Gość: missy
IP: 195.117.144.*
06.11.01, 09:58
Jeszcze do niedawna myślałam że sobie poradzę, niestety już nie mam siły na tą
walkę z wiatrakami, potrzebuję rady...
Jesteśmy razem prawie rok, mieszkamy na przeciwnych końcach jednego miasta a ja
czuję się jakby dzieliło nas 300 km. Spotkania są rzadkie, bo jego praca,
uczelnia itp. Stale jest zmęczony i nie ma na nic ochoty, wspólne wyjścia
ograniczamy do pójścia do kina bo tam można posiedzieć :-( Na ciągłe jego
spóźnienia- znalazłam sposób, przychodzę 10 min. póżniej i wtedy czekam na
niego tylko 5 min a nie 15. Jak jednak radzić sobie z tą biernością? Czy można
kogoś kochać i widzieć się z nim tylko raz w tygodniu, dla mnie to za mało, ale
jak próbowałam mu o tym powiedzieć to tylko potwierdził że mam rację, że mnie
zaniedbuje, i wszystko zostało po staremu. Postanowiłam więc zająć się sobą,
zaczęłam pisać pracę magisterską, chodzić intensywniej na ćwiczenia, ale
niestety nie potrafię przestać się zadręczać, czemu nie dzwoni, czemu nie ma
dla mnie czasu. Cały czas mam w głowie że coś jest nie tak, tylko co?