Dodaj do ulubionych

Finanse w związku

14.02.07, 00:06
hej
Jak rozwiązać problem kasy....
ja zarabiam mniej niz on...
ale nasze wynajmowane lokum opłacamy po połowie, jest z kolei problem z
wydatkami do domu - jedzenie i cała reszta...
chciałabym zeby nie zwracał tak uwagi że to moje a to twoje...tylko że nasze....
kolezanka powiedziała mi dzis że jesli na poczatku związku nie wyjaśni się
tych kwestii...to facet sie "przyzwyczai"...i ja będe ledwo wyrabiała
finansowo..a on przeciec tez da zwoja częśc....tylko że dla niego znacznie
mniej kasy niz dla mnie...

bleeeeeeeeeech
Obserwuj wątek
    • lulu_01 Re: Finanse w związku 14.02.07, 12:05
      Rzeczywiście trudna sprawa, to prawda, że jeżeli teraz nie wyegzekwujesz innego
      podziału Waszych finansów, to pózniej będzie to bardzo trudno albo już
      niemożliwe. Ze swojego podwórka wiem, że na samym poczatku facetowi trudno
      przekazać dużą kontrolę nad wspólnymi finansami, ale z drugiej strony jest to
      przecież bardzo wygodne, bo to przecież w wiekszości, my, kobietki zajmujemy
      się płatnościami, rachunkami i zazwyczaj robimy to terminowo.
      U mnie na poczatku każdy sam dysponował swoimi pięniędzmi ale później kiedy
      zamieszkaliśmy juz razem jakos naturalnie ja przejełam całe finanse. Moj facet
      nigdy nie robił problemu z pieniędzy może dlatego nie ma teraz nic przeciwko
      temu, że to zarządzam domowym budżetem.
      Spróbuj porozmawiać ze swoim facetam teraz, tak na spokojnie bo później będzie
      ci duzo ciężej.
      Hej ;)
      • pomidorekk Re: Finanse w związku 14.02.07, 12:10
        a u nas jest tak, że to ja zarabiam więcej.
        mieszkamy razem prawie 3 lata i wydatki dzielimy na połowę. tzn on spłaca
        kredyt za nasze mieszkanie i utrzymuje samochód, ja płacę wsystkie rachunki i
        kupuję jedzienie + każdy ma kase na własne wydatki.
        sa też sytuacje takie jak ostatni- potrzeba było zwieżć samochód na przegląd
        +naprawę. wyszło 800 zł. wiem, że on nie ma tyle, więc zapłaciłam ja. i nie ma
        problemu. w czerwcu się pobieramy i na ślub odkładamy z mojej kasy. Wiem, że
        kiedyś to on będzie więcej zarabiał i sytuacja się odwróci.

        nie wyobraząm sobie tzw. wspólnej kasy. On jest baaaaaaaaaardzo rozrzutny. nie
        mielibyśmy żadnych oszczędności :)
    • leni6 Re: Finanse w związku 14.02.07, 12:16
      Mysle ze poki nie jestescie malzenstwem (a chyba nie jestescie) to placanie po
      polowie jest najrozsadniejsze, niezaleznie od wysokosci dochodow. Jak nie ma byc
      "moje" i "twoje" to ustalcie zrzutke na poczatek miesiaca (w domu lub na wspolne
      konto) i z tego placie za jedzenie, drobne rzeczy do domu. Ustal tyle ile mozesz
      dac (ale musi wystarczyc na miesiac jedzenia :P), naucz go ze nie moze tymi
      pieniedzmi szastac, a jak bedzie chcial cos ekstra to powinien zaplacic ze
      swoich, bo Ciebie na rozrzutnosc nie stac.
      • his_girl Re: Finanse w związku 14.02.07, 12:37
        > Mysle ze poki nie jestescie malzenstwem (a chyba nie jestescie) to placanie po
        > polowie jest najrozsadniejsze, niezaleznie od wysokosci dochodow.

        Dlaczego najrozsądniejsze? A co w przypadku naprawdę radykalnych różnic
        dochodów np. nauczycielka/właściciel firmy? Czy wtedy mieliby żywić się
        wyłącznie w Biedronce, żeby było "sprawiedliwie po połowie"?
    • bri Re: Finanse w związku 14.02.07, 12:22
      Dopóki nie jesteście małżeństwem niech każdy płaci za swoje. Jeśli będziecie
      decydować się na ślub powiedz mu jak byś sobie wyobrażała Wasze finanse w
      małżeństwie, posłuchaj co on myśli na ten temat i ustalcie coś.
      • his_girl Re: Finanse w związku 14.02.07, 12:36
        > Dopóki nie jesteście małżeństwem niech każdy płaci za swoje.

        Acha, czyli gdyby ona była nauczycielką i zarabiała 600 zł, a on głównym
        księgowym dużej firmy i zarabiał 8000 zł, to mogliby kupić co najwyżej małego
        fiata, żeby mogli go spłacać po równo?
        • leni6 Re: Finanse w związku 14.02.07, 12:48
          Nie widze powodu by kupowac wspolnie samochod przed slubem. Wszystko jest
          kwestia dogadania sie, jezeli on chce ja utrzymywac i ona sie zgadza na to no to
          nic nie stoi na przeszkodzie, ale nie uwazam zeby takie rozwiazanie bylo
          najlepsze, a tym bardziej takie ustalenie z gory nie jest wlasciwie.
          Sa niezaleznymi ludzmi i kazde powinno siebie utrzymywac. Oczywiscie zwiazek cos
          zmienia, nie licze sie z facetem co do grosza, moze mnie zabrac do kina czy na
          wyjazd jesli ma na to ochote, ale bez przesady zeby placil za moje codziene
          jedzenie. Fakt ze w sumie facet powinien sie skladac na jedzenie wiecej bo
          wiecej je (moj to zawsze zauwazal i skladalismy sie 3:2) - proponuje autorce
          tematu by to swojemu mezczyznie powiedziala.
          • his_girl Re: Finanse w związku 14.02.07, 12:49
            Nie rozliczacie się co do grosza, ale składacie się na jedzenie 3:2?
            Dla mnie to jest sprzeczne. I dlaczego akurat taka proporcja?
            • leni6 Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:26
              Nie mieszkam z facetem, wiec nie mam takiego problemu jak autorka, kase skladamy
              razem tylko na wyjazdach i wtedy na poczatku sie zrzucamy wlasnie w tej
              proporcji, bo naszym zdaniem po prostu jest najblizsza rzeczywistosci, do
              wspolnego portfela. Co to ma wspolnego z rozliczaniem sie co do grosza ?
              Moj facet generlanie ma tendecje do wydawania na mnie zbyt duzej ilosc kasy (ma
              jej wiecej niz ja), a ja tego nie chce, zgodzil sie na takie rozliczenie i
              dzieki temu nie musze sie sie z nim wyklocac ze za duzo za mnie placi przy
              kazdym posilku :P
              Napisz gdzie widzisz sprzecznosc.
              • his_girl Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:31
                Już napisałam: "Nie rozliczamy się do grosza, ale ustaliliśmy proporcję 3:2".
                Uważam, że jeżeli ktoś pokusił się na wyliczenie takiej proporcji (ja zjadłam 3
                bułki, a Ty 2, ja 200 g makaronu, a Ty 300), to jest to dla mnie rozliczanie
                się do grosza.
                • leni6 Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:39
                  I moze jeszczy myslisz ze waze makaron ?
                  Jakie Wwoim zdaniem rozliczanie sie jest odpowiednie ? Twoja metoda kazde bedzie
                  co do grosza.
                  Jak sie ma wspolne konto i przelewa sie na nie obie pensje to jest takie samo co
                  do grosza, tyle ze stosunek jest inny...
                  • his_girl Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:40
                    Jak ma się wspólne konto, to korzystają z niego obie osoby i nie zastanawiają
                    się, kto ile na to konto dał.
                    • leni6 Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:57
                      To jak nalezy sie rozliczac przed wspolnym zyciem ? Jak po rowno to nie, jak w
                      inny mstosunku to tez nie, jak sie ustala ze czasem ja czasem Ty to u mnie sie
                      nie sprawdza, bo moj męzczyzna ciągle chce za mnie placic - wiec jak ?
                      • his_girl Re: Finanse w związku 14.02.07, 14:05
                        Z Twojego drugiego bodajże postu nie wynikało, że razem nie mieszkacie.
                        Ja cały czas piszę o przypadku, kiedy ludzie ze sobą mieszkają i wtedy takie
                        rozliczanie się (kupiłam papier za 8.4, daj mi 4.2) uważam za bezsensowe.
                      • his_girl Re: Finanse w związku 14.02.07, 14:06
                        Zresztą te nasze dywagacje tutaj są bez sensu, problem autorki postu jest
                        poważniejszy, bo dotyczy "liczenia każdej złotówki przez faceta", a to naprawdę
                        jest bardzo niepokojące.
              • his_girl Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:44
                A tak w ogóle jeżeli nie mieszkasz z facetem, to dlaczego próbujesz komuś
                doradzać w kwestii, o której nie masz pojęcia? (co innego zrzucić się na
                wakacje, a co innego dzielić wszystkie wydatki)
          • his_girl Re: Finanse w związku 14.02.07, 12:50
            I dlaczego nie widzisz powodu, aby przed ślubem kupować samochód?
            Wyobraź sobie sytuację: ludzie skończyli studia, mieszkają razem, pracują, stać
            ich na samochód, ślubu nie planują -> dlaczego mieliby nie kupić samochodu??
            • bri Re: Finanse w związku 14.02.07, 12:54
              Mogliby kupić samochód gdyby oboje tego chcieli. Jak widać w tym przypadku
              facet nie jest zainteresowany połączeniem ich finansów skoro nic takiego nie
              zaproponował mimo, że jest świadomy, że więcej zarabia. Masz jakiś sposób, żeby
              go do tego zmusić? ;)
              • his_girl Re: Finanse w związku 14.02.07, 12:59
                Nie mam. Uważam tylko, że to przykre i źle wróży na przyszłość.
                Mój mąż nie ma problemu z tym, że więcej zarabia, nie miał go również wtedy,
                kiedy mieszkaliśmy razem nie będąc jeszcze małżeństwem. On więcej zarabia, więc
                jest to dla nas oczywiste, że on płaci np. za wyjazdy na wakacje. W końcu to są
                tylko pieniądze, a korzystanie z nich daje więcej radości nie składanie na
                koncie.
                • bri Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:07
                  > Nie mam. Uważam tylko, że to przykre i źle wróży na przyszłość.

                  Zgadzam się, że to źle wróży na przyszłość. Ale skąd wiesz ile oni ze sobą są.
                  Może dopiero miesiąc?
                  • his_girl Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:08
                    Mieszkają razem, więc zakładam, że są ze sobą dłużej niż miesiąc, takich
                    decyzji nikt raczej nie podejmuje po 3 tygodniach znajomości.
            • leni6 Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:36
              > I dlaczego nie widzisz powodu, aby przed ślubem kupować samochód?
              > Wyobraź sobie sytuację: ludzie skończyli studia, mieszkają razem, pracują, stać
              > ich na samochód, ślubu nie planują -> dlaczego mieliby nie kupić samochodu?

              Moze kupic kazde sobie :)

              Dla mnie samochod jest bardziej wlasnoscia osobista niz wspolną. Moze sa ludzie
              majacy takie godziny i miejsce pracy ze moga razem do niej jezdzic i wracac, ja
              tak nie mam i raczej nie bede miala.
              • his_girl Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:39
                No wiesz nie każdy może sobie pozwolić na dwa samochody.
                Ja np. jeżdzę do pracy samochodem, a mąż metrem, bo biuro ma zaraz przy wyjściu
                ze stacji.
                I nie zgadzam się z Tobą, że lepiej nie mieć w ogóle samochodu niż mieć 1,
                szczególnie, jeśli w grę wchodzą np. zakupy, wyjazd poza miasto itd.
                • leni6 Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:52
                  Ja nie bede sie klocic, nie mam jeszcze tego problemu.
                  Napewno w malzenstwie lepiej miec 1 samochod niz zadnego. Ja mam po prostu
                  praktyczne podejscie do zycia i troche z prawem do czynienia, a dla mnie w
                  takiej sytuacji wlasnie kwestie prawno-majatkowe pozostaja nie jasne. Jezeli juz
                  zaczynamy zyc na wspolny rachunek to wolalabym zalagalizowac zwiazek (w
                  urzedzie, a nie w kościele). W przeciwny wypadku jestesmy wspollokatorami i tak
                  sie liczymy. Niestety zaufanie zaufaniem, a potem zycie cos zupelnie innego
                  pokazuje. No ale to moje zdanie, moze kiedys je zmienie ;)
      • nadinka_nadinka Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:14
        bri napisała:

        > Dopóki nie jesteście małżeństwem niech każdy płaci za swoje. Jeśli będziecie
        > decydować się na ślub powiedz mu jak byś sobie wyobrażała Wasze finanse w
        > małżeństwie, posłuchaj co on myśli na ten temat i ustalcie coś.

        tak z ciekawosci, a jezeli ktos planuje zyc w konkubinacie to co wtedy? a jezeli
        ludzie przed slubem spisuja intercyze? a jezeli nie maja slubu, mieszkaja razem
        i ktos (ten co mniej zarabia) nagle powaznie zachoruje i co wtedy? kto pokrywa
        koszty lekarstw, wizyt u lekarza itp.? jezeli po zakupie lekarstw nie zostanie
        mu na jedzenie to co, nie dostaje obiadu?

        • bri Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:31
          Ja nie polecam życia w konkubinacie. Ale jak ktoś chce to proszę bardzo - można
          się umówić, co do dowolnych rozliczeń finansowych między sobą. Ja po prostu
          opisuję to, co mi się wydaje najsensowniejsze. Nie trzeba mnie słuchać.
          • nadinka_nadinka Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:45
            bri napisała:

            > Ja nie polecam życia w konkubinacie. Ale jak ktoś chce to proszę bardzo - można
            >
            > się umówić, co do dowolnych rozliczeń finansowych między sobą. Ja po prostu
            > opisuję to, co mi się wydaje najsensowniejsze. Nie trzeba mnie słuchać.

            zalozmy, ze nie mowimy o konkubinacie jako o formie wspolnego zycia, ale o
            mieszkaniu przed slubem: miesiac, pol roku (palnuja slub w przyszlosci) itp. to
            co wtedy w wypadku choroby o ktorej pisalam? kto placi za lekarstwa?
            • silic Re: Finanse w związku 14.02.07, 14:24
              >kto placi za lekarstwa?

              A kto zapłaci za lekarstwa jeśli ona będzie sama ? Pieniądze to śliski problem.
            • bri Re: Finanse w związku 14.02.07, 14:28
              Skąd ja mam to wiedzieć? Ja nie polecam mieszkania w konkubinacie, intercyz ani
              nawet mieszkania przed ślubem o ile nie została podjęta definitywna decyzja, że
              ten ślub będzie.

              Ta dziewczyna zamieszkała z tym facetem godząc się na takie warunki jakie
              opisała. Nie wiem jak zareaguje jej facet na jej chorobę i konieczność
              wykupienia lekarstw. Jeśli jest przyzwoitym człowiekiem chyba nie zostawi jej
              bez pomocy ale tu nie ma żadnego powinien/nie powinien. Wybór należy do niego,
              tylko i wyłącznie.
              • nadinka_nadinka Re: Finanse w związku 14.02.07, 14:54
                zapytalam, poniewaz - twoim zdaniem - przed slubem kazdy placi za siebie, a po
                slubie wszystko jest wspolne. niestety, nie wszystko jest czarno-biale i slub
                nie zmienia stosunku do pieniedzy. nie ma gwarancji, ze on nagle zacznie
                traktowac pieniadze jako "nasze".
                ale to tak na marginesie bylo.
                • bri Re: Finanse w związku 14.02.07, 15:00
                  Ludzie mogą robić co chcą. Ja udzieliłam Autorce wątku najlepszej rady na jaką
                  mnie stać. Ja bym przed ślubem nie chciała żyć choć częściowo na czyimś
                  utrzymaniu. Po ślubie też tylko w niektórych sytuacjach i co najważniejsze za
                  obopólną zgodą.
    • his_girl Re: Finanse w związku 14.02.07, 12:34
      Spisz w którymś miesiącu wszystkie wydatki (rachunki, jedzenie itd) i mu to
      przedstaw. Powiedz, że Ty kupujesz większość jedzenia, że powinien się do tego
      dokładać (może on nie zdaje sobie sprawy, ile to kosztuje? Np. mój mąż ostatnio
      mnie zapytał, ile nas miesięcznie kosztuje jedzenia, a jak go poprosiłam, żeby
      zgadł, to powiedział 400 zł...). Ustalcie to wszystko bardzo jasno, nie możesz
      przecież do niego dokładać.
    • nadinka_nadinka Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:05
      nie wyobrazam sobie zrzucania sie po polowie na mieszkanie, jedzenie itp.
      konsekwencja takiego postepowania powinno byc mierzenie kto ile zuzyl wody, gazu
      itp., sprawdzanie czy nikt nie zjadl wiecej, itd az do popadniecia w paranoje.
      w moim zwiazku nie ma czegos takiego jak wspolna kasa, chociaz, co do zasady, to
      ja nia zarzadzam i decyduje ile, kiedy i na co wydamy. kazdy ma pieniadze na
      swoim koncie i placimy raz jedno, raz drugie. wiadomo, ze nie wychodzi po rowno,
      ale takie jest zycie.
      • his_girl Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:07
        Popieram w 100%.
        • bri Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:09
          Co popierasz?
          • his_girl Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:10
            Pogląd autorki postu.
            Jeśli nie podoba Ci się słowo "popieram", zamień je na "zgadzam się".
            • bri Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:12
              Nie w tym rzecz. Post był dość obszerny i nie wiedziałam co do której jego
              części się odnosisz.

              Ja np. nie wyobrażam sobie czegoś takiego. My mamy jedno konto i pieniądze są
              wspólne, nie ważne kto ile zarabia - to się przecież w życiu zmienia.
              • his_girl Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:13
                Chodziło głównie o to nie-rozliczanie się na każdym kroku.
                My też mamy wspólne konto i tak jest po prostu wygodniej.
    • serendepity Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:18
      Moj luby zarabial 1.5 raza tego co ja.
      Ustalilismy na poczatku, ze polaczymy nasze finanse i bedziemy zarzadzac nimi
      wspolnie.

      Luby ustawil co miesiac przelew staly na konto oszczednosciowe, a reszte
      pieniedzy przeznaczalismy na wspolne wydatki. Ja splacalam jeszcze koniec
      kredytu mieszkaniowego przez rok, ale z drugiej strony on mieszkal ze mna w tym
      mieszkaniu. Jakos nie wyobrazam sobie, zebysmy mieli sie rozliczac i zastanawiac
      kto za co zaplacil.

      W nastepnym roku kupilismy wspolnie samochod, chociaz byl tylko na mniej w
      umowie, ale splacalismy go razem.
      • purecharm Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:57
        Zastanow sie czy chcesz to ciagnac, bo wbrew pozorom stosunek do pieniedzy wiele mowi o czlowieku i o tym, jak traktuje Ciebie.
        • rasgeea Re: Finanse w związku 14.02.07, 13:59
          a była powazna rozmowa o tym? rozmawialiście?? Może trzeba usiąść, porozmawiać
          i wspólnie wyjść z impasu...
    • izabellaz1 Re: Finanse w związku 14.02.07, 14:03
      pije_wino napisała:

      > hej
      > Jak rozwiązać problem kasy....
      > ja zarabiam mniej niz on...
      > ale nasze wynajmowane lokum opłacamy po połowie, jest z kolei problem z
      > wydatkami do domu - jedzenie i cała reszta...
      > chciałabym zeby nie zwracał tak uwagi że to moje a to twoje...tylko że nasze...
      > .
      > kolezanka powiedziała mi dzis że jesli na poczatku związku nie wyjaśni się
      > tych kwestii...to facet sie "przyzwyczai"...i ja będe ledwo wyrabiała
      > finansowo..a on przeciec tez da zwoja częśc....tylko że dla niego znacznie
      > mniej kasy niz dla mnie...
      >
      > bleeeeeeeeeech

      Matko to coś takiego jest możliwe? Skoro żyjecie razem to jak On może liczyć
      każdą złotówkę??? Nie do pomyślenia dla mnie. Jeśli tak jest teraz to albo
      wyjaśnij to od razu albo rozstańcie się. Na dłuższą metę takie postępowanie
      będzie przyczyną nieporozumień itp. A jak zajdziesz w ciążę na przykład i nie
      będziesz zarabiać przez jakiś czas to co Ci powie?
      • rasgeea Re: Finanse w związku 14.02.07, 14:08
        zgadzam się, trochę to dziecinne jest. Koniecznie z nim o tym pogadaj! co to za
        wspólne życie, kiedy jest wszystko oddzielane na moje/twoje??! Po to się jest
        razem że wszystko jest wspólne, wszystko NASZE:)
      • pije_wino Re: Finanse w związku 14.02.07, 23:43
        Każdej złotówki nie liczy, nie wyolbrzymiajmy....ale powiedzmy że tak "miło,
        niby nić" sugeruje...nie chcę żeby to zosatło źle zrozumiane....
        No myslałam o czyms takim...że np. bede zmieniac pracę...a jest to możliwe i z
        2 miesiące byłabym na zerze....
        hmmm
        jesteśmy młodzi...ja pozyczam jeszcze kase od rodziców na czesne(ok.
        40%finansują oni)...
        pewnie utrzymywał by mnie przez ten czas...ale szczerze dziwnie bym się
        czuła...jak ...pasożyt...
        oj
        źle
    • silic Re: Finanse w związku 14.02.07, 14:21
      To ja trochę inaczej napiszę. Czy twoje pieniądze pozwalają ci na płacenie
      twojej częśći za mieszkanie i sfinansowanie twoich miesięcznych wydatków ? Mam
      wrażenie że nie. Ja w takiej sytuacji nigdy nie chciałbym żeby ktoś za mnie
      płacił. Lepiej ograniczyć swoje wydatki niż oczekiwać płacenia przez drugą
      stronę. Nie ma sensu dzielić wszystkiego ( 2 proszki do prania, 2 rolki papieru
      itd. ) ale nie może być tak , że wydajesz nie swoje pieniądze. Rozgranicz twoje
      wydatki, jego wydatki i wasze wspólne wydatki. Chyba że jesteście małżeństwem to
      problemu nie widzę.
      • izabellaz1 Re: Finanse w związku 14.02.07, 14:33
        Masz rację silic ale czy uważasz, że podejście do spraw finansowych partnera
        autorki wątku zmieniłoby sie z dnia na dzieć w przypadku zawarcia związku
        małżeńskiego? Wydaje mi się, że nie. Nie usłyszałam nigdy od męża, że coś jest
        JEGO albo ZA JEGO pieniądze ani jeszcze jako dziewczyna ani jako narzeczona ani
        żona.
        • bri Re: Finanse w związku 14.02.07, 14:40
          Jednak małżeństwo wymaga pewnych deklaracji i są przy tym okazje do rozmów na
          temat kształtu związku.
          • izabellaz1 Re: Finanse w związku 14.02.07, 14:45
            bri napisała:

            > Jednak małżeństwo wymaga pewnych deklaracji i są przy tym okazje do rozmów na
            > temat kształtu związku.

            Ale bri no nie sądzisz, że takie zaznaczanie, że coś jest za MOJE albo za TWOJE
            to przesada? A co jak kobieta zachodzi w ciążę i przez jakiś czas nie zarabia?
            • bri Re: Finanse w związku 14.02.07, 14:51
              Hm... Wiele kobiet to zaznacza. Jak wychodziłam za mąż masę koleżanek było
              oburzone, że decyduję się na wspólne konto z mężem i że mieszkanie, które
              kupiłam przed ślubem będzie wspólne.

              Moim zdaniem małżeństwo powinno stanowić wspólnotę także finansową i nie
              związałabym się raczej z facetem, który myśli inaczej. Ale ludzie różnie mają.
              Niektórzy traktują wspólne mieszkanie niezbyt poważanie, może ten chłopak nie
              jest przekonany co przyszłości związku, może jakaś dziewczyna go wykorzystała
              finansowo i teraz się asekuruje. Ma do tego prawo. Autorka wątku może się na to
              zgodzić lub nie. Nie zaszkodzi porozmawiać, jeśli ta sytuacja jej nie leży ale
              szczerze powiedziawszy to ja bym się takiej rozmowy nie chciała jeśli druga
              strona nie wyszła sama z taką propozycją.
              • izabellaz1 Re: Finanse w związku 14.02.07, 15:18
                No masz rację z tym wspólnym mieszkaniem. Ja patrzę ze swojego punktu widzenia:)
                Dla mnie mieszkanie z kimś oznacza coś bardzo poważnego. Sama zresztą
                zamieszkałam razem z mężem od dnia ślubu więc dla mnie takie pomieszkiwanie
                swobodne raz z jednym partnerem raz z drugim nie wchodzi w grę:)
            • silic Re: Finanse w związku 14.02.07, 14:54
              Izabellaz1 - jak kobieta zachodzi w ciążę to jest w końcu ICH ciąża więc to jest
              ICH wydatek.
              Natomiast jeśli żona kupuje sobie buty za 600zł to są JEJ buty i wszytsko jest
              ok jeśli ten wydatek jest finansowany z jej zarobków i nie pogarsza systuacji
              małżeństwa.
              • his_girl Re: Finanse w związku 14.02.07, 14:58
                A jeśli oni kupują fotel, na którym tylko on siedzi 80% czasu, a ona 20%, to w
                jakiej proporcji należy pokryć koszt zakupu fotela?
                • silic Re: Finanse w związku 14.02.07, 15:13
                  Nie sprowadzaj tego do absurdu bo nie o to chodzi. Jeśli fotel jest dla nich
                  obojga to płacą razem. Mąż w butach żony chodzić nie będzie. Zapewne do
                  chodzenia wystarczą jej buty za 200zł - te za 600 to już kaprys i jeśli ją na to
                  stać to ok.
                  • his_girl Re: Finanse w związku 14.02.07, 15:14
                    A jeśli on zgadza się za ten kaprys zapłacić to nie jest ok?
                    • silic Re: Finanse w związku 14.02.07, 15:19
                      Jeśli się zgadza to pewnie że jest ok.
                      Ja natomiast nie chciałbym by ktokolwiek płacił za moje kaprysy.
                      • his_girl Re: Finanse w związku 14.02.07, 15:24
                        A ja jestem rozpieszczona księżniczka i lubię, kiedy ktoś płaci za moje. ;-)
                • izabellaz1 Re: Finanse w związku 14.02.07, 15:23
                  his_girl napisała:

                  > A jeśli oni kupują fotel, na którym tylko on siedzi 80% czasu, a ona 20%, to w
                  > jakiej proporcji należy pokryć koszt zakupu fotela?

                  Ona może siedzieć tylko na bocznym oparciu a potem je odkręcą przy ewentualnym
                  rozstaniu i on będzie miał fotel bez jednego boku a ona brakujący bok;) I po
                  kłopocie...
              • izabellaz1 Re: Finanse w związku 14.02.07, 15:22
                silic napisał:

                > Izabellaz1 - jak kobieta zachodzi w ciążę to jest w końcu ICH ciąża więc to jes
                > t
                > ICH wydatek.

                Nawet nie wiesz ilu mężczyzn wypomina kobiecie, że Ona tylko siedzi w domu i
                "nic nie robi" a On zarabia to ma najwięcej do powiedzenia.


                > Natomiast jeśli żona kupuje sobie buty za 600zł to są JEJ buty i wszytsko jest
                > ok jeśli ten wydatek jest finansowany z jej zarobków i nie pogarsza systuacji
                > małżeństwa.

                Poproszę o buty za 600 zł:) Narazie ani mnie ani męża nie stać na buty za 600
                zeta więc nie pogorszymy swojej sytuacji:D
        • silic Re: Finanse w związku 14.02.07, 14:50
          Myślę , że zmieniłoby się.
          Tak na dobrą sprawę to ja nie wiem na czym konkretnie polega problem autorki.
          Czy on kupuje np. jedzenie tylko dla siebie i jej nie wolno tego jeść czy może
          ona oczekuje że on będzie płacił za coś na co ona nie może sobie pozwolić. To
          tylko 2 sytuacje a jeszcze wiele jest możliwych.
          Tak naprawdę chodzi o dogadanie się (szczere) i wzajemny szacunek.
          • purecharm Re: Finanse w związku 14.02.07, 14:52
            Wlasnie, wzajmeny szacunek i przede wszystkim MILOSC. Facet, ktory dzieli wszystko na pol, wiedzac, ze po oplatach dziewczyna zostanie bez grosza nie moze jej kochac.
            • silic Re: Finanse w związku 14.02.07, 14:57
              Miłość ? A co ma miłość do tego ?
              Nie wiesz jak wyglada sytuacja a już wydajesz wyrok - za szybko.
              Jeśli dziewczyna po opłatach zostaje bez grosza to znaczy że nie stać jej na
              życie samodzielne i wtedy albo zaczyna zarabiać wiecej albo prosi o pomoc.
              • purecharm Re: Finanse w związku 14.02.07, 15:00
                Jeśli dziewczyna po opłatach zostaje bez grosza to znaczy że nie stać jej na
                > życie samodzielne i wtedy albo zaczyna zarabiać wiecej albo prosi o pomoc.

                Dobre:))

                Czyli pensja jest wyznacznikiem wartosci partnera w zwiazku? Jezeli ktos szczerze kocha, to o pieniadzach w ogole nie mysli.
                • silic Re: Finanse w związku 14.02.07, 15:17
                  > Czyli pensja jest wyznacznikiem wartosci partnera w zwiazku?

                  A gdzie ja to napisałem ??!
                  Czy to że żyje w związku zwalnia ją z pracy na rzecz tego związku ? Skoro sama
                  nie mogłaby się utrzymać to miałaby liczyć na to że ktoś jej da ?...

                  Jeśli ktoś o pieniądzach nie myśli to niech żyje powietrzem a nie narzeka.
                  • purecharm Re: Finanse w związku 14.02.07, 15:23
                    A kto powiedzial, ze sama by sie nie utrzymala? Wynajelaby pokoj i dalaby rade. Teraz jest w zwiazku i jezeli razem maja powiedzmy 5000zl, to dlaczego nie maja zyc na wyzszym poziomie?
                    • bri Re: Finanse w związku 14.02.07, 15:25
                      Bo on sobie tego najwyraźniej nie życzy.
                      • purecharm Re: Finanse w związku 14.02.07, 15:28
                        No wlasnie. Dlatego zastanowilabym sie na Jej miejscu nad tym zwiazkiem.
                    • silic Re: Finanse w związku 14.02.07, 15:32
                      Skoro zamieszkała w miejscu na opłacenie którego jej nie stać to chyba wiedziała
                      o tym wcześniej. Skoro nie potrafi porozmawiać o tym ze swoim mężczyzną i
                      ustalić jak to ma wyglądać to pretensje niech kieruje do siebie.
    • nerri Re: Finanse w związku 14.02.07, 15:53
      Ciesze się,że nie mam tego problemu...My planując zamieszkać wspólnie
      ustaliliśmy,że kasa jest wspólna bo w końcu chcemy żyć razem i kiedyś się
      pobrać.Mamy wspólne konto i jest ok...jakoś żadne z Nas nie ma powodów do
      narzekań.

      A tak naprawdę - może warto porozmawiać?Bo rozmowa to - wydaje mi się,podstawa
      związku:D
      • pije_wino Re: Finanse w związku 14.02.07, 23:55
        łoł...
        ale sie rozpisałyście....
        Więc tak...
        Każdy kupuje to co potrzebne "nam".... tylko kwestia że jedna osoba więcej(duzo
        więcej) a druga mniej...
        ja co prawda tego tak nie widzę, mój przelicznik, mmówi mi że jest w miare po
        równo...
        Dla niego nie jest to jeszcze moment(fecceci inaczej to odbierają) wszystkiego
        wspólnego...
        na pewno wspólne konto w najblizszym czasie nie wchodzi w grę(a to uwzgledniam
        tez jak jedna z piszących, w momencie gdy bedziemy zakładać rodzine-przez co
        rozumieme wspólne mieszkania-bo teraz pokój wynajmujemy-dzieci, itp.).

        Oj na pewno z nim prozmawiam, bo tak z zasadzie to nie mówi konkretnie tylko
        insynułuje...

        summa sumarum jeden problem - jadło - uwielbiamy jeść....i ciagle cos kupujemy...
        więc 2 tyg. ja zakupy, 2 tyg. on... to wydaje mi sie fair....
        Ale dalej kwestia...jego większych wymysłów...ja sie ograniczam w niektórych
        pomysłach zywieniowych, jesli wiem że cos jest dla mnie za drogie.
    • popka5 Re: Finanse w związku 15.02.07, 10:55
      Twoja kumpela ma racje, takiez rzeczy trzeba ustalic na poczatku. My decydujac
      sie na wspolne mieszkanie ustalilismy, ze kasa jest wspolna. Robimy oplaty a
      reszta jest nasza. Niezaleznie od tego kto ile zarabia. Byl okres gdzie moje
      kochanie niepracowalo i nie bylo zadnych krepujacych sytuacji. Zacisnelismy
      pasa i juz. Znam kilka pra, w ktorych panuje zasada moje-twoje. Ja jednak bym
      tak niepotrafila.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka