17.10.06, 09:14
Sam nie wiem po co to pisze. Nawet nie wiem czy dobre forum wybrałem. Ale
właśnie opinia kobiet chyba najbardziej jest mi potrzebna.

Lat 30 mam - w miarę przystojny (żadnych problemów w relacjach z kobietami).
Skończyłem policealne, pracuję zarabiając średnią krajową. Mam żonę i syna.
Pomimo swojej ułomności nigdy nie miałem problemów z kobietami. Czy to ich
ciekawość, czy cokolwiek innego potrzeba matczenie itp ciągnęły ich do mnie
nie wiem. W każdym bądź razie powodzenie u kobiet miałem większe niż większość
zdrowych kolegów. Bedąc w szkole średniej zapowiadałem się na... dobrego
piłkarza bądź sprintera (100 i 200 m przez płotki). Niestety choroba
pokrzyżowała ambitne plany zarówno kariery sportowej jak i... studiów
prawniczych (moje marzenie zostać adwokatem). Obserwując otoczenie z jednej
strony wydaje mi się, iz jak na ograniczenia zdrowotne osiągnąłem dużo,
rodzina, praca, własny dom, samochód perspektywa podwyżki. Wielu zdrowych
ludzi miota się często nie stać ich na kupno mieszkania, auta czy innych dóbr
doczesnych. Ja to mam, mając 30 lat. Ale nie jestem usatysfakcjonowany, wciąż
odczuwam piętno "choroby", wciąż przeklinam ten ranek, gdy obudziłem sie w
"innym życiu". Wciąż nie rozumiem, dlaczego odebrano mi szanse na osiągnięcie
prawdziwego sukcesu, na pracę jaka mnie pociąga (adwokat). Wykonuję pracę,
która przynosi efekty finansowe, ale nie daje mi żadnej satysfakcji. Dlaczego
nie mogę tak jak inni mieć "wolnej ręki" iść w tym kierunku, w którym pragnę.
To prawda, że patrząc na ludzi podobnych do mnie rzec można iż osiągnąłem
wiele. Ale mnie to nie satysfakcjonuje. Brakuje mi akceptacji, brakuje mi
docenienia wysiłku jaki muszę włożyć w wykonanie danych czynności. Czasami aby
osiągnąć zamierzony efekt, muszę wykonać 2 a nawet 3 razy więcej pracy niż
zdrowi ludzie. To prawda, iż zawsze i wszędzie chcę aby traktowano mnie jak
zdrowego człowieka, ale czasem, czasami chciałbym u żony, u rodziców, u
znajomych zobaczyc ten błysk w oku, usłyszeć pochwałę, podziw za to co
osiągnąłem pomimo takich utrudnień. To prawda, że sam sobie poprzeczkę
postawiłem wysoko, ale czasem, gdy nie mam już siły, gdy przychodzi
zniechęcenie chciałbym usłyszeć jesteśmy z Ciebie dumni. A ja słyszę poradzisz
sobie zawsze sobie radziłeś. Czasem chcę usiąść i płakać (nie umiem), chcę
pokazać, że jest mi ciężko czasami z moją ułomnością, ale w takich chwilach
słyszę od żony, rodziców i znajomych, poradzisz sobie, a ja chciałbym usłyszeć
nie martw się, jak nie dasz rady pomożemy Ci.

Pewni dośc chaotycznie to brzmi, pewnie napiszecie, że inni maja gorzej ode
mnie - wiem to prawda.

Ale wyobraźcie sobie piosenkarza, który nagle traci głos i jego kariera się
kończy, dramat piłkarza, który bedąc na początku drogi do słąwy, będąc juz
rozpoznawalnym i szanowanym, nagle traci wszystko, tak jak CECH, bramkarz,
który został kontuzjowany w głowę. Czy on wróci do zdrowia, pewnie tak,
lekarzy ma dobrych, w przeciwieństwie do mnie. Ale czy będzie nadal grał, nie
wiem. Może jednak zostać trenerem, być blisko tego co lubi. A ja... ja ciągnę
ten wózek, zdając sobie sprawę, że pociągnąłbym jeszcze większy i z większa
werwą, gdyby mi pozwolono.

ps/żona jest zdrowa - pełnosprawną osobą, syn także. Tylko ojciec nieudany.

pzdr
Obserwuj wątek
    • panda171717171 Re: king live 18.10.06, 14:56
      Podziwiam:)Ja jestem osobą pełnosprawną, zdrową a ciągle mam wrażenie że nie
      umiem ułożyć czegoś tak prostego jak własne życie. Może to głupie stwierdzenie
      i nie powinnam się do tego przyznawać ale wydaje mi się że Bóg jest dla mnie
      wyjątkowo łaskawy, mam wielkie szczęście w życiu (w wielu sprawach, los układa
      karty po mojej myśli) a jednak nie umiem chyba z tego korzystać. Widzisz... nie
      każdy w życiu dostaje po równo dobra i zła, ale nic nie dzieje się bez
      przyczyny. Wszystko ma swój sens i cel. Rozumiem że szlag cię trafia gdy
      patrzysz jak inni zdrowi ludzie mogą spełniać swe marzenia podczas gdy ty nie
      masz takiej możliwości. Moim zdaniem mógłbyś porozmawiać z najbliższymi o tym co
      czujesz. Skoro mówisz że masz kochającą żonę to na pewno wysłucha cię, zrozumie,
      pomoże. Trzymam kciuki i gratuluję!!!
    • popka5 Re: king live 18.10.06, 15:00
      Gluchy czemu nie mozesz studiowac prawa? Skoro to twoje marzenie?
      • gluchy73 Re: king live 19.10.06, 08:25
        Nie o same studia chodzi, ani o wykształcenie.
        Studia prawnicze to możliwość adwokatury - a wyobrażasz sobie osobę niesłyszącą,
        która przesłuchuje świadka, perroruje w sądzie itd.??

        Owszem studia mogę zrobić teraz każde i mieć satysfakcję, że mam wyższe
        wykształcenie, ale niestety za tym nie idą awanse, wyższe pensje itp. Dla osoby
        zdrowej studia są drogą do kariery, dla osoby niepełnosprawnej studia to bardzie
        satysfakcja, bo który z pracodawców, zrobi nawet z najlepszego niepełnosprawnego
        pracownika kierownika działu, szefa itd. skoro ogranicozny jest kontakt z taką
        osobą. Nawet jeżeli taka osoba doskonale sobie poradzi, jest jeszcze bariera pod
        drugiej stronie - kontrahent itp.

        Nie spotkałem jeszcze żadnego kontrahenta, który swoim zachowaniem nie obraził
        mnie. Któremu się wydawało, że ja nie jestem głuchy tylko głupi. I smutne to,
        ale powiedzenie powyższe z moich ust pada bardzo często. Już na starcie muszę
        komuś udowodnić, że jestem lepszy niż mnie postrzegają. A gdy okazuje się nagle,
        że ten głuchy, ze średnim wykształceniem objechał doradców szanownych firm jak
        porche poloneza nagle wielki szok, wielkie zaskoczenie. Jak to możliwe.

        Smutna rzeczywistość, szlag mnei trafia ile tracę, ile mógłbym zyskać będąc
        zdrowym. Tylko czy będąc zdrowym, miałbym tyle determinacji w sobie co teraz?
        Nie wiem, ale jeśliby tak było sam siebie bałbym się. ale ja chcę się przekonać
        na co mnie stać będąc zdrowym. Nie dane mi to jednak.

        pzdr

        • popka5 Re: king live 19.10.06, 08:36
          Przepraszam, nie zarejestrowalam ze jestes osoba nieslyszaca. Przykro mi. Wiem,
          ze nie chcesz pocieszenia, ale popatrz na swoje zycie z boku :) Masz zone,
          dziecko i prace :) Masz wiele wiecej niz osoby pelnosprawne. Jest madrym
          czlowiekiem, ktory nie raz to udowodnil! Ludzie, ktorzy uwazaja, ze jetses
          glupi sa zwyklymi kretynami.
          Glowka do gory :)
          Pozdrawiam!
    • bri Re: king live 18.10.06, 16:12
      Wiele osób, które piszą na forach gazety jest o wiele bardziej ograniczonych
      niż Ty mimo, że wszystkie zmysły działają im bez problemu ;)
    • maialina1 Powiem cos glupiego 19.10.06, 08:51
      Powiem cos glupiego, ale nie moglam sie powstrzymac: Przynajmniej ci sąsiedzi
      nie napierd..lają muzyki po nocach! :)
      • marmoladka33 ja napiszę coś... 19.10.06, 09:18
        ślepota to straszna sprawa (taka prawdziwa, ale przede wszystkim taka mentalne,
        maialino1)
        ps. a niewidomi mają szczęście, bo nie muszą/mogą czytać Twoich postów
        • maialina1 Re: ja napiszę coś... 19.10.06, 09:20
          Dziwna jestes, ze sie tak oburzasz. Uwazasz ze w jakis sposob obrazilam autora
          watku badz jego kalectwo?
          Nie znosze takich ludzi jak ty, miotajacych sie o byle co, po to tylko ze
          generalnie zawsze im jest zle, wiec mozna zarazic swoją nienawiścią innych.
          A juz przede wszystkim nienawidzę "obrońców poszkodowanych" którzy wcale za
          poszkodowanych sie nie uwazają.
          • marmoladka33 czyli masz problemy z rozmumieniem tego co czytasz 19.10.06, 09:25
            współczuję Ci, nawet jeśli nie uważasz się za pokrzywdzoną przez los
            • marmoladka33 rozumieniem 19.10.06, 09:25
              rozumieniem, oczywiście
          • maialina1 Re: ja napiszę coś... 19.10.06, 09:25
            Zresztą spytajmy autora wątku czy go moja wypowiedz w jakikolwiek stopniu
            urazila / zbulwersowala / obrazila.
            Jesli powie ze tak, to z podkulonym ogonkiem przeproszę go za wszelkie moralne
            szkody.
            Natomiast z pewnoscią tobie nic do tego.
            • marmoladka33 sama jesteś propagatroką teorii... 19.10.06, 09:27
              że jeżeli coś się umieszcza na forum, to powinno się być otwartym na komentarze
              innych, czyż nie?
              • maialina1 Re: sama jesteś propagatroką teorii... 19.10.06, 09:27
                Tak, jesli sie zaklada watek z zapytaniem co inni na to.
                • gluchy73 Re: sama jesteś propagatroką teorii... 19.10.06, 09:50
                  Nie kłóćcie się drogie Panie.

                  Osobiście umiem żartować ze swojego "kalectwa". Jednak wiem niestety, iż ludzie
                  w podobnej do mnie sytuacji, źle odbierają takie żarty. Większość
                  niepełnosprawnych czuje się gorszymi, każda sytuacja, która w jakiś sposób
                  dotyka ich kalectwa jest dla nich stresem ogromnym. Tak naprawdę ludzie kalecy
                  nie lubią dwóch rzeczy, wyśmiewania się i współczucia. Współczucie wiąże sie
                  najczęściej z uzależnieniem od innych, odpuszczeniem bo przecież nam się
                  współczuje. Ryzyko odrzucenia współczucia to właśnie moje życie - czyli wciąż na
                  pełnych obrotach, doszło do tego, że czasem sam chciałbym zostać potraktowany
                  ulgowo, czasem, ale zwątpienie znika tak szybko jak przyszło. A wyśmiewania się
                  chyba wyjaśniać nie muszę. Dla nastolatki problemem życia lub śmierci jest
                  "garbaty" nos, odstające uszy itp. Dla takiej osoby naśmiewanie się z niej
                  skończyć się może nawet depresją bądź próbą samobójczą. Pomyślcie więc ile
                  uporu, ile silnej woli potrzebują niepełnosprawni.

                  Hałasujących sąsiadów miałem mieszkając w bloku - uspokajałem ich częściej niż
                  inni, a to dlatego, że miałem małe dziecko. Teraz wyprowadziliśmy się do domku
                  własnego i problem zniknął.

                  Co zaś do głośnej muzyki - chętnie posłuchałbym ponownie perfektu, de-mono, lady
                  pank a nawet takich głupot jak papa-dance (nietykalni), czy kombi, bajm,
                  lombard. To zespoły, których piosenki nucę w głowie bo pamiętam każde słowo i
                  melodię. Chciałbym usłyszeć ponownie balladę scorpionsów, grę na saksofonie
                  (uwielbiam), czy jarra michela.

                  Wiecie co mnie najbardziej męczy we wszystkim... ja w przeciwieństwie do was nie
                  mogę ani na chwilę odpuścić, nie mogę pomyśleć - zmienię prace, będę robił to co
                  lubię. Nie mogę, bo zaczynałbym wszystko od początku. Wy idąc do innej pracy,
                  możecie się wykazać już po kilku dniach, mnie nowi szefowie trzymają zreguły w
                  zapasie i... dopiero gdy splot okoliczności zmusza ich do wystawienia mnie na
                  pierwszą linię zaczynam piąć się w górę bo nie pozwalam odebrać sobie tego,
                  niszcząc zdrowie, pracując ciężej od innych. Po to aby zostać docenionym.

                  • maialina1 Re: sama jesteś propagatroką teorii... 19.10.06, 10:04
                    No tak, to prawda.
                    W kazdym razie chyba nie musze nikomu udowadniac ze moim zamiarem nie bylo
                    nawet w najsmielszym najdalszym wyobrazeniu "wysmiewanie sie". Probowalam
                    raczej uchwycic w zabawny sposob fakt ze w kadej rzeczy sa jakies pozytywne
                    strony.
                    Przeciez nie siadziemy teraz i nie bedziemy wszyscy plakac.
                    Sam piszesz ze namierne przeczulenie, wspolczucie, jest dla niepelnosprawnych
                    osob żenujące, pewnie tak samo zenujące jak gapienie sie.
                    Co sie tyczy pracy, to zapewniam cie ze naprawde nie wszyscy robia to co
                    lubia :)
                    W kazdym badz razie gratuluję ci takiej sily woli i że sie nie dajesz.
                    Zyczę powodzenia.
    • dzikoozka Re: king live 19.10.06, 09:37
      cóż, nie jesteś sam w niespełnieniu z powodu obiektywnych, zdrowotnych
      ograniczeń, rozumiem Cię dobrze. Staram się cieszyc tym co mam.
    • lady284 Re: king live 19.10.06, 09:45
      Daj spokój, zawsze bedzie źle jesli siebie nie zaakceptujesz takim jakim jesteś.
      Tak, to prawda, są tacy którzy mają gorzej i nie mają tak udanego życia
      rozinnego jak Ty. W ogóle nie mają nikogo bliskiego ..jedynie problemy z
      którymi sami nie potrafią sobie poradzić...
      Doceń to co masz.
      • gluchy73 Re: king live 19.10.06, 09:57
        Tu nie chodzi o akceptację siebie.

        Siebie zaakceptowałem, szybciej niz rodzice, szybciej niż znajomi. To ja
        przerwałem błedne koło latania po cudotwórcach, lekarzach, uzdrowicielach itp.
        To ja pierwszy zrozumiałem, że nie ma sensu to wszystko.

        Wiesz każdy problem jest do przejścia, nawet jeśli wg. nas świat się nam zawalił
        na głowę. Nie rozumiem ludzi, którzy mając wszystkie atuty życia w ręku sami
        odpuszczają. Spotkałem na swej drodze wielu ludzi, którzy dziękowali mi za to,
        że mnie spotkali... wiecie dlaczego? Wstyd im było, że sami sobie życie "kopią",
        że szukają usprawiedliwień dla własnych słabości. Wielu z nich zrozumiało, że
        tak jak Kochanowski pisał "zdrowie, ile cię trzeba cenić ten tylko się dowie,
        kto cię stracił..."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka