Dodaj do ulubionych

"niewinne" i czekam cedeenów

08.04.03, 23:20
Niewinne


- Posuń się, krowo - szepnęła dość głośno Pandora, na tyle głośno, że
koleś ze skrzydłami przytroczonymi do pęcin obejrzał się ostentacyjnie.
Kelner również spojrzał zaniepokojony. Właśnie podał damom dwie szkockie z
lodem i bez.
- O co ci chodzi? Przecież to ty zajmujesz większą część tego siedziska! -
oburzyła się Ewa Rajska. - Cholera jasna, idź na siłownie albo na basen,
tyłek ci zeszczupleje. Przestaniesz się na mnie wydzierać. Od dwustu lat
wciąż to samo "Posuń się, krowo! Posuń się krowo!". Co ja mam współnego z
krową? - odszeptała Pandorze Ewa.
- Wiesz, że znowu masz pryszcze? - wysyczała Pandora spoglądając na swoją
aksamitną twarz w lusterko puderniczki. Kątem oka obserwowała kolesia ze
skrzydełkami przytroczonymi do pęcin. Kogoś jej przypominał, ale nie
wiedziała, kogo.
Ostatnio piła za dużo kawy. Mocnej kawy. Ziarnistej. Brazylisjskiej. Piła
ją rano i wieczorem. Czasem po drzemce w południe.
Od kawy traciła pamięć, choć odzyskiwała niewątpliwy wigor.
Prometeusz, biedak ze świńską wątrobą, nie mógł jej towarzyszyć w
kawowych celebracjach. Kiedy Zeus uwolnił go od kary wysyłąjąc sępy w inne
rejony wewnętznych organów ludzkości, Prometeuszowi transpalntowano wątrobę w
kilnice nowojorskiej. Doktor Benton spisał się doskonale. Wszył Prometeuszowi
wątrobę świni. Wymienił przy okazji nadszarpniętą dziobem sępa śledzionę.
Przy wypisie mrocznym, jazzowym głosem człowieka, który nigdy nie kończy
ostrego dyżuru, wysapał:
- Dieta. Żadnych słodyczy. Żadnych trunków. Żadnych kaw i mocnych herbat.
Chyba rozumiesz.
- Rozumiem - odpowiedział Prometeusz i podrapał się po gojącach się
szwach.
Dlatego Pandora sama piła kawę.
Piła ją sama również dlatego, że Prometeusz po wyjściu ze szpitala,
zamordował jej męża - Epimeteusza. Normalnie. Siekierką w głowę. Tak
załatwiano podobne sprawy w wyższych sferach, w okolicach Olimpu. A ponieważ
tępak Epimeteusz nie płacił trzeciego filaru, nie dostał pozwolenia na
przedłużenie życia o kolejnych osiemdziesiąt dziewięć lat, więc szczezł,
umarł, poszedł na bezpowrotną wycieczkę do Hadesu pocieszać Eurydykę, która
też zwinęła się tam dość prędko.
Epimeteusza męża nie miała, a z Prometeuszem szwagrem nie utrzymywała
kontaktów. Podły facecik po opreacji. Na pewno nie postawiłaby mu kawy. A
gdyby miała mu ją postawić, wybrałaby jego łysą czaszkę.
- A teraz pobawimy się w balansa. Kawa na głowie, a ty w lewo i w prawo.
Balanskowanko między "utrzymam" a "wyleję" i "przepraszam, ale to oparzenie
trzeciego stopnia" - śmiałaby się Pandora patrząc na ekwilibrystykę
Prometeusza.
Ale Promteuszek głupi nie był. Od dawna siedział w Klubie Związków
Twórczych w Delfach i pisał swoją nową powieść. "Wątroba kobietą mojego
życia".
Pandora nie zamierzała kupować tego dzieła.
- O co mi chodzi? Chodzi mi o to, że nowu masz pryszcze? Dlaczego nie
dbasz o siebie? Wyglądasz coraz gorzej... Na Zeusa, jak krowa ze stajni
Augiasza...- odpowiedziała Pandora Ewie Rajskiej.
- Okrutna jesteś - oczy Ewy zaszkliły się. - Przecież wiesz, że wdowy nie
muszą dbać o siebie. Ja już nie szukam męża. Tylko dla ciebie złożyłam ofertę
w biurze matrymonialnym. Same kłopoty... - zaszlochała Ewa Rajska.
- Nie przejmuj się, sama sobie jesteś winna. Pryszcze na nosie, pryszcze
na czole... śmierć Adasia Rajskiego... Kiedy analizuję twoją historię, wiem,
że zostałaś skazana na pryszcze. Wiesz... nie powinnać była wyrzucać jabłka
po skosztowaniu. Należało wysmarować twarz skórką jabłkową. Świetnie działa
na cerę, nie wiedziałaś?
- A żabia skórka na lepszą pamięć? Dlaczego nie złapałaś tych paskudztw,
które wypuściłaś na świat i nie ugotowałaś gulaszu z wężowych oczu, z
jaszczurzych ogonów, z żabich języków i pchlich wątróbek...
- Wątróbek... - wzdreszczyła się Pandora. - Ohyda... Wątróbki gotowałam
zbyt długo. Miałam układ z sępem Prometeusza. Głupi Epimeteusz nie wiedział,
co je na obiad... Ale tylko dzięki temu układowi przeżyliśmy, a ja zachowałam
dobrą pamięć... Nie znasz tego kolesia? - zapytała Pandora zerkając na
skrzydlatopęcinowego.
- A skąd? To przecież z twojej firmy. Skrzydła u nóg... Ja znam facetów
ze skrzydłami u ramion. Był w raju taki jeden... - rozmarzyła się Ewa
przygryzając wargi, spoglądając w lusterko puderniczkowe Pandory i wyciskając
sobie okazałego pryszcza z południowo-wschodniej części brody. Obrodziły w
tamtych rejonach.
- ... taki jeden, o najbardziej aksamitnych piórach i najzgrabnieszym w
raju tyłku... Zapomnij kobieto. Wyglądasz tak, że nawet śmierć o tobie
zapomniała - zaśmiała się Pandora.
- Jeśli ona ma słabą pamięć, musisz być jej wcieleniem - odparowała Ewa
Rajska.
Tymczasem skrzydlatopęcionowy podniósł się ociężale, otrzepał kurz z
kurzych skrzydełek przytroczonych do zgrabnych nóg, świetnie umięśnionych,
mocnych jak greckie posągi.
Dopił do końca anyżówkę, chunął trzy razy i podszedł do stolika kobiet.
- Pani Pandora? Pani Ewa Rajska? - Ewa uniosła wzrok znad puderniczki.
Pandora uważnie przyglądała się gościowi. Pamiętała ten błysk oczu i zapach,
wstrętny zapach mocnego potu.
- Tak.
- Bóg i Zeus mają nowy pakt o nieagresji. Jestem Mściecielem. Wy
sprowadziłyście na świat zło i choroby.
Kobiety spojrzały na siebie. Już dawno ustaliły, że obie były winne w
połowie. Każda z nich odpowiadała za zło w innej części świata. A ponieważ
zło było nierozerwalną, integralna częścią świata, nie wyobrażały sobie życia
bez niego. Bez pryszczy również.
- Aha - przytaknęła Ewa . - Ale dlaczego tak śmierdzisz?
Skrzydlatopęcinowy powąchał się pod pachami.
- Żartujesz. To Hugo Boss - powiedział wciągając głeboko swoją woń.
- Ach, Hugo Boss. Jak miło. Ta z pryszczami to Ewa. Ja jestem Pandora -
uśmiechnęła się promiennie.
Hugo Boss spojrzał na kobiety. Miał je załatwić. Siekierką w głowę. Bóg i
Zeus uradzili, że zło należy zniszczyć u źródła. A źródła były dwa: Ewa i
Pandora.
Obserwuj wątek
    • farsa Re: do ydoriusa 08.04.03, 23:32
      wiesz, że czekam tutaj.
      kontynuuj w konwencji nie zmieniając imion.
      nie uśmiercaj za szybko Pandory [cokolwiek sądzisz o jej imienniczkach].

      do roboty!
      ;-)
    • lyche1 Re: Wersja wg mojej babci 08.04.03, 23:35
      Pewnego dnia Pan Bóg zstąpił z niebios na przechadzkę po ziemi. Obrał sobie na
      tę okoliczność dzień piękny słoneczny acz skwarny.
      Podczas przechadzki w tym doskonałym stworzonym przez siebie świecie - coś mu
      jednak przeszkadzało .... Ale co ? A o tóż były to muchy i inne robactwo
      pełzające po świecie. Nie może tak być - powiedział Pan Bóg. Zakasał poły
      swojej długawej sutanny i zaczął, początkowo chyłkiem a następnie na kolanach -
      systematycznie zbierać owo robactwo do wora. Kiedy skończył- zawiązał worek (
      a było to pod wieczór) zawołał bociana ( bocian w tym czasie wyglądał jak
      każdy inny ptak - był cały biały ) Kazał bocianowi utopić ten worek w
      pobliskich mokradłach. Niestety bociania ciekawość złamała zakaz boski - i
      przebrzydłe ptaszysko zajzało do worka. Robactwo rozlazło się z powrotem po
      świecie. Pan Bóg jak to rano zobaczył strasznie "nakrzyczał" na bociana a ten
      tak się zawstydził - że do dziś ma czerwony dziób i nogi ( gdybyście oskubali
      go z piór - zobaczylibyście też czerwoną skórkę - ze wstydu) I odtąd bocian
      musi chodzić po świecie i zbierać to robactwo.........
      • farsa Re: Wersja wg mojej babci 08.04.03, 23:39
        ślicznie.
        a teraz, lyche, zacznij od tego, co stało się z Hugo Bossem i dwiema
        niewiastami.

        już się niecierpliwię.

        co dalej?
        • lyche1 Re: Przykro mi Farso ale bardziej swojskie 08.04.03, 23:42
          jest dla mnie zachowanie bociana niż opisanej przez Ciebie pani w kawiarni -
          musisz niestety kogoś innego poprosić :) Albo dać mi trochę czasu na
          zastanowienie :)
          • farsa Re: Przykro mi Farso ale bardziej swojskie 08.04.03, 23:43
            lyche1 napisała:

            > jest dla mnie zachowanie bociana niż opisanej przez Ciebie pani w kawiarni -
            > musisz niestety kogoś innego poprosić :) Albo dać mi trochę czasu na
            > zastanowienie :)


            daję, daję...
            • lyche1 Re: No to idę szukać mitologii greckiej 08.04.03, 23:48
              Może byśmy Renię na konsultacje poprosiły ?
              • anahella Re: No to idę szukać mitologii greckiej 08.04.03, 23:49
                lyche1 napisała:

                > Może byśmy Renię na konsultacje poprosiły ?

                No i jakiegos ksiedza tez;)
                • lyche1 Re: Za dużo na raz 08.04.03, 23:59
                  Dopieroco znalazłam listę aniołów i archaniołów ( oraz przyległych cherubinów)
                  dla Maria

                  Ale służę zdobytą wiedzą - Mściciel może nazywać się Uriel - ładnie nie ?
            • vika411 Lyche ! 08.04.03, 23:53
              Czy te baby nie stac na kosmetyczke.Prosze je poladnic bo pryszczate baby sa
              wredne.Widzi mi sie ,ze Pandora tez mapryszcze.Pryszcze sa zarazliwe.I kto w
              koncu jest autorem tej powiesci?
              • anahella Vika, chwileczke! 09.04.03, 00:00
                vika411 napisała:

                > Czy te baby nie stac na kosmetyczke.Prosze je poladnic bo pryszczate baby sa
                > wredne.Widzi mi sie ,ze Pandora tez mapryszcze.Pryszcze sa zarazliwe.I kto w
                > koncu jest autorem tej powiesci?

                To nie harlekin, to porzadna powiesc o milosci i smierci;) mysle ze forumowi
                pisarze nie raz cie zaskocza, pryszcze to pryszcz, pomysl lepiej jak zalatwic
                Ewe i co zrobic zeby Pandora nie byla taka latwa do zalatwienia jak sie Hugo
                Bossowi wydaje
                :)
              • farsa Re: Lyche ! 09.04.03, 00:01
                vika411 napisała:

                > Czy te baby nie stac na kosmetyczke.Prosze je poladnic bo pryszczate baby sa
                > wredne.Widzi mi sie ,ze Pandora tez mapryszcze.Pryszcze sa zarazliwe.I kto w
                > koncu jest autorem tej powiesci?


                to ma znaczenie dla dobrej zabawy?
                wyluzuj się i napisz cd.

                autorem będzie każdy, kto napisze choć fragment.
                cześć pierwsza jest copyright by farsa.

                pozdrawiam ciepło.
    • anahella Staralam sie ale czy osiagnelam poziom? 08.04.03, 23:47
      Przy stoliku zapanowala chwila milczenia. Obie mierzyly Hugo Bossa pozadliwym
      spojrzeniem. Ewa Rajska przetluszczona grzywka z odrostami przykrywala sobie
      pryszcze na czole a Pandora prezyla swoje smukle cialo w ostatnich promieniach
      zachodzacego Slonca. Hugo tymczasem rozmyslal nad realizacja zlecenia. Niby w
      umowie nie bylo napisane jak ma to wykonac, jednak byla sugestia zeby
      siekierka. Ale powtarzac scenariusze napisane przez jakiegos Raskolnikowa? To
      nie dla profesjonalisty. A Hugo byl profesjonalista.
      - Ta Pandora - myslal sobie - pojdzie szybko. Kwiatki, czekoladki, zabeltam jej
      blekit w glowie i zabiore na romantyczny weekend na Krete. W koncu Labirynt po
      Minotaurze jeszcze istnieje. Ale gorzej bedzie z ta druga. Niby taka zwyczajna,
      naiwna ale cos mi z nia nie gra. Kazda inna by sie na jej miejscu dawno
      stoczyla a ta twardo trwa. Na nia trzeba jakiegos innego sposobu.
      Milczenie przerwal szczebiocik Ewy Rajskiej.
      - Panie Hugo - ja jakbym pana skads znala - czy juz sie kiedys nie spotkalismy?
      - Niewykluczone droga pani - czy to nie o pania chodzilo w Wojnie Trojanskiej?
      - Hihihihihi - zaterkotala zlosliwie Pandora. - Cos sie panu pomylilo, mogl pan
      ja skojarzyc z Wojna bo ona byla sasiadka tej Kasandry, no wie pan ktorej, tej
      co ja potem zabrali, no wie pan gdzie.
      Ewa Rajska skulila sie w sobie ale spod przetluszczonej grzywki rzucila
      Pandorze ostre spojrzenie: - Kochanie, ja tam bylam tylko w odwiedzinach.
      Abraham byl na obserwacji - tak ciezko zniosl probe na ktora go Bog wystawil ze
      trzeba bylo mu jakos pomoc.
      - Abraham to twoj wnuk czy prawnuk - trzepoczac rzesami - spytala Pandora.
      - Niewazne jakie nas pokrewienstwo laczy. Wazne ze jestesmy rodzina i
      wspomagamy sie w trudnych chwilach - godnie odparla Ewa i podniosla sie zeby
      ostentacyjnie opuscic towarzystwo. Pal licho tego Hugo Bossa - pomyslala - moze
      on nie dla mnie?
      - Nie uciekach juz, co bedziesz sama robic w domu - przeslodzonym glosem
      zapytala Pandora kladac akcent na slowo "sama".
      - Oh, mam zalegla lekture - odpowiedziala chlodnym tonem Ewa. Z jej oczu
      wyzieraly dwa sztylety. I za moment dodala: - Wiesz kochana, sa jeszcze
      kobiety, ktore maja jakies pasje, chca sie rozwijac i bynajmniej nie chodzi tu
      o nowe zajecia typu aerobik.
      - Nie wychodz w takim stanie - lodowato odparla Pandora - znow nie zabralas tej
      puderniczki, ktora ci dalam na imieniny, nie mozesz wyjsc z takimi pryszczami
      miedzy ludzi, przypudruj sie moim - i siegnela po torebke.
      Wszyscy zamarli. W koncu wiadomo jaka Pandora ma reputacje i co moze sie
      zdarzyc jak cos otwiera.
      • farsa Re: Staralam sie ale czy osiagnelam poziom? 08.04.03, 23:57
        - Postawię ci krwawą mańkę, ale zostań - przekonywała Rajską Pandora - Zostań,
        przecież wiem, że lubisz ten purpurowy truneczek.
        -Purpurowe masz policzki. Z pożadania. Brr. Naprawdę ten śmierdzący Hugo Boss? -
        wyszeptała zdecydowanie cichym głosem Ewa. - Poza tym lekury. Ostatnio czytam
        Freuda? Pamiętasz? Spotkałyśmy go ostatnio w siódmym kręgu piekielnym.
        Psychoanalizował Lucyfera, który płakał, że jego ojciec - wąż rajski puścił się
        z jabłonką, a on - Lucyfer - z kompleksem Edypa postanowił zbuntować się Ojcu
        Niebieskiemu. Freuda, moja droga, czytam. A ciebie zostawiam na pastwę popędów.
        W końcu wiesz, co robisz. Jesteś BARDZO DOJRZAŁĄ kobietą - Rajska zatłuszczoną
        grzywkę zarzuciła za prawe ucho wzorem Pewnego Zenka.
        - Ale mańkę możesz postawić, nie obrażę się. W końcu przecież wiesz, że ją
        lubię.
        Kiedy kelner zbliżał się do stolika posuwistym krokiem kapitana halsującego po
        tonącym Titaniku, Rajska zauważyła wystający spod marynary Hugo Bossa list z
        paktem Boga i Zeusa, a ostrze siekierki połysknęło niebezpiecznie. Krwawa mary
        stanęła przed Ewą Rajską. Ewie gardło stanęło w gardlę. Hugo Boss wstał.
        • farsa Re: Staralam sie ale czy osiagnelam poziom? 09.04.03, 00:06
          farsa napisała:

          >Ewie gardło stanęło w gardlę.

          dla porządku - ślina w gardle. pora poźna.
          dobranoc.
          • vika411 Re: Staralam sie ale czy osiagnelam poziom? 09.04.03, 00:10
            farsa napisała:

            > farsa napisała:
            >
            > >Ewie gardło stanęło w gardlę.
            >
            > dla porządku - ślina w gardle. pora poźna.
            > dobranoc.
            >
            to jak jej stanelo w gardle to mnie stoi okoniem...kurde...ja wypilam za duzo
            piwa.jutro cos napisze:-)
        • anahella Spiesze sie zeby mnie ktos nie ubiegl;) 09.04.03, 00:12
          - To ja chyba panie na moment przeprosze - Hugo wyprezyl swe boskie cialo z
          bardzo nie-boskim ukladem moczowym.
          Ewa Rajska przerazila sie - w jednej chwili stanelo jej przed oczami cale
          zycie. - Niech nas pan nie opuszcza - krzyknela machajac reka. Pozornie
          niezgrabny, ale bardzo wyliczony ruch reki stracil szklaneczke na jego spodnie.
          - Niezdara - syknela Pandora. - Wiem co robie - wzrokiem odpowiedziala Rajska.
          Zlapala serwetke i zaczela scierac swojego drinka z wybrzuszenia na obcislych
          spodniach Hugo Bossa. Pandora sie w srodku pienila ale jej teatralny chlodny
          wzrok nic nie mowil.
          - Chyba bedzie musial pan to zmyc pod biezaca woda - skruszona odrzekla Ewa. -
          Tak mi glupio, jestem taka niezdarna - tlumaczyla sie sciskajac w dloni
          papierek zrecznie wykradziony z kieszeni Hugona.
          Hugo poszedl do toalety.
          - Zglupialas? - wysyczala Pandora? - Taki facet a ty mu na spodnie rozlewasz
          drinka? Czy to bylo specjalnie zeby go pomacac przy tym wycieraniu?
          - Wprost przeciwnie, wlasnie zmadrzalam. - Ewa rzucila kartke na stol.
          Lapczywie zabraly sie za lekture. Mialy malo czasu. On zaraz zauwazy brak
          zlecenia. Cos trzeba szybko zrobic. Tym razem okazala sie szybsza Pandora.
          Zmoczyla kontrakt resztka rozlanego drinka, rzucila pod stol i przydeptala.
          Wygladal jakby lezal tam juz od conajmniej kwadransa - ot niepotrzebny smiec,
          po ktory schyli sie tylko sprzataczka.
          Po przeciwnej stronie sali otworzyly sie drzwi toalety. Hugo Boss spojrzal na
          nie nerwowo, i teatralnie spokojnym krokiem podszedl do stolika.

          • farsa ciąg dalszy do odcinka_anahelli_ 09.04.03, 13:41
            ... Hugo Boss spojrzał na nie nerwowo, i teatralnie spokojnym krokiem podszedł
            do stolika.
            -Przepraszam, czy coś się stało? - zapytał głębokim głosem, dokładnie takim,
            jaki miał doktor Benton, stary jazzman, jazzujący nie tylko po godzinach, ale
            również między skalpelem a nicią dentystyczną, którą lubił zszywać pooperacyjne
            rany szarpane.
            -Ależ skąd - zawołały zgodnym, greckim niemal chórem Pandora i Ewa Rajska.
            -A ty, Hugo? Poradziłeś sobie? - wymownie spojrzały na zmoczone wodą okolice
            rozporka Bossa-Mściciela.
            -Poradziłem, poradziłem... Miłe moje, wracając do meritum przedsięwzięcia -
            musimy stąd wyjść i udać się hm... na spacer?
            Tak, na niedługi spacerek po ciemnych ulicach Ciemnogrodu.
            W tym samy czasie Rajska przydeptywała zdartą zelówką resztki umowy Boga z
            Zeusem. W końcu co TERAZ mógł zrobić im ten mięśniak, śmierdzący skunks z
            siekierą, którą nosił: a. pod pachą, b. woził ją w bagażniku auta.
            -Spacerek? A wiesz, moja droga, może byśmy się stąd wreszcie ruszyły. Czujesz
            ten niemiły zapach? - mrugnęła Pandora do Rajskiej, Rajska zarzuciła grzywkę za
            prawe ucho wzorem Pewnego Zenka. Hugo odruchowo zinhalował się wonią spod pach.
            Nic nie czuł. Równie odruchowo zamachał skrzydłami przypęcinnymi. Chciał
            odświeżyć atmosferę, ale jego przyrodzone zapachy, jak również te, które
            dobywały się z uchylonych drzwi knajpianej kuchni (stare brokuły gotowane na
            parze), okazały się silniejsze niż wentylacyjno-klimatyzacyjna siła jego
            skrzydeł.
            -Serio? Idziemy stąd? - sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynary, by upewnić
            się, że nakaz zagłady Pandory i Ewy jest na miejscu. Rozczarował się. Kieszeń
            wiała pustką wielką jak bezwład unoszący się nad wodami jakiś czas temu.
            -Serio? Idziemy stąd? - powtórzył już bez animuszu.
            -Idziemy - dziarsko zakrzyknęła Ewa.
            Z gracją ciężarnej słonicy wybiegła przed drzwi knajpy.
            Stał przed nim volkswagen mocno garbaty, z fragmentami kaczych (anielskich)
            piór zamiast wycieraczek.
            -To twój? - zapytała Pandora? - Wsiadamy?
            W tylnej kieszeni spodni Hugo Bossa dobył się dźwięk telefonu komórkowego...
    • ydorius ydorius, czyli wersja alternatywna 09.04.03, 00:07

      --------------

      - Muszę was stąd zabrać – wymamrotał Hugo Mściciel – takie przykazanie.
      - Które? – zapytała Ewa, próbując sobie przypomnieć, czy tamten na pewno
      miał skrzydła na plecach; to przecież było tak dawno
      - Co które? – zmieszał się
      - Które przykazanie – zapytała spokojnie Ewa, myśląc jednocześnie, że w
      sumie, to co za różnica, gdzie on miał te skrzydła, w końcu Adam też nie miał
      skrzydeł, a...
      - Nie nie – odparł Hugo Mściciel lustrując przeciągłym wzrokiem Ewę – po
      prostu tu jest – rozejrzał się po pustej sali – eee… nie ma warunków. – Musimy
      porozmawiać, dodał poważnie
      Nikt mu nie mówił, że będzie łatwo. Ale nikt nie ostrzegał, że będą stawiać
      opór. Gdyby się nad tym zastanowił (choć Mściciele zazwyczaj mają ważniejsze
      zadania w młodości niż szkolenie swoich intelektów, a później jest już za późno
      na wykształcanie logicznego myślenia) doszedłby do wniosku, że przecież tyle
      lat pozostają na wolności...
      - Nie możemy stąd pójść, skarbie – odparła Pandora, nie przestając się
      uśmiechać.
      Przeniósł na Nią swój wzrok. Była piękna, choć sprawiała wrażenie
      bardzo "zrobionej". Mało czegoś, tego, no... oryginalności? Naturalności. Mało
      naturalności.
      - Czemu? – zapytał głucho. Cała sytuacja zaczęła go po pierwsze
      niepokoić, a po drugie nie chciał, by znów jakiś gliniarz się dopytywał po co
      mu siekiera w bagażniku, bo jestem drwalem, panie władzo, drwalem pan powiada,
      a nie aktorem przypadkiem tak drwalem… I żeby znów gapili się na te skrzydełka
      i...
      - Trójjedność.
      - Trój co?
      - Trójjedność – powtórzyła Pandora. Miejsca, czasu i akcji. Nie możemy
      złamać jedności miejsca, bo to byłoby nie w porządku, prawda, moja droga –
      Pandora uśmiechnęła się nieszczerze do Ewy
      - Właśnie – powiedziała Ewa, pytając jednocześnie wzrokiem "o co Ci
      chodzi?"
      - I chór jeszcze. – dodała Pandora
      - Co z chórem? – zapytał zmęczonym głosem Hugo Mściciel
      - Przychodzisz na rozmowę z Pierwszą Damą – Pandora niedbale machnęła
      ręką w kierunku Pryszczatej Personifikacji Zdziwienia i ze mną i nie masz nawet
      chóru. Kto będzie odkreślał Twoje wypowiedzi?
      - Sam jestem podkreśleniem swoich własnych wypowiedzi – powiedział Hugo
      - To nie wystarczy – powiedziała dobitnie Pandora. – Nie znasz zasad?
      Zresztą – dodała, widząc, jak Hugo Mściciel pąsowieje na twarzy – zawsze możesz
      usiąść i porozmawiać z nami nieoficjalnie, zanim dostaniesz przydział na chór i
      w ogóle prawda?
      Przysunął sobie krzesło i usiadł ciężko. Stanowili teraz idealny materiał dla
      malarza. Hugo Mściciel wiedział już, że łatwo nie będzie.
      - A więc – zaczął niegramatycznie...

      --------------

      m,
      .y.

      ----------------------------------
      What is home without Plumtree's Potted Meat?
      Incomplete.
      • farsa Re: ydorius, czyli wersja alternatywna 09.04.03, 00:12
        ustalamy, że siekierka w bagażniku pojazdu Hugo Bossa, czy miał ją przy sobie w
        knajpeczce? ;)
        autorzy - wypowiadajcie się, proszę.
        • anahella Re: ydorius, czyli wersja alternatywna 09.04.03, 00:16
          farsa napisała:

          > ustalamy, że siekierka w bagażniku pojazdu Hugo Bossa, czy miał ją przy sobie
          w
          >
          > knajpeczce? ;)
          > autorzy - wypowiadajcie się, proszę.

          Mial ja przy sobie - profesjonalista zawsze ma przy sobie narzedzie pracy.

          >
        • anahella aaa i jeszcze: 09.04.03, 00:17
          Hugo ma samochod czy lata na tych swoich skrzydelkach?
    • ydorius poza zasadą przyjemności :-P 09.04.03, 00:26

      a raczej poza zasadą koherentnej rzeczywistości.

      1.1) odrzucamy zaożenie o jednej możliwej i realizowalnej rzeczywistości. Forum
      jest zbiorem niezależnych komórek twórczych, z których każda może się znaleźć w
      stanie wykluczającym się ze stanem innej komórki
      1.2) rzeczywistości wykreowane przez niezależne komórki są nie tyle
      alternatywne, jak niezbyt szczęśliwie to określiłem a raczej współzbieżne -
      przedstawiają tę samą sytuację w różnych rzeczywistościach
      1.3) Współzbieżne rzeczywistości są nieodzownym składnikiem niezależności
      procesów myślowych komórek twórczych
      1.4) Nie odrzucajmy żadnej wersji, niezależnie od tego, czy powstaje komedia,
      tragedia, czy kryminał. Wszak początek jest tylko jeden, ale kontynuacji, jak w
      życiu, całe mnóstwo.

      tyle założeń formalnych.
      tak więc Hugo Mściciel może mieć siekierkę przy sobie, jak i w bagażniku. Może
      latać na skrzydłach przypęcinnych, może tez jeździć samochodem. co więcej, może
      to wszystko robić na raz :-)
      Będziemy się martwić co z tym zrobić, jak trzeba to będzie wystawić w Teatrze
      Wielkim :-)

      Na razie - bez krępacji. wszystkie odloty dozwolone.
      Czyż nie tak?

      m,
      .y.

      ----------------------------------
      What is home without Plumtree's Potted Meat?
      Incomplete.
      • anahella pisz cedeen a nie regulamin;) n/t 09.04.03, 00:28

      • Gość: jendza wiem IP: *.abo.wanadoo.fr 09.04.03, 06:43
        Hugo ma jedna siekierkie przy sobie, jako
        element podstawowego wyposazenia; cos, jak odziez robocza.
        Zapasowa jest w bagazniku.
        One sie tak szybko tepia i zuzywaja...
        Hugo zawodowiec jest zawsze perfekcyjnie przygotowany do pracy...

        Dzien dobry!
        :)
        j
        • Gość: jendza ps. Hugo ma klopoty techniczne... IP: *.abo.wanadoo.fr 09.04.03, 08:01
          Hefajstos na urlopie... do konca kwietnia...
        • ydorius Re: wiem 09.04.03, 10:24

          witam :-)

          niedokładnie o to chodzi, a raczej o superpozycję stanów. Siekiera Hugo
          Mściciela znajduje się zarówno przy nim, jak i w bagażniku samochodu, który
          zarówno istnieje, by Hugo się nim przemieszczał, jak i nie istnieje, bo Hugo
          lata.
          Wygląda to na mocno schizofreniczną sytuację, ale nie będziemy mnożyć bytów nad
          potrzebę. Tylko stany :-))

          m,
          .y.

          P.S. Może mi sie uda dziś jakiś odcinek.

          ----------------------------------
          What is home without Plumtree's Potted Meat?
          Incomplete.
          • Gość: jendza Rozumiem, IP: *.abo.wanadoo.fr 09.04.03, 10:52
            ze nalezy uruchomic takze techniki oniryczne...

            A tak naprawde to ten biedny Hugo schlal sie po prostu, yyyp,
            i mu sie rozne rzeczy mnoza... oraz dziela... a jeszcze trzeba
            bedzie zdzielic...

            trzymam kciuki za Hugo oraz nastepny odcinek!

            :)
            j
    • anahella NIe ma cedeenow 09.04.03, 00:44

      • anahella Nie ma cedeenow? to klade sie spac n/t 09.04.03, 00:45

        • vika411 Re: Nie ma cedeenow? to klade sie spac n/t 09.04.03, 11:01
          To sie zdzymnij pol godzinki a ja napisze cedeena za ten czas:-)
          • vika411 Cedeen gospodarczo-finansowy. 09.04.03, 11:27
            Pandora wpadla na pomysl ratowania sie przed finansowa ruina przy pomocy swoich
            starych i doswiadczonych kolezanek.A byly to: stara rutyniara w swoim zawodzie
            piekna Helena ,ktora sypiala sobie nalogowo z kim popadlo w spartanskich
            warunkach i Kassandra,ktora napawal optymizmem zyciowym fakt,ze ktos jecze na
            nia leci i uprawianiu najstarszej profesji swiata oddawala sie z zapalem i bez
            wytchnienia.
            Przedsiebiorcze dziewczyny zatrudnily kilu cyklopow na etatach alfonsow i
            interes polecial az milo.Agencja towarzyska cieszyla sie co prawda miernym
            zainteresowaniem poniewaz panowie z okolic Olimpu nabawili sie na wojnach
            utraty potencji i podagry ale ze wzgledow ambicjonalnych nie przyznawali sie do
            swoich dolegliwosci i robili co mogli.
            Prometeusz z Eskulapem zas ,na ich uzytek wymyslili wiagre ognista,ktora co
            prawda plonela zywym ogniem ale miala te zalete,ze kazdy kto sie jej nazarl
            usiedziec spokojnie nie mogl i wiercil sie namietnie, wykonujac ruchy frykcyjno-
            zwrotne chcac ugasic zar jaki w nich plonal.
            Wszystko byloby dobrze gdyby zgrzybialemu juz ze starosci Zeusowi nie
            przypomnialy sie figle jakich dopuszczal sie za mlodu.Zapalal wowczas
            nieposkromiona rzadza,pomaszerowal do Hery i oswiadczyl jej bezczelnie:
            -Sluchaj stara raszplo:zapomnialas o obowiazkach malzenskich a tak byc nie
            moze.Domagam sie od ciebie zaspokojenia moich wyuzdanych fantazji bo jak nie to
            dam po lbie i piorunem w tylek zdziele.Idz do lazni,pozniej bede cie bral!
            Hera lyknela ambrozji na odwage i zdzielila Zeusa tak w pysk,ze wwybila mu
            ostatni zab,ktory jeszcze sterczal mu w gebie.
            -Najdrozsza!!!!!-Zeusowi z bolu i rozkoszy stanely lzy w oczach-przylej mi
            jeszcze raz!A wal mocno i najlepiej mnie zwiaz.Hefajstos robi juz dla mnie
            kajdany.
            -Ty stary pierniku!-rozdarla sie Hera-patrzcie ludzie czego mu sie ramolowi
            zachciewa!
            I,zeby mu nie bylo przyjemnie,poglaskala go po spuchnietej gebie.
            Zalamany i drzacy z pozadania Zeus,rad nie rad powlokl sie do agencji wesolych
            dziewczynek...
            (cedeen)
            • anahella Vika, kontynuuj watek oboczny - jest super!!! n/t 09.04.03, 15:53

            • vika411 Re: Cedeen gospodarczo-finansowy.(cede) 10.04.03, 07:07
              Wesole dziewczynki zobaczyly Zeusa juz z daleka.Zaniepokoily sie porzadnie.
              -Ciekawe co tenlubieznik wymysli nowego?-martwila sie Leda,ktora pamietala
              mordobicie jakie uzadzila jej hera po slawetnych sodomicznych wyczynach z
              labedziem.
              -Nie przejmuj sie-pocieszal ja Edyp.-Ja mam gorzej.On gotow udawac moja mamusie
              a ta to dopiero ma wymagania.
              Apollo tymczasem popedzil po zapas wina do Bachusa ale zle trafil bo ten lezal
              w trawie i wesolo figlowal z Narcyzem i Bachantkami.
              -Te,Narcyz posun sie...-Apoloo usilowal przylaczyc sie do zabawy.-Jak chcesz to
              zmienie orientacje seksualna i pokochamy sie inaczej.
              -Nie chce inaczej.Juz to przerabialem.Poza tym kocham sam siebie ,jedynymi
              moimi prawdziwymi przyjaciolmi jest Onan i Safona.Od nich sie uczlem sztuki
              kochania i mi sie spodobalo...-marudzil.
              -A to jak chcesz...sam sobie bedziesz winien.Poskarze Zeusowi co tu wyprawiacie!
              I poskarzyl.Zeus usmiechnal sie pod nosem a ,ze nie mial sily z bolu´na nic
              wiecej(tak go geba bolala po laniu od Hery),ze zamienil sie w motylka i zapylil
              Narcyza a przy okazji wszystkie muzy,ktore niemrawo przyczlapaly za
              Apollem.Rozejrzal sie nastepnie po Grecji i stwierdzil,ze moze jeszcze cos z
              siebie wycisnie u wesolych dziewczynek.
              Hefajstos zas z calym pekiem ciezkich ,zelaznych kajdan,nareczem pejczow i
              stosem ubranek z lateksu,nabijanych cwiekami,szukal go intensywnie i juz tracil
              nadzieje,ze ktos mu za te artykuly pierwszej boskiej potrzeby zaplaci.W koncu
              trafil do lupanaru Pandory.Ta siedziala okrakiem na kontuarze baru i z nudow
              reklamowala swoje wdzieki przed cyklopami,ktorzy slinili sie na widoki jakimi
              ich raczyla.
              Hefajstos na chwile zamienil sie w zone Lotta ale przypomnial sobie,ze ta epoka
              jeszcze nie nadeszla ,wiec wzial w garc najgrubszy pejcz i strzelil nim
              dziarsko.
              -Dwie dziewczynki na szybko-zarzadzil-a pozniej sie zobaczy.
              -Diana i Helka do roboty!-zadysonowala Pandora i zabrala sie do otwierania
              puszki.
              -Co robisz dziwko!-przerazil sie nie na zarty Hefajstos.-Chcesz nieszczescia?!
              -Cicho byyyc,kuternogo!Nie dosc zes kulawy to jeszcze syfilis chcesz zlapac?
              prezerwatywy tu mam...-wysapala Pandora mocujac sie z zakretka od puszki.
              (cedeen)
    • koaa Re: Superpozzzzzzzycja 09.04.03, 12:38
      Nie mam chóru, Nie mam chóru – co robić myslał hugo Mściciel
      Drapiąc pęciny na których nosił przymocowane skrzydełka
      I Od czasu do czasu jego reka siegała również pleców
      Przed uzyciem siekierki musiał się koniecznie dowiedzięć
      Czy siedzące obok niego damy wykupiły ubezpieczenie w
      Trzecim filarze – bo jak tak to siekierka by zadziałała
      Jak błyskawiczny teleport I(w tą I zpowrotem)- a
      jeszcze ktoś postronny by coś zauważył I byłyby
      problemy
      cały czas słyszał w głowie słowa pandory
      -(Trójjedność. Miejsca, czasu i akcji. Nie możemy
      złamać jedności miejsca, bo to byłoby nie w porządku,)
      - (Hugo)Ale trzy kroczki to chyba mozecie zrobić – spytał
      - (pandora) ależ oczywiscie nie możemy tylko opuszczać sceny
      nagle mściciel wstał I pobiegł w kierunku zaparkowanego samochodu
      wiedział juz jak nie złamać trójjedności a jednocześnie wywieść za miasto damy
      (jak toi dobrze że nie oddałem zegarka do naprawy I mam radio)

    • farsa anahello! 09.04.03, 13:44
      czytaj wyżej i kontunuuj niżej.

      pozdrawiam.
      • ydorius do Frojda! 09.04.03, 14:01

        pamiętaj, ze forum jest źródłem cierpień :-)

        m,
        .y.

        ----------------------------------
        What is home without Plumtree's Potted Meat?
        Incomplete.
        • farsa wolę fromma, y.! 09.04.03, 14:13
          ydorius napisał:

          >
          > pamiętaj, ze forum jest źródłem cierpień :-)
          >
          > m,
          > .y.


          dlatego jestem na kobiecie, a nie na kulturze, której przypisywano
          cierpnieniźródlaność.
          poza tym lubię "uciekać od wolności". tutaj tak swojsko, jak u fromma ;-)
          są równi i równiejsi. i tyle kompleksów...
          a wśród nich ja - wolny elektron.
          a wśród nich ty - wolny rodnik.

          ps. jestem niezła z popędów. ;-) i te subtelne zależności między id, ego,
          superego. wiedziałeś, że superego jest dziedzicem kompleksu Edypa? kiedyś ci o
          tym opowiem. jak znajdziesz wolną kanapę (ale bez sera ;-)

          ech! frojd to sciencie fiction. bardziej jednak fiction niż science. ;-)
          • ydorius Re: wolę fromma, y.! 09.04.03, 14:50
            farsa napisała:

            > dlatego jestem na kobiecie, a nie na kulturze, której przypisywano
            > cierpnieniźródlaność.

            pamiętaj, ze jesteśmy wątku, który próbuje udowodnić, że "kobieta" też z niczym
            dobrym się nie kojarzy...

            > poza tym lubię "uciekać od wolności".

            ja tam wolę uwolnić się od tendencji ucieczkowych...

            > tutaj tak swojsko, jak u fromma ;-)

            ano. :-)

            > są równi i równiejsi. i tyle kompleksów...

            to prawda. Mnóstwo.

            > a wśród nich ja - wolny elektron.
            > a wśród nich ty - wolny rodnik.

            aha.
            też pełni kompleksów :-)))
            i bardzo nierówni.

            > ps. jestem niezła z popędów. ;-) i te subtelne zależności między id, ego,
            > superego. wiedziałeś, że superego jest dziedzicem kompleksu Edypa?

            nie wiedziałem.

            > kiedyś ci o tym opowiem. jak znajdziesz wolną kanapę (ale bez sera ;-)

            kiedyś znajdę jakąś kanapę...
            ale u mnie w domu na przykład to nawet porządnego fotela nie ma...

            > ech! frojd to sciencie fiction. bardziej jednak fiction niż science. ;-)

            ale wielkim psychoanalizatorem był :-))

            m,
            .y.

            ----------------------------------
            What is home without Plumtree's Potted Meat?
            Incomplete.
      • anahella Re: anahello! 09.04.03, 15:35
        farsa napisała:

        > czytaj wyżej i kontunuuj niżej.
        >
        > pozdrawiam.


        Oki - tylko poczekam az Muza - lajdaczka wroci do domu;) Poslalam ja rano po
        mleko do kawy, a ona gdzies sie ciagle szlaja;)
    • anahella Nie pozwole zeby ten watek zlecial 10.04.03, 03:02
      Jutro (a w zasadzie dzis) prosze szanownych pisarzy
      o popisanie, ja dopiero wlacze sie wieczorem.
      • vika411 Re: Nie pozwole zeby ten watek zlecial 10.04.03, 06:35
        anahella napisała:

        > Jutro (a w zasadzie dzis) prosze szanownych pisarzy
        > o popisanie, ja dopiero wlacze sie wieczorem.
        No dobra!Wracam do mojego watku.
        • farsa piszcie, niewiasty i ty, ydoriusie ;-) 10.04.03, 09:17
          piszcie, piszcie...
          w końcu to nasza historia :-\0

          caooski poranne.
          • vika411 Re: piszcie, niewiasty i ty, ydoriusie ;-) 10.04.03, 17:36
            Juz znowu swoj kawalek dopisalam ale rozpasanie olimpijskie wymyka mi sie spod
            kontroli:-(
            pozniej pomysle jak poskromic boskie zadze bo cala to grecka banda zaczyna sie
            zachowywac jak nieboskie stworzenia...
      • vika411 Re: Nie pozwole zeby ten watek zlecial 10.04.03, 21:25
        anahella napisała:

        > Jutro (a w zasadzie dzis) prosze szanownych pisarzy
        > o popisanie, ja dopiero wlacze sie wieczorem.
        No i gdzie jestes?!A moze 21.30 to dla ciebie poludnie,co?!Czlowiek sie
        stara,na morde upada a tu ani slowa pochlebnej krytyki!.-)
        • vika411 Re: Nie pozwole zeby ten watek zlecial ... 13.04.03, 00:53

          ...I dlatego w gore go!!!!!!!!!
          Juz niedziela to jest nadzioeja,ze wezmiecie sie do pisania:-)
    • lyche1 Re: Widzę moi drodzy, ze jak zwykle 14.04.03, 18:46
      To ja muszę kończyć :( Nie wstyd Wam ? Anahella musisz mi pomóc to obrobić -
      liczę na Twoje doświadczenie :)
      • anahella Re: Widzę moi drodzy, ze jak zwykle 14.04.03, 18:59
        lyche1 napisała:

        > To ja muszę kończyć :( Nie wstyd Wam ? Anahella musisz mi pomóc to obrobić -
        > liczę na Twoje doświadczenie :)

        Doswiadczenie w czym? w grafomanstwie? Do uslug szanowna pani:) Zaraz cos
        napisze.
    • anahella Czesc kolejna - przed kawiarnia. 14.04.03, 19:28
      W poprzednim odcinku:

      > Z gracją ciężarnej słonicy wybiegła przed drzwi knajpy.
      > Stał przed nim volkswagen mocno garbaty, z fragmentami kaczych (anielskich)
      > piór zamiast wycieraczek.
      > -To twój? - zapytała Pandora? - Wsiadamy?
      > W tylnej kieszeni spodni Hugo Bossa dobył się dźwięk telefonu komórkowego...
      *********************************************



      Hugo Boss dyskretnie spojrzal na wyswietlacz: SMS od Afrodyty. Ze tez zapomnial
      ze mial byc u niej wieczorem.
      Kobiety spojrzaly na niego z pytajnikami w oczach:
      - Cos waznego? - zapytala Ewa - Moze panu przeszkadzamy?
      - Alez skad szanowne panie, po prostu ciocia przypomniala mi zebym podlal u
      niej kwiatki. Staruszka wyjechala do wod i obiecalem sie opiekowac jej
      mieszkaniem. Pozwolicie, ze szybko odpisze?
      - Nie ma problemu - odpowiedziala Ewa mrugajac do Pandory. Ewa rozsiadla sie na
      tylym siedzieniu, a Pandora udawala ze poprawia sobie wlosy w szybie garbusa.
      Jednym okiem zerkala na wyswietlacz komorki.
      Hugo Boss tymczasem wtukiwal literka po literce: "Ile razy cie prosilem zebys
      nie przeszkadzala mi jak pracuje!"
      Pandora wskoczyla na siedzenie obok kierowcy.
      - To jakas jego baba, pewnie znowu sypia z Afrodyta. Teraz mysl szybko co
      zrobic zebysmy nie pojechaly na te wycieczke.
      Ewie nie trzeba bylo dwa razy powtarzac. Wysiadla z wozu i udawala ze czegos
      szuka.
      - Cos pani zgubila?
      - Tak, guziczek. - niewinnie odpowiedziala Rajska.
      - Pomoge ci kochanie - Pandora wyskoczyla z samochodu. Zblizyla sie do Ewy i
      zasyczala jej do ucha:
      - Pomyslec ze twoje niechlujstwo ratuje nam zycie. Nigdy bym nie przypuszczala.

      Kobiety graly na zwloke. Hugo usiadl za kierownica i zastanawial sie nad
      planem. Jak nie pojdzie do Afrodyty to ta zrobi mu karczemna awanture. Jak nie
      wykonczy choc jednej z tych upiornych bab, to nie dostanie premii. Wyciagnal
      telefon.
      Po kilku dzwonkach odebral niski kobiecy glos.
      - Afri, kochanie ja tylko na chwile - wyszeptal. - Dzisiaj nici ze spotkania.
      - Alez Hermi, Hefajstos wyjechal, a ja czuje sie taka sama!.
      - Ciiiii - kocham cie - obiecuje ze jak zalatwie zlecienie to przylece do
      ciebie na moich skrzydlach.
      - Ehhhh - westchnela Afrodyta. - Z wami to tak zawsze. Jak chcecie sie kochac
      to wszyscy na raz, a jak jestem sama to tylko na sobie moge polegac.
      - Moze pojdziesz do Hery na herbate? A teraz musze konczyc. Pa kochanie, za
      pare dni bedziemy miec nasze ciala tylko dla siebie.
      - Ale... - zaczela Afrodyta - Hugo wylaczyl sie. Spojrzal w lusterko wsteczne,
      gdzie jeszcze przed chwila widzial obiekty swojego zlecenia.
      One zniknely!
      • anahella Farsa: nie piszesz dalej? n/t 15.04.03, 10:20

        • farsa Re: Farsa: nie piszesz dalej? n/t 15.04.03, 10:30
          wena pości wielkotygodniowo.
          a ja mam anginę :-(

          pozdr.

          ps. wrócę wkrótce. myślę, że wszystkie "twórcze teksty" z tego wątku należy
          zebrać w jeden nowy wątek i nadać mu tytul "Nasza Powieść". w końcu jest
          nasza...
          • ydorius dopisuję: 15.04.03, 10:37

            Farso, zdrową bądź...
            Swoją drogą, zaprawdę ta komisja krzywdę Ci wyrządzić musiała straszną, że aż
            anginę od tego złapałaś... Poegzaminowa Ułomność Immunologiczna? :-)

            m,
            .y.

            ----------------------------------
            What is home without Plumtree's Potted Meat?
            Incomplete.
            • vika411 FARSA!!!!!!!!!!!! 15.04.03, 10:52
              ydorius napisał:

              >
              > Farso, zdrową bądź...
              > Swoją drogą, zaprawdę ta komisja krzywdę Ci wyrządzić musiała straszną, że aż
              > anginę od tego złapałaś... Poegzaminowa Ułomność Immunologiczna? :-)
              >
              > m,
              > .y.
              >
              > ----------------------------------
              > What is home without Plumtree's Potted Meat?
              > Incomplete.
              Na angine i wszelkie przeziebienie tylko grypolin:-)(cioci viki oczywiscie):Pol
              litra spirytusu,dwie cytryny(wycisnac do tegoz)i pol lita miodu.Wymieszac.pic
              po lyzeczce jak kaszel lapie.Jak sie pacjet schla,niech leczy...kaca:-)
              Zdrowka zycze.A Pandora to sympatyczna dziewczyna.Duza kariere jej wroze.Juz
              mam cedeena:-)
              • ydorius mhm... wypij grypolin cioci viki... 15.04.03, 10:54

                przyniesiemy Ci wieniec i ktoś zapłacze nad Twym grobem...

                m,
                .y.

                ----------------------------------
                What is home without Plumtree's Potted Meat?
                Incomplete.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka