Slub-dylemat

20.12.06, 19:31
Mam problem.Moj partner juz dwa razy w ciagu ostatnich 2 miesiecy zaczynal
rozmowe o slubie,a ja Go zbywalam.Mamy porozmawiac dzisiaj.
Problem polega na tym,ze jestesmy zareczeni od dokladnie roku.Tzn.zareczyny
wygladaly tak,ze dostalam piekny pierscionek,a moj partner zapytal mnie ,a
wlasciwie oswiadczyl,ze "Chce z Toba zyc.Nikt nigdy nie dal mi tyle szczescia
i wsparcia.Jestes cudowna ,madra kobieta.Kocham Cie..."
Oczywiscie zgodzilam sie .W planach bylo zamieszkanie razem.Ale o samym
slubie jako takim mowy nie bylo.
Szczegolnie ,ze oboje jestesmy ateistami,a wiec ten powod dazenia do
malzenstwa odpada.
A tu nagle On zaczyna mowic o slubie.A ja nie chce.Dobrze mi tak jak
jest.Boje sie,ze bycie zona nalozy na mnie jakies szczegolne zobowiazania,a
ja chce sie czuc wolna,chociaz bardzo Go kocham i chce z Nim byc.
Zaraz wroci z pracy,a ja sie gryze,juz chce wymyslec jakis problem,albo
zajecie,zeby zapomnial o rozmowie.Tylko co to da??
Co ja mam zrobic?
    • lykaena Re: Slub-dylemat 20.12.06, 19:53
      Podpowiedzcie cos.Dziwnie sie czuje
    • aquira Re: Slub-dylemat 20.12.06, 19:57
      Wiesz... To trochę dziwne... Najpierw się zgadzasz, a teraz zmieniasz zdanie?
      Mogłaś się domyślić że do takiej sytuacji (rozmowa o ślubie) w końcu dojdzie.
      Powinniście byli porozmawiać na temat małżeństwa wcześniej - przed zaręczynami.
      To nie fair, że nie powiedziałaś mu co naprawdę o tym myślisz.
      • lykaena Re: Slub-dylemat 20.12.06, 20:05
        Tylko,ze ja myslalam,ze on tez tak mysli.Z poprzednia partnerka zyl bez
        slubu.Myslalam,ze dajac pierscionek,zacheca mnie do decyzji o przeprowadzeniu
        sie do niego i wspolnym zyciu.Tak po prostu.
        Wiem,ze teraz dziwnie wyszlo.Ale gdy dawal pierscionek nie mowil o slubie,wiec
        nie sklamalam zgadzajac sie ,ani nic takiego.
        • aquira Re: Slub-dylemat 20.12.06, 20:19
          Rozumiem. W takim wypadku powinnaś z nim o tym porozmawiać. Być może myliłaś się
          i te "oświadczyny" (w cudzysłowiu bo w końcu o ślubie nie wspominał) były pewnym
          sposobem na zaprowadzenie Cię na ślubny kobierzec. Albo po prostu zmienił zdanie
          w ciągu tego roku... Nie ma lepszego lekarstwa niż szczera rozmowa.
          Mam nadzieję, że się dogadacie ;)
          • lykaena Re: Slub-dylemat 20.12.06, 20:24
            Jest jeszcze jeden problem.Ja sama nawiazalam raz do tematu slubu.co prawda
            bylam odrobine wcieta i dlatego zdobylam sie na odwage,ale mowilam calkiem
            powaznie.Tylko,ze wtedy mialam na mysli zmiane nazwiska i ulatwienie sobie
            przez ten slub wiele spraw administracyjnycch.I tak wlasnie mu powiedzialam.On
            rozesmial sie,zapytal"to maja byc oswiadczyny??"Obrocil wszystko w zart.Uznalam
            wtedy,ze sie wyglupilam i juz nie podejmowalam tematu,szczegolnie,ze kilka
            tygodni pozniej rozne sprawy sie rozjasnily i juz mi tak na nazwisku i innych
            bzdetach nie zalezy;A moze jemu sie teraz przypomnialo i dojrzal do tej
            decyzji.Ratunku
            • aquira Re: Slub-dylemat 20.12.06, 20:36
              Hehe... Czego to się nie robi po "odrobinie" alkoholu:P Niestety żadna z nas nie
              wie dlaczego Twój facet nagle zaczął ten temat... Rozmowy z nim i tak nie
              unikniesz... Chyba wiesz o tym, prawda?
    • silic Re: Slub-dylemat 20.12.06, 20:20
      jedyne wyjście - dogadać się z dziewczyną z tego wątku i zamienić się
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=54206059
    • monismis Re: Slub-dylemat 20.12.06, 21:31
      Ja jestem zwolenniczka szczerych rozmow...nawet jesli nie sa w danym momencie
      przyjemne..Mam takie doswiadczenia, ze wychodzi mi to na dobre w perspektywie
      czasowej.
      Mysle ze z niedomowien i z zajmowania sie zastepczym tematem nie wyjdzie nic
      dobrego. Odnosze wrazenie, ze ci na nim zalezy, wiec moze sprobuj poszukac w
      sobie odpowiedzi na pytanie w jaki sposob z nim porozmawiac, by wyjasnic wasze
      niezrozumienie sie w kwestii oswiadczyn.

      Moze sie zastanow, czego sie tak boisz w malzenstwie.
      A moze to jest tak, ze Ty nie jestes po prostu jeszcze gotowa na przysiege pod
      oltarzem?

      Zastanawiajace jest tez to ze piszesz, ze oboje jestescie ateistami, a przeciez
      zawarcie zwiazku malzenkiego to przysiega przed Bogiem...

      Troche jestem zakrecona po Twojej wypowiedzi, ale tak czy siak, mysle ze
      szczera, spokojna rozmowa (moze nawet z uprzednia prosba o wyrozumialosc i
      zaznaczeniem, ze temat jest trudny) moze wg mnie tylko pomoc.

      Powodzenia:)
      • anulex Re: Slub-dylemat 20.12.06, 21:37
        "Zastanawiajace jest tez to ze piszesz, ze oboje jestescie ateistami, a
        przeciez zawarcie zwiazku malzenkiego to przysiega przed Bogiem..."

        A śluby cywilne?
    • wzr1 Re: Slub-dylemat 21.12.06, 00:47
      to że ktoś jest ateistą - (mo coż głupich nie sieją ) to nie znaczy że jest tak
      nierostropny any nieuregulować sytuacji prawnej
      • karmapa5 Re: Slub-dylemat 21.12.06, 02:48
        wzr1 napisała:

        > to że ktoś jest ateistą - (mo coż głupich nie sieją ) to nie znaczy że jest
        > tak nierostropny any nieuregulować sytuacji prawnej

        I za to Was drodzy katolicy kocham, za ten szacunek dla bliźniego ;-))
        Pozdrawiam,
        ateista.
        • izabellaz1 Re: Slub-dylemat 21.12.06, 11:57
          Nie generalizuj, nie ładnie tak;P
          • karmapa5 Re: Slub-dylemat 21.12.06, 23:08
            Iza, nie wiem czy do mnie to napisałaś, ale - gardzę katolikami. Już od dawna.
            • qw994 Re: Slub-dylemat 21.12.06, 23:14
              Jak to - gardzisz??? Dlaczego?
              • karmapa5 Re: Slub-dylemat 22.12.06, 02:53
                qw994, to temat na inny wątek, ale uważam ludzi religijnych za słabych i
                leniwych umysłowo. Zamiast myśleć - wierzą ślepo i jeszcze dopominają się o
                szacunek względem siebie, podczas gdy sami często (wiele razy mi to się
                zdarzyło) z wyższością traktują każdego kto śmie nie podzielać ich wiary. Jeśli
                ktoś chce wierzyć - jego sprawa. Ale jeśli ten sam ktoś sądzi że poprzez
                dreptanie do kościoła jest ode mnie lepszy i ma prawo moralizować - to już mnie
                rozbraja swoją głupotą. Mam zabawne przejścia z katolikami, ale jeszcze raz -
                to temat na całkiem osobny wątek.
                • qw994 Re: Slub-dylemat 22.12.06, 08:23
                  Ja mam kolegę, który jest naprawdę żarliwie wierzący, a nigdy nie dochodziło
                  między nami do żadnych dyskusji na temat wiary. Ja mam swoje poglądy, on swoje,
                  i szanujemy się nawzajem. Nikt nikogo nie próbuje przekonać do swoich racji, bo
                  to bezsensowne.
                  Prawdziwych katolików, to znaczy takich, któzy rzeczywiście starają się żyć
                  według zasad Kościoła, to bardzo szanuję. Oczywiście, jeśli oni szanują mnie. I
                  naprawdę są tacy ludzie, wierz mi.
                  • wzr1 Re: Slub-dylemat 22.12.06, 17:03
                    Raz chłopie piszesz że gardzisz drugi że szanujesz. Chłopie zdecyduj się na
                    coś. Chba że twój narcyzm jest już na takim poziomie że przyjmujesz tylko
                    pozytywne uwagi na swój temat, to by wszystko tłumaczyło
                    • karmapa5 Re: Slub-dylemat 22.12.06, 17:15
                      wzr1, bełkoczesz. Mój narcyzm??? Przeczytałem że uznajesz ateistów za głupich,
                      odpowiedziałem że wychodzi z ciebie cała katolicka miłość do bliźniego. A po
                      twoim drugim poście widzę że masz również problemy z rozumieniem teksty
                      pisanego. Idź do kościoła, tam wiszą obrazy dla takich prymitywów jak ty, żeby
                      nie musieli oczu literkami męczyć.
                      • izabellaz1 Re: Slub-dylemat 22.12.06, 18:01
                        A propos mojej wypowiedzi powyżej. Wiesz, że to właśnie głupotą jest
                        generalizowanie? Mam znajomych ateistów. Nie wymagałam nigdy od nikogo aby
                        wyznawał jakąkolwiek wiarę. Mam szacunek do wszystkich religii oraz dla ludzi,
                        którzy odnajdują drogę i dążą do doskonalenia siebie w inny sposób.
                        Przykro mi, że mną gardzisz. Ot i tyle bo ja nie gardzę żadną istotą a już na
                        pewno nie innym człowiekiem.
                        • karmapa5 Re: Slub-dylemat 22.12.06, 18:05
                          Iza, a odpowiedz mi proszę na jedno pytanie. Dlaczego nie zwróciłaś uwagi wzr1,
                          gdy napisał(a?) że ateiści są głupi? Dopiero kiedy zareagowałem, nagle poczułaś
                          się dotknięta. Widzisz, tak to właśnie jest. Gdy prymas Glemp mówi na krytyków
                          że są "szczekającymi kundelkami", to wszystko ok. ALe gdybym ja tu napisał że
                          Glemo szczeka, zaraz odezwałoby się wielu takich jak Ty urażonych.

                          Lubię Cię jako Izę, moją sąsiadkę notabene. Ale jeśli w rozmowie ze mną
                          zaczniesz podkreślać że jesteś katoliczką, nabiorę wstrętu. Poważnie.
                          • izabellaz1 Re: Slub-dylemat 22.12.06, 18:08
                            Nie podkreślam. Nie zwróciłam uwagi ponieważ odniosłam się tylko do Twojej
                            wypowiedzi bo innych nie czytałam.
                            Jeszcze raz powtarzam - nikim nie gardzę. A stwierdzenie, że ktokolwiek jest
                            głupi bo wyznaje taką czy inną wiarę czy w ogóle żadnej nie wyznaje jest bardzo
                            infantylne i nie w moim stylu.
                            • karmapa5 Re: Slub-dylemat 22.12.06, 18:13
                              Przykro mi, ja gardzę ludźmi małymi. Nie w znaczeniu wzrostu, ale małymi
                              duchem - bez własnego "ja", ślepo podążającymi za jakąś ideologią, tu akurat
                              katolicką. Nie czuj się obrażona, proszę, bo wiem że jesteś człowiekiem z
                              którym można kulturalnie dyskutować. Mam jednak pecha do wierzących, którzy jak
                              wzr1, już na dzień dobry chcą się poczuć lepsi. I zawsze zareaguję na podobne
                              wpisy, bo inaczej katolicy będą przekonani o swojej wyjątkowości.
    • lewania Re: Slub-dylemat 21.12.06, 10:38
      Co masz robic?
      Porozmawiaj z nim!!!

      Nie staraj sie znalezc odpowiedzi na forum pytajac nas. Porozmawiaj z
      narzeczonym!

      Po co bylo sie zareczac jak nie chcialas slubu?! dziwne... bardzo dzinwe...
    • jack79 Re: Slub-dylemat 21.12.06, 11:35

      > Problem polega na tym,ze jestesmy zareczeni od dokladnie roku.Tzn.zareczyny
      > wygladaly tak,ze dostalam piekny pierscionek,

      chyba Ci mama nie powiedziała więc ja ją zastąpie
      jeśli przyjmujesz zaręczyny to oznacza że zgadzasz się na ślub
      jeśli jednak po pewnym czasie zmieniasz zdanie to oznacza że powinnaś zerwać
      zaręczyny

      odrobina odwagi cywilnej, odpowiedzialności za swoje decyzje nie zaszkodzi
      • lykaena Re: Slub-dylemat 21.12.06, 14:47
        Mieszkamy w kraju ,gdzie mamy do wyboru kilka mozliwosci uregulowania naszej
        sytuacji ,a takze zycie bez regulowania.Nie jestesmy wierzacy,a wiec
        ofiarowanie pierscionka naprawde bylo dla mnie niejednoznaczne ze
        slubem,zwazywszy jeszcze ,ze pytanie brzmialo"Czy chcesz spedzic ze mna
        zycie??"a nie "Czy zostaniesz moja zona"
        Z poprzednia kobieta moj partner tak wlasnie zyl ,tzn bez
        regulowania ,absolutnie zadnego.
        Nie uwazam zatem ,zebym byla nieodpowiedzialana,bo zdania nie zmienilam i nadal
        chce z Nim zyc.
        Problem moj polegal na tym,ze on nagle zaczal mowic o slubie,a tu zapytalam co
        inni o tym sadza.
        Problem sie nie rozwiazal.Podejrzewam,ze w Swieta przy moich Rodzicach poprosi
        mnie tym razem o reke.I wtedy powiem,ze dobrze mi tak jak jest i nie chce nic
        zmieniac. Przykro mi bedzie,ale przeciez nie powime mu nagle
        dzisiaj,ze "wiem,ze kupiles mi kolejny pierscionek i domyslam sie co chcesz
        zrobic,wiec sie nie trudz,bo ja i tak nie chce"
        I naprawde nie wiem ,czy uprzedzic jakos te sytuacje ,czy czekac juz do tych
        nieszczesnych swiat.
        • jack79 Re: Slub-dylemat 21.12.06, 16:02
          >Rodzicach poprosi
          > mnie tym razem o reke

          nie rozumiesz, to już dawno się stało ,może to Ci przejaśni w głowie:

          "Zaręczyny - wyrażenie chęci bycia razem i w przyszłości małżeństwa składane
          zwykle przez mężczyznę - kobiecie. W kulturze zachodniej zwykle chęć ta
          potwierdzana jest wręczaniem pierścionka. Kobieta przyjmując pierścionek
          deklaruje przyjęcie zaręczyn, odrzucenie oznacza odmowę. Zaręczyny rozpoczynają
          okres narzeczeństwa, które trwa, aż do zawarcia ślubu."

          jak widzisz przyjmując pierścionek złożyłaś obietnice że wyjdziesz za niego

          pewnie nie chciałaś tego, no ale pierścionek był taki ładny, tak bardzo
          chciałaś go mieć, pokazać koleżankom... :)

          • lykaena Re: Slub-dylemat 21.12.06, 16:38
            Rozumiem,ze Ty przy tym byles?? W dupie mam jakies tam definicje.Przedstawilam
            tu konkretny problem.Nie kazdy zyje wedlug jakichs tam regul.
            Niepotrzebnie wogole napisalam o tym pierscionku .
            Problem polaga na tym,ze moj Chlop chce slubu ,a ja nie .Bo wedlug mnie juz ze
            soba zyjemy,tworzymy szczesliwy zwiazek i to wystarczy.
            Pierscionek dostalam,byl deklaracja checi bycia razem.Jakbym zamiast
            pierscionka dostala kwiatki albo czekolade ,to moja odpowiedz bylaby
            identyczna.Nic nie musze nikomu pokazywac,ani sie chwalic.
            Pierscionek nosze na palcu ,na ktorym mi wygodnie,a nie na "zareczynowym".
            • jack79 Re: Slub-dylemat 21.12.06, 18:59
              > Rozumiem,ze Ty przy tym byles??

              nie, ale jak zaręczynowy pierścionek to wszystko oczywiste - zaręczył się z
              myślą że się hajtniecie niedługo

              >W dupie mam jakies tam definicje

              no masz, włąsne zaręczyny też masz w dupie, a Twój chłopak akurat nie...i stąd
              panika :)

              > Niepotrzebnie wogole napisalam o tym pierscionku .

              załujesz ze nie naściemniałaś? no wtedy faktycznie poradziliby Ci wszyscy tak
              jak chcesz :)
              no chyba że jednak nie dostałaś pierścionka, dodałaś to od siebie żeby ładniej
              wyglądało a jeden się doczepił hehe

              > Problem polaga na tym,ze moj Chlop chce slubu ,a ja nie

              no to trzeba zerwać zaręczyny, przecież to proste
              wolisz okłamywać i zwodzić własnego chłopaka? to nieładnie hehe

              >Jakbym zamiast pierscionka dostala kwiatki albo czekolade ,to moja odpowiedz
              >bylaby identyczna.

              jakbyś dostała kwiatki lub czekoladę to by nie były zaręczyny i wtedy na jego
              gadki o ślubie mogłabyś powiedzieć, "nie było zaręczyn nawet a Ty już o ślubie
              mówisz?" - i miała byś spokój
              ale przyjełąś pierścionek zaręczynowy i nie ma lekko :)

              > Pierscionek nosze na palcu ,na ktorym mi wygodnie,a nie na "zareczynowym".

              no i co z tego? :)
              przyjełaś zaręczynowy więc nie ważne gdzie go nosisz
              no chyba że powiesz chłopakowi tak:
              "wiesz przyjełam pierścionek zaręczynowy, ale wiesz ja go od dawna nosze na
              innym palcu, już nie na zaręczynowym, o zobacz, widzisz?więc już nie jesteśmy
              zaręczeni, bo ja go mam na innym palcu, rozumiesz prawda? ......no jak nie
              rozumiesz ......no nie bądź głupi...... no głupi by zrozumiał a Ty nie
              rozumiesz?"
              hahahahah
              • lykaena Re: Slub-dylemat 21.12.06, 19:32
                jack79 napisał:

                > > Rozumiem,ze Ty przy tym byles??
                >
                > nie, ale jak zaręczynowy pierścionek to wszystko oczywiste - zaręczył się z
                > myślą że się hajtniecie niedługo
                >
                NIE nie jest to oczywiste.Ok moj blad,zle sie wyrazilam.Po prostu niepotrzebnie
                nazwalam to zareczynami.Moj partner wychowal sie w srodowisku,ktore na rowni
                traktuje zwiazki malzenskie i inne.Wiele jego znajomych zyje bez slubu ,czesto
                po kilkanascie juz lat i tez wygladalo u ich to podobnie jak u nas,ze kobieta
                dostawala pierscionek.
                Rozmawialismy kilkakrotnie o slubie i stwierdzilismy,ze nie jest to nam
                potrzebne i juz.
                Dlatego boje sie co mu nagle strzelilo do glowy.Zastanawiam sie czy ma to tez
                zwiazek z moim wyskokiem i dopytywaniem o malzenstwo "po pijaku".
                Poza tym Ty wogole nie radzisz ,nie odpowiadasz na pytanie ,tylko probujesz
                mnie przekonac, ze"czarne jest czarne itd...."
                Ale trudno,widac jakas kobieta zerwala z Toba zareczyny,albo cos podobnego i
                przewrazliwiony jestes.
                • jack79 Re: Slub-dylemat 21.12.06, 19:42
                  > Ale trudno,widac jakas kobieta zerwala z Toba zareczyny,albo cos podobnego i
                  > przewrazliwiony jestes.

                  nie, to nie tak, nigdy się nie zaręczyłem, przysięga w stylu "nie zostawię aż
                  do śmierci..." mnie przeraża, przywiązuje dużą wagę do tego co mówię, nie
                  rzucam słów na wiatr, jak coś powiem to zawsze dotrzymuję słowa, nie chciałbym
                  aby to się zmieniło, ale nieważne

                  - chłopak albo dostał przypływu uczuć
                  - albo pomyślał że lepszej nie znajdzie - może to być związane ze spadkiem jego
                  samooceny
                  - albo wydaje się że możesz mu się wymknąć
                  - albo koledzy mu powiedzieli ze świetna laska jesteś

                  to najczęstsze przyczyny namawiania kobiety do ślubu :)
                  • lykaena Re: Slub-dylemat 21.12.06, 19:48
                    Mieszkamy razem od pol roku ,kupilismy razem dom, zyjemy jak malzenstwo, uczuc
                    nie brakuje.Sama nie wiem co mam myslec.
                    Mnie tez taka przysiega przeraza,jestem takim troche "niebieskim
                    ptakiem" ,czesto podrozuje itd.Boje sie,ze po slubie mogloby sie to
                    zmienic,tzn.ze slub dalby mu prawo do wymagania ode mnie pewnych rzeczy,a ja
                    czasem sie dusze i wtedy "uciekam"
                    • jack79 Re: Slub-dylemat 21.12.06, 19:52
                      lykaena napisała:

                      > Mieszkamy razem od pol roku ,a ja
                      > czasem sie dusze i wtedy "uciekam"

                      to się podobno nazywa związek "przechodzony"
                      jak już okulary różowe opadną, nie ma tego szaleństwa które było kiedyś i
                      zaczyna się wydawać że to może nie to że to bardziej przyjaźń niż miłość

                      a zauroczenie to wogóle kiedyś było, czy tak po prostu bo był miły i przystojny
                      trochę :)
                      • lykaena Re: Slub-dylemat 21.12.06, 19:58
                        Jestem w nim zakochana nadal.A ja dusze sie,ale nie w zwiazku,tylko tak ogolnie
                        w miescie ,w jednym miejscu.Gdyby mogl jezdzic ze mna to by jezdzil,nie o to
                        chodzi,ze chce uciec od niego.Tylko mam swoje miejsca,jakies tam sprawy.A On to
                        pracoholik,inzynier,pochloniety swoja praca.
                        Jest przystojnym mezczyzna,ale jest tez madrym,silnym mezczyzna,ktory daje mi
                        oparcie,uczy troche zycia,ktorego jeszcze nie znam,temperuje nieraz moj
                        charakter.
                        Kiedys zostanie moim mezem,ale gdy bede gotowa do tej odpowiedzialnosci.
                        • skorpionica11 Re: Slub-dylemat 21.12.06, 20:09
                          Poprostu powiedz mu ze nie jestes gotowa na taki krok jak ślub.
                          Z twojego postu tak wynika,hmm to po co byly a raczej po co przyjełas
                          pierscionek zareczynowy.
                          • jack79 Re: Slub-dylemat 21.12.06, 20:35
                            > Poprostu powiedz mu ze nie jestes gotowa na taki krok jak ślub.

                            jest jeszcze jeden sposób, niby śmieszny ale działa, o ile jest tak jak myślę i
                            to on częściej chce razem czas spędzać niż ona
                            niech zrobi tak:
                            spędzaj jak najwięcej czasu z nim, przytulaj się, łaź za nim wszędzie, całuj,
                            mów do niego, opowiadaj, mów ciągle, osacz go, zamęcz, nie ma faceta który po
                            tygodniu nie zacznie wymiotować :)
                            to działa.... heh
                            a wtedy, moze się zastanowi czy warto brać ślub,pomyśli że może jeszcze
                            poczekać trzeba :)

                            jeśli go będziesz unikać, zbywać jego rozmowy o ślubie, on wtedy jeszcze
                            bardziej będzie nalegał na związanie się na poważnie, bo będzie czuł że
                            mu "umykasz"
                            pozdrawiam
                            • lykaena Re: Slub-dylemat 21.12.06, 21:18
                              Po pierwsze - ja bym tego nie wytrzymala.
                              Po drugie- On by mnie wtedy zostawil,a nie tego chce.
        • monismis Re: Slub-dylemat 22.12.06, 09:00
          Rany, dziewczyno nie czekaj do swiat, pogadaj z nim, wyjasnij, i sie uspokoisz.
          a tak, niepotrzebnie sie nakrecasz. Jesli Wam tak ze soba dobrze, to na pewno
          sie zrozumiecie. Ale narazajac go na odmowe przy innych osobach (o ile jeszcze
          raz sie ooswiadczy, bo podzielam zdanie tych co twierdza tu na forum, ze
          zareczyny juz sie odbyly), stawiasz go w bardzo trudnej i niezrecznej sytuacji.
          Postw sie w jego sytuacji i zobacz.
          Powodzenia
    • qw994 Re: Slub-dylemat 21.12.06, 20:43
      Skoro chcesz z nim być do końca życia, to dlaczego tak się wzbraniasz przed tym
      ślubem? Bo chcesz być wolna, jak piszesz? I tak nie jesteś.

      I nie mów, proszę, że skoro obydwoje jesteście niewierzący, to przyjęcie
      pierścionka oznacza co innego, niż przyjęcie propozycji ślubu. Facet ci się
      oświadczył, ty, nie wiadomo dlaczego, przyjęłaś oświadczyny. Tak właśnie
      zrobiłaś, a więc nie wykręcaj kota ogonem, że to miało znaczyć niby co innego.
      • lykaena Re: Slub-dylemat 21.12.06, 21:17
        Znaczylo co innego.On wogole nie uznaje slubow.Tzn.nie uznawal;)
        Nie wiem co mu teraz odbilo.
        Z ta wolnoscia chodzi mi o wyjazdy,zycie swoim zyciem.Boje sie,ze po slubie on
        bedzie moggl mi powiedziac cos w stylu"jestes moja zona,nie mozesz tak sobie
        wyjezdzac ze znajomymi,nie mozesz mnie zostawiac co jakis czas itp.Normalnie
        nie wyobrazam sobie Go mowiacego cos takiego,ale po slubie boje sie.
        I ja sie nie wzbraniam,po prostu spadlo to na mnie jak grom z jasnego nieba,bo
        znalam jego poglady i slub nie przychodzil mi do glowy,myslalam ze jemu tez.


        > "I nie mów, proszę, że skoro obydwoje jesteście niewierzący, to przyjęcie
        > pierścionka oznacza co innego, niż przyjęcie propozycji ślubu."

        No wlasnie,gdybysmy byli wierzacy to tak bym to odczytala,a gdy pierscionek
        dostalam z wyznaniem milosci,propozycja mieszkania,wspolnego zycia to nie jest
        rownoznaczne ze slubem!
        • qw994 Re: Slub-dylemat 21.12.06, 21:26
          Boje sie,ze po slubie on
          > bedzie moggl mi powiedziac cos w stylu"jestes moja zona,nie mozesz tak sobie
          > wyjezdzac ze znajomymi,nie mozesz mnie zostawiac co jakis czas itp.Normalnie
          > nie wyobrazam sobie Go mowiacego cos takiego,ale po slubie boje sie.

          Eeee... Wątpię w to. Symptomy takich zachowań na pewno widziałabyś już teraz.
          Pewnych zachowań nie da się ukryć.
        • 83kimi Re: Slub-dylemat 22.12.06, 10:41
          Ależ przecież małzeństwo to nie niewolnictwo, a związek partnerski, gdzie każdy
          jest sobą i ma swoje życie. I nikt nie może Ci zabronić wyjazdu ze znajomymi.
          Moja mama każde ferie spędza bez mojego taty, bo on nie jeżdzi na nartach,
          małżeństwem są od 30 lat. :-) Jeżeli jesteś ateistką, weź ślub cywilny.
        • kachaa17 Re: Slub-dylemat 22.12.06, 12:46
          co miłość ma do bycia wierzącym. Przeciez są jeszcze sluby cywilne i wtedy tez
          sieodbywaja zaręczyny. Zaręczyny i dawanie pierścionka zaręczynowego jest takim
          wstępem do slubu. To jest proszenie o rękę czyli propozycja zamążpójscia własnie.
        • ewik_75 Re: Slub-dylemat 22.12.06, 15:58
          > Z ta wolnoscia chodzi mi o wyjazdy,zycie swoim zyciem.Boje sie,ze po slubie
          > on bedzie moggl mi powiedziac cos w stylu"jestes moja zona,nie mozesz tak
          sobie wyjezdzac ze znajomymi,nie mozesz mnie zostawiac co jakis czas itp.

          Wiesz, nie widzę powodu, dla którego cokolwiek miałoby się zmienić po ślubie w
          Waszych relacjach.
          Wydaje mi się, że Twoje obawy są bezpodstawne. W moim związku nic takiego po
          ślubie nie miało miejsca,
          no ale o to musisz już spytać swojego partnera.
          Zwyczajnie się upewnij!

          I przestań się bać! Małżeństwo naparwdę nie musi wiele zmieniać w dobrych
          związkach.
          I nie mów mu tego przy jego rodzicach, to na pewno nie poprawi Waszych
          stosunków.
          Zastanów się, jakbyś się czuła na jego miejscu….
    • mar.was Re: Slub-dylemat 21.12.06, 23:43
      To ty chciałaś całe życie spędzić ze swoim chłopakiem bez ślubu wiedząc jaki on
      ma do tego stosunek? Bo nie rozumiem, ile można ciągnąć wieczną kocią łapę - co
      innego gdy oboje decydujecie się od razu że ślubu nie będzie i tak wam odpowiada.
      Poza tym nie musicie brać ślubu kościelnego, wystarczy przecież cywilny - a
      ateizm nie stoi w opozycji do ślubów cywilnych.
      Dając Tobie rok temu pierścionek zaręczynowy musiałaś być świadoma że nie jest
      to zabawa tylko pewna obietnica sformalizowania związku więc nie dziw się że
      dochodzi do pewnych decyzji. Spróbujcie porozmawiać i spokojnie to przemyśleć.
      pzdr
      ---
      I umieć nie spaść, kiedy piersi pęd rozpiera
      A spadłszy, szepnąć jeszcze — equus polonus sum!
      • lykaena Re: Slub-dylemat 22.12.06, 17:37
        Mozna owa kocia lape ciagnac i z 50 lat,tak jak malzenstwo.Takie bylo moje
        przekonanie.Takie mam poglady i takie mial moj chlop.
        Teraz nie zaczne tak z glupia frant tej rozmowy,bo niby nie wiem,ze on
        chce "to"zrobic w Swieta.Zreszta nie jestem na 100 procent pewna.Dobrze Go po
        prostu znam i On nie potrafi ukrywac czegos,zawsze sie wyda wygada,wiec
        mysle,ze o to chodzi.
        Nie powiem mu dzis"wiesz widzialam Cie jak kupowales pierscionek,wiem co chcesz
        zrobic w swieta,wiec lepiej tego nie rob,bo ja chce zyc bez slubu,nie obchodzi
        mnie ze zmieniles zdanie i swoje poglady"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja