Dodaj do ulubionych

nie wiem co myslec

02.06.06, 07:32
Przepraszam ze zasmiecam to forum, ale musze sie wygadac.
Nie mozemy sie zupelnie porozumiec z mezem w ostatnim czasie. Ciagle wynikaja
jakies sprzeczki. Oboje pracujemy, ale na mojej glowie jest wszystko(jak
wiadomo)pranie, sprzatanie, gotowanie. Wczoraj uslyszalam od mojego meza, ze
jego zycie nie zmienilo sie nic w stosunku do tego co bylo przed slubem. A
dodam zemaz pochodzi z bardzo biednej rodziny, zawsze musila polegac na
sobie, matak go nie zauwazala. Nie dbala o niego.
A ja slyszac od niego takie slowa, rece mi opadly.Powiedzial ze nie robi mu
jesc, nie prasuje(rzeczywiscie koszule sobie sam prasuje) i zupelnie o niego
nie dbam.
Nie wiem co ja mam poczac, to jest dla mnie wielki cios uslyszec takie slowa
od osoby ktora sie kocha. Czy on kiedykolwiek doceni moje starania.....
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 07:46
      subiektywnie sądząc, mąż może mieć taki głód uczucia, że choćbyś stawała na
      rzęstach, jemu by było mało troski, starania i miłości.
      A może to być też tylko wyrachowanie ze strony męża, który w ten sposób ma
      darmowego niewolnika na każde skinienie.
    • kryzolia Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 07:53
      wydaje mi sie że jesteście zmęczeni, mąż pewnie widzi twój wkład w prace domowe,
      ale moze chce od CIebie więcej ciepła w zamian za te wszystkie prace....
    • saskiaplus1 Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 08:12
      Na Waszym miejscu odbyłabym konkretną rozmowę (bez emocji) na temat tej
      sytuacji i dokonała racjonalnego podziału obowiązków tak, aby każdy z Was miał
      podobne obciążenie. Jak są wątpliwości co do sposobu równego podziału, to
      możecie się podzielić tak, żeby każdemu przypadała taka sama ilość czasu
      poświęcanego obowiązkom domowym.
      Generalnie dopóki się sami nie dogadacie (rodzaj ustnej umowy) co do wszystkich
      rzeczy, o których piszesz, to nikt Wam nie pomoże.
      • l51 Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 08:16
        ja to wiem:(tylko ze z moim mezem nie da sie rozmawiac:((wyszedl do pracy
        dzisiaj i wychodzac stwierdzil zebym sie zastanowila nad tym wszytskim,zebym to
        przemyslala. Ale znam swojego meza i wiem co to byl za ton: ze albo ja sie
        zmienie, albo on odchodzi.....
    • deodyma Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 08:44
      twierdzisz, ze oboje pracujecie ale pranie, gotowanie i sprzatanie jest na
      twojej glowie a twoj maz sam prasuje sobie koszule. w sumie czemu on sie dziwi?
      jak mozesz miec dla niego czas, skoro po pracy czeka cie w domu gora
      obowiazkow?
    • deodyma Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 08:45
      niech ci pomoze w domu a nie stroi fochy.
    • l51 Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 08:51
      to chyba jest kres wszystkiego, to jest czubek gory lodowej...
      kazalam mu sie dzisiaj wyprowadzic
      • deodyma Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 08:55
        a wczesniej maz z toba rozmawial na ten temat? w jaki sposob czuje sie przez
        ciebie'zaniedbywany'? jak dlugo jestescie malzenstwem? macie dzieci? wybacz,
        ale maz powinien cie odciazyc w obowiazkach domowych. chyba nic mu sie nie
        stanie, jak sam uprasuje sobie koszule, prawda? sama napisalas, ze nie docenia
        twoich staran, wiec o co mu chodzi
      • sagis Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 09:21
        51 napisał:

        > to chyba jest kres wszystkiego, to jest czubek gory lodowej...
        > kazalam mu sie dzisiaj wyprowadzic

        ------------------

        Tak od razu?Tak szybko skończyła się Twoja miłość?

        Jeśli nie chce rozmawiać z Tobą, a zarzuca Ci, że nie dbasz o niego
        wystarczająco, to jak ma powiedzieć Ci o co mu chodzi?
        Jeśli zależy mu na Tobie i Twojej miłości, to musi Ci powiedzieć. Powiedz mu to!

        Jesteście oboje zapracowani i może coś dzieje się źle w jego pracy, że ostatnio
        jest zmęczony i zdenerwowana(stąd może te ostatnie kłótnie)i wtedy też więcej
        potrzebuje Twojej uwagi i miłości.
        Gorzej, jeśli spotkał inną kobietę i po prostu zrzucając na Ciebie winę chce z
        tamtą kobietą związać się, bo przy Waszych normalnych problemach życiowych
        myśli, że z tamtą będzie mu lepiej. Tak często głupio myślą kochankowie:-)))
        Kiedy pozna ją na co dzień, to jeszcze wróci do Ciebie. Ale, to jest jedynie
        przypuszczenie, bo nie dawałby Ci tak szybko takiego ultimatum.
        Chyba, że po prostu ucieka od problemów małżeństwa. Jak sam powiedział, że życie
        po ślubie nie zmieniło się za bardzo dla niego.

        W dzieciństwie matka nie dawała mu miłości i on pewnie teraz cierpi na ciągły
        jej niedostatek.
        Trudno, aby sam to zauważył. Powinien iść do jakiegoś terapeuty.
        Ale, jeśli nie chce z Tobą rozmawiać, to pewnie(jak jeszcze mężczyźni mają)nie
        pójdzie do niego. Dopiero może zmądrzeje, kiedy kolejne związki będą się rozpadać.

        Musisz zmusić go do rozmowy, aby powiedział Ci czego mu brak.
        W związku też powinno się być dla siebie, jak terapeuta. Nie można tak od razu
        kogoś odrzucać.
        • l51 Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 09:26
          czego mu brakuje??mowi..napisalam juz, ze nie gotuje nie sprztaam(co jest nie
          prawda)
          wszystko co mi zarzuca jest klamstwem w zywe oczy, zupelnie odwraca kota
          ogonem....
          • sagis Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 09:28
            l51 napisał:

            > czego mu brakuje??mowi..napisalam juz, ze nie gotuje nie sprztaam(co jest nie
            > prawda)
            > wszystko co mi zarzuca jest klamstwem w zywe oczy, zupelnie odwraca kota
            > ogonem....
            ---------------

            Może taka koleżanka z pracy zawróciła mu w głowie i zrzuca na Ciebie winę, aby
            mieć powód do odejścia.
            Mężczyźni nie lubią ponosić winy za rozpad małżeństwa.
            To zostaje w jego papierach.
    • deodyma Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 08:58
      nie robisz mu nic do jedzenia, skoro gotujesz??? czy o to, ze musi sam sobie
      nalac zupe do talerza a nie robisz tego ty i nie stawiasz mu go pod nos???
      • l51 Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 09:09
        nie mamy dzieci, jestesmy od roku malzenstwem
        obiady gotuje codziennie, robie w domu wszytsko
        a on twierdzi ze nie interesuje sie czy jadl cos czy nie, ze wczoraj w pracy
        koleznaka go zapytala czy on w ogole cos je i chciala mu dac pol kanaki....
        dodoam ze nigy nie mielismy kanapek w pracy(ani ja ani on)tak juz od zawsze....
        a on mi mowi ze ja o nioego nie dbam bo nie robie mu kanapek i wcale sie nie
        pytam czy jest glodny
        dziecinne gadanie
        • deodyma Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 09:12
          wiesz co, dziwny ten twoj maz. rzeczywiscie, dziecinne gadanie. musisz z nim
          pogadac i zapytac, o co mu chodzi. jego zachowanie, jak dla mnie, wogole nie
          jest zrozumiale.
          • l51 Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 09:15
            dla mnie tez, ciagle robi mi jakies nowe wyrzuty:(to jest brak slow:(((((ja juz
            nie mam sily zyc
        • sagis Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 09:26
          Tak jakby był wciąż dzieckiem.
          Często w miłości ujawniają się zapomniane uczucia z dzieciństwa.
          On powinien to zrozumieć i iść do terapeuty, aby wysłuchał go i pomógł mu przez
          to przejść.
          Jemu musi na Tobie zależeć, aby nie ulegał tak słowom koleżanek z pracy.
          Wystarczyło, że jakaś okazała mu trochę uwagi i od razu on dewaluuje Twoją miłość.
    • karramba.ole Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 09:23
      Nie rób nic przez tydzień albo zaproponuj "zamianę obowiązków". Ty będziesz
      robić to, czym on zazwyczaj zajmuje się po przyjściu z pracy, a on przejmie
      Twoje obowiązki. Moze wtedy rozum mu wróci.
      Skoro obydwoje pracujecie, to on nie moze oczekiwać od Ciebie, że wszystko
      będziesz robiła sama. On nie ma Ci pomagać, tylko uczestniczyć w wykonywaniu
      domowych czynności. Pomagać w domu to może dziecko, a nie dorosły facet.
      • l51 Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 09:33
        powiedzialam kidys ze mozesz przeciez sobie cos ugotowac jak jestesn glodny a
        mnie nie ma. Na to moj mazp- ze go nie nauczylam gotowac a powinnam......
        poprostu dziecinada, ale ja nie potrafie sobie z tym poradzic
    • l51 Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 09:30
      bylam kiedys w szpitalu po utracie przytomnosci(maz byl akurat w pracy)i nie
      przyjechal do mnie tylko napisal mi smsa ze ma sie mna kto zajac(a nawiazywal
      do smsa, ktory mi przzyslal kiedys kolega z zapytaniem jak sie czuje).......
      • sagis Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 09:43
        l51 napisał:

        > bylam kiedys w szpitalu po utracie przytomnosci(maz byl akurat w pracy)i nie
        > przyjechal do mnie tylko napisal mi smsa ze ma sie mna kto zajac(a nawiazywal
        > do smsa, ktory mi przzyslal kiedys kolega z zapytaniem jak sie czuje).......

        --------------

        Jeśli to jest prawda(aż trudno wierzyć), to matka nie dając mu miłości i nie
        widząc tej miłości w domu, nie nauczyła go jak mam tą miłość okazywać.
        Jeśli chcesz uratować to małżeństwo, to oboje powinniście pójść na terapię
        małżeńską.
        Sama już podjęłaś decyzję, ale może on jednak przemyśli to wszystko i będzie
        chciał coś zrobić dla WAs.
        Może jak teraz zobaczy, że traci Ciebie, to zacznie inaczej myśleć.
        • l51 Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 09:46
          uwierz, ze mnie sie juz zyc nie chce:(((
          ale on nie zmieni sie...
          on powiedzial mi jeszce to dzisiaj, ze ja powinnam sie zmienic.....
          Boze co ja mam robic:(((
          • deodyma Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 09:50
            ja tam do niczego cie nie namawiam, ale jakby moj maz zachowywalby sie tak, jak
            twoj i jeszcze by mi kazal sie zmienic to bym spakowala swoje rzeczy i wrocila
            do swojej matki.
          • sagis Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 10:04
            Już zrobiłaś.
            Dlaczego pytasz się?
            Czy chcesz tutaj potwierdzenia swojej decyzji, że tyle o nim piszesz?
            kobieta, która kocha i daje to nie myśli po roku małżeńłstwa , że on nie zmieni
            się i sama dalej próbuje robić wszystko, aby sameju zmienić się.
            Kobiety takie wiele lat tkwią i walczą o małżeństwo.

            Decyzję już podjęłaś i sama mu o niej powiedziałaś.


            Re: nie wiem co myslec
            l51 02.06.06, 08:51 + odpowiedz

            to chyba jest kres wszystkiego, to jest czubek gory lodowej...
            kazalam mu sie dzisiaj wyprowadzic



            >Aa to wiem:(tylko ze z moim mezem nie da sie rozmawiac:((wyszedl do pracy
            dzisiaj i wychodzac stwierdzil zebym sie zastanowila nad tym wszytskim,zebym to
            przemyslala. Ale znam swojego meza i wiem co to byl za ton: ze albo ja sie
            zmienie, albo on odchodzi.....

            To jest tylko Twoja interperetacja. On nie powiedział, że jeśli nie, to odchodzi.
            Tylko, abyś to przemyślała.
            Znasz swojego męża? Ludzie lata są ze sobą i do końca nie znają się.
            Może to Ty przenosisz ze swojego dzieciństwa?Jesteś z rozbitej rodziny i teraz
            boisz się, że to samo stanie się.
            Może słyszałaś to, kiedy tak mówił Twój ojciec do matki, że on odchodzi?
            Dokonujesz projekcji swoich emocji na męża.
            Tak też czasami dzieje się.
            Jesteś w stresie i pod silnymi emocjami wtedy właśnie wypływają stare emocje na
            powierzchnię i przelewa się je na teraźniejszość.
            Powinnaś zdać sobie z tego sprawę i oddzielić je.
            A, jeśli nie możesz zapanować nad podświadomością, to sama powinnaś iść do
            terapeuty. Kiedyś one mogą znowu zburzyć Ci spokój.

            Oboje macie trudną przeszłość.
            Oboje na początku daliście sobie coś, czego potrzebowaliści i może oszukaliści
            się. Dlatego teraz widzicie Wasz błąd.
            Wiele związków z tego powodu szybko rozpada się.
            Tylko rok małżeństwa. Slub wiele zmienia.
      • deodyma Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 09:44
        no to skoro w ten sposob zachowal sie wobec ciebie, gdy ty bylas w szpitalu, to
        juz przesada! i on smie ci zarzucac, ze o niego nie dbasz? a gdzie byl, gdy
        powinien byc przy tobie??? on wogole dojrzal do malzenstwa? zachowuje sie jak
        dziecko i tyle. moze juz najwyzszy czas, bys obowiazki domowe podzielila na
        pol. a ze nie umie gotowac? to sie nauczy!
      • sagis Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 09:47
        Przepraszam. Przeczytałam jeszcze raz dokładnie i na końcu napisałaś, że
        nawiązywał do sms'a który przysłał Ci kolega?
        To jest jak zemsta i kara dla Ciebie za to, że pomyślał, że coś jest między
        Tobą, a Twoim kolegą.
        Tylko, że bardzo głupia kara.
        A, miłości to swoją drogą i tak nie umie okazywać, bo w takiej chwili zapomina
        się o urazach.
        • l51 Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 09:49
          jja Was bardzo przepraszam, ze musialam to napisac tutaj, ale jest mi bardzo
          ciezko...
          on cala sytuacja mnie obciaza..obwinia mnie za wszytsko
          • deodyma Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 09:52
            wielu meczyzn postepuje w ten sposob. najczesciej odwracaja kota ogonem i
            zrzucaja wine na bogu ducha winna kobiete.
          • sagis Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 10:57
            l51 napisał:

            > on cala sytuacja mnie obciaza..obwinia mnie za wszytsko
            -----------

            A, co z tym kolegą, który wysłał Ci tego sms'a z zapytaniem jak czujesz się?
            Czy naprawdę Twój mąż nie ma żadnych powodów do złości?
            Jeśli tak wtedy napisał Ci, że ma kto o Ciebie martwić się, to widać, że
            obudziło w nim to zazdrość.

    • garava Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 11:32
      Mój mąż gdy zaczął mnie zdradzać i miał w planach odejście do innej kobiety też
      szukał dziury w całym. Nagle wszystko zaczęło mu przeszkadzać i za wszystko mnie
      winił (zaczął mnie zdradzać też oczywiście z mojej winy). Cóż, ja nie pozwoliłam
      sobie na takie traktowanie i spakowałam mu walizki. Teraz jestem szczęśliwa w
      nowym związku!
    • garava Re: nie wiem co myslec 02.06.06, 11:33
      Dodam jeszcze, że faceci nigdy sie do winy nie przyznają (przecież to wszyscy
      inni sa winni tylko nie oni)!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka