Byc kobieta

09.01.07, 19:20
Co to wlasciwie znaczy. Kobieta sama nia sie staje czy mezczyzna z niej
robi kobiete. Jak to wlasciwie jest.
    • nefretete85 Re: Byc kobieta 09.01.07, 19:28
      Stajemy się kobietami przy mężczyznach, ale to nie oni czynią z nas kobiety. Aż
      takiej mocy to oni nie mają ;p
      Pozdrawiam;)
      • wielo-kropek Re: Byc kobieta 09.01.07, 19:32
        A moze jednak maja, znaczy sie wiecej niz myslisz.
      • kobieta_w_sieci Re: Byc kobieta 09.01.07, 19:35
        Kobietą czuję się i jestem cały czas. Bez mężczyzn.
        Ale fakt, że miłość i adoracja ukochanego przeze mnie mężczyzny czyni, że czuję
        się jeszcze bardziej kobieca:)Trudno to określić.
        Czasami fajnie pozwolić poadorować się mężczyznom:)
        • bonammi Re: Byc kobieta 09.01.07, 21:00
          Zgadzam się! Kobietą jest się cały czas! A przy ukochanym jeszcze bardziej
          czujemy się kobieco!
    • kaktusik0 Re: Byc kobieta 09.01.07, 19:34
      to chyba zależy od konkretnej osoby i jej psychiki. Jeśli ktoś ma mocną osobowość, pewność siebie itp to mężczyzna tego nie zmieni, zaś osoba z kompleksami potrzebuje kogoś żeby w pełni 'odkryć siebie'.
      • wielo-kropek Re: Byc kobieta 09.01.07, 19:37
        A mnie sie wydaje ze to wlasnie mezczyzna odkrywa kobiecosc kobiety. Ona
        sama nie jest w stanie jej odkryc.
        • simply_z Re: Byc kobieta 09.01.07, 19:41
          nie ,w ogóle bialoglowy to dzieci we mgle, nawet nie wiedzą jakiej są plci
          dopoki sie z kims nie prześpia albo robotnik nie zagwizda za nimi na ulicy bo
          to oznacza ,ze podziwai ich urode czyli kobiecosc tez ...
          a mężczyzni sa mescy juz z natury koniec i wielokropka
        • nefretete85 Re: Byc kobieta 09.01.07, 19:41
          A mnie się wydaje, że mężczyzna pomaga odkryć tę kobiecość, tylko tyle i aż tyle.
        • justysialek Re: Byc kobieta 09.01.07, 19:43
          wielo-kropek napisał:

          > A mnie sie wydaje ze to wlasnie mezczyzna odkrywa kobiecosc kobiety. Ona
          > sama nie jest w stanie jej odkryc.

          Brednie. Tylko facet może tak myśleć i to jeszcze taki z przerośniętym ego!!!
          Mężczyzna też odkrywa kobiecość swej partnerki ale dla samego siebie. I
          zapewniam cię, że zdecydowana większość kobiet odkrywa się i swoją kobiecość
          bez pomocy facetów. jeśli juz to raczej z pomoca koleżanek i mamy!

          • wielo-kropek Re: Byc kobieta 09.01.07, 19:51
            justysialek napisała:



            > Mężczyzna też odkrywa kobiecość swej partnerki ale dla samego siebie. I
            > zapewniam cię, że zdecydowana większość kobiet odkrywa się i swoją kobiecość
            > bez pomocy facetów. jeśli juz to raczej z pomoca koleżanek i mamy!
            A ja ciagle uwazalem ze to kobieta odkrywa sie dla mnie sama. Widzisz,
            mylilem sie i to grubo. Ciagle nie moge pojac jak to kobieta moze odkrywac
            swoja kobiecosc bez pomocy facetow. Oczywiscie mozna sobie w myslach marzyc
            jaka to sie nie jest kobieta -zludnie byc moze. Skoro kolezanki i mama wciaz
            odkrywaja w tobie kobiecosc, to odwaze sie napisac ze jestes jeszcze
            dziewczynka.
            • simply_z Re: Byc kobieta 09.01.07, 20:01
              . Ciagle nie moge pojac jak to kobieta moze odkrywac
              > swoja kobiecosc bez pomocy facetow
              ale czego nie mozesz pojąc? a ty czujesz sie meski bez kobiety czy tylko pod
              jej wplywem? bo towj tok rozumowania ejst nie dosc ,ze dziwaczny to jeszcze jak
              z zamierzchlej epoki
              • wielo-kropek Re: Byc kobieta 09.01.07, 20:10
                simply_z napisała:

                bo towj tok rozumowania ejst nie dosc ,ze dziwaczny to jeszcze jak
                >
                > z zamierzchlej epoki
                Epoki tu nie maja nic do rzeczy. Te sprawy dotyczyly tych zamierzchlych jak
                i tych obecnych taksamo. Bez kobiety ja nie moge czuc sie meski. A przy
                niej mocno.
            • justysialek Re: Byc kobieta 09.01.07, 20:08
              Ja nie wiem, jak ty rozumiesz "kobiecość". Z tego co piszesz, mniemam, że
              chodzi ci o seksualność, wzdychanie i omdlewanie w odpowiednich momentach.

              Ja to sobie troche inaczej wyobrażam. Dla mnie kobiecość to: mądrość życiowa,
              wrażliwość, optymizm, tolerancja, opiekuńczość, ale przede wszystkim ogromne
              pokłady siły, które pozwalaja nam poradzić sobie ze wszystkim i pomimo
              przeciwności nadal posiadac umiejętność "kochania" i jeszcze wiele innych
              rzeczy. I tego nauczyła mnie moja mama i to dawno temu - nie zaden facet!!!
              • wielo-kropek Re: Byc kobieta 09.01.07, 20:19
                justysialek napisała:


                Dla mnie kobiecość to: mądrość życiowa,
                > wrażliwość, optymizm, tolerancja, opiekuńczość, ale przede wszystkim ogromne
                > pokłady siły, które pozwalaja nam poradzić sobie ze wszystkim i pomimo
                > przeciwności nadal posiadac umiejętność "kochania" i jeszcze wiele innych
                > rzeczy. I tego nauczyła mnie moja mama i to dawno temu - nie zaden facet!!!
                Tez podobnie bym to opisal.Mowiac o kobiecosci mam na mysli glownie
                wlasciwe, czyli harmonijne zespolenie kobiecego ciala z jej pragnieniami, z
                jej wnetrzna potrzeba. No dobra, wiem ze mama tez ma swoj wplyw na
                dziewczynke (w koncu to z niej kobieta sie staje) i tu przyznaje ci czesc
                racji bo nie moge w calosci. Mama to tak jakby nauczyciel w szkole. Jednak
                uwazam ze to mezczyzna przy boku jest tu "miejscem pracy", czyli miejscem
                sprawdzianu kobiecej kobiecosci (podobnie jak wyuczony zawod np. lekarza sie
                sprawdza ze swoimi pacjentami). Inaczej bez pacjentow taki lekarz wlasciwie
                nim nawet nie jest. Podobnie jak kobieta bez mezczyzny nie jest kobieta w
                pelni swojej kobiecosci. Ja tak uwazam.
                • justysialek Re: Byc kobieta 09.01.07, 21:35
                  Mowiac o kobiecosci mam na mysli glownie
                  > wlasciwe, czyli harmonijne zespolenie kobiecego ciala z jej pragnieniami, z
                  > jej wnetrzna potrzeba. No dobra, wiem ze mama tez ma swoj wplyw na
                  > dziewczynke (w koncu to z niej kobieta sie staje) i tu przyznaje ci czesc
                  > racji bo nie moge w calosci. Mama to tak jakby nauczyciel w szkole. Jednak
                  > uwazam ze to mezczyzna przy boku jest tu "miejscem pracy", czyli miejscem
                  > sprawdzianu kobiecej kobiecosci (podobnie jak wyuczony zawod np. lekarza sie
                  > sprawdza ze swoimi pacjentami). Inaczej bez pacjentow taki lekarz wlasciwie
                  > nim nawet nie jest. Podobnie jak kobieta bez mezczyzny nie jest kobieta w
                  > pelni swojej kobiecosci. Ja tak uwazam.

                  Mozna byc kobiecą, nie "praktytkując" na mężczyźnie/ zmężczyzną. można np
                  pracowac z dziecmi, lub je wychowywać (samotnie), albo opiekowac sie
                  zwierzetami. Mozna odkryz swą kobiecą siłe poprzez pomoc innym kobietom, pracę
                  społeczną i ogolnie spęlnianie sie np w sztuce - do czego nie jest potrzebny
                  facet!
                  Serio - masz za duże mniemanie o sobie!
                  • wielo-kropek Re: Byc kobieta 09.01.07, 23:23
                    justysialek napisała:




                    > Mozna byc kobiecą, nie "praktytkując" na mężczyźnie/ zmężczyzną. można np
                    > pracowac z dziecmi, lub je wychowywać (samotnie), albo opiekowac sie
                    > zwierzetami. Mozna odkryz swą kobiecą siłe poprzez pomoc innym kobietom,
                    pracę
                    > społeczną i ogolnie spęlnianie sie np w sztuce - do czego nie jest potrzebny
                    > facet!
                    > Serio - masz za duże mniemanie o sobie!
                    Moze jeszcze lepiej. Wystarczy sie urodzic dziewczynka, dorosnac do
                    dojrzalych latek i z pewnoscia mozna mowic ze sie jest kobieta. Nie rozumiesz
                    mnie wcale. Ja tu mowie nie o biologicznym stanie lecz o zupelnie czyms
                    innym, o kobiecosci kobiety. To co ty napisalas zgadzam sie z toba w
                    zupelnosci ale to nie ujawnia kobiecosci kobiety choc nie znaczy tez ze ja
                    ukrywa czy jej nie uzewnetrznia. Twoj opis mozna podlozyc praktycznie pod
                    kazda kobiete. Ty mowisz o kobiecej sile i spelnianiu sie w wielu dziedzinach
                    zycia. Zgoda, ale ja nazywam to poprostu spelnianiem sie jako czlowieka
                    (kobiety czlowieka w tym przypadku). Ja jako mezczyzna tez moge z pewnoscia
                    robic prawie te wszystkie rzeczy ktore ty wyszczegolnilas ale jak sama wiesz
                    kobiecosci we mnie nie ma (na moje szczescie -to tak po cichu powiedziane).
        • kaktusik0 Re: Byc kobieta 09.01.07, 19:45
          nie jestem pewna jaki jest początek odkrywania kobiecości. jestem jednak przekonana że są kobiety, które bez mężczyzn pozostają w pełni (a może nawet bardziej) kobiece, oraz takie które tylko przy (odpowiednim) mężczyźnie potrafią uzewnętrznić swoją kobiecość.
          • nefretete85 Re: Byc kobieta 09.01.07, 19:49
            > są kobiety, które bez mężczyzn pozostają w pełni (a może nawet bardziej) kobiece.

            Stają się bardziej zmysłowe i bardziej świadome swej kobiecości, a przynajmniej
            przy facecie te cechy bardziej eksponują. I tyle ;-)
        • kobieta_w_sieci Re: Byc kobieta 09.01.07, 19:46
          Jedne kobiety po prostu są bardziej kobiece, a inne mniej. Niektóre nawet w ogóle.
          Jedne mają to coś, a inne nie.
          Jak mężczyzna odkrywa ich kobiecość?
          Oczywiście dla jednego mężczyzny jedna kobieta będzie bardziej kobieca, a inna
          nie. To jest kwestia gustu i potrzeb.
          Chciałbyś, aby to niby przez Twoje działania, kobieta stawała się kobieca?
          Oczywiście mężczyżni są wrażliwi na pewną słabość(bezradność)kobiet. Oni wtedy
          czują się męscy mogąc służyć kobiecie, a kobieta adorowana przez mężczyznę
          bardziej kobieca:)



          • kaktusik0 Re: Byc kobieta 09.01.07, 19:53
            > Oczywiście mężczyżni są wrażliwi na pewną słabość(bezradność)kobiet. Oni wtedy
            > czują się męscy mogąc służyć kobiecie

            nie zgadzam się z tym zdaniem. Mam wrażenie że prawie każdy facet chciałby mieć 'silną' kobietę. Silną - w znaczeniu: zaradną, stąpającą 4 'łapami' po ziemi, taką która wie czego chce i potrafi to osiągnąć. Tylko że niektórzy boją się że takiej kobiecie nie zaimponują, nie dorównają.
            • wielo-kropek Re: Byc kobieta 09.01.07, 20:04
              kaktusik0 napisała:


              Mam wrażenie że prawie każdy facet chciałby mieć
              > 'silną' kobietę. Silną - w znaczeniu: zaradną, stąpającą 4 'łapami' po
              ziemi,
              > taką która wie czego chce i potrafi to osiągnąć. Tylko że niektórzy boją się
              że
              > takiej kobiecie nie zaimponują, nie
              dorównają.
              Dlaczego myslisz ze facet moze sie bac kobiety. Takich rzeczy nie
              ma.Facet ktory boi sie kobiety poprostu nie jest facetem. Masz racje,
              zdarza sie tez tak jak napisalas, ze czasem facet nie dorownuje kobiecie i
              on o tym doskonale wie. Dosc czesto taki facet poprostu nie chce z taka
              kobieta sie wiazac gdyz uwaza ze ona przy nim bedzie sie czula niedobrze, ze
              jej niezadowoli, nie uszczesliwi. Taki poprostu potrafi sam zniknac, ale nie z
              racji bojazni jak ty to myslisz.
              • kaktusik0 Re: Byc kobieta 09.01.07, 20:13
                >Dosc czesto taki facet poprostu nie chce z taka
                > kobieta sie wiazac gdyz uwaza ze ona przy nim bedzie sie czula niedobrze, ze
                > jej niezadowoli, nie uszczesliwi.
                > (...) ale nie z racji bojazni jak ty to myslisz.

                Jak dla mnie, to to co opisałeś jest właśnie rodzajem strachu, obawy że "nie zadowoli, nie uszczęśliwi".
                Kobiety chyba też tak mają jak próbują celować zbyt wysoko. Nie wiem zresztą. Nie byłam nigdy facetem, a kobieta ze mnie raczej mało standardowa :)
                • wielo-kropek Re: Byc kobieta 09.01.07, 20:24

                  > Jak dla mnie, to to co opisałeś jest właśnie rodzajem strachu, obawy że "nie
                  za
                  > dowoli, nie uszczęśliwi".
                  To nie jest strach, poprostu wyrozumienie, zdawanie swiadomej sprawy z
                  rzeczywistosci. To tak jak do choru sie nie pcha ktos, kto wie ze z glosem u
                  niego nie jest dobrze. Taki czlowiek poprostu nie chce tam byc bo wie ze
                  tylko moze przeszkadzac w spiewaniu. Podobnie jest w tej sprawie.
    • bohema77 XX n/t 09.01.07, 19:38

    • justysialek Re: Byc kobieta 09.01.07, 19:40
      Tzn pytasz, czy kobietą jest sie tylko w opozycji do mężczyzny?!
      Czyli "kobiecość" odkrywamy w sobie, gdy jesteśmy związane/przebywamy z
      mężczyzną?
      Niekoniecznie! Jest wiele cudownych kobiet, świadomych siebie i pogodzonych ze
      sobą, które nie potrzebują mężczyzny do niczego. Osobiście uważam, że
      przebywanie z płcią przeciwną może w pewnym sensie zaburzać naszą tożsamość
      płciową. Przecież jedna siostra wśród kilku braci, upodabnia sie do nich. Ale z
      drugiej strony, kobieta w otoczeniu mężczyzn może odnaleźć w sobie księżniczkę.
      Tylko, że to zależy jeszcze od tego - jacy to mężczyźni. W otoczeniu dresiarzy,
      to ona może co najwyżej kibica w sobie odnaleźć...
      • wielo-kropek Re: Byc kobieta 09.01.07, 19:45

        > Tylko, że to zależy jeszcze od tego - jacy to mężczyźni. W otoczeniu
        dresiarzy,
        >
        > to ona może co najwyżej kibica w sobie odnaleźć...
        Czyli jednak mozna tu raczej powiedziec ze mezczyzna kreuje kobiete,
        nieprawdaz?.
        • justysialek Re: Byc kobieta 09.01.07, 19:46
          > Czyli jednak mozna tu raczej powiedziec ze mezczyzna kreuje kobiete,
          > nieprawdaz?.

          Też niekoniecznie. Ja bym powiedziała, że mężczyzna WPŁYWA na kobietę! I vice
          cersa!
          • wielo-kropek Re: Byc kobieta 09.01.07, 19:54
            justysialek napisała:

            Ja bym powiedziała, że mężczyzna WPŁYWA na kobietę! I vice
            > cersa!
            Z pewnoscia sie zgadzam.
        • simply_z Re: Byc kobieta 09.01.07, 19:47
          mamy przytaknąc chórem :prawdaz?
          • wielo-kropek Re: Byc kobieta 09.01.07, 19:56
            Jestem pewien ze taki wasz chor zabrzmialby przecudnie. Az sie rozmarzylem
            o roli dyrygenta -maestro
            • simply_z Re: Byc kobieta 09.01.07, 20:02
              istny kogut w kurniku;)
              • wielo-kropek Re: Byc kobieta 09.01.07, 20:07
                Sielanke nam ladnie tu tworzysz. Dorodna kura sie rzadko trafia.
                • simply_z Re: Byc kobieta 09.01.07, 20:09
                  widac z,e sie na drobnym rolnictwie nie znasz;p
                  • wielo-kropek Re: Byc kobieta 09.01.07, 20:26
                    No co ty, jam chlop. Nawet sloma mi z butow wystaje, czyz jej pani nie widzi?
                    • simply_z Re: Byc kobieta 09.01.07, 20:32
                      ciemno jest:)
                      • wielo-kropek Re: Byc kobieta 09.01.07, 23:29
                        No to sie spoznilas z ogladaniem. Ja ja schowam nad ranem zanim sie rozjasni.
                        Ale nie martw sie, czas od czasu slome swoja tu pokaze. Lubie tak. Dawniej to
                        kobieta miala slomiane loze. Chlop jej wyscielal. Z pola dla niej ja na
                        plecach przynosil. Teraz wiesz ze ja o wsi cos wiem.
    • erimka Oczywiście masz rację 10.01.07, 00:05
      Są faceci przy których kobieta moze być tylko sprzątaczką, matką, kucharką,
      sponsorem, wołem roboczym, gumową lalką itd i niewiele czym więcej, i zapomina
      ona wreszcie, ze jest kobietą (co jest zawsze największym błędem w jej zyciu).
      Są tez ci zupełnie inni:).

      Są tez kobiety które nigdy nie zapomna o byciu kobietą i dla facetów pierwszego
      typu kończy sie to niezmiennie ... astalavista!
      • wielo-kropek Re: Oczywiście masz rację 10.01.07, 01:28
        No dobrze, zgodze sie z tym co napisalas,tylko nie rozumiem dlaczego mylisz
        pojecia, a wlasciwie dlaczego czynnosci ktore kobieta wykonuje wiazesz z
        jej kobiecoscia. Przeciez sprzataczka, kobieta matka i inne tam co
        wymienilas, moga byc jakze mocno kobiece. Czasem, a moze nawet zazwyczaj,
        bardziej kobiece niz te ktore nigdy raczek swoich fizyczna praca nie
        splamily.
        • erimka Re: Oczywiście masz rację 10.01.07, 01:52
          Oczywiście:). Po 8 godzinach etatu, godzinie dojazdu podmiejskim autobusem,
          przytaszczywszy siaty z zakupami na 4 pietro bez windy, rozbiwszy słoik
          korniszonow na schodach, po drodze odebrawszy dziecko z złobka, zajmuje sie
          dzieckiem, w miedzyczasie tłukac kotleta dla meza na obiad bo jak nie zje to
          bedzie zły, ożżż!ku! papierosów mu zapomniała kupić!
          Być kobieta być kobietą... tra la la la :)

          Ale dobrze, dogadamy się, ja ubieram fartuszek z falbanką, i stojac oparta o
          drzwi kuchni przygladam się jak pichcisz sos do spaghetti.To takie kobiece,,,
          opieranie się.


          Czy męskość jest w stanie się przejawić prasowaniem pościeli?
          • wielo-kropek Re: Oczywiście masz rację 10.01.07, 02:38
            Nic nie rozumiesz. Meskosc swoja mezczyzna poprostu CZUJE. Prasowanie
            poscieli dla mezczyzny jest malym piwem (to ze zazwyczaj jej nie prasuje to
            dlatego ze nie lubi). Jego meskosc wielkim piwem zawsze byla jest i bedzie.
            Teraz rozumiesz.
            • erimka Re: Oczywiście masz rację 10.01.07, 02:40
              A wg Ciebie, kobieta nie czuje naturalnie swojej kobiecości,
              w odróżnieniu od faceta który swoją męskośc zawsze czuje?
              • wielo-kropek Re: Oczywiście masz rację 10.01.07, 02:54
                Nareszcie zalapalas. Wlasnie o to chodzi ze ja sie czuje w sobie. Moze
                nareszcie przestaniecie tu pisac o tym jak was faceci traktuja czy o opieraniu
                sie w kuchni.
                • erimka Re: Oczywiście masz rację 10.01.07, 02:57
                  Dlaczego uważasz, ze opieranie sie w kuchni jest opowiadaniem o "jak nas faceci
                  traktyją", a nie opowiescią o tym "jak my traktujemy facetów"?
                  • wielo-kropek Re: Oczywiście masz rację 10.01.07, 03:04
                    Ja nic nie uwazam. Przeczytaj jeszcze raz co ja wczesniej napisalem. Tam nie
                    ma nic o tym zebym tak uwazal. Tam jest "lub"
Pełna wersja