uneevidence
09.10.06, 22:57
Ewidentnie mam juz dosyc. Nawał pracy związany ze zbliżającą się praca
dyplomową z witrażu oraz maturą dobija mnie. Jakby tego było mało dochodzą do
tego rozterki sercowe. Z jednej strony "ciesze sie" z nawału pracy bo wtedy
nie myśle aż tak intensywnie o swoich bolączkach. Dobrze ,że chociaż tutaj
mogę sobie ponarzekać. Niezamierzam nikomu w "realu" tak samo się żalić,bo
byłoby to żałosne i wyszłabym na jakąś mende,neudaczniczke życiową<za która w
tym momencie sie uważam>Mam ochote krzyczeć i płakać,bo ból przeszywa mnie od
wnętrza. Kiedy byłam młodsza widziałam życi w kolrowych barwac a konkretniej
przyszłość, a teraz nic nie widze,czarna dziura,do tego stopnia iż przestałam
w cokolwiek wierzyć. No poprostu się nie moge miejscowić w przyszłości. Już
widze jak wychodze za mąż z naciąganym,udawanym uśmiechem,jakie mam ciekawe
życie.....Widze samą szarość,rutynę,przyzwyczajenie i brak inwencji ze strony
drugiej osoby,jej bierność.Widze jak marnuje sobie życie,jestem
niezadowolona,niespełniona...wielkie nic...piszac to szlocham sobie w
ciszy,bo tylko takie łzy przynosza mi ulge. Mam wyrzuty sumienia wobec osob
ktore kiedys w jakis sposob skrzywdziłam przez co czuje sie malenka,nic nie
warta...Najbardziej kocham noc,wogóle chciałabym pospac sobie przez kilka
lat........dusze się.......znow podcięto mi skrzydła....zno niemam powera do
zycia,działania..........