Dodaj do ulubionych

jestem adwokatem....i bez urazy,

20.07.06, 23:59
..ale po przejrzeniu wielu wątków jakoś smutno mi sie zrobiło, że mamy rację.
Jakby, troche przypadkowo jest miejsce w którym prawniczki mówią o tym, co je
frapuje, co zauważyły w swojej pracy. Jest o ciuchach (czy w rajstopach czy
bez), kto ile pracuje, kto i jak robi karierę, kto ma jakiego patrona i "co z
ciążą"....wszystko, tylko nie wątpliwości. Jest przecież w tych zawodach
powaga, wręcz pokora wobec Prawa i spraw które sie prowadzi. Przecież
każdego dnia w sądzie czy kancelarii ma się w ręku kawałek (albo całe) życie
ludzkie i te szybkie, błyskotliwe czasami decyzje prawnika moga zawazyć o
wszystkim. Czy TEGO się nie obawiacie ? Tego, ze po sprawie zostanie na długi
czas wątpliwość "czy wszystko zrobiłem ?". Zapewne nie mam racji w krytycznym
osądzie i każda z was zakrzyczy, że "ależ oczywiście", ale przecież wśród
tych kilkudziesięciu wypowiedzi Szanownych Przeuroczych Pań TEGO nie ma.
Powtarzam : bez urazy, nie naśmiewam się, nie ironizuję...ale cos tu widac.
Hmm.
Obserwuj wątek
    • fiordilligi Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 21.07.06, 00:46
      Witam. gadanina o ciuchach też czasem jest potrzebna a forum w zasadzie nie
      jest na tyle sformalizowane, aby taki wątek odrzucać.

      Ja nie jestem adwokatem, chociaz bardzo chciałabym nim być.
      Ale pragnęłabym widzieć ten zawód w taki sposób, jak go przedstawiasz i to
      miłe, że tak o nim piszesz.

      Zapewne jest tak, ze forum okresowo dominuje jakaś konkretna tematyka, związana
      z danym sezonem: a to egzaminy zawodowe, a to na aplikację czy też lato w pełni
      albo ciąża i można miec odczucia bliskie Twoim.

      Ale ja sie nie obawiam tej odpowiedzialności, o której piszesz, w ten sposób,
      że chciałabym przed nią uciec. To, że są to zawody nadające często bieg
      ludzkim, zyciowym sprawom, jest dla mnie oczywiste.
      To bardzo przykre, ale obawiam się głównie tego, ze zawodu nigdy nie dane mi
      bedzie wykonywać i nie dane mi bedzie zmierzyć się z tą odpowiedzialnością.
      Pokora wobec prawa jest godna pochwały, ale ja niestety wielokrotnie
      doświadczyłam braku tej pokory także u przedstawicieli zawodów prawniczych i
      może to zaowocowało małym buntem który już wygasł, ale czasami zatli się na
      chwilę, bo każdy ma dzien lepszy i dzień gorszy.

      Myslę, ze nikt tu nie będzie krzyczał, bo nie jest to w stylu tego forum :-)
    • anaxia79 Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 21.07.06, 09:01
      grakkar, a nie sadzisz, ze to zbyt osobiste? to - dzielenie sie takimi
      rzeczami: malymi dramatami, frustracjami, niepewnoscia, lekiem z osobami, badz
      co badz, anonimowymi + nie zapominaj o tajemnicy adwokackiej, omawianie spraw
      na forum, chocby czynione w sposob ogledny, byloby - wg mnie - wielka
      niestosownoscia i groziloby konsekwencjami dyspycplinarnymi
    • zebrusia6 Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 21.07.06, 09:08
      a ja powiem inaczej, traktuję forum jako pewnego rodzaju rozrywkę i oderwanie
      od czasami smutnej i przygnębiającej rzeczywistości- dlatego bardzo się ciesze
      że na forum jest dużo zwykłym ludzkim życiu. Tych prawniczych spraw mam czasami
      dosyć - szczególnie że jestem z "prawniczej rodziny". Nie oznacza to
      oczywiście , ze to o czym piszesz nie zaprząta mi głowy. Czasami jednak fajnie
      jest o tym zapomnieć i pogadać o przyjemniejszych sprawach...
      • gshock Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 21.07.06, 10:58
        Forum i dyskuje są właśnie fajnie kiedy nie ma narzucanych tematów z góry.
        Skoro są poruszne tematy rajstop i podobnych tzn. że jest potrzeba o tym
        rozmawiać.
        Na marginesie: zauważyłam że prawnicy mają tendencję do zawężania tematów
        rozmów do tematów związanych z prawem (lub polityką, względnie ostatnią aferą
        korupcyjną). Nie jest to aż tak pasjonujące żeby ograniczać swoją uwagę tylko
        do tego. Prawnik to osoba która musi umieć żyć wsród ludzi bo dla nich pracuje.
        Dlatego ja proszę o więcej wątków stricte 'życiowych'.
      • macsue hej zebrusiu 23.07.06, 02:27
        czesc zebrusiu, pozdrowienia od kolezanki z daleka, odezwij sie i daj znac jak
        bylo na szkoleniu, pa, pa, sorry za prywatny wpis....
    • abch1 Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 21.07.06, 10:57
      Jestem podobnego zdania co poprzedniczki... Zajmuję się głównie stałą obsługą
      przedsiębiorst, nie mam kontaktu z oskarżonymi, eksmisjami i życiowymi
      dramatymi, może bliskość urlopu, moze pogoda... a moze po prostu zwykła babska
      paplanina pozwal mi na oderwanie się od pracy na tym forum. Włączyłam się do
      dyskusji, bo chciałam się podzielić swoimi doświadczeniami związanymi z
      aplikacja, studiami, pracą w zawodzie, trudnościami jakie niesie połączenie tego
      wszystkiego, a nie po to, by wspominać życiowe tragedie, z którymi stykam w sądzie.
    • alex_koz Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 21.07.06, 22:41
      W odpowiedzi na post kolegi po fachu - Adwokata,

      APELUJE

      Drogie Kolezanki Prawniczki,

      zarzucmy dysksuje o zasadnosci noszenia rajstop (i podobne) na rzecz
      merytorycznej dyskusji wazkich kwestii prawniczych, w celu dalszego
      ksztalcenia, wszak "błyskotliwe czasami decyzje prawnika moga zawazyć o
      wszystkim".

      Stad moj apel o zadawania pytanie prawnego i poruszanie kwestii prawnych
      minimum raz dziennie!

      Po minimum 8 godzinach pracy zawodowej nasze mozgi chetnie - w czasie wolnym -
      zajma sie dalszym sleczeniem w Lexie i analiza opaslych komentarzy,
      PRECZ z rozrywka i blahostkami!

      Pozdrawiam
      Aleksia

      :))))))))))))))))))))))))
      • fiordilligi Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 21.07.06, 22:42
        :-)))
      • drakkar1 Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 26.07.06, 18:24
        Nie sądziłem, że moja wypowiedź spotka się z aż takim zupełnym niezrozumieniem.
        Moja "pretensja" nie dotyczyła tego o czym sie pisze, ale tego, o czym się NIE
        PISZE. Przecież nie powiedziałem, że tematyka jest jakaś taka czy owaka, nie
        dyskryminowałem tematów a wyraziłem ten cały "smutek" (czy jak to tam nazwać),
        że po przeczytaniu wielu wątków wydawać by sie mogło, że to są te ważne
        problemy (żeby juz nikogo nie denerwować, nie przypominam). Po prostu : jeśli
        słyszy się WIELE wypowiedzi pochodzacych z tego samego (chociaż przeróżnistego)
        środowiska i wśród nich zupełnie brak jakiegoś istotnego w tej pracy wątku,
        trudno sie oprzeć wrażeniu, że jest on umniejszony. Czy nie zauważyłyście, że
        gdy spotka się kilku lekarzy, to po jakimś czasie padnie "kto komu umarł",
        nauczyciele o "głupich programach" lub uczniach albo chociaż o niskich
        pensjach.Maja "to" adwokaci, sędziowie, lekarze, sportowcy, itp.
        Jak się okazało, rzuciłem jakiś problemik, czy "coś na marginesie", swoje
        spostrzeżenie, a w odzewie ze 2-3 kąśliwości - jakies takie niefajne. Ale
        pozdrawiam i dziękuję za uprzejme posty, których była większość. Zresztą : za
        te mniej uprzejme też dziękuję.
        • ojejkuniu nie samym prawem prawnik żyje... 31.07.06, 12:55
          przynajmniej ja nie!
          i myśle, że tak jest zdrowiej.
          przesada nie jest zdrowa w żadnej dziedzinie życia.

          jestem "maniaczką prawa"- od zawsze chciałam być prawnikiem, nigdy, nawet przed
          najgorszymi egzaminami na studiach nie żałowałam, że wybrałam studia takie, a
          nie inne. Jestem przeszczęśliwa, że dostałam się na aplikację, i z autentyczną
          radością i pasją ją przeżywam już kolejny rok.

          Ale prawo nie jest jedynym tematem moich myśli i rozmów.
          I myślę, że tak jest ok. Kiedy gadamy o prawie to gadamy o prawie, a kiedy o
          rajstopach to o rajstopach.

          Uciekam takich wzniosłych myśli, że "oto decyduję o życiu człowieka"- od tego
          tylko krok do popadnięcia w zgubne przekonanie o własnej wyjątkowości...
          Jestem głęboko przekonana, że najpierw trzeba byc człowiekiem, a dopiero potem
          prawnikiem.

          Pewnie, że prawo jest bardzo zaborcze- prawnik, który przestaje się uczyć, cofa
          się.
          Ale kiedy jest czas na pracę i naukę to trzeba pracować i się uczyć, a kiedy
          jest czas na zabawę i gadanie o bzdetach- to tak nalezy robić. Praca nie może
          być obsesją. Wszak obsesja to choroba, nieprawdaż Panie mecenasie?!
    • tennesee zwlaszcza z tą ciąża to bez sensu 22.07.06, 22:42
      >Jest o ciuchach (czy w rajstopach czy
      >bez), kto ile pracuje, kto i jak robi karierę, kto ma jakiego patrona i "co z
      >ciążą"....wszystko, tylko nie wątpliwości

      Poruszamy na tym forum te tematy, które nas interesują, ale pamiętamy przy tym,
      ze formu służy wymianie pogladów i doswiadczeń, a przede wszystkim jest pewnego
      rodzaju rozrywką. Miło wiedziec kto z danego środowiska jakie miał problemy i ja
      k z nich wybrnął. Kto ile pracuje i jak robi karierę jest ważną informacją dla
      osób, które jeszcze nie rozpoczęły pracy w zawodzie. Co do tego chyba nie masz
      wątpliwości.

      Natomiast co do tego "co z tą ciążą" to drogi kolego, albo lepiej szanowny Panie
      Mecenasie- lekka przesada. To jest poważny dylemat wszystkich młodych kobiet, w
      tym prawniczek, których droga do wykształcenia jest nieco dłuższa niż w
      większości innych profesji. Dramatem jest to, że zajmują się tym wyłącznie
      kobiety w cichutkich rozmowach na forach środowiskowych, a Szanowni Panowie
      robią sobie z tego kpiny. Jeżeli nie trafiają do Ciebie w sprawie tych
      wątpliwości inne argumenty to niech zadziała ekonomiczno- emerytalny. A kpiny na
      ten temat odłuż lepiej na bok.

      • netka1 Re: zwlaszcza z tą ciąża to bez sensu 26.07.06, 08:32
        dodam tylko, że niedawno odkryłam to forum i właśnie z powodu różnorodności
        tematyki chetnie je odwiedzam, toż nie samym "chlebem" człowiek żyje, a z
        drugiej strony, potrzebujemy tej "odskoczni tematycznej", bo jeszcze niedawno
        własnie bardzo emocjonalnie podchodziłam do wszystkich prowadzonych spraw
        i "żyłam życiem innych", teraz już nabrałam, powiedzmy, dystansu. pozdr.
        • fiordilligi Re: zwlaszcza z tą ciąża to bez sensu 26.07.06, 23:16
          dystans to jest podstawa
          Mój wykładowca z karnego zawsze powtarzał, ze aby być dobrym prawnikiem nie
          wystarczy być tylko prawnikiem.
          • drakkar1 Re: zwlaszcza z tą ciąża to bez sensu 27.07.06, 00:05
            a o czym innym ja mówię ? aby być dobrym prawnikiem, nie wystarczy być
            prawnikiem (prawniczką). Nie wystarczy.
    • thesaloniki Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 27.07.06, 15:47
      nie wszyscy pracują w sprawachrodzinnych czy karnych - w firmach nie mamy do
      czynienia z problemami ludzkimi tylko z grubą kasą.
      • avio_netka Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 27.07.06, 16:14
        Ja tam nie wiem, o jakie chodziłoby tematy. Że co, że weszła nowa ustawa w
        życie, która ma pokopane zasady? Albo że właśnie w sądzie wygrałam sprawę +
        opis stanu faktycznego i podstaw prawnych? Ja bym mogła pisać o tym, jak to
        właśnie trzeba zapisy składać do sądu, bo się KSH przez ustawę o obrocie i
        ustawę o ofercie zmnienił. Łe... Nawet na jeden taki post bym nie odpisała. I
        może nie jestem (jeszcze, wreszciem na aplikacji) radcą prawnym, ale uwierz,
        PRAWNIKU, mam dość rozstrząsania problemów prawnych w gronie współpracowników,
        szefa, dość czytania komentarzy. Mam czasem ochotę "pogadać" z ludźmi spoza
        firmy o problemach wspólnych, na ten przykład o aplikacji czy strojach, a potem
        wrócić do kieratu.
        Tak myślę, że tak to forum było zakładane - jako wymiana wrażeń a nie wiedzy.
        Porady życiowe a nie prawne (bo i po co prawnik prawnikowi ma świadczyć???).
        Osobiście przeżywam ogromny stres i czuję na sobie wielką odpowiedzialność,
        kiedy wykonuję czynności związane pracodawcą/firmą, nie mówiąc o zleceniach od
        ludzi, którzy mają problemy. Przekopuję się przez tony papieru, szukam i
        czytam, żeby broń Boże kogoś nie skrzywdzić a pomóc tak, żeby dobrze mu się
        żyło. Żeby do krzywdy losowej nie dorzucić takiej z mojej winy. Ogromny
        stres... Ale jakby to wyglądało, jakbym zaczęła się na to tutaj żalić? To mój
        zawód! Moja odpowiedzialność, mój stres, radzę sobie z nim grając w siatkówkę a
        nie obciążając nią innych. Zresztą tu inni (właściwie - inne) mają te same
        problemy.
        Odmienną kwestią jest to, że na forum netowym trochę inaczej jest niż w trakcie
        spotkania face to face. Bo podczas żywej rozmowy tematy zmieniają się jak w
        kalejdoskopie i nieraz zdarza mi się (nad czym ubolewam, bo pracę trzeba
        oddzielić od życia, zdystansować się) poruszać ze znajomymi tematy pracowe. Tu,
        na szczęście, na takie posty bym po prostu nie odpisała.
        Pozdrawiam.
        • darek40 Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 06.08.06, 10:51
          Nie ma co gadać...ale jatka
    • anete Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 31.07.06, 10:14
      Nie zajmuję się sprawami karnymi czy też rodzinnymi, pracuję w administracji
      rządowej pisząc stosy opinii prawnych, interpretując przepisy, analizując
      projekty umów, sporządzając projektów decyzji i postanowień administracyjnych.
      W sądzie też występuję, są to sprawy dotyczące odszkodowań za działania dawnych
      władz lub obecnej Policji. Jestem na aplikacji radcowksiej, pomagam równiez
      znajomym jak potrzebują prawnika, czasem za swoją patronkę chodzę do sądu.
      I co i miałabym ewentualnie poruszać na forum wątpliwości, które pojawiły się
      podczas sporządzania opinii, miałabym pisać o sprawach, które nie koniecznie
      winny być rozpowszechniane publicznie, czy też miałabym pisać o watliwościach
      związanych z moralnością i sprawiedliwością, czy np. staruszkowi, któremu
      szkodę wyrządziło dawne UB to jednak należy się odszkodowanie, choć wszelkie
      terminy zgłaszania przez niego roszczeń się przedawniły.
      Nie zamierzam tego robić, powagę i pokorę wobec spraw, które prowadzę, okazuję,
      gdy właśnie je prowadzę, nie muszę dzielić się z całym forum tymi sprawami, bo
      myśle, że wiele osób nie życzyłoby sobie aby część ich życia została ujawniana.
      A kwestię, czy wszystko w danej sprawie zrobiłam co było do zrobienia to każdy
      z prawników powinien pozostawić do własnej oceny.
      A już nawet jakbym chciała podzielić się wątpliwościami związnymi z zakresme
      prowadzonych przeze mnie spraw to udałabym się do mojej patronki bądź do innego
      znajomego bliskiego mi prawnika.
      • drakkar1 Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 01.08.06, 19:59
        ..czy je nie umiem pisać...albo czy jest to nieczytelne ? Przecież nie
        zaproponowałem omawiania spraw (konkretnych), tylko zdziwiłem sie, że zakres
        tematyki zwiazanej z wykonywaniem zawodu wskazywał na lekkość spojrzenia. Jak
        widze, każdy sobie cos z mojego postu wybrał i "cos"odpisuje. Prosze łaskawie
        przeczytać CAŁY mój tekst i spróbować dostrzec zawartą w nim myśl. Jaka jest,
        taka jest ale COŚ powiedziałem. No ludzie....
        • akikoo Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 01.08.06, 21:37
          drakkar1 napisał:
          Prosze łaskawie
          > przeczytać CAŁY mój tekst i spróbować dostrzec zawartą w nim myśl. Jaka jest,
          > taka jest ale COŚ powiedziałem. No ludzie....


          Najpierw piszesz, że Ci smutno, a kończysz stwierdzeniem, że coś tu
          widać. A Twoja myśl przewodnia, zawarta pewnie gdzieś pośrodku wypowiedzi,
          jakoś mi umknęła.
          • akikoo Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 01.08.06, 21:54
            I zupełnie nie zrozumiałąm co oznacza to zdanie:

            "...ale po przejrzeniu wielu wątków jakoś smutno mi sie zrobiło, że mamy rację."

            "My" to znaczy kto?? I "mamy rację" a propos czego? Spróbowałam dostrzec myśl i
            wydaje mi się, że jest ona następująca: rozczarowanie, że prawniczki klikają w
            wolnym czasie o tak przyziemnych sprawach.
            • tennesee Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 01.08.06, 22:02
              A "My" to walczący z damską lekkomyslnościa samcy- prawnicy przez duże pe...
    • koala1212 Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 02.08.06, 10:49
      Wyskoczyłeś Pan tu jak Filip z konopi. Wpadl Pan na forum dla kobiet i smiale
      sady wyglasza, a nawet 1/10 prawdy o nas nie zna. Ta sklonnosc do wydawania
      plytkich sadow zle o Panu swiadczy. Nie moge tez zrozumiec dlaczego dorosly
      facet spedza wieczor czytajac wpisy na kobiecym forum? Nie ma Pan innych zajec?
      • telka_es Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 02.08.06, 17:07
        no tak zbytnio sie przejął biedak swoimi sprawami i chąc się oderwać od
        rzeczywuistości zajrzał na forum by poczytać czy do pracy w rajstopkach czy
        bez....

        a na nas za to krzyczy i wzywa byśmy zaczęly o poważnych sprawch rozmawiać......
        hehehehe....

        panie macenasie wbij pan na luz.... przyda się..... no i troszeczkę dystansu do
        wszystkiego czyt.otaczającej Pana rzeczywistości zycze......

        bo nie kazdy ma ochote zyć prawem 24/24h... o czym chociażby swiadczy fakt iz
        zajrzał pan na forum do działu Kobieta ;p
        • drakkar1 Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 02.08.06, 20:40
          ...dziad swoje, baba swoje..
          • avio_netka Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 03.08.06, 09:27
            To może, bez urazy, kiepski z Ciebie adwokacina, skoro nie potrafisz tej swojej
            myśli przekazać jasno i czytelnie? Słyszałam (koledzy mówili - nigdy koleżanki,
            po fachu), że prawnik powinien wyrażać się na tyle precyzyjnie i przejrzyście,
            żeby ogół pospólstwa był w stanie go zrozumieć.
            A tu proszę, gromada bab i żadna nie pojęła Twojej prawdziwej intencji? Tej
            Twojej myśli przewodniej, która wcale nie krzywdzi, nie jest pochopna i nie
            świadczy o pobieżnym oglądzie kobiet i tego forum....
            Bez urazy, oczywiście...
          • avio_netka Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 03.08.06, 09:29
            Ej, a może masz problem z przyznaniem się do
            winy/porażki/niewiedzy/niekomptencji? Żeś jak kulą w płot trafił? Nie? Nie, no
            skąd! Jak facet się może mylić! To genetycznie wykluczone... Uwielbiam Was,
            Panowie wszechwiedzący, uwielbiam!
          • telka_es Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 03.08.06, 10:46
            drakkar1 napisał:

            > ...dziad swoje, baba swoje..


            a co moze baba ma zawsze dziadowi przytaknąć???
            oj mylisz sie i to bardzo.....
    • drakkar1 Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 03.08.06, 18:49
      zaraz, zaraz....zdaje się, że ta wymiana postów (przynajmniej kilka ostatnich)
      juz nie jest żadną dyskusją. Zrobiło sie bardzo niefajnie. Piszecie o
      sobie "gromada bab", o mnie "adwokacina". Taki język i argumentacja zaczyna się
      pod salą rozpraw, gdy strony zostaja same - w TYM adwokaci nie uczestniczą. Co
      do zrozumienia i niezrozumienia, języka rozmowy, polecam lekturę postów
      założycielki tego forum "fiordilligi", również tych odpowiadających na mój
      tekst. Jest od kogo się uczyć Drogie Panie. Ukłony dla wszystkich przemiłych
      (!) Pań - tych o o sobie "gromada bab" i tych co bez pardonu obrażają
      nieznanego sobie człowieka. To też jest smutne.
      • ojejkuniu Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 03.08.06, 18:55
        ale przecież ty sam prowokujesz dziewczyny do tych postów ciągle na nie
        odpisując..
        • drakkar1 Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 03.08.06, 19:17
          więc nie odpisywać ?....bo jeszcze bardziej poobrażają ?
          • ojejkuniu Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 03.08.06, 19:45
            no nie mów mi, że adwokaci tacy wrazliwi są..:D
            • drakkar1 ojejkuniu ! 04.08.06, 20:03
              a dlaczego adwokaci nie mieliby byc wrażliwi ? nie zauważyłem, aby po zdaniu
              egzaminu cos mi na ciele wyrosło albo odpadło. Mam nadal dwie ręce i dwie nogi,
              parę oczu i parę par innych rzeczy. Chociaz bronię złych ludzi (i tych dobrych
              też), sam nie popełniam żadnych przestepstw. Kocham i jestem kochany, itd, itd.
              Przecież brak wrażliwości lub jej istnienie niewiele ma wspólnego z nabywaną
              odpornością na stres. Odpisuję Ci w czasie, gdy zastanawiam sie jak w
              odpowiedzi na inne posty udowodnić, że nie jestem koniem.
              • tennesee Re: ojejkuniu ! 04.08.06, 20:09
                drakkar1 napisał:

                >nie zauważyłem, aby po zdaniu
                > egzaminu cos mi na ciele wyrosło albo odpadło. Mam nadal dwie ręce i dwie nogi,
                >
                > parę oczu i parę par innych rzeczy.
                > odpowiedzi na inne posty udowodnić, że nie jestem koniem.

                ułatwię Ci- gdybyś był koniem, to miałbyś 2 pary kopyt. A kopytami cieżko sie
                pisze na klawiaturze. Więc ten dowód prawie udaje Ci się przeprowadzić- z moja
                skromną pomocą :)
                • drakkar1 Re: ojejkuniu ! 04.08.06, 20:31
                  tennesee....wybacz...bez komentarza
                  • tennesee Mecenasie! 04.08.06, 20:50
                    Nie katuj się czytaniem tego forum!
              • ojejkuniu Re: ojejkuniu ! 05.08.06, 10:40
                widze po sobie że w miarę pracy człowiek uodparnia się i nie reaguje na
                wszystko tak emocjonalnie jak na poczatku.
                oczywiście w zasadzie wszytsko zależy od tego, jaką dziedzina prawa zajmujesz
                sie głównie.
                ja będąc na aplikacji prokuratorskiej spotykwam się najczęściej z bardzo
                konkretnym typem ludzi i przyzwyczaiłam sie do tego, że mogę zostać nazwana
                brzydko, albo że nawrzeszczy na mnie znany wszytskim pieniacz...
                i jakoś mnie to już przestało wzruszać:/
                wisi mi po prostu, i w tym zakresie zrobiłam się kompletnie niewrażliwa. nie
                płaczę też nad każdym przesłuchiwanym pokrzywdzonym- może mi go byc po ludzku
                szkoda, ale nie płaczę nad jego losem i nie myslę o nim w kółko po powrocie do
                domu...
                i żeby nie było wątpliwości- nie uważam, że taka niewrażliwośc jest czymś złym-
                wręcz przeciwnie, pozwala ocenias sytuację w miarę obiektywnie.

                ty pracujesz juz w zawodzie, nie wiem jak dokładnie przebiega aplikacja
                adwokacka- ale myślę, że pod pewnymi względami podobnie, dlatego jakoś dziwi
                mnie ta Twoja nadwrażliwość:)
                bo takie przejmowanie się opinaimi wirtualnych rozmówców jest dla mnie nie
                wrazliwością, ale nadwrażliwością właśnie.

                troche dystansu panie mecenasie, bo sie pan wykończy nerwowo!
                :)
                Pozdr.
            • drakkar1 ojejkuniu ! 04.08.06, 20:07
              ...zapomniałem dodać, że nie mam krogulczych palców i dodatkowych zębów, nie
              pijam ludzkiej (żadnej zresztą) krwi
          • avio_netka Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 04.08.06, 09:45
            Ależ zapewne Pan Mecenas pije do mnie, czując się głęboko urażony. Nie czuję
            się jednak w obowiązku przepraszać.
            Zapewne prawniczek, które sobie na forum dla Prawniczek, nie dla PRAWNIKÓW,
            wchodzą, nie uraża, Pana zdaniem pisanie, że lekce sobie ważą odpowiedzialność,
            tą powagę zawodu, tą misję (czuć adwokackie przekonania, na kilometr).
            Sprowadzenie piszących tu kobiet do mówiących o rajstopkach i ciążach nie jest
            urażaniem nikogo? Ach, przecież zostało to powiedziane delikatnie "coś tu
            widać"! W tak zwanych białych rękawiczkach. To nie może nikogo urazić, a
            napisanie "bez urazy" od razu całą kwestię robi jeszcze mniej obraźliwą.
            A może Pana myśl była nieczytelna albo czytelna w takie sposób, że otrzymał Pan
            odpowiedzi w jednym tonie?
            Twierdzi Pan, że nikt Pana nie zrozumiał, że to tylko o ten smutek chodzi, że
            my takie nieodpowiedzialne, że te tematy takie płytkie i o nas, a nie o naszych
            zawodowych problemach. Kilka odpowiedzi zapewne Pan pominął, bo to pewnie
            zbędne dla oglądu sprawy by wszystko przeczytać.
            Może niepotrzebnie denerwuję się czytając takie jak Pana, opinie? Ale niestety,
            adwokaci nie kojarzą mi się z ludźmi, którzy są mądrzy, odpowiedzialni, którzy
            ten zawód traktują jako misję. Owszem, często o tym mówią. Ale tylko mówią.
            Mogę podać tak wiele przykładów, pokazujących, jak kiepskimi są prawnikami, że
            dokonanie takiej ilość wpisów, jaka już na tym forum jest, by pewnie nie
            wystarczyła. Tylko po co? Nie zmieni to nic, Pana rozdrażni a kobiety-
            prawniczki wprowadzi w smutek, równy pewnie pańskiemu.
            Cóż mogę zrobić aby Pana smutek ukoić? Zachęcam do lektury dziesiątków postów,
            tych w odpowiedzi na Pana przemiły dla wszystkich, nieobraźliwy wcale, post -
            może tam znajdzie Pan jednak informację, dlaczego nie wpisujemy tu nic o
            naszych problemach i czemu to forum jest takie płytkie. Zawsze może też Pan
            założyć forum własne, dla prawników, ba! dla adwokatów! I tam tematy mnożyć a
            problemy rozwiązywać.
            Na szczęście, TO jest forum dla kobiet.
            • tennesee Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 04.08.06, 13:05
              avio_netka- Brawo!
              Otóż to, to subtelne- "cos tu widać" i "bez urazy" chyba najbardzie było...
              obraźliwe własnie. Bo każdy ma prawo oczekiwać rozwiązywania różych problemów i
              chieć czytać o różnych kwestiach- w tym tych poważnych. Kiedy znalazłam to
              forum, sobie je poczytałam i nie zaczełam od postu- "Dzień dobry, cześć i
              czołem, a czemu nie piszecie o referendarzach i kwestiach bankowych, bo to mnie
              tak bardzo interesuje, jak o tym nie piszecie, to jestescie płytkie jak teleż do
              steku". Po prostu zadałam pytanie na interesujące mnie kwestie.
              Jeżeli Pan Mecenas chce sie z nami podzielić wątpliwosciami odnośnie misji,
              odpowiedzialności, pokory wobec prawa etc. To niech to robi i nie jest
              powiedziane, że nie będzi odzewu na jego posty w tej sprawie.

              Ale jezeli udział w forum zaczyna od pretencji, że nie jestesmy takie jak sobie
              to wymyslił, to jest to nieracjonalne. A ta subtelna i w moim poczuciu
              wyższosciowa uwaga o tym wspomnianym "coś to widać" i rajstopach nie miała
              raczej na celu wszczęcia dyskusji o głebokich problemach prawnych, a w
              najlepszym wypadku wyrażała rozczarowanie naszymi postami.

              Z kolei zaliczenie naszych- czy wszych włąściwi rozwazań o ciąży do spraw
              niepoważnych uwazam za głupie i płytiie własnie.

              Podsumowując: jeżeli chce sie o czyms rozprawiać na forum to należy rozpocząć
              taki wątek a nie narzekać, ze inni forumowicze się nim nie zajęli. To wydaje mi
              się być bardziej racjonalne. Jeżeli chce się w kimś wzbudzić refleksje na temat
              ważnej a pomijanej sprawy to nie nalezy wysmiewać refleksji tej osoby odnośnie
              innych spraw.

              We mnie w każdym razie ten post wzbudził silne refleksje na temat powszechnego
              poczucia wyższosci mężczyzn nad kobietami.

              Bez urazy oczywiście, ale coś w postach Pana Mecenasa widać.
              • tennesee :) 04.08.06, 13:06
                talerz do steku miao być
              • drakkar1 Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 04.08.06, 16:34
                muszę się zastanowić, jak udowodnic, że nie jestem koniem
    • akikoo Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 03.08.06, 19:57
      Drakkarze, dlaczego Ci smutno, z tego powodu, że w wolnym czasię klikamy o mało
      ważnych rzeczach?

      Odpowiedz chociaż raz na pytanie (zakładając, że takowa odpowiedź istnieje :)
      • telka_es Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 03.08.06, 23:42
        Ale odpowiedzcie mi na jedno pytanie; czy to o czym teraz pan mecenas klika
        jest ważne czy nie.....?

        bo mi się wydaje ze nie! ba - nawet jestem tego pewna.....

        Więc niezrozumiałe są dla mnie jego pretensje, ze prawniczki (do których mam
        nadzieje kiedys nalezec - bynajmniej się staram...) rozmawiają o tak
        przyziemnych sprawach... ;p

        zaznaczam ze nigdy nie chciałam nikogo urazić i obrazić, a jezeli tak wyszło to
        przepraszam!
    • fiordilligi Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 04.08.06, 22:25
      Otóż odwazyłam sie dotrzeć na front, kule świstaja mi nad głową, niesmiało
      wyciągam biały proporzec ...
      ... a moze by tak jakiś mały rozejmik????
      • tennesee Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 05.08.06, 10:42
        Podjęłam usiłowanie, niestety mój ŻART nie został zrozumiany, w odpowiedzi było
        chyba

        "... brak mi słów... bez komentarza"

        A tak dobrze się czułam dotąd na tym forum... :(

        fiordilligi napisała:

        > Otóż odwazyłam sie dotrzeć na front, kule świstaja mi nad głową, niesmiało
        > wyciągam biały proporzec ...
        > ... a moze by tak jakiś mały rozejmik????
        >
        • fiordilligi Re: jestem adwokatem....i bez urazy, 05.08.06, 13:26
          Ależ ja akurat nie do Twojego postu Tennesee, ogólnie, w zasadzie tez chciałam
          pożartowac
      • drakkar1 oświadczenie drakkara 05.08.06, 14:39
        Przeczytałem raz jeszcze wszystko od poczatku do końca i rzecz jakby zaświtała.
        Z rozpędu i niesłusznie (takie codzienne doświadczenie), zacząłem dyskusję,
        jakbym rozmawiał z ludźmi tymi, z którymi na codzień się spotykam. Poczytałem
        Wasze posty, zaglądnąłem obok i zdałem sobie sprawę, że (chyba)większość Pań
        pracuje w tzw. "obrocie gospodarczym" - w kancelariach podatkowych,
        administracji rządowej i samorządowej. Formułowanie więc problemu i
        posługiwanie się przykładami z którynmi po prostu nie macie do czynienia było
        strzałem "kulą w płot".
        To tak, jakby chirurg miał poretensje do stomatologa, że nie zastanawia się
        nad nicościa życia ludzkiego (i to często). Albo strażak z sekcji pożarów lasów
        (jeśli taka jest) dziwił się, dlaczego strażak z sekcji pożarów domów nie
        rozumie zagrożenia środowiska i tego, że w lesie nie wolno palić papierosów.
        Bzdurne przykłady ale chyba czytelne.
        Tak jak dla mnie w sumie obce są problemy 200 osobowej kancelarii, tak dla
        wielu z Pań wiedza o rozmowie z mordercą dziecka ogranicza się do filmów USA.
        I to jest zupełnie prawidłowe.....zaczynając wątek nie wziąłem tego pod uwagę.
        Tak samo mogłem wejść do forum architektów.
        I tutaj rzeczywiście jest mój błąd : nie napisałem ani źle, ani dobrze,
        tylko nie na temat i o tym kilka dziewczyn prawie wprost na początku dyskusji
        powiedziało mi.
        Zresztą później dyskusja ograniczyła się tylko do tłumacznia się, że nie miałem
        pretensji (wogóle nie miałe żadnych pretensji) o to, że rozmowy tyczą rzeczy
        przyziemnych ale o to, czego nie zauwazyłem - tematu ważniejszego. Uwaga,
        powtarzam : zwracałem uwagę nie na to CZEGO NIE MA , ale na to,CO JEST .
        Powyżej jakby sam sobie odpowiedziałem, dlaczego nie ma tematów, których
        szukałem.
        Oświadczam, że NAPRAWDĘ ani przez chwilkę nikomu nie chciałem sprawić
        przykrości, zdenerwować, wywoływać agresji. PEŁEN SZACUNEK. Nie wiem jeszcze
        jak tłumaczyć.
        Uważam, że jeśli nawet źle zacząłem (błąd adresata), można było pogadać, nie
        zgodzić się...i takie były pierwsze posty gospodyni forum, potem zebrusi,
        gshok,i następnych...chyba większości. Tak sobie myslę, ze jeśli z kimś się nie
        zgadzam, to mówię mu o tym uzasadniając dlaczego tak jest. Mogę po prostu nic
        nie powiedzieć. Dlatego nie zaakceptuję takiego sposobu rozmowy jaki pojawił
        się w kilku ostatnich postach i gdzieś jeszcze wcześniej. Osobiste przytyki i
        to takie niefajne......ale może to po prostu zostawmy...OK ? Jesli ktoś nadal
        chce odpowiedzieć mi "niefajnie" ---nic na to nie poradzę, a le zastrzegam
        sobie prawo ignorowania.
        Próby urażenia mnie nazywam ogólnikowo wypowiedziami "niefajnymi" po to, aby
        nie dać powodu do nakręcenia się.
        I jeszcze jedno : wszedłem na to forum przypadkowo - link był na głównej
        stronie portalu. Myślę, że gdyby nazwa brzmiała "prawnicy", tak samo bym
        kliknął. I żeby było śmieszniej : nie dzielę na samym początku ludzi na "one i
        oni" , bo to głupie. Zaczynam od "dobrzy i źli", "mądrzy i głupi".
        Zresztą.....naprawdę nie jestem koniem.
        • banylus Re: oświadczenie drakkara 06.08.06, 23:25
          ejze, panie mecenasie, bez takiej jazdy. jestem prawnikIEM (tak, tak, samiec) i
          wchodze na to forum, zeby przeczytac cos o apli, o pytaniach, o egz etc. Na
          szczescie posty sa bardzo szczegolowo zatytuowane i trafiam na "zawodowe".
          Nigdy nie trafilem na watek o damskiej bieliznie - ale moze dlatego, ze nie
          szukalem. Proponuje zatem czytac uwaznie tytuly watkow, a zapewniam, ze mozna
          znalezc takze merytoryczne, gleboko poruszajace nasza prawdziwa prawnicza
          wrazliwosc. No chyba, ze szuka pan uwznioslenia w watkach Prawniczek o tym, co
          nosza, a czego nie nosza. Naprawde chyba pomylil pan stronki. Dla nich to
          pewnie wazne (podobie jak dla mojej Zony i dla milionow innych kobiet), wiec
          prosze bez zlosliwosci.
          A porownywanie sie do wysublimowanego guru i pelnego uwznioslenia brylantu
          palestry, sumienia narodu etc. - to chyba troche na wyrost. prosze nie mylic
          panskich marzen, mecenasie, z rzeczywistoscia. i prosze nie mylic zlosliwosci z
          inteligencja, jest pan wylacznie zlosliwy. a juz walenie po mordzie (te teksty
          o strazakach etc.) a potem przepraszanie - to juz pana zupelnie dyskwalifikuja.
          Trafil pan na mile i uprzejme dziewczyny, ktore sa na tyle kulturalne, ze nie
          powiedza panu, gdzie powinien sie pan udac. Ale na szczescie ja nie jestem na
          tyle wysublimowany i powiem panu bez zazenowania: mecenasie, nakrecaj sie gdzie
          indziej. pozdrawiam, B
        • banylus Re: oświadczenie drakkara 07.08.06, 00:56
          a poza tym, mam dziwne wrazenie, ze stroi sie pan, mecenasie, w cudze piorka...
          czytalem panskie posty merytoryczne - sa one zadziwiajaco plytkie i
          bezrefleksyjne. profesjonalnie - zero. nie chce mi sie wierzyc, ze adwokat moze
          prezentowac tak zalosnie mierny poziom zawodowy. moze czas wyznac, ze taki z
          pana mecenas, jak ze mnie miss polonia. pozdr. B

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka