Dodaj do ulubionych

Fertility Awareness

26.01.07, 22:07
Jutro mam trudny egzamin i w ramach nauki wędruję sobie po forach i czytam -
wiecie jak to jest :-) - a teraz licho mnie podkusiło, żeby założyć kolejny
wątek. Może kogoś zainteresuje?

Jakieś dwa miesiące temu postanowiłam przeprowadzić eksperyment naukowy.
Czytuję sporo książek popularnonaukowych i wpadła mi w ręce książka pt. "Wojny
dziecięce" (raczej nie polecam, jest kontrowersyjna, słabo napisana i zostawia
raczej przygnębiające wrażenie, przynajmniej dla mnie). Spodobał mi się
strasznie opis działania macicy: wcześniej wiedziałam wprawdzie, że jest
owulacja, że jak nie będzie zapłodnienia, to endometrium się złuszcza i wtedy
się krwawi, ale dotychczas nie miałam pojęcia o tym, że macica jest aż tak
sprytnym urządzeniem, o całym kompromisie pomiędzy niedopuszczeniem zarazków w
głąb ciała, a przyjęciem nasienia koniecznym do przedłużenia gatunku. :-)
Przeczytałam także, że ewolucja doprowadziła do ukrycia owulacji u człowieka i
naczelnych (w przeciwieństwie do innych gatunków, gdzie u samic występuje ruja
i wyraźnie widać, że są w tym momencie płodne), a mimo to da się trochę naturę
oszukać i po pewnych oznakach w przybliżeniu wyznaczyć, czy kobieta jest
płodna czy nie. Wcześniej słyszałam już coś o mierzeniu temperartury itd., ale
nie za bardzo w to wierzyłam. A ponieważ miałam akurat pod ręką odpowiedni, w
miarę zdrowy organizm, :-) postanowiłam przetestować - na sobie. Kupiłam sobie
odpowiedni termometr, wydrukowałam kilka tabelek i od półtora miesiąca się w
to bawię.

I czuję się trochę osamotniona. W poszukiwaniu wiedzy wędruję czasem po
różnych forach i z tego co zauważyłam, w Polsce ok 70% obserwujących się to
kobiety próbujące zajść w ciążę, ciągle gorączkujące się "Udało się, czy
nie?", reszta to w większości ci, którzy starają się nie mieć dzieci
pozostając w zgodzie z Kościołem. Absolutnie ich nie potępiam, całkowicie to
rozumiem, ale za każdym razem mam jakieś przygnębiające wrażenie... Czasem
ciężko znaleźć obiektywną stronę na ten temat, z podejściem nieco innym niż
tych dwóch grup.

Bardziej niż "naturalne planowanie rodziny" podoba mi się angielski termin
"Fertility Awareness", bo tym jest dla mnie to co robię. Nie mam na celu
antykoncepcji, ani tym bardziej poczęcia, nie robię tego z konieczności, po
prostu uprawiam sztukę dla sztuki. Wiem, co mniej więcej dzieje się w moim
ciele nie raz na miesiąc, a przez cały czas. Traktuję to jako jeszcze jeden
sposób na celebrowanie mojej Dzikiej Kobiety.

O takim celebrowaniu chciałam też napisać w moim poprzednim wątku o
menstruacji, ale najwyraźniej nie udało mi się tego przekazać. :-/ Nie
spodziewam się pochwał ani naśladownictwa, po prostu chciałam się tym
podzielić jako ciekawostką. Ot i tyle. :-)
Obserwuj wątek
    • lezbobimbo Dziewczyny z ikra ;) 27.01.07, 14:14
      Jak mam miesiaczkowac, to piersi mi pecznieja i zamieniaja sie w skaly.. i inne takie dowcipne sygnaly
      cialo mi puszcza. Gdybym zatem bardzo chciala, to bym mogla sobie tak pi-razy-drzwi wyliczyc do tylu,
      kiedy to skladam jajo, a potem skorygowac n.p. testem owulacyjnym. Niektóre kobiety czuja *nawet dosc
      bolesnie czasem* kiedy jaje przepycha sie przez meandry jajowodu. Mozna sobie skladac owszem
      powinszowania, ze cialo tak dobrze funkcjonuje i hojnie sypie ikra na prawo i lewo..
      (aczkolczyk idealem byloby dla mnie wycwiczyc sie chinskimi cwiczeniami tak, zeby ograniczyc sobie to
      krwawienie i kawior do kilku razy w roku najwyzej)
    • beata2802 Re: Fertility Awareness 27.01.07, 15:49
      > I czuję się trochę osamotniona. W poszukiwaniu wiedzy wędruję czasem po
      > różnych forach i z tego co zauważyłam, w Polsce ok 70% obserwujących się to
      > kobiety próbujące zajść w ciążę, ciągle gorączkujące się "Udało się, czy
      > nie?", reszta to w większości ci, którzy starają się nie mieć dzieci
      > pozostając w zgodzie z Kościołem. Absolutnie ich nie potępiam, całkowicie to
      > rozumiem, ale za każdym razem mam jakieś przygnębiające wrażenie... Czasem
      > ciężko znaleźć obiektywną stronę na ten temat, z podejściem nieco innym niż
      > tych dwóch grup.

      Eee, nie ma się co przygnębiać tym, że ludzie traktują wiedze o ciele użytkowo.
      Lepiej idź sie pouczyć do tego egzaminu. Ja tez powinnam sie pouczyc
      nateriałoznawstwa, a hulam po forach. :-)
    • skrzydlate Re: Fertility Awareness 27.01.07, 20:53
      niektore damy tez mają cos takiego jak ruja w czasie owulacji i jest to dosyc
      sprytny sposob na wykrycie dni płodnych bez mierzenia temperatury i tak dalej :-)
    • dynamitee Re: Fertility Awareness 27.01.07, 21:55
      eee tam, nie chciałoby mi się w to bawić. jestem leń z natury, a z tego, co mi
      wiadomo temperaturę musisz mierzyć rano, o stałych godzinach, systematycznie.
      chce ci się tak?

      co do mojej owulacji :) wiem, kiedy mam i nie potrzebuję do tego mierzenia
      temperatury. a skąd wiem? mam wtedy specyficzny ból jajników, jedyny taki na
      cały m-c :) wydzielina pochwowa też jest inna w czasie jajeczkowania, jest jak
      kurze białko. z resztą co ja ci tu będę pisać, na pewno o tym wiesz :) a na
      tydzień przed okresem, dokładnie 7 dni przed, moje cycki puchną i stają się
      bolesne, więc też nie potrzebuję zaglądać do kalendarzyka, bo wiem, że za
      tydzień dostanę :)
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Fertility Awareness 28.01.07, 18:24
      Mogę polecić bardzo dobre forum na ten temat:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14906
      Jest to zupełnie odideologizowane forum o naturalnych metodach planowania
      rodziny. Nie ma nic wspólnego z Kościołem Katolickim. Piszą tam ludzie planujący
      dzieci, i ludzie wręcz przeciwnie - planujący nie zajść w ciążę. Szczególnie
      godne polecenia są objaśnienia internautki Burczykowej, która jest położną i z
      zawodu od lat zajmuje się NPR.

      Od siebie mogę powiedzieć, że znam te metody i ich wady oraz zalety. Wadą jest
      to, że przed owulacją nigdy do końca nie wiadomo, czy się nie zajdzie w ciążę -
      dlatego lepiej używać wtedy prezerwatyw. Nie wiadomo też nigdy przed owulacją,
      kiedy ona się odbędzie. Ale za to metody te bardzo łatwo pozwalają wyznaczyć, że
      owulacja już była. Okres niepłodny po owulacji jest wyznaczany z praktycznie
      100% pewnością i z takąż pewnością nie da się wtedy zajść w ciążę. Dla mnie więc
      NPR jest niezawodną metodą wyznaczania, kiedy można nie używać prezerwatyw.

      Warto na początek poczytać o endokrynologii cyklu miesiączkowego. NPR opiera się
      na obserwacji objawów pochodzących od estrogenu (śluz) i progesteronu
      (temperatura) - dwóch najważniejszych hormonów sterujących cyklem. Ta metoda
      jest naprawdę naukowa. Trzeba tylko nie ideologizować jej i zdawać sobie sprawę,
      że ma ona konkretne ograniczenia.

      Osobiście nie polecałabym stosowania "czystego" NPR, czyli bez prezerwatyw przed
      owulacją. To dlatego, że wiąże się to albo z ryzykiem ciąży, albo z długimi
      okresami abstynencji.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Fertility Awareness 28.01.07, 18:36
        Przytoczę jeszcze głos pewnej Polski mieszkającej w Niemczech:
        "Powiem Wam, ze w Niemczech coraz wiecej kobiet nie bierze hormonow, tylko
        zaczyna sie interesowac npr, ale oczywiscie wiekszosc z kombinowaniem z kondomem
        czy kapturkami.

        samo forum jest ogromne: www.nfp-forum.de/ i praktycznie ani slowa o
        Kościele Katolickim. ciekawe kiedy w Polsce tak bedzie, bo narazie npr kojarzy
        sie tylko z KK niestety"
    • lubna Re: Fertility Awareness 28.01.07, 19:55
      Też miałam ochotę się w to "pobawić" jako że kobiecym ciałem jestem zafascynowana :-) Ale za bardzo obawiałabym się o ciążę, więc nie odstawię pigułek przez najbliższe pół roku. Osobiście na pewno bym tego nie ideologizowała, bo jestem gorącą zwolenniczką antykoncepcji hormonalnej, która to wielce pozytywnie zmieniła moje życie regulując poziom hormonów, niemniej chciałabym je odstawić, żeby pomierzyć własnie temperatury, poobserwować śluz. Cóż, to wg mnie taka przygoda ze swoim ciałem. Dla wielu kobiet to podobno pierwsze autentyczne zainteresowanie swoją płciowością (!!!) - w dziecinstwie karcone za ocieranie się o róg stołu czy oglądanie całego swojego ciała przed lusterkiem zyskują tu okazję do "poprzyglądania się sobie". Przy moim - akurat negatywnym - stosunku do "katolickiego" stosowania NPR (kojarzy mi się z LPR ;-) jako "antykoncepcji" (znam 3 stosujące to młode dziewczyny, wszystkie "strzelają" po jednym dziecku mniej więcej co rok) - uważam akurat za wielce pozytywne słuchanie i znanie swojego ciała. O ile ma się na to czas i ochotę :-) Ja nie mam możliwości, a i czasu mało, 9 dni na napisanie 5 rozdziałów magisterki :-////// Powodzenia na egzaminie :-)
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Fertility Awareness 29.01.07, 23:06
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14906&w=55893649&v=2&s=0
        Polecam ciekawy wątek o tym, dlaczego warto lub dlaczego nie warto spróbować NPR.

        Jak piszą internautki, codzienne mierzenie temperatury nie jest konieczne. Ja
        dodam od siebie, że ponieważ stosuję prezerwatywy przez część cyklu, to nie
        mierzę temperatury wcale. Polegam na obserwacjach wydzieliny. W niektórych
        cyklach mierzę z ciekawości, ale na ogół mi się nie chce. Przeżyłam w ten sposób
        6 lat bez wpadki - ale uczciwie mówię, że oczywiście mierzenie temperatury
        zmniejsza ryzyko.

        Kiedyś postanowiłam przez parę miesięcy spróbować pigułek. Niestety - umierałam
        z nerwów, że zapomnę/zapomniałam tabletki, że dostałam biegunki i tabletka się
        nie wchłonęła. Przy NPR nie denerwuję się. Różnica polega na tym, że przy
        tabletkach nie jestem jako żywo w stanie przewidzieć, czy dana tabletka mi się
        wchłonie, czy nie, bo akurat odezwie się zespół jelita nadwrażliwego ;). A przy
        NPR+guma każdego dnia wiem na czym stoję i każdego dnia wiem jakie jest ryzyko.
        Jedyna rzecz, nad którą w małym stopniu da się zapanować, to pęknięcie gumy.
        Lecz tutaj rozwiązaniem jest minimalizacja ryzyka poprzez nie-współżycie w
        dniach najbardziej ryzykownych :).
        • lubna Re: Fertility Awareness 30.01.07, 00:25
          A czy w takim wypadku - zespole jelita.. - plastry nie rozwiązałyby problemu? Pytam teoretycznie, jak dla mnie to przede wszystkim bardzo drogie ;-) Tak się tylko zastanawiam. A co do pigułek - przypomnienie w telefonie ustawione codzinenie na stałą godzinę robi swoje ;-)
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Fertility Awareness 31.01.07, 20:17
            > A czy w takim wypadku - zespole jelita.. - plastry nie rozwiązałyby problemu?

            Pewnie by rozwiazały. Ale wtedy umierałabym z nerwów, że mi się odkleją w
            kąpieli... ;-)

            Trochę żartuję, ale poza tym wszystkim jest jeszcze parę powodów, dla których
            osobiście nie lubię zażywania hormonów. Miałam różne skutki uboczne, które mi
            bardzo nie odpowiadały. Wybór metody to oczywiście sprawa indywidualna.
      • n0007 Re: Fertility Awareness 30.01.07, 22:11
        Muszę dodać, że nigdy nie zaufałabym NPR jako metodzie antykoncepcyjnej
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Fertility Awareness 31.01.07, 20:24
          > Co do czasu i ochoty, to mierzenie temperatury to mniej niż minuta

          Ale u większości kobiet musi być o podobnej porze i bezpośrednio po obudzeniu ze
          snu! A termometr odnaleźć? A czy chciało się go umyć poprzednio? Ta jedna minuta
          to nie wszystko... ;-)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka