fire_xxx
11.12.06, 17:57
Witam!
Zbiera sie we mnie pomalu... Ale moze od poczatku.
Znamy sie od niespelna dwoch miesiecy. Po tygodniu u mnie zamieszkal. On -
przystojny, mlody (35), na b.d. stanowisku, szanowany,zadbany, na poczatku
myslalam ze bajka. Ja skonczylam niedawno studia, szukam pracy, zyje chwilowo
skromnie. Podczas studiow pracowalam, mam dobry samochod, ciuchy, kosmetyki
etc. Ale to bylo wczesniej. Chwilowo jest miedzy naszymi dochodami wieeeelka
przesten, to sie jednak w najblizszym czasie powinno zmienic. Byc moze pozory
myla - mysli, ze mam kase, jednak tak nie jest.
On dostaje zaproszenia na rozne imprezy, z racji swojego stanowiska. W
wiekszosci zabiera mnie ze soba, przedstawia jako swoja kobiete. Jednak nie
placi on, tylko firma - reprezentatywne cele.... Ja calymi dniami siedzie w
domu, pisze aplikacje. Wieczorem przychodzi, z gazeta pod reka. Siada,
czytajac ta gazete pyta sie mnie jak minal moj dzien. Odpowiadam, on czyta i
po jakims czasie odpowiada mi rowniez... Nazwac to dialogiem czy monologiem??
O co chodzi? Chodzi o to, ze ja z moich (naprawde) skromnych pieniedzy robie
zakupy do domu, kupuje jedzenie, picie, wina etc etc.... NIgdy sie nie
zapytal, czy zrobic zakupy. Nigdy nie zrobil OD SIEBIE SAM zakupow, moze
sobie wyobrazic ile pieniedzy mam co miesiac dla siebie. Byly sytuacje,
ze "akurat" nie mial pieniedzy przy sobie, ja musialam zaplacic. Dal mi swoj
samochod (ktory jest samochodem firmowym - benzyne placi firma), w tym czasie
jezdzil moim autem, nie zatankowal. Oddal mi auto, w ktorym palila sie
kontrolka i bylo do przejechania 20 km... Ja zrobilam jego autem 250 km, on
moim 150...
WIEM, ze sa to duperele, jesli bym pracowala, byc moze nie zwrocilabym na to
uwagi. Ale on przeciez powinien sobie zdawac sprawe z mojej chwilowej
sytuacji. Staram sie, by sie dobrze czul w moim mieszkaniu (ktore de facto
jest juz jego), kolacje, dobre wino, swiece. Mam pomalu wrazenie, ze daje z
siebie wiecej, niz powinnam.
Jest jeszcze kilka sytuacji, ktore moge tu opisac, wiem, papier ( a raczej
internet) jest cierpliwy... Jest fajny facet, ale pomalu mysle, ze to nie
jest aspekt oszczednosci a raczej sskapstwo. Przeciez tak sie nie da zyc.
Juz sama nie wiem co mam o tym myslec....