mandy2002
03.04.07, 08:31
Nie wiem czy to co przechodzimy z mężem to jakiś kryzys czy może już koniec,
ale sytuacja naprawdę mnie dobija. Jesteśmy małżeństwem ponad 2 lata, wiele
między nami było kłótni, krzywd ale zawsze jakoś sobie wybaczaliśmy i żyliśmy
dalej. Teraz coś się we mnie zablokowało, czuję tylko złość i
zniecierpliwienie, nie potrafię wzbudzić w sobie żadnych uczuć - stałam się
naprawdę momentami nie do życia i wcale nie jest mi z tym dobrze. To nie
jestem prawdziwa ja - stałam się okropna i czuję się z tym po prostu
strasznie. Próbowałam jakoś to naprawić ale nie potrafię, czuję taką
wewnętrzną próżnię, brak pozytywnych emocji, jedynie zniecierpliwienie mężem
i jego wadami. Czy da się jeszcze coś z tym zrobić? Czy to może początek
końca? :(