Dodaj do ulubionych

nie znoszę...

18.11.06, 17:58
Dokładnie jak w tytule nie znoszę kumpla mojego faceta. Juz po raz pierwszy
jak go zobaczyłam z wrednym uśmiechem na twarzy wiedziałm , że jest fałszywy.
Nie wiem czmu mój chłopak nie widzi , ze wobec niego jest nieszczery - cały
czas mu wypomina i nieźle przygaduje na różne tematy / np. , ze szkoda mu
kasy , żeby do niego przedzwonić - a sam ma niezłego "węża" w kieszeni/
Wydaje mi się , że jest zazdrosny - bo mu się w , życiu nie układa i wiecznie
narzeka... Mój chłopak też ma skłonności do narzekania i kiedyś mu
powiedziałam , że kto z kim przestaje takim się staje... Ja jestem osobą
szczerą i brzydzę się zakłamaniem - nie wiem jask przetłumaczyć a
może :odizolować - od tego wrednego typka...
Obserwuj wątek
    • jola427 Re: nie znoszę... 18.11.06, 19:38
      Napiszę coś z mojego doświadczenia. Mój mąż miał kiedyś takiego kumpla, kiedy
      zaczęliśmy się spotykać. Kumpel się wściekał, wyśmiewał mojego męża i buntował
      go przeciwko mnie, że ja go napewno zdradzam, a on się zachowuje jak pantofel.
      Kiedyś wysłał mi sms anonimowy, że mu się podobam i że chce się spotkać. Ja
      napisałam, że już mam faceta. To był taki jak to nazwał "teścik".
      Inną sprawą było to, że wcześniej mąż chodził z nim na obiadki i na imprezki i
      najczęściej to on wszystko fundował. A tu nagle pojawił się wstrętny babsztyl i
      mu kumpla gwizdął sprzed nosa.
      Rozmawiałam ze swoim mężem o tym, ale on mi odpowiadał, że nie widzi problemu i
      że bardzo nie lubi jak się go na kogoś nakręca i buntuje.
      Tak więc przestałam się odzywać na ten temat, postanowiłam poczekać, aż się sam
      przekona.
      Później okazało się że mąż chce, żeby ten kumpel był naszym świadkiem na
      ślubie. Zgodziłam się, bo świadkową ja wybierałam. Cztery dni przed ślubem
      byliśmy z tym kumplem na piwku dogadać ostatnie szczegóły i....on złapał mnie
      za kolano. Wrzasnęłam na niego "co ty robisz" i odepchnęłam jego rękę. Mój mąż
      się wściekł, mało go nie pobił. Zapytał się czemu, po co to zrobił? A on
      powiedział że chciał mnie sprawdzić. Potem dłuuuuugo i moooocno przepraszał i w
      końcu nie zrezygnowaliśmy z niego jako świadka. Po ślubie mój mąż znajomość
      urwał, teraz mówią sobie tylko cześć. Zrobił to bo miał nadzieję, że między
      nami napsuje. Był pewny, że ja to potraktuję jako żart i nie odezwę się.
      Przemyśl swoją sytuację, może też powinnaś zaczekać aż się sam zorientuje jaki
      to kumpel. Facetów i nie tylko strasznie irytuje jak dziewczyna chce mu
      dobierać znajomych. Może to odebrać w taki sposób, że Ty chcesz go usidlić ,
      tak,żeby nie miał kumpli.
      Pzdr. Jola
      • klipson Re: nie znoszę... 18.11.06, 20:00
        napewno jest duzo racji w tym co napisałaś, zawiść i zazdrość doprowadza do
        różnych zachowań ludzi... Kumpel mojego faceta specjalnie go podkręca, zeby
        mieć argument i powiedzieć mu , ze jest pod pantoflem. Wcale nie chce żeby
        rezygnował ze spotkań z kumplami ale szkoda, ze ten wredny typek odpowiada mu
        jeśli chodzi o towarzystwo najbardziej... Wnerwia mnie ten koleś , bo mam
        wrażenie, ze wpływa destrukcyjnie na mojego chłopaka. Może rzeczywiście czas
        pokaże i sam się przekona jaki to z niego "szczery" kumpel.
        Pozdrawiam
        • enigma_87 Re: nie znoszę... 18.11.06, 22:36
          eh,niestety cos o tym wiem :(

          Bylam z facetem 3 lata, tydzien przed pojsciem na studia rozstalismy sie,ale
          wciaz wychodzilismy razem na pizze,do kina etc. Moj M. na studiach znalazl sobie
          kolege, wychodzili razem na imprezki,piwo etc.

          Pewnego dnia nadszedl ten moment, gdy poznalam tego kolesia - to bylo na jakiejs
          imprezie zdaje sie. Od pierwszej chwili ani on nie przypadl mi do gustu ani ja
          jemu. Skubaniec wiedzial,ze nie jestesmy razem i ciagle gadal PRZY MNIE mojemu
          facetowi (wtedy juz ex) o jakichs kolezankach z grupy, glosno komentowal kazda
          przechodzaca dziewczyne. Zabieral ciagle M. na parkiet, mowil mu cos na boku
          tak,zebym tego nie slyszala. Rozmowa od poczatku nam sie nie kleila. Impreza
          jakos sie skonczyla ale pozniej byla jeszcze masa sytuacji,gdy ten typ
          zachowywal sie tak samo.

          Spotykalismy sie gdzies w pare osob a on ciagle olewal moja osobe, pozwalal
          sobie na grubianskie zarty zupelnie nie zwazajac na to,ze ma w towarzystwie
          kobiete. Odchodzil gdzies z M. na bok,mowil mu cos tak,abym nie slyszala.

          Ktoregos razu powiedzialam mojemu Ex,ze nie przepadam za tym jego kolega,ze jest
          moim zdaniem prymitywny i ze dziwie,sie,ze znajduja wspolny jezyk. M. oczywiscie
          probowal go bronic,mowil jaki to swietny kolega...

          Pewnego razu miarkia sie przebrala... Stalo sie to w momencie,gdy dowiedzialam
          sie,ze Pan A. (ten kolega) smie dawac super zyciowe rady mojemu M.
          oznaczajace,ze lepiej dla niego byloby,gdyby zerwal ze mna kontakt kompletnie bo
          mialby wtedy latwiejsze zycie. Boze,jak wtedy zbluzgalam tego frajera do mojego
          M.!!! Od tego momentu na kazde wspomnienie o panu A. reaguje drwina i daje do
          zrozumienia ze mam go za skonczone NIC.

          Najlepszy motyw byl wtedy,gdy zeszlam sie z M. i pojawilismy sie na pewnym
          spotkaniu razem. hehehehhe,zebyscie widzialy mine A. :) Boze, to bylo cos
          cudownego...zyla mu chodzila okrutnie :)

          od tego czasu moj M. ograniczyl kontakty z tym zlosliwym typem. Do dzis nie wiem
          jednak czemu bylam przez niego tak nielubiana. Mysle ze zabralam mu kolege do
          towarzystwa w wyrywaniu lasek;) cos,life is life...

          na Twoim miejsu dawalabym Twojemu facetowi do zrozumienia,ze ktos z tego
          "trojkata" musi zostac odizolowany:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka