agniesia1973
25.05.06, 14:37
Witam!
Nie wiem czy to jest odpowiednie forum, ale nie wiem gdzie pisać.
Jestem okropnie wkurzona. Jestem mężatką od ponad 7 lat. Od zawsze mamy
scysje z mężem o kasę, tzn. ja mam podejscie zdecydowanie poważne, a mąż....
Moja "kochana" druga połowa potrafi np. podpisać umowę, którą kosztowała nas,
bagatela 7000 tys zł (dowiedziałam się w tym momecie jak komornik chciał mi
wejść na wypłate - poniewaz mąż podpisać umowę po slubie, mieli takie prawo),
nie płaci rachunków itd. Po paru takich sytuacjach kasę wziełam w swoje ręce.
W tym tygodniu dowiedziałam się, że mój M wziął dwa kredyty oprócz tego kartę
kredytową. Kredytów nie spłacał, takze zaczął go ścigać windykator. Właściwie
w ten sposób się dowiedziałam o kredytach, bo windykator zostawił wizytówkę w
drzwiach. Kasę wydał na rozrywki, tzn. komputer, dwa telefony kom. Jeszcze
się namęczył, żeby chowac telefon przede mną.
Spłacić dług podjęła się teściowa. No własnie przed chwilą z nią rozmawiałam
i się wściekłam. Powiedziałam mi, że to we mnie jest problem, że mąż mnie
oszukuje. Pewnie dlatego że bardzo nerwowo reaguje i mąż sie mnie boi (kto by
nie reagował po paru wyskokach)!!!! Zreszta co tu duzo gadać, jak się
poznalismy to mój mąz potrafił zapłacic pare stów za wstep do knajpy znajomym.
W każdym razie dowiedziałam się, że to we mnie jest problem. Mąz musi prosić
mnie o pieniądze i dlatego tak robi (tylko, że jak on trzymal kase to dziwnym
trafem zawsze z naszego budżetu gineło pare setek). Nie ufa mi ponieważ
nerwowo reaguje.
Nigdy nie sądziłam, że to może być taki duzy problem. Jestem załamana.
Jeszcze teraz dowiedziałam, że to przeze mnie. Nie wiem co mam robić.
Aga