Dodaj do ulubionych

komfort czy miłość?

IP: 157.25.122.* 03.02.03, 21:38
Hej,
pytanko:
Mam faceta od liceum. Było nam zawsze bardzo dobrze razem wiec na czwartym
roku studiów obiecywał mi że wkrótce po zakończeniu studiów się pobierzemy.
Po studiach on znalazł pracę, ja poszłam na studia podyplomowe. On uznał że
nie stać nas na ślub i zaczekamy rok aż on zacznie wiecej zarabiać a ja
skończe studia. Tak się stało. Jego rodzice kupili malutkie mieszkanie,
gdzie on zamieszkał. Stwierdził że bez sensu zamieszkiwać razem bo w 40m2
się pozabijamy (hmm). Rok później okazalo się że możemy za różne wspólne
srodki kupić dwupokojowe. Ale on orzekł, że nie będziemy kupować małego i go
urządzać bo po dwóch, trzech latach i tak byśmy sie pewnie przeprowadzali.
No wiec trzeba dołożyć, no i poczekać aż zaczniemy zarabiać więcej żeby te
metry kwadratowe utrzymac. Ostatnio poeiedział mi że to kwestia jakiś dwóch
lat i od razu będziemy naprawde na swoim.
Od razu uprzedzam Wasze przypuszczenia że facet nie chce slubu - tak na
pewno nie jest. On po prostu troche przesadza z tym zapewnianiem mi konfortu
na siłę - podchodzi do tego zbyt poważnie i nie zważa już na moje
tłumaczenia, że ja wolę nie mieć super auta tylko jezdzic cinquecento,
mieszkac w M2 ale na Boga z nim!!
Obserwuj wątek
    • Gość: małgosia Re: komfort czy miłość? IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 03.02.03, 21:49
      no i co? Powiedz to jemu
    • melinek Czekaj tatka latka. 04.02.03, 00:05
      Przeca gdyby chcial z toba mieszkac, dawno by zamieszkal.
      On jest wygodnym sybaryta odwlekajacym ile sie da i liczacym
      na to, ze w tzw. miedzyczasie pojawi sie lepsza okazja.
      • drzazga1 Re: Czekaj tatka latka. 04.02.03, 12:37
        melinek napisał:

        > Przeca gdyby chcial z toba mieszkac, dawno by zamieszkal.
        > On jest wygodnym sybaryta odwlekajacym ile sie da i liczacym
        > na to, ze w tzw. miedzyczasie pojawi sie lepsza okazja.
        >

        Ma cwaniaczek trochę czasu, wszak zanim zarobi na wille z basenem.... i na
        służbe, żeby ten basen czyściła.....
    • zalotnica Re: komfort czy miłość? 04.02.03, 02:00
      Gość portalu: młódka napisał(a):

      > .....Jego rodzice kupili malutkie mieszkanie,
      > gdzie on zamieszkał. Stwierdził że bez sensu zamieszkiwać razem bo w 40m2
      > się pozabijamy (hmm). Rok później okazalo się że możemy za różne wspólne
      > srodki kupić dwupokojowe....


      Wprowadz sie..., (jesli jestescie ze soba blisko) a jak Cie wyrzuci ,
      to bedziesz wiedziala na jakim "wozku" jedziesz...
      A czy jego rodzice Cie lubia ? (przeciez to jest "ich" mieszkanie)
      Uwielbiam jasne sytuacje a nie matactwa...
      • Gość: KR$ Re: komfort czy miłość? IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 04.02.03, 02:58
        zalotnica napisała:

        > Gość portalu: młódka napisał(a):
        >
        > > .....Jego rodzice kupili malutkie mieszkanie,
        > > gdzie on zamieszkał. Stwierdził że bez sensu zamieszkiwać razem bo w 40m2
        > > się pozabijamy (hmm). Rok później okazalo się że możemy za różne wspólne
        > > srodki kupić dwupokojowe....
        >
        >
        > Wprowadz sie..., (jesli jestescie ze soba blisko) a jak Cie wyrzuci ,
        > to bedziesz wiedziala na jakim "wozku" jedziesz...
        > A czy jego rodzice Cie lubia ? (przeciez to jest "ich" mieszkanie)
        > Uwielbiam jasne sytuacje a nie matactwa...


        ------> tak, tak - wprowadź się - tego właśnie mu potrzeba - kogoś kto mu się
        wpierdoli w jego uporządkowany świat.

        Po co nazywasz się zalotnicą jeśli lubisz jasne sytuacje?
        • zalotnica Re: komfort czy miłość? 04.02.03, 04:22
          Gość portalu: KR$ napisał(a):

          > zalotnica napisała:
          >
          > > Gość portalu: młódka napisał(a):
          > >
          > > > .....Jego rodzice kupili malutkie mieszkanie,
          > > > gdzie on zamieszkał. Stwierdził że bez sensu zamieszkiwać razem bo w
          > 40m2
          > > > się pozabijamy (hmm). Rok później okazalo się że możemy za różne wspó
          > lne
          > > > srodki kupić dwupokojowe....
          > >
          > >
          > > Wprowadz sie..., (jesli jestescie ze soba blisko) a jak Cie wyrzuci ,
          > > to bedziesz wiedziala na jakim "wozku" jedziesz...
          > > A czy jego rodzice Cie lubia ? (przeciez to jest "ich" mieszkanie)
          > > Uwielbiam jasne sytuacje a nie matactwa...
          >
          >
          > ------> tak, tak - wprowadź się - tego właśnie mu potrzeba - kogoś kto mu si
          > ę
          > wpierdoli w jego uporządkowany świat.
          >

          ****Tak, tak, grubianstwo, hamstwo i prostactwo zawsze wyjda z chlopa...

    • Gość: KR$ Re: komfort czy miłość? IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 04.02.03, 02:50
      Gość portalu: młódka napisał(a):

      > Hej,
      > pytanko:
      > Mam faceta od liceum. Było nam zawsze bardzo dobrze razem wiec na czwartym
      > roku studiów obiecywał mi że wkrótce po zakończeniu studiów się pobierzemy.
      > Po studiach on znalazł pracę, ja poszłam na studia podyplomowe. On uznał że
      > nie stać nas na ślub i zaczekamy rok aż on zacznie wiecej zarabiać a ja
      > skończe studia. Tak się stało. Jego rodzice kupili malutkie mieszkanie,
      > gdzie on zamieszkał. Stwierdził że bez sensu zamieszkiwać razem bo w 40m2
      > się pozabijamy (hmm). Rok później okazalo się że możemy za różne wspólne
      > srodki kupić dwupokojowe. Ale on orzekł, że nie będziemy kupować małego i go
      > urządzać bo po dwóch, trzech latach i tak byśmy sie pewnie przeprowadzali.
      > No wiec trzeba dołożyć, no i poczekać aż zaczniemy zarabiać więcej żeby te
      > metry kwadratowe utrzymac. Ostatnio poeiedział mi że to kwestia jakiś dwóch
      > lat i od razu będziemy naprawde na swoim.
      > Od razu uprzedzam Wasze przypuszczenia że facet nie chce slubu - tak na
      > pewno nie jest. On po prostu troche przesadza z tym zapewnianiem mi konfortu
      > na siłę - podchodzi do tego zbyt poważnie i nie zważa już na moje
      > tłumaczenia, że ja wolę nie mieć super auta tylko jezdzic cinquecento,
      > mieszkac w M2 ale na Boga z nim!!

      --------> Wyluzuj dziecko - na wszystko przyjdzie czas. Nie zaduś chłopaka -
      on potrzebuje przestrzeni do życia.
      • Gość: Vika Re: komfort czy miłość? IP: *.12.14.vie.surfer.at 04.02.03, 03:54
        W pewnym momencie przestaniesz mu przeszkadzac na 12345678 hektarach z
        przyleglosciami.Masz za duze wymagania Moja Droga.Poczekaj.Niech on sprosta
        Twojemu MINIMALIZMOW.Buziaki i zyczenia cierpliwosci.-)))))))
      • Gość: ofiaraKR$ Re: komfort czy miłość? IP: *.devs.futuro.pl 04.02.03, 08:21
        no racja ,7 lat czekania to za malo,poczekaj jeszcze z 7 az osiwieje i bedzie
        potrzebowal opiekunki zeby go do kibla zaprowadzala,wtedy bedzie cie blagal
        zebys sie wprowadzial
    • mikra2 Re: komfort czy miłość? 04.02.03, 08:24
      Wydaje mi sie, ze Twoj facet wybiera sobie najwygodniejszy układ.
      Mało wysiłku - optymalne korzyści. Z tego co piszesz, to wątpie,
      zeby z jego strony kiedykolwiek nastąpil moment odpowiedni
      do małżeństwa.
      Ciekawe podejscie, ze 40m2 to za malo dla dwoch osob. Jak sie z
      kims chce byc, i jest miedzy nimi prawdziewe uczucie, to starczy
      i 25m2 (przynajmniej na początek).
      Zreszta mieszkanie i sprawy materialne wygladaja tu na wymówke.


    • pajdeczka Ultimatum 04.02.03, 08:41
      Gość portalu: młódka napisał(a):

      > Hej,
      > pytanko:
      > Mam faceta od liceum. Było nam zawsze bardzo dobrze razem wiec na czwartym
      > roku studiów obiecywał mi że wkrótce po zakończeniu studiów się pobierzemy.
      > Po studiach on znalazł pracę, ja poszłam na studia podyplomowe. On uznał że
      > nie stać nas na ślub i zaczekamy rok aż on zacznie wiecej zarabiać a ja
      > skończe studia. Tak się stało. Jego rodzice kupili malutkie mieszkanie,
      > gdzie on zamieszkał. Stwierdził że bez sensu zamieszkiwać razem bo w 40m2
      > się pozabijamy (hmm). Rok później okazalo się że możemy za różne wspólne
      > srodki kupić dwupokojowe. Ale on orzekł, że nie będziemy kupować małego i go
      > urządzać bo po dwóch, trzech latach i tak byśmy sie pewnie przeprowadzali.
      > No wiec trzeba dołożyć, no i poczekać aż zaczniemy zarabiać więcej żeby te
      > metry kwadratowe utrzymac. Ostatnio poeiedział mi że to kwestia jakiś dwóch
      > lat i od razu będziemy naprawde na swoim.
      > Od razu uprzedzam Wasze przypuszczenia że facet nie chce slubu - tak na
      > pewno nie jest. On po prostu troche przesadza z tym zapewnianiem mi konfortu
      > na siłę - podchodzi do tego zbyt poważnie i nie zważa już na moje
      > tłumaczenia, że ja wolę nie mieć super auta tylko jezdzic cinquecento,
      > mieszkac w M2 ale na Boga z nim!!

      Tylko podstawienie faceta pod ściną daje efekt. Z nimi tak trzeba, inaczej nie
      potrafią. Daj mu do zrozumienia, że ta sytuacja staje się dla Ciebie irytująca.
      Im do szczęścia wiele nie potrzebam kobieta natomiast musi się czuć przy
      mężczyźnie bezpieczna. Wykorzystuje Twoją dobroć i cierpliwość. Zacznij może
      być egoistką?
    • marylkaa Re: komfort czy miłość? 04.02.03, 09:50
      miłość??? dziewczyno, gdyby Cię naprawde kochał to i na 20 metrach by chciał z
      Tobą mieszkać. to tylko wymówka, żeby nie stracić ani deka wygody: ma chatę, ma
      kogo posunąć i zero obowiązków. raj!
      na co czekasz? aż bedziesz miała 35 lat i bedziesz się go trzymałą za wszelką
      cenę, bo nie bedzie już innych wolnych facetów w tym wieku? może wtedy wrescie
      on bedzie miał 100 metrową chate i łaskawie pozwoli Ci się do niej wprowadzić,
      a może nie bo po drodze pozna lepszą (czytaj:mądrzejsza )kobietę a Ciebie
      oleje.a dzieci? zamierzasz je mieć? kiedy? rozmawialiście o tym? może on tez
      powie, że dziecko to dopiero jak bedzie nie mieszkanie a willa, tylko że w tym
      tempie, to bedziesz miałą 40 lat i juz dziecka nie urodzisz.
      sorki że tak ostro ale wkurza mnie jak naiwne panienki są na każde skinienie i
      spełniają zachcianki swojego faceta, który ma je gdzieś, a boja się realizowac
      swoje plany zyciowe.
      zyczę wszystkiego dobrego.
    • Gość: MichalW. Re: komfort czy miłość? IP: 195.245.224.* 04.02.03, 10:36
      Facet po prostu jeszcze nie dojrzał psychicznie i boi się podjąć taką
      ostateczną, brzemienną w skutki i nieodwracalną decyzję. Musisz go zmusić do
      dojrzenia. Najlepiej postawić go umiejętnie (czyli delikatnie, ale stanowczo)
      przed wyborem: ślub albo zerwanie. Jeśli jest tak, jak piszesz, to wybierze
      ślub. A jak nie, to też dobrze, bo unikniesz związku z niewłaściwym człowiekiem.
      • pajdeczka Re: komfort czy miłość? 04.02.03, 10:40
        Gość portalu: MichalW. napisał(a):

        > Facet po prostu jeszcze nie dojrzał psychicznie i boi się podjąć taką
        > ostateczną, brzemienną w skutki i nieodwracalną decyzję. Musisz go zmusić do
        > dojrzenia. Najlepiej postawić go umiejętnie (czyli delikatnie, ale stanowczo)
        > przed wyborem: ślub albo zerwanie. Jeśli jest tak, jak piszesz, to wybierze
        > ślub. A jak nie, to też dobrze, bo unikniesz związku z niewłaściwym
        człowiekiem
        > .

        No i wyszło na moje:)) Cholerka, ja naprawdę mam intuicję.
        • Gość: MichalW. Re: komfort czy miłość? IP: 195.245.224.* 04.02.03, 10:49
          Tak co do zasady, ja bym jednak zalecał subtelność. Brutalnośc zdecydowanie
          niewskazana. No i radę, by stać się egoistką, uważam za zbyt daleko idącą.
          Łatwo wpaść w tę postawę, ale niesamowicie trudno z niej wyjść.
    • Gość: KIKA Re: komfort czy miłość? IP: *.chello.pl 04.02.03, 11:45
      RACJĘ MA MARYLKAA I TO STU PROCENTOWĄ MOIM ZDANIEM!

      DZIEWCZYNO! PRZEJRZYJ WRESZCIE NA OCZY!!! TEN FACET ŻYJE SWOIM ŻYCIEM, DO
      KTÓREGO JESTEŚ TYLKO DODATKIEM. TO NIE JEST POWAŻNE TRAKTOWANIE! (GDYBY TAK
      MIAŁA WYGLĄDAĆ MIŁOŚĆ, TO JA BYM PODZIĘKOWAŁA...)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka