bianca_sol
31.07.06, 09:26
"Gazeta Wyborcza": Feministki protestują przeciw reklamie pod patronatem
Instytutu Matki i Dziecka. Akcja spotu toczy się na porodówce. Młode
małżeństwo w pocie i bólu oczekuje potomka. Zamiast dziecka jednak na świat
przychodzi... odkurzacz.
"Gazeta" pisze dalej "Chwilę później szpitalnym korytarzem przechadza się
para z telewizorem plazmowym jak z becikiem. Głos z off-u: »Coraz częściej
dzieci przegrywają konkurencję z przedmiotami i karierą. Rodzi się nas mniej,
niż umiera. A ty, co jeszcze musisz kupić, zanim zdecydujesz się na
dziecko?«".
Spoty są rozsyłane pocztą elektroniczną, chodzą w internecie i w wolnym
czasie reklamowym TVP. Internauci dyskutują: "To obraża ludzi, którzy nie
chcą mieć dzieci" - piszą. Katarzyna Nowakowska, autorka listu
protestacyjnego: "Brzmi jak z czasów Trzeciej Rzeszy: kobiety, do rodzenia
dzieci, marsz! I wpisuje się w nachalną politykę PIS-u i LPR-u."
Prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny, uważa, że kampania jest
nietrafiona: "Bezdzietność to nie zawsze wybór w pełni świadomy, częściej
naturalna kolej rzeczy. Decyzje prokreacyjne są zbyt poważne, żeby można było
nimi sterować za pomocą spotów reklamowych."
Twórcy reklamy tłumaczą: "Chcieliśmy wywołać dyskusję i udało się: ludzie
zaczynają rozmawiać o tym, że jest nas coraz mniej".
link: wiadomosci.onet.pl/1363859,11,item.html