mimimimi
30.08.06, 21:02
Dziewczyny i Kobietki!
(jesli zaplatal sie jakis Meski Rodzynek, to tez ciekawam...;-))
przeczytalam sobie jeszcze raz na spokojnie wszystkie Wasze wpisy na
temat "kury domowej", ktora tak mnie draznila jeszcze 2 dni temu i troche mi
sie przejasnilo, juz sie mniej "rzucam";-)))
ale za to cos innego nie daje mi dla odmiany spokoju - szukam i szukam i za
diabla znalezc nie moge nowego okreslenia na te nieszczesna kure domowa....
kot behemot (kotka behemotka?;-)) napisala, ze to okreslenie raz, ze jest
zdecydowanie negatywne, dwa, ze odnosi sie przede wszystkim do mentalnosci,
ze nie wolno ugolniac, bo zdarzaja sie panie pracujace, co horyzonty maja o
niebo wezsze niz panie "domowe". zgadzam sie.
ale jak w takim razie okreslic kobiety (chyba nadal wiekszosc?), ktore sa
zaangazowane silnie w prace domowe? no jak?
jakis ten jezyk nasz polski malo plastyczny...;-(