Dodaj do ulubionych

Chcę z Nim zamieszkać, ale...

18.03.07, 20:01
On się nie sprecyzował... Jak zapytałam czy chce, odpowiedział: "Wystarczy, że
o tym myślę."

Jesteśmy ze sobą od 2,5 roku.
Mamy "warunki", żeby razem zamieszkać.

Oboje mieszkamy z rodzicami, ale w b.dużych domach - moi rodzice nie widzą
problemów, żeby Marcin się do Nas wprowadził.
Nie chodzi o mieszkanie na całe życie, tylko na jakiś czas, żebyśmy mogli po
prostu zobaczyć jak będzie nam się razem mieszkało. Później chcemy zacząć
budować dom.
Ja na razie pracuję - mam 1 500 na m-c, a On studiuje dziennie i pracuje
wspólnie z bratem (mają firmę) - ma ok. 2 000.
Myślę, że do szczęścia nam więcej nie potzreba mieszkając u rodziców, którzy
sami tego chcą (moja mama mówi, że jak Marcin się nie zgodzi, to mam go
pogonić, bo to o czymś świadczy).

Jednak Marcin ma swoje argumenty.
1. Będzie mu ciężej pracować będąc u mnie, bo firma jest w jego domu (wg mnie
do załatwienia).
2. Uważa, że nie będzie miał jak się u mnie uczyć (zupełnie nie wiem dlaczego
tak myśli - nawet jeden pokój stoi wolny, może tam całą noc kuć).
3. Szkoda mu zostawiać rodziców, bo są w wieku moich dziadków i zawsze
potrzebują podwózki, zapłacenia rachunków albo innych pierdół.
4. On nadal czuje, że nie jest niezależny.
5. I tak dalej...

Ja może i bym wprowadziła się do Niego, ale Jego rodzice się nie zgodzą.

Zupełnie nie wiem co robić... Zależy mi na tym, przecież nie proszę o ślub,
ani dzieci. Chcę po prostu z Nim zamieszkać, chociaż na trochę, a może by się
ułożyło i by było super...
Nie mam w sumie żadnych argumentów oprócz tego, że chcę spędzać z Nim więcej
czasu (teraz widujemy się tylko 2 x w tygodniu), nikt w mojej rodzinie nie ma
nic przeciwko, mam 25 metrowy pokój, gdzie spokojnie zmieszczą się i jego i
moje rzeczy i... Chcę go mieć przy sobie każdej nocy, w każdej wolnej
chwili... Po prostu go kocham...

Bardzo mi źle, że on się wykręca...
Obserwuj wątek
    • silic Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:04
      Zamieszkać z tobą u twoich rodziców ?!

      Broniłbym się jak diabeł przed święconą wodą...
      • kotkaaaa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:07
        ma facet racje, poroniony pomysl
      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:07
        Moi rodzice są młodzi, jestem najstarszą córką i wpadką, są bardzo wyrozumiali i
        nowocześni, a nie jak w żartach "teściowie".
        Marcin ich lubi, a oni lubią jego. Z moim tatą ma świetny kontakt - wspólne
        zainteresowania, szachy, itd. Z mamą też. Problem nie tkwi w moich rodzicach na
        pewno.
        • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:08
          Co innego kogoś lubić, a co innego mieszkać.
          A może facet po prostu nie chce z tobą zamieszkać.
          • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:09
            Nie wiem, ale jest mi przykro...
        • polla4 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:09
          Ale ma fajne imię :)
        • nerri Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:09
          Wiesz...ja nie chciałabym mieszkać z rodzicami,żadnymi i wiem,że mój facet też
          nie...może zamieszkać RAZEM? Tylko razem?:)
    • nerri Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:07
      Mój tylko wspomniał,że może pomyślimy,żeby ze sobą zamieszkać:D I po pół roku
      mieszkaliśmy już razem bo się wziełam za organizację przedsięwzięcia:D Ale to
      była inna sytuacja,mieszkaliśmy 200 km od siebie i zamieszkanie razem zaczynało
      się robić pilne,bo związek na odległość to nic ciekawego:/

      Ale w życiu nie zamieszkałabym z rodzicami...ani moimi ani jego;) Mimo,że moi
      mają bardzo duże mieszkanie(też miałam ponad 20 metrowy pokój) a jego domek:)
      Wynajmowaliśmy mieszkanko,teraz mamy własne:D

      Ale nie dziwię Ci się,że chcesz z nim mieszkać...też bardzo chciałam:D

      Pracuj i przekonuj...bo inaczej temat utknie w martwym punkcie...
    • mazria Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:07
      Ufff... Aż mi się słabo zrobiło... To powinna być wspólna decyzja, a nie
      zaciąganie wołem do wspólnego mieszkania... U rodziców??? To nigdy nie wchodzi w
      grę, przynajmniej z mojego punktu widzenia... Brak komfortu psychicznego.
      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:11
        Spokojnie moglibyśmy wynająć kawalerkę, będzie nas stać we dwoje na utrzymanie,
        ale On w ogóle tego nie bierze pod uwagę.
        Pierwszy pomysł, był że u mnie, drugi, że u Niego, ale jego rodzice nie chcą,
        głównie dlatego, że przyjeżdżam do nich tylko raz w roku i po prostu mnie nie
        znają i uważają za obcą.
        U mnie jest odwrotnie. Nawet na wakacje jeździmy razem z moimi rodzicami, bo
        jest z nimi jak z rówieśnikami.

        Problem nie tkwi w rodzicach, już napisałam.
        • mazria Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:17
          Pisałam już, że to ma być wspólna decyzja.
          Nie ma sensu na kimś czegos wymuszać.
          Czy chciałabyś, aby on Tobie kazał coś, czego nie chcesz? Albo do czego nie
          jesteś w 100 % przekonana?
          Powinniście to przedyskutować. Skoro nie chce, tzn. że nie jest na to jeszcze
          gotowy.
          • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:19
            Dla mnie to to samo, jakby powiedział mi: "Nie chcę z Tobą mieszkać, bo nie
            czuję takiej potrzeby."

            Nie kocha?

            Nie napisałam, że go zmuszam, temat omijał od tygodnia mówiąc: "Zobaczymy".
            Dziś postawiłam sprawę jasno, zapytałam i usłyszałam te argumenty...
            Dlatego tu napisałam, bo chcę poznać Wasze zdanie.
            Nikogo do niczego nie zmuszam.

            Pytam tylko co to oznacza...
            • mazria Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:22


              > Dla mnie to to samo, jakby powiedział mi: "Nie chcę z Tobą mieszkać, bo nie
              > czuję takiej potrzeby."

              • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:25
                Miałam na myśli potrzebę bycia razem.
                Miłość.
                • mazria Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:31
                  Wiem, ale powiedz... Znacie się 2,5 roku, ale jak często się widujecie?
                  • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:38
                    Od jakiegoś miesiąca tylko 2 razy w tygodniu, bo mam strasznie dużo pracy, ale
                    wczśniej cały czas widywaliśmy się codziennie, no może co drugi dzień + 2 razy w
                    tygodniu on u mnie nocował.
                    Jesteśmy już bardzo zżyci.
    • izabellaz1 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:12
      Ale dlaczego On ma mieszkać z Twoimi rodzicami?
      Może chciałby zamieszkać oddzielnie. Wierz mi, że mieszkanie wspólnie z teściami
      nawet ulubionymi z czasem zaczyna mocno przeszkadzać. Ja nawet z Własnymi
      rodzicami nie chciałbym mieszkać po ślubie.
      Nie dziwię mu się jednak.
      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:15
        On nie chce, żebyśmy mieszkali w wynajętym mieszkaniu, bo uważa, że nie damy
        sobie rady (finansowo).
        • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:18
          Teoretycznie rozsądnie mówi, praktycznie to może być wymówka.
        • izabellaz1 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:19
          madeinussa napisała:

          > On nie chce, żebyśmy mieszkali w wynajętym mieszkaniu, bo uważa, że nie damy
          > sobie rady (finansowo).

          No to może nie jest jeszcze gotowy na wspólne mieszkanie z Tobą?
          Mieszkanie wspólnie z rodzicami jest krępujące nawet w dużym domu. Brak
          niezależności. Zawsze ktoś tam sie do czegoś "wtrąca". Idylla nie trwa długo i
          prędzej czy później ludzie zaczynają "drzeć ze sobą koty".
          • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:21
            3 500 zł nie starczy nam na utrzymanie się we dwoje w kawalerce za np. 1000 zł?
            Mnie wydaje się, że jeszcze zdołamy odłożyć...
            • nerri Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:22
              To z nim pogadaj...powiedz co czujesz np? Może to pomoże? Bo chyba innego
              wyjścia nie ma...
              • nerri Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:22
                Bo wg mnie 3500 napewno wystarczy...my mamy mniej bo mój facet jest na rencie;)
          • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:24
            A moi rodzice nigdy się do mnie ani Naszego bycia razem nie wtrącali. Moja mama
            to moja przyjaciółka, a z tatą rozgrywam codziennie partyjkę szachów przy winku
            - czy tak wyglądają źli teściowie? Chyba nie...
            Wiem, że to może powierzchowne, ale naprawdę nigdy nie robią problemów.
            No chyba, że chodzi o to, kto przygotuje deser, bo nikomu się nie chce ;)
            • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:26
              Wydaje mi się, że on bardzo się pali do tego, żeby z toba zamieszkać. Dlaczego?
              To już musicie wyjaśnić. Ile macie lat?
              • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:29
                Ja mam 20, on 23, ale to nie ma znaczenia, bo oboje zarabiamy, ja akurat nie
                studiuję, bo zrezygnowałam, ale od października idę znów, a on w następnym roku
                dostanie dyplom i pójdzie do pracy gdzie będzie zarabiać 2 razy tyle co teraz.

                Nie wiem czy wiek jest taki ważny. Oboje czujemy się odpowiedzialni i
                samodzielni. Ja dla siebie jestem niezależna - on dla siebie też, chociaż uważa,
                że nie.
                • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:33
                  Jest dosyć ważny, bo obydwoje jesteście chyba na to za młodzi.
                  • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:39
                    Nie będę czekać do 30-roku życia, aż on się namyśli i aż to wg Was będzie dobry
                    wiek.
                    W wieku 30 lat, to już chcę mieć dwoje dzieci i pobudowany dom...
                    • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:40
                      Nikt ci nie każe czekać 10 lat. Przesadzasz.
                      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:42
                        Jego tokiem myślenia tak właśnie będzie...
                        • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:48
                          Nie wiesz, jaki będzie jego tok myślenia za jakiś czas. Na razie nie dorósł do
                          mieszkania razem.
                • mazria Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:37
                  Niuniu... za wcześnie na wspólne mieszkanie... po co masz później żałować...
                  Czekaj... Może nie warto mieszkać z chłopakiem... To jest "nieco" wiążąca decyzja...
                  • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:45
                    Później mogę tylko żałować, że wcześniej z Nim nie zamieszkałam i np. wcześniej
                    nie zobaczyłam jakim jest dupkiem.
                    Może tak być? Może.
                    • mazria Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 00:06
                      Jednak nie jesteś pewna czego chcesz, z mojej strony to była prowokacja.
                      Chciałam pokazać Ci, że nie jesteście zdecydowani, że

                      > Później mogę tylko żałować, że wcześniej z Nim nie zamieszkałam i np. wcześniej
                      > nie zobaczyłam jakim jest dupkiem.
                      > Może tak być? Może.
            • m_agilla Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:26
              > No chyba, że chodzi o to, kto przygotuje deser, bo nikomu się nie chce ;)

              I kto go w końcu robi?? :D U mnie są problemy nawet o niepozmywane naczynia - to
              dopiero koszmar!!
            • izabellaz1 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:29
              madeinussa napisała:

              > A moi rodzice nigdy się do mnie ani Naszego bycia razem nie wtrącali. Moja mama
              > to moja przyjaciółka, a z tatą rozgrywam codziennie partyjkę szachów przy winku
              > - czy tak wyglądają źli teściowie? Chyba nie...
              > Wiem, że to może powierzchowne, ale naprawdę nigdy nie robią problemów.
              > No chyba, że chodzi o to, kto przygotuje deser, bo nikomu się nie chce ;)

              Moi rodzice też są moimi przyjaciółmi ale w domu może być tylko jedna
              "gospodyni". Serio. To brzmi dziwnie ale tak jest.
              • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:31
                Gospodyni?

                Ja z mamą dzielę się obowiązkami na tyle, ile się da.
                • izabellaz1 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:39
                  madeinussa napisała:

                  > Gospodyni?
                  >
                  > Ja z mamą dzielę się obowiązkami na tyle, ile się da.

                  Ja wiem. Nie zrozum mnie źle. Naprawdę. Po prostu zaczynają się w pewnym
                  momencie rozbieżności dotyczące różnych aspektów życia. Tak mi mówili wszyscy,
                  którzy mieszkali z teściami, rodzicami. Tak mówili moi przyjaciele, znajomi i
                  nawet moi i męża rodzice. Niedawno nawet moi przyjaciele mieli poważny problem.
                  Zaczęło być w ich związku już nieciekawie. Wszystko skończyło się jak ręką odjął
                  jak sie teściowa kumpla wyprowadziła. A na początku było cudownie jak opowiadali.
                  • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:41
                    Rozumiem, ale przecież nie mówię, że zostajemy z nimi na stałe.
                    Może za pół roku, za rok, wyprowadzimy się na "swoje".

                    Teraz chcę z Nim zamieszkać, zobaczyć jak będzie nam razem.
                    A może okaże się tragedia i że do siebie kompletnie nie pasujemy?

                    Spotykanie się na "dochodne" to nie to samo...
                    • izabellaz1 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:45
                      madeinussa napisała:

                      > Spotykanie się na "dochodne" to nie to samo...

                      Zgadzam się ale powinnaś jednak pomyśleć nad wynajętym mieszkaniem. Zobaczysz,
                      że to zupełnie co innego. Pełna wolność i swoboda;)
                    • 83kimi Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:48
                      Ja, nawet jeżeli rodzice mojego chłopaka byliby cudowni, nie chciałabym z nimi
                      mieszkać, tak samo jak nie wyobrażam sobie mieszkania z moim facetem u moich
                      rodziców, mimo że są naprawdę super i z niczego nie robią problemów. Wspólne
                      zamieszkanie owszem - ale tylko we dwójkę. Kiedy? Wtedy gdy będę niezależna
                      finansowo i gdy poczuję, że dorosłam do tego.
                      23 lata to nie jest dużo... może Twój chłopak nie chce się jeszcze bawić w dom?
                      Może chce mieć studenckie życie i na razie dobrze się czuje w domu? Może
                      jeszcze nie dorósł?
                      Uwierz, jesteście jeszcze młodzi - i żeby nie było - pisze to osoba, która ma
                      24 lata.
                      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:50
                        Studenckie?
                        Ostatnio wyszliśmy na spotkanie z naszymi znajomymi pół roku temu.
                        Jego życie przypomina raczej wegetację, a może jak razem zamieszkamy, coś się
                        zmieni?

                        On jest domatorem.
                        Nie rusza się zupełnie nigdzie.
                        Musi być obiad i komputer i będzie w niebo wzięty.
                        • izabellaz1 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:54
                          madeinussa napisała:

                          > On jest domatorem.
                          > Nie rusza się zupełnie nigdzie.
                          > Musi być obiad i komputer i będzie w niebo wzięty.

                          No to się lepiej teraz zastanów nad tym Jego charakterem. Serio:)
                          Bo jak macie tak różne temperamenty to żeby nie było problemu potem. Mój mąż
                          jest strasznym domatorem co wcześniej nie było takie dostrzegalne;)
                          Na szczęście nie ma żadnego problemu żebym wychodziła sama z przyjaciółmi gdzie
                          mam ochotę:) Czy On też będzie taki tolerancyjny:D? Zastanów się...
                          • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:58
                            Z tym akurat nie będzie problemu, bo ja sama uwielbiam wylegiwać się w domowych
                            pieleszach :) A razem jest o wiele przyjemniej ;)
                        • 83kimi Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:55
                          Hmm... to może chce mieć obiad podany przez mamę i w spokoju siedzieć przed
                          komputerem? Może boi się, że mieszkając z Toba, musiałby pomagać w domu, miałby
                          ograniczony dostęp do komputera?
                          • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:00
                            W domu nie musiałby pomagać, ew. czasem zrobić zakupy itp. To samo robi u
                            siebie, albo nawet więcej.
                            A komputer mam swój w pokoju, a on ma swojego lapa, więc raczej nie...
                    • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:52
                      > Rozumiem, ale przecież nie mówię, że zostajemy z nimi na stałe.
                      > Może za pół roku, za rok, wyprowadzimy się na "swoje".

                      Ale gdzie - na swoje?
                      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 20:57
                        Np. do wynajętego mieszkania.
                        Dlatego napisałam w cudzysłowiu: "swoje".

                        Na razie dopóki on studiuje, a ja pracuję, nie chcę mieszkać w wynajętym
                        mieszkaniu, bo nawet nie będę w stanie zrobić mu obiadu. A moja mama jest w domu
                        24h i gotuje i tak dla 10-ciu osób.
                        Dlatego ten okres chciałabym być jeszcze u rodziców, zwyczajnie z wygody, przyznaję.
                        Będą wakacje, więcej wolnego czasu, to może uda się coś wynająć, ale musimy być
                        przekonani, że warto, co można sprawdzić teraz.
                        Podpiszemy umowę na miesiąc, a po tygodniu okaże się, że nie możemy ze sobą
                        wytrzymać i co zrobimy? Tak też może być.
                        Chcę zamieszkać z nim już teraz też z tego powodu, że oboje mamy mało wolnego
                        czasu ostatnio i rzadko się widujemy - mieszkanie razem rozwiązałoby ten
                        problem. Chociażby wspólne noce, kolacje, śniadania, rozmowy.
                        • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:01
                          Z wynajmu mieszkania można szybko zrezygnowac, nie musicie docierać się już
                          teraz, żeby sprawdzić, jak wam się będzie żyło w wynajętym mieszkaniu. To po
                          pierwsze. Po drugie - pomysł mieszkania z rodzicami to zły pomysł. Po trzecie -
                          jesteście za młodzi.
                          • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:04
                            Moja przyjaciółka zaczęła mieszkać ze swoim chłopakiem w wieku 19-lat, on jest
                            od niej starszy o rok.
                            Rodzice dają im na utrzymanie, bo wynajmują mieszkanie w centrum miasta.
                            Nie uważam, że byli za młodzi jak zaczęli, ani że są teraz, pomimo, że to
                            rodzice ich utrzymują.
                            Tak samo ja nie czuję się na to za młoda. Szczególnie, że pracuję i stać mnie na
                            to. A poza tym chcę i wierzę, że by się udało.

                            A z rodzicami większość mi znanych osób zaczynała i może nie zawsze okazywało
                            się OK, ale przecież można się wynieść.
                            • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:09
                              > Moja przyjaciółka zaczęła mieszkać ze swoim chłopakiem w wieku 19-lat, on jest
                              > od niej starszy o rok.
                              > Rodzice dają im na utrzymanie, bo wynajmują mieszkanie w centrum miasta.
                              > Nie uważam, że byli za młodzi jak zaczęli, ani że są teraz, pomimo, że to
                              > rodzice ich utrzymują.

                              No faktycznie cholernie dorośli są, skoro rodzice ich utrzymują :)



                              > Tak samo ja nie czuję się na to za młoda. Szczególnie, że pracuję i stać mnie
                              na
                              > to. A poza tym chcę i wierzę, że by się udało.

                              Ty się nie czujesz, on prawdopodobnie się czuje i ma do tego święte prawo.
                              • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:16
                                Nie mówię o dorosłości.
                                Skoro mogą, korzystają.

                                Nie trzeba mieć 30 lat i zarabiać 5 000, żeby razem zamieszkać.
                                • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:18
                                  Nie mówię o wieku 30 lat. Tylko o pewnej dojrzałości.
                                  • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:27
                                    Niestety nie możesz stwierdzić, że jestem niedojrzała.
                                    Nie wiek świadczy o dojrzałości.

                                    Mogę mieć 20 i być na tyle odpowiedzialna, żeby mieszkać sama, ale możesz
                                    spotkać kogoś, kto ma 30 i nadal nie jest w stanie sam o siebie zadbać.
                                    • izabellaz1 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:28
                                      madeinussa napisała:

                                      > Niestety nie możesz stwierdzić, że jestem niedojrzała.
                                      > Nie wiek świadczy o dojrzałości.
                                      >
                                      > Mogę mieć 20 i być na tyle odpowiedzialna, żeby mieszkać sama, ale możesz
                                      > spotkać kogoś, kto ma 30 i nadal nie jest w stanie sam o siebie zadbać.

                                      Jesteś zbyt pewna siebie i wszystkiego:) To właśnie taki dziecięcy idealizm;)
                                      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:32
                                        Tak, tak.
                                        Jakbym napisała: "No nie wiem, może masz rację, muszę to przemyśleć, a może nie,
                                        a może tak.", odpowiedziałabyś to samo. Albo wtedy byłabym za mało pewna.

                                        To chyba dobrze, że patrzę na to optymistycznie?
                                        A skoro mogę, to chcę spróbować.

                                        Jakby każdy z Nas czekał na odpowiedni wiek, dojrzałość, pewność siebie, itd, to
                                        w ogóle nie wiem czy byłoby Nas tyle na świecie...
                                        • izabellaz1 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:34
                                          madeinussa napisała:

                                          > To chyba dobrze, że patrzę na to optymistycznie?
                                          > A skoro mogę, to chcę spróbować.

                                          Powinnaś patrzeć na to REALISTYCZNIE a nie optymistycznie;)
                                          • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:35
                                            Realistycznie też patrzę.
                                            Jakbym była głupiutką nastolatką, to nawet bym o tym nie myślała.
                                    • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:33
                                      > Niestety nie możesz stwierdzić, że jestem niedojrzała.
                                      > Nie wiek świadczy o dojrzałości.

                                      W BARDZO dużej mierze o tym świadczy.
                                      W takich np. Stanach Zjednoczonych nie miałabyś prawa jeszcze pić alkoholu. To
                                      tak na marginesie.


                                      > Mogę mieć 20 i być na tyle odpowiedzialna, żeby mieszkać sama, ale możesz
                                      > spotkać kogoś, kto ma 30 i nadal nie jest w stanie sam o siebie zadbać.

                                      Oczywiście, ale jak na razie rzuciłaś studia i zajmujesz się tymczasowo opieką
                                      nad dziećmi. Ale OK - nie znam cię, może jesteś nad wiek dojrzała.
                                      Ale twój facet to dzieciak i chociażbyś stanęła na głowie, to tego nie
                                      zmienisz. Uważam, że rozsądnie postępuje nie chcąc na razie brac na siebie
                                      takiego zobowiązania.
                                      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:40
                                        Zajmuję się opieką nad dziećmi, bo to sprawia mi to radość i satysfakcję.
                                        I fakt, że robię to, a nie siedzę za biurkiem w banku, nie może świadczyć o tym,
                                        że jestem gorsza, bo niania to takie "zwykłe" zajęcie.
                                        Żadna mama by mnie nie przyjęła, gdyby nie widziała we mnie odpowiedzialnej,
                                        dojrzałej osoby.
                                        Studia rzuciłam, bo okazały się pomyłką. Nie chciałam brnąć w coś, co było dla
                                        mnie nudne i trudne. Ważne, że robię coś, co daje mi korzyści i doświadczenie -
                                        niby nic, a jednak.

                                        P.S. Ale nie mieszkam w Stanach, tylko w Polsce.
                                        • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:49
                                          Wszystko jedno - tak jak mówię - nie znam cię. Niemniej jednak w dalszym ciągu
                                          uważam, że jeśli nawet nie ty, to twój chłopak jest za młody.

                                          Jestem bardzo ciekawa, czy jak spojrzysz na siebie za parę lat, to też będziesz
                                          myślała, że byłaś już taka dorosła :) Bo ja na przykład nie byłam, co widzę
                                          dopiero teraz. Jak miałam 20 lat, też mi się wydawało, że ho ho.
                                          • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:52
                                            Na razie mam 20 i patrzę na to z perspektywy 20-latki.
                                            Może i za 5 lat stwierdzę, że byłam gó..arą, bo coś tam.

                                            Na razie jednak żyję tym, co jest teraz.
                                            • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:55
                                              Oczywiście, ale zwróć też uwagę na to, co ci pisze większość osób w tym wątku.
                                              Chyba niemalże wszyscy ci odradzają mieszkanie z chłopakiem, zwłaszcza u twoich
                                              rodziców.
                                              • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 22:11
                                                Wiem, czytałam wszystko, ale to jeszcze nie oznacza, że to może się nie udać.
                                                • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 22:19
                                                  Jeśli go do tego przekonasz, w co wątpię. Byłoby lepiej, gdybyś jednak sobie
                                                  odpuściła.
                                            • izabellaz1 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:56
                                              madeinussa napisała:

                                              > Na razie jednak żyję tym, co jest teraz.

                                              No i tu właśnie widać, że jesteś baaardzo młoda;P
                                              • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 22:12
                                                No i będąc młodą, mogę być dojrzałą :)
                                                • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 22:22
                                                  Moja babcia była dojrzała w tym wieku, ale po pierwsze była wojna, po drugie
                                                  musiała pracować i młodsze rodzeństwo wychowywać, bo jej mama zmarła. A ty na
                                                  razie mieszkasz w cieplarnianych warunkach z zamożnymi, jak się domyślam,
                                                  rodzicami i dopiero skończyłaś liceum. Tak naprawdę bardzo niewiele jeszcze
                                                  wiesz o życiu.
                                                  • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 22:38
                                                    Ja też mam młodsze rodzeństwo. Jedno ma 15, drugie 4 latka.
                                                    I też pracuję.
                                                    Liceum skończyłam rok temu.

                                                    I czy Ty, qw994, wiesz dużo więcej, będąc o kilka lat starszą?
                                                    Nie wiem. Ale nie możesz generalizować, że każda 20-latka jest niedojrzała.
                                                  • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 22:43
                                                    > Liceum skończyłam rok temu.

                                                    To BARDZO niedawno.


                                                    > I czy Ty, qw994, wiesz dużo więcej, będąc o kilka lat starszą?

                                                    Myślę, że tak, chociażby z tego powodu, że już parę kopniaków od życia dostałam
                                                    i popatrzyłam, jak inni obok mnie dostają. Wiedzę życiową zwykle nabywa się z
                                                    wiekiem. Co zresztą doskonale widzę rozmawiając z osobami dużo starszymi ode
                                                    mnie.



                                                    > Nie wiem. Ale nie możesz generalizować, że każda 20-latka jest niedojrzała.

                                                    Nie generalizuję. Mówię tylko, że 99% 20-latek jest niedojrzałych :)
                                                  • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:00
                                                    > To BARDZO niedawno.
                                                    Z Twojego punktu widzenia.
                                                    Z mojego, dawno ;)

                                                    > Myślę, że tak, chociażby z tego powodu, że już parę kopniaków od życia dostałam
                                                    >
                                                    > i popatrzyłam, jak inni obok mnie dostają. Wiedzę życiową zwykle nabywa się z
                                                    > wiekiem. Co zresztą doskonale widzę rozmawiając z osobami dużo starszymi ode
                                                    > mnie.

                                                    Ok, jasne, wiadomo, że życia uczy się na własnych błędach, ale jeśli popełnimy
                                                    błąd ze wspolnym mieszkaniem, to lepiej teraz, niż za 2-3 lata, bo może się
                                                    okazać, że zmarnowałam czas.
                                                    A może też być tak, że to będzie super pomysł i nasze stosunki staną się jeszcze
                                                    lepsze.

                                                    > Nie generalizuję. Mówię tylko, że 99% 20-latek jest niedojrzałych :)
                                                    No są, ale uwierz mi, że ja pomimo 20-lat, też mam na karku kilka bardzo
                                                    bolesnych przeżyć (może nie na skalę 30-latki), ale mam.
                                                  • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:05
                                                    > > To BARDZO niedawno.
                                                    > Z Twojego punktu widzenia.
                                                    > Z mojego, dawno ;)

                                                    Bo krótko żyjesz na tym świecie :)



                                                    > Ok, jasne, wiadomo, że życia uczy się na własnych błędach, ale jeśli popełnimy
                                                    > błąd ze wspolnym mieszkaniem, to lepiej teraz, niż za 2-3 lata, bo może się
                                                    > okazać, że zmarnowałam czas.

                                                    Dlaczego uznasz, że zmarnowałaś czas? Jesteś bardzo młoda, w takim wieku nie
                                                    można mówić o zmarnowaniu czasu.
                                                    Moim zdaniem możesz bardziej zepsuć między wami napieraniem na to zamieszkanie
                                                    razem, kiedy chłopak ewidentnie nie chce.
                                                  • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:11
                                                    > Dlaczego uznasz, że zmarnowałaś czas? Jesteś bardzo młoda, w takim wieku nie
                                                    > można mówić o zmarnowaniu czasu.
                                                    Można, bo mając 23 czy 24 lata cała młodość już za mną (mam na myśli przedział
                                                    18-22) ;)
                                                    Nie chciałabym wylądować na rozdrożu i do 30-tki być sama, bo coś mi się nie
                                                    ułożyło.

                                                    > Moim zdaniem możesz bardziej zepsuć między wami napieraniem na to zamieszkanie
                                                    > razem, kiedy chłopak ewidentnie nie chce.
                                                    Nie powiedział, że nie chce. Powiedział, że chce, ale nie wie czy teraz itd.
                                                    A ja nie napierałam na razie. Dopiero co usłyszałam jego zdanie i przylazłam do
                                                    Was popytać ;)
                                                  • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:14
                                                    > Można, bo mając 23 czy 24 lata cała młodość już za mną (mam na myśli przedział
                                                    > 18-22) ;)

                                                    Dziewczyno, o czym ty mówisz???



                                                    > Nie chciałabym wylądować na rozdrożu i do 30-tki być sama, bo coś mi się nie
                                                    > ułożyło.

                                                    Masz 10 lat do 30-tki. Czyli połowę swojego życia w tym momencie.



                                                    > Nie powiedział, że nie chce. Powiedział, że chce, ale nie wie czy teraz itd.

                                                    To znaczy, że nie chce teraz.
                                                  • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:17
                                                    > Dziewczyno, o czym ty mówisz???
                                                    O tym, że mając 18 lat mogę iść na dyskotekę i podrywać chłopaków, a mając 24
                                                    chciałabym już się ustatkować w jakiś sposób, a nie szukać wrażeń.

                                                    > To znaczy, że nie chce teraz.
                                                    Ale może za miesiąc zachce.
                                                  • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:19
                                                    > O tym, że mając 18 lat mogę iść na dyskotekę i podrywać chłopaków, a mając 24
                                                    > chciałabym już się ustatkować w jakiś sposób, a nie szukać wrażeń.

                                                    Ale na razie masz 20, a nie 24!



                                                    > Ale może za miesiąc zachce.

                                                    Nie sądzę.
                                                  • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:29
                                                    > Ale na razie masz 20, a nie 24!
                                                    To nie znaczy, że nie mogę chcieć zamieszkać ze swoim facetem.
                                                  • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:37
                                                    Chcieć możesz, ale prawdopodobnie będziesz musiała na to poczekać.
                                                  • ahital84 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 02.05.07, 23:19
                                                    Jej, aleś Ty zarozumiała i buńczuczna:/ Po co pytasz na forum, skoro wiesz
                                                    lepiej?
                                      • crunch4 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 01:40
                                        tylko ze w takich np . stanach zjednoczonych to normalka ze osoby w jej wieku
                                        mieszkaja razem z partnerami
                                        • hypatia69 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 01:44
                                          Jeśli oboje tego chcą. A nie dlatego, że jedna strona się zaprze i nie ma, że
                                          boli.
                                          • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 07:27
                                            Nikt się jeszcze nie zaparł.
                                • his_girl Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:19
                                  Problem polega tutaj na tym, że to Twój chłopak nie tego mieszkania nie chce.
                                  Nie jest ważne, co my myślimy, gdyby nie jego odmowa, Twój post nigdy by się
                                  tutaj nie pojawił.
                                  Według mnie - daj mu jeszcze miesiąc na zastanowienie i wtedy wróć do tematu.
                            • nerri Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:21
                              Jeśli nie potrafią się sami utrzymać to zdecydowanie są za młodzi,żeby
                              mieszkać "na swoim"...bo co to za swoje?:/


                              W czymś takim sesu nie widzę...mieszkać razem i czekać aż rodzice przyślą kasę
                              na czynsz:/
                              Co to za samodzielność?

                              Ja zamieszkałam z facetem mając prawie 22 lata...ale on miał 31;) Więć to może
                              jednak sprawa wieku...jego wieku?:) Na siłę nic nie zdziałasz...albo go
                              przekonasz albo poczekasz...
                          • 83kimi Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:12
                            Widzisz, ale mieszkanie z rodzicami i samemu to cos zupełnie innego... I nie
                            radziłabym Ci wprowadzać takiego modelu, że on nic nie musi robić w domu, bo
                            potem znudzi Ci się podtykanie mu wszystkiego pod nos i będziesz miała
                            pretensje...
                            • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:16
                              Ale nie wiesz tego...
                              To tylko gdybanie.
                              • 83kimi Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:18
                                Na 100% nie wie się niczego, ale niestety znam wiele par, gdy kobieta na
                                początku robiła wszystko, a potem była wściekła, że facet nie umie zmyć
                                szklanki. Ale oczywiście są takie, którym taki układ pasuje...
                                • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:28
                                  Nie chodzi o zmytą szklankę.

                                  Ja go KOCHAM i chcę z Nim być jak nadłużej i jak najwięcej.
                                  A skoro mogę, nawet w wynajętym mieszkaniu, to dlaczego nie?
                                  • izabellaz1 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:30
                                    madeinussa napisała:

                                    > Nie chodzi o zmytą szklankę.
                                    >
                                    > Ja go KOCHAM i chcę z Nim być jak nadłużej i jak najwięcej.
                                    > A skoro mogę, nawet w wynajętym mieszkaniu, to dlaczego nie?

                                    Wiesz co? JA już się nie dziwię chłopakowi. Piszesz tutaj o tym tak obsesyjnie,
                                    że myślę, że on się czuje po prostu osaczony. Serio. Przeczytaj wszystko od
                                    początku i zwróć na to uwagę.
                                    • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:34
                                      Izabelo,

                                      Czemu we wszystkim widzisz problem czy podstęp?
                                      Chyba nie do końca wiesz, co to znaczy obsesja...

                                      Osaczony? Nie jest. Obojgu Nam jest ciężko, że od niedawna poświęcamy sobie tak
                                      mało czasu, bo zwyczajnie go brakuje, dlatego zaczęłam się zastanawiać nad
                                      wspólnym mieszkaniem.

                                      A w mówieniu o miłości, nie widzę nic złego. Ani w tym, że jestem wylewna...
                                      • izabellaz1 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:38
                                        madeinussa napisała:

                                        > Izabelo,
                                        >
                                        > Czemu we wszystkim widzisz problem czy podstęp?
                                        > Chyba nie do końca wiesz, co to znaczy obsesja...

                                        Wiem ale nie o tym mowa. Widzisz ja po prostu jestem z natury ostrożna i lubię
                                        coś przemyśleć z każdej perspektywy zanim podejmę decyzję. Z mniejszym lub
                                        większym powodzeniem ale próbuje. Po prostu nie mam tak "ekscytującej się"
                                        natury jak Ty:)


                                        > Osaczony? Nie jest. Obojgu Nam jest ciężko, że od niedawna poświęcamy sobie tak
                                        > mało czasu, bo zwyczajnie go brakuje, dlatego zaczęłam się zastanawiać nad
                                        > wspólnym mieszkaniem.

                                        No właśnie TY ZACZĘŁAŚ a nie OBOJE ZACZĘLIŚCIE.

                                        > A w mówieniu o miłości, nie widzę nic złego. Ani w tym, że jestem wylewna...

                                        No w tym faktycznie nic złego nie ma:)
                                        • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:42
                                          > Wiem ale nie o tym mowa. Widzisz ja po prostu jestem z natury ostrożna i lubię
                                          > coś przemyśleć z każdej perspektywy zanim podejmę decyzję. Z mniejszym lub
                                          > większym powodzeniem ale próbuje. Po prostu nie mam tak "ekscytującej się"
                                          > natury jak Ty:)

                                          No dla mnie mieszkanie razem jest ekscytujące :) W końcu to coś nowego w moim życiu.
                                          Może rzeczywiście, za bardzo się tym przejęłam...

                                          > No właśnie TY ZACZĘŁAŚ a nie OBOJE ZACZĘLIŚCIE.

                                          Nigdy nie wpada się jednocześnie na ten sam pomysł. Musi od kogoś wypłynąć ;)
                        • martynika80 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 20.03.07, 11:58
                          z tego co piszesz wynika że chcesz mieszkać z rodzicami z wygodnictwa,
                          lenistwa. To fajnie jak jest mamuśka która ugotuje, posprząta, upierze. Takie
                          wygodne życie to by każdy chciał prowadzić. Czujesz się dorosła na tyle by
                          zamieszkac z chłopakiem (choć nie na "swoim", a u rodziców), a "nie będziesz w
                          stanie ugotować mu obiadu". Widzę, że ty chcesz się POBAWIĆ w dom. Chłopaczek
                          bedzie z tobą sypiał, rozmawiał, a mamusia wszystko wam pod buzię podstawi. Ty
                          wszak pracujesz! Chyba zapominasz dziewczyno że życie dorosłych ludzi wygląda
                          inaczej niż to przez ciebie opisywane. Dorośli ludzie mają problemy, sprawy z
                          którymi SAMI muszą sobie poradzić. A więc to opłacanie mieszkania, rachunków,
                          samodzielne utrzymanie się, sprzatanie, gotowanie i wiele innych spraw. Dorośli
                          ludzie z reguły pracują, a muszą mimo to podołać licznym obowiązkom dorosłego
                          życia. To nie sztuka żerować na rodzicach. Jak tu większość osób pisze,
                          jesteście za młodzi, zbyt niedojrzali. Ty masz dziewczyno dopiero 20 lat, do
                          dojrzałości i pełnej samodzielności dużo ci brakuje, a już chcesz
                          się "zabawiać" w dom.
                          • madeinussa Jak to przeżyjecie, to dopiero komentujcie. 20.03.07, 16:40
                            Ładne kazanie.
                            Ale czytasz i nic nie rozumiesz.
                            Napisałam wyraźnie, że to z wygody, zgodzę się.

                            ALE napisałam też, że to tylko propozycja, że z rodzicami.
                            Z nimi czy bez nich - ważne, że z NIM.

                            A Ty masz to za sobą? I może od razu wyprowadziłaś się od rodziców?
                            • his_girl Re: Jak to przeżyjecie, to dopiero komentujcie. 20.03.07, 18:26
                              Ja wyprowadziłam się od rodziców od razu. Nigdy nie było sytuacji wspólnego
                              mieszkania z nimi i moim wówczas chłopakiem.
                            • 83kimi Re: Jak to przeżyjecie, to dopiero komentujcie. 20.03.07, 21:50
                              Ja też chcę zamieszkać z moim chłopakiem, ale dopiero wtedy, gdy będę w stanie
                              samodzielnie się utrzymać. Nie wyobrażam sobie wspólnego mieszkania z moimi lub
                              jego rodzicami tudzież mieszkania bez nich, ale wyciągania do nich łapy po
                              pieniądze na wszystko.
    • karina2976 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:27
      Wiesz co ja mysle, on po prostu nie chce z toba zamieszkac, tylko nie wie jak
      Ci to powiedziec wiec wykreca sie setka argumentów.Moze nie chce bo jeszcze nie
      dorósł, chce jeszcze byc niezależy , i z pewnoscia nie podoba mu sie fakt
      zamieszkania z twoim rodzicami - pomimo tego jak dobre stosunki sa miedzy nim a
      twoim rodizcami mieszkanie to zupelnir inna kwestia!Naprawde macie jeszcze
      sporo czasu i nie zmuaszj facet, jesli nie jest do tego przekonany bo z tego
      nic dobrego nie wyniknie ;-)
      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:37
        I tak będę czekać w nieskończoność...
        Tak naprawdę, gdybyśmy czekali aż ktoś będzie pewny czegoś na 100%, to w wielu
        wypadkach, chyba jednak byśmy się nie doczekali.

        Bo zawsze się ma jakieś wątpliwości, a warto chociaż spróbować.
        • his_girl Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:38
          Nie próbuj przekonywać nas, tylko Marcina!
          • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 21:43
            Już mu to wszystko powiedziałam... ;)
            A Was przekonuję, bo w dyskusji może jakiś nowy argument się pojawi, to będę
            miała chociaż ich więcej ;)
    • hypatia69 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 22:24
      Dziewczyno! Czas na pobudkę! On po prostu nie chce z Tobą mieszkać i cześć. I
      ja mu się ani trochę nie dziwię. Jesteście oboje bardzo młodzi. Ale są inne
      kwestie:
      TY nie chcesz czekać.
      TY przed trzydziestką chcesz mieć dwoje dzieci.
      TY chcesz z nim zamieszkać.
      TY go kochasz.
      TY masz wszystko przemyślane i zaplanowane od początku do końca, zapięte na
      ostatni guzik. TY. I kompletnie Ci zwisa, co on chce, czy czego nie chce.
      Jesteś zaborcza. Dziwisz się, że chłopakowi nie uśmiecha się mieszkanie pod
      jednym dachem z harpią?
      • 83kimi Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 22:27
        Skończysz studia, wtedy możecie razem zamieszkać i jeśli będziecie się
        dogadywać np. po roku wziąść ślub i zaraz po ślubie możesz zajść w ciążę -
        wszystko przed 30. A na razie odpuść sobie.
        A poza tym - czy jak wrócisz na studia dalej będziesz pracować?
        • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 22:36
          Tak.
      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 22:43
        > TY nie chcesz czekać.
        Nie chcę, to jakiś problem?

        > TY przed trzydziestką chcesz mieć dwoje dzieci.
        On też.

        > TY chcesz z nim zamieszkać.
        On o tym myśli, jeszcze nie podjął decyzji.

        > TY go kochasz.
        On mnie też.

        > TY masz wszystko przemyślane i zaplanowane od początku do końca, zapięte na
        > ostatni guzik.
        On też ma wszystko przemyślane i zapięte na ostatni guzik, niekoniecznie jak ja
        i niekoniecznie zgadzam się na coś, czego On czasem chce, ale wszystko można
        sobie ułożyć.

        > TY. I kompletnie Ci zwisa, co on chce, czy czego nie chce.
        Nie może mi zwisać raczej... A na serio - liczę się z jego zdaniem, ale czasem
        mógłby pójść na kompromis, ja dla niego też rezygnuję z wielu rzeczy.

        > Jesteś zaborcza. Dziwisz się, że chłopakowi nie uśmiecha się mieszkanie pod
        > jednym dachem z harpią?
        Nie jestem harpią :) Dlatego mnie pokochał :) Kiedyś mi nawet powiedział, że był
        kiedyś z dziewczyną, która była okropną harpią, żądała i tylko brała, więc teraz
        dziękuje Bogu, że ja stanęłam na Jego drodze, bo jestem normalną, fajną dziewczyną.
        • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 22:46
          > > TY nie chcesz czekać.
          > Nie chcę, to jakiś problem?

          Tak, bo on chce poczekać.



          > > TY przed trzydziestką chcesz mieć dwoje dzieci.
          > On też.

          Jak na razie do 30-tki masz 10 lat. To dużo. Jeszcze zdążysz. A może po drodze
          zmienisz zdanie.
          • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 22:51
            > Tak, bo on chce poczekać.
            To poczeka, ale nie na mnie... Jeśli np. po 4 latach bycia razem, on nadal
            będzie się wykręcał, rozstanę się z Nim. Nie chcę być z facetem, który nie wie,
            czy chce ze mną zamieszkać. To tak, jakby nie wiedział czy chce ze mną w ogóle
            być...
            Rok temu sam powiedział, że jak pójdę na studia, to może uda nam się razem
            zamieszkać. Planował ze mną przyszłość. Teraz nie chce. Dlatego tu napisałam, bo
            zaczęło mnie to martwić.

            > Jak na razie do 30-tki masz 10 lat. To dużo. Jeszcze zdążysz. A może po drodze
            > zmienisz zdanie.
            Nie zmienię.
            • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:02
              > To poczeka, ale nie na mnie... Jeśli np. po 4 latach bycia razem, on nadal
              > będzie się wykręcał, rozstanę się z Nim.

              No to chłopak ma farta, że cię nie poznał, jak miał 16 lat ;)
              Za 2 lata będzie miał 25. MOŻE wtedy dojrzeje. MOŻE, podkreślam.


              > Rok temu sam powiedział, że jak pójdę na studia, to może uda nam się razem
              > zamieszkać. Planował ze mną przyszłość. Teraz nie chce.

              Bo rok temu może był smarkaczem, któremu tak się to powiedziało. A teraz trochę
              zmądrzał i uznał, że jeszcze nie chce bawić się w męża.


              > Nie zmienię.

              Nie wiadomo. Podejrzewam, że większość 20-latek chce mieć dwójkę dzieci przed
              30-tka. A potem mają jedno albo wcale.
              • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:07
                Ja w ogóle chcę mieć 3-kę ;)

                > No to chłopak ma farta, że cię nie poznał, jak miał 16 lat ;)
                Jak się ma 18 lat to się nie myśli o takich rzeczach, bo nawet nie ma możliwości
                (liceum itd.), a ja pracuję i uważam, że to dla nas byłoby teraz najlepszym
                rozwiązaniem.
                Mówię teraz, bo po prostu brakuje nam czasu dla Niego, nad czym on też ubolewa,
                a zanim ja się do Niego dostanę na drugi koniec miasta, albo on do mnie, mija
                godzina, więc też szkoda marnować czasu na dojazy itd.

                > Bo rok temu może był smarkaczem, któremu tak się to powiedziało. A teraz trochę
                >
                > zmądrzał i uznał, że jeszcze nie chce bawić się w męża.
                Nigdy nie chciał bawić się w męża.
                Powiedział kiedyś, że najpierw pierwszy milion...
                Ale tu chodzi tylko o wspólne mieszkanie, a nie małżeństwo, dzieci itd.

                > Nie wiadomo. Podejrzewam, że większość 20-latek chce mieć dwójkę dzieci przed
                > 30-tka. A potem mają jedno albo wcale.
                Ja chcę zostać w domu i założyć fimrę, więc mogę mieć i 5-kę, bo będę je miała
                zawsze pod opieką.
                • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:11
                  > Ale tu chodzi tylko o wspólne mieszkanie, a nie małżeństwo, dzieci itd.

                  Wspólne mieszkanie to konkubinat, a więc odpowiednik małżeństwa.



                  > Ja chcę zostać w domu i założyć fimrę, więc mogę mieć i 5-kę, bo będę je miała
                  > zawsze pod opieką.

                  A firma się będzie sama prowadziła? :)
                  • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:15
                    Firma będzie w domu, można obie rzeczy pogodzić - tak jak moi, albo Marcina
                    rodzice - i jedni i drudzy mają swoje firmy, ale na terenie działki.
                    Ale to akurat nie ważne, bo to tylko na razie plany.
                    • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:24
                      Wiesz, ile czasu trzeba poświęcić, żeby rozkręcić własny interes? A potem, żeby
                      interes się kręcił? Zwykle więcej, niż jakby się pracowało na normalnym etacie.
                      Chyba że firma świetnie prosperuje i są stali klienci, a konkurencja niezmienna.
                      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:30
                        Ja mam akurat taki pomysł, że konkurencji mieć nie będę :)
                        • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:39
                          Jeśli nawet, to nie zmienia faktu, że rozkręcać własną firmę i jednocześnie
                          zachodzić w ciążę jedną i drugą, to średni pomysł.
                          • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 07:28
                            Ja nie komentuje Twoich pomysłów na życie.
                            • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 20:35
                              Ja twoich też już nie, bo masz głowę w chmurach. Co jest normalne w twoim
                              wieku.
        • hypatia69 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 22:48
          Ale akurat ze wspólnego mieszkania zrezygnować nie chcesz. W świetle tego, co
          piszesz, jest to dla Ciebie jakaś straszliwie istotna sprawa, którą go nękasz.
          Ja odnoszę wrażenie, że jednak nie chcesz iść na kompromis. Oczywiście
          pozwolisz mu wybrać knajpę, do której Cię zabierze, a nawet zdecydować, czy
          zjecie naleśniki, czy mielonego; ale w sprawach istotnych to Ty chcesz
          podejmować ostateczne decyzje.
          No i fajnie. Jeśli musisz, to przynajmniej rób to tak, żeby myślał, że to jego
          pomysł.
          • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 22:56
            Nękam?
            Napisałam wyżej, że zapytałam kilka razy, ale się wykręcał, więc zapytałam
            wprost i usłyszałam to, co wyżej.
            Zmartwiło mnie to po prostu, bo bądź co bądź, jeszcze kilka miesięcy, minie nam
            3 lata jak ze sobą jesteśmy, a on nadal nie będzie wiedział, czy chciałby ze mną
            zamieszkać czy nie.
            Dla mnie 3 lata to długo i nie wyobrażam sobie czekania aż mu się zachce, bo to
            może nigdy nie nastąpić, bo zawsze są jakieś wątpliwości.
            Mógłby chociaż spróbować, a nuż widelec, może by mu się spodobało i cieszyłby
            się, że jednak razem mieszkamy.
            Nie musi się przecież deklarować, że będzie ze mną już na zawsze...
            Chodzi tylko o spędzanie ze sobą więcej czasu...
            • izabellaz1 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 22:59
              madeinussa napisała:

              > Nękam?
              > Napisałam wyżej, że zapytałam kilka razy, ale się wykręcał, więc zapytałam
              > wprost i usłyszałam to, co wyżej.
              > Zmartwiło mnie to po prostu, bo bądź co bądź, jeszcze kilka miesięcy, minie nam
              > 3 lata jak ze sobą jesteśmy, a on nadal nie będzie wiedział, czy chciałby ze mn
              > ą
              > zamieszkać czy nie.
              > Dla mnie 3 lata to długo i nie wyobrażam sobie czekania aż mu się zachce, bo to
              > może nigdy nie nastąpić, bo zawsze są jakieś wątpliwości.
              > Mógłby chociaż spróbować, a nuż widelec, może by mu się spodobało i cieszyłby
              > się, że jednak razem mieszkamy.
              > Nie musi się przecież deklarować, że będzie ze mną już na zawsze...
              > Chodzi tylko o spędzanie ze sobą więcej czasu...

              W związku z powyższym mam niemal pewność, że jesteś rozpieszczoną dziewczynką,
              która musi dostać co chce.
              No cóż...jednak na miejscy Twojego chłopaka uciekałabym aż by sie za mną kurzyło...
              • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:02
                Tak, Izabelo.
                Jestem rozpieszczoną gó..arą, która tylko wymaga, masz rację :)
                • izabellaz1 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:03
                  madeinussa napisała:

                  > Tak, Izabelo.
                  > Jestem rozpieszczoną gó..arą, która tylko wymaga, masz rację :)

                  No to to sama powiedziałaś. Nie wkładaj mi w klawiaturę tego czego nie napisałam:P
            • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:09
              > Mógłby chociaż spróbować, a nuż widelec, może by mu się spodobało i cieszyłby
              > się, że jednak razem mieszkamy.
              > Nie musi się przecież deklarować, że będzie ze mną już na zawsze...
              > Chodzi tylko o spędzanie ze sobą więcej czasu...

              Chodzi o ZAMIESZKANIE ze sobą. To nie jest zabawa w dom, "a nuż się uda". To
              rodzi pewne zobowiązania. Jeśli tego nie widzisz, to przepraszam, ale świadczy
              to o tym, że dojrzała nie jesteś i możesz sobie spokojnie odpuścić pomysł
              mieszkania z chłopakiem.
              • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:13
                Mówiąc "a nuż się uda" miałam na myśli to, że może jednak pomimo Jego
                wątpliwości, nie będzie tak źle i nie będzie się musiał martwić o naukę i firmę.
                Ale dopóki nie spróbuje, nie będzie wiedział.

                Oczywiście, że rodzi zobowiązania, doskonale o tym wiem, ale to jeszcze nie
                oznacza, że bez jego mamusi, a ze mną, będzie mu źle...
            • hypatia69 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:18
              "> Dla mnie 3 lata to długo i nie wyobrażam sobie czekania aż mu się zachce, bo
              to> może nigdy nie nastąpić, bo zawsze są jakieś wątpliwości"
              "> Nie musi się przecież deklarować, że będzie ze mną już na zawsze..."
              Trzy lata to nie jest długo. Ludzie rozstają się i po trzydziestu. I masz
              rację - zawsze są wątpliwości. A Ty właśnie wymagasz od niego deklaracji: albo
              zamieszkacie razem i to będzie znaczyło, że chce być z Tobą, albo nie
              zamieszkacie i poszukasz sobie innego chętnego. A może on jeszcze nie dojrzał
              do wspólnego zamieszkiwania? Jak dla mnie on wykazuje się rozsądkiem, a Ty
              egocentryzmem.
              Zapytałaś wprost, odpowiedział Ci, nie przyswajasz, prosisz na forum o radę jak
              go przekonać. To nękanie.
              • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:33
                nękać «ustawicznie dręczyć kogoś»

                Na razie nikogo nie dręczyłam, tylko zapytałam.
                To po 1.

                A po 2. Wiem, że ludzie rozstają się po 30, ale to nie świadczy o tym, że trzeba
                wszystkie pomysły przekreślić, bo druga osoba tego nie chce.

                A jak ludzie wpadają, dziewczyna zachodzi w ciążę, oboje tego nie chcą, ale co
                innego zrobić? Ona rodzi i żyją. I też szczęśliwie.
                A ja przecież nie powiedziałam, że już mamy mieszkanie, od jutra tam mieszkamy.
                Zwyczajnie zapytałam.
                • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:45
                  > A po 2. Wiem, że ludzie rozstają się po 30, ale to nie świadczy o tym, że
                  trzeb
                  > a
                  > wszystkie pomysły przekreślić, bo druga osoba tego nie chce.

                  Czasem niestety trzeba, jesli druga strona nie chce się na coś zgodzić.



                  > A jak ludzie wpadają, dziewczyna zachodzi w ciążę, oboje tego nie chcą, ale co
                  > innego zrobić? Ona rodzi i żyją. I też szczęśliwie.

                  Szczęśliwie albo nie :) Różnie to bywa.

                  Zapytałaś go, on dał ci do zrozumienia, że dla niego to za wcześnie. Finito.
                • hypatia69 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 00:08
                  "> A jak ludzie wpadają, dziewczyna zachodzi w ciążę, oboje tego nie chcą, ale
                  co> innego zrobić? Ona rodzi i żyją. I też szczęśliwie."
                  Albo nie. I niedość, że partolą życie sobie, to jeszcze dzieciom fundują traumę
                  (modne słowo).
                  "to nie świadczy o tym, że trzeba> wszystkie pomysły przekreślić, bo druga
                  osoba tego nie chce." Słuchaj, Ciebie nie interesuje to czego on chce.
                  Zakładasz, że jeśli sie powiedzmy w ciągu trzech lat nie zdecyduje, to
                  poszukasz innego, bardziej chętnego do realizowania Twoich zamierzeń. Czyli nie
                  chodzi Ci o to, że chcesz być z tym właśnie mężczyzną, tylko potrzebujesz
                  najpierw buhaja, a potem samca, który pomoże Ci wychować potomstwo. I to
                  natychmiast.
                  "> A ja przecież nie powiedziałam, że już mamy mieszkanie, od jutra tam
                  mieszkamy." Owszem, powiedziałaś. Bo możecie zamieszkać u Twoich rodziców. Albo
                  u jego rodziców.
                  Dziewczyno! Masz 20 lat! Ja wiem, że człowiek w tym wieku jest niecierpliwy.
                  Ale weź na wstrzymanie, zastanów się, co w życiu najważniejsze. Żeby mieć mleko
                  nie trzeba kupować krowy. Żeby mieć dzieci, nie trzeba zachodzić w ciążę w
                  wieku 20 lat; nie trzeba nawet mieć męża.
                  A Ty się uparłaś jak muł.

                  • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 07:31
                    > Zakładasz, że jeśli sie powiedzmy w ciągu trzech lat nie zdecyduje, to
                    poszukasz innego, bardziej chętnego do realizowania Twoich zamierzeń.

                    Chyba o to chodzi w związku, żeby być szczęśliwym?

                    >Owszem, powiedziałaś. Bo możecie zamieszkać u Twoich rodziców. Albo
                    > u jego rodziców.

                    To było teoretyczne, przecież nikt nie mówi, że ma się wprowadzić dzisiaj -
                    mówię o czasie np. za 2-3 tygodnie, jak sobie wszystko zorganizujemy.

                    > żeby mieć dzieci, nie trzeba zachodzić w ciążę w
                    > wieku 20 lat; nie trzeba nawet mieć męża.

                    Ale kto tu mówił o dzieciach i mężu?
                    • hypatia69 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 11:59
                      "> > Zakładasz, że jeśli sie powiedzmy w ciągu trzech lat nie zdecyduje, to
                      > poszukasz innego, bardziej chętnego do realizowania Twoich zamierzeń.
                      >> Chyba o to chodzi w związku, żeby być szczęśliwym?"
                      Czyli postanowiłaś go uszczęśliwić? Na siłę? I nawet się nie spieszysz tak
                      bardzo, bo nie jutra, a za 2-3 tygodnie?

                      Sory, dziewczynko, ale dorośnij może troszkę...
                      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 19:17
                        > >> Chyba o to chodzi w związku, żeby być szczęśliwym?"
                        > Czyli postanowiłaś go uszczęśliwić?

                        Wyraźnie napisane - jeśli On się nie zgodzi, za pół roku czy rok, to oczywiste,
                        że z Nim nie będę. Chcę być szczęśliwa, a nie czekać, aż mu się zachce. Skoro On
                        nie będzie w stanie mi dać szczęścia, da mi je ktoś inny. A Jego uszczęśliwiać
                        na siłę nie chcę. Skoro nie chce ze mną mieszkać, to trudno - Jego strata.
                        Chodziło mi o bycie w związku, w którym się spełnia, a nie żyje złudzeniami.
                        • hypatia69 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 19:32
                          Słuchaj, szczęście nie zależy od wspólnego mieszkania. Ty masz go po prostu
                          w ... Chodzi Ci wyłącznie o to, że teraz już natychmiast życzysz sobie
                          zamieszkać z samcem i mieć go na własność. Chęć posiadania, nie bycia we dwoje.
                          Nie będzie ten, to będzie inny, który zgodzi się realizować Twoją poronioną
                          wizję szczęśliwego pożycia. Chcesz być w związku. TY. A kto będzie drugą stroną
                          to już sprawa drugorzędna. No, bomba!
                          • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:19
                            :)

                            SKoro Wy lubicie być w związkach, w których się nie spełniacie i nie jesteście
                            szczęśliwi, to gratuluję.
                            Ja to powiedziałam w kontekście argumentu.
                            • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:24
                              Na razie stopień zaawansowania twojego związku jest absolutnie wystarczający
                              jak na twój wiek.
                              • m_agilla Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:25
                                A skąd Ty to możesz wiedzieć?
                                • m_agilla Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:27
                                  Chciałam tylko dodać, że w moim wątku, jakoś nie wypowiedziałaś się na ten
                                  temat, czyżbyś najeżdżała na madeinussa, a sama nadal mieszkasz z kotem? Ja ją
                                  znam osobiście, mieszkamy w jednym mieście, przy tej samej ulicy i uważam, że
                                  jest w stanie mieszkać sama.
                                  • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:29
                                    Ty też masz 20 lat? :)
                                    PS. Nie mieszkam sama z kotem.
                                    • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:32
                                      Nie, mam 24.
                                      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:32
                                        ma*
                            • hypatia69 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 23:32
                              Ja jestem w związkach, w których się spełniam. A Ty się zaparłaś, że albo
                              będzie po Twojemu albo wcale. Co jak co, ale dojrzała to Ty nie jesteś.
                              • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 20.03.07, 16:41
                                Związkach?

                                Czyżby mamusia, żonka i kochanka? :)

                                Od takich osób rad nie chcę.
                                • hypatia69 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 20.03.07, 16:57
                                  A co masz na myśli pisząc "takich osób"?
                                  Nie mamusia (trudno by to było nazwać związkiem) i nie żona. Czy to dla Ciebie
                                  problem?
                                  • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 20.03.07, 16:59
                                    > A co masz na myśli pisząc "takich osób"?
                                    Nie popieram zdrad.

                                    > Nie mamusia (trudno by to było nazwać związkiem) i nie żona. Czy to dla Ciebie
                                    > problem?
                                    W tym wieku? Nie jesteś nawet żoną? Jeśli urodziłaś się 1969, to... Uuu, tym
                                    bardziej nie chcę rad od starej panny.
                                    • hypatia69 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 20.03.07, 18:30
                                      Słonko, urodziłam się wcześniej, niż w 69. Błędne założenie, że liczba oznacza
                                      rok. Nie jestem też starą panną. I nikogo nie zdradzam.
                                      :)
                            • martynika80 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 20.03.07, 12:22
                              no wiesz! to ty jesteś w związku w kórym się nie spełniasz, bo chłopak nie
                              spełnia twoich oczekiwań. Nie wypełnia twoich "rozkazów". Biedulek, ale mu się
                              dziewczyna trafiła. Dziwne torchę, że 23 letni chłopak chce mieć wogóle coś
                              wspólnego z taką smarkulą. Bo 20 letnie dziewczyny bardzo często są
                              najzwyczajniej w świecie jeszcze głupie. Poczekaj jeszcze rok, dwa zapewniam
                              cię że ta ochota na wspólne zamieskzanie z kimś ci przejdzie. Szybciej niż
                              myślisz.
                              • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 20.03.07, 16:44
                                Może Ty opowiesz o sobie? Skoro tak na wszystkim się znasz?
                                • majka800 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 23.03.07, 13:15
                                  nie musi opowiadać o sobie, bo i po co. Dziewczyna jest starsza, mądrzejsza.
                                  Tak jak i większość forumowiczek tutaj, które słusznie krytykują twoją
                                  decyzję, niedojrzałość, wygodnictwo, chęć "rządzenia" chłopakiem. Ty chcesz
                                  trochę działać wg. zasady- "byle jaki, byle siaki, byle chciał ze mną
                                  zamieszkać. A jak nie to go wymienię na inny model". Skończ się już dziewczyno
                                  kompromitować swoimi wypowiedziami, bo co zdanie to bardziej udawadniasz, że
                                  jesteś jeszcze na każdym polu niedojrzała, dziecinna wręcz. Przeraża mnie twoje
                                  pojmowanie związku, partnerstwa.
                                  • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 23.03.07, 18:55
                                    Ha ha ha ! :)
                                    Dobre ;)
    • leenish Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 22:55
      Wynajmijcie mieszkanie i bedzie po problemie. Nie dziwie sie chlopakowi, bo to
      de facto pogorszy jego sytuacje.
      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 22:57
        Dlaczego pogorszy? Bo będzie musiał 2 razy w tygodniu podjechać do domu, żeby
        zabrać towar z firmy?
        Albo, że będzie uczył się przy mnie, a nie w samotni?

        Myślę, że to nie są aż takie problemy, żeby musiały pogorszyć jego sytuację.
        • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:17
          On po prostu jest za młody i to wszystko. Żadne inne argumenty pt. "a może
          będzie fajnie" albo "będziemy spędzać razem więcej czasu" nie mają w tym
          momencie znaczenia.
          • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:36
            On uważa, że możemy nie dać rady finansowo, to jedyny argument przeciw
            mieszkaniu na własną rękę. Ale przecież mamy oboje wystarczająco dużo pieniędzy,
            gdyby zabrakło, ew. możemy się wycofać, ale na razie się nie zapowiada, jego
            firma zarabia coraz lepiej, a ja mam coraz więcej pracy i pieniędzy przez to.
            Dlatego chcę go przekonać tym, że będzie dobrze, że starczy i nie będziemy biedować.
            A swoją drogą spędzanie czasu.
            • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 18.03.07, 23:43
              Przekonuj go, a on zawsze znajdzie argument przeciw.
              Powiedział ci wyraźnie, że na razie "wystarczy, że o tym myśli". I to jest
              mądre, co powiedział, i ma rację.
    • konrado80 Ta rozmowa prowadzi do nikad :) 18.03.07, 23:50
      Wy jej mowicie, a ona i tak wie swoje
      niewazne co powiecie i tak ona bedzie uparcie twierdzila ze on powinien zgodzic
      sie na wspolne mieszkanie

      do autorki watku: nie ma nic na sile, jak bedziesz za bardzo naciskala, to
      koles w koncu powie dosyc i albo zrobicie sobie przerwe, albo powie koniec...
      • qw994 Re: Ta rozmowa prowadzi do nikad :) 19.03.07, 00:04
        Masz rację, ja już jestem zmęczona i idę spać :)
        • konrado80 Re: Ta rozmowa prowadzi do nikad :) 19.03.07, 00:14
          dziwie sie ze tak uparcie staralas sie ja przekonac
          jak ona caly czas w zaparte wie lepiej

          lepiej trzeba bylo... ;)
          slodkich snow ;)
          • madeinussa Re: Ta rozmowa prowadzi do nikad :) 19.03.07, 07:33
            Nie powiedziałam, że wiem lepiej, może czytajcie uważniej...
            Zgodziłam się z kilkoma rzeczami, ale na kilka mam też swoje zdanie.
            • konrado80 Re: Ta rozmowa prowadzi do nikad :) 19.03.07, 08:49
              czytamy ze zrozumieniem
              to Ty zrozum ze on jak widac z tego co wlasnie piszesz i sama nie potrafisz
              zrozumiec, on narazie nie chce wspolnie z Toba zamieszkac
              • madeinussa Re: Ta rozmowa prowadzi do nikad :) 19.03.07, 19:19
                Zrozumiałam, ale to nie oznacza, że nie mogę mieć swojego zdania.
    • raptulus Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 02:31
      Droga Autorko!
      Gratuluję, bo wątek rozwinął się nadzwyczajnie.
      Gratuluję, bo całkiem skutecznie dawałaś odpór, jednakże:

      Jesteś bardzo młodą dziewczyną regularnie sypiającą ze swoim chłopakiem i
      spodobałoby Ci się mieć go na codzień. Oczywiście, najwygodnie by było w twoim
      panieńskim pokoiku (25m2).
      Czy innym jest mieszkanie z rodzicami, a czym innym jest mieszkanie
      samodzielne. Próbowano Ci to, powyzej, wytłumaczyć, ale nie załapałaś.
      Rożnica to albo obiadki ugotowane przez mamusię (z ewentualnym Twoim udziałem),
      albo trzeba o obiedzie pomyśleć, zrobić zakupy i ten obiad zrobić, a po
      obiedzie pozmywać.
      Czym innym jest ugotowanie obiadu z mamą, zjedzenie z "naszymi kochanymi
      mężczyznami" i zrobienie porządku po obiedzie razem z mamusią, a czym innym gdy
      musisz przytargać zakupy, ugotować obiad i po nim pozmywać, a Twój książe
      łaskawie zje, beknie i wróci do kompa.

      Chcesz mieć własny dom, rodzinę dzieci. Dla niego bardzo wygodny jest
      istniejący układ. Wpada na noc do dziewczyny dwa razy w tygodniu, żadnych
      zobowiązań, żadnych obowiązków. Super. Luksus. A Ty go chcesz w normalne
      rodzinne życie wstawić. Jakieś dzieci, co płaczą po nocach i ciągle się moczą,
      jakieś obowiązki męża i ojca. O! Nie!

      Wszystko już sobie bardzo ładnie zaplanowałaś i poukładałaś tylko, że ten facet
      nie ma na to chęci. 23 lata to dobry moment do przechodzenia w dorosłe życie -
      on na to nie ma chęci. Być z Tobą 2 razy w tygodniu - fajnie. Mieszkać razem z
      bliską perspektywą zostania mężem i ojcem - nie! Z jakich powodów? Nie wiadomo.
      Może nie widzi w Tobie matki swoich dzieci, a może jesteś dla niego zbyt
      przedsiębiorcza, może zbyt ekspansywna, a może zbyt zaborcza.
      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 07:34
        Możliwe, dlatego chciałam posłuchać, co Wy macie do powiedzenia.
        • hypatia69 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 12:04
          No i od wczoraj wszyscy zbiorowo Ci to tłumaczą. I od wczoraj stawiasz
          zdecydowany opór, bo i tak wiesz lepiej... Ehhh
    • mrs.solis Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 02:32
      DO ciebie mozna mowic przekonywac,a i tak to jak rzucanie grochem o sciane.
      Ludzie mowia ci,ze jestes za mloda i maja racje. Ty twierdzisz,ze jestes nie
      wiadomo jak dojrzala w porownaniu z rowiesnikami. Nie porownuj sie do
      rowiesnikow bo kazdy jest inny ,a dojrzalosc oprocz tej płuciowej to takze
      doswiadczenie zyciowe,ktore u ciebie jest czy tego chcesz czy nie na poziomie
      20 latki. Tego nie przeskoczysz. Jestes samolubna i idealistyczna gowno wiesz o
      zyciu. Dla ciebie wspolne mieszkanie to rozmowy,romantyczne kolacje i wspolne
      gorace noce,bo w tej chwili cierpisz na niedosyt. Ja ci powiem,ze wspolne
      mieszkanie to czasem znoszenie na codzien zlych humorow drugiej osoby,klotnie o
      nie wyniesione smieci czy brudne skarpetki na podlodze. Skoro nie myslisz
      powaznie o dzieciach i malzenstwie to odpusc sobie pomysl o wspolnym
      mieszkaniu. Zyj jak 20 latka wygodnie u boku rodzicow,bez tej codziennej
      szarzyzny nibymalzenstwa. Tego "szczescia" ze wspolnego zamieszkania z
      ukochanym jeszcze sie zdazysz w zyciu tak "najesc",ze az ci uszami pojdzie.
      To jest teraz najpiekniejszy czas twojego zycia,wiesz dlaczego? bo wlasnie jest
      ten niedosyt tej milosci czy wspolnego przebywania z soba i to sa
      najpiekniejsze chwile,ktore potem latami sie wspomina,a ty chcesz to wszystko
      zepsuc. W tej chwili to nawet niewazne czy bedziecie ze soba na zawsze czy nie,
      tu nie o to chodzi. Ty chcesz na przymus byc dorosla tu i teraz i to jest blad.
      Dobrze,ze chociaz twoj facet zachowal odrobine zdrowego rozsadku. Jesli nawet
      zamieszkacie razem to nie daje ci wiecej niz rok i bedzie po wszystkim,bo jak
      dla mnie to zachowujesz sie jak typowa 20 latka i nie widze w tobie zadnej
      nadzwyczajnej dojrzalosci.
      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 07:32
        :)

        Zabawne.
        • kenya24 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 11:27
          ja sie podpisuje pod mrs. solis

          chlopakowi sie wcale nie dziwie - ani, ze nie chce mieszkac z Twoimi rodzicami,
          ani, ze nie chce jeszcze mieszkac z Toba - to nie znaczy, ze nie kocha - ma 23
          lata, to co sie bedzie pchal do mieszkania z baba :-)

          ja mam 25 lat, planujemy niedlugo wspolnie zamieszkac i nie mam obaw, bardzo
          tego chce - ale ja w wieku 25 lat postrzegam to jak duzy krok
          no i chcemy miec dzieci, rodzine

          pamietam siebie zakochana okolodwudziestolatke, kiedy myslalam sobie "gdyby
          tylko powiedzial slowo, stanelabym przed oltarzem i przezyla z nim zycie"
          teraz sie usmiecham na wspomnienie
          kilka lat pozniej jestem juz zupelnie inna osoba, z innym czlowiekiem - jakby
          skrojonym dla mnie na miare, choc tamta pierwsza wielka milosc wciaz pamietam i
          milo wspominam

          no ale ludzie sa rozni, Ty masz 20 lat i chcesz mieszkac z chlopakiem
          i ok, tylko ze on nie chce. i to jest jego prawo nie chciec.
          poczekaj - ktoregos dnia uslyszyc - chce z Toba zamieszkac, zasypiac i budzic
          sie przy Tobie, byc z Toba cale zycie - i to bedzie ten moment na pakowanie
          walizek i wspolne zamieszkiwanie. z nim albo z innym :-)
    • alba27 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 15:21
      piszesz , że narazie mieszkalibyście z rodzicami a za kilka miesięcy sami, to
      moze lepiej poczekać te max pół roku ? Poza tym piszesz, że on jeszcze studiuje
      a ty od października też masz takie plany, a studia kosztują , po zapłaceniu za
      studia i opłaty za najem nie wiele wam zostania a przecież ty za kilka lat
      chcesz juz mieć wybudowany dom. Moim zdaniem nie wiele w Tobie dojrzałości i
      wile napisanych przez Ciebie słów o tym świadczy. Wcale się nie dziwię ż Twój
      chopak nie jest jeszcze gotowy na współne zamieszkanie. Może on po prostu ma
      ochotę wydawać te swoje 2000 miesięczni na coś innego niż podstawowe potrzeby
      typu : czynsz, jedzenie itp. Moim zdaniem jesteś rozpieszczona i niedojrzała.(
      jedynaczka?)
      • kalina81 Re: dziecko drogie 19.03.07, 16:12
        weź Ty najpierw sprawdź, czy jesteś na tyle dojrzała, żeby mieszkać sama i
        umiesz zająć się sobą, mieszkaniem, sprzątaniem, gotowaniem, opłatami, a potem
        myśl o zwabieniu chłopa :DDD
        I nie nas przekonuj z uporem maniaka, bo nie my będziemy z Tobą mieszkać (i
        chwała Panu) tylko najpierw siebie, a potem ewentualną ofiarę:D
        • johanka79 Re: dziecko drogie 19.03.07, 18:33
          jeżeli to nie prowokacja, to o Twojej niedojrzałośic swiadczy przede wszytstkim
          fakt, ze tak obsesyjnie chcesz mieszkac z rodzicami!? wiekszosc ludzi jak
          dorosnie chce mieszkac samodzielnie! A co do Twojego chlopaka to nie znam osoby
          ktora chcialaby mieszkac z rodziami/tesciami serio! w wiekszosci sytuacji takie
          mieszkanie wymuszaja okolicznosci ekonomiczne! A w wieku 20 lat to Ty sie lepiej
          pobaw...
          • madeinussa Re: dziecko drogie 19.03.07, 19:27
            > fakt, ze tak obsesyjnie chcesz mieszkac z rodzicami!?

            To chyba raczej świadczy o czymś innym :)
            Sprawdź sobie w słowniku co to znaczy "obsesja", bo ja zaproponowałam mieszkanie
            z rodzicami ze względów takich, że np. nie musimy płacić za wynajem.
            Mi to wsio rybka czy z rodzicami, czy sami.

            > A w wieku 20 lat to Ty sie lepiej
            > pobaw...

            :)
        • madeinussa Re: dziecko drogie 19.03.07, 19:25
          kalina81,
          gotować umiem - już nieźle, codziennie gotuję - chociażby dla dzieci, którymi
          się opiekuję

          jeśli chodzi o opłaty, to na to są pieniądze
          sprzątanie? nie będę komentować

          > bo nie my będziemy z Tobą mieszkać (i
          > chwała Panu)

          Ja też Mu dziękuję, że nie będę musiała mieszkać z kimś, kto uważa, że 20 lat to
          za mało i trzeba siedzieć z rodzicami na dupie.
      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 19:23
        > a studia kosztują , po zapłaceniu za
        > studia i opłaty za najem nie wiele wam zostania

        Ja idę na studia dzienne. W weekendy zarobię 800 zł + 300 zł stypendium (tak
        było w tym roku na I sem.) - starczy.

        Nie jestem jedynaczką. Chcę po prostu z Nim zamieszkać. Ot co.
        • johanka79 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 20:15
          z nim, z mamusia i tatusiem i tak sie zaglaszczecie na śmierc;) Chlopak ma racje
          takie uklady nie są fajne zwlaszcza jak sie ma 23 lata
        • 83kimi Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 20:16
          Jakie stypendium? Socjalne? Bo przecież nie za wyniki w nauce... takie ejst
          przyznawane dopiero po pierwszym roku. Jesteś pewna, że dasz radę pogodzić
          studia z pracą i obowiązkami domowymi? I jeszcze znajdziesz czas dla swojego
          chłopaka? Chyba zależy Ci na byciu z nim, a nie tylko wspólnym spaniu i mijaniu
          się rano/wieczorem?
          • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:18
            Socjalne. On też studiuje i pracuje. Właśnie o to chodzi, że się teraz mijamy,
            bo np. szkoda czasu na dojazdy, skoro w 1-2 h można dużo rzeczy zrobić, a jak
            będziemy razem już w domu, to nie będzie tegu problemu.
            • 83kimi Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 22:05
              I jeśli będziesz pracowała - też Ci będzie przysługiwało?
              • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 20.03.07, 16:46
                > I jeśli będziesz pracowała - też Ci będzie przysługiwało?

                Tak, bo mogę zostać w domu na dres zameldowania.
                A poza tym Marcin nie wykazuje dochodów, firma jest na jego brata.
                Nawet jak będę mieć 1000 zł, to podzielić na dwa i wyjdzie 500 zł, a żeby dostać
                stypendium socjalne, muszę mieć mniej niż 550 zł na osobę.
              • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 20.03.07, 16:48
                P.S. A tak w ogóle ja też nie będę wykazywać dochodów, bo z pracodawcą - mamą
                dziecka którym się opiekuję, umowy przecież nie podpiszę ;)
                • dzioucha_z_lasu Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 23.03.07, 15:33
                  Aaaa... przestępstwo skarbowe :D A wiesz dziewczynko, że to jest karalne - i to
                  bardzo boleśnie? Jako osoba "dorosła" powinnaś sobie zdawać z tego sprawę.
                  ROTFL - faktycznie, wszystkie dojrzałe osoby planują oprzeć swoje zycie na
                  pracy na czarno ..
                  • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 23.03.07, 18:56
                    Biegnij do skarbówki i mnie podaj do sądu!
                    Szybko, szybko!

                    P.S. Oni płacą podatki, jakbyś nie doczytała. Jakby nie płacili, to by oszukiwali.
                    • dzioucha_z_lasu Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 23.03.07, 20:55
                      Żebyś się nie zdziwiła, jak ktoś pobiegnie, nie jesteś anonimowa :) A Ty
                      odprowadzasz podatki? A wiesz, że ta kobieta, która zatrudnia Cię nielegalnie
                      też może ponieść konsekwencje? Jako dorosła i odpowiedzialna osoba chwalisz się
                      publicznie nieuczciwością, ciekawe..
                      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 24.03.07, 11:08
                        > Żebyś się nie zdziwiła, jak ktoś pobiegnie, nie jesteś anonimowa :)
                        I niech spróbuje udowodnić :)

                        > Jako dorosła i odpowiedzialna osoba chwalisz się
                        > publicznie nieuczciwością, ciekawe..

                        Chwalę? Nie. Źle zrozumiałaś.
                    • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 24.03.07, 08:11
                      > Biegnij do skarbówki i mnie podaj do sądu!
                      > Szybko, szybko!
                      >
                      > P.S. Oni płacą podatki, jakbyś nie doczytała. Jakby nie płacili, to by
                      oszukiwa
                      > li.

                      Chyba Zdzichu wyraźnie ci to wytłumaczył?
                      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 24.03.07, 11:09
                        Tak, tak, Zdzichu mądry facet...

                        Jak nie wiecie co to znaczy oszust, to w ogóle tego nie mówcie.
                        Ja zaraz też zacznę do wszystkich rzucać tekstami, że albo jesteście dziwkami,
                        albo złodziejami, itd.
                        Ale po co? Skoro nie wiem co tak naprawdę robicie.
                        • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 24.03.07, 11:55
                          No przecież napisałaś, w jakie sposób twoi rodzice płacą podatki. Zresztą - idź
                          do skarbówki i sama zapytaj, czy to legalne, skoro nie wierzysz.
        • polcia85 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 20:20
          Nie czepiam się, pytam z ciekawości - przy jakiej pracy można zarobić 800 zł w
          same weekendy?
          • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:16
            > Nie czepiam się, pytam z ciekawości - przy jakiej pracy można zarobić 800 zł w
            > same weekendy?

            Opieka nad dziećmi - mi w jednej rodzinie za 8h pracy płacą 100 zł.
            • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:22
              > Opieka nad dziećmi - mi w jednej rodzinie za 8h pracy płacą 100 zł.

              Czyli wykombinowałaś sobie, że będziesz miała 100 zł za jeden dzień, czyli 800
              za miesiąc, bo to 8 dni. Sobót i niedziel. Tylko weź mi powiedz, kto potrzebuje
              opieki na dziecmi w weekendy, i to po 8 godzin dziennie?
              • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:37
                W soboty pracuję 8h dziennie. W niedziele też mogłabym, ale muszę kiedyś odpocząć.
                3 rodziny chciały mnie zatrudnić na weekend.

                A poza tym, weź pod uwagę to, nie rodzice chcą też czasm gdzieś wyjść, odpocząć
                i od 16 do 22 czy 23 balują.
            • polcia85 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:25
              Ale w weekendy zazwyczaj ludzie nie potrzebują opieki do dzieci ;/
              • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:37
                J.W.
        • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 20:33
          Studia dzienne? I tak 5 lat? A z czego wy ten dom wybudujecie, przepraszam cię
          bardzo? Z czego będziecie się utrzymywać? Z twoich 800 zł zarobionych w
          weekendy? Gdybyś była dorosła i naprawdę myślała poważnie, to byś poszła na
          studia zaoczne i zaczęła normalną pracę, skoro tak ci się do tej dorosłości
          spieszy. Ale ty jednocześnie chcesz byś na garnuszku u rodziców i bawić się w
          żonę. Dorosłość nie na tym polega.
          • his_girl Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 20:37
            A co jest złego w studiach dziennych, że ją na zaoczne wypychasz?
            • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 20:42
              Absolutnie nic złego. Ale nie można wtedy normalnie pracować. A dorośli ludzie
              pracują na swoje utrzymanie.
              • his_girl Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 20:45
                Z tym drugim się zgadzam.

                Nie sądzę jednak, aby był sens pchać się na siłę w dorosłość, jak można sobie
                spokojnie postudiować, pożyć, zanim się zacznie 40-letnią harówę.
                • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 20:51
                  > Z tym drugim się zgadzam.
                  >
                  > Nie sądzę jednak, aby był sens pchać się na siłę w dorosłość, jak można sobie
                  > spokojnie postudiować, pożyć, zanim się zacznie 40-letnią harówę.

                  Ale ja cały czas jej to mówię :)
                  • his_girl Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 20:52
                    Zauważyłam. :)
                    Zauważyłam też, że efekt to przysłowiowe "grochem o ścianę". ;)
                    • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 20:57
                      No, niestety.
                      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:21
                        Bla, bla, bla.

                        Fakt, że wszyscy na forum Wam ulegają, bo uważacie się za jakieś medium, nie
                        oznacza, że ja zmienię zdanie, bo qw994 mi każe.
                        • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:23
                          Tupnij jeszcze nóżką :)
                          • m_agilla Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:26
                            Takie teksty, możesz zachować dla siebie.
                            • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:28
                              Nie m_agilla, tupnę :D
                              • izabellaz1 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:33
                                madeinussa napisała:

                                > Nie m_agilla, tupnę :D

                                Walnij jeszcze pięścią w stół.
                                • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:35
                                  Ja nie ironizuję, Wy tak.
                                  Dla mnie to też oznaka niedojrzałości.

                                  "Jeszcze tupnij, o jeszcze się obraź, ach, jaka jesteś dzielna!"

                                  Wybaczcie, ale to dla mnie żałosne.
                                  • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:38
                                    Lepiej powiedz, jak chcesz zarobić 800 zł z opieki na dziećmi przez 8 godzin
                                    dziennie w weekendy, zacząć studia dzienne i za pół roku wyprowadzić się na
                                    swoje :)
                                    • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:43
                                      Po 1. W weekendy zawsze są wyższe stawki za pilnowanie dzieci.
                                      Po 2. Dzieci śpią po 3h - to można przeznaczyć na naukę (oczywiście nie tylko).
                                      Po 3. Są rodzice, którzy mają własne firmy i potrzebują kogoś na 6-8h właśnie w
                                      weekendy - ja u takich pracuję, ale tylko w soboty.
                                      A po 4. Teraz pracuję i zarabiam ok. 1500 (+/-100 zł) - wystarczy, że będę
                                      odkładać 2/3 i na rok będę miała za czynsz. A z zarobionych do tej pory
                                      pieniędzy, jak byłam w LO + wakacje, odłożyłam już 8 000 zł. Akurat z pieniędzmi
                                      nie będę miała problemu, bo jestem bardzo oszczędna.
                                      • his_girl Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:45
                                        Fajnie, że wszystko tak dobrze zaplanowałaś.
                                        Jest tylko malusie "ale": on tego nie chce.
                                        • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:47
                                          Skoro mam się usamodzielnić i wynieść od rodziców, to muszę mieć jakiś plan.
                                          Co, to też Ci nie odpowiada?

                                          Teraz mi akurat jedziecie za to, jak ja zarobię, więc mówię.
                                          Rozmowa o tym czy on chce, skończyła się 100 wątków temu.
                                      • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:53
                                        1. Czyli żeby zarobić te 800 zł (o ile w ogóle to ci się uda, w co wątpię)
                                        musiałabyś poświęcić na to większość czasu w weekend. Jesteś pewna, że to ci
                                        odpowiada? A kiedy będziesz się bawić? Siedząc z dzieciakami w sobotę do 22?

                                        2. Jeśli nawet uda ci się oszczędzić wystarczającą ilość pieniędzy na czynsz,
                                        to co dalej? Przecież one się roztopią, z czego będziesz żyć później?
                                        • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 22:07
                                          Ja akurat siedzę w sobotę od 7 do 14-15, więc całe popołudnie i wieczór mam wolny.

                                          Nie roztopią się, bo będę na bieżąco zarabiać.
                                          • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 22:15
                                            > Ja akurat siedzę w sobotę od 7 do 14-15, więc całe popołudnie i wieczór mam
                                            wolny.

                                            Zaraz, zaraz... Pracując 21 godziny na miesiąc ty chcesz zarobić 800 zł?



                                            > Nie roztopią się, bo będę na bieżąco zarabiać.

                                            Oczywiście, że się roztopią. Na czynsz, jedzenie i opłaty. Nie od razu, po
                                            jakimś czasie. I co wtedy?
                                  • izabellaz1 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:39
                                    madeinussa napisała:

                                    > Ja nie ironizuję, Wy tak.
                                    > Dla mnie to też oznaka niedojrzałości.
                                    >
                                    > "Jeszcze tupnij, o jeszcze się obraź, ach, jaka jesteś dzielna!"
                                    >
                                    > Wybaczcie, ale to dla mnie żałosne.

                                    Twoja dziecinność i brak logicznego myślenia jest żenująca.
                                    • his_girl Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:40
                                      Izabello, nie czytasz ze zrozumieniem. ;) To TY jesteś niedojrzała ;DD
                                      • izabellaz1 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:43
                                        his_girl napisała:

                                        > Izabello, nie czytasz ze zrozumieniem. ;) To TY jesteś niedojrzała ;DD

                                        Och ja nieszczęśliwa! Nie umiem czytać ze zrozumieniem! Jak ja studia skończyłam
                                        i to ze stypendium?! Jak ja pracę znalazłam. Jestem życiowym nieudacznikiem;)))))))
                                        • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:45
                                          Ach, jakie wy głupio-zabawne jesteście.
                                          • his_girl Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:46
                                            > Ach, jakie wy głupio-zabawne jesteście.
                                            Prawda? :DD
                                          • izabellaz1 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:47
                                            madeinussa napisała:

                                            > Ach, jakie wy głupio-zabawne jesteście.

                                            Przepraszam o najmądrzejsza i najbardziej dojrzała ze wszystkich:P!
                                • his_girl Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:36
                                  I głową w mur. ;)
                                  • izabellaz1 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 21:39
                                    his_girl napisała:

                                    > I głową w mur. ;)

                                    No to pewne, że usłyszymy echo wszędzie. Pójdzie w cztery strony Polski;)))
              • 83kimi Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 20:48
                Popieram, ja jestem na V roku studiów dziennych i nawet teraz (zajęć już mało)
                nie jestem w stanie normalnie pracować na pełen etat, dorabiam sobie trochę
                korepetycjami, ale z tego wyżyć się nie da. Oczywiście można pracować całe
                weekendy, do tego wieczorami w pubie + prace wakacyjne, ale niestety wtedy nie
                ma się kiedy uczyć... nie każdy jest w stanie spać godzinę na dobę...
    • his_girl Mam pomysł! 19.03.07, 21:33
      Zajdź w ciążę, wtedy będzie musiał się wprowadzić, aby Tobie pomagać przy
      dziecku. Dzięki temu zaczniecie też realizować Twój plan dwójki dzieci przed 30-
      tką. ;)
      • madeinussa Re: Mam pomysł! 19.03.07, 21:34
        Ale się uśmiałam! Ha ha ha...
    • ppg7 nieciekawa perspektywa- być konkubentem 19.03.07, 22:11
      twoja propozycja może zostać odebrana jako obrazę.
      Zobaczymy czy pasujesz do mebli i zasłon
      • diverse_women Temat zamknięty!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.03.07, 22:16
        Chcę z Nim zamieszkać, ponieważ w obecnym układzie, żadne z Nas nie jest do
        końca szczęśliwe. On sam podjął ten temat. Ja podałam jakieś rozwiązanie. Nie
        zgodził się.
        To nie.
        • diverse_women Re: Temat zamknięty!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.03.07, 22:17
          Przynajmniej tak wynika z postów.
          • madeinussa Re: Temat zamknięty!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.03.07, 22:19
            No bo taka jest niestety prawda... :/

            Dobra, koniec.
    • lumpeksiara81 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 22:40
      kilka miesiecy temu chcialas go rzucac bo ci powiedzial ze jestes za gruba
      jestes niezrownowazona
      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 19.03.07, 22:44
        Wrzuć na luz, kobieto.
        Ja nikogo tu nie obrażam.

        A to, co było wtedy, nie ma nic do rzeczy.
        Wszyscy się kłócą.
        • kalina81 Re: absolutnie nie napisałam 20.03.07, 00:03
          że masz mieszkać z rodzicami na kupie. Weź dziewczyno czytaj co ci ludzie piszą,
          a nie się zacietrzewiasz. Ja odeszłam z domu jak miałam 18 lat, po liceum,
          dostałam mieszkanie i 850 zł miesięcznie i miałam sobie radzić. Pięć lat sobie
          radziłam, skończyłam studia, zamieszkałam z facetem i jest ok. Ale ty dzieciątko
          chcesz się bawić w dom, przynjamniej tak wynika z twoich wypowiedzi, natomiast
          facet nie jest zainteresowany taką zabawą, więc zamiast skupiac się na
          przkonywaniu nas do swoich racji może jednak zajmij się wybrankiem, bo ci
          zniknie jak sen złoty, ani się obejrzysz.
          • zdzichu-nr1 Re: 20.03.07, 00:56
            Byłoby zadziwiające gdyby ten 23-latek się na to wszystko zgodził. W tym wieku
            99% mężczyzn to jeszcze duże dzieci. No i dobrze - no tak nas natura stworzyła,
            nie nasza wina, ze kobiety dojrzewają szybciej.

            Chcesz się katapultować w dorosłość mimo, że masz wszelkie warunki aby cieszyć
            się i rozkoszować beztroską młodością - Twoja sprawa. Ja tego nie rozumiem.
            Piszą Ci ludzie, że ta dorosłość to nic przyjemnego, trud, znój, wyrzeczenia i
            obowiązki...

            Poszukaj sobie faceta lat 30+ to zapewne Twój plan przy obopólnej zgodzie
            zrealizujesz. I do tego bez wyrzeczeń typu praca przy dzieciach w weekendy. Jak
            gość będzie ustawiony, to Ci jeszcze dobrą płacę załatwi i opłaci studia.

            Tak na marginesie - jakim cudem kwalifikujesz się na stypendium socjalne,
            mieszkając w dużej willi i posiadając rodziców-biznesmenów???
            • madeinussa Re: 20.03.07, 16:51
              > Tak na marginesie - jakim cudem kwalifikujesz się na stypendium socjalne,
              > mieszkając w dużej willi i posiadając rodziców-biznesmenów???

              Nie mieszkam w willi tylko w dużym domu.
              To po 1.

              A po 2. Rodzice wykazują dochody z firmy 2000 zł na pięć osób, stąd stypendium.
              A zarabiają na życie w inny sposób - budują i sprzedają domy - ale nie na firmę.
              • his_girl Re: 20.03.07, 18:29
                To chyba trochę nieuczciwe brać stypendium socjalne, kiedy się go nie
                potrzebuje. Z założenia to ma być stypendium dla dzieciaków z biednych rodzin,
                a nie dla dzieciaków bogatych rodziców, którzy robią fiskusa w bambuko.
                • madeinussa Jak mogę, to korzystam n/t 20.03.07, 22:12
                  • qw994 To się nazywa kradzież (n/t) 20.03.07, 22:48

                    • madeinussa Rozbawiłaś mnie teraz. 20.03.07, 22:51
                      Ha ha ! :)
                      • qw994 Re: Rozbawiłaś mnie teraz. 20.03.07, 23:02
                        Przykład idzie z góry. Skoro twoi rodzice zarabiają na życie nie płacąc
                        podatków, to i ty nie masz oporów, żeby korzystać z pieniędzy, które ci się nie
                        należą. Tu się nie ma z czego śmiać, tu trzeba płakać.
                        • madeinussa Re: Rozbawiłaś mnie teraz. 20.03.07, 23:05
                          Moi rodzice płacą podatek od każdego sprzedanego domu.
                          Ale takie dochody nie są brane pod uwagę przy składaniu dokumentów o stypendium,
                          bo to nie są stałe dochody.
            • his_girl Re: 20.03.07, 18:28
              Przecież to bardzo proste - pracują na czarno, oszukują fiskusa.
              • madeinussa Re: 20.03.07, 22:14
                Nie pracują na czarno :) Myslisz się :)
                Po prostu budują 2-3 domy w roku, potem je sprzedają i żyją z zysków.

                Nie trzeba mieć firmy, żeby móc zbudować dom.
                • zdzichu-nr1 Re: 21.03.07, 00:20
                  madeinussa napisała:

                  > Nie pracują na czarno :)

                  Buhahahaha! "Nie pracują na czarno"...?!

                  Masz jakieś omamy chyba... Hurtowe budowanie domów obcym ludziom to się nazywa
                  FIRMA a nie chałupnictwo! jak dla mnie pasuje tu sp. z o.o., a przynajmniej jako
                  minimum zarejestrowana jednoosobowa działalność gospodarcza. Budowanie tych
                  domów niby na siebie i sprzedawanie potem ze zryczałtowanym podatkiem 10% jest
                  chytrym obchodzeniem prawa.

                  Ciekawe jak rodzice płacą robotnikom na budowie? Nie musisz odpowiadać...

                  PS. Polska to piękny kraj. Codziennie mnie na nowo zadziwia...
                  • madeinussa Re: 21.03.07, 00:24
                    > Buhahahaha! "Nie pracują na czarno"...?!

                    Nie. Nie widzę w tym nic śmiesznego.

                    > Masz jakieś omamy chyba... Hurtowe budowanie domów obcym ludziom to się nazywa
                    > FIRMA a nie chałupnictwo!

                    Po 1. Nie hurtowo.
                    Po 2. Zbudowanie 2 domów w roku nie wymaga zakładania firmy.

                    > Budowanie tych
                    > domów niby na siebie i sprzedawanie potem ze zryczałtowanym podatkiem 10% jest
                    > chytrym obchodzeniem prawa.

                    TAAAK, a świat zawsze był sprawiedliwy :) HA HA!

                    > Ciekawe jak rodzice płacą robotnikom na budowie? Nie musisz odpowiadać...

                    Bardzo dobrze płacą. Bo sami przychodzą i pytają czy czegoś nie potrzeba zrobić.
                    • zdzichu-nr1 Re: 21.03.07, 00:38
                      Kotuś, nie jestem świętą Teresą i nie zamierzam Cię umoralniać. Trudno
                      przestrzegać na 100% prawa w państwie, które samo rąbie obywatela na czym się
                      da. Ale proszę nie wciskaj ciemnoty, że proceder Twoich rodziców jest ok. Już
                      samo płacenie robotnikom poprzez wyciąganie kasy z kieszeni jest nielegalne. W
                      dodatku jest to kasa powierzona Wam przez klienta, który oficjalnie nie jest
                      wcale klientem. Rodzice robią w klasycznej szarej strefie i tyle. W dodatku
                      stanowią nieuczciwą konkurencję dla normalnych firm budowlanych, legalnych
                      kierowników budów, zarejestrowanych w US brygad remontowych itp. itd. A Ty
                      żyjesz sobie jak pączek w maśle z lewej forsy i jeszcze wyciągasz łapę po
                      stypendium socjalne dla najuboższych... Ja Cię totalnie nie potępiam, jest
                      możliwość, no to trzeba brać, tylko wskazane byłoby żebyś miała realny ogląd
                      sytuacji. I nie opowiadała głodnych kawałków

                      • madeinussa Re: 21.03.07, 00:43
                        Nigdy nie budują domów dla klientów.
                        Sami wybierają sobie projekt, albo robią swój, dzielą, budują - wszystko po
                        swojemu - tak, jakby mieli to budować dla siebie.

                        Nigdy nikomu nie budowali domu, pod jego dyktando.

                        > I nie opowiadała głodnych kawałków

                        :)

                        Żadną konkurencją dla nikogo nie są, bo w naszym mieście nie ma firmy
                        budowlanej, która buduje domy wolnostojące. Są firmy budowlane, ale zajmujące
                        się blokami.
                        • zdzichu-nr1 Re: 21.03.07, 00:55
                          Wiesz, a ja zajmuję się produkcją stylowych mebli. Nigdy nie robię dla klientów,
                          sam wybieram projekt, albo robię swój, kupuję drewno, dzielę, hebluję, składam,
                          lakieruję. Nigdy nikomu nie robiłem mebla pod jego dyktando.

                          No, a jak zrobię te meble w swoim zakładzie ukrytym w garażu, no to sami do mnie
                          przychodzą i kupują. Że nie mam firmy? A co to - mebelka sobie zrobić nie można?
                          I w sumie bardzo mało tego schodzi, no tak może za 250 000 zł rocznie.

                          Aha, jeszcze jedno. Żadną konkurencją dla nikogo nie jestem, bo o ile wiem, to u
                          mnie w mieście sprzedają tylko gotowe meble z fabryk.

                          PS. ROTFL! Wydaje Ci się, że jesteś super cwana (bo w to, że jesteś idiotką
                          nigdy przenigdy nie uwierzę). Ale proszę Cię, nie miej ludzi wokół za ostatnich
                          debili, bo się kiedyś na tym przejedziesz.
                          • madeinussa Re: 21.03.07, 01:00
                            Ty też sprzedajesz gotowe. Więc jesteś.

                            Dom a blok to zasadnicza różnica.

                            > PS. ROTFL! Wydaje Ci się, że jesteś super cwana (bo w to, że jesteś idiotką
                            > nigdy przenigdy nie uwierzę). Ale proszę Cię, nie miej ludzi wokół za ostatnich
                            > debili, bo się kiedyś na tym przejedziesz.

                            Nie będę tego komentować.
                            • zdzichu-nr1 Re: 21.03.07, 01:10
                              A Twoi rodzice to niby jakie domy sprzedają? Niegotowe, bo bez dywanów i
                              kwiatków w doniczkach? Co Ty na siłę usiłujesz udowodnić? Że Bałtyk wpada do
                              Wisły?!

                              Dom a blok to różnica jedynie w wyglądzie. Z punktu widzenia fiskusa stawianie
                              jednego i drugiego jest identyczną działalnością gospodarczą. I nie wiem, jak
                              Twoim rodzice kiedyś zamierzają wytłumaczyć skarbówce fakt wybudowania metodą
                              niby gospodarską kilkunastu domów. Jak również fakt posiadania funduszy na te
                              operacje, metody rozliczania się z kontrahentami itp. itd.

                              Jesteś albo niesamowicie butną tupeciarą albo totalną idiotką. Ale wciąż stawiam
                              na to pierwsze.
                              • madeinussa Re: 21.03.07, 01:18
                                Nie będę z Tobą już na ten temat dyskutować.
                                To, czy oni robią to na firmę czy nie, o niczym nie świadczy.

                                Do zbudowania dwóch domów na rok firma nie jest potrzebna.
                                • zdzichu-nr1 Re: 21.03.07, 01:28
                                  Ja z Tobą dyskutować również już nie zamierzam. Ale podziwiam Twój tupet. W
                                  przypadku wariantu nr 2 (idiotka) polecam telefon do skarbówki i zapytanie z
                                  głupia frant, czy podobna działalność jest legalna bo właśnie jako młoda osoba
                                  myślisz o czymś takim jako formie zarobkowania.

                                  Ps. W swoim życiu albo zostaniesz zgnieciona, albo zajdziesz daleko. Z tym, że
                                  współczuję mężczyznom których spotkasz na swej drodze. Dobranoc
                                  • diabel_wcielony Re: 21.03.07, 01:32
                                    Mnie wydaje się, że jednak zajdzie daleko :)
                                    Po trupach do celu ;)
                                    • zdzichu-nr1 Re: 21.03.07, 01:37
                                      :)))
          • madeinussa Re: absolutnie nie napisałam 20.03.07, 16:49
            ''Ja odeszłam z domu jak miałam 18 lat, po liceum,
            dostałam mieszkanie i 850 zł miesięcznie i miałam sobie radzić.''

            To nie komentuj tego, o czym ja mówię.
            Dostać kasę od rodziców i mieszkać na swoim, to każdy potrafi.
            I to właśnie nie jest samodzielne i dojrzałe.
            • qw994 Re: absolutnie nie napisałam 20.03.07, 17:18
              Znacznie bardziej dojrzałe jest z pewnością wprowadzenie rodzicom na kark
              chłopaka i życie na ich koszt albo życie na koszt chłopaka w wynajętej
              kawalerce :)
              • kalina81 Re: absolutnie nie napisałam 20.03.07, 20:12
                Ja moja droga nie miałam mozliwości pracowania podczas studiów, dlatego do końca
                nauki dostawałam pieniądze, ale za to nauczyłam się radzić sobie, być za siebie
                odpowiedzialną, prowadzić dom. Natomiast po studiach zamieszkałam z facetem i
                nie biorę pieniędzy od rodziców. Ty natomiast jesteś niedojrzałym,
                rozkapryszonym dziewczątkiem, które nie ma pojęcia o samodzielności, tylko chce
                się bawić w dom i to na dodatek przy swoich rodzicach, gość musiałby być debilem
                bez instynktu samozachowawczego, gdyby na to poszedł:D
                • madeinussa Re: absolutnie nie napisałam 20.03.07, 22:19
                  > Ja moja droga nie miałam mozliwości pracowania podczas studiów, dlatego do końca
                  > nauki dostawałam pieniądze, ale za to nauczyłam się radzić sobie, być za siebie
                  > odpowiedzialną, prowadzić dom.

                  Jak mogłaś prowadzić dom, być odpowiedzialną i radzić sobie, skoro kasę miałaś
                  od rodziców? To jest odpowiedzialność i radzenie sobie? Nie sądzę.

                  > Ty natomiast jesteś niedojrzałym,
                  > rozkapryszonym dziewczątkiem, które nie ma pojęcia o samodzielności, tylko
                  > chce się bawić w dom i to na dodatek przy swoich rodzicach

                  Nie chcę bawić się w dom, tylko z Nim zamieszkać. Z rodzicami mieszka wiele par.
                  To, że Ty dostawałaś pieniądze od rodziców, a potem wyprowadziłaś się od nich do
                  faceta, nie oznacza, że wszystkie pary mieszkają od razu same.

                  > gość musiałby być debilem
                  > bez instynktu samozachowawczego, gdyby na to poszedł:D

                  Tak samo, jak Ty jesteś debilką, jeśli myślisz, że żadna para nie mieszka z
                  rodzicami. Rozejrzyj się.
                  • kalina81 Re: absolutnie nie napisałam 21.03.07, 16:09
                    debili dziewczynko szukaj wokół siebie, bo sądząc z tego co piszesz masz w czym
                    wybierać, ja Ciebie nie obrażam, więc trochę kultury słonko, argumentów brakuje,
                    że zaczyansz inwektywami rzucać, czy słoma z butów, tak troskliwie upychana
                    jednak zaczyna wyłazić?
                    Ponadto tak, nauczyłam się sobie radzić mając do dyspozycji okresloną kwotę
                    pieniędzy, co z tego, że Ty zarabiasz, skoro to nie ty kupujesz proszek do
                    prania, jedzenie, opłacasz rachunki itp. także nikłe masz dziecino pojęcie o
                    radzeniu sobie samodzielnym. Ponadto ja nie wporadziłam się do faceta, tylko on
                    do mnie, do mojego mieszkania, na które zarobiłam dość szybko dzięki ukończeniu
                    dobrych studiów, a także nabywaniu doświadczenia odbywając wolontariaty podczas
                    studiów. Więc wychodzi na to panno dojrzała, że jednak wiem doskonale o czym
                    piszę. Poza tym mnie doprawdy nie musisz przekonywać do swoich racji, bo ja już
                    się usamodzielniłam, a mieszkanie z rodzicami to dla mnie byłaby klęska. Dla
                    Twojego jeszcze chłopaka pewnie też i dlatego z Tobą, a raczej z Twoimi super
                    wyluzowanymi rodzicami mieszkać nie chce.
                    • madeinussa Re: absolutnie nie napisałam 23.03.07, 21:58
                      Ooojojoj... Chyba komuś weszłam na ambicję ;)
                    • dzioucha_z_lasu Re: absolutnie nie napisałam 23.03.07, 22:08
                      kalina81 napisała:

                      > Ponadto tak, nauczyłam się sobie radzić mając do dyspozycji okresloną kwotę
                      > pieniędzy, co z tego, że Ty zarabiasz, skoro to nie ty kupujesz proszek do
                      > prania, jedzenie, opłacasz rachunki itp. także nikłe masz dziecino pojęcie o
                      > radzeniu sobie samodzielnym.

                      Dziewczynka nie tylko jest arogancka i infantylna do bólu, ona na dodatek jest
                      dumna z tego, że jest oszustką. Szkoda gadać...
                      • madeinussa Re: absolutnie nie napisałam 23.03.07, 22:10
                        > Dziewczynka nie tylko jest arogancka i infantylna do bólu

                        O, następna.

                        Ja? Oszustką? Bajkę piszesz?
                        • dzioucha_z_lasu Re: absolutnie nie napisałam 23.03.07, 22:12
                          Słonko - pracujesz na lewo - bez umowy, nie odprowadzając podatków - prawda?
                          Strasznie się tym chwaliłaś parę postów wyzej. Pobierasz nienależne stypendium -
                          o czym też z dumą napisałaś. To jest oszustwo.
                          • madeinussa Re: absolutnie nie napisałam 23.03.07, 22:17
                            > Słonko - pracujesz na lewo - bez umowy, nie odprowadzając podatków - prawda?
                            > Strasznie się tym chwaliłaś parę postów wyzej.

                            Pokaż mi nianię, która pracuje na umowę (haha).

                            > Pobierasz nienależne stypendium
                            > o czym też z dumą napisałaś. To jest oszustwo.

                            Pobieranie stypendium oszustwem? Nie wiedziałam.
                            • dzioucha_z_lasu Re: absolutnie nie napisałam 23.03.07, 22:24
                              madeinussa napisała:

                              > > Słonko - pracujesz na lewo - bez umowy, nie odprowadzając podatków - praw
                              > da?
                              > > Strasznie się tym chwaliłaś parę postów wyzej.
                              >
                              > Pokaż mi nianię, która pracuje na umowę (haha).

                              To nie znaczy, że jest to legalne.

                              >
                              > > Pobierasz nienależne stypendium
                              > > o czym też z dumą napisałaś. To jest oszustwo.
                              >
                              > Pobieranie stypendium oszustwem? Nie wiedziałam.

                              Pobieranie nienależnego stypendium jest oszustwem. Pracujesz ( chociaż
                              nielegalnie), twoi rodzice zarabiają całkiem dobrze, stypendium socjalne jest
                              przeznaczone dla osób którym brakuje na utrzymanie. Pobieranie stypendium przez
                              ciebie jest nieuczciwe. Jesteś oszustką :)
              • madeinussa Re: absolutnie nie napisałam 20.03.07, 22:15
                Zarabiam na swoje, nie musi mnie utrzymywać.
                • qw994 Re: absolutnie nie napisałam 20.03.07, 22:51
                  W wynajętej kawalerce? Twoje 800 zł (a nie zarobisz tyle) nie starczy nawet na
                  wynajęcie. Że już nie wspomnę o opłatach i innych wydatkach. W praktyce oznacza
                  to, że twój chłopak mieszkając z tobą musiałby sporo kasy przeznaczać na
                  ciebie. A najwidoczniej nie ma na to ochoty, czemu trudno się dziwić.
                  • madeinussa Re: absolutnie nie napisałam 20.03.07, 23:00
                    Nie łap mnie za słówka.
                    U mnie w mieście można wynająć kawalerkę już za 600 zł - tylko, że daleko od
                    centrum, ale można.

                    Na razie pracuję za 2 razy tyle i przez najbliższe pół roku będę dalej.
                    A poza tym po drodze wszystko może się zmienić. Może zdecyduję się na studia
                    zaoczne, które można opłacić już za 300-400 zł miesięcznie? Nie idę przecież na
                    medycynę, ani prawo.
                    • qw994 Re: absolutnie nie napisałam 20.03.07, 23:10
                      > U mnie w mieście można wynająć kawalerkę już za 600 zł - tylko, że daleko od
                      > centrum, ale można.

                      No jeśli chcesz mieszkać w 25 m2 na zadupiu i żyć biednie, to proszę
                      uprzejmie :) Tylko po co?



                      Może zdecyduję się na studia
                      > zaoczne, które można opłacić już za 300-400 zł miesięcznie? Nie idę przecież
                      na
                      > medycynę, ani prawo.

                      To byłaby dobra decyzja. Jeśli naprawdę myślisz o normalnych zarobkach.
                      • madeinussa Re: absolutnie nie napisałam 20.03.07, 23:20
                        > No jeśli chcesz mieszkać w 25 m2 na zadupiu i żyć biednie, to proszę
                        > uprzejmie :) Tylko po co?

                        Akurat myślę o miejscu gdzie autobusy normalnie kurusją, a w kawalerka na
                        początek powinna wystarczyć dla dwóch osób.

                        > To byłaby dobra decyzja. Jeśli naprawdę myślisz o normalnych zarobkach.

                        No tak, ale znowu z drugiej strony lepiej zawsze skończyć te studia państwowe, a
                        nie dorabiać prywatne... Dlatego tak się uparłam na dzienne, ale jeśli będę
                        dobrze zarabiać, to czemu nie...
                        • qw994 Re: absolutnie nie napisałam 20.03.07, 23:24
                          > No tak, ale znowu z drugiej strony lepiej zawsze skończyć te studia
                          państwowe,
                          > a
                          > nie dorabiać prywatne...

                          Dlaczego? Są prywatne uczelnie z wyrobioną renomą. Poza tym są też zaoczne
                          studia państwowe.
                          • madeinussa Re: absolutnie nie napisałam 20.03.07, 23:29
                            No nie wiem... Tak jakoś mi wszyscy dookoła wpoili, że prywatne to wstyd i
                            trzeba dostać się na dzienne. I że prywatne świadczą tylko i wyłącznie o tym, że
                            ktoś jest głupi, bo nie dostał się na dzienne. I takie tam...

                            A zaoczne państwowe są drogie...
                            • qw994 Re: absolutnie nie napisałam 20.03.07, 23:32
                              Ale możesz wtedy pracować i zarobić na nie. I zbierać doświadczenia zawodowe.
                              Poza tym nie jest powiedziane, że się na dzienne dostaniesz.
                              • madeinussa Re: absolutnie nie napisałam 20.03.07, 23:39
                                Bardzo dobrze zdałam maturę. Wręcz piątkowo. Dostanę się. W tym roku dostałam
                                się na 3 uczelnie, w październiku dodatkowo jest niż rocznika i będzie jeszcze
                                łatwiej.
                            • polcia85 Re: absolutnie nie napisałam 22.03.07, 09:45
                              Chyba przesadzasz.
                              Mąż mojej siostry skończył prywatną uczelnią, znalazł pracę bez problemu, a
                              teraz jest menedżerem w firmie konsultingowej z "wielkiej czwórki".
                              Głupi by raczej tego nie osiągnął.
                            • dzioucha_z_lasu Re: absolutnie nie napisałam 23.03.07, 21:03
                              Mhm, studia MBA na przykład szczególnie przyciągają głupków..
                              • madeinussa Re: absolutnie nie napisałam 23.03.07, 22:00
                                I...?
                                • dzioucha_z_lasu Re: absolutnie nie napisałam 23.03.07, 22:03
                                  I nic, takie samo pojęcie masz o dorosłym życiu jak i o prywatnych studiach
                                  • madeinussa Re: absolutnie nie napisałam 23.03.07, 22:07
                                    No cóż... W moim otoczeniu wszyscy są, albo skończyli dzienne. W końcu to już
                                    wyższa półka. To chyba oczywiste?
                                    • dzioucha_z_lasu Re: absolutnie nie napisałam 23.03.07, 22:10
                                      Niż MBA? Hmmm.... Tu bym się spierała :) Studia studiom nierówne, i jeśli ci
                                      znajomi bohatersko kończyli np. bibliotekoznawstwo, to aż tak bym się tym nie
                                      chwaliła... Poza tym, MBA to nie tylko studia zaoczne :)
                                      • madeinussa Re: absolutnie nie napisałam 23.03.07, 22:16
                                        Skończyli np. RESOCJALIZACJĘ, MECHATRONIKĘ, FIZYKĘ, ARCHITEKTURĘ, PRAWO.
                                        Może powiesz jeszcze, że są debilami, bo pokończyli UW I PW?
                                        • dzioucha_z_lasu Re: absolutnie nie napisałam 23.03.07, 22:26
                                          Cudownie dziecinko. Zauważ, że w odróżnieniu od ciebie ani razu nie uzyłam
                                          słowa "debil". Dyskutować też trzeba umieć, przed tobą długa droga...
                                          • madeinussa Re: absolutnie nie napisałam 24.03.07, 11:06
                                            Do kogo napisałam debil?
    • flora80 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 20.03.07, 16:17
      ja mam problem ale odwrotny. To on chce abysmy razem zamieszkali a ja nie.
      Moglibysmy wynajac wspólne mieszkanie. Nie chcę bo:
      -to w brew zasadom moralnym
      -boje sie, że poźniej decyzje o slubie bedziemy ciagle przeciagac
      -ślub bedzie tylko formalnościa, nie bedzie tego oczekiwania, magii
      -wiem, ze na takie śluby przychodzi garstka osob
      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 20.03.07, 16:53
        > -to w brew zasadom moralnym
        Zależy czyim.

        > -boje sie, że poźniej decyzje o slubie bedziemy ciagle przeciagac
        BO?

        > -ślub bedzie tylko formalnościa, nie bedzie tego oczekiwania, magii
        Zawsze jest oczekiwanie i magia. To znaczy, że dopuszczasz mieszkanie we dwoje
        tylko po ślubie? A jak się okaże, że to pomyłka, to co? Rozwód?

        > -wiem, ze na takie śluby przychodzi garstka osob
        W każdym środowisku jest inaczej.
      • his_girl Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 20.03.07, 18:31
        Mieszkałam ze swoim obecnym mężem i muszę Twoje trzy ostatnie postulaty
        zanegować:
        - to, jak długo będziecie czekać ze ślubem zależy wyłącznie od Was
        - to nieprawda, że ślub będzie formalnością, bo wbrew pozorom on wiele zmienia -
        w sferze psychicznej, nie mieszkaniowej
        - na takie śluby przychodzi tyle osób, ile zaprosisz
        • klapoucha1 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 20.03.07, 22:55
          buahahahaha. a mnie ciekawi,jak ty zamierzasz prowadzić to swoje romantyczne życie,studiując dziennie(czyli cały dzień z głowy *5-okienka itd),w weekendy pracując.jakoś nie widze tu czasu na rozmowy,seks i takie tam pierdółki często i dużo.panny nie będzie cały tydzień,będzie wracać styrana,a on jeszcze ma na to łożyć.toz to faktycznie kiepski biznes dla tego chłopa!dodaj do tego jeszcze wspólne obowiazki domowe-rachunki,zakupy,gotowanie,ustalanie wspólnego budżetu,sprzątanie itp.pozatym,z tego co widać,to on na razie zarabia więcej,a po tym wdrożeniu twojego wspaniałego planu w życie,będzie zarabiał ok.2*więcej od ciebie.i co?ma cię utrzymywać?3lata temu miałam 23lata.jakbym wtedy usłyszała mimochodem nawet od ówczesnego chłopaka,że on ma plan,mamy zamieszkać,a potem 2 dzieci,to bym uciekła do zimbabwe z butelka wódki na pocieszenie.wyprowadziłam się z domu mając 22lata-sama,za własne pieniądze,studiując.nie miałabym honoru nagabywac faceta,żeby za mieszkał ze mną i z rodzinką!co za obciach!zresztą to wszystko nie ma nawet znaczenia.On NIE CHCE Z TOBĄ MIESZKAĆ i już.
          • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 20.03.07, 23:13
            Teraz pracuję 6 dni w tygodniu i tylko niedziele mam wolne i jakoś mamy czas
            mieszkając oddzielnie na seks, rozmowy i inne pierdółki. Ale mamy go mało,
            dlatego fajnie byłoby zamieszkać razem. Co do obowiązków domowych - mało osób
            pracuje i studiuje jednocześnie, mieszkając razem?

            > nie miałabym honoru nagabywac
            > faceta,żeby za mieszkał ze mną i z rodzinką!co za obciach!

            Obciachem jest wstydzenie się swoich rodziców i uciekanie od nich w wieku 22 lat.

            Co do planów. JEST WSPÓLNY. Oboje chcemy zamieszkać razem, a potem mieć dwójkę
            czy trójkę dzieci przed 30-tką. Ale nie można ustalić konkretnego dnia ani
            godziny, kiedy się razem zamieszka. Można teraz, można za miesiąc, można za rok.
    • diabel_wcielony Wyzwolone kobiety! 20.03.07, 22:46
      Chyba czas spojrzeć prawdzie w oczy... Rozejrzyjcie się - sądziedzi, znajomi,
      przyjaciele, koledzy i koleżanki z pracy - zobaczcie, że naprawdę DUŻO młodych
      ludzi mieszka z rodzicami. Powód jest prosty. Po co wydawać 1000 zł miesięcznie,
      skoro można to odłożyć np. na budowę domu? No pomyślcie chwilę drogie feministki
      (nie śmiem wątpić).

      12 x 1000 = 12 000 rocznie

      Po pięciu latach mieszkania z rodzicami daje to 60 000 zł - za taką kwotę można
      wybudować fajniutki domek.

      Chyba jednak lepiej z rodzicami, a potem na PRAWDZIWE SWOJE, niż kisić się w
      40-metrowym mieszkaniu jakiegoś obleśnego bloku.
      Warto się poświęcić.
      A mieszkanie z rodzicami nie jest takie złe.
      • qw994 Re: Wyzwolone kobiety! 20.03.07, 22:55
        > Po pięciu latach mieszkania z rodzicami daje to 60 000 zł - za taką kwotę
        można
        > wybudować fajniutki domek.

        Chyba fajniutki garaż.
        • madeinussa Tak, można. 20.03.07, 22:58
          Zgodzę się z diabłem wcielonym.

          Moi rodzice stawiają domy, średnio jeden za 100 000 zł (150 m2).
          60 000 wystarczy na pewno na domek 100-120 m2.
          • qw994 Re: Tak, można. 20.03.07, 23:01
            Razem z działką? Litości...
            • diabel_wcielony Re: Tak, można. 20.03.07, 23:03
              Oczywiście bez działki, ale działki dostaje się często w spadkach, albo po
              babciach czy innych.
              Myślę, że jakąś działkę, to chyba każdy ma.
              Ja zbudowałem dom razem z działką za 120 000 zł. W dobrym punkcie w mieście.
              Myślę nawet czy by tego teraz nie spzredać, bo całość jest warta ok. 2 razy więcej.
              • madeinussa Re: Tak, można. 20.03.07, 23:08
                Moi dziadkowie przepisali na mnie jedną ze swoich działek. Przepisali z resztą
                po jednej na każdego wnuka, czyli razem 5 działek. O to nie mam się co martwić.
                Poza tym ja mam 8 000 zł, Marcin ma 15 000 na dzień dzisiejszy. A on już też ma
                skrawek ziemi od rodziców.
                Możnaby nawet jedną z nich sprzedać.
                • qw994 Re: Tak, można. 20.03.07, 23:15
                  > Poza tym ja mam 8 000 zł, Marcin ma 15 000 na dzień dzisiejszy.

                  Chyba zapominasz, że samo postawienie domu to mały pikuś, dom jeszcze trzeba
                  wykończyć. Ja na remont mieszkania dwupokojowego przeznaczyłam dużo więcej.

                  Poza tym nie jesteście małżeństwem, więc sprawy się nieco komplikują.
                  • madeinussa Re: Tak, można. 20.03.07, 23:23
                    > Chyba zapominasz, że samo postawienie domu to mały pikuś, dom jeszcze trzeba
                    > wykończyć. Ja na remont mieszkania dwupokojowego przeznaczyłam dużo więcej.

                    No tak, ale pieniądze można na bierząco odkładać.
                    Powiem jeszcze, że dziś byłam w Ikei i jeden pokój można urządzić już za
                    2000-3000 zł (przynajmniej na ich wystawach są dość przystępne ceny i można
                    stworzyć coś fajnego całkiem niedrogo).
                    Poza tym wiadomo, że na początek to się ma tylko łóżko, łazienkę i kuchnię :) A
                    potem coraz więcej.

                    > Poza tym nie jesteście małżeństwem, więc sprawy się nieco komplikują.
                    Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy nim zostali :P
                    • qw994 Re: Tak, można. 20.03.07, 23:29
                      > No tak, ale pieniądze można na bierząco odkładać.

                      Wierz mi, że nie ma z czego, jak się buduje czy remontuje. Wtedy tylko
                      wydajesz, wydajesz, wydajesz.



                      > Powiem jeszcze, że dziś byłam w Ikei i jeden pokój można urządzić już za
                      > 2000-3000 zł (przynajmniej na ich wystawach są dość przystępne ceny i można
                      > stworzyć coś fajnego całkiem niedrogo).

                      Meble. A gipsowanie ścian, malowanie, układanie podłóg? Okna, drzwi? RTV, AGD?
                      • madeinussa Re: Tak, można. 20.03.07, 23:37
                        > Wierz mi, że nie ma z czego, jak się buduje czy remontuje. Wtedy tylko
                        > wydajesz, wydajesz, wydajesz.

                        Ok, ale zanim się zacznie budować czy remontować, to się odkłada :)

                        > Meble. A gipsowanie ścian, malowanie, układanie podłóg? Okna, drzwi? RTV, AGD?

                        Farby to max. 100 zł na pokój. Okna i drzwi robi się już w stanie surowym domu.
                        To już się nie wlicza w sam koszt pokoju. Drzwi też nie tzreba mieć w każdym pokoju.
                        RTV i AGD? Kuchnia jest jedna, salon jest jeden, łazienka jedna. W gruncie
                        rzeczy, to nie musi każdy pokój być z telewizorem, komuterem itd.

                        Ostatnio u mnie w domu robiliśmy pokój z łazienką. Całość - 20 m2 kosztowała nas
                        niecałe 5000 zł. A zaczynaliśmy od podłogi z betonu i ścian z cegieł (taki strych).
                    • polcia85 Re: Tak, można. 22.03.07, 09:53
                      > Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy nim zostali :P
                      Stoi. Brak woli ze strony zainteresowanego.
                      • madeinussa Re: Tak, można. 23.03.07, 21:59
                        To nie znaczy, że za rok czy dwa nie będzie chciał wziąć ze mną ślubu...
                        • qw994 Re: Tak, można. 24.03.07, 08:16
                          > To nie znaczy, że za rok czy dwa nie będzie chciał wziąć ze mną ślubu...

                          I obyście wtedy dorośli byli. Bo inaczej za kolejny rok, 2 lata - rozwód.
                          Wśród moich znajomych, którzy wzięli ślub mając poniżej 25 lat, było sporo
                          rozwodów. Moim zdaniem jest to symptomatyczne. Oczywiście dziewczyny dojrzewają
                          szybciej, ale moim zdaniem facet przed 25 rokiem życia do ślubu się średnio
                          nadaje.
                          • madeinussa Re: Tak, można. 24.03.07, 11:57
                            To Twoje zdanie.
                            Ja znam kilka par, które pobrały się, kiedy oboje mieli mniej niż 25 lat i są ze
                            sobą już długo, a niektórzy mają dzieci.
                            • qw994 Re: Tak, można. 24.03.07, 18:07
                              To nie moje zdanie, tylko obserwacje.
                              Ale rób, jak chcesz.
                • mazria Re: Tak, można. 20.03.07, 23:19
                  Dziewczynko... Jesteś uparta!!! Nie docierają do Ciebie poważne argumenty...
                  Ja tylko dodam do wszystkich wcześniejszych listów, żebyś zapoznała się ze
                  słownikiem poprwnej polszczyzny, że nie ma sformułowania jak "dzień dzisiejszy"...
                  • madeinussa Re: Tak, można. 20.03.07, 23:23
                    I co z tego, że jestem uparta?

                    > Ja tylko dodam do wszystkich wcześniejszych listów, żebyś zapoznała się ze
                    > słownikiem poprwnej polszczyzny, że nie ma sformułowania jak "dzień dzisiejszy"

                    Poprawiać to każdy potrafi...
                    • mazria Re: Tak, można. 20.03.07, 23:30
                      Nie każdy :)
              • qw994 Re: Tak, można. 20.03.07, 23:12
                A kiedy zbudowałeś ten dom? Bo jeśli ze dwa lata temu, to teraz materiały
                budowlane są dwa razy droższe. Nie widzę szans, żeby zbudować dom za 60.000 zł.
                Marzenie ściętej głowy.
                • diabel_wcielony Re: Tak, można. 20.03.07, 23:17
                  Kilka miesięcy temu był już postawiony. Dokładnie w lipcu 2006 roku :-) Masz
                  rację, materiały budowlane są coraz droższe, ale są też okazje i przeceny. Ja
                  polowałem 3 lata na same materiały, zanim zacząłem budować. Składowałem je jak
                  chomik, a dopiero potem zacząłem budowę.
                  Dodam, że jeśli zamawia się dużo towaru w jednym sklepie czy firmie, dostaje się
                  rabaty. Dlatego warto związać się np. z trzema firmami budowlanymi, zamiast z
                  trzynastoma.
                  Ot co, takie moje refleksje :-)
                  • qw994 Re: Tak, można. 20.03.07, 23:21
                    Ale mimo wszystko budowa nie wyniosła cię 60 tys. :) A autorka wątku uważa, że
                    to realne. TERAZ. Przy obecnych cenach. Pod Warszawą za taką cenę nie można
                    nawet najmniejszej klity kupić.
                    • mazria Re: Tak, można. 20.03.07, 23:24
                      Za 60 tys zł, można co najwyżej kupić szopę... domu nie da się wybudować.
                      Pracuję w banku, dziewczynka chyba z konia spadła. Chyba nawet nie wie od czego
                      zacząć ta budowę. Sama będzie układała cegiełki, czy z gliny lepiła?
                      • madeinussa Re: Tak, można. 20.03.07, 23:32
                        Moi rodzice są w stanie zbudować dom TERAZ za 120 tys z działką.
                        Oczywiście działka jest mała (załóżmy 500-600 metrów), a dom ma 130 m2, czyli co
                        jak co, mała działka, mały dom.
                        Ale w tej cenie nikt głupi go nie sprzeda. Sprzedaje się za 200-250 to, co oni
                        zbudują za 120 czy 150 tys.
                        A jak działkę się ma, jest znacznie łatwiej.

                        > Za 60 tys zł, można co najwyżej kupić szopę...
                        Kupić, a zbudować samemu to dwie różne rzeczy.
                        Teraz nawet osoba nie znająca się w ogóle na rynku, krzyczy takie ceny, że ho ho!
                        • mazria Re: Tak, można. 20.03.07, 23:38
                          Niuniu, znajdź osobę/firmę która sporządzi Ci plan budowy, określi jakie i które
                          materiały będą potrzebne. Zadzwoń do firmy budowlanej i spytaj jaki będzie koszt
                          budowy. Potem usługi tych firm odejmij od kwoty 60000PLN. Zobacz ile Ci
                          zostanie. Kup materiały i buduj. W 3/4 budowy spostrzeżesz się, że brakuje Ci
                          pieniędzy na wykończenie wnętrza domu. A mebeliki z nieba spadną? Czy pociany
                          przyniosą? Wiesz ile kosztuje kuchnia? Wiesz ile zasłonki kosztują? Albo sofa -
                          sofę ostatnio kupiłam i 2 śliczne fotele (3500zł). POWODZENIA!!!!!!!!!!
                          • madeinussa Re: Tak, można. 20.03.07, 23:43
                            > Niuniu, znajdź osobę/firmę która sporządzi Ci plan budowy, określi jakie i które
                            > materiały będą potrzebne. Zadzwoń do firmy budowlanej i spytaj jaki będzie koszt
                            > budowy.

                            Wystarczy, że zapytam taty.

                            > Potem usługi tych firm odejmij od kwoty 60000PLN. Zobacz ile Ci
                            > zostanie.

                            Mam fachowców w rodzinie, nikt za to kasy ode mnie nie będzie chciał, nawet
                            jakbym wpychała.

                            > Kup materiały i buduj. W 3/4 budowy spostrzeżesz się, że brakuje Ci
                            > pieniędzy na wykończenie wnętrza domu.

                            Hm... Jak się kupuje najdroższe, to nie starczy. Nie trzeba kupować lewych
                            materiałów, ale nawet dziś pojechałam z rodzicami specjalnie po cegłę, chociaż
                            nie jest im potrzebna, ale wzięli na zapas, bo była w przecenie, a nuż widelec,
                            się na coś kiedyś przyda.

                            > Wiesz ile zasłonki kosztują? Albo sofa -
                            > sofę ostatnio kupiłam i 2 śliczne fotele (3500zł). POWODZENIA!!!!!!!!!!

                            A po co mi zasłonki? :) Nie zacznę wyposażać domu od zasłonek, tylko od kibla,
                            prysznica, łóżka, kuchenki i lodówki.
                            A sofy i foteli nigdy w życiu nie kupiłabym za 3500 zł.
                            W Ikei są śliczne już za 1500 zł :) Skór nie potrzebuję.
                            • mazria Re: Tak, można. 20.03.07, 23:50
                              Więc nie chrzań, że koszt domu bez działki to 60000PLN. Bo sama widzisz, że tak
                              nie jest. Kibelek, wanna za darmo przy drodze nie stoją... Przekonasz się, że
                              60000PLN rozejdzie się i nawet nie będziesz widziała kiedy.
                              A swoją drogą, nie wiem jakim jestes pracownikiem. Moim zdaniem, tak wynika z
                              Twoich listów, jesteś osobą upartą, niedająca sobie nic wytłumaczyć, masz
                              ograniczony punkt widzenia.
                              Warto, abyś zastanowiła się nad sobą.
                              To co napisałam są to gorzkie słowa. Odbierzesz je pewnie jak atak i brak
                              sympatii z mojej strony. Ale uprzedzę Cię, nie mam powodów, żeby Ciebie lubić,
                              czy też nie lubić.
                              Po prostu wiem, jak wygląda nbudowa domu, gdyż na codzień zajmuję się min.
                              kredytami hipotecznymi, operatem szacunkowym nieruchomości, kontrolami na budowach.
                              Oprócz budów ogladam też takich naiwnych jak Ty.
                              raz jeszcze powodzenia...
                              • diabel_wcielony Re: Tak, można. 20.03.07, 23:58
                                > Więc nie chrzań, że koszt domu bez działki to 60000PLN.
                                Nigdy nie powiedziałem DOM. Powiedziałem, że można zbudować domeczek. Z
                                blachodachówką, parterowy, z 3 pokojami, łazienką i kuchnią. Za 60 tys spokojnie
                                wybudujesz dom, ale nie powiedziałem, że wyposażony. Będzie w stanie surowym +
                                okna i drzwi wejściowe.

                                > Po prostu wiem, jak wygląda nbudowa domu, gdyż na codzień zajmuję się min.
                                > kredytami hipotecznymi, operatem szacunkowym nieruchomości, kontrolami na
                                > budowach.

                                To kim jesteś, skoro tak wszechstronnie się wykazujesz? Pracując w banku nikt
                                nie kontroluje budów domów. Sam brałem kredyt i wiem, że potrzebują tylko zdjęć,
                                że budowa się rozwija.

                                A chciałbym jeszcze zapytać? Mieszkasz w Warszawie?
                                Nic dziwnego, że uważasz, że nie można zbudować domu za 60000 zł.
                                Ja zbudowałem go 37 km do Warszawy, w pewnej wsi, gdzie na prawdę nie było
                                drogo. Nie myślmy od razu, że budowa domu to koszt pół miliona złotych (bo w
                                stolicy tak się ceny przedstawiają).
                                • mazria Re: Tak, można. 21.03.07, 00:04
                                  Niektóre banki, właściwie większość, kontrolują budowy. Jest to integralną
                                  częścią umowy kredytowej. Mówię o bankach o mocnej pozycji na rynku, a nie o
                                  świeżynkach, które mają uproszczone procedury.
                                  Nie będę podawała nazwy banku, żeby nie reklamować usług, ani nie spamować na forum.

                                  Dla rozwiania wątpliwości - nie mieszkam w Warszawie, ani w jej okolicach.
                                • polcia85 Re: Tak, można. 22.03.07, 09:58
                                  Ty powiedziałeś "domeczek", a ona twierdzi, że dom 100-120 m2.
                                  • madeinussa Re: Tak, można. 23.03.07, 18:54
                                    Dom? 100 m2?
                                    To chyba DOMU nie widziałaś.
                                    Ja mieszkam w DOMU 180m2.
                                    Domeczek wg mnie ma 100m2.
                            • polcia85 Re: Tak, można. 22.03.07, 09:57
                              W Ikei za 1500 zł nie ma fajnych sof. Są najwyżej takie przypominające
                              socjalistyczne wersalki - nazywają się Bedinge.
                              Nawet w głupiej Ikei na zakup 2 foteli i sofy potrzeba 3000 zł.

                              A skórzane kanapy, kochana, to się od 6000 zł zaczynają.
                              • madeinussa Re: Tak, można. 23.03.07, 18:53
                                Ha ha! :) W Ikei na pewno 6000 zł.

                                Ale są takie sklepy jak np. FORTE przy IKEI, gdzie sofa + fotele skórzane
                                kosztują właśnie 3500 zł.
                      • diabel_wcielony Re: Tak, można. 20.03.07, 23:47
                        Nikt nie powiedział, że dom z działką można KUPIĆ za 60 000 zł.
                        Ale jak się ma taki kapitał, to jasne, że idzie z górki. Po co 60 000 przez 5
                        lat płacić komuś, jak można być przy rodzicach i zbierać na dom? Dla mnie to
                        byłoby bez sensu.
                        Jeśli madeinussa i jej chłopak mają dwie działki, chociaż pewnie niewielkie, to
                        i tak wystarczy, że za te 5 lat jedną sprzedadzą i będą mieli na połowę budowy.
                        A między czasie za pieniądze odłożone, zamiast wydane na wynajem, można wydawać
                        na towary z przeceny :-D Chomikowanie w obecnych czasach dla takich nowicjuszy
                        to świetna rzecz.
                    • madeinussa Re: Tak, można. 20.03.07, 23:27
                      Akurat pomysł o domu za 60 000 zł nie był mój. Ja tylko dodałam, że faktycznie w
                      tej cenie można coś małego postawić.

                      > Pod Warszawą za taką cenę nie można
                      > nawet najmniejszej klity kupić.

                      Wiadomo, że jak się kupuje, jest drogo. Lepiej samemu postawić. Moi rodzice
                      sprzedają z zyskiem nawet 80%. A mój sąsiad zbudował dom z działką za 200 000
                      zł, a sprzedał komuś za 400 000... Także kupić jest ciężko. Ale samemu można
                      dobrze się zakręcić, wiem po rodzicach.
                      • mazria Re: Tak, można. 20.03.07, 23:28
                        Jeżeli kupujesz "lewe materiały" to może udać się wybudować lepiankę-chatkę o
                        powierzchni użytkowej około 70m2. W takim chcesz mieszkać?
                        • diabel_wcielony Re: Tak, można. 20.03.07, 23:52
                          Szczerze? Nigdy nie kupiłem lewego materiału. Zawsze wszystko było z porządnych
                          firm i sklepów.
                          Nie wiem jak możecie tej biednej dziewczynie kazać się wyprowadzać, skoro ma
                          warunki zacząć od jutra zbierać na dom? Nadal nie rozumiem po co wynajmować
                          mieszkanie, tylko po to, by być dalej od rodziców. Ja sam mieszkałem przez 3
                          lata z ukochaną z jej rodzicami i było OK. A między czasie naprawdę dużo
                          odłożyliśmy, licząc to, co mielibyśmy wydać na wynajmowane mieszkanie.
                          Oczywiście, sielanka to cały czas nie była, bo czasem awantury były nie z tej
                          ziemi, ale nie na taką skalę, żeby teraz ten okres źle wspominać.

                          Zawsze byłem przeciwnikiem wynajmu.
                          • zdzichu-nr1 Re: Tak, można. 21.03.07, 00:28
                            60.000 PLN w Warszawie to śmiech na sali. Może w Suwałkach ta suma coś znaczy
                            (nie obrażając Suwałk). Architekt wnętrz za wstępny projekt przebudowy starego
                            segmentu zaśpiewał ode mnie ponad 8t. Nie mówiąc już o cenach materiałów i
                            wyposażenia - nie każdy jest łasy na najtańszy przeceniony badziew w Ikei. I nie
                            mówię tego złośliwie jako staruch z kasą - po prostu kupowałem w życiu różne
                            rzeczy i wiem, że te drogie mam do dzisiaj, a z taniego kibelka czy marnej
                            armatury wynikały tylko kłopoty i konieczność nowych zakupów. Na pewnych
                            rzeczach nie można oszczędzać.
                            • madeinussa Re: Tak, można. 21.03.07, 00:32
                              > 60.000 PLN w Warszawie to śmiech na sali.
                              Napisane było, że bodajże 37 km od Warszawy. To stosunkowo daleko.

                              > nie każdy jest łasy na najtańszy przeceniony badziew w Ikei. I ni
                              > e
                              > mówię tego złośliwie jako staruch z kasą - po prostu kupowałem w życiu różne
                              > rzeczy i wiem, że te drogie mam do dzisiaj, a z taniego kibelka czy marnej
                              > armatury wynikały tylko kłopoty i konieczność nowych zakupów. Na pewnych
                              > rzeczach nie można oszczędzać.

                              Jasne, że nie na wszystkim, ale są rzeczy, które lepiej kupić po normalnych
                              cenach, a nie z kosmosu. DLatego warto polować na okazje.
                              Ja akurat mam wpojone przez rodziców, że dopóki czegoś nie przecenią, to lepiej
                              na to nawet nie patrzeć ;)
                        • kwiatek904 Re: Tak, można. 20.03.07, 23:53
                          Przeczytałam pierwszą stronę i kawałek trzeciej i...nieźle się uśmiałam w
                          sumie:) Wiem, że Ty to wszystko widzisz przez pryzmat tego, że chcesz znim
                          koniecznie być i już...ale uwierz mi-jesteście na to ZDECYDOWANIE zbyt młodzi.
                          Spójrz na to co sama napisałaś-to na pewno nie jest podejście dojrzałego
                          człowieka...dziewczyno, masz 20 lat, jesteś niewiele starsza ode mnie (ja mam
                          17). Jakoś nie jestem sobie w stanie wyobrazić, że za trzy lata będę mieszkać z
                          chłopakiem, przykładowo 23 letnim.
                          Każdy wiek ma swoje prawa i obowiązki-po co na siłę pchać się w dorosłe życie,
                          szczególnie, gdy się jest jeszcze dzieckiem-tak, jesteś jeszcze dzieckiem.
                          Wiesz, ja dużo w swoim krótkim życiu przeszłam-chociażby po długich
                          cierpieniach zmarł mój tata. Widziałam jak umiera, jak nie może sam wstać,
                          zjeść, napić się...Już wiem jak to jest, jak umiera rodzic, a tego nie wiedzą
                          nawet niektórzy pięćdziesięcio-sześćdziesięciolatkowie....i co z tego? Czy to
                          czyni mnie bardziej dojrzałą? Bardziej dorosłą? Nie. Też jestem w sytuacji, w
                          której po lekcjach mogę zarobić całkiem niezłe jak na ten wiek pieniądze. Ale
                          zrozum-do samodzielnego życia trzeba dojrzeć MENTALNIE, psychicznie. Nie tylko
                          chcieć-Ty chcesz-super, ale bardzo idealizujesz, widzisz to wspólne mieszkanie
                          tylko w różowych barwach...a tak po prostu nie jest, możesz się przejechać i
                          pytam: po co Ci to? Nie przyspieszaj naturalnego biegu zdarzeń-jeżeli się
                          kochacie, chcecie razem być i OBOJE chcecie razem zamieszkać-to daję Ci
                          gwarancję, że kiedyś tak się stanie. Wszystko ma swój czas.
                          A myśląc, że 24 czy 34 czy nawet 44 latek to osoba, która nie jest młoda
                          udowadniasz jak jeszcze masz dziecinny pogląd na świat...Ba- ten 24 latek
                          zazwyczaj nadal jest jeszcze "młodzieżą":)
                          Pozdrawiam
                          • madeinussa Re: Tak, można. 21.03.07, 00:01
                            Ja jak miałam 17 lat też nie myślałam o tym, że mając 20 będę chciała zamieszkać
                            ze swoim chłopakiem...
                            Więc nie wiem czy powinnaś w ogóle się udzielać w tej kwestii.

                            > Każdy wiek ma swoje prawa i obowiązki-po co na siłę pchać się w dorosłe życie

                            Kiedyś trzeba je rozpocząć, ja chcę teraz.

                            > szczególnie, gdy się jest jeszcze dzieckiem-tak, jesteś jeszcze dzieckiem.

                            Za to Ty jesteś dorosła :)

                            > A myśląc, że 24 czy 34 czy nawet 44 latek to osoba, która nie jest młoda
                            > udowadniasz jak jeszcze masz dziecinny pogląd na świat...Ba- ten 24 latek
                            > zazwyczaj nadal jest jeszcze "młodzieżą":)

                            Nie napisałam, że mając 24 lata ktoś jest stary, gdzieś to wyczytała?
                            • mazria Re: Tak, można. 21.03.07, 00:05
                              Nie atakuj jej, bo nie masz racji.. Ty chcesz, Twój chłopak nie chce. OBUDŹ SIĘ.
                              • madeinussa Re: Tak, można. 21.03.07, 00:15
                                Kto tu kogo atakuje...

                                > Ty chcesz, Twój chłopak nie chce. OBUDŹ SIĘ

                                Nie masz racji :) Dziś był u mnie z kwiatkiem i zapytał czy wprowadzę się do
                                Niego - mu będzie łatwiej pracować, Jego rodzice się zgodzili i w końcu będziemy
                                razem.

                                Co prawda dopiero po świętach wielkanocnych, bo musimy sobie kupić większe łóżko
                                (on ma jedynkę z materacem), ale na 99% się wprowadzę.

                                On chciał, ale niekoniecznie u mnie, jak na początku napisałam - najbardziej
                                bolało go to, że nie będzie mógł pracować pełną parą jak będzie mieszkał u mnie.
                                Napisałam przecież, że nie chce, nie dlatego, że w ogóle o tym nie myśli, tylko,
                                że stwierdził, że u mnie niekoniecznie będzie mu na rękę, a ja myślałam, że Jego
                                rodzice jednak nie dadzą się przekonać...
                                Sprawa właściwie się wyjaśniła.
                            • qw994 Re: Tak, można. 21.03.07, 00:12
                              Ja za to jestem starsza i myślę dokładnie to samo, co Kwiatek.
                              Ty chcesz rozpocząć dorosłe życie, chociaż nie wiem, po co, bo chyba nie do
                              końca wiesz, co to znaczy - ale twój chłopak nie. I to zamyka sprawę. Na
                              szczęście. Bo przypuszczam, że mogłoby się to bardzo źle skończyć. Ty na razie
                              widzisz to wspólne mieszkanie w różowych barwach, a jak to ktoś tutaj już
                              napisał, mieszkanie razem to także awantury o brudne skarpetki na podłodze.
                              Zresztą - daleko sięgać? Pamiętasz historię z tym, jak ci powiedział, że jesteś
                              gruba? Oznajmiłaś, że to już koniec, że z nim zerwałaś. Że jak mu się nie
                              podoba, to do widzenia. Jak ty sobie wyobrażasz taką sytuację, gdyby u ciebie
                              mieszkał? Kazałabyś mu się pakować? Kiedy się razem mieszka, wtedy nie można
                              tak sobie ze sobą "zerwać". To są właśnie te zobowiązania, o których też już
                              pisałam. Tak więc dobrze się zastanów, czy naprawdę tego chcesz i czy naprawdę
                              nie wystarczy ci to, że u ciebie nocuje, a to i tak sporo, bo mogłaś trafić na
                              mniej tolerancyjnych rodziców.
                              • madeinussa Re: Tak, można. 21.03.07, 00:21
                                > Ty chcesz rozpocząć dorosłe życie (...) ale twój chłopak nie.

                                On chce. Pisałam o tym. Ale nie chciał u mnie czy samemu z kilku powodów
                                podanych na początku. Ja za to nie bardzo chciałam wprowadzać się do Niego, bo
                                jak poruszyliśmy ten temat z Jego rodzicami, to nie byli zbyt przychylni.
                                Dlatego mnie to zmartwiło. Że on chce, ale pod warunkiem, że u Niego (kiedy Jego
                                rodzice nie chcieli zbytnio), a u mnie już nie, bo to i tamto, chociaż były
                                warunki... Ale na szczęście jakoś udało się ich przekonać i być może już
                                niedługo będziemy mieszkać razem z Jego rodzicami.

                                > Zresztą - daleko sięgać? Pamiętasz historię z tym, jak ci powiedział, że jeste
                                > gruba? Oznajmiłaś, że to już koniec, że z nim zerwałaś. Że jak mu się nie
                                > podoba, to do widzenia. Jak ty sobie wyobrażasz taką sytuację, gdyby u ciebie
                                > mieszkał? Kazałabyś mu się pakować?

                                Wtedy bardzo się pokłóciliśmy. To już było dawno. Przeprosił mnie i jest zgoda.
                                Wtedy ze mną nie mieszkał, więc nic mu nie kazałam.

                                > Kiedy się razem mieszka, wtedy nie można
                                > tak sobie ze sobą "zerwać". To są właśnie te zobowiązania, o których też już
                                > pisałam. Tak więc dobrze się zastanów, czy naprawdę tego chcesz i czy naprawdę
                                > nie wystarczy ci to, że u ciebie nocuje, a to i tak sporo, bo mogłaś trafić na
                                > mniej tolerancyjnych rodziców.

                                I dobrze, że nie można zerwać. Dzięki Bogu, to jest ta dobra strona mieszkania
                                razem, że nie można nic stracić przez beznadziejną kłótnię o głupotę.
                                W moim otoczeniu większość rodziców jest tak tolerancyjnych.
                            • kwiatek904 Re: Tak, można. 21.03.07, 01:03
                              > Kiedyś trzeba je rozpocząć, ja chcę teraz.
                              Ale po cholerę? Jeszcze Ci to zbrzydnie, zwróć uwagę, że przez większą część
                              życia jesteśmy "dorosłymi"-Ty też zdążysz, a narazie ciesz się urokami, które
                              oferuje młodość (ta pierwsza i najlepsza)-czyli beztroską, tym, że nie martwisz
                              się czy starczy do pierwszego i tym, kto zrobi dzisiaj zakupy, żeby można było
                              zjeść kolację-bo, jak podejrzewam narazie załatwiają to za Ciebie rodzice.

                              > Za to Ty jesteś dorosła :)

                              No właśnie nie-przecież cały czas Ci piszę, że w wieku lat 17, 19 czy 21 nie
                              można nazwać się człowiekiem w pełni dorosłym, dojrzałym i w ogóle...Wiesz,
                              często jest tak, że im większymi jesteśmy dziećmi, tym bardziej próbujemy być
                              na siłę dorosłymi i tym bardziej chcemy to wszem i wobec ogłaszać. Mam
                              propozycję: zachowaj ten wątek i przeczytaj go za kilka lat. Wtedy może
                              zrozumiesz...

                              A co do rad forumowiczów: nie buntuj się tak przeciwko nim, czasem warto
                              posłuchać starszych i tych bardziej doświadczonych (żeby nie napisać dorosłych).


                              • madeinussa Re: Tak, można. 21.03.07, 01:24
                                > Jeszcze Ci to zbrzydnie.
                                A skąd Ty to możesz wiedzieć? Mi już zbrzydło jeżdżenie na imprezy, zabawa itp.
                                Chcę zacząć jakiś nowy etap.

                                > Wiesz,
                                > często jest tak, że im większymi jesteśmy dziećmi, tym bardziej próbujemy być
                                > na siłę dorosłymi i tym bardziej chcemy to wszem i wobec ogłaszać.

                                To jakaś nowa teoria życiowa? Ja nikomu chwalić się niczym nie chcę.

                                > A co do rad forumowiczów: nie buntuj się tak przeciwko nim, czasem warto
                                > posłuchać starszych i tych bardziej doświadczonych (żeby nie napisać dorosłych)

                                Większość z nich też tak naprawdę jeszcze nie zastanawia się nad mieszkaniem z
                                partnerem, bo albo go nie ma, albo nie chce, albo coś tam. M.in. też Ty.
                                Mogę posłuchać co macie do powiedzenia, ale nie mam zamiaru zmieniać zdania, bo
                                ktoś inny tego chce i uważa to za słuszne. Tym bardziej, że na palcach jednej
                                ręki można pewnie policzyć osoby, które mają to za sobą.

                                A prawda jest taka, że to forum rzeczywiście jest forum kobiet wyłącznie
                                wyzwolonych...
                                • kwiatek904 Re: Tak, można. 21.03.07, 01:52
                                  Jesteś zła, bo nie usłyszałaś od forumowiczów tego, czego oczekiwałaś. No, bo
                                  chyba zakładając wątek oczekuje się odpowiedzi prawda? Ty chciałaś dostać
                                  receptę na to , jak zmusić chłopaka do wspólnego mieszkania, nie dostałaś,
                                  usłyszałaś prawdę, która jest jak narazie nie do zaakceptowania przez
                                  Ciebie...mówi się trudno

                                  Jeszcze Ci to zbrzydnie.
                                  > A skąd Ty to możesz wiedzieć? Mi już zbrzydło jeżdżenie na imprezy, zabawa
                                  itp.
                                  > Chcę zacząć jakiś nowy etap.

                                  Jej, to chyba zaczęłaś imprezować jako 14 latka??? No cóż, może rzeczywiście
                                  nie jestem kompetentna, bo ja zaczynam imprezować "dopiero" teraz...

                                  A co Ty dziewczyno będziesz robiła w wieku lat 35, 40 skoro wszystko chcesz
                                  przeżyć do 30? Bardzo nudne to Twoje życie będzie...Oj, obyś nie zachłysnęła
                                  się tą dorosłością i szybko nie wracała pod spódnicę mamy.

                                  Dyskusja z Tobą nie ma sensu, Ty i tak jesteś najmądrzejsza, nikogo nie
                                  słuchasz-ja jestem gó..ara, reszta to wyzwolone, samotne i niekochane
                                  feministki nie znające życia. Życzę powodzenia z takim podejściem.

                                  Dobranoc.
                                  • madeinussa Re: Tak, można. 21.03.07, 11:13
                                    > Jej, to chyba zaczęłaś imprezować jako 14 latka??? No cóż, może rzeczywiście
                                    > nie jestem kompetentna, bo ja zaczynam imprezować "dopiero" teraz...

                                    Od liceum przeżyłam już dość imprez i zabaw, na studiach przez jeden semestr
                                    chyba więcej niż przez całe LO. Ale nie kręci mnie chodzenie na dyskoteki, picie
                                    wódki na ogniskach, chodzenie na domówki, czy osiemnastki, gdzie wszyscy po 15
                                    minutach są zalani do cna. Takie klimaty mnie nie interesują. Teraz wszędzie
                                    ludzie piją, biorą piguły dla lepszej zabawy i palą fajki. Gdzie się nie ruszę,
                                    jedna wielka smużka dymu. Jeśli to lubisz, chodź. Nikt Ci nie broni.
                                    Ja mam tego dosyć.
                                    Wolę posiedzieć przy winku, dobrej muzyce i pysznej kolacji z prawdziwymi
                                    przyjaciółmi, niż "bujać" się na jakieś pseudo imprezy.


                                    > A co Ty dziewczyno będziesz robiła w wieku lat 35, 40 skoro wszystko chcesz
                                    > przeżyć do 30?
                                    Będę wychowywać dzieci, albo zaczynać karierę zawodową.

                                    > Bardzo nudne to Twoje życie będzie...

                                    Czyżby? Znam wielu 30-latków - i wszyscy właśnie teraz mają coś ciekawego do
                                    zrobienia czy osiągnięcia.

                                    > Dyskusja z Tobą nie ma sensu, Ty i tak jesteś najmądrzejsza, nikogo nie
                                    > słuchasz.

                                    Gdybym nie słuchała, wcale bym się nie udzielała w tym wątku.
                                    • kwiatek904 Re: Tak, można. 21.03.07, 11:46
                                      Ale nie kręci mnie chodzenie na dyskoteki, pici
                                      > e
                                      > wódki na ogniskach, chodzenie na domówki, czy osiemnastki, gdzie wszyscy po 15
                                      > minutach są zalani do cna. Takie klimaty mnie nie interesują. Teraz wszędzie
                                      > ludzie piją, biorą piguły dla lepszej zabawy i palą fajki. Gdzie się nie
                                      ruszę,
                                      > jedna wielka smużka dymu.

                                      No, to rzeczywiście współczuje takich imprez-nie wiem w jakim Ty towarzystwie
                                      się obracasz/obracałaś, że po 15 min wszyscy pijani i naćpani...:/ Nie znam
                                      tego z autopsji, ponieważ moi znajomi bawią się kulturalnie, a nie urządzają
                                      jakieś libacje narkotykowo-alkoholowo-nikotynowe...

                                      Zrobisz co zechcesz, dla mnie jesteś trochę śmieszna z tym pchaniem się na siłę
                                      w dorosłość, a z drugiej strony jest mi Ciebie żal...Nie odbieraj tego jako
                                      atak, ale w wieku lat 20 jest czas na inne rzeczy niż "pranie po kimś brudnych
                                      gaci" i martwienie się czy za duży rachunek za telefon nie przyjdze, bo nie
                                      wiadomo, czy będzie za co zapłacić... Nie wszyscy mają taki luksus jak Ty, że
                                      mogą sobie mieszkać z zamożnymi rodzicami i niczym się nie martwić...Sama
                                      napisałaś, że ten Twój Marcin nocuje u Ciebie 2 razy w tyg-czy to nie jest
                                      wystarczające? Moim zdaniem Twoi rodzice na bardzo dużo się zgodzili, doceń
                                      troszkę to co masz. Na wspólne życie jeszcze przyjdzie pora.
                                      Pewnie zaraz przystąpisz do "kontrataku", bo jak już zdążyłam zauważyć liczy
                                      się tylko Twoja prawda. Żadne argumenty do Ciebie nie docierają, ale skoro
                                      jesteś taka mądra, dorosła i dojrzała (bardziej niż ktokolwiek inny) to po co
                                      pytasz o zdanie niedoświadczone i zgorzkniałe forumowiczki-feministki?
                                      Kończę dyskusję z Tobą. Zrobisz jak zechcesz.
                                      Pozdrawiam

                                      • madeinussa Re: Tak, można. 21.03.07, 11:54
                                        > No, to rzeczywiście współczuje takich imprez-nie wiem w jakim Ty towarzystwie
                                        > się obracasz/obracałaś, że po 15 min wszyscy pijani i naćpani...:/

                                        Wystarczy wejść do jakiegokolwiek klubu warszawskiego.

                                        > Nie znam
                                        > tego z autopsji, ponieważ moi znajomi bawią się kulturalnie, a nie urządzają
                                        > jakieś libacje narkotykowo-alkoholowo-nikotynowe...

                                        Skąd Ci się wzięli rodzice?
                                        Dla Ciebie wyszumienie się w latach młodości, to zabawy z rodzicami?

                                        Mówię raczej o tym, że gdzie nie pójdę, to nie jest zbyt ciekawe.
                                        Pub - śmierdzi fajkami.
                                        Klub, dyskoteka - połowa pod wpływem jakiegoś gówna, a druga namiętnie zalewa
                                        się piwem i drinkami.
                                        Ognisko, osiemnastki, domówki - piwo, chipsy, fajki.

                                        Skoro Ty masz znajomych tylko takich, którzy nie piją i nie palą, to gratuluję.
                                        Ja mam raczej takich, którzy jak się bawią, to na całego, aż rano nie padną na pysk.
                                        • kwiatek904 Re: Tak, można. 21.03.07, 12:04
                                          A gdzie ja napisałam o zabawie z rodzicami???

                                          Mówię raczej o tym, że gdzie nie pójdę, to nie jest zbyt ciekawe.
                                          > Pub - śmierdzi fajkami.
                                          > Klub, dyskoteka - połowa pod wpływem jakiegoś gówna, a druga namiętnie zalewa
                                          > się piwem i drinkami.

                                          Tu się mogę zgodzić-rzeczywiście w większości miejsc tak jest...

                                          Skoro Ty masz znajomych tylko takich, którzy nie piją i nie palą, to gratuluję.

                                          Mam też takich, którzy piją i palą...Nie oszukujmy się, że na imprezach jest
                                          alkohol i ja też go piję, ale we wszystkim trzeba znaleść umiar. Alkohol trzeba
                                          umieć pić tak, żeby potem nie "padać na ryj".
                                          Już naprawdę nie odpisuję.

                          • polcia85 Re: Tak, można. 22.03.07, 10:04
                            Jesteś bardzo rozsądną dziewczyną, kwiatku904. :)
                      • polcia85 Re: Tak, można. 22.03.07, 10:00
                        Dodałaś, że za taką cenę można coś małego postawić, pisząc jednocześnie, że za
                        60 tys byłby dom 100-120m2. Faktycznie coś małego.
                        • madeinussa Re: Tak, można. 23.03.07, 18:58
                          Dla mnie dom ma powyżej 150 m2.
                          Chyba nie widziałaś prawdziwego domu.

                          DOMEK ma wg mnie właśnie 100m2.
              • polcia85 Re: Tak, można. 22.03.07, 09:52
                W jakim mieście?
          • polcia85 Re: Tak, można. 22.03.07, 09:51
            Nie wystarczy na 100-120m2, bo pewne koszty są kosztami stałymi, niezależnymi
            od wielkości domu, a zatem nie jest to taka proporcjonalna zależność
            100 tys- 150 m2
            50 tys-75 m2.
            Poza tym drugie tyle jest potrzebne na wykończenie i umeblowanie, a zatem
            trzeba na rodzicach pasożytować 10 lat, żeby tę kwotę zgromadzić.
            • madeinussa Re: Tak, można. 23.03.07, 19:01
              > Nie wystarczy na 100-120m2, bo pewne koszty są kosztami stałymi, niezależnymi
              > od wielkości domu, a zatem nie jest to taka proporcjonalna zależność
              > 100 tys- 150 m2
              > 50 tys-75 m2.

              Jak się nie znasz - nie mów.

              > Poza tym drugie tyle jest potrzebne na wykończenie i umeblowanie,
              Tak, to oczywiste.

              > a zatem
              > trzeba na rodzicach pasożytować 10 lat, żeby tę kwotę zgromadzić.

              Gdybyś pomyślała przez chwilę, to może byś sądziła inaczej...
              Przez 5 lat odkłada się więcej niż 1000 zł miesięcznie (przykładowo podana kwota
              przez diabła_wcielonego).
              Jeśli zamieszka się z rodzicami, a ma wspólnie 3500 zł (albo i więcej), to można
              nawet 2000 zł odkładać.
    • eluch_a Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 20.03.07, 23:53
      Eee, ja to bym nie chciała się wprowadzić do rodziców faceta, nawet jakby to
      byli rodzice M. ;)
      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 21.03.07, 00:02
        Czy ja wiem... :) Mieszkanie z rodzicami, jak wszystko, ma swoje plusy i minusy ;)
        • qw994 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 21.03.07, 00:14
          Plusy - wyłącznie finansowe. Minusy - wszystko inne.
          • u-kochana Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 21.03.07, 00:37
            czuję,że naszej ,,małej dorosłe dziewczynko kobietce'' kończą się argumenty i próbuję zakończyć swoją historię wymyślonym "happy endem"... przypuszczam, aby pokazać, że wyszło na jej... hahahaha
            jeszcze jej życie pokaże..
            brak słów.
            • zdzichu-nr1 Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 21.03.07, 00:42
              "mała dorosła dziewczynka" to niezłe ziółko! współczuję jej chłopakowi i
              przyszłym mężczyznom też (obecny wg mnie zostanie niedługo wymieniony na lepszy
              model)
              • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 21.03.07, 00:46
                > "mała dorosła dziewczynka" to niezłe ziółko! współczuję jej chłopakowi i
                > przyszłym mężczyznom też (obecny wg mnie zostanie niedługo wymieniony na lepszy
                > model)

                Ha ha :) Wszyscy się kochają, a potem nienawidzą. Albo odwrotnie.
              • u-kochana Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 21.03.07, 00:51
                aktualny się psuję...

                ale tak nawiasem mówiąc trochę rozumiem dziewczynę. Ja byłam w podobnej sytuacji tyle,że ja nie chciałam zamieszkać z chłopakiem- który jest starszy ode mnie o 5 lat. De facto było duuużo nie porozumień, kłótni itd..
                ale wyszło na dobre i umocniło naszą miłośćaaa i najważniejsze facet mnie bardziej szanuje (wtedy też mnie szanował i to bardzo) ja nie chciałam z nim zamieszkać bo mnie nie było stać na to, a nie pozwole być czyims utrzymankiem- tym bardziej nie zoną! a tak na marginesie... chyba bym się ze wstydu spaliła gdybym miała miszkać pod jednym dachem z facetem (w jego łóżku) bez ślubu i z jego rodzicami

                madeinussa ... czy ty wstydu nie posiadasz ?????
                • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 21.03.07, 00:55
                  u-kochana,

                  Nie żyjemy w średniowieczu...
            • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 21.03.07, 00:45
              Na razie żadnego happy endu nie ma, bo nadal mieszkam u siebie.
              Cieszę się wyłącznie tym, że rodzice Marcina dali się przekonać, bo to znacznie
              ułatwia nam sytuację.

              A argumentów mam cały czas dużo.

              Nie wiem skąd te złośliwości?
              • u-kochana Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 21.03.07, 00:56
                to nie złośliwości- to życie !!
                a jak takie bzedety uważasz za złośliwości to dopiero się przekonasz z ,,teściową'' co to złośliwości =) kolejna oznaka niedojrzałości !!
                a co zrobisz jak jego mama nazwie cię : dziwką, latawicą, łatwą dziewczyną itd... oczywiście odrazu ci nie powie, ale po jakimś czasie się dowiesz...
                polecisz do mamy na skargę?? czy co? wyprowadzisz się ? a może będziesz czekała aż teój rycerz bacznie będzie cię bronił i walczył z mamą o pustą dziewczynę ??
                • u-kochana Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 21.03.07, 00:58
                  wykazujesz zero poszanowania dla własnej osoby =)))))
                  jak sama się nie szanujesz, nie oczekuj tego od innych...
                  • u-kochana Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 21.03.07, 01:00
                    madeinussa to prawda- nie żyjemy w średniowieczy, ale wartości się nie zmieniają !!
                  • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 21.03.07, 01:00
                    Ha ha ha :)
                    Zaraz spadnę z krzesła.
                    • u-kochana Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 21.03.07, 01:03
                      spadnij !! może dobrze ci zrobi puknięcie się w łeb, bo głowy to ty nie posiadasz
                      • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 21.03.07, 01:17
                        Posiadać można majątek.
                        Głowę się ma :)
                • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 21.03.07, 00:58
                  > a co zrobisz jak jego mama nazwie cię : dziwką, latawicą, łatwą dziewczyną itd

                  A czemu miałaby mnie tak nazywać?

                  > a może będziesz czeka
                  > ła aż teój rycerz bacznie będzie cię bronił i walczył z mamą o pustą dziewczynę
                  > ??

                  Pusta to może Ty jesteś... :/ Ja nikogo nie obrażam.
                  • u-kochana Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 21.03.07, 01:02
                    bo dziewczyny które tak szybko lgną do łózka tak się nazywa
                    • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 21.03.07, 01:16
                      Nie musisz opowiadać swojej historii...
                      Nie jestem jakąś puszczalską, co Ty w ogóle sugerujesz?
                      Lepiej połóż się spać, bo nocne godziny źle wpływają na Twoje myślenie.
                      • u-kochana Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 21.03.07, 01:21
                        no właśnie... ty się lepiej połóż może wypłyną ci te głupoty z głowy
                        to tak dla twojego dobra
                        ty za to "myślenia wcale nie masz"- tym się różnimy =)))))
                        • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 21.03.07, 01:25
                          > no właśnie... ty się lepiej połóż może wypłyną ci te głupoty z głowy
                          > to tak dla twojego dobra
                          > ty za to "myślenia wcale nie masz"- tym się różnimy =)))))

                          Oczywiście trzeba trochę jadu, trzeba...
                        • skara Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 21.03.07, 01:38
                          Oj, smiesznie sie ten watek rozwinal.

                          Opisze Ci jak bylo w moim przypadku. Zamieszkalam z chlopakiem i innymi
                          znajomymi (my w jednym pokoju, reszta w oddzielnych) majac 20 lat. On mial 22,
                          bylismy razem kilka miesiecy. W nastepnym roku zamieszkalismy sami, w jeszcze
                          nastepnym zamieszkalam z kolezanka. Zwiazek sie rozpadl, ale nie przez
                          mieszkanie, tylko wizje swiata za bardzo sie rozjechaly. Oboje bylismy na
                          utrzymaniu rodzicow, studiowalismy w innych miastach niz te, z ktorych
                          pochodzilismy, dawali nam po prostu na mieszkanie. OBOJE CHCIELISMY mieszkac i
                          to BYLO WAZNE. Zarowno wtedy, jak i teraz nie wyobrazam sobie mieszkania z nim
                          u moich rodzicow ani wprowadzenia sie do tesciow. Pomysl poroniony.

                          Przypadek obecny, odwrotny. Po zapoznaniu mieszkalismy ze soba pol roku (u mnie
                          katem, rodzice chlopaka za granica, nic nie wiedzieli). Kiedy przenioslam sie
                          juz do Hiszpanii okazalo sie, ze on nie chce mieszkac razem ze wzgledu na jego
                          mame. Jest bardzo konserwatywna (typowe wsrod Hiszpanek), religijna i on nie
                          chce jej ranic. Ja tez za bardzo ja kocham zeby jej taka przykrosc wyrzadzic
                          (przygarnela mnie jak przyjechalam i traktuje jak wlasna corke). Ile ja sie
                          nawkurzalam za to osobne mieszkanie to osobna historia. Ala kocham go,
                          wytrzymalam juz prawie 2 lata, wytrzymam kolejne 1,5 (bo za tyle slub). No i
                          zamieszkamy dopiero po slubie. Dziwne? Pewnie tak. Glupie? Owszem. Postawil na
                          swoim? Tak. Wytrzymam? Tak. Wkurzalam sie? Tak.

                          Tak Ci to napisalam bo zycie nieraz zaskakuje, pisze rozne scenariusze o
                          ktorych nawet bys nie snila.

                          I tak Ci z tej mojej glupiej madrosci zyciowej napisze, ze co ma wisiec nie
                          utonie. Nie naciskaj, nie ma po co. Jak to ten to bedziesz z nim chocbys miala
                          do slubu z rodzicami mieszkac. Jak nie ten to czy mieszkajac czy nie, zwiazek
                          sie rozleci. Nic na sile, bo to zawsze daje efekty odwrotne od zamierzonych.

                          Jak pojdziesz na studia to zacznij cieszyc sie zyciem. Imprezy jakies, znajomi,
                          a nie wiecznie praca i branie na sile domu na glowe. Masz tak fajnie, ze mozesz
                          sobie pozwolic na przedluzenie dziecinstwa i mieszkanie z rodzicami. Korzystaj,
                          z lezka w oku kiedys bedziesz wspominac (ja tak mam :))
                          • u-kochana Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 21.03.07, 01:46
                            nie trzeba opisywać jej własnych historii ona i tak wie swoje =))
                            • madeinussa Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 21.03.07, 11:10
                              Wolę własne historie niż przemądrzałe wypowiedzi...
                              Lepiej posłuchać o tym, jak ktoś inny to przeżył, a nie tylko słuchać "jesteś
                              be!" bez powodu.
                              • 83kimi do u-kochanej 21.03.07, 15:54
                                Jeżeli Ty masz zasady, że z facetem wolno mieszkać dopiero po ślubie, to miej,
                                ale nie narzucaj innym swojego zdania - bo mieszkanie/sypianie z chłopakiem bez
                                ślubu wcale nie jest równoznaczne z puszczaniem się.
                                • polcia85 Re: do u-kochanej 22.03.07, 10:15
                                  Dokładnie tak!
                          • bella12 Moze juz czas aby skonczyc to "zapoznanie sie"? 23.03.07, 16:06
                            skara napisała:

                            " Po zapoznaniu ..."

                            Nie czytam powaznie zadnych rad ani wynurzen opisujacych "zapoznanie sie".
                            Szkoda, ze ten prymitywny prowincjonalizm jeszcze krazy wsrod kobiet.
                            Normalnym substytutem tego dziwologa jezykowego jest poznanie sie lub
                            blizsza znajomosc. Do diabla z "zapoznaniem" kogos. To takie za Poznaniem :).
    • papapara Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 03.05.07, 15:51
      przeczytałam 1/4 wypowiedzi innych i Twoich, bo jest ich dużo, więc dałam sobie
      spokój, ale.. tak czytając przyszła mi pewna myśl, że Ty cały czas piszesz i
      swojej wizji Twojej rodziny - fajnie, że tak ją widzisz, że ona taka jest-
      pozazdrościć - ale może on jednak pomimo sympatii do Twojej rodziny, ma jednak
      jakieś ale...

      Ponadto, zamieszkanie pod jednym dachem z rodziną swojej dziewczyny czy
      chłopaka, jest jednak większym zobowiązaniem, niż zamieszkanie we dwoje. Jest
      podwójnym zobowiązaniem, a może on nie ma jeszcze na to ochoty. Może wcale nie
      dojrzał do mieszkania samemu, czy z kobietą, czy z kolegą. Pewnie tak mu jest
      łatwiej. A tak, to z 3500 tys. po opłatach, na przyjemności mało będzie. Poza
      tym musi tę kasę z Tobą uzgadniać na co i ile wydaje, żeby Wam starczyło. A on
      pewnie nie jest na to gotowy. Nie zarabiasz też oszałamiająco i jak Wam nie
      starczy do kina, to co, pójdziecie po pieniądze do rodziców? Z jednej strony nie
      dziwię się mu.. i nie zmusisz go, już sam fakt, że ten temat wywołał między Wami
      różnice i trudno jednej stronie do drugiej przekonać, świadczy o tym, że on nie
      chce. I jedyne co pozostaje, to albo na razie to pozostawić albo rozstać się,
      skoro jest to dla Ciebie problem. Ja jestem kobietą, mieszkam sama ( mam własne
      mieszkanie) i też na razie nie wyobrażam sobie, z kimś w nim zamieszkać.
    • papapara Re: Chcę z Nim zamieszkać, ale... 03.05.07, 16:00
      człowiek musi sam chcieć dzielić się z kim życiem (poniekąd wspólne mieszkanie
      jest takim dzieleniem się) - może nie jesteś dla niego tym bodźcem (może jeszcze
      nie, a może wcale nim nie jesteś, nie wiem, nie znam Ciebie ani Jego) - to
      przykra prawda.

      Ponadto, może uważa, że nie sprosta Twoim oczekiwaniom - z Twoich wypowiedzi
      wynika, że pochodzisz z zamożnej rodziny i Twoi rodzice wszystko mają i Ci dają
      (oczywiście w przenośni napisałam to WSZYSTKO)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka