Gość: Europejka
IP: *.opole.sdi.tpnet.pl
27.04.03, 21:49
Nie cierpie nachalnej agitacji. A agitacja prowadzona na rzec naszego
wstapienia do Unii jest prostacka, nachalna i glupia. Gdzie sie czlowiek nie
obroci, zza wegla wyskakuje jakas twarz znana ze szklanego ekranu i
przekonauje mnie, jak to fajnie bedzie w Unii. Jak to fajnie bedzie w
Europie, bo przeciez, choc geograficznie tam jestesmy od zawsze, to na razie
nie mamy prawa czuc sie Europejczyami. Przed chwila obejrzalam spot prounijmy
z udzialem Kory. Kora np., zaraz po wejsciu Polski do UE, niezwykle wprost
sie uspokoi. Bo teraz Kora czuje sie zagrozona. Pisenkarka przekonywala mnie
do Unii w ciemnych okularach. Czyzby wstydzila sie spojrzec telewidzom prosto
w oczy? Bylam w Brukseli - piekne miasto. Ale slyszac o Unii, dostaje
dreszczy. Ostatnio "Wprost" opublikowalo artykul z pieknym tytulem mowiacym o
kilkuset tysiacach miejsc pracy dla Polakow w Unii. Jaka to praca? Praca
zbieracza truskawek, zbieracza chmielu, mandarynek, rzodkiewek, róż, i tego
wszystkiego, czego miejscowa ludnosc nie chce zbierac, a co Polak pozbiera.
Mowi sie o kilku tysiacach miejsc pracy w instytucjach unijnych. A to nie
tak! Dalczego nie mowi sie o minusach naszego wstapienia. Kiedys bylam na
przedstawienu prounijnym, a jakze, dla gimnazjalistow. Mialam wrazenie, ze
wehikul czasu przeniosl mnie w glebokie lata 50-tych. To byla agitka! Nigdy
dotad nie bylam przeciwniczka Unii, ale dzieki wspanialej kampanii
prowadzonej w naszym kraju, Unia wzbudza we mnie nawet nie obawy, lecz furie.