Dodaj do ulubionych

intercyza przedmalzenska co sadzicie

05.09.06, 22:50
Kobietki,
Moj mezczyzna jest bogaty, ja przy nim dosc biedna(jak kazda by byla ha ha
ha).Przed slubem, tak jakos zostalo ustalone, ze podpiszemy intercyze. Jestem
kobieta nie tak swierzej daty i prawde mowiac poglady mam konserwatywne...W
zwiazku z czym intercyza wydaje mi sie pewna...no ucieczka przed pelna
odpowiedzialnoscia i stoi jakby w poprzek istocie malzenstwa!A co bedzie gdy
bedziemy miec dziecko i dojdzie do rozwodu? Wiem co to znaczy samotnie
wychowywac dziecko...i liczyc na dobry humor taty tegoz dziecka,co rowna sie
wyzszym alimentom.Malzenstwo z intercyza wydaje mi sie jakies nieuczciwe i
asekuranckie.A tak naprawde po co i komu ma to sluzyc???
Obserwuj wątek
    • zdzichu-nr1 Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 05.09.06, 23:17
      Kotuś popatrz na to z męskiego punktu widzenia. Możesz być złą kobietą, która
      prawie natychmiast zażąda rozwodu, no a sądy kierują się tym, czy Twój standard
      życia się nie pogorszy. Jeśli tak (a w tym przypadku jest to pewne) i w dodatku
      zdołasz udowodnić jego winę (wbrew pozorom można to łatwo sprokurować) gościu
      będzie musiał płacić alimenty na Ciebie plus na ew. dziecko stosownie do swego
      stanu majątkowego. Znam Pana właściciela firmy, który co miesiąc buli w ten
      sposób 5 tysięcy złotych plus jeszcze segmencik w WWarszawie w dobrej dzielnicy
      musiał kupic byłej żonie i go wyremontować.

      Intercyza powinna dokładnie określać wysokość odprawy dla Ciebie przy ew.
      rozwodzie. Także akurat w tym przypadku będziesz dokładnie wiedziała na czym
      stoisz.
      • ab03 Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 02:29
        intercyza jest ok i basta. wiecej nie napisze bom spiacy.
      • wrozkageena Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 10:31
        Kocurku,jesli mezczyzna podpisuje ze mna intercyze przedmakzenska gdyz zaklada,
        ze ja zla kobieta jestem,parafrazujac slynna wypowiedz pana Lindy(he,he),to
        jest,krotko mowiac niespelna rozumu.Ale dzieki za informacje, ze moge ustalac
        wysokosc jakiejs odprawy(no czy to wszystko nie wyglada jak umowa o prace?).
    • karus100 Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 07:29
      Ze strony rozumu, intercyza jest logiczna.

      Ale jak się kocha, bierze ślub, to przecież z miłości, nie z wyrachowania. To
      jak w takim razie można na zimno kalkulować, że wkrótce się może rozwiedziamy?

      Rozumiem, co kieruje tym mężczyzną, ale jednak byłoby mi przykro, gdyby mi mąż
      powiedział, że musimy spisać intercyzę, albo ślubu nie będzie. Czyli co? Może ze
      mną dzielić łóżko, ale konto to już nie?
      • zapomoga Umowa przedmalzenska. 06.09.06, 07:41
        Slodka jestes ale niepraktyczna. Intercyza jest konieczna.
        Ciekawe, ze tylko ludzie mniej zamozni maja do niej zastrzezenia.
        Wchodzicie w zwiazki nie dla pieniedzy, nieprawda?
        • maialina1 Sluszna uwaga 06.09.06, 09:18
          Sluszna uwaga.
          Ja dodam jeszcze:
          przeciez intercyza NIE ZABIERA CI TWOICH PIENIEDZY, tylko zamyka (badz
          ogranicza) distep do czyichs.
          Nic CO JEST TWOJE na tym nie stracisz. Nikt ci nic twojego nie zabierze.
          Wiec o co ta walka?
          O CUDZE!

          Normalnie wstyd.
          • kasiulka822 Re: Sluszna uwaga 06.09.06, 09:31
            a po co te KRZYKI?
            • maialina1 Re: Sluszna uwaga 06.09.06, 09:32
              Zey bylo glosniej! :)
              A tak na serio, to nie krzyki, tylko podkrelsenia, ale jako ze tutaj nie ma, to
              stosuje krzyki.
            • xenia10 DARCIE SIE. 06.09.06, 09:35
              Wyrazny brak obycia internetowego. I ogolnego.
              Jej sygnaturka cos podpowiada :).
              • maialina1 O MATKO MATKO!! 06.09.06, 09:42
                Odwalcie sie od mojej sygnaturki!
                Juz tu tlumaczylam z 10 razy (zreszta zawsze jakims "przelotnym internautom, bo
                stali bywalcy wiedza) ze ta sygnaturka to jest cytat z filmu a nie jakis epizod
                z mojego zycia, jakby wiekszosc tutaj chciala.
                Jak nie ogladaliscie "Dnia Swira" to nie mamy o czym dyskutowac.
                A O DARCIU SIE PRZECZYTAJ CI NAPISALAM POWYZEJ!!
                MOZE ZROZUMIESZ ZE - JAK DOTAD - WCALE SIE NIE DARLAM!
                • gavno Brzydko pachnacy problem. 06.09.06, 09:54
                  maialina1 napisał:

                  "...epizod z mojego zycia, jakby wiekszosc tutaj chciala."

                  Kto z czym przestaje tym pachnie :).
                  Masz moje poparcie. Stoje tuz za toba.
                  Czujesz?
                  • maialina1 Re: Brzydko pachnacy problem. 06.09.06, 10:02
                    Czuje, ze ty tez tego filmu nie ogladales, wiec nie ma sensu zebys sie wypowiadal.
          • wrozkageena Re: Sluszna uwaga 06.09.06, 10:39
            Wsyd rozwazac te gorsze scenariusze i to jak wowczas sobie poradze?Albo jestes
            jeszcze mloda albo zycia kobieto nie znasz.Wiesz czytalam taki artykul w
            Zwierciadle, ze rozmowa o pieniadzach,sprawach majatkowych jest wyrazem
            dojzalosci i odpowiedzialnosci obojga partnerow.Natomiast u nas w Polsce jest to
            przewaznie temat...wstydliwy.
            • maialina1 Re: Sluszna uwaga 06.09.06, 10:44
              Moja droga, wiec moze zacznijmy od tego ze ja nie mieszkam w Polsce i nawet nie
              wyszlam za Polaka, ok?
              Wiec "u nas w Polsce" raczej do mnie nie pasuje.
              Poza tym w moim przypadku rozmowa na temat intercyzy nie byla niczym wstydliwym,
              ale rowniez nie byla przedmiotem jakichs powatpiewan, niedomowien, itp. Przed
              slubem poruszylismy ten temat, zreszta w obecnosci naszych rodzicow, i wygladalo
              to tak: "to jak, spisujemy intercyze?" "nie wiem, jak chcesz", "nie, no to jak
              ty chcesz", "ale ty chcesz?" "mi to obojetne" "mi tez to obojetne" "to nie czy
              tak " nie wiem, no to nie" "no to nie".
              I po temacie.
              Nikt nie wnikal kto z tego jakie bedzie mial korzysci badz niekorzysci.
              • wrozkageena Re: Sluszna uwaga 06.09.06, 11:01
                Otoz to. Prosilabym aby napisaly osoby, ktore intercyze podpisaly! A TY Skarbie
                teoretyzujesz. Kazda walnie: Jezu, jaki wstyd, jak ona tak moze, przd slubem o
                pieniadzach, o rozwodzie, co za podla kobitka. A ktora z Was ma taka intercyze?!!
                • maialina1 Re: Sluszna uwaga 06.09.06, 11:06
                  Gdybym ja miala nie robilabym z tego wielkiego halo.
                  Powiedzialam ci jak to sie w moim przypadku odbylo.
                  Zarowno ja bylam otwarta na podpisanie jej, jak moj maz.
                  Z intercyza czy bez, nic to dla nas nie zmienialo.
                  Jednak "w tym caly ambaras aby dwoje chcialo naraz".
              • wrozkageena Re: Sluszna uwaga 06.09.06, 11:08
                I jeszcze jedno:a co jesli facet stawia kobiete przed taka ewentualnoscia, ze
                albo intercyza i slub albo...nic ze slubu.
                • maialina1 Re: Sluszna uwaga 06.09.06, 11:10
                  Jesli dla niego jest to tak istotne ze az nasza milosc stawia pod znakiem
                  zapytania, to wtedy bym powiedziala "w takim razie nie bedzie slubu", ale nie ze
                  wzgledu na ta intercyze, tylko dlatego ze unioslabym sie honorem, nikt nie
                  bedzie mnie szantazowal.
                  Poza tym osoba ktorej tak histerycznie na tym zalezy, z pewnoscia jest w duzym
                  stopniu materialista, a ja materialistow nie lubie i nie moglabym wyjsc za
                  materialiste.
        • wrozkageena Re: Umowa przedmalzenska. 06.09.06, 10:35
          A tu sie mylisz. znajoma podpisala intercyze gdyz swierdzila, za nie stac ja na
          to, aby przy ewentualnym rozwodzie jeszcze cos tracic gdyz jest...zbyt
          biedna.Bala sie takze ewentualnych dlugow.
          • maialina1 Re: Umowa przedmalzenska. 06.09.06, 10:37
            No widzisz? Wiec sama uznala (ta twoja kolezanka) ze to jest dobre.
            Wiec dlaczego ty masz jakies ale?
            • wrozkageena Re: Umowa przedmalzenska. 06.09.06, 10:43
              Wiesz mam jeszcze zludzenie, ze mozg mi Bozia po cos dala i sprawe sobie
              "przemysliwuje",stad caly ten temat. Jest dla mnie bardzo wazny.Sa plusy i
              minusy. To fakt.
              • maialina1 Re: Umowa przedmalzenska. 06.09.06, 10:46
                wrozkageena napisała:

                > Wiesz mam jeszcze zludzenie, ze mozg mi Bozia po cos dala i sprawe sobie
                > "przemysliwuje",stad caly ten temat. Jest dla mnie bardzo wazny.Sa plusy i
                > minusy. To fakt.

                Tak, sa plusy i minusy, ale najgorszym minusem calego tego tematu jest to ze nie
                ma idealnego wyjscia, i zawsze ktoras ze stron bedzie musiala ustapic w imie
                "swietego spokoju".
                • wrozkageena Re: Umowa przedmalzenska. 06.09.06, 11:04
                  Otoz to. Byc moze moja niepewnosc w tym temacie bierze sie stad,ze przewiduje,iz
                  ta osoba bede ja. A tak naprawde o zadnej odprawie nawet nie mysle.Jakies
                  nienaturalne by mi sie to wydawalo.
      • wrozkageena Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 10:26
        Dzieki za te wypowiedz, bo normalnie w szoku jestem co ludzie wypisuja!Otoz
        to-dzielimy wszystko tylko nie kase.a jak sie rozejdziemy,kazdy zabiera swoje
        zabawki i...pa pa.
        • maialina1 Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 10:37
          wrozkageena napisała:

          > Dzieki za te wypowiedz, bo normalnie w szoku jestem co ludzie wypisuja!Otoz
          > to-dzielimy wszystko tylko nie kase.a jak sie rozejdziemy,kazdy zabiera swoje
          > zabawki i...pa pa.

          Z pozoru wyglada to okrutnie, ale po pierwsze nie nalezy zakladac ze sie
          rozejdziecie (to straszne, myslec o tym jeszcze przed slubem!), po drugie:
          nalezy przynajmniej udawac (dla tych ktorzy naturalnie nie potrafia) ze
          pieniadze nie maja znaczenia.
          Jesli jednak pieniadze maja znaczenie, to dlaczego CZYJES? :/
          jesli pieniadze sa takie wazne, to niech kazdy dba o swoje, i tyle.
    • grogreg Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 07:42
      Skoro juz rozwazasz kwestie rozwodu to intercyza jest wrecz niezbedna.

      A swoja droga, kto powiedzial, ze dostaniesz dziecko?
    • maialina1 intercyza a alimenty 06.09.06, 09:12
      wrozkageena napisała:

      > Kobietki,
      > Moj mezczyzna jest bogaty, ja przy nim dosc biedna(jak kazda by byla ha ha
      > ha).Przed slubem, tak jakos zostalo ustalone, ze podpiszemy intercyze. Jestem
      > kobieta nie tak swierzej daty i prawde mowiac poglady mam konserwatywne...W
      > zwiazku z czym intercyza wydaje mi sie pewna...no ucieczka przed pelna
      > odpowiedzialnoscia i stoi jakby w poprzek istocie malzenstwa!A co bedzie gdy
      > bedziemy miec dziecko i dojdzie do rozwodu? Wiem co to znaczy samotnie
      > wychowywac dziecko...


      Intercyza nie ma wplywu na alimenty. To dwa rozne tematy.
      Natomiast smutne jest to ze jestes jeszcze przed slubem, a juz rozpatrujesz
      sprawy w takich kategoriach.
      Gdybym ja byla tym facetem i bym to uslyszala to SZCZERZE - z miejsca bym z toba
      zerwala.
    • maialina1 nieuczciwosc 06.09.06, 09:15
      wrozkageena napisała:

      > Kobietki,
      > Moj mezczyzna jest bogaty, ja przy nim dosc biedna(jak kazda by byla ha ha
      > ha).Przed slubem, tak jakos zostalo ustalone, ze podpiszemy intercyze. Jestem
      > kobieta nie tak swierzej daty i prawde mowiac poglady mam konserwatywne...W
      > zwiazku z czym intercyza wydaje mi sie pewna...no ucieczka przed pelna
      > odpowiedzialnoscia i stoi jakby w poprzek istocie malzenstwa!A co bedzie gdy
      > bedziemy miec dziecko i dojdzie do rozwodu? Wiem co to znaczy samotnie
      > wychowywac dziecko...i liczyc na dobry humor taty tegoz dziecka,co rowna sie
      > wyzszym alimentom.Malzenstwo z intercyza wydaje mi sie jakies nieuczciwe i
      > asekuranckie.


      A nie zastanawialas sie ze jemu moze dokladnie to samo chodzic po glowie
      wzgledem ciebie?
      Ty jestes ta zla bo "chcesz jego kase", a on jest ten zly bo "nie chce ci dac kasy".
      Nigdy nie dojdziesz kto w tej sprawie ma racje, natomiast ja na twoim miejscu
      wstydzilabym sie patrzec na slub w tych kategoriach, i podpisalambym to dla
      swietego spokoju, bo tak czy inaczej wyszlabym z zalozenia ze
      po 1. nigdy sie nie rozejdziemy
      po 2. ujesli sie rozejdziemy to nie mielabym czelnosci wlaczyc o pieniadze. To
      jest totalne dno, spor o kase.

      A moze ja jakas za romantyczna jestem??
      • wrozkageena Re: nieuczciwosc 06.09.06, 10:55
        Pragne jeszcze raz powtorzyc,kolejnej Kobietce:tylko w Polsce wstydem jest mowic
        o pieniadzach.A juz nie daj Boze jak robi to kobieta.Wstyd podwojny,zolza
        jedna,wyrachowana jedza. Kochanie,byly tysiace takich naiwnych jak Ty, co to nie
        pomyslaly, ze moga sie rozejsc, ze cos moze nie zagrac. Poczytaj moze piekna
        ksiazke "Biegnaca z wilkami",tam jest opisanych kilka bajek o takich
        nierozwaznych,romantycznych?dziewczynkach-jak niepieknie konczyly.Rozwaga,
        przemyslenie tematu nie jest wstydem.A romantyzm nie jest jednak brakiem
        rozsadku.Przynajmniej dla mnie.
        • maialina1 Re: nieuczciwosc 06.09.06, 11:08
          wrozkageena napisała:

          > Pragne jeszcze raz powtorzyc,kolejnej Kobietce:tylko w Polsce wstydem jest mowi
          > c
          > o pieniadzach.A juz nie daj Boze jak robi to kobieta.Wstyd podwojny,zolza
          > jedna,wyrachowana jedza. Kochanie,byly tysiace takich naiwnych jak Ty, co to ni
          > e
          > pomyslaly, ze moga sie rozejsc, ze cos moze nie zagrac.


          Zupelnie nie zrozumialas.
          Ja nie myslalam o tym ze sie z mezem rozejde, natomiast przyszlosci nie
          przewiduje i nie wiem co bedzie za 10, 20 lat, ani nawet nie wiem co bedzie
          jutro. Wszystko jest mozliwe.
          Natomiast niemozliwoscia jest dla mnie robienie z rozwodu walki o pieniadze.
          • wrozkageena Re: nieuczciwosc 06.09.06, 11:14
            A dlaczego zakladasz, ze bylaby walka o pieniadze?! Jestem po jednym rozwodzie,
            walki o pieniadze nie bylo!a intercyzy przedmalzenskiej tez nie bylo.Wszystko
            zalezy od poziomu i kultury rozwodzacych sie malzonkow.I oczywiscie
            uczciwosci.Intercyza chroni(a wiec zaklada z gory),ze ktos moze byc
            nieuczciwy,moze narozrabiac(ewentualne dlugi),moze mnie ograbic z mojego
            majatku. To po co sie zenic, jesli chce sie uchronic przed tyloma zagrozeniami?
            • maialina1 Re: nieuczciwosc 06.09.06, 11:31
              Moja drog, juz ci pisalam ze uwazam ze dobrze jest gdy dwoje mysli podobnie.
              Problem powstaje gdy jedno chce a drugie nie, wtedy zaczynaja sie podejrzenia i
              niedomowienia, jakies ukryte zale itp.
              Jesli nie zalezy ci na kasie, a twojemu narzeczonemu ma to jakos pomoc, to ustap mu.
              Ktos i tak bedzie musial ustapic.
              Nie pytaj "dlaczego akurat ja?", bo to dziecinne.
              Kiedys on jeszcze cie za to doceni.
              • wrozkageena Re: nieuczciwosc 06.09.06, 11:41
                I tez tu Kolezance powtorze:ustapic nawet wowczas gdy nazeczony powie swojej
                narzeczonej, ze nie bedzie slubu bez intercyzy?
                • maialina1 Re: nieuczciwosc 06.09.06, 11:44
                  Nie, oczywiscie ze wtedy nie.
                  Wtedy uciekac gdzie pieprz rosnie, bo z takimi materialistami potem sa same
                  problemy :))
                  Mozna owszem poprosic o intercyze, natomiast stawiac malzenstwo pod znakiem
                  zapytania z tego powodu, badz stosowac szantaz ponizej pasa, to nie wchodzi w gre.
                  Ja chocbym nie wiem jak kochala i nie wiem jak chciala, powiedzialabym jednak ze
                  w takim razie slubu nie bedzie.
          • mmajja Re: nieuczciwosc 07.09.06, 01:19
            ... niemozliwe jest dla Ciebie robienie z rozwodu walki o pieniadze???
            ...Po prostu jeszcze sie nie rozwodzilas....
            Pozdr.
            PS> I oczywiscie Ci tego nie zycze.
    • iberia30 Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 09:18
      www.poradaprawna.pl/index_pytania.php?co=pozycja&id=21394
      www.wesele.400.pl/porady_prawne.html
      pl.wikipedia.org/wiki/Intercyza
      Np.w przypadku, gdy jedna ze stron prowadzi interesy-a jak wiadomo moze byc
      roznie-jak masz intercyze to nie odpowiadasz za dlugi tejze osoby.
      Jak dla mnie ma to wiecej plusow niz minusow.
      • walnientaenta Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 11:53
        ja mam układ jak autorka, lecz tutaj intercyza była moim pomysłem, ba! więcej
        odbyło sie bez slubu, bo bez sensu. Jest ojcem dziecka, dziecko ma jego
        nazwisko, mieszkamy razem, ja jestem przeciwniczka zmiany nazwiska ( wogóle
        tego nie rozumiem), on jest ateista, ja nie chce cywilnego itp. Pieniedzy jego
        nie chcę, tylko chce być z nim a papierów na to mi nie potrzeba. Jak bysmy sie
        rozstali to biorac pod uwage np ze nie chciałby dawac pieniedzy, to przy jego
        pozycji nawet slub by mi ich nie zagwarantował, bo potrafi facet walczyć i to w
        nim cenię.:-)
        • maialina1 Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 11:55
          walnientaenta napisała:

          > ja mam układ jak autorka, lecz tutaj intercyza była moim pomysłem, ba! więcej
          > odbyło sie bez slubu, bo bez sensu. Jest ojcem dziecka, dziecko ma jego
          > nazwisko, mieszkamy razem, ja jestem przeciwniczka zmiany nazwiska ( wogóle
          > tego nie rozumiem), on jest ateista, ja nie chce cywilnego itp.

          Ale postepowi jestescie! :))
          • walnientaenta Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 12:05
            nie mamy lat 18, tylko troszke wiecej ( tak ze dwa razy wiecej). Wiem jak
            wściekły facet potrafi niszczyc ( kobieta pewnie też )
            Mam faceta mądrego z doswiadczeniem, nie głupiego małolata i wiem czego moge
            sie po nim spodziewac - papier by mnie nie uchronił, po drugie majac z nim
            dziecko nigdy nie dałby mi rozwodu, nawet gdyby, to po rozwodzie nie
            koniecznie dziecko zostałoby u mnie bo by o nie walczył itp.
            A jesli chodzi o rozdzielnosc majatkową to robi takie interesy ( chodzi o
            rozmach a nie nielegalnosc) że wcale nie mam ochoty brac w nich udziału.
            • maialina1 Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 12:17
              walnientaenta napisała:

              > nie mamy lat 18, tylko troszke wiecej ( tak ze dwa razy wiecej). Wiem jak
              > wściekły facet potrafi niszczyc ( kobieta pewnie też )
              > Mam faceta mądrego z doswiadczeniem, nie głupiego małolata i wiem czego moge
              > sie po nim spodziewac - papier by mnie nie uchronił, po drugie majac z nim
              > dziecko nigdy nie dałby mi rozwodu, nawet gdyby, to po rozwodzie nie
              > koniecznie dziecko zostałoby u mnie bo by o nie walczył itp.


              On jest na biezaco z tym co ty tu piszesz?
              • walnientaenta Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 12:24
                ????
                czy czyta to co pisze?. Nie. Ale rozmawiamy i znam jego zdanie.
                czy jestem pewna tego co pisze??? Tzn czy walczyłby o dziecko? Myslę że tak, bo
                nie jest mu ciężarem wręcz odwrotnie, a jesli słysze cały czas od niego
                propozycje drugiego dziecka, no to chyba ......
                Sa udane zwiazki pomimo braku papierka, a jego brak czy intercyza wcale nie
                wynika z braku miłości w związku, jednoczesnie zdaje sobie sprawe że idylla nie
                koniecznie trwac bedzie wiecznie.
    • yagiennka Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 12:32
      Ja uważam że to bardzo dobry pomysł. Intercyza jest sprawiedliwa. Ustala że to
      co małżonkowie wnoszą swojego do małżeństwa pozostanie ich włąsnością, natomiast
      to czego się dorobią wspólnie podczas trwania małżeństwa jest wspólną
      włąsnością. A niby z jakiej racji mój mąż ma miec prawo np do samochodu, na
      który ja przez lata pracowałam i jeszcze nie miałam pojęcia że on w ogóle będzie
      moim mężem? Albo dlaczego ja mam miec prawa do jego dóbr? To czego każdy się
      dorobił przed małżeństwem ma prawo należeć do właściciela. W przyszłości można
      dzięki temu uniknąć przynajmniej w części krojena na pół samochodu czy domu bo
      wiadomo co jest czyje.
      • walnientaenta Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 12:40
        To co kupione przed slubem i bez intercyzy jest wyłącznie twoje.
        Nigdy nie zastanawiałam sie nad brzmieniem intercyzy. ale mysle ze można
        okreslic tam również forme finansowania np gdy są dzieci, bo to jest problem,
        powiedzmy finasowy i wychowawczy. W przypadku gdy rozwodzi sie małżenstwo
        bezdzietne to nie rozyumiem problemu podziału dóbr . Nawet wspólnie kupowane
        mieszkanie okresla udziały itp W ostatecznosci własnie ta intercyza okrewsla
        własnie te wszystkie układy w czasie kiedy jestesmy w zgodzie. Nie ma problemu
        tylko gdy ludzie sa młodzi bez kasy, po slubie teoretycznie wszystko na pól,
        tez jednak jest to tylko teoria
        Jest piekne przysłowie " unika wojny ten, kto jest na nią gotów"
        Pomysł "mądrze i sprawiedliwie" spokojnie napisanej intercyzy jest swietny
        • yagiennka Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 12:43
          Hm, to co ustala intercyza? Bo ja myslałam że własnie to co jest wnoszone do
          małżeństwa ale może sie myle. A może ustala równiez co jest czyje już w
          małżenstwie i wcale nie ma wspólnoty majątkowej?
          • walnientaenta Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 12:56
            to jest jakos obwarowana wspólnota, czesciowa ( nie wiem dokładnie) tak
            naprawde trzeba by znaleźc link prawniczy, aby madrze dyskutowac no i wiedziec
            co tak naprawde można lub nie ( to do autorki). To co przed to na 100% ustawowo
            jest twoje. To co w małżeństwie to już wspólnie, jeśli intercyza to właśnie ta
            wspolnota pod jakimis warunkami.
            W moim przypadku właśnie intercyza by nawet przeszkadzała, musiałabym w miare
            czynnie brac udział w tym co robi mąż, a nie mam na to czsau ani ochoty, mam
            swój biznes i też idac do banku, czy cos podpisujac nie chciałabym 10 razy
            dzienie dzwonic i pytac o zgode oraz tłumaczyć wszystko itp, ani nie chciałabym
            słuchac tego od niego.
            Wspólnota majatkowa dobra była ja sie pracowało na etat i każdy zarabiał 1000zł
            i pracował 8 godz.
            Przy wspólnocie aby wziąśc głupią lodówke na kredyt trzeba do banku zaciągnąć
            męża. My na to osobiście nie mamy czasu, ustalamy na telefon fakty i któres
            jedzie i załatwia. Gdyby mąż zajmował sie "pierdołami" domu nie miałby czasu
            zarabiac kasy, itp
            • wrozkageena Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 13:58
              Kochane,w odroznieniu od Was wiem co to jest intercyza:majatek wnoszony do
              malzenstwa ani takze nabyty ani wogole zaden!nie jest wsoplny.
              Droga Walnietaenta,
              Zyjesz bez slubu,masz dziecko. czy zastanawialas sie z czym zostaniesz gdy
              twoj-przeprasza-konkubent bedzie mial jakis wypadek?czego nie zycze,ale zycie
              jest zycie,miewa zaskakujace scenariusze.czy wiesz takze,ze w takim zwiazku
              nawet jesli twoj ukochany cos Ci zostawi w testamencie nie ma to mocy prawnej?
              Strasznie jestescie Kobitki postepowe,romantyczne,nowoczesne,zaradne i
              samodzielne...Tylko czy to o to chodzi w tym wszystkim?
              • yagiennka Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 15:21
                Aha, to w sumie ja nie będe spisywać intercyzy bo nie ma po co - no chyba że sie
                zdecyduję na życie bez ślubu. Wg mnie sprawiedliwe jest aby majątek w
                małżeństwie był wspólny bo oboje ludzi - przynajmniej w założeniu - na niego
                wspólnie pracuje.
                No nieee, jesli w testamencie zapisze się cokolwiek na konkubenta to na pewno ma
                moc prawną - zatwierdzone przez notariusza i spisane zgodnie z prawem jest
                swięte. Jeśli nie ma testamentu to wtedy dziedziczenie jest zgodnie z
                pokrewieństwem rodzinnym. A tak w ogóle to własnie dlatego jest sens aby w
                nieformalnym związku spisywac intercyzę :) Wtedy wiadomo co jest czyje i można
                się majątkiem wspólnym dzielić po połowie.
      • tracer81 Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 12:45
        Yagienka-dokształć się. Jeżeli przed ślubem masz mieszkanie i ono należy do Ciebie, to po ślubie jest tak samo.
        • yagiennka Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 12:47
          Nie mam zcasu na dokształcanie w tym temacie, dlatego pytam tutaj :)
          • studentk Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 21:55
            Sprawa jest prosta, mieszkanie jest TYLKO twoje. Ale jak zamienisz je na inne
            lub sprzedasz to i kupisz za otrzymaną kasę następne to to drugie mieszkanie
            jest już WSPÓLNE.
    • tiuia Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 13:13
      Mysle ze ty tez nie mozesz tak podchodzic do sprawy majątku. Facet ma kasę i
      jeśli ma potrzebę żeby spisać intercyzę, to musisz to uszanować i już. To
      przecież nie znaczy, że cię nie kocha, albo nie darzy zaufaniem. To tylko
      znaczy, że chce się zabezpieczyć na wszelki wypadek.

      Z drugiej strony, jak widzę, że kobieta nalega, żeby nie było intercyzy, a hajta
      się z bogatym facetem, to coś mi tu nie halo. Bo w końcu powinno ci zależeć na
      miłości, a nie na jego forsie, gdybyście mieli się kiedyś rozstać.
      • wrozkageena Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 14:11
        Musze?Nie, moge sie zgodzic lub nie.Nie halo?A halo jak nazeczony mowi,ze musze
        mu urodzic dziedzica?A moze ja nie mam ochoty na drugie dziecko?Czy to tez
        powinna zawierac intercyza?ITeraz widze,ze intercyza moze nie byc zla.ale
        dbajaca o OBIE STRONY.A tymczasem w moim przypadku tak nie jest.Co Wy
        Kobiety,kurza twarz,uwazacie,ze to w porzadku?!Bo bogaty?To ja sie musze
        godzic!?On ma pieniadze,ale ja sroce spod ogona nie wypadlam.Czasem mozna dawac
        nawet duzo kasy a nie potrafi taki jeden z drugim normalnego DOMU stworzyc z
        kobieta.I nie rozumie,ze czerpie od tej kobiety cos kompletnie
        NIEMATERIALNEGO,ale co pozwala mu nie zwariowac!
        • tiuia Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 22:54
          Po prostu wiem, że jakbym była o wiele bogatsza od mojego partnera, to
          chciałabym spisać intercyzę. Dlatego, że życie to nie bajka, i różnie się
          układa. I zrozumiałabym, gdyby mój przyszły mąż, który jest bogatszy ode mnie,
          tego chciał.
          Przecież jeśli będziecie razem szczęśliwi, to intercyza nie będzie w niczym
          przeszkadzać, bo i tak będziesz w posiadaniu jego majątku. Co do kasy na
          dziecko, to cos takiego też można zawrzeć w intercyzie. Więc jak on chce
          intercyzy, to ty możesz zażądać, żeby znalazło się w niej wyjaśnienie odnośnie
          alimentów w wypadku pojawienia się potomka.

          Żebyś mnie źle nie zrozumiała: ja nie stoję po stronie bogatszych (bo sama taka
          nie jestem), tylko po prostu uważam, że jest bardziej bezpiecznie i
          sprawiedliwie, gdy sprawy finansowe (zwł. gdy chodzi o dużą forsę) są na samym
          początku rozwiązane, i nie ma wątpliwości, kto co wniósł do związku.
          A chyba jasne jest, że jeśli jedna osoba wchodząca w związek ma dom, pięć
          samochodów i 'przysłowiowe miliony', a druga ma 'dobre chęci', to nie byłoby
          sprawiedliwie, jakby ta druga w razie rozstania zabrała połowę tego wszystkiego.

          Nie rozumiem tylko po co w to wszystko wplątałaś urodzenie dziedzica. Bo to już
          jest temat na zupełnie inny wątek.. Chyba że już teraz narzeczony suszy ci głowę
          tematem dziedzica i reszty wspólnej gromadki... Swoją drogą takie sprawy też
          najlepiej uzgodnić zanim przyjdzie ochota na małżeństwo.
      • okia1 Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 14:25
        tiuia napisała:

        To przecież nie znaczy, że cię nie kocha, albo nie darzy zaufaniem. To tylko
        znaczy, że chce się zabezpieczyć na wszelki wypadek.

        To wlasnie ewidentnie znaczy, ze nie darzy jej zaufaniem. Masz klopoty ze
        zrozumieniem wlasnego tekstu?

        Po co brac slub i jednoczesnie spisywac intercyze? Jedno zaprzecza drugiemu.
        Przed slubem bylam ustawiona materialnie. Moj narzeczony mial dwie pary spodni
        i kilka koszul. Nawet mi do glowy nie przyszlo liczyc ile ja wnosze ile on i
        jak to sie moze dla mnie kiedys zle skonczyc. Nie wyszlabym po prostu za maz za
        faceta, do ktorego nie mam zaufania. Teraz po prawie 10 latach malzenstwa to on
        zarabia dwa razy tyle co ja i to za sprawa jego zarobkow mamy wymarzony dom i
        spore oszczednosci. Przez 6 lat nie pracowalam tylko zajmowalam sie dziecmi.
        Tego tez nie da sie "sprawiedliwie" rozdzielic, bo o to tu przeciez chodzi
        niektorym. O tzw. sprawiedliwosc. Jedno dziecko rodze ja, drugie maz, urlopy
        macierzynskie tez dzielimy na dwa. Przeciez straci na tym moja kariera i
        zasobnosc portfela. Widzicie idiotyzm tego mechanizmu?

        • tiuia Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 22:30
          > To przecież nie znaczy, że cię nie kocha, albo nie darzy zaufaniem. To tylko
          > znaczy, że chce się zabezpieczyć na wszelki wypadek.
          >
          > To wlasnie ewidentnie znaczy, ze nie darzy jej zaufaniem. Masz klopoty ze
          > zrozumieniem wlasnego tekstu?

          Nie, to tylko tyle znaczy, że zna życie i wie, że niczego nie można być pewnym.
          A na zaufanie pracuje się całe życie, a nie tylko do czasu zawarcia małżeństwa.
        • wrozkageena Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 07.09.06, 10:43
          Otoz to! Intercyza zaklada,ze ktos,kiedys moze mi zrobic krzywde,a co za tym
          idzie-nie darze zaufaniem tej osoby.Powiem wiecej-facet ma chopla na punkcie
          swojej rodzinki(wciaz mieszka z rodzicami),czasem mi sie wydaje,ze jestem mu
          potrzebna tylko do urodzenia dziecka,bo tego sam nie zrobi i mamusia nie pomoze...
          • gardenia_nowak Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 07.09.06, 11:49
            Powiem wiecej-facet ma chopla na punkcie
            > swojej rodzinki(wciaz mieszka z rodzicami),czasem mi sie wydaje,ze jestem mu
            > potrzebna tylko do urodzenia dziecka,bo tego sam nie zrobi i mamusia nie
            pomoze

            To w takim razie po co w ogóle rozważasz ślub z nim?
            • wrozkageena Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 07.09.06, 12:17
              Po co rozwazam slub z nim? Bo ma cala mase zalet!I wciaz mam nadzieje,ze jednak
              ze mna zamieszka,ze bedzie normalnie...Tylko to wymaga czasu.Duzo juz sie
              zmienilo.No i oczywiscie wciaz slysze od na narzeczonego,ze zbyt czarno to
              wszystko widze,ze rozne rzeczy po prostu mnie sie tylko wydaja,a jest
              inaczej.Np.wlasnie jego-dla mnie nienormalne jak na jego wiek-powiazanie z
              tatusiem i mamusia...Czas pokaze.
    • englerka dobra rzecz 06.09.06, 14:39
      a ja mysle ogolnie, ze intercyza to dobre rozwiazanie, bo milosci nic do niej.
      Uczucia, uczuciami zmieniaja sie czasem, a kasa to kasa.
      Jesli sie kochacie to nie powinno byc z tym problemu, chyba ze ktos zanim wezmie
      slub mysli ``a z czym zostane, jesli sie nam nie uda zbudowac trwale, szczesliwe
      malzenstwo?``
      Z jednej strony mozna myslec, ze facet chce sie zabezpieczyc gdyby przyszlo sie
      rozwodzic, czego Wam nie zycze.
      Ale pomysl o innej stronie, moim zdaniem b. pozytywnej , jesli ktores z Was z
      biegiem lat wpadnie w dlugi, to poprzez intercyze jestescie w stanie oboje wyjsc
      z dolka, a nie klepac biede. No chyba, ze on jest krolem nafty.
    • pinup Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 15:56
      bez intercyzy nie wyobrazam sobie slubu.
      ciekawe czy bylabys taka madra, gdyby to on byl golodupcem? poza tym intercyza
      zapewni ci o wiele lepsze warunki zycia po rozstaniu (czego nie zycze
      oczywiscie) niz jej brak. jezeli masz troche rozumu. po ewentualnym rozwodze
      bez intercyzy moglabys nie dostac nic, jezeli wszystko co teraz ma zdobyl
      samodzielnie przed slubem. jak dla mnie to facet oddaje ci przysluge.
      • wrozkageena Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 07.09.06, 10:38
        Moje pierwsze malzenstwo zawarlam,jak to ladnie okreslasz,zgolodupcem.Nie
        zawierala intercyzy.Rozwod przebiegl spokojnie-co moje wrocilo do mnie.Problem z
        moim facetem polega na tym,iz intercyza jaka bysmy podpisali bylaby calkowicie
        jednostronna.Takze dziekuje za taka przysluge...To chyba ja jemu zrobilabym
        przysluge podpisujac cos takiego!
    • smooth30 Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 16:05
      Wbrew pozorom, to nic takiego. To zabezpieczenie przed oskubaniem. Poza tym
      będziesz wiedziała na jakich warunkach się rozstaniecie jakby wam nie wyszło.
      Dzięki temu oszczędzisz mnóstwo nerwów.
      • walnientaenta Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 16:15
        ja mam pytanie do wrozkageena, mam dziecko nie zakładam ze ojciec sie go
        wyprze, małżeństwo alimentów tez mi nie gwarantuje, jego majątku nie potrzebuje
        dla siebie.Nie znam nr kont bankowych, ale w małżenstwie też nie koniecznie sie
        je zna
        Co jesli zginie " mąż"? dla mnie oczywistym było ze dziedziczy dziecko. A ja
        sprawuje jedynie władzę do pełnoletnosci jako prawny opiekun. Jestem w
        błędzie??? Przyznam ze zaczęłam sie teraz zastanawiac, choć moze nadal nie jest
        to tak dla mnie istotne.
        • burza4 Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 21:27
          no tak, a wyobraźmy sobie następującą sytuację: jest intercyza, jest
          małżeństwo, są dzieci - i oboje ustalają, że bez sensu żeby ona pracowała, jego
          pensja wystarczy na wszystko, ona nie musi, i jej to też pasuje. Lata lecą, po
          czym on ma kryzys wieku średniego i odchodzi do innej. Nawet jeśli do pracy
          wróciła - to i tak ten jej dorobek finansowy będzie znacznie mniejszy, bo
          jednak jakiś czas z obiegu wypadła. Jej się nic nie należy, mimo że taki a nie
          inny styl życia był ich wspólną decyzją, sama nic albo niewiele wypracowała.

          poza tym - on już coś ma - może dom, może samochód. Skoro jest - to nawet jeśli
          ona pracuje, to też raczej nie będzie "dublować" tego stanu posiadania tylko na
          swoje nazwisko. Bo po co brać np. kredyt na mieszkanie, skoro dach nad głową
          jest? zamiast tego - np. będzie za konkretne pieniądze urządzać jego ogród i
          płacić za remont i nowe kafelki. Tymczasem w razie rozstania - po prostu
          wystawi ją za drzwi.

          Intercyza ok, ale powinna uwzględniać różne scenariusze i różne sposoby
          przyczyniania się do powstania dorobku (bo np. praca w domu też jest
          wartością) - a nie tylko sprowadzać się do "nic ci do tego"
          • wrozkageena Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 07.09.06, 11:08
            Brawo!Wreszcie troche rozsadkiem tu powialo!Dzieki!!!
            Kochane,ja wlasnie siedze z jednym dzieckiem juz piaty rok.Teraz dopiero moge
            rozejzec sie za jakas praca.I czuje jakie to bedzie trudne.Tatus dziecka zarabia
            sobie spora kaske za granica,wpada do dziecka raz na kwartal,a ja sie bujam ze
            wszystkimi obowiazkami,chorobami,problemami.Co prawda bedac z dzieckiem na
            codzien jest mi dane takze wielkie szczescie,o czym kazda mama wie:)!To jest
            absolutnie bezcenne.Ale nikt mi za to nie placi a jeszcze czuje juz wyraznie jak
            moj nazeczony niecierpliwi sie kiedy zaczne pracowac i zarabiac!Tymczasem
            nawet jesli zaczne pracowac to wylece z pracy przy pierwszym zwolnieniu jakie
            bede musiala wziac gdy dzziecko zachoruje.
        • wrozkageena Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 07.09.06, 10:52
          Kobiety,co Wy najprostrzych rzeczy nie wiecie? Jesli masz meza a on odwala
          kite,to jestes jego spadkobierczynia.Nie dziecko,lecz Ty.Dziecko bedzie
          dziedziczylo jesli i Ty odwalisz kite(biedna sierota...).Natomiast wypowiedz
          pewnej osoby,(juz nie mam czasu srawdza),i pewnosc, ze zyjac w konkubinacie moze
          dziedziczyc jest naprawde bledna!Polskie prawo dba o takie rzeczy(wkoncu zyjemy
          w kraju katolickim...)i kochanka-kochanek NIE DZIEDZICZY.Taki testament jest
          niewazny w swietle prawa.Dziedziczy rodzina.A konkubent-konkubentka moze dostac
          killka procent.
          • hopdoprzodu zajrzyjcie do KR 07.09.06, 13:49
            wrozkageena napisała:

            > Kobiety,co Wy najprostrzych rzeczy nie wiecie? Jesli masz meza a on odwala
            > kite,to jestes jego spadkobierczynia.Nie dziecko,lecz Ty.Dziecko bedzie
            > dziedziczylo jesli i Ty odwalisz kite(biedna sierota...).

            Nie pisz z taką pewnością o rzeczach, na których nie do końca się znasz.
            Dziedziczy żona i dzieci, z tym, że żona ma określoną ustawowo część, którą
            musi otrzymać. Jak matka "odwali kitę", to dziecko też oczywiście dziedziczy,
            tyle, że po niej. Ojciec nie ma tu już nic do rzeczy. Dziedziczy się osobno po
            matce i po ojcu, nawet jeśli istniała między nimi wpólność ustawowa. Z chwilą
            śmierci wspólność ta ustaje.

            Natomiast wypowiedz
            > pewnej osoby,(juz nie mam czasu srawdza),i pewnosc, ze zyjac w konkubinacie
            moz
            > e
            > dziedziczyc jest naprawde bledna!Polskie prawo dba o takie rzeczy(wkoncu
            zyjemy
            > w kraju katolickim...)i kochanka-kochanek NIE DZIEDZICZY.Taki testament jest
            > niewazny w swietle prawa.Dziedziczy rodzina.A konkubent-konkubentka moze
            dostac
            > killka procent.

            Nasze katolickie prawo aż tak daleko nie poszło. Kochanka nie dziedzczy
            ustawowo, natomiast na podstawie testamentu - jak najbardziej. Na tej samej
            zasadzie, co każda inna osoba nienależąca do rodziny. Na tym polega istota
            testamentu - można rozporządzić swoim majątkiem inaczej niż przewidziała to
            ustawa i zostawić wszystko dowolnej osobie. Fakt, że tą osobą jest kochanka nie
            sprawia, że testament staje się nieważny (już widzę te procesy, na których sąd
            ustalałby kto był, a kto nie był kochankiem!). Przepisy o "kilku procentach", o
            których piszesz, dotyczą rodziny (tzw. zachowek), na pewno nie kochanków :)))
            Istnieją, żeby zabezpieczyć jej interesy na wypadek, gdy testator nic im nie
            zostawił.

            Pozdrawiam
            • wrozkageena Re: zajrzyjcie do KR 07.09.06, 14:37
              Testament testamentem...Pokaz mi jeszcze rodzinke,ktora nie zadba o to aby
              "umilic"zycie bylej kochnce lub kochankowi po smierci swego krewniaka...I z cala
              pewnoscia dzidziczy w pierwszej kolejnosci najblizsza rodzina. Nawet wowczas,a
              zawlaszcza wowczas!gdy CALY majatek zapisze ktos na konkubenta!Konkubent w
              calosci tego majatku nie dostanie!Te pewnosc mam,bo coc niecos wiem...A ile przy
              tym klopotow z rodzinka...cho,cho,lepiej nie mowic!
              • hopdoprzodu jeszcze raz 07.09.06, 16:09
                wrozkageena napisała:

                > Testament testamentem...Pokaz mi jeszcze rodzinke,ktora nie zadba o to aby
                > "umilic"zycie bylej kochnce lub kochankowi po smierci swego krewniaka...I z
                cal
                > a
                > pewnoscia dzidziczy w pierwszej kolejnosci najblizsza rodzina. Nawet wowczas,a
                > zawlaszcza wowczas!gdy CALY majatek zapisze ktos na konkubenta!Konkubent w
                > calosci tego majatku nie dostanie!Te pewnosc mam,bo coc niecos wiem...A ile
                prz
                > y
                > tym klopotow z rodzinka...cho,cho,lepiej nie mowic!


                Umilanie życia kochance czy konkubentowi to inna sprawa, pewnie masz rację, że
                tak często bywa. Ale jeśli chodzi o dziedziczenie, to nie powtarzaj tych
                niesprawdzonych wiadomości, tylko zajrzyj do Kodeksu cywilnego i przeczytaj.
                Jeśli jest testament, to dziedziczenie następuje na podstawie testamentu
                (chyba, że zostanie on unieważniony, ale - POWTARZAM - NIE MOŻNA UNIEWAŻNIĆ
                TESTAMENTU TYLKO DLATEGO, ŻE MAJĄTEK ZOSTAŁ ZAPISANY KONKUBENTOWI,
                unieważnienie następuje np. po wykazaniu, że testator nie działał w pełni
                świadomie, z powodu braków formalnych testamentu czy tym podobnych rzeczy i
                osoba spadkobiercy nie ma nic do tego!). Rodzina może wystąpić o zachowek,
                czyli minimalną część spadku, tak więc tu masz rację, że cały majątek
                prawdopodobnie kochance nie przypadnie. Ale to ona będzie w tym przypadku
                dziedziczyć w pierwszej kolejności. Gdyby było tak, jak piszesz, to spisywanie
                testamentu nie miałoby żadnego sensu. Jego istotą jest bowiem właśnie
                przekazanie majątku osobom innym niż rodzina, która i tak dziedziczyłaby z mocy
                ustawy.

                Nie chcę się czepiać, bo prawo spadkowe nie jest tematem tej dyskusji , ale nie
                lubię, jak ktoś takie bzdury pisze na forum, przedstawiając je jako pewnik.
                Pamiętaj, że inni się nie znają, mogą Twoje słowa wziąć za dobrą monetę i potem
                sobie życie skomplikować.

                Pozdrawiam
              • wrozkageena Re: zajrzyjcie do KR 07.09.06, 22:02
                Juz Ci daje Slonko przyklad jak bardzo nie jestem w bledzie(moze tylko
                nieodpowiednich slow uzylam co do niewaznosci testamentu)
                .Otoz jest sobie Konkubina,jej konkubent przenosi sie w inny wymiar,zapisuje
                wszystko co ma tejze,a wszystko co ma to np.mieszkanie(nie dorobil sie
                chlopak,bywa).Niestety pech chce,ze ma dziecko z byla zona.I coz wowczas madry
                czlowieku-czy najblizsza rodzina nie dostanie cos wiecej niz tylko marne kilka
                procent?z czym zostanie konkubina?Czy Sad uzna taki testament?czy bedzie Sad
                interesowalo,ze konkubina cudna byla a dziecko podle i dlatego tak sie denatowi
                podobalo rozporzadzic majatkiem??(Znaczy denat nie byl jak nim rozporzadzal...)
                Pozdrowionko
                • wrozkageena Re: zajrzyjcie do KR 07.09.06, 22:12
                  A pisze to wlasnie dlatego aby ludzie glupstw nie robili!Bo sami(niestety
                  glownie SAME...)nie wiedza jakie moga miec klopoty!
                  Heja.
                • hopdoprzodu Re: zajrzyjcie do KR 08.09.06, 09:20
                  Oczywiście, że Sąd uzna taki testament, a rodzina dostanie tylko to, co jej się
                  należy zgodnie z prawem, czyli zachowek ("kilka procent"). Reszte dostanie
                  konkubina, czy ktokolwiek inny, wskazany w testamencie.

                  Ale oczywiście ostrożności nigdy za wiele. Sprawy majątkowe nie wyglądają nigdy
                  tak prosto. W opisywanej przez Ciebie sytuacji mogło być tak, że np. to
                  mieszkanie było w połowie własnością byłej żony (wszak mieli pewnie kiedyś
                  wspólność majątkową), więc testament mógł dotyczyć tylko drugiej połowy,
                  będącej własnością męża. Jeśli z tego odjąć jeszcze zachowek, to, faktycznie,
                  niedużo zostanie.

                  Dlatego tu zgadzam się z Tobą w 100% - lepiej wszystko sprawdzać 5 razy i nie
                  liczyć na niczyją dobrą wolę. Moje uwagi były tylko gwoli ścisłości.

                  Pozdrawiam i dzięki za to "Słonko", miło zabrzmiało :))
                  • wrozkageena Re: zajrzyjcie do KR 08.09.06, 10:22
                    Slonka nigdy za wiele-prawda?...Zwlaszcza,ze pogoda w kratke.
                    Pozdrowionko.
    • ja_kajka Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 06.09.06, 20:57
      dzis chcialam cie wrozkogeeno / bo tak to sie chyba odmienia w naszym jezyku../
      pozdrowić
      a jutro napiszę swoją cenną opinię :-) Ty byłaś Nataszą, czy ja, bo nie
      pamiętam ze starosci...
      • wrozkageena Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 07.09.06, 11:12
        nie bardzo rozumiem co znaczy "ty bylas natasza czy ja?" Jakies wyjasnionko czy
        podpowiedz?Chociaz malutka...:)
        • walnientaenta Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 07.09.06, 12:19
          Wrozkageena, ty dla mie gubisz sie nieco w swoich poglądach
          1. masz dziecko - problem z alimentami, po tzw slubie bez intercyzy. Właśnie
          intercyza mogłaby zapewnic tobie i dziecku jakiś grosz. Ślub cos ci dał,
          zapewnił ?.
          2. masz bogatego nazeczonego i zwalasz mu sie z obcym dzieckiem, facet byłby
          głupi gdyby nie żądał intercyzy. Nie musisz podpisywać słowa" nic mi sie nie
          należy" mozna przeciez zrobic jakis zapis w postaci np. w wypadku dziecka
          alimeny w wysokosci sredniej krajowej itp
          3. panstwo katolickie - konkubinat bez praw, no przepraszam Ty będziesz drugi
          raz slubować(tzn slub swiecki)wiec taki związek w swietle KK powinien byc też
          bez praw, a jednak prawa ma, inny fakt ze pozostaje grzechem
          4. nie obraź sie, ale mnie wyłonił sie wizerunek kobiety z 5 latkiem bez pracy,
          która szuka kasiastego faceta do oskubania, bo właśnie gdybys kochała
          bezinteresownie to nie byłoby problemu intercyzy. Ciesz sie wogóle ze facet
          chce cię z obcym dzieckiem i utrzymywac ciebie i syna - korzystaj z tego co
          daje ci w tej chwili, bo rodzina mu przegada i wogóle nie bedzie propozycji
          slubu
          5. zle zrozumiałas moja notatkę o dziedziczeniu w konkubinacie, wiem ze ja nie
          mam praw, ale rozumiem ze dziecko dziedziczy po swoim ojcy ( w razie jego
          wypadku ) nie dziedziczy oczywiscie obce dziecko jak to by było w twoim
          przypadku.
          Zrób z nim dziecko, a utrzymanie tegoz dziecka jest zakichanym obowiązkiem
          ojca i to właśnie mozesz zapisac w intercyzie, ze jako pierworodny ma prawo do
          tewgo..tego..itp Masz w ten sposób ustawione w razie co drugie dziecko, a nie
          jak pierwsze pozostawione bez grosza
          • wrozkageena Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 07.09.06, 12:48
            1.Alimenty to nie jest sprawa intercyzy.Facet w kazdej chwil moze isc do Sadu i
            oznajmic,ze tyle juz nie bedzie placic,bo nagle stracil prace.
            2.NIE ZWALAM SIE BOGATEMU NA GLOWE,bo mieszkam SAMA z moim dzieckiem i NIE
            UTRZYMUJE NAS!!!Pieniadze daje,jak chce,ile chce.I TO OD NIEDAWNA choc jestesmy
            ze soba nie rok i nie dwa,a troszke dluzej!
            3.O panstwie katolickim napisalam z przekasem-szkoda,ze nie zajazylas...
            4.A i owszem jestem w tej chwili bez pracy,bo nie bylo innego wyjscia-ktos
            musial siedziec z dzieckiem!(Rodzina odpada-mam bardzo leciwych
            rodzicow,niestety.)I nie uwazam aby to byl jakis wstyd!A wrecz przeciwnie!Wymaga
            to nie lada odwagi byc mama i siedziec w domu.Chcby dlatego wymaga to odwagi,ze
            przykro jest czytac takie rzeczy jak chocby Ty piszesz...
            5.Walnietaenta,to,ze mam dziecko absolutnie nie zmienia mojego podejscia do
            facetow w taki sposob,ze bede calowac po nogach,bo jakis mnie zechce!!!Oszalalas
            chyba!Moje podejscie jest zgola inne.Moze dlatego,ze naprawde sie lubie..
            6.Zrozum-on chce intercyze,w ktorej bedzie TYLKO uwzglednione jego
            bezpieczenstwo!Ze mnie nic do jego majatku.Kropka.Nic wiecej.Zadne tam
            zabezpieczenia mnie.No cos Ty!On chce to zrobic dla WLASNEGO spokoju.A nie mojego.
      • wrozkageena Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 07.09.06, 12:31
        Cos mi swita...Czyzby to moja Siostra cos madrego mi napisze?...hi hi hi.
        • walnientaenta Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 07.09.06, 12:36
          ???
          czyżbys miała mądrego doradce w rodzinie, tymbardziej nie rozumiem po co
          dyskusja owa.
          Jesli siostra doradza ci łapac faceta ( no a chyba zna cie dobrze )i nie
          marudzic, to łap i nie marudz. Tylko szkoda w takim układzie faceta. Ale nie
          pierwsza i nie ostatnia wkrecasz i okradasz, jego problem dac sobie z toba
          radę, moze pójdzie po rozum do głowy i zrezygnuje ze slubu.
          • walnientaenta Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 07.09.06, 13:08
            wiesz co dopiero teraz wyswieliła sie twoja wypowiedz.
            Jesli jest tak jak piszesz to moze poszukaj innego faceta, jak lubisz i cenisz
            siebie to moze go olej.
            Mam kolezanke co ma podobna sytuacje, w imie dobra dziecka i lubienia siebie
            własnie, miała odwage nie wiązac sie z facetem( i jego kasą)co to nie chciał
            ślubu ( miała syna), poznała kogos innego ma z nim córeczke wszystko jest na
            zaufaniu bez intercyzy i jest OK. Może poprostu to nie ten facet, jeśli juz na
            poczatku macie inne podejscie/poglądy. Ja nie mam slubu, ani intercyzy i nam to
            odpowiada, mam swój majatek itp. Ale dom i dziecko utrzymuje "mąż", ja dostaje
            prezenty w postaci np samochodu choc o nie nie prosze i nie zastrzegam
            w "umowie związku" ze mi sie należy bo woże dziecko do przedszkola. My mamy
            poprostu podobne poglądy i sie dogadujemy.
            Nie wiem ty masz inne doswiadczenia, masz juz dziecko bez alimentów, rozumiem
            ze nie chcesz drugiego w podobnej sytuacji, ale wydaje mi się ze intercyza czy
            jej brak nie zapewni niczego, nawet alimenty wyznaczone przy pomocy sądu jesli
            facet zakombinuje to tez niczego od niego nie wyciągniesz. Jesli stawia cie pod
            murem jednostronnej umowy juz dzis to chyba niczego dobrego to nie wróży w
            takim układzie. Ja pisze na swoim przykładzie, ale mamy chyba jednak nieco
            odmienną sytuacje, trudno zrozumiec sie w kilku słowach na forum, gdy nie zna
            sie osoby i jej sytuacji tak w całości
          • wrozkageena Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 07.09.06, 13:26
            Dziewczyny, moj zapis o Siostrze to odpowiedz dla ja_kajka.Nic wiecej.
            Chcialabym zakonczyc temat intercyzy ze swojej strony.Bardzo zaluje,ze nie
            napisala zadna kobietka,ktora takowa podpisala...Szkoda.
            Super dzieki za udzial w dyskusji!:)
            • walnientaenta Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 07.09.06, 13:32
              No ale odrobine niepokoju we mnie udało ci sie zasiac , bede sie troszke
              mądrzej przygladac sprawie :-))))))))) Powodzenia i mądrych rozwiązan
              • wrozkageena Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 07.09.06, 13:51
                Dzieki.I wzajemnie:)
    • skorpionica11 Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 07.09.06, 13:09
      ze to jest bardzo fajna rzecz ,zreszta w zyciu meza nie zameldowala bym w moim
      domu ,wszystko dzieci dostana po mnie w spadku !!!
      • wrozkageena Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 07.09.06, 14:30
        A Ty Siostra jak tu wejdziesz to oczywiscie napisz mi cos Kochana:)
        • wrozkageena Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 07.09.06, 22:09
          juz tak na dobranoc ostatnia mysl mi przyszla...Otoz,wiecej osob jest ZA
          intercyza.Tylko pytam dlaczego nikt jej nie ma?!Skoro to taka dobra i fajna rzecz...
          To oczywiscie pytanie retoryczne.
          Ale dzieki za zaangazowane wypowiedzi.
          • trypel Re: intercyza przedmalzenska co sadzicie 08.09.06, 08:46
            Wg mojego kolegi a jednocześnie notariusza intercyza powinna być stanem
            wyjściowym i powinna obowiązywać z automatu a dopiero rezygnacja z niej powinna
            wymagać pójścia do notariusza... Wg jego i na podstawie jego długoletniej pracy
            w kancelarii rozwiązałoby to większość problemów pojawiających się w pewnym
            momencie w wielu związkach...
            Własnie dlatego wielu ludzi z niej rezygnuje bo jak to?, pójść z ukochaną osobą
            do notariusza? żeby gadać o pieniądzach? kiedy miłość kwitnie?......... a potem
            już za późno :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka