easier_to_fly
24.12.06, 11:25
wczoraj poszłam do spowiedzi, ale po namyśle wyszłam z Kościoła. biorę
tabletki i uprawiam seks. nie uważam tego i wiem, że nigdy nie będę uważać za
'grzech', ale mając świadomość, że ten Kościół widzi mnie w tym świetle jako
grzesznicę stwierdziłam, że nieszczera spowiedź albo oszukiwanie samej siebie
nie ma sensu. Nie mam z tego powodu jakiegoś doła, nie jestem nadgorliwą
katoliczką, ale wkurza mnie to niemiłosiernie, że jako członikini tego
Kościoła podlegam takim chorym ograniczeniom. a jakie jest wasze zdanie? jak
łączycie wiarę z tym aspektem waszego życia, jakim jest seks?