matrek
19.02.03, 14:24
Tak już na marginesie sprawy Iraku – jestem w stanie zrozumieć, czy mi się to
podoba czy nie, pacyfizm powodowany np. poglądami religijnymi, ale
ostentacyjny pacyfizm w imię – powiedzmy ogólnie - „zaoszczędzenia cierpień
ludzkich”, nie obrażając nikogo świadczy moim zdaniem o swego rodzaju
niedojrzałości emocjonalnej i dwubiegunowym postrzeganiu świata – czarne i
białe, zło i dobro, nic pośrodku. Nie ważne jaka wojna, w imię zachowania o
obrony jakich wartości, ważne że wojna – a więc non posumus !
Nie istotne przy tym czy chodzi o wybór mniejszego zła, w celu uniknięcia zła
większego, ważne że własna krótkowzroczność jest wygodna, bo pozwala na
uniknięcie konieczności refleksji nad przyszłością, uniknięcie wysiłku
intelektualnego związanego z analizowaniem możliwych scenariuszy przyszłości
i krytycznego spojrzenia na tę analizę następnie. Tak więc po co zadawać
sobie trud racjonalnego przewidywania przyszłości i związanych z nią
zagrożeń, skoro można schować głowę w piasek, udawać że nic się nie dzieje i
podpisując jakieś dziecinne petycje krzyczeć STOP THE WAR, NOW !
Czasy dzieci kwiatów mamy już na szczęście za sobą, a znamienne jest to, że
te same ówczesne dzieci kwiaty dojrzały już, i dziś wiedzą że owszem – pokój,
ale nie za wszelką cenę. W szczególności nie za – paradoksalnie – cenę krwi,
większej krwi.