Dodaj do ulubionych

Finanse w małżeństwie

25.05.06, 14:37
Witam!
Nie wiem czy to jest odpowiednie forum, ale nie wiem gdzie pisać.
Jestem okropnie wkurzona. Jestem mężatką od ponad 7 lat. Od zawsze mamy
scysje z mężem o kasę, tzn. ja mam podejscie zdecydowanie poważne, a mąż....
Moja "kochana" druga połowa potrafi np. podpisać umowę, którą kosztowała nas,
bagatela 7000 tys zł (dowiedziałam się w tym momecie jak komornik chciał mi
wejść na wypłate - poniewaz mąż podpisać umowę po slubie, mieli takie prawo),
nie płaci rachunków itd. Po paru takich sytuacjach kasę wziełam w swoje ręce.

W tym tygodniu dowiedziałam się, że mój M wziął dwa kredyty oprócz tego kartę
kredytową. Kredytów nie spłacał, takze zaczął go ścigać windykator. Właściwie
w ten sposób się dowiedziałam o kredytach, bo windykator zostawił wizytówkę w
drzwiach. Kasę wydał na rozrywki, tzn. komputer, dwa telefony kom. Jeszcze
się namęczył, żeby chowac telefon przede mną.

Spłacić dług podjęła się teściowa. No własnie przed chwilą z nią rozmawiałam
i się wściekłam. Powiedziałam mi, że to we mnie jest problem, że mąż mnie
oszukuje. Pewnie dlatego że bardzo nerwowo reaguje i mąż sie mnie boi (kto by
nie reagował po paru wyskokach)!!!! Zreszta co tu duzo gadać, jak się
poznalismy to mój mąz potrafił zapłacic pare stów za wstep do knajpy znajomym.

W każdym razie dowiedziałam się, że to we mnie jest problem. Mąz musi prosić
mnie o pieniądze i dlatego tak robi (tylko, że jak on trzymal kase to dziwnym
trafem zawsze z naszego budżetu gineło pare setek). Nie ufa mi ponieważ
nerwowo reaguje.

Nigdy nie sądziłam, że to może być taki duzy problem. Jestem załamana.
Jeszcze teraz dowiedziałam, że to przeze mnie. Nie wiem co mam robić.

Aga
Obserwuj wątek
    • kol.3 Re: Finanse w małżeństwie 25.05.06, 14:44
      Poradziłabym się dobrego adwokata i to szybciutko, bo możesz wpaść w poważne
      tarapaty z powodu ukochanego, a wspólnota majątkowo działa.
    • kaktusik0 Re: Finanse w małżeństwie 25.05.06, 14:44
      jesteście dorosłymi ludźmi, porozmawiaj z nim. Ustalcie zasady wydawania
      wspólnych pieniędzy, a juz na pewno kwestie brania kredytów. Ustalcie np. ile
      każde z was ma na wydatki, a wszystko ponadto konsultujcie wspólnie. Postaraj
      się tę rozmowę przeprowadzić maxymalnie rzeczowo, konkretnie i bez nerwów. Nie
      daj się sprowokować. Jeśli nie poskutkuje to chyba jest opcja rozdzielności
      majątkowej w małżeństwie?
    • bri Re: Finanse w małżeństwie 25.05.06, 14:49
      Na Twoim miejscu pomyślałabym o rozdzielności majątkowej. Składajcie się na
      początku miesiąca na wspólne opłaty ale oprócz tego oddzielne konta i każdy sam
      ma być odpowiedzialny za swoje dług.
      • izawawa Re: Finanse w małżeństwie 25.05.06, 14:51
        Kazde ma swoje konto , rachunki bieżące i " grubszy sprzęt " płacicie po
        połowie . W czym problem ..??
        • agniesia1973 Re: Finanse w małżeństwie 25.05.06, 15:02
          Osobne konto to nie jest taka łatwa sprawa.
          W poprzednim roku na urządzenie nowego mieszkania braliśmy kredyt z konta.
          Konto jest nasze wspólne. Jeżeli jedna osoba zrezygnuje i zacznie wysyłać na
          inne konto wypłate, to automatycznie bank zażada spłaty częsci kredytu.

          Zastanawiam sie nad rozdzielnościa majątkową, ale z drugiej strony co to za
          małżeństwo.
          Mąż przyznał, że ma problem z kasą - nie potrafi kontrolować wydatków.
          Zaproponowałam wizytę w poradni małżeńskiej, ale odmówił. Powiedział, że to nie
          jest taki duży problem.
          • bri Re: Finanse w małżeństwie 25.05.06, 15:07
            Może zapytaj się w banku co Ci poradzą?
          • kaktusik0 Re: Finanse w małżeństwie 25.05.06, 15:08
            małżeństwo to przede wszystkim uczucie. A oboje (a na pewno Ty) będziecie się
            czuli lepiej jeśli nie będziecie mieli problemów z pieniędzmi. Przecież to że
            macie rozdzielność nie znaczy że żyjecie oddzielnie. Tylko w razie czego Ty
            jesteś zabezpieczona przed długami męża. Może skończą się Twoje obawy, kłótnie o
            pieniądze i ogólnie sytuacja waszego małżeństwa (pod względem emocjonalnym) się
            poprawi?
          • alicja_wk Re: Finanse w małżeństwie 26.05.06, 10:37
            > Zastanawiam sie nad rozdzielnościa majątkową, ale z drugiej strony co to za
            > małżeństwo.
            A zastanawiałas się nad tym co to za małżeństwo, w którym mąż ukrywa przed żoną
            tak poważne zobowiązania jak kredyty i inne grubsze wydatki?! Czy na tym ma to
            polegać, żeby wszystko było wspólne, tylko dlatego, że jesteście małżeństwem. W
            zwiazku powinno funkcjonować przede wszystkim zaufanie i wzajemny szacunek, a
            dopiero potem można mówić o wspólnym budżecie. Niestety, ale jesli staje się
            zagrozona sytuacja finansowa cłaej rodziny, to nie możesz przymykac na to oka i
            traktowac jego niepowazne zachowanie z sentymentem.
            • pasikonna Re: Finanse w małżeństwie 27.05.06, 01:37
              ... no jakbym czytala o moim bylym... cholera...
              Rozumiem Cie dobrze, ja mojego po prostu zostawilam.
              Na koniec zwiazku odkrylam w jakiej kwocie byly nasze (jego) zobowiazania.
              Dobrze ze mam dywan, bo szczeka by mi sie rozbila o panele...
        • agniesia1973 Re: Finanse w małżeństwie 25.05.06, 15:16
          Bardzo dziękuję za pomoc.
          Jestem taka wściekła, że szkoda gadać. A teściowa dolała jeszcze oliwy do ognia.
          Dowiedziałam sie rewelacji, ze to ode mnie zależy jak duzo i jak długo
          wytrzymam. Wynika z tego, że mąż sie nie musi zmieniać, tylko ja mam być
          cierpliwa. Powiedzmy, że troche glosno rozmawiałysmy.
          Zaczynam się coraz częściej zastanawiać nad rozwodem. Zreszta to tez mi
          zasugerowała tesciowa. Pewnie żal mu synusia, ma taka hetere za zone.
          • lady284 Re: Finanse w małżeństwie 26.05.06, 11:04
            no cóż jak będzie sam to będzie piszczał, bo pieniążków mniej...:)
    • dzikoozka Re: Finanse w małżeństwie 25.05.06, 14:53
      jak mogł wziać kredyty bez twojego podpisu?
      Jeśli jest nieodpwiedzialny, musicie podpisać rozdzielność majatkową bo póści
      was z torbami.
      • agniesia1973 Re: Finanse w małżeństwie 25.05.06, 15:22
        Od chyba ponad roku zmieniły sie chyba zasady udzielania kredytów. Z tego co
        wiem do kwoty 3000 tys zł można brać bez podpisu współmałżonka.
      • robertrobert2 Re: Finanse w małżeństwie 26.05.06, 10:45
        do pewnych sum można poza tym można bank oszukać
    • garava Re: Finanse w małżeństwie 25.05.06, 14:54
      Daj spokój, to nie Twoja wina!!! Pomyśl o rozdzielności majątkowej. To nie dużo
      kosztuje i podpisuje się tylko papiery u notariusza (jeśli mąż na taką
      rozdzielność się zgodzi). Jeśli sie nie zgodzi pozostaje rozdzielność orzeczona
      przez sąd. Pozdrawiam
    • maretina Re: Finanse w małżeństwie 25.05.06, 22:21
      spieprzalabym od takiego. nie umialabym zyc z oszustem i porypanym
      nieodpowiedzianym gnojem.
    • robertrobert2 Re: Finanse w małżeństwie 26.05.06, 10:10
      rozdzielnmość majątkowa u notariusza od 300 do 500 pln i spokój święty i
      bezpieczeństwo że żadna komornicza świnia nie wejdzie ci na nic można jeszcze
      notarialnie rozgraniczyć co twoje a co jego
      powodzenia
    • lady284 Re: Finanse w małżeństwie 26.05.06, 10:50
      proponuje postraszyć rozdzielnością majątkową, jak to nic nie da to faktycznie
      to zrobić
      teściowa zawsze będzie go broniła
      to nie Twój błąd! Facet jest nieudacznikiem zyciowym, wszystkie pieniadze co
      weźmie zamiast pomnożyć obraca w pył
      do końca życia bedziesz spłacać jego fanaberie, zaciagnięte kredyty
      uwazaj żeby za twoimi plecami nie wziął jakiegoś większego bo nie będziesz
      miała wakacji przez kilkanaście lat
      mieszkasz z dzieckiem nie mężczyzną
    • sagis Zróbcie rozdzielność majątkową. 26.05.06, 17:23
      To nie jest kwestia zaufania, tylko jego głupoty.
    • livian Re: Finanse w małżeństwie 26.05.06, 23:54
      W takiej sytuacji rozdzielnosc majątkowa to jedno (konieczność), ale nie
      załatwia sprawy. Przecież nie można tak żyć, żeby facet trwonił wszystkie
      pieniadze na pierdoły i tłumaczył się jak dziecko, ze nie potrafi kontrolować
      wydatków. W ten sposób nigdy do niczego nie dojdziecie, nie dorobicie sie
      niczego poza nerwami i kłótniami, bo nawet gdybym miała osobne kasy w domu, to
      wkurzałoby mnie nieustannie to, że mój maż rozpier...la pieniądze na lewo i
      prawo, a ja sie dwoję i troję, zeby na wszystko wystarczyło i jeszcze zeby coś
      odłożyć. Dobrze ktoś napisał - porypany gościu, albo niech dojrzeje i
      zmądrzeje, albo niech spada razem ze swoimi długami do mamusi i trudno, ułożysz
      sobie życie z kimś innym.
    • dziewice Re: Finanse w małżeństwie 26.05.06, 23:59
      wyrazy glebokiego wspolczucia, mamusia to pewnie zawsze bedzie bronic synka:),
      nawet sie nie przejmuj tym co mowi bo to szkoda czasu. A tak powaznie to w
      sprawie M to z niezlym dzieciakiem zyc Ci przyszlo. :)

      normalny facet jest na tyle ubezpieczony w kilku miejscach ze to wlasnie
      jak Zonie odwali to nie bedzie musial lazic po smietnikach i zbierac butelek
      to oczywiscie zart bo kazdy ma rozum i sie szybko odkuje. ale nigdy nic
      nie wiadomo.

      --
      CEO
      • agniesia1973 Re: Finanse w małżeństwie 29.05.06, 11:38
        Bardzo dziękuje wszystkim za pomoc!
        Zdaję sobię sprawę, że to jest dziecinne tłumaczenie ze strony męża jak i jego
        mamy. Rozmawiałam z M na temat rozdzielności majątkowej, ale (co bylo do
        przewidzenia) nie zgodził się.
        Jeszcze pare lat temu, gdybym usłyszała taką historię z ust innej osoby, to bym
        sie wymądrzała, że ma odejśc od takiego gościa. Niestety mnie samą coś takiego
        spotyka i nie wiem co mam robić. Rozum podpowiada, żeby sie rozejśc.... a
        uczycia?
        Nie wiem jednak czy wytrzymam jeszcze jedno kłamstwo. Do tego jeszcze dochodzi
        inny problem - dziecko. Biegam po lekarzach, ponieważ mam problem z donoszeniem
        ciąży (dwa razy poroniłam) i ostatnia rzecz jaka jest w tej chwili mi potrzebna
        to takie stresy. W takiej sytuacji zaczynam się zastanawiać czy jest sens teraz
        się decydować i z takim facetem.
        Mąz zapomina, że ma 33 lata i pora wreszcie dojrzec.
    • sebble Re: Finanse w małżeństwie 29.05.06, 12:58
      Ja miałem podobną żonę i dopóki się nie rozstaliśmy ( nie z powodu kasy ) też
      nie dało jej się wytłumaczyć, że pieniądze nie biorą się z nieba. Najbardziej
      mnie rozbiała tekstem\, że "pieniądze są przecież w bankomacie" tak jakby tam
      była mała drukarnia lub "to weźmy jeszcze jeden kredyt" bez żadnego
      zastanowienia, że będzie to trzeba jakoś spłacić.
      Na koniec usłyszłem, że ją ograniczam i że chce być teraz samidzielna.

      Teraz po dwóch czy trzech egzekucjach komorniczych trochę zmądrzała i mówi
      bardziej z sensem.

      Z mojego doświadczenia wynika niestety, że masz małe szanse żeby zmienić mężą (
      zwałaszcza, że wspiera go mamusia ) dopóki sam nie zacznie odpowiadać za swoje
      decyzje.

      Proponowana przez innych rozdzielność majątkowa zabezpiecza Cię w pewien sposób
      przed głupotą męża ale nie jestem pewien ( to Ci by wyjaśnił prawnik ) czy bez
      podziału majątku komornik nie będzie mógł egzekwować długów z waszego wpólnego
      majątku. Umożliwi za to mężowi branie wiekszych kredytów bez Twojej zgody.

      Piszesz też o uczuciach ale jeśli Twój mąż notorycznie Cię okłamuje to co on do
      Ciebie czuje?





    • pati1041 Re: Finanse w małżeństwie 28.08.06, 14:46
      zostaw go
    • maria293 Re: Finanse w małżeństwie 28.08.06, 18:17
      Skad ja to znam!. Tyle że u mnie nie było tych kredytów 7 tys. ale 70 tys. Dam
      Ci dobra radę: idź do notariusza i spisz rozdzielnosc majatkową to w ten sposób
      zabezpieczysz sie przed nastepnymi długami które maz zaciągnie na Wasze konto.
      to ze mąż jest nieodpowiedzialny to jest jego wina i widocznie nie został
      nauczony za młodu szacunku do pieniedzy i odpowiedzialności. Ale szanse na
      poprawę sa. Pewnie z czasem się nauczy. Poza tym tez miałam za soba to
      postanowienie ze ja bede trzyamć kase co mnie wiel stresów kosztowało bo
      wynikały z tego kłótnie i tez byłam posądzana przez teściową o to ze nieukłada
      sie nam bo 'ja jestem chciwa na kasę'. Więc przybrałam postawę 'olewczą' z
      naciskiem na dbanie tylko o siebie, mam swoim swoim kącie zawsze oszczednosci
      do których się nie przyznaję.
      Maria
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka