Dodaj do ulubionych

powrot do bylego meza dla dobra dziecka

26.02.07, 19:14
Witam.

Z gory przepraszam, ale ten sam watek zamiescilam takze na innych forach, bo
nie wiem zupelnie gdzie szukac pomocy.


Moja dobra kolezanka rozwiodla sie niecaly rok temu. Ma z bylym mezem 5cio
letnie dziecko. Malzenstwo rozpadlo sie ze wzgledu na totalne zniewolenie
psychiczne i podporzadkowanie jej przez meza. Kolezanka byla wlasciwie odcieta
od swoich znajomych, pracowala a w domu sprowadzona zostala do roli
niewolnicy-gosposi. Na samym koncu doszlo do rekoczynow (na szczescie
jednorazowo).

Bylemu mezowi nawet w czasie sprawy rozwodowej zabraklo klasy. Choc jest
czlowiekiem dosc wysoko postawionym i naprawde dobrze zarabiajacym (podczas
gdy jej dochod miesieczny zwykle jest trzycyfrowy) - wyciagnal dla siebie z
majatku wspolnego ile sie dalo a nawet odmowil placenia alimentow na dziecko
(na szczescie nieskutecznie).

Obecnie kolezanka ma problem z dzieckiem, ktore zdradza objawy powaznego
stresu (placze przez sen, jest rozbite, nie chce normalnie jesc, zaczyna
rowniez zdradzac okreslone objawy somatyczne stresu, np. bole brzucha i
glowy). DDziecko sugeruje takze, ze chcialoby by rodzice byli znowu razem.
Byly maz - korzystajac z poruszenia tego tematu (gdyy kolezanka chciala sie z
nim porozumiec co do problemu z dzieckiem) zaczal ja namawiac do powrotu,
obiecywac ze teraz bedzie zupelnie inaczej.

Kolezanka poczakowo mowila "nie", teraz zaczyna sie zastanawiac. Jednoczesnie
jedynym argumentem na rzecz powrotu do meza jest szczescie dziecka. Probowalam
jej tlumaczyc, ze wiele ryzykuje, ze szczesliwa matka = szczesliwe dziecko,
ze nie ma gwarancji ze on sie zmieni i ewentualnie - na jak dlugo, ze moze to
doprowadzic do przeciagania dziecka po raz drugi przez ich rozstanie, itp.

Nie wiem, jak mam jej pomoc. Moze macie jakies namiary na literature fachowa
odnoscnie dziecka w rozwodzie, cos takiego, co by jej uzmyslowilo, ze na
dluzsza mete nie uszczesliwi dziecka wracajac do meza i bedac przez nastepne x
lat nieszczesliwa. Boje sie, ze jezeli nie bede dzialac szybko - ona mu
ulegnie (chyba mozna powiedziec, ze jest od niego do pewnego stopnia
psychicznie uzalezniona).

Pomozcie

Tunia
Obserwuj wątek
    • iberia.pl Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 26.02.07, 19:26
      niech sie kolezanka uda do psyhologa dzieciecego, i niech nie mysli o powrocie
      do ex-meza.
      • tuniatunia Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 26.02.07, 19:30
        Oczywiscie, ja tez jej sugerowalam wizyte u psychologa dzieciecego. Ale to w
        kwestii pomocy dziecku. Ale jak jej pomoc, jak wytlumaczyc? Bo czuje, ze mi sie
        wymyka, a samo powiedzenie "niech nie mysli" nie przynosi skutku :-( dlatego
        szukam jakis innych sposobow, moze - autorytetow, stad pytanie o ewentualne
        publikacje o tej tematyce.

        Tunia
        • iberia.pl Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 26.02.07, 20:46
          spradz@
          • szien84 Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 26.02.07, 21:35
            nigdy nie zoruzmiem takich kobiet. Dla dobra dziecka? jaja sobie robi? Chyba dla wlasnej wygody, bo kase bedzie miala i pewny dach nad glowa. Flaki mi sie przewracaja jak slucham takich historii. Naiwniaczka jak moja siostra. 15 lat trwalo zeby na dobre od meza odeszla. Zawsze ta sama historia: on pije, robi awanture, bije ja, on na bosaka w ziemie ucieka z 2- letnim dzieckiem przez okno, policja, sprawa w sadzie, on idzie do kosciola by zlozyc przysiega o abstynencji (sick!), ona mu wybacza, miesiac mija i znowu to samo. I tak przez bite 15 lat,no bo nie odejdzie naprade, przeciez dzieci tatusia nie beda mialy, jak ona se bez jego kasy poradzi, to takie niekatolickie, itp., itd. W koncu stalo sie. Sa 6 mcy po rozwodzie. Na poczatku on nie chcial sie wyprowadzic z ich domu,w koncu znalazl sobie jakas i poszedl do niej, fakt ze odwiedza co neidziele dzieci, czasami cos pomoze w domu. Z reka na sercu moge stwierdzic, ze dzieci sa szczesliwsze, spokojniejsze choc tesknia za ojcem ale juz nie musza dzwonic do mnie z placzem, ze tata popchnal mame i mama sie nie rusza. Jest jej ciezko finansowo bo zostala z jego dlugami, za samochod, za dom, za JEGO niezaplacone rachunki. Odwiedzilam ja w minony weekend. Radzi sobie choc rozowo nie jest. Co tydzien dokupuje jej jedzenie,zeby te pieniadze ktore ma wydawala na cos innego, nawet na zabawke dla malej. Tacy faceci nigdy sie nie zmieniaja. Obiecuja zlote gory. Ale zazwyczaj na bagnistym podnozu tych gor sie konczy.
            • nutopia Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 11:23
              o co ty wrzesczysz? to jest inny przypadek. Tu dziecko nie jest szczęśliwesze!
              Wprost przeciwnie - ma bardzo złe objawy!
              ja bym wróciła na próbę - rozmaiwając o tym z dzieckiem! wróciłabym na moich
              warunkach!
              Wcześniej porozmawiałąbym o tym z dzieckiem, że idziemy na próbę i jeśli tatuś
              będzie ok to zostaniemy - dziecko szybciej zrozumie
            • nutopia Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 11:24
              i jeszcze jedno pytanie? masz dziecko?
              jak nie miałam to też byłam taka harda jak ty.. słyszę swoje słowa.... teraz
              wiem, że gdybym była w takiej sytuacji to dla dziecka zroibłabym wszystko,
              naweyt kosztem swego szcześcia....
              nie mówię, że to dobre podejscie ale taka jestem...
              • trypel Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 11:30
                Absolutnie nie wracac. Nie warto unieszczęsliwiac sie do końca życia żeby
                dziecko teraz było teraz NIBY szczesliwe a potem jak zrozumie to bedzie miało
                poczucie winy że matce zmarnowało życie.
                Chyba lepiej miec szczesliwa matke niz nieszczesliwą...
                • nutopia Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 11:37
                  trypel napisał:

                  >
                  > dziecko teraz było teraz NIBY szczesliwe a potem jak zrozumie to bedzie miało
                  > poczucie winy że matce zmarnowało życie.
                  > Chyba lepiej miec szczesliwa matke niz nieszczesliwą...
                  >

                  ale to działa w dwie strony! jeśli nie wróci i jeszcze raz nie spróbuje (aż
                  dziecko zrozumie, że to nie ma sensu) to póżniej może matkę całe zycie
                  obwiniać...
                  rany nie wiem...
                  to są ciężkie tematy.... mówię teraz tak.. ale nie jestem w takiej sytuacji
                  nie mogę sobie wyobrazić nawet...
                  • trypel Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 11:45
                    No wiec ja byłem w takiej sytuacji i wybrałem rozwód. Dziecko po pół roku
                    zaakceptowało sytuacje i choc nieraz wciaż próbuje przepchnac jakies wspolne
                    spotkania czy wyjscia to konsekwentne NIE powoduje ze robi to coraz rzadziej.
                    Jednoczesnie ma szczesliwego ojca i byc moze szczesliwą matke.
                    • nutopia Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 11:53
                      trypel napisał:

                      > No wiec ja byłem w takiej sytuacji i wybrałem rozwód. Dziecko po pół roku
                      > zaakceptowało sytuacje i choc nieraz wciaż próbuje przepchnac jakies wspolne
                      > spotkania czy wyjscia to konsekwentne NIE powoduje ze robi to coraz
                      rzadziej.
                      > Jednoczesnie ma szczesliwego ojca i byc moze szczesliwą matke.

                      no ale przecież czytasz, że u niej było inaczej.... ma złe objawy.. myślisz że
                      to minie?
                      myślisz, że nawet jeśli minął objawy zewnętrzne to nie pozostaną blizny
                      wewnętrz?
                      myślisz, że mamy prawo krzywdzić dzieci bo egoistycznie patrzymy, że to my
                      jesteśmy niescześliwi - a przecież MAMY PRAWO do szczęścia?

                      ja rozumiem sytuację, gdy on pije, robi awantury, nie wraca na noc, bije matkę
                      przy dziecku,,,, to nie podlega dyskusji - wtedy trzeba odejść i nie oglądać
                      sie nigdy za siebie
                      ale w tej sytacji? nie byłabym taka pewna... czy to dobry wybór
                      • trypel Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 11:58
                        Jestem pewnien że w żadnej sytuacji rodzice nie powinni poswięcac swojego
                        szczescia do sztucznego trzymania rodziny. Dziecko to swietnie widzi. Widzi i
                        czuje. Dziecko potrezbuje milosci wokół a nie nienawisci. Jakie blizny
                        pozostane w dziecku wychowanym w takiej rodzinie? Jakie wzorce wyniesie?
                        • nutopia Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 11:59
                          trypel napisał:

                          > Jestem pewnien że w żadnej sytuacji rodzice nie powinni poswięcac swojego
                          > szczescia do sztucznego trzymania rodziny. Dziecko to swietnie widzi. Widzi i
                          > czuje. Dziecko potrezbuje milosci wokół a nie nienawisci. Jakie blizny
                          > pozostane w dziecku wychowanym w takiej rodzinie? Jakie wzorce wyniesie?

                          dlatego mówię... niech wróci by dziecko się przekonało, że osobno lepiej... by
                          przekonało się, że to słuszna decyzja
                          • szien84 Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 12:22
                            nutopia napisała:
                            >
                            > dlatego mówię... niech wróci by dziecko się przekonało, że osobno lepiej... by
                            > przekonało się, że to słuszna decyzja

                            no tak, niech dziecko sie dowie za kilka lat ze to przez niego matka w kacie placze po nocach, niech teraz zobaczy ze nie bylo warto krzyczec "chce do taty", bo tata nie jest wart milosci mamy. On ja UDERZYL, to co ze raz, zawsze od pierwszego razu sie zaczyna. Jaka masz gwarancje, ze nie uderzy ponownie, a potem nie zacznie bic dziecka?
                            Dla mnie to najgorsze co mozna zrobic dzieciakowi. Wrocic do meza z jego powodu, a za kilka lat powiedziec: no to co? wierzysz jednak ze nie mozemy byc szczesliwi? no to zbieraj manatki i idziemy drugi raz.
                            Dla mnie to takie siedzenie na niewypale i modlenie sie "obysmy byli szczesliwi, obysmy byli szczesliwi".
                            • nutopia Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 12:27
                              a mogłabyś spokojnie patrzeć jak twój dzieciak zrywa się po nocach, zaczyna się
                              jąkać i zamykać w sobie????!!!!
                              • iberia.pl Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 13:50
                                nutopia napisała:

                                > a mogłabyś spokojnie patrzeć jak twój dzieciak zrywa się po nocach, zaczyna
                                się jąkać i zamykać w sobie????!!!!

                                a kto powiedzial, ze ta kobieta bedzie spokojnie na to patrzec?Po to wlasnie
                                powinna isc z dzieckiem do psychologa.
                                Naprawde uwazasz, ze tworzac rodzine ze wzgledu na dziecko nie krzywdzi sie go?
                                Czy chcialbys byc wychowywana w domu gdzie sie robi dobra mine do zlej gry?Zyc
                                w obludzie?W klamstwie?Dziecko doskonale wie kiedy cos miedzy rodzicami jest
                                nie tak.
                                • tuniatunia Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 18:58
                                  Po przeczytaniu powyzszego:

                                  Ja mam dziecko i nadal uwazam, ze nie jest dobrym rozwiazaniem robienie
                                  WSZYSTKIEG O DLA DZIECKA. Wychodze z zalozenia, ze:

                                  1. to my - rodzice - jestesmy dorosli i wiemy (powinnismy wiedziec) co dla
                                  naszych dzieci jest dobre. A co za tym idzie - to ze dziecko usiluje cos
                                  wymusic, nie znaczy, ze nalezy temu zadoscuczynic. Bo dzieci wielokrotnie nie
                                  zdaja sobie sprawy z konsekwencji. Po prostu odpowiedzialnosc i zdolnosc
                                  perspektywicznego myslenia przychodzi z czasem. ----> to wszystko a propos
                                  stwierdzenia, ze skoro dziecko chce, zeby rodzice byli razem, to ona powinna do
                                  bylego meza wrocic.
                                  2. szczesliwa matka = szczesliwe dziecko - oczywiscie w granicach rozsadku (juz
                                  o tym pisalam, ale powtarzam).

                                  Dalej: on ja nawet nie tyle uderzyl. Pisalam o jednorazowej przemocy fizycznej,
                                  ale to nie bylo "uderzenie" tylko wrecz "pobicie" - kolezanka miala w efekcie
                                  nawet to i owo zlamane :-(

                                  Poza tym - zrobil to po pijaku. Przedtem wielokrotnie zdarzalo mu si byc pijanym
                                  (w rozmiarach i czestotliwosci wiekszej, niz spolecznie akceptowalna). Nie
                                  trudno sie domyslec, ze wlaczal mu sie wtedy agresor i sie awanturowal. Nie wiem
                                  na ile dziecko zdawalo sobie z tego sprawe (ale zdawac musialo), bo kolezanka
                                  robila wszystko, zeby je od tego wyizolowac.

                                  Rozwazanie przez kolezanke powrotu na pewno nie ma podloza finansowo -
                                  wygodnickiego, jak sugerowala szien84. Choc zarabia mniej od niego, nie ma
                                  problemow finansowych. I zasadniczo bez wiekszego problemu (przynajmniej jak na
                                  dzisiejsze czasy) nsobie ze wszystkim pod tym wzgledem radzi.

                                  To co proponuje nutopia nie do konca mi sie podoba. Szarpanieemocjami dziecka
                                  dla przeprowadzenia jakiegokolwiek eksperymentu jest moim zdaniem wrecz
                                  nieludzkie. Watpie tez w mozliwosc skutecznego wytlumaczenia czegos takiego
                                  5ciolatkowi. Moze nawet pozornie to zrozumiec, ale najpierw serce mu urosnie z
                                  radosci, ze rodzice sa razem, a potem PONOWNIE zostanie zlamane kolejnym ich
                                  rozstaniem. Bo tu emocje niewiele maja wspolnego z rozumem w przypadku tak
                                  malego czlowieka.

                                  Oczywiscie inna sprawa, ze relacja kolezanki z ex mezem miala podloze mocno
                                  uzaleznieniowe w mojej ocenie i stad obawiam sie, ze taki powrot "na probe"
                                  wcale na probe by nie byl i musialoby sie znowu duuuuzo wydarzyc, zeby kolezanka
                                  ewentualnie zdecydowala sie na ponowne rozstanie. A w tym czasie znowu zdolalby
                                  ja zgnebic.

                                  Co do robienia wszystkiego dla dziecka nawet kosztem siebie, o ktorym pisala
                                  nutopia - j.w. co do przelozenia szczescia matki na dziecko. Z tym dodatkiem,
                                  ze: ludzie wzbraniaja sie przed przyznaniem sie do podejmowania jakis decyzji z
                                  pobudek egoistycznych. I boja sie jednoczesnie, ze nawet jak nie takie powody
                                  beda im przyswiecaly, to i tak w ten sposob zostanie to odebrane. Tymczasem to
                                  nie zawsze tak jest. Umartwianie sie "dla dobra dziecka" niekoniecznie musi
                                  sluzyc czemus wiecej, niz robieniu z siebie meczennicy. Niekoniecznie tez ma
                                  cokolwiek wspolnego z dobrem dziecka. A niejednokrotnie - bedzie w sposob silny
                                  oddzialywac na dziecko i powodowac negatywne efekty w jego psychice. A poza
                                  wszystkim - najpierw trzeba by dojsc do wniosku, ze powrot do meza bylby
                                  rzeczywiscie w interesie dziecka. A tu mam watpliwosci zwazywszy, ze ono musialo
                                  sobie mniej lub bardziej zdawac sprawe z tego, co sie dzialo i z tego co mowila
                                  kolezanka - cierpialo widzac, jak on sie do niej zwraca i jak ja traktuje. A
                                  przeciez z czasem, gdy dziecko bedzie dorastac, bedzie rozumiec coraz wiecej. I
                                  co wtedy?

                                  Co do obwiniania matki (dyskusja nutopia-trypel): lepiej zeby dziecko obwinialo
                                  matke o to, ze nie wychowywalo sie przy ojcu (przy zalozeniu, ze w zamian
                                  zyskuje spokuj, swobodna milosc matki itp), niz zeby obwinialo matke o zycie w
                                  awanturach/rekoczynach/pijanstwie itd. Bo wtedy to juz jego psychika bedzie
                                  mocno skrzywiona. A do tego - co tez podnosila trypel - wyniesie z domu fatalny
                                  wzorzec rodziny (pan i wladca, kobieta-niewolnica).

                                  Natomiast to ze dziecko ma objawy duzego stresu, mimo ze minal prawie rok.... Tu
                                  powody moga byc rozne. Byc moze poczatkowo nowa sytuacja byla na tyle
                                  absorbujaca, ze dziecko nie przemysliwalo pewnych kwestii zajete tym wszystkim,
                                  co nowe (nowy uklad, nowy dom, nowy pokoj itd). A byc ,moze mialo wtedy jeszcze
                                  na tyle swiezo w pamieci to, co sie dzialo miedzy rodzicami, ze.... jakby to
                                  powiedziec... nie odczuwalo tego zalu. natomiast teraz, gdy tatus zaczal sie
                                  starac udowodnic wszystkim, jak sie zmienil... no dziecko lgnie i moze stad ten
                                  nieutulony zal w jego sercu...

                                  Szien - swietna metafora z niewypalem :-)

                                  Nutopia - dziecko cierpi, ale kolezanka nie ma zamiaru tak tego zostawic i szuka
                                  ratunku i sposobu, by mu pomoc. Ty jednak zdajesz sie sugerowac, ze powrot do
                                  bylego meza jest jedynym rozwiazaniem w tej sprawie. A nie jest. Wrecz moim
                                  zdaniem moze wiecej napsuc niz pomoc.

                                  Bardzo dziekuje Wam za wziecie udzialu w dyskusji. Utwierdzacie mnie zasadniczo
                                  w przekonaniu, ze dobrze robie dzialajac na rzecz tego, by powstrzymac kolezanke
                                  przed powortem do exmeza.

                                  jeszcze raz wielkie dzieki i pozdrawiam serdecznie

                                  Tunia
                    • szien84 Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 12:05
                      nutopia wiem, ze dla dobra dziecka nie warto pchac sie w takie bagno. Dziecko jest jeszcze male i szybko sie przyzwyczaji. Nie mowie, ze dzieci mojej siostry nie tesknily za ojcem, kiedy chciala odejsc od meza kilka lat temu. Plakaly, bardzo przezywaly rozlake. Ona wrocila, wracala kilka razy. Zey dzieci mialy obojga rodzicow. Dzieci dorosly. Najstarsze ma 14 lat i sama mowi, ze dobrze, ze mama w koncu go zostawila. Choc jak miala kilka lat to zanosila sie placzem kiedy sie wyprowadzali od taty. Dziecko poki mlodsze, to mniej rozumie i latwiej dostosowuje sie do zmian.
                      Nie, nie mam wlasnych dzieci, ale to ja prze dwa pierwsze lata wychowywalam najmlodsza corke siostry, kiedy to ona lizala rany po pobiciu. Dzis dziecko mowi do mnie mamo. Dla niej ja i moja siostra to dwie mamy. To, ze nie mam jeszcze swoich nie znaczy, ze nie umiem kochac miloscia macierzynska.
                      • nutopia Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 12:29
                        tak jak pisałam
                        nie jestem w takiej sytuacji i mogę powiedzieć że jestem "głupia" ale mówię to
                        co teraz czuję...
                      • nutopia poza tym.. 27.02.07, 12:30
                        ja nie jestem typem ofiary.... więc pewnie mi się to nie zdarzy
                        a jeśli już... to....
              • maretina Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 20:32
                mm dziecko nutopi i naprawde ?Cie nie rozumiemsadzisz, ze bylejaka "rodzina"
                uszczesliwi dziecko? to co ono czuje jest do przepracowania z psychologiem. nie
                mozna na szale rzucac zycia tej kobiety. ona dla ciebie nic nie znaczy?
                w rodzinie bez milosci, szacunku rodza sie tylko patologie. z takiej rodziny
                nie wychodzi sie w pelni normalnym.
    • izabellaz1 Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 12:26
      Nie ma sensu utrzymywac rodziny na siłę. Pozory wychodzą na wierzch bardzo
      szybko. Dziecko jest bardzo inteligentną istotą o niezwykłej empatii. Szybko
      zorientuje się, że rodzice nie są ze sobą szczęśliwi i w konsekwencji ono też
      nie będzie.
      Rekacje dziecka są "normalne" w tym wieku na podobną sytuację.

      Napiszę Ci poniżej jakie reakcje towarzysza dzieciom w okresie rozstania sie
      rodziców.
      Kiedy dziecko ma 3 do 5 lat
      - dziecko żyje nadzieją, że znów będziecie razem.
      - dziecko ma poczucie, że straciło rodzica. Może to prowadzić do agresji wobec
      rodzica, partnera, rodzeństwa, dzieci lub nauczycielek w przedszkolu.
      - poczucie opuszczenia dziecka wzrasta, gdy jesteś zajęty(a) konfliktem, własnym
      żalem, tworzeniem nowego związku lub walką o byt.
      - dziecko może brać na siebie winę za rozpad waszego małżeństwa – bardzo często
      dzieci uważają, że swoim zachowaniem doprowadziły do rozwodu rodziców („tatuś
      odszedł, bo byłem niegrzeczny”).
      - dziecko może wycofać się do wcześniejszych etapów rozwoju, kiedy było malutkie
      i miało pełną opiekę obojga rodziców; może się to wyrażać w moczeniu się w nocy,
      brudzeniu majtek, ssaniu kciuka, wzmożonym przytulaniu się.
      - dziecko może przeżywać niepewność i lęk o to, co będzie jutro – przez to miewa
      kłopoty z zasypianiem, może bać się ciemności, budzić się w nocy z krzykiem.

      Kiedy dziecko ma 6 do 8 lat

      - dziecko może przeżywać przytłaczające uczucie smutku – szlocha, popłakuje.
      - Twoje dziecko bardzo tęskni za rodzicem, który z nim nie mieszka.
      - dziecko może odczuwać lęk przed tym, że utraci także rodzica, który z nim mieszka.
      - Może złościć się na tego rodzica, którego obwinia za rozpad związku.
      - Może czuć, że musi wybierać, wobec kogo być lojalnym – wobec mamy czy wobec taty?
      - Wciąż po cichu liczy, że znowu będziecie razem.

      Nie warto serwować dziecku życia w świecie złudzeń i nieszczerości. To prędzej
      czy później się na nim odbije.
      • nutopia Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 12:28
        boże ja nawet nie dam rady tego czytać:(
        • izabellaz1 Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 12:38
          nutopia napisała:

          > boże ja nawet nie dam rady tego czytać:(

          No zauważyłam, że bardzo wrażliwa jesteś:(
          Ale takie jest życie. Takie rzeczy się zdarzają i najgorsze co można zrobić to
          skazać dziecko na życie w rodzinie, w której będzie się czuło obco. Jeśli
          rodzice się nie przytulają, nie wspierają, nie stanowią zgranej całości to
          dziecko tym "przesiąknie" i będzie mu trudno w dorosłym życiu.
          Lepiej chyba widzieć uśmiechniętą i szczęśliwą mamę ale z innym mężczyzną niż
          tata i odwortnie. Nauczy się. Zaakceptuje i żal minie.
          • tuniatunia Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 19:01
            Izabellaz - bardzo dziekuje za informacje z Twojej strony. Wydruk dam kolezance.
            Zreszta tak sobie mysle, ze chyba wszystko to podrukuje i jej dam albo ja tu
            wpuszcze, niech czyta. Pewnie bedzie miala zal, ze wywloklam to tu, choc
            przeciez anonimowo. Ale mysle ze dobrze jej zrobi, jak sie przekona jaki jest
            odbior takiego problemu.

            pozdrawiam

            Tunia
            • izabellaz1 Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 19:36
              Bardzo proszę:)

              Jeśli mogę jeszcze w czymś pomóc to pisz śmiało na priva albo tu w wątku.
    • izabellaz1 trochę literatury 27.02.07, 12:34
      1.Beisert M., Rozwód. Proces radzenia sobie z kryzysem, Poznań 2000, Wydawnictwo
      Fundacji Humaniora.
      2.Nowak-Dziemanowicz M., Małżeństwo wobec rozwodu, Wrocław 1994, Wydawnictwo
      Uniwersytetu Wrocławskiego.
      3. Stojanowska W., Rozwód a dobro dziecka, Warszawa 1979, Wuydawnictwo Prawnicze.
      4. Wallerstein J., Blakeslee S., Rozwód a co z dziećmi?, Poznań 2003, Zysk z s-ka.


      • tuniatunia Re: trochę literatury 27.02.07, 19:06
        Rewelacja. Dzieki bardzo!!!
        Pozdrawiam

        tunia
    • walutka Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 12:36
      Po pierwsze to chciałabym się dowiedzieć czy masz jakieś dowody na takie jego
      zachowanie czy to wszytsko wiesz tylko z jej ust? Moi rodzice też są po
      rozwodzie i wiem jak moja mama często obarczała winą mego ojca za to czego nie
      zrobił (choć wzorem zachowania to też nie był) a wszyscy jej wierzyli,że to ona
      taka poszkodowana choć prawda była po środku.
      • tuniatunia Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 19:05
        Tak, mam. Sadze, ze wiem o co zasadniczo Ci chodzi wiec owszem, mam dowody w
        postaci "zeznan naocznych swiadkow", dokumentacji lekarskiej zebranej po
        pobiciu, zgloszenie pobicia na policji...

        A do tego (choc to pewnie mniej satysfakcjonujace dla Ciebie) - znam tego
        czlowieka na tyle dobrze by sie niczemu z tych rzeczy nie dziwic. Co jednak
        istotniejsze - ta dziewczyne z kolei znalam dlugie lata przed malzenstwem, takze
        w czasie gdy byla w innym, powaznym zwiazku. Widzialam jak funkcjonowala, wiem
        jakim jest czlowiekiem. To dodatkowo pozwala mi spokojnie wierzyc w jej slowa.

        Tunia
        • wielo-kropek Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 20:20
          Dziwne to wszystko. Taki niedobry dla zony a taki dobry dla dziecka. Nie bez
          powodu w koncu dziecko teskni za ojcem. No i matka tez zatesknila nie bez
          powodu raczej bo gdyby byl naprawde niedobry to niedobrego ojca od dziecka
          kochajaca matka odpedza a nie przygarnia. Wydaje sie ze tutaj jest tylko
          jedna strona "prawdy" uwzgledniona, ale to nie moja sprawa w koncu.
          • tuniatunia Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 20:25
            Hm... ale ja przeciez nigdzie nie napisalam ze byl "taki dobry dla dziecka".

            Tunia
            • wielo-kropek Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 20:32
              No, nie napisalas ale mozna sie domyslac z tych wypowiedzi. W koncu byl dobry
              dla dziecka skoro dziecko za nim teskni i chce zeby tatus wrocil.
              Niedobrego ojca dziecko sie boi i ucieka przed nim.
              • tuniatunia Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 20:46
                No wiesz, zaskakujesz mnie. Z moich wypowiedzi wynikalo WYLACZNIE to, ze dziedko
                by chcialo zeby rodzice byli znow razem.

                A dzieci maja to do siebie, ze niejednokrotnie mimo dramatycznego traktowania
                przez rodzicow - kochaja ich i chca z nimi byc. I naprawde jest to niezalezne od
                zachowania tych rodzicow (w znacznej mierze przynajmniej). A im mlodsze dziecko
                - tym glebsze to zjawisko. Zreszta zerknij jeszcze raz do posta, w ktorym jedna
                z dziweczyn pisze o odejsciu kobiety od meza-pijaka-boksera. Tam dzieci tez
                poczatkowo tesknily. Bo z dziecmi to tak po prostu juz jest.

                W tym moim konkretnym przypadku sytuacja byla natomiast taka, ze on moze i nie
                krzywdzil dziecka tak wprost (nie bil, nie molestowal, nie krzyczal na nie), ale
                i sie nim nie zajmowal. Nie spedzal z nim czasu, nie poswiecal uwagi. Pracowal
                do pozna, takze w weekendy, na wakacje kolezanka jezdzil sama. Nawet jak mial
                okazje, tzn. wolny czas - wybieral inne rozrywki, niz zabawa z dzieckiem. A
                teraz - no coz, jak pisalam - stara sie udowodnic, ze sie zmienil. Wiec nagle
                dba, interesuje sie itp. Wiec dziecko jest przeszczesliwe, to zrozumiale i tym
                bardziej chce powrotu do przeszlosci. A ex-maz najwyrazniej zrozumial-co nie
                bylo trudne - ze to jest idealny sposob szantazu emocjonalnego na matce dziecka.

                tunia
                • wielo-kropek Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 21:20
                  Wiesz, ja tez cos wiem o dzieciach. Bylem osobiscie swiadkiem kiedy byly maz
                  przyszedl do mojej jednej ze znajomych a jej dziecko na widok jego ucieklo do
                  innego pokoju. Kiedy tem poszedl do corki by sie z nia przywitac, ona zaczela
                  plakac, uciekac do kata. Jej zachowanie duzo, a wlasciwie wszystko powiedzialo
                  o nim a wlasciwie o ich malzenstwie ktore na szczescie sie skonczylo. Tu jest
                  odwrotnosc tego o czym ja napisalem. Wiec musialo byc tez inaczej. A to ze
                  sie nie interesowal czy cos w tym sensie to tez sa tylko twoje slowa, ktore ja
                  oczywiscie przyjmuje ale polowicznie bo oczerniac czlowieka jest latwo,
                  szczegolnie w necie. Kazdy rozwodnik jest niedobry w oczach bylej zony czy jej
                  kolezanki. Kazda rozwodka tez w oczach bylego meza czy dosc czestto jego
                  rodziny lub przyjaciela. Tak to juz z tym tu jest.
                  • tuniatunia Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 21:25
                    oj.... Chcialabym, zeby to bylo tak proste, jak piszesz. Dziecko lubi tatusia,
                    teskni - znaczy ze byl dobry. Placzena jego widok, ucieka, znaczy ze zly.

                    Ale to nie dziala tak ani w pierwszym ani w drugim przypadku. Bo w sytuacji
                    ktora opisales jednzaledwie jedna z mozliwosci jest to, ze ojciec zle traktowal
                    dziecko i slusznie ono tak na niego reaguje. A inna mozliwosc - np. odpowiednie
                    "ukierunkowywanie" dziecka w jego relacji do ojca przez np. matke. Dzieci sa
                    niestety dosc podatne na takie sugestie.

                    Tunia
              • izabellaz1 Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 21:14
                wielo-kropek napisał:

                > No, nie napisalas ale mozna sie domyslac z tych wypowiedzi. W koncu byl dobry
                > dla dziecka skoro dziecko za nim teskni i chce zeby tatus wrocil.
                > Niedobrego ojca dziecko sie boi i ucieka przed nim.

                To, że nie pasują do siebie dorośli. Nie rozumieją się i ranią to nie znaczy, że
                zapominają w tym wszystkim o dziecku. Przynajmniej niektórzy i dobrze żeby każdy
                tak podchodził do sprawy. To, że ktoś okazał się kiepskim (w mniemaniu drugiej
                strony) małżonkiem nie musi oznaczać, że jest kiepskim rodzicem.
                • tuniatunia Re: powrot do bylego meza dla dobra dziecka 27.02.07, 21:28
                  W istocie. A tu zasadniczy problem polega na relacji ex-zony do ex-meza. Relacja
                  tata-dziecko jest zdecydowanie na drugim planie (nie w ogole tylko w tej
                  kwestii, ktora rozwazamy).

                  Tunia
    • maretina facet manipuluje dzieckiem 27.02.07, 20:27
      jak widac skutecznie. zona sie wh... a powinna byc pewna, ze nie ma sensu..
      z tego bydlka taki ttus jak ze mnie wielbiciel jaroslawa kaczynskiego. ma w
      du.pie dziecko, inaczej nie smialby w sadzie robic szopki, zeby nie placic na
      nie kasy.
      dno.nie pozwol kolezance na blad. moze do psychologa ja zaprowadz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka