keyser_sose
23.12.06, 02:45
Cnota, czyli jakby to Wam delikatnie wytłumaczyć
Przed chwilą trafiłem na wyznania nastoletniej kobiety, która skarży się, że
jej mama ma staroświeckie poglądy.
Jaki pogląd ta niewiasta uważa za staroświecki? Ano taki, że seks to poślubie...
Ona ze swoim chłopakiem, co to go zna już hohohoho trzy miesiące, to takie
rzeczy w łóżku robi, że gdyby się mama dowiedziała, to by ją zabiła....
Jak kto ciekaw całości wyznań to proszę
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=54279642
Pomyślałem sobie, że przyda się Wam młode kobiety trochę wiedzy o męskim
sposobie widzenia tych rzeczy. Może coś do niektórych dotrze.
Dla większości z Was seks jest przeżyciem wielopłaszczyznowym. Żeby był
satysfakcjonujący potrzebujecie ciepła, szacunku, bezpieczeństwa...
Potrzebujecie wejść z mężczyzną w bliską relację. Dla Was najważniejsze jest
to z kim idziecie do łóżka. I myslicie - idąc do łóżka z fajnym chłopakiem
którego znacie już trzy miesiące - że traktuje Was podobnie...
To nieprawda. To jest wielka bzdura.
Dla nas podniecenie jest sprawą czysto mechaniczną, zmysłową. Podniecamy się
(w różnym stopniu) wiele razy dziennie. Wystarczy nam machnąć jakąś
fotografią, pokazać roznegliżowaną panienkę z którą n i g d y nie
umówilibyśmy się na kawę... czasem wystarczy wspomnienie pani od geografii z
podstawówki, albo... ciut przyciasne slipy.
U nas osiągnięcie napięcia seksualnego jest bardzo łatwe. I rozładowanie też.
Znacie to obrzydliwe powiedzenie: "potwór nie potwór byle miał otwór"? Na
Waszym miejscu n i g d y już bym się z tego nie śmiał. My tak możemy. Możemy
rozładować napięcie seksualne z u p e ł n i e niezależnie od uczucia.
Pamiętam taką reklamę sprite'a: impreza. Nastolatek - narrator - mówi: "Kiedy
jestem głodny – jem, kiedy jestem śpiący śpię kiedy mam ochotę... umawiam się
z dziwczyną"
Oto jak działamy. Tacy jesteśmy. Możecie nas za to nienawidzieć, może nami
gardzić, ale to nic nie zmieni. Im szybciej przyjmiecie to do wiadomości tym
lepiej.
A co z miłością? Z uczuciem? Czy sytuacja jest beznadziejna?
Nie, nie do końca. Bo chociaż tacy jak opisałem powyżej jesteśmy z natury, to
nie jest to obraz pełny. Jest nadzieja, ponieważ my
lubimy wyzwania
Lubimy trudności, wszystko co zdobyte z trudem cenimy bardziej niż podarowane
(podręczniki psychologii społecznej w garść i czytać – może dotrze). Dlatego
włazimy na czubki gór, dlatego ścigamy się na wyścigach, dlatego gramy w
karty, dlatego siedzimy do póżna w nocy w pracy...
To jest jeden z elementów który możecie wykorzystać żeby n a u c z y ć nas
miłości. To co dla was naturalne dla nas jest zupełnie obcym doświadczeniem.
Dajcie nam tego posmakować - zmuście do wysiłku, do starań. Nie pozwólcie
byśmy zaspokajali nasze potrzeby zanim za instynktem nie podąży wola. Wy od
nas możecie nauczyc się działania zorientowanego na cel. My od Was na przeżywanie.
Rozumiecie? W dzisiejszych czasach z całej teorii Freuda o nierozładowanym
popędzie zostało tylko wyparcie i tłumienie...
Hahahaha cnota, hahahaha czystość, hahahaha...
A przecież jest jeszcze s u b l i m a c j a . Niewyładowany popęd można
wysublimować w coś czego istnienie powoli przestajecie wierzyć. W Prawdziwą
Miłość.
Pamietacie bajki o rycerzu, który wyruszał na pełną niebezpieczeństw wyprawę
aby zdobyć królewnę? Uahahahahahahaha jakie śmieszne, prawda? Dawno już
wyrosłyscie z takich opowieści dla grzecznych dziewczynek...
Otóż to nie jest żadna bajka - to jest rzeczywistość. I to rzeczywistość
realizowana przez pokolenia. Serio piszę.
Pokolenia mężczyzn wyruszały na wielką niebezpieczną wyprawę, obiecując, że
wcześniej zginą niż wyrzekną się misji. Pokolenia kobiet obiecywały, że będą
wierne i połączą się z mężczyzną który dla nich zaparł się samego siebie...
W bajce ręka królewny jest nagrodą za przebyta misję. W rzeczywistości jest
nagrodą za uroczystą obietnicę wyruszenia w taką wyprawę. Uroczystą obietnicę
czyli ślub. I niebezpieczną wyprawę czyli wspólne życie.
O tym są te bajki, które wyrzuciliśmy do śmietnika razem z cnotą, czystoścą,
wiernością i... naszym wspólnym szczęściem.
Dla ukochanych kobiet którym obiecaliśmy poświęcić życie jesteśmy gotowi
dokonywać cudów! Pomyślcie ile zaangażowania, energii, emocjii wkładamy nasze
hobby. Wy możecie byc tysiąc razy bardziej istotne. Tylko musicie nam w tym pomóc.
Jeśli jednak nie będziecie chciały nam w tym pomóc to, się nie dziwicie, że
siedzimy godzinami przed komputerem zamiast z Wami... Cóż, gry komputerowe są
trudne...
KS
Ps
A na koniec coś jeszcze do przemyślenia. Autor jest poetą i generalnie ma
opinię łamacza serc niewieścich... Możecie mu zaufać...
czerski.blog.pl/archiwum/index.php?nid=1788327