Dodaj do ulubionych

O "przydasiach"

11.11.06, 04:29
jw.
Skończyłam, prawie, opróżniać półki zawalone "przydasiami". A i tak nie
pizgnę do śmieci, bo mam komfort pt. strych......
Czy ja już nigdy się od nich nie wyzwolę???
Wiem, zdaję sobie sprawę, że to po mojej matce: "Nigdy nie wiesz, kiedy
będzie ci to potrzebne".
A jak Wy?
Pozbywacie się bez sentymentów, czy myślicie, że "przyda się"?
PS Z sentymentów zostawiłam czterdziestoleni sweter.
PPS Nie mam odwagi wynieść pozostałego na śmietnik...
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: O "przydasiach" 11.11.06, 07:56
      a ja ze dwa lata temu szłą ulicą i znalazłam pęk plastikowych zacisków (takie
      paski z klamerką, da się zacisnąć ale trzeba przecinać, jak ktoś chce
      poluzować). Wczoraj mój mąż coś tam kombinował, to mi sie przypomniało, że coś
      takiego przywlokłam do domu i bach! męzowi przydało się, jak znalazł.
      Ale generalnie, to od jakiegoś roku powtarzam sobie, że następnego dnia wywalę
      wszystkie przydasie...
      • jendza1 Re: O "przydasiach" 11.11.06, 08:16
        Oj, co prawda, to prawda...:(. Przydasie zreszta pelnia funkcje symboliczna.
        Zeby sie uwolnic od smutkow przeszlosci trzeba sie uwolnic tez od przydasiow...
        HM, mozna rowniez od przydasiow zaczac...
        Moze wreszcie dam rade:)?
        Pozdrawiam serdecznie:)
        j.
    • poczta.krakow Re: O "przydasiach" 11.11.06, 09:58
      prawda jest tak że przydasie jak już wyrzucisz bo jak trzymasz to sie nie przyda :)
    • qw994 Re: O "przydasiach" 11.11.06, 10:07
      Ja raczej pozbywam się bez sentymentów.
      Boję się, że na starość stałabym się taką babcią gromadzącą śmieci w
      mieszkaniu :)
      • glonik Re: O "przydasiach" 11.11.06, 13:44
        qw994 napisał:

        > Ja raczej pozbywam się bez sentymentów.
        > Boję się, że na starość stałabym się taką babcią gromadzącą śmieci w
        > mieszkaniu :)

        Też się tego boję, więc zrobiłam (niemal płacząc ;-) ) czystkę w "przydasiach".
        No, jest luz i miejsce. Na co?
        Pewnie na następne "przydasie"...
        Heh....
        Mam jeszcze dwie szafy do odprzydasienia.
        Ratuuuuuuuuuunkuuuuuuuuu!!!!!!!!
        • qw994 Re: O "przydasiach" 11.11.06, 13:46
          Nie płacz, tylko bierz się do dwóch następnych szaf! :))
          Do roboty! :)
    • maialina1 Re: O "przydasiach" 11.11.06, 10:45
      Ja sie pozbywam bez ogrodek.
      Uwielbiam robic "czystki" na polkach i w szafach :)
      Potem czuje sie jakos lzej. No i oczywiscie mam powod do kupowania nowych
      rzeczy :)))
      Najgorsze w tym wszystkim jest to ze czesto mnie podkusi i robie czystki w
      rzeczach mojego meza. Czasem mi sie za to obrywa :)
    • aliennis Re: O "przydasiach" 11.11.06, 13:50
      Wywalam wszystko ,co wg mnie nie potrzebne ,czyli duuużo. Mąż czasami oponuje
      ale robię mu porównanie do jego ojca ,który ma skansen w mieszkaniu i jest już
      ok.
    • izabellaz1 Re: O "przydasiach" 11.11.06, 14:02
      Ja czasem gromadzę i gromadzę...do czasu aż coś chcę w dowolnej szafki wyciągnąć
      czy coś znaleźć i mam trudności bo tyle się zebrało nie potrzebnych rzeczy;)
      Wtedy co mi wpadnie z tych "przydasiów" w ręce ląduje w worku na śmieci:)
      No i faktycznie robi mi się "lżej":)))
    • filicudi Re: O "przydasiach" 11.11.06, 14:27
      Są jeszcze inne, takie bardzo emocjonalne przydasie - w postaci starych listów -
      do i od "narzeczonych" i przyjaciółek, kartek i świstków związanych z jakimiś
      sytuacjami, biletów, bilecików, pożółkłych już zdjęć, wycinków... itd. Taką
      skrzetnie schowaną przeze mnie kilka lat temu paczuszkę odnalazłam niedawno w
      moim starym mieszkaniu. A z obecnego życia codziennego takimi emocjonalnymi
      przydasiami są esemesy, których "się nie kasuje, bo nie...". Albo kasuje się
      je, kiedy chce się zapomnieć, bo np. czegoś już nie ma... Przynajmniej ja tak
      mam...
      Ach, te przydasie...
      • glonik Re: O "przydasiach" 11.11.06, 14:47
        filicudi napisała:

        > Są jeszcze inne, takie bardzo emocjonalne przydasie - w postaci starych
        listów
        > -
        > do i od "narzeczonych" i przyjaciółek, kartek i świstków związanych z jakimiś
        > sytuacjami, biletów, bilecików, pożółkłych już zdjęć, wycinków... itd.

        Tych, kiedyś, jednym desperackim ruchem się pozbyłam. I bardzo dobrze.
        Ale nawet szmata może przypomnieć...
        A poza tym ... może się przydać...
        Pfujjjjjjjjj...
        Nie mogę działać, bo jest prawie ciemno, mży i wiatr koszmarny jest. To nie
        zachęca do "wyrzutów", tylko do wyrzutów.
        Dzięki.
    • rudzielcowa Re: O "przydasiach" 11.11.06, 15:41
      Tydzien temu "odprzydasialam" strych i jak zyje nigdy wiecej zadnego przydasia
      na strych nie zaniose!!!! Bede wyrzucac od razu i kropka.
      • akkknes Re: O "przydasiach" 11.11.06, 15:57
        a macie tak jak ja - ze zrobicie porzadek z przydasiami, czterdziesci razy
        chodzice na smietnik bo na raz sie nie da tego zabrac a za chwile znowu
        przydaloby sie przydasie przejrzec bo znowu jest ciasno na polkach? :)
      • anmar123 Re: O "przydasiach" 11.11.06, 16:00
        Nosiłem do piwnicy przez 30 lat przydasie: stary wieszk z przedpokoju, bo był
        kupiony nowy, stare zamki do drzwi, bo przydasie sprężynka, i wiele innych.
        Kiedy musiałem przytrzymywać to wszystko jak otwierałem lub zamykałem drzwi to
        się zawziąłem i wyrzuciłem prawie wszystko na śmietnik. Oprócz kilku narzędzi ,
        śrubek i nakretek. Zajęło mi to równo tydzień. I jaka duża piwnica się zrobiła
        duża. Tylko jak namówić jeszcze Pierwszą Połowę, żeby wyrzuciła słoiki (po
        miodzie, dżemie ktczupie i inne) Zawsze mówi: przydzsie! I niedługo nie bedzie
        miejsca w kuchni!
    • echtom Re: O "przydasiach" 11.11.06, 17:52
      Niestety, też cierpię na syndrom chomika i niedługo chyba zabraknie dla mnie
      miejsca w mieszkaniu. Teraz nie ma zmiłuj, bo za dwa dni zaczynam remont i
      przemeblowanie, w związku z czym muszę opróżnić jak najwięcej mebli z
      nagromadzonych przez lata rzeczy. Moja obecność na forum wskazuje, z jakim
      zapałem się do tego zabieram.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka