charlize
21.11.01, 15:50
kochanki męża, niż do małżonka. To w końcu on przysięgał miłośc, wierność, etc.
Dlaczego winą za zdradę częściej obwinia sie kobietę (tę trzecią), a nie
mężczyznę, któremu zdradzone żony wybaczają chętniej, składając niewierność
męża na karb męskiej słabości wobec uroku płci przeciwnej. Przecież to on
zdradza. Ta trzecia nikogo nie zdradza, ona gra tylko nie fair. Nie kwestionuję
bólu zdradzanej żony, ale dlaczego ta trzecia od razu jest określana
mianem 'suki', a zdradzający mąż uniewinniany? Dlaczego kobietom stawia się
takie wysokie wymagania, a mężczyznom tyle uchodzi? Wiem, że pewnie chodzi o
ratowanie związku i absolutnie nie mówie, że takiego, który zdradził należy
przegnać, wykląć. Nie. Ale nie stawiajmy kobiet pod ścianą. Bez przyzwolenia
mężczyzny nie byłoby romansu, czy nawet tego 'jednego razu', który może mieć
bardzo brzemienne konsekwencje.