przemoc w rodzinie

07.05.03, 08:29
Mam do Was ogromna prosbe. Musze napisac prace o przemocy, wiem ze to bolesny
temat, ale moze jest wsrod Was ktos, kto doswiadczyl fizycznej lub
psychicznej przemocy i moglby o tym opowiedziec? Lub moze historie kogos
znajomego?
Jesli nie chcecie pisac na forum, prosze na @.
Z gory dziekuje.

I moze napiszcie w ogole, co o tym sądzicie. Kiedy zaczyna sie przemoc? Jak
jej zapobiegać i jak z nią walczyć?
    • sagan2 Re: przemoc w rodzinie 07.05.03, 10:05
      wg mnie preludium do przemocy jest wtedy, gdy ktoras
      strona zaczyna drugiej cos nakazywac lub zakazywac...
      ... no bo jesli nie poslucha, to co? no KARA
      oczywiscie...
      czesto "niewinnie " wygladajaca - odmowa seksu, brak
      obiadu, milczenie, ostentacyjne wybywanie z domu
      wieczorami...
      ... a potem? hmm...

      jesi ktos zaczyna druga osobe traktowac bez szacunku, jak
      swoja wlasnosc lub kogos podleglego, jesli ogranicza bez
      umiaru wolnosc i godnosc drugiej osoby - przemoc jest
      blisko (wg mnie)
      • julla Re: przemoc w rodzinie 07.05.03, 10:23
        Zostałam wezwana jako świadek w sprawie o znęcanie się nad rodziną, oskarżony
        mój sąsiad: złodziej- recydywista. Sprawa będzie w piątek 9.05, jak wrócę to
        napiszę do Ciebie! W każdym razie jego żona po pobiciu ma uszkodzony jakiś nerw
        i ma sztywna nogę; córkę woziłam na obdukcję- miała wybroczyny na brzuchu a w
        swojego sześcioletniego synka rzucił rowerkiem i mały jest potłuczony.
        Horror. To wszystko się dzieje na sąsiednim podwórku i człowiek się czuje
        kompletnie bezradny. Można tylko wzywać policję w nieskończoność.
        • anula73 Re: przemoc w rodzinie 08.05.03, 09:23
          Dziekuje Ci bardzo.:-))) Bede czekala z niecierpliwoscia :-)
    • anahella A ja tak mysle ze... 07.05.03, 17:25
      Opowiem o przemocy psychicznej - autentyczna historyjka -
      bylam swiadkiem na lekcji w mojej szkole.

      Pani wicedyrektor (historyczka) - opiekunka szkolnej Izby
      Pamieci prowadzi z nami lekcje na temat patrona szkoly:
      Janusza Korczaka. Piekna postac, ale ta pani potrafila ja
      kazdemu obrzydzic.

      Przepytuje dzieci w klasie czy wiemy jakie ksiazki
      napisal. Wskazane kolejno dziecko mowi jeden tytul. Iles
      dzieci powiedzialo - kolejnny chlopiec milczy - juz nic mu
      do glowy nie przychodzi. Stoi zawstydzony przy lawce. Pani
      pyta wiec klasowej prymuski czy zna jeszcze jakies tytuly.
      Dziewczyna podnosi sie i mowi "O szacunku dla dziecka". Na
      to pani zadowolona ze kolezanka wiedziala, mowi z tryumfem
      do chlopca: "Widzisz debilu? Jeszcze taka ksiazke
      napisal". Potem byl jeszcze stek wyzwisk pod adresem
      niedoinformowanego chlopca.

      To troche off topic, bo nie dotyczy przemocy w rodzinie,
      tylko w szkole, ale tak mi sie przypomnialo.
      • Gość: lady Re: A ja tak mysle ze... IP: 148.228.174.* 07.05.03, 17:58
        czy to sie zdarzylo w w-wie??
        • Gość: anahella Re: A ja tak mysle ze... IP: *.crowley.pl 08.05.03, 09:30
          Gość portalu: lady napisał(a):

          > czy to sie zdarzylo w w-wie??
          Tak, czyzbys byla lady moja kolezanka ze szkoly, ze sie zainteresowalas?
    • moniorek1 Re: przemoc w rodzinie 07.05.03, 20:36
      Tak sie zastanawiam nad ta przemoca fiz. w rodzinie.To jest czasem
      dzieciczne.Moj dziadek byl bity przez ojca potem on bil mojego tate,a potem
      tata bil nas.Dostawalam za glupie rzeczy fakt.Tylko moj ojciec prawdopodobnie
      nie wiedzial ,ze dzieci mozna wychowac inaczej :( Jak bylam mala nawet by mi
      nie przyszlo do glowy ,ze moge byc ofiara przemocy ale teraz jako dorosla
      osoba widze ,ze tak sie nie powinno wychowywac dzieci.Przyklad: mam 6 lat jemy
      kolacje i ojciec mi mowi zebym sie nie wiercila bo wyleje goraca herbate.Po
      chwili goraca herbata byla na moich kolanach a ja dostawalam w twarz.Innym
      razem obcielam bratu wlosy nie wygladalo to tragicznie,ale moja kuzynka
      zaczela sie smiac z mojego taty (bo na ogol on nas obcinal).Efekt taki ,ze jak
      przyjechal do domu to tak dostalam w twarz ,ze zlecialam razem z krzeslem na
      podloge no jeszcze krew mi z nosa leciala.
      Niedlugo ja moge zostac matka i troche sie boje ,bo nie chce bic dziecka za
      byle co, ale jednoczesnie to moze siedziec gdzies gleboko we mnie.Nie wiem czy
      nad tym bedzie mozna zapanowac.
      • julla Re: przemoc w rodzinie 07.05.03, 20:49
        Bardzo ci współczuję, że przeszłaś przez coś takiego, bo na pewno byłaś
        krzywdzona, byłaś po prostu ofiarą przemocy. Masz racje: takie wzorce
        wychowywania dzieci wynosi wynosi sie z własnego domu, ludzie tak traktuą swoje
        dzieci, bo nie wiedzą, że mozna a nawet trzeba inaczej. Ale to nie oznacza,
        że człowiek jest skazany na powielanie tego wzorca w swojej rodzinie. W końcu
        jestesmy istotami zdolnymi do refleksji, możemy kontrolowac i analizowac swoje
        zachowanie. Jeśli miałabys jakieś problemy z opanowaniem własnej agresji to
        również można przejść psychoterapię- są bardzo dobre metody na pozbywanie się
        takich "naleciałości", na oczyszczenie się z tego bólu.
        • moniorek1 Re: przemoc w rodzinie 07.05.03, 20:58
          Nie chce zadnej psychoterapii bo nie chce zaczac nienawidzic mojego
          ojca.Doroslam i zapomnialam.Kocham mojego tate i on kocha swojego i niech tak
          zostanie.
          • anula73 Re: przemoc w rodzinie 08.05.03, 09:21
            moniorek1 napisała:

            > Nie chce zadnej psychoterapii bo nie chce zaczac nienawidzic mojego
            > ojca.Doroslam i zapomnialam.Kocham mojego tate i on kocha swojego i niech tak
            > zostanie.

            wydaje mi sie, ze nie musisz sie tego obawiac. Psychoterapia nie sluzy przeciez
            wyzwalaniu wrogosci. Ty i tak wiesz, ze Twoj ojciec postepowal zle a mimo to go
            kochasz. Moze nawet leiej go zrozumiesz?
            A Tobie to na pewno pomoze, jesli masz takie obawy.
      • anahella Re: przemoc w rodzinie 08.05.03, 09:36
        Bardzo ci wspolczuje - mysle ze sam fakt ze zdajesz sobie sprawe z tego, ze
        mozna dzieci wychowywac inaczej jest juz wskazaniem ze wcale nie musisz bic
        swojego dziecka. Zreszta jezeli zwiazesz sie partnerem wychopwywanym inaczej to
        on powinien ci pomoc w zakonczeniu tej zlej tradycji.

        Zgadzam sie ze przemoc wynosi sie z domu - ale na pocieszenie powiem, ze znam
        osoby, kotre sa wrazliwe i mimo, ze w dziecinstwie byly bite to w zyciu swojego
        dziecka nie tknely. To kwestia wrazliwosci. Niestety - wsrod moich znajomych
        dotyczy to tylko kobiet.
    • anula73 Re: przemoc w rodzinie 08.05.03, 09:17
      Mysle, ze czesto przemoc moze wynikac z tego, ze niektorzy rodzice po prostu
      nie zdaja sobie sprawy, ze mozna wychowywac inaczej:-(
      I do glowy im nawet nie przyjdzie, ze to co robia, to przemoc...
      W szkolach tez jest to nagminne, wysmiewanie, niepozwalanie na wlasne zdanie,
      zastraszanie. Chyba wiekszosc uczniow zyje w ciaglym lęku..

      Pamietam taka sytuacje: lekcja w-fu. siedzimy z kolezanka na lawce, bylo
      zastepswo i mialysmy z chlopcami, troche byl rozgardiasz. Kolezanka kozlowala
      sobie pilke obok siebie. W pewnym momencie podszedl do nas w-fista, zabral jej
      pilke, wzial ja w obie rece i rzucil jej ja w glowe! kolezanke az zamroczylo.
      Najdziwniejsze ze nikomu nie przyszlo nawet do glowy, ze on nie mial prawa tak
      zrobic! :-( Uwazalysmy, ze jest swinią, ale nie, że popełnil przestepstwo.

      I jeszcze jedno: zaskoczylo mnie to, ze w rodzinach, w ktorych rodzice maja
      wyzsze wyksztalcenie, jest tyle samo przemocy, co w rodzinach patologicznych.
      Tyle, ze najczesciej jest to przemoc psychiczna. Co o tym myslicie?
      • anahella Anula - wazna rzecz zauwazylas! 08.05.03, 09:46
        anula73 napisała:

        > I jeszcze jedno: zaskoczylo mnie to, ze w rodzinach, w ktorych rodzice maja
        > wyzsze wyksztalcenie, jest tyle samo przemocy, co w rodzinach patologicznych.
        > Tyle, ze najczesciej jest to przemoc psychiczna. Co o tym myslicie?

        Choc na poczatek chce zwrocic uwage na pewna niescislosc: stawiasz naprzeciwko
        siebie ludzi wyksztalconych i patologocznych. Mysle ze uleglas pewnemu
        stereotypowi: wyksztalcony-porzadny, niewyksztalcony-nieporzadny. A patologia
        i wyksztalcenie to dwie rozne kategorie "porzadkowania" spoleczenstwa.

        Uwazam ze patologia (a przemoc w rodzinie tez sie tu zalicza tak samo jak
        alkohol, narkotyki i inne) to tez patologia ma sie nijak do wyksztalcenia. To
        kwestia wlasnie tradycji rodzinnej i braku wrazliwosci. Jest tu watek, o
        obrazaniu dziecka przez matke (w zoo - byla opisana historia) to tez jest
        przemoc. Brak prawa dziecka do wlasnego zdania w kazdym temacie - to tez jest
        przemoc.

        A wyksztalcenie (nawet pedagogiczne i psychologiczne) tez nie chroni rodzin
        tych ludzi przed przemoca. Na pewno macie ze swoich szkol doswiadczenia z
        nauczycielami-sadystami. Ale to temat na inny watek, wiec pozwolicie ze go
        zaloze, bo temat jest ciekawy.
        • anula73 Re: Anula - wazna rzecz zauwazylas! 08.05.03, 13:57
          anahella napisała:

          > Choc na poczatek chce zwrocic uwage na pewna niescislosc: stawiasz
          naprzeciwko
          > siebie ludzi wyksztalconych i patologocznych. Mysle ze uleglas pewnemu
          > stereotypowi: wyksztalcony-porzadny, niewyksztalcony-nieporzadny. A
          patologia
          > i wyksztalcenie to dwie rozne kategorie "porzadkowania" spoleczenstwa.

          Masz racje. Patologie moga byc w kazdej rodzinie. Piszac "patologiczne" mialam
          na mysli takie skrajne, dostrzegalne latwo patologie: alkohol, dzieci bez
          opieki itd.

          > A wyksztalcenie (nawet pedagogiczne i psychologiczne) tez nie chroni rodzin
          > tych ludzi przed przemoca. Na pewno macie ze swoich szkol doswiadczenia z
          > nauczycielami-sadystami. Ale to temat na inny watek, wiec pozwolicie ze go
          > zaloze, bo temat jest ciekawy.
          >

          Cos w tym jest. Wielu nauczycieli to frustraci, wyladowujacy swoje zyciowe
          porazki na uczniach. Oczywiscie nie mowie ze wszyscy. Moze ten zawod wyzwala
          jakies mechanizmy, podobnie jak u straznikow wieziennych? Swiadomosc, ze masz
          duzo wladzy?
          Na Twoim watku na pewno sie wypowiem, bo wielu mialam "dziwnych" nauczycieli.
    • koaa Re: przemoc w rodzinie 08.05.03, 11:23
      Były chłopak mojej siostry krążył za nią po ulicach, wydzwaniał z pogróżkami
      (skradłaś mi duszę – Ja cię zabije) a nawet napadł na nią- obroniła się kopiąc
      go w jądra
      Policja or rozmowy z jego rodziną nic nie dawały- jakieś dwa lata temu
      zadzwoniła abym wyszedł po Nią na przystanek – okazało się że przyjechał z
      nią – chciał abym ich pogodził-
      A ja mu sklepałem gębe (wcześniej był moim kolego- uwierzcie mi ciężko bić
      byłego kolegę)
      Kiedy odchodził- powiedział że rozumie- i z tego co wiem już jej nie dręczy.
      (wtedy doktoryzował się na Uw)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja