lykaena
20.12.06, 19:31
Mam problem.Moj partner juz dwa razy w ciagu ostatnich 2 miesiecy zaczynal
rozmowe o slubie,a ja Go zbywalam.Mamy porozmawiac dzisiaj.
Problem polega na tym,ze jestesmy zareczeni od dokladnie roku.Tzn.zareczyny
wygladaly tak,ze dostalam piekny pierscionek,a moj partner zapytal mnie ,a
wlasciwie oswiadczyl,ze "Chce z Toba zyc.Nikt nigdy nie dal mi tyle szczescia
i wsparcia.Jestes cudowna ,madra kobieta.Kocham Cie..."
Oczywiscie zgodzilam sie .W planach bylo zamieszkanie razem.Ale o samym
slubie jako takim mowy nie bylo.
Szczegolnie ,ze oboje jestesmy ateistami,a wiec ten powod dazenia do
malzenstwa odpada.
A tu nagle On zaczyna mowic o slubie.A ja nie chce.Dobrze mi tak jak
jest.Boje sie,ze bycie zona nalozy na mnie jakies szczegolne zobowiazania,a
ja chce sie czuc wolna,chociaz bardzo Go kocham i chce z Nim byc.
Zaraz wroci z pracy,a ja sie gryze,juz chce wymyslec jakis problem,albo
zajecie,zeby zapomnial o rozmowie.Tylko co to da??
Co ja mam zrobic?