Dodaj do ulubionych

a ja szukam bratniej duszy

IP: *.pl 16.11.01, 10:52
mam czasami takie wrazenie, ze stajemy sie coraz bardziej niesmiali, chowamy
sie w sobie, bo wydaje nam sie ze narazimy sie na smiesznosc wyciagajac do
kogos reke...
a ja szukam bratniej siostrzanej duszy....
wciaz wierze w kobieca przyjazn...i w to ze kazda z nas jej potrzebuje
tylko dlaczego udajemy ze nas to nie dotyczy?
moze ktoras z was ma takie same przemyslenia?
i co dalej?
Obserwuj wątek
    • suzume Re: a ja szukam bratniej duszy 16.11.01, 10:56
      Gość portalu: ewa napisał(a):

      > a ja szukam bratniej siostrzanej duszy....
      > wciaz wierze w kobieca przyjazn...i w to ze kazda z nas jej potrzebuje
      > tylko dlaczego udajemy ze nas to nie dotyczy?
      > moze ktoras z was ma takie same przemyslenia?
      > i co dalej?

      ba, pewnie istnie, ale jest na wymarciu, albo już wymarła - jak dodo zupełnie
      moja wiara nie wytrzymała konfrontacji z brutalną rzeczywistością...
      ale bo ja wiem? może to ja miałam pecha? w końcu kto zrozumie babę lepiej niż
      baba nr 2?
      • malwinamalwina Re: siostrzana dusza 16.11.01, 11:14
        a ja mam szczescie : po dlugich latach bez przyjaciolki od serca (zazwyczaj przyjaznie koncza sie pod
        koniec studiow) znalazlam siostrzana dusze.
        oddalabym ostatnia koszule
        ona tez
        jest jedyna osoba na ktora moge liczyc w kazdej sytuacji
        mamy skrajnie rozne pochodzenie, wyksztalcenie, przeszlosc a rozumiemy sie jak...nie wiem nawet jak
        to okreslic ...
        jest dla mnie podpora w zyciu
        nie musze sie tlumaczyc z tego kim jestem co mysle
        mamy czasem rozbiezne opinie i nigdy sie wzajemnie nie krytykujemy
        Ostatnio wpadla w obsesje : chce (trzecie) dziecko sama
        ma 42 lata i chlopa na horyzoncie brak
        uwazam ze zwariowala, argumentuje jak moge za "nie"
        i nie ma ani obrazania ani krytyki ani chlodu
        prawdopodobnie dlatego ze rozumiem jej racje ktore przewazaja nad argumentami konsekwencji takiej
        decyzji w zyciu
        a ona akceptuje moje obiekcje
        prawdziwa przyjaciolka
        wiecej : siostra ktorej nie mialam

        do licha, dlaczego bozia nie chce abym kochala kobiety ! ;-)
        • Gość: Eva Re: siostrzana dusza IP: *.talnet.pl 16.11.01, 12:55
          malwinamalwina napisał(a):

          > a ja mam szczescie : po dlugich latach bez przyjaciolki od serca (zazwyczaj prz
          > yjaznie koncza sie pod
          > koniec studiow) znalazlam siostrzana dusze.
          > oddalabym ostatnia koszule
          > ona tez
          > jest jedyna osoba na ktora moge liczyc w kazdej sytuacji
          > mamy skrajnie rozne pochodzenie, wyksztalcenie, przeszlosc a rozumiemy sie jak.
          > ..nie wiem nawet jak
          > to okreslic ...
          > jest dla mnie podpora w zyciu
          > nie musze sie tlumaczyc z tego kim jestem co mysle
          > mamy czasem rozbiezne opinie i nigdy sie wzajemnie nie krytykujemy
          > Ostatnio wpadla w obsesje : chce (trzecie) dziecko sama
          > ma 42 lata i chlopa na horyzoncie brak
          > uwazam ze zwariowala, argumentuje jak moge za "nie"
          > i nie ma ani obrazania ani krytyki ani chlodu
          > prawdopodobnie dlatego ze rozumiem jej racje ktore przewazaja nad argumentami k
          > onsekwencji takiej
          > decyzji w zyciu
          > a ona akceptuje moje obiekcje
          > prawdziwa przyjaciolka
          > wiecej : siostra ktorej nie mialam
          >
          > do licha, dlaczego bozia nie chce abym kochala kobiety ! ;-)

          Wyszło szydło z worka!

    • bukowski27 hm. ja sobotniej nie kupuje. 16.11.01, 11:21
      co do smiałosci... to ja musze powiedziec, że jestem coraz smielszy... wynika
      to z wielu rzeczy... ale generalnie z tego, że jestem starzsy (w załozeniu
      dojrzalszy) i coraz wiecej rzeczy wisi mi kalafiorem... w tym równiez
      ewentualne nabawienie sie obciachu..

      co do przyjaciela to mam jednego. i to w zupełnosci wystarczy. przykre tylko,że
      ludzie (nie ukrywam że wydaje mi sie że kobiety bardziej) naduzywają słowa
      przyjaciel.
      • mina.mina Re: hm. ja sobotniej nie kupuje. 16.11.01, 11:40
        mnie sie zda, ze to nie kwestia niesmialosci, tylko bylejakosci zycia. O
        przyjazn trzeba dbac, a malo komu sie chce. Moja najlepsza pezyjaciolke
        poznalam wwieku lat 5, to tak to juz sie toczy ponad cwierc wieku. Jest to
        osoba, ktora nigdy, ale to nigdy nie zrobilaby mi zadnego swinstwa, ani ja jej.
        Mozemy sobie powiedziec wszystko. nawet odleglosc tego nie zmienila. kazdej z
        was takiej przyciaciolki zycze.
        • Gość: ewa Re: siostrzana dusza IP: *.pl 16.11.01, 11:45
          sek w tym, ze ja przeprowadzilam sie do wawy rok temu i zostawilam swoich
          znajomych daleko, daleko....
          a bratniej duszy potrzebuje czasami blizej....bo komu sie wygadam, wyplacze..
          telefon nie zawsze zdaje sprawe...oj nie zawsze
          zreszta zaden facio nie zrozumie kobiety jak druga kobieta
          • mina.mina Re: siostrzana dusza 16.11.01, 11:52
            ten bol codzienny to ja tez znam... ale i tak masz blizej do swoich niz ja,
            czego ci szczerze zawiszcze!
            sprobuj pisac dziennik. wywalaj tam wszystko, ulzy.
    • Gość: ivorish Re: a ja szukam bratniej duszy IP: *.zagr.am.wroc.pl 16.11.01, 12:06
      Chciałabym znaleźć kogoś takiego...
      ivorish@poczta.gazeta.pl
      • Gość: ewa Re: a ja szukam bratniej duszy IP: *.pl 16.11.01, 12:10
        ivorish...odezwij sie....
        • diana5 Re: a ja szukam bratniej duszy 16.11.01, 12:57
          Chyba trochę cię rozumiem. Mam trzy przyjaciółki(znamy się z przedszkola i
          podstawówki). Teraz każda mieszka w innym mieście(studia, praca). Wiadomo, że
          są maile, telefony, ale to nie to samo jak stały kontakt. Szczególnie jeżeli
          wcześniej było się bardzo zżytym, razem przeżyło prawie 20 lat. Dobrze mieć
          przyjaciółkę na codzień. Trochę podołuję teraz bo stwierdziłam, że z wiekiem
          trudniej nawiązać przyjażń, ale trzeba próbować, bo przyjaciele są na całe
          życie.Pozdrawiam.
          • Gość: aka Re: a ja szukam bratniej duszy IP: 195.94.193.* 16.11.01, 15:29
            ewa, rozumiem cie doskonale: ja jestem w w-wie 3miesiace i mimo ze pracuje nie
            mam do kogo geby otworzyc.....z powodu niesmialosci, obawy osmieszenia itp
    • Gość: Szada Re: a ja szukam bratniej duszy IP: *.ichf.edu.pl 16.11.01, 15:51
      Ewa moze podasz swoj mail, chetnie napiszedo Ciebie,
    • Gość: m-unia a ja tez szukam.... IP: *.nyc.rr.com 16.11.01, 20:22
      Ewa, szkoda, ze w NYC nie mieszkasz... chetnie bym sie do Ciebie
      odezwala:-)
      A moze znajdzie sie jakis symaptyczny duszek w NY, ktoremu chwilami
      smutno na obczyznie..., najfajniej by bylo gdyby tak gdzies w okolicach
      manhattanu, ale niekoniecznie - jak chce wam sie pogadac, pozalic
      (niekoniecznie), pojsc na kawe (co ja mowie, przeciez ja kawy nie pije),
      albo poszwendac sie po sklepach - dajcie znac ! :-)
      pozdr.
    • trotula Re: a ja szukam bratniej duszy 17.11.01, 12:29
      Eh, tak czytam, i mnie nostalgia bierze...Mialam wspaniala przyjaciolke,
      mowilysmy o sobie Blizniaczki Astralne - mialysmy identyczne skojarzenia,
      zapatrywania, leki, zachowania... wszystko. Przezylam z nia najbardziej
      niesamowite klimaty mlodosci, pierwsze imprezy, durne zabawy. Teraz studiujemy
      w innych miastach i nasz kontakt jest bardzo sporadyczny. Mimo to jednak wierze
      w kobieca przyjazn, bez zawisci, gierek i podbierania facetow. Nasza taka byla-
      bratersko-siostrzana, taka jakiej czesto kobiety zazdroszcza mezczyznom.
      Przyjaznie sie tez od paru lat z facetem - jest fajnie, ale to nie to samo -
      raczej nie opowiem mu szczegolow z jakiejs wyjatkowo pikantnej nocy, nie
      pogadam o ciuchach i zwyklych babskich sprawach :(
      • Gość: aneta Re: a ja szukam bratniej duszy IP: 10.130.129.* 25.11.01, 17:59
        ja tez.mimo tego ze mam rodzine nadal nie umiem sie odnalezc po przyjezdzie do
        warszawy
        • Gość: ewa Re: a ja szukam bratniej duszy IP: *.pl 25.11.01, 19:11
          aneta...podaj maila
    • ivorish Re: a ja szukam bratniej duszy 26.11.01, 12:59
      Mieszkam we Wrocławiu. Jeśli któraś z Was maiałaby ochotę spotkać się, pójść na kawę i pogadać albo do
      Zielonego Koguta potańczyć to służę towarzystwem. :-)
      Czekam na wieści.
      ivorish@poczta.gazeta.pl

      Beata.
    • kirke Re: a ja szukam bratniej duszy 26.11.01, 15:49
      Ja mieszkam w Kielcach :)

      Miałam taką koleżankę/przyjaciółkę od serca na różnych etapach życia
      (podstawówka, liceum, studia i po...), kilka tych przyjaźni skończyło się z
      chwilą zamknięcia tego etapu mojego życia, czas je zweryfikował.
      Ostatnio nawet udało mi się odświeżyć przyjaźń z liceum (koleżanka po studiach
      i chwili w Polsce, wróciła w rodzinne strony)
      Tak na prawdę największą "przeszkodą" w pielęgnowaniu takich przyjaźni jest to,
      że one/ona mają rodziny a ja jestem jeszcze wolna.
      Ja sama dysponuję swoim czasem a one już nie mogą. Nie możemy wyskochyć na kawę
      do kawiarni, ot tak - bo właśnie przyszło nam to do głowy, bo one muszą
      zorganizować sobie jakąś opiekę do dziecka - ot taka kolej rzeczy.

      Poza tym mimo iż one a nawet ich drugie połowy, nie mają nic przeciwko temu aby
      być ich gościem (bo wtedy nie trzeba angażować osób trzecich do dziecka) to ja
      czuję się czasem dość dziwnie - jakbym kradła czas tej rodzinie :(

      Tak więc, gdyby któraś z Was dziewczyny chciala podyskutować na jakiś temat, w
      bardziej kameralnym gronie to piszcie na adres kirke@gazeta.com.pl

      pozdrawiam
      • kirke Re: a ja szukam bratniej duszy 26.11.01, 15:53
        sorry pomyliłam adres, oczywiście: kirke@poczta.gazeta.pl

        jeszcze raz pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka