livian
27.06.06, 13:26
Sa dwa małzeństwa. Oni znają sie od czasów szkoły średniej, razem byli w
wojsku, starzy przyjaciele, dziś mają ok 40 lat. One, ich żony poznały się
dzięki przyjaźni swoich facetów, polubiły, nie są wielkimi przyjaciółkami,
ale szczerze sie lubią i zawsze moga na siebie liczyc w kwestii pomocy np w
opiece nad dziećmi. One czesto do siebie telefonują, żeby spytac co tam
słychać, oni spotykają się na piwie, wspólnie oglądają mecze i wędkują oraz
pomagają sobie, gdy trzeba naprawic samochód lub pożyczyć jakąkolwiek sumę
pieniedzy. Są ojcami/matkami chrzestnymi swoich dzieci, świadkami na swoich
ślubach, zapraszają sie na wszystkie imieniny, rocznice i inne spędy rodzinno
przyjaciellskie. Czasem wyjeżdzają razem na weekendy, raz byli na wspólnych
wczasach w Bułgarii.
Przez te wszystkie lata między jednym z nich, a żoną drugiego wytworzył sie
układ seksualny - mają zwyczaj spotykać się na seks raz lub dwa razy w
miesiacu, czasem rzadziej, czasem częściej, w zależnosci od okoliczności i
możliwości. Czasem u niego w biurze, czasem w hotelu na godziny, wiele razy
robili to u niej w domu, gdy jej mąż był na wyjeździe, zdarzylo im sie nawet
szybkie bzykanko w lesie w czasie wspolnego wypadu na grzyby obu rodzin.
Nikt sie niczego nie domysla. Gdy sa w czworke lub w wiekszym gronie,
znakomicie radza sobie z graniem swoich ról wiernych małżonków i darzących
sie sympatią przyjaciół.
I tak to trwa już od lat. Co o tym sądzicie?
P.S. Wie tylko jedna osoba - jej przyjaciółka, która nigdy nie puści pary z
gęby, choćby miała wybuchnąc bomba atomowa lub ktoś miałby umrzeć (gdyby w
ogóle mogła zaistniec taka zależność)