l51
02.06.06, 07:32
Przepraszam ze zasmiecam to forum, ale musze sie wygadac.
Nie mozemy sie zupelnie porozumiec z mezem w ostatnim czasie. Ciagle wynikaja
jakies sprzeczki. Oboje pracujemy, ale na mojej glowie jest wszystko(jak
wiadomo)pranie, sprzatanie, gotowanie. Wczoraj uslyszalam od mojego meza, ze
jego zycie nie zmienilo sie nic w stosunku do tego co bylo przed slubem. A
dodam zemaz pochodzi z bardzo biednej rodziny, zawsze musila polegac na
sobie, matak go nie zauwazala. Nie dbala o niego.
A ja slyszac od niego takie slowa, rece mi opadly.Powiedzial ze nie robi mu
jesc, nie prasuje(rzeczywiscie koszule sobie sam prasuje) i zupelnie o niego
nie dbam.
Nie wiem co ja mam poczac, to jest dla mnie wielki cios uslyszec takie slowa
od osoby ktora sie kocha. Czy on kiedykolwiek doceni moje starania.....