hugolinka 14.09.06, 08:32 tak sobie przeglądam to forum przed pójściem do pracy i zastanawiam się, czy ufacie swoim partnerom lub partnerkom. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
hugolinka Re: kwestia zaufania 14.09.06, 09:08 no wlasnie ja ufam, kocham.. ale czasami... aż mi głupio podejzewam o wszystko.. Odpowiedz Link Zgłoś
kalmia Re: kwestia zaufania 14.09.06, 09:14 ja też, ale staram się nad tym panować :) mój partner wcześniej był starsznie zazdrosny, wypytywał o wszystko, robił z igły widły i był nieufny. strasznie mnie to wkurzało bo nie miałam nic na sumieniu. dlatego staram się mu ufać i nie popadać w paranoję ;) Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: kwestia zaufania 14.09.06, 09:17 Miłość nierozerwalnie wiąże się u mnie z pełnym zaufaniem. Kończy się zaufanie - zaczyna kończyć się uczucie. Odpowiedz Link Zgłoś
hugolinka Re: kwestia zaufania 14.09.06, 09:17 heh u mnie bylo tak samo:) a teraz kiedy On zaczal mi naprawde ufac, nie robic scen itp. ja zaczynam miec jakies watpliwosci, na cale szczescie nie robie mu jakis jazd.. jeszcze:) Odpowiedz Link Zgłoś
tygrysek27 Re: kwestia zaufania 14.09.06, 09:20 kocham jak szalona :-) dlatego nawet przez myśl mi nie przeszło ani razy żebym mogła coś z kims kręcić na boku i to sprawia że sądzę swego M taką samą miarą - skoro ja kocham i nie mogłabym go oszukac to on tak samo :-) może naiwne ale proste :-) ufam całym serduszkiem Odpowiedz Link Zgłoś
hugolinka Re: kwestia zaufania 14.09.06, 09:24 ja zaczelam sie obawiac, bo przypominaja mi sie chwile gdy w ogóle nie chcialm na niego patrzec a co dopiero byc z nim. On byl wtedy z kims innym a wiecznie przychodzil i prosil zebym z nim byla wtedy on zostawi tamta. Nie chcialam o tym nawet slyszec. Kiedys przypadkowo spotkalismy sie byl juz sam - nie z mojego powodu po prostu tak wyszlo. I tak jakoś mnie to meczy Odpowiedz Link Zgłoś
krusiak Re: kwestia zaufania 14.09.06, 09:23 Ty mi na moj post to i ja Ci na Twoj! Hugolinko! jezeli jestes z osoba ktora wiesz,ze kochasz ta wlasnie miloscia , zaufanie przychodzi samo i zagosci miedzy wami na zawsze a co do zielonej - NO DOBRA tu miala byc zlosliwosc ale sie powstrzymalem;) Odpowiedz Link Zgłoś
hugolinka Re: kwestia zaufania 14.09.06, 09:25 dzieki krusiak :) ale ja nie zmienie zdania co do Twojego postu. Dzieci sa baaardzo ważne Odpowiedz Link Zgłoś
blueska3 Re: kwestia zaufania 14.09.06, 09:28 Zdecydowanie nalezy ufać. Bo co to za związek bez zaufania kiedy na każdym kroku podejrzewa się partnera o wszystko co złe. Nie można tak. NIe jestem za tzw. wolnymi związkami, kiedy dwoje ludzi jest ze sobą a mimo to może robić wszystko co chce..ale.. nie uważam też, że nie można dać partnerowi troszke luzu. I własnie po to potrzebne jest zaufanie! Odpowiedz Link Zgłoś
c.c.catch Re: kwestia zaufania 14.09.06, 09:40 Ufam. Nawet ktoś może mnie posądzić o naiwność (nie zgodzę się) Ufałam bezgranicznie poprzedniemu partnerowi, nie wyobrażałam sobie jak osoba tak zaangażowana jak on może zrobić coś złego. Pewnego razu on wyszedł do sklepu, zadzwoniła jego komórka, ja chciałam odebrać, w tym momencie ktoś się wyłączył, a przyciśnięty guzik otworzył skrzynkę odebranych sms. A tam kilkanaście od numeru jakiejś panny z jego pracy. Do flirtu się przyznał i przepraszał, ale ja wiedziałam, że o powtórnym zaufaniu nie może być mowy i na drugi dzień spakował swoje rzeczy po 8-letnim związku. Teraz jest inny partner i ufam bezgranicznie, ponieważ nie wyobrażam sobie jak osoba tak zaangażowana jak on może zrobić coś złego. ;) Kolejny nie musi ponosić kosztów poprzedniego ani innych "samców", których znam. A jak miłość, związek i szczęście to tylko w pełnym wymiarze uczuć. No to się rozpisałam. Też już lecę do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
chosten Re: kwestia zaufania 14.09.06, 10:27 zaufanie obok miłości to podstawa związku!! ufałam, wierzyłam byłam pewna jak nigdy nikogo wcześniej, kochałam również pierwszy raz tak prawdziwie... "ciekawość zabija kota" jak mówi angielskie przysłowie, mnie również zabiła:( ponieważ się okazało, że mój cudowny ma swoją drugą ciemną stronę, dla której ja już nie jestem taka jedyna! wtedy, gdy żyłam w błogiej nieświadomości potrafił wrócić ze spotkania z inną kobietą i powtarzać mi jak bardzo mnie kocha, jaka jestem jedyna i snuć przede mną wizje wspólnej cudownej przyszłośći... kiedy wiedza o ciemnej stronie mojego mężczyzny gwałtownie spadła na mnie i sprawiła, że mój idealny świat się rozpadł próbowałam z nim rozmawiać...okazało się że on potrzebuje wolności(zapewne szeroko rozumianej!) i że związek nasz się rozpadnie, ponieważ JA nie mam do niego zaufania, nieważne że to ON mnie oszukiwał; przy okazji rozstania/przeprowadzki poznałam mniej cudowne zachowania mojego mężczyzny... a teraz płaczę za tymi pięknymi chwilami, które razem spędziliśmy, ale są już przeszłością... :( Odpowiedz Link Zgłoś