Dodaj do ulubionych

Nigdy nie zrozumiem

10.04.03, 10:03
Przed chwilą przeczytałam
wątek na Forum Cosmopolitan
i doszłam do wniosku,że:
Nigdy nie zrozumiem kobiet,
które spotykają się z żonatymi mężczyznami,
i mężczyzn,którzy nie potrafią podjąć decyzji
i zdradzają swoje żony.


---Śmiejmy się!
Kto wie czy świat potrwa jeszcze trzy tygodnie?"-
Obserwuj wątek
    • tralalumpek Re: Nigdy nie zrozumiem 10.04.03, 10:04
      ..syty glodnego nie rozumie....
    • hamled Re: Nigdy nie zrozumiem 10.04.03, 10:09
      piszesz jakbys nie wiedziała co to miłość lub pożądanie
      może nie uwierzysz mi, ale ja kocham wiele kobiet, a mógłbym byc jednoczesnie z
      kilkoma, każdą uwielbiać
      też nie umiałbym wybrać
      ja naprawdę lubię kobiety
      :-)
      • charlota Re: Hamled 10.04.03, 10:17
        hamled napisał:

        > piszesz jakbys nie wiedziała co to miłość lub pożądanie
        > może nie uwierzysz mi, ale ja kocham wiele kobiet, a mógłbym byc jednoczesnie
        z
        >
        > kilkoma, każdą uwielbiać
        > też nie umiałbym wybrać
        > ja naprawdę lubię kobiety
        > :-)

        Lubic kobiety,a zdradzać tą,
        z którą się jest w związku
        to zasadnicza różnica.
      • lyche1 Re: Nigdy nie zrozumiem 10.04.03, 19:53
        hamled napisał:
        > piszesz jakbys nie wiedziała co to miłość lub pożądanie

        Tylko mi nie mów że to miłość - z miłości, tej prawdziwej żadne z nich nie
        zdecydowałoby się na taki krok. Miłość nie wie co to oszustwo!
        Pożądanie - tak. Ale kim jest człowiek, który nie potrafi zapanować nad swoim
        pożądaniem ??
    • Gość: Andrzej Re: Nigdy nie zrozumiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.03, 10:10
      U mezczyzn to normalny atawizm. :) Tak chciala natura ze mamy walczyc o
      przetrwanie gatunku. Pewnie ze mamy rozum i powinnismy nad tym panowac, ale..
      wiesz... mezczyzna ma za malo krwi, jak mu naplynie do ptaszka to juz na mozg
      jej nie wystarcza i stad caly problem ze nie mozemy uzywac ptaszka i rozumu
      naraz:)
      • charlota Re: Nigdy nie zrozumiem 10.04.03, 10:19
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > U mezczyzn to normalny atawizm. :) Tak chciala natura ze mamy walczyc o
        > przetrwanie gatunku. Pewnie ze mamy rozum i powinnismy nad tym panowac, ale..
        > wiesz... mezczyzna ma za malo krwi, jak mu naplynie do ptaszka to juz na mozg
        > jej nie wystarcza i stad caly problem ze nie mozemy uzywac ptaszka i rozumu
        > naraz:)

        Tak jak napisałam wcześniej,
        nigdy tego nie zrozumiem
        i wcale wszyscy faceci tacy nie są(na szczęście)
        • Gość: Andrzej Re: Nigdy nie zrozumiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.03, 10:25
          Sa tacy ktorzy tak robią, i ci co się nie daja na tym złapac:)To jedyna
          róznica. Ale skoro masz faceta ktory taki nie jest, to nie rozumiem jaki masz
          problem?
          • charlota Re: Nigdy nie zrozumiem 10.04.03, 10:29
            Gość portalu: Andrzej napisał(a):

            > Sa tacy ktorzy tak robią, i ci co się nie daja na tym złapac:)To jedyna
            > róznica. Ale skoro masz faceta ktory taki nie jest, to nie rozumiem jaki masz
            > problem?

            Nie,nie mam problemu,
            po prostu założyłam ten wątek,
            bo zastanawia mnie to zjawisko wśród kobiet,
            że spotykaja się z żonatymi facetami.
        • julla Re: Nigdy nie zrozumiem 10.04.03, 10:27
          Nie uważam też, żeby kobiety były takie znowu strasznie monogamiczne. To mit.
          Mam udane małżeństwo, a jednak reaguję na innych facetów. Tylko, że żal byłoby
          mi cokolwiek mieszać w moim małżeństwie, wdawać się w jakieś romanase; mój mąż
          zwyczajnie nie zasługuje na to- wychodzę z takiego założenia i tego się trzymam.
          Zakochałam się kiedyś w żonatym mężczyźnie, bardzo platonicznie:) i wiem jak
          trudno sie pogodzić z faktem, że ON ma rodzinę, zobowiązania wobec innej
          kobiety...
          Jednak trudno- wszystkiego w życiu mieć nie można!
          • charlota Re: Nigdy nie zrozumiem 10.04.03, 11:31
            julla napisała:

            > Nie uważam też, żeby kobiety były takie znowu strasznie monogamiczne. To mit.
            > Mam udane małżeństwo, a jednak reaguję na innych facetów. Tylko, że żal
            byłoby
            > mi cokolwiek mieszać w moim małżeństwie, wdawać się w jakieś romanase; mój
            mąż
            > zwyczajnie nie zasługuje na to- wychodzę z takiego założenia i tego się
            trzymam
            > .
            > Zakochałam się kiedyś w żonatym mężczyźnie, bardzo platonicznie:) i wiem jak
            > trudno sie pogodzić z faktem, że ON ma rodzinę, zobowiązania wobec innej
            > kobiety...
            > Jednak trudno- wszystkiego w życiu mieć nie można!

            Ja też nie uważam,
            żeby kobiety były monogamiczne i nie o to mi chodzi.
            Po prostu nie wiem dlaczego są takie kobiety,
            które gustują w żonatych i to mnie wkurza.
            No i faceci,którzy nie umieją podjąc decyzji,uff.
    • Gość: miregal Re: Nigdy nie zrozumiem IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.03, 10:50
      ja tez, w zyciu bym sie nie zdecydowala zrobic komukolwiek takiego swinstwa.
      szkoda ze niewielu ludzi ma takie opory moralne... :(
      • charlota Re: Nigdy nie zrozumiem 10.04.03, 11:33
        Gość portalu: miregal napisał(a):

        > ja tez, w zyciu bym sie nie zdecydowala zrobic komukolwiek takiego swinstwa.
        > szkoda ze niewielu ludzi ma takie opory moralne... :(

        to praeda-szkoda...

        ---Śmiejmy się!
        Kto wie czy świat potrwa jeszcze trzy tygodnie?"-
        • julla Re: Nigdy nie zrozumiem 10.04.03, 11:44
          Czy ja wiem, czy tak znowu niewielu?
          Rozglądając sie wokoło widzę raczej ludzi, którzy mimo wielu peturbacji oraz
          wzajemnego znużenia usiłują trzymać swoją rodzinę w kupie (brzydko mówiąc) w
          imię różnych tzw. wartości
          Takie są moje obserwacje, nie wiem może niereprezentatywne.
      • anahella Re: Nigdy nie zrozumiem 10.04.03, 13:16
        Gość portalu: miregal napisał(a):

        > ja tez, w zyciu bym sie nie zdecydowala zrobic komukolwiek takiego swinstwa.
        > szkoda ze niewielu ludzi ma takie opory moralne... :(

        Opory moralne to jedno. Nigdy nie mow nigdy;) Znam osobe,
        ktora zarzekala sie, ze nigdy nie zaineresuje sie zonatym
        i jakis czas potem wpadla jak sliwka w kompot. Po prostu
        zakochala sie. Zauroczenie bylo silniejsze od oporow
        moralnych. Dzis jest juz po tym zwiazku, nic z niego nie
        wyszlo na dluzsza mete ale kolezanka sama mi powiedziala
        ze przynajmniej wie dlaczego nie powinna sie nigdy juz w
        taki uklad pakowac.
    • Gość: miregal Re: Nigdy nie zrozumiem IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.03, 15:11
      wiesz, ja sie nie kieruje jakimis bardzo gornolotnymi wartosciami, chodzi mi
      raczej o szacunek do samej siebie...

      fakt, ze jeszcze mloda i glupia jestem :) , nie wiem co mi sie jeszcze w zyciu
      wydarzy, ale jak do tej pory kazdy zajety facet jest dla mnie po prostu
      skreslony. nawet gdyby mnie bardzo interesowal, gdybym sie dowiedziala, ze ma
      dziewczyne, po prostu nie moglabym, zreszta jak sie dowiem ze ma dziewczyne to
      jakos naprawde bardzo latwo przychodzi mi "odinteresowac sie" :)

      nie wiem z czego to wynika, no po prostu od razu wycofuje sie, rezygnuje i
      koniec, nie moglabym. nie wiem, moze to taka zwyczajna przyzwoitosc - ze nie
      chce miec plam na sumieniu. i jakos nie cierpie z tego powodu specjalnie.

      mam to szczescie, ze zakochuje sie dosc powoli i ostroznie, podobnie jak
      zawieram przyjaznie. jak juz kocham albo sie z kims przyjaznie, to calym sercem
      i bez zadnych "ale". tylko ze najpierw, zanim kogos umieszcze
      wsrod "najukochanszych i najwazniejszych w moim zyciu", zachowuje sie troche
      jak kot ktory poznal kogos obcego :) - najpierw poobserwuje, potem powacha jego
      reke, potem otrze sie o nogi, wreszcie za ktoryms razem da sie poglaskac, a po
      jakims dluuugim czasie nawet wskoczy na kolana i zasnie :) jeszcze
      zadne "wichry namietnosci" mna nie targaly, w ogole na klimat "Tredowatej"
      jestem odporna.

      to, ze ktos inny niz moj chlopak mi sie podoba, jest dla mnie naturalne - to
      sie zdarza, to jest ludzkie - wazne ze wiem ze to jakas powierzchowna, chwilowa
      fascynacja, jakies male zauroczenie, ze nie angazuje sie i nie staram sie tego
      jakkolwiek okazac ani rozwijac, a przede wszystkim na litosc boska nie
      zdradzam! bo milosc to dla mnie nie jakies upojenie, fascynacja i klimaty jak
      z "Cierpien mlodego Wertera", tylko cos znacznie bardziej ludzkiego, i
      glebszego. jak dla mnie milosc to nie jakies ciagle gierki, ciagle wzajemne
      uwodzenie, ja kocham niezaleznie od tego czy moj chlopak wyglada jak Apollo,
      czy wlasnie ma grype, jest rozczochrany, zasmarkany i ma czerwone policzki od
      goraczki. kocham niezaleznie od tego czy wlasnie powiedzial blyskotliwy bon
      mot, czy palnal cos piramidalnie glupiego. dla mnie milosc to nie jakas gra,
      tylko szacunek, troska, porozumienie, i po prostu takie glebokie uczucie ze
      CHCESZ Z TYM KIMS BYC. jakbysmy kochali tylko ludzi fascynujacych i
      niezglebionych jak Sylvia Plath to malo byloby milosci na tym swiecie...

      czesto mam uczucia niezgodne z moimi wartosciami: korci mnie zeby wygadac
      tajemnice mojej przyjaciolki, zeby (w sytuacjach ekstremalnych) trzasnac moja
      bezczelna siostre z calej sily w ten glupi leb, zeby rozedrzec sie na cale
      gardlo na tate zeby mi do ciezkiej cholery przestal prac delikatne, cienkie
      koszulki w normalnym praniu z wirowaniem bo sie z nich szmaty robia itd... te
      uczucia sa jak najbardziej ludzkie. tylko ze ja je zachowuje w sferze uczuc,
      wyobrazen, a nie wprowadzam w czyn. gdybym cokolwiek z tego zrobila, czulabym
      do siebie obrzydzenie i niesmak. a tak ich nie robie, i sama wobec siebie
      jestem w porzadku. nie rozumiem, czemu ze zdrada mialoby byc inaczej. po to mam
      rozum, zeby wiedziec, ktore z moich uczuc sa usprawiedliwione i powinny byc
      motorami mojego dzialania, a ktore nie. i nie mowcie mi, ze rozum i uczucia to
      zupelnie rozne sfery, bo mnie to smieszy.

      rozumiem, ze sa zwiazki w ktorych partnerzy sie juz soba nawzajem smiertelnie
      znudzili, nie kochaja sie, nie moga sie porozumiec... wtedy sie po prostu
      uczciwie mowi do widzenia, to jest w porzadku. a zdrada to oszukiwanie, to
      klamstwo... bue!

      pozdrawiam
      • Gość: s Re: Nigdy nie zrozumiem IP: *.*.*.* 10.04.03, 15:48
        A ja rozumiem te kobiety. Czasem Ci żonaci mężczyźni są jedynimi którzy się
        nimi zainteresowali- nie mówię ze zawsze!!!
        A ze facet nie chce odejść od zony? zawsze moze to wytłumaczyć. że go trzymają
        dzieci przyzwyczajenie...jakby kochał to by odszedł. A jemu jest tak wygodnie i
        jeszcze można podleczyć swoje kompleksy. Dwie kobiety szleją za mną-jekiż ja
        muszę być wspaniały!!
      • matrek Re: Nigdy nie zrozumiem 10.04.03, 17:35
        Podoba mi sie co piszesz
    • Gość: Dosia Re: Nigdy nie zrozumiem IP: 195.217.253.* 10.04.03, 16:05
      charlota napisała:

      > Przed chwilą przeczytałam
      > wątek na Forum Cosmopolitan
      > i doszłam do wniosku,że:
      > Nigdy nie zrozumiem kobiet,
      > które spotykają się z żonatymi mężczyznami,
      > i mężczyzn,którzy nie potrafią podjąć decyzji
      > i zdradzają swoje żony.
      >
      A ja rozumiem. Zonaty czy nie zonaty, facet jest facetem. I w tym i w tym mozna
      sie zakochac. Ile kobiet spotyka sie z zonatymi mezczyznami? Ile spotyka sie z
      wolnymi? Co w tym rozumiec? Tak jest po prostu.

      Ilu facetow zdradza swoje zony, ilu facetow zdradza swoje dziewczyny-nie-zony,
      ilu umawia sie z wieloma kobietami, ilu skacze z kwiatka na kwiatek? Co za
      roznica?

      Ludzie sa ludzmi i nie zawsze widza, ze ktos ma na czole napisane "jestem
      zonaty".
      • charlota Re: Dosia 11.04.03, 08:11
        Gość portalu: Dosia napisał(a):

        > A ja rozumiem. Zonaty czy nie zonaty, facet jest facetem. I w tym i w tym
        mozna
        >
        > sie zakochac. Ile kobiet spotyka sie z zonatymi mezczyznami? Ile spotyka sie
        z
        > wolnymi? Co w tym rozumiec? Tak jest po prostu.


        Jesteś może zdradzaną żoną?Jeśli tak,to zgadzasz się na taki układ,że Twój mąż
        ma jeszcze kogoś na boku?

        >
        > Ilu facetow zdradza swoje zony, ilu facetow zdradza swoje dziewczyny-nie-
        zony,
        > ilu umawia sie z wieloma kobietami, ilu skacze z kwiatka na kwiatek? Co za
        > roznica?
        >
        > Ludzie sa ludzmi i nie zawsze widza, ze ktos ma na czole napisane "jestem
        > zonaty".

        Ja zdaję sobie sprawę,
        że jest mnóstwo takich ludzi,
        dlatego mam przyjąć to za normalność?
        Fakt jest faktem,ze mnie osobiście nie podoba się to
        i nie mogłabym spotykać się z facetem,który ma żonę.
        I nie rozumiem takich kobiet,żerujących na czyimś życiu.
        • Gość: Dosia Re: Dosia IP: 195.217.253.* 11.04.03, 12:23
          charlota napisała:


          > Jesteś może zdradzaną żoną?Jeśli tak,to zgadzasz się na taki układ,że Twój
          mąż
          > ma jeszcze kogoś na boku?


          Nie jestem zdradzana zona. Ale bylam zdradzana dziewczyna - dwukrotnie. Czy to
          ze nie jestem zona pomniejsza moje cierpienie? Czy tylko zony maja prawo do
          niegodzenia sie na takie sytuacje?


          > Ja zdaję sobie sprawę,
          > że jest mnóstwo takich ludzi,
          > dlatego mam przyjąć to za normalność?

          Ja nie przyjmuje tego za normalnosc. Uwazam jednak, ze rozgraniczanie, ze
          jezeli ktos ma zone lub meza jest bardziej "nietykalny" jest niesluszne. Tak
          samo cierpi zdradzana dziewczyna jak i zdradzana zona. Tak samo zonaty jak i
          wolny mezczyzna "ma prawo" do zdrady i ma prawo sie zakochac i odejsc od
          dziewczyny albo zony.


          > Fakt jest faktem,ze mnie osobiście nie podoba się to
          > i nie mogłabym spotykać się z facetem,który ma żonę.
          > I nie rozumiem takich kobiet,żerujących na czyimś życiu.

          To nie jest zerowanie. Czasem po prostu nie wiesz, ze on ma zone. Zakochujesz
          sie i koniec kropka. Czy naprawde wierzycie, ze sa dziewczyny, ktore widzac
          obraczke na palcu u faceta podejmuja decyzje ze zakochaja sie wlasnie w tym
          tylko dlatego ze ma obraczke? Przeciez to bzdura!

          Dlaczego mozna odbic innej dziewczynie chlopaka a meza juz nie? Czy "tylko"
          dziewczyna ma jakies gorsze prawa, a zona jest swietoscia? Dla mnie po prostu
          obie sytuacje sa takie same.
          • charlota Re: Dosia 11.04.03, 12:53
            Gość portalu: Dosia napisał(a):


            > Nie jestem zdradzana zona. Ale bylam zdradzana dziewczyna - dwukrotnie. Czy
            to
            > ze nie jestem zona pomniejsza moje cierpienie? Czy tylko zony maja prawo do
            > niegodzenia sie na takie sytuacje?

            napisałam żoną,ale chodzi ogólnie o zdradę,
            niekoniecznie w małżeństwie.
            >
            >
            > > Ja zdaję sobie sprawę,
            > > że jest mnóstwo takich ludzi,
            > > dlatego mam przyjąć to za normalność?
            >
            > Ja nie przyjmuje tego za normalnosc. Uwazam jednak, ze rozgraniczanie, ze
            > jezeli ktos ma zone lub meza jest bardziej "nietykalny" jest niesluszne. Tak
            > samo cierpi zdradzana dziewczyna jak i zdradzana zona. Tak samo zonaty jak i
            > wolny mezczyzna "ma prawo" do zdrady i ma prawo sie zakochac i odejsc od
            > dziewczyny albo zony.

            oczywiście,że może odejść,
            ale chyba skoro dorośli,odpowiedzialni
            wiążą się ze sobą poprzez ślub
            to jakieś zobowiązania zostają na całe życie,
            szcególnie gdy są dzieci


            > > Fakt jest faktem,ze mnie osobiście nie podoba się to
            > > i nie mogłabym spotykać się z facetem,który ma żonę.
            > > I nie rozumiem takich kobiet,żerujących na czyimś życiu.
            >
            > To nie jest zerowanie. Czasem po prostu nie wiesz, ze on ma zone. Zakochujesz
            > sie i koniec kropka. Czy naprawde wierzycie, ze sa dziewczyny, ktore widzac
            > obraczke na palcu u faceta podejmuja decyzje ze zakochaja sie wlasnie w tym
            > tylko dlatego ze ma obraczke? Przeciez to bzdura!
            >
            Tak,ale jak już się dowie taka kobieta,
            że facet ma żone to mogłaby dac sobie z nim spokój.


            > Dlaczego mozna odbic innej dziewczynie chlopaka a meza juz nie? Czy "tylko"
            > dziewczyna ma jakies gorsze prawa, a zona jest swietoscia? Dla mnie po prostu
            > obie sytuacje sa takie same.

            Dosiu,źle mnie zrozumiałaś.
            Napisałam - żonaci,ale to się oczywiście tyczy wszystkich "zajetych".
            • Gość: Dosia Re: Dosia IP: 195.217.253.* 11.04.03, 14:29
              charlota napisała:

              > napisałam żoną,ale chodzi ogólnie o zdradę,
              > niekoniecznie w małżeństwie.


              Kurcze. Zdrada to zdrada. Zawsze boli. Ale po co w ogole jest ta dyskusja skoro
              takie rzeczy sie po prostu zdarzaja.
              To oczywiste, ze ludzie nie powinni odbijac sobie partnerow, ale tak jest i nic
              nie poradzimy. Czlowiek ma prawo sie mylic i bedac z osoba, z ktora nie
              powinien byc, ma prawo od niej odejsc, czy ona sobie tego zyczy czy nie, czy
              dzieje sie to z powodu trzeciej osoby, czy nie.

              >
              > oczywiście,że może odejść,
              > ale chyba skoro dorośli,odpowiedzialni
              > wiążą się ze sobą poprzez ślub
              > to jakieś zobowiązania zostają na całe życie,
              > szcególnie gdy są dzieci

              A ja uwazam, ze to nie ma znaczenia, czy jest sie po slubie czy nie, czy sa
              dzieci czy nie. Przeciez to ze jak jest sie po slubie nie znaczy, ze poslubilo
              sie wlasnie ta osobe, z ktora chcemy byc do konca zycia. To ze ma sie dzieci
              nie oznacza, ze nie ma sie prawa ulozenia sobie zycia z inna osoba.



              > Tak,ale jak już się dowie taka kobieta,
              > że facet ma żone to mogłaby dac sobie z nim spokój.

              Tak samo jak powinna sobie dac spokoj dziewczyna ktora dowie sie ze jej
              wybranek juz jest zaangazowany w inny zwiazek? To oczywiste. Ale skoro to ma
              prowadzic do tego, zeby dwoje ludzi bylo ze soba to dlaczego trwac w starym
              zwiazku, dlaczego nie dac temu szansy. Przeciez jezeli facet kocha Ciebie to
              nie odejdzie do innej, a jezeli odejdzie znaczy ze Ciebie nie kochal. Proste.
              Po co z tym walczyc i po co obwiniac za to trzecia osobe? Moze nalezy winic
              siebie ze nie potrafilo sie utrzymac tego zwiazku? Wiadomo zlosc jest rzecza
              ludzka i zawsze jestesmy zle na ta trzecia a nie np. na swojego mezulka, ktory
              jakims dziwnym trafem jest zawsze swiety. Najlepiej ta trzecia obrzucic
              epitetami...


              > >
              > Dosiu,źle mnie zrozumiałaś.
              > Napisałam - żonaci,ale to się oczywiście tyczy wszystkich "zajetych".


              Swiat jest juz taki, ze ludzie sie zchodza, ludzie od siebie odchodza, czesto
              do kogos innego. Tak jest od milionow lat. Po co nad tym debatowac?
              >
              • charlota Re: Dosia 11.04.03, 14:43
                Gość portalu: Dosia napisał(a):

                > charlota napisała:
                >
                > > napisałam żoną,ale chodzi ogólnie o zdradę,
                > > niekoniecznie w małżeństwie.
                >
                >
                > Kurcze. Zdrada to zdrada. Zawsze boli. Ale po co w ogole jest ta dyskusja
                skoro
                >
                > takie rzeczy sie po prostu zdarzaja.
                > To oczywiste, ze ludzie nie powinni odbijac sobie partnerow, ale tak jest i
                nic
                >
                > nie poradzimy. Czlowiek ma prawo sie mylic i bedac z osoba, z ktora nie
                > powinien byc, ma prawo od niej odejsc, czy ona sobie tego zyczy czy nie, czy
                > dzieje sie to z powodu trzeciej osoby, czy nie.

                Źle zrozumiałaś w takim razie to co napisałam.
                Chodzi mi o to,że nie pojmuję,
                gdy facet nie rozwiedzie się z żoną a na boku ma inną
                i trwa w takim podwójnym życiu cały czas.
                To jest okropne,to dlaczego nie rozwiedzie się
                tylko oklamuje żonę a z kochanką sypia sobie jak mu przyjdzie ochota.
                • Gość: Dosia Re: Dosia IP: 195.217.253.* 11.04.03, 15:31
                  charlota napisała:

                  > Źle zrozumiałaś w takim razie to co napisałam.
                  > Chodzi mi o to,że nie pojmuję,
                  > gdy facet nie rozwiedzie się z żoną a na boku ma inną
                  > i trwa w takim podwójnym życiu cały czas.
                  > To jest okropne,to dlaczego nie rozwiedzie się
                  > tylko oklamuje żonę a z kochanką sypia sobie jak mu przyjdzie ochota.

                  Tu oczywiscie masz racje, ale w pierwszym zdaniu swojego postu napisalas:
                  "Nigdy nie zrozumiem kobiet,
                  które spotykają się z żonatymi mężczyznami"
                  i wiekszosc dyskusji na tym watku toczy sie wokol tych zdzir, ktore odbijaja
                  innym kobietom mezow. Dlatego i ja o tym mowie.
    • helaraja Re: Nigdy ! 10.04.03, 17:13
      Uważam, że taka kobieta, romansująca z żonatym, jest albo naiwna albo zbyt
      przekonana o własnym uroku. Na ogółfaceci nie zostawiają żon (to ta "trudna
      decyzja"), chcą tylko adrenaliny i nowości. Związek z żonatym - związek bez
      szans. A jeszcze Swiadomość, że się drugiej babie pieprzy życie... Tylko żle
      świadczy o tych trzecich, takie skreślam, nie uznaję, pogardzam nimi - choć
      może nie mam prawa wydawać opinii. Ale moje 40 lat życia bez tego rodzaju
      doświadczeń (a doświadczeń z facetami oj, było:),) może mnie do tego upoważniać.
    • wiktoria21 Re: Nigdy nie zrozumiem 11.04.03, 08:19


      Dla mnie takie kobiety to po prostu zdziry,albo jak kto woli darmowe
      prostytutki,na dodatek bardzo kiepskie...
      • Gość: Dosia Re: Nigdy nie zrozumiem IP: 195.217.253.* 11.04.03, 12:25
        Nie rozumiem dlaczego tak mowisz. Dlaczego kobieta zakochana w wolnym chlopaku
        jest swieta, a ta sama kobieta zakochana w zonatym mezczyznie to zdzira?
        Przeciez to ta sama osoba...
        • wiktoria21 Re: Nigdy nie zrozumiem 11.04.03, 13:02
          Gość portalu: Dosia napisał(a):

          > Nie rozumiem dlaczego tak mowisz. Dlaczego kobieta zakochana w wolnym
          chlopaku
          > jest swieta, a ta sama kobieta zakochana w zonatym mezczyznie to zdzira?
          > Przeciez to ta sama osoba...

          Nieprawda,spotykać się z wolnym a żonatym to chyba różnica?
          • Gość: Dosia Re: Nigdy nie zrozumiem IP: 195.217.253.* 11.04.03, 14:34
            wiktoria21 napisała:

            > > > Nie rozumiem dlaczego tak mowisz. Dlaczego kobieta zakochana w wolnym
            > chlopaku
            > > jest swieta, a ta sama kobieta zakochana w zonatym mezczyznie to zdzira?
            > > Przeciez to ta sama osoba...
            >
            > Nieprawda,spotykać się z wolnym a żonatym to chyba różnica?

            A jaka? Dla tej kobiety zadna jezeli kocha. Przeciez to nie jej wina, ze on
            jest zonaty... Dla niej to po prostu facet, ktory moze odejsc od zony skoro
            zony juz nie kocha.

            Skoro powiedzmy Twoj maz spotyka sie z kims innym dlaczego ja nazywasz zdzira?
            A maz to co? Aniolek ze go tak bronisz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka