05.06, 00:06
          W sumie tak. Z ciekawości. Mam czasem dużo fantazji jeśli chodzi o seks, a z nim
          nie mogę ich zrealizować.
          • wise_girl Re: Myślę o zdradzie... 19.05.06, 00:11
            A skąd masz pewność,że z tym kimś je zrealizujesz:)
            • zdrajczyni Re: Myślę o zdradzie... 19.05.06, 00:16
              Nie mam, ale nie dowiem się dopóki nie spróbuję.
              • mahadeva Re: Myślę o zdradzie... 19.05.06, 00:23
                poruszylas wazny temat, ze sie nie realizujesz w pelni w seksie ze swoim
                ukochanym, moze warto popracowac nad tym z nim? zawsze sa jakies problemy, ale
                im wiecej ich rozwiazesz tym bedzie lepiej :)
                • zdrajczyni Re: Myślę o zdradzie... 19.05.06, 07:32
                  Ależ próbuję! Tylko, że najgorsze w tym wszystkim jest to, że on jest taki...
                  taki cholernie przewidywalny.
          • mahadeva Re: Myślę o zdradzie... 19.05.06, 00:26
            a co to za fantazje? ;)
      • stokrotka_fiolek Re: Myślę o zdradzie... 19.05.06, 12:55
        No dobra,
        bylam z facetem, ktorego wydawalo mi sie ze kocham, wyjechalam na wakacje do
        Anglii zeby zarobic na ostatni rok studiow. Wiedzialam,ze jak wroce to miedzy
        nami zrobi sie juz bardzo powaznie - zareczyny, potem slub i dzieci, i myslalam
        o tym z niewesola mina,ale...dobry, uczynny, porzadny, no i mnie kocha.
        Pomyslalm jednak, ach coz to,zanim moje zycie stanie sie kompletnie nudne i
        strasznie przyziemne( bo ten facet za grosz jakiejs werwy w sobie nie mial)
        postanowilam raz ostatni uzyc zycia.
        Byl tam taki jeden, mlodszy ode mnie, mily sympatyczny i z innego kraju wiec
        wiedzialam, ze i tak po, nikt nigdy sie nie dowie, a i facet nie bedzie myslal
        o mnie powaznie bo przeciez nigdy mnie wiecej pozniej nie zobaczy.
        No i zrobilam to. Obecnie jestem z tym drugim facetem z innego kraju juz 3.5
        roku!! kochamy sie bardzo mocno!!!!I wiem ze to ten jedyny,a ten poczatek
        miedzy nami tylko mi uswiadomil,ze do mojego bylego nic tak naprawde nie
        czulam,zwykle przyzwyczajenie. I choc teraz zycie nie glaszcze mnie po glowie,
        bo taki zwiazek jednak jest wielkim wyzwaniem,jest warty kazdego poswiecenia i
        nie w glowie mi zadne skoki w bok, bo wiem,ze nie potrafilabym byc juz z kims
        innym.to jest ta prawdzia milosc.
        Jesli naprwade kochasz go wielka miloscia, w zyciu nie przyszloby ci to do
        glowy.
    • grogreg O! Ewenement 19.05.06, 07:42
      Kobieta, ktora mysli jak facet.
    • szczur_78 Re: Myślę o zdradzie... 19.05.06, 08:20
      Jesli jestes szczupla,masz fajny tyleczek,i ladne oczy
      to ci pomoge.
      I nikt sie niedowie
      • skorpionica11 Re: Myślę o zdradzie... 19.05.06, 08:41
        Tak to jest jak kobita za mlodu nie wyszaleje,trzeba bylo myslec wczesniej.
        Ale to TY bedziesz miec moralniaka o tylko twoj wybor.
    • big2.munich Re: Myślę o zdradzie... 19.05.06, 10:24
      A nie mozesz Ty gdzies wyjechac? Moze w podroz "sluzbowa"? Zawsze to troche
      bezpieczniej. Inne miasto (panstwo), inne otoczenie, (moze - na to nie ma
      gwarancji) mniejsze pozniejsze wyrzuty sumienia.

      Wiadomo, ze sympatyczniej byloby z kims komu ufasz, ale znalezc kogos takiego
      (wolnego!), to jest nie maly problem.
    • satrapii Re: Myślę o zdradzie... 19.05.06, 10:35
      No popatrz, ja też jestem w pięcioletnim związku. Niedługo tez będe musiał
      wyjechać na jakiś czas. To chyba nie jest głupi pomysł zabawić się na wyjeździe
      z jakąś chętną. Na pewno się nie wyda, bo w końcu jestem hipermocny psychicznie
      i nie będzie mowy o jakichś wyżutach sumienia. Mojej kobiety też nie skrzywdzę,
      bo Ona się po prostu o tym nie dowie. A z resztą, na wyjeździe to przecież nie
      zdrada. I po ciemku to też nie zdrada. I z zamkniętymi oczami to też nie
      zdrada. I w pozycji po misjonarsku to też nie zdara. I jak dziewczyna jest
      brzydka, albo z ciekawości to też nie zdrada. A jak będzie pięknie, to przy
      następnym wyjeździe też sobie użyję. W końcu nic nie tracę. No może tylko
      szacunek, zaufanie, godność. Ale bądźmy szczerzy, komu to w dzisiejszych
      czasach potrzebne?
      • iberia30 Re: Myślę o zdradzie... 19.05.06, 19:09
        popieram przedmowce.

        a autorce zycze takiego faceta, ktory ....wlasnie tak cie potraktuje jak ty
        chcesz potraktowac swojego mezczyzne.Pamietaj, ze wyrzadzone zlo wraca ze
        zdwojona sila i nie rob drugiemu co tobie niemile.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja