Dodaj do ulubionych

Matrix- próba czasu

19.05.03, 12:12

Oglądałem ostatnio część pierwszą – koszmar- bubkowaci aktorzy denny
scenariusz a efekty specjalne już nie powalają – no i główna aktorka
(ciemnowłosa piękność)- teraz widzę ją w zupełnie innym świetle.
A dlaczego tak kiedyś mi się podobał?
Nie wiem
A co było takiego nowatorskiego w tym filmie
Przedstawienie różnej percepcji- znamy to doskonale choćby ze świata owadów
(zmienno cieplne ważki)
A inne pomysły były już wielokrotnie przerobione w książkach sf ( pokój na
ziemi –Lema)
Kierowanie zdalnikiem ze statku który krążył na orbicie księżyca, czy o
maszynie która tworzyła światy.
Coraz bardziej doceniam nasze polskie kino – wielkie kreacjie kobieli or
wspaniałe filmy Wajdy etc.– i bardzo żałuje że Wajda nie wziął się za
ekranizacje Tolkiena ((oczywiście gdyby miał odpowiednią kasę na efekty
specjalne)- a tak to wyszedł olbrzymi pustak + ładne obrazki.
Ps
Na reaktywacje – pewnie pójdę bo się już wstępnie umówiłem- poprzytulam się
troszke wezmę trochę owocowych cukierków i będzie ok.:)))))
Obserwuj wątek
    • Gość: m. Re: Matrix- próba czasu IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 12:23
      A mnie sie Matrix podobal tak samo w kinie jak i w piatek na TVN. Wybredziuch
      jestem jesli chodzi o filmy. Nie lubie przerostu formy nad trescia (99%
      amerykańskiego kina) ani treści nad forma (99% polskiego). Matrix ma jakis
      klimacik ktory do mnie przemawia, nie bede analizowala dlaczego. Lubie i juz. I
      czekam na nastepne dwie czesci.
      A najlepsze filmy to Magnolia i Amores Perros:) A, i Czarny Kot BIały Kot:)
      • Gość: anE Re: Matrix- próba czasu IP: *.chello.pl 19.05.03, 12:29
        czarny kot, bialy kot - REWELACJA, dawno mnie tak szczeka od hihahania nie
        blolala, :-)

        co do Matrixa - nie powiem, zrobil na mnie wrazenie, jak ogladalam Icz.

        na II cz. wybieram sie next week, :-)

        pozdr.
        • Gość: m. Re: Matrix- próba czasu IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 12:31
          prawda?:) Kusturica popelnil komedyjne mistrzostwo swiata. ja zamykalam w kinie
          oczy zeby troche odpoczac bo sie malo nie zsiusialam ze smiechy:) Pit-bul!
          teriiiier:)
          • ydorius Kusturica... (offtopic) 19.05.03, 12:37

            swoją drogą, abstrahując od matrixa sponsorującego ten wątek, Kusturica oprócz
            tego, ze jest reżyserem, jest również muzykiem.

            I z tego miejsca polecam serdecznie płytę "Unza Unza Time" zespołu Kusturica &
            No Smoking Orchestra (koleżanka Aise stwierdziła była, że zespół ten robił
            furorę na bałkanach jako "Zabraniene kurzenie" - pisze fonetycznie i z pamięci,
            więc proszę o tolerancję - do trzech błędów ortograficznych).

            Płyta jest... No cóż... Można się posikać ze śmiechu i nie tylko :-))

            m,
            .y.

            ----------------------------------
            What is home without Plumtree's Potted Meat?
            Incomplete.
            • Gość: m. Re: Kusturica... (offtopic) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 12:40
              Zanmy, sluchamy, też rozbawia:)
            • Gość: anE Re: Kusturica... (offtopic) IP: *.chello.pl 19.05.03, 13:46
              mialam okazje byc na koncercie w Stodole, :-) potem gral Kazik i mial na sobie
              (jak to ma w zwyczaju nosic rozne takie) T-shirt z reklamowka filmu
              Kusturicy, :-)))
            • aise_ oj yd yd...:-) 24.05.03, 15:29
              zabranjeno pusenje;-))

              chyba ci to napisze na okladce tej plyty:-)
    • aleks_k Re: Matrix- próba czasu 19.05.03, 16:17
      ot, starzejesz sie koaa.
    • Gość: lolyta Re: Matrix- próba czasu IP: *.dialup.mindspring.com 19.05.03, 17:22
      No coz, jesli chodzi o fabule to faktycznie Matrix NIC nie wnosi, pomieszanie
      Biblii z Gibsonem i (wizualnie) z Gigerem i tyle. Natomiast jesli chodzi o
      sposob filmowania, bullet time i podobne wynalazki, chcac nie chcac musimy
      przyznac ze pare nowatorskich rozwiazan sie tu pojawilo - najlepszym dowodem
      jest na to fakt, ze sa one powielane w wielu filmach i wszyscy je kojarza jako
      "Matriksowe" sztuczki. Tyle, ze po 4 latach juz nie sa nowoscia i sie
      opatrzyly. To tak jak z impresjonizmem czy muzyka lat 60-tych. A nawet z XIX-
      wiecznym romantyzmem. Kazdy niby wie, ze to przelom i powiew swiezosci byl, ale
      nikt tej swiezosci dzis tak naprawde nie widzi, bo oglada to przez pryzmat
      wszystkiego tego, co przyszlo PO TYM.
      Co do nowego Matriksa: bolesne, ze film ktory w pierwszej czesci wygenerowal
      kilka scen ktore weszly do kanonu kinematografii, w drugiej czesci scene
      kluczowa zrzyna z (rownie czesto zrzynanej, cudnej i nie do pobicia) czolowki
      animowanego "Ghost in the Shell". Poza tym, coz... Neo jeszcze chudszy i
      bledszy niz zwykle, a cala jego rola sklada sie z dwoch przeplatajacych sie
      czynnosci: naparzanie z agentem Smithem i calowanie z Trinity. Nie wiem co
      bedzie w trzeciej czesci ale mysle ze spokojnie mozna bylo 2-ga i 3-cia upchnac
      w jednym filmie.
    • anahella Hm.... rzadko ktory film zdaje probe czasu 19.05.03, 17:28
      Jak bylam nastolatka z zapartym tchem ogladalam serial
      "Rewolwer i melonik" - te stare czesci jeszcze czarno-
      biale. Pamietam jak nie moglam spac po odcinku o roslinie
      ktora zjadala ludzi. Pare lat temu obejrzalam wlasnie ten
      odcinek... coz za nudy! Podobnie bylo z Kosmos 1999,
      Planeta malp i Gwiezdnymi Wojnami. Stare czesci sagi
      wydaja mi sie dzis po prostu plutkie. A wtedy.... Ten
      piekny Han Solo:)))


      Z Matrixem jest tak: wcielo mnie jak Morfeus pokazal Neo
      baterie. Jak wyszlam z kina czulam sie skolowana. Boje sie
      isc na II czesc, bo mysle ze bedzie tylko pchaniem nowej
      (lub tej samej) formy w stara tresc, jednak pojde.
      • Gość: lolyta Re: Hm.... rzadko ktory film zdaje probe czasu IP: *.dialup.mindspring.com 19.05.03, 17:32
        A co Cie wcielo? Zapewne Duracell wyasygnowal spora kwote na produkcje, to i
        pokazac go trzeba bylo... sorry Winnetou, byznes is byznes.
        Tym razem zamiast baterii jest piekna i seksowna Monica Belucci, szkoda ze
        krotko.
        • anahella Re: Hm.... rzadko ktory film zdaje probe czasu 19.05.03, 17:57
          Gość portalu: lolyta napisał(a):

          > A co Cie wcielo?

          Sam pomysl: czlowiek jako bateria...... A ze ktos wylozyl
          kupe kasy na kryptorelame to wiadomo:)
      • Gość: B a czy musi przetrwac? IP: *.mtnet.com.pl 19.05.03, 17:48
        a czy musi przetrwać próbę czasu? Przeciez i kobieta i mezczyzna tylko przez
        relatywnie krotki czas sa pieknymi i powabnymi. Za kilka lat jakis inny film
        przejmie watki pierwszego Matrixa i zrobi to po swojemu. Zupelnie nie rozumiem
        zarzutow typu - "Ale to bylo w Biblii". No prosze zebrac watki kultury z tych
        chocby tylko 2000-3000 lat i sprobowac pokazac je na nowo. Albo przestac sie
        zachwycac nad fenomenem milosci, narodzin dziecka, wschodu slonca itd - bo to
        juz bylo, to przezywaja ludzie od tysiecy lat i to jest w swej masie nudne.
        Skad taka wiara, ze kulture napedza nowosc?


        Istnieje taka idea,ze kultura sama troszczy sie o przechowanie swoich
        najepszych pomyslow, watkow. Przeniesieniu w nastepne pokolenie odbywa sie
        poprzez sztuke, ksiazke, film, obraz niezaleznie - nie ma tu miejsca na
        przypadek i ryzyko, ze Aleksandria znowu sie spali. I temu sluzyl Matrix.

        Ja osobiscie oczy otwarlem ze zdumienia jak zobaczylem w komiksowej oprawie
        watki z mitologii greckiej, rzymskiej czy Renesansu. A mialem jeszcze jeden
        bonus, bo nie mialem pojecia co to jest za film, a obejrzalem go dopiero w 2001
        r., bo zazwyczaj unikam filmow "kultowych". Zazwyczaj jak sie idzie na film, to
        cos sie o nim wie.

        B
        • anahella Re: a czy musi przetrwac? 19.05.03, 17:59
          Gość portalu: B napisał(a):

          > A mialem jeszcze jeden
          > bonus, bo nie mialem pojecia co to jest za film, a obejrzalem go dopiero w 2001

          ja tez tak mialam. poszlam na Matrixa zupelnie z
          zaskoczenia, moj chlopak zadzwonil do mnie do pracy i
          pwiedzial zebym nie wracala do domu tylko leciala prosto
          do kina bo kupil bilety na cos, co powinno mi sie
          spodobac. Nic wiecej nie wiedzialam, recenzji nie czytam,
          prasy plotkarskiej nie czytam wiec przyszlam na emisje
          tabula rasa.
          • Gość: B 18.50 IP: *.mtnet.com.pl 19.05.03, 18:04
            dziś o 18,50 jest 10 minutowy autorski wywiad w TV1 z aktorami z Matrixa 2.
            Całe moje kobiece otoczenie analizuje brodę głównego bohatera ze zwistunów
            wywiadu + jego dystans niekoniecznie wynikający ze sławy i pieniędzy.


            B
          • aguszak Ja tak miałam z Władcą Pierścieni... 20.05.03, 13:12
            anahella napisała:

            > Gość portalu: B napisał(a):
            >
            > > A mialem jeszcze jeden
            > > bonus, bo nie mialem pojecia co to jest za film, a obejrzalem go dopiero w
            > 2001
            >
            > ja tez tak mialam. poszlam na Matrixa zupelnie z
            > zaskoczenia, moj chlopak zadzwonil do mnie do pracy i
            > pwiedzial zebym nie wracala do domu tylko leciala prosto
            > do kina bo kupil bilety na cos, co powinno mi sie
            > spodobac. Nic wiecej nie wiedzialam, recenzji nie czytam,
            > prasy plotkarskiej nie czytam wiec przyszlam na emisje
            > tabula rasa.
            >

            Poprostu kompletne zaskoczenie - nie czytałam też nic nigdy z fantasy i nie
            wiedziałam, że to takie urzekające i wciągające - po obejrzeniu Drużyny
            Pierścienia wchłonęłam wszystkie trzy części trylogii w piśmie :)))
            • aguszak Re: Ja tak miałam z Władcą Pierścieni... 20.05.03, 13:13
              aguszak napisała:

              > wszystkie trzy części trylogii w piśmie :)))

              hehehe... masło maślane... ale co tam :)))
        • Gość: lolyta Re: a czy musi przetrwac? IP: *.dialup.mindspring.com 19.05.03, 18:22
          Zupelnie nie rozumiem
          > zarzutow typu - "Ale to bylo w Biblii".

          To nie byl zarzut, tylko stwierdzenie, ze kultowosc Matriksa nie w fabule
          siedzi.
    • lyche1 Re: Matrix- próba czasu 19.05.03, 18:27
      A ja prawdę powiedziawszy podczas emisji w TVN cały czas się zastanawiałam -
      jak rozwiążą taki ewentualny problem w części II. Mianowicie - kiedy wyzwolą
      już te wszystkie bateryjki ( np. na raz niszcząc system) - co Ci biedni ludzie
      ze sobą zrobią?? Jak się zorganizują w zaistniałych realiach ??? No i jakoś
      sobie tego nie wyobrażam. Bo przenosząc to na nasze "światowe" warunki -
      wyobraźcie sobie, że jednego dnia otwierają chińskie granice i tylko co 3
      Chińczyk bedzie miał ochotę wyemigrować - czy potraficie sobie to wyobrazić ???
    • snow.white Ja wiedzialam od poczatku... 19.05.03, 20:30
      ...ze ten film jest taki!!! Ogladalam dwa razy,zeby dac mu szanse,raz cwiczylam
      na nim angielski,ale moim zdaniem miernota!!!
    • perotin A ja mogę bez końca, choćby te wszystkie... 19.05.03, 21:42
      smaczki, cytaty, odniesienia, aluzje... Sami autorzy polecaja pare rzeczy do
      czytania jako "lekture obowiazkowa" przed... No i jak dla mnei to jest
      arcydzielo tworzenia klimatu wizualnego! Ten deszcz w ujęciu z gory na wejsciem
      do budynku, sposob filmowania kretych schodow... niesamowicie sugestywne, raz
      za razem.
    • moniorek1 Re: Matrix- próba czasu 19.05.03, 22:53
      O ile pierwsza czesc mi sie podobala, to cz.druga to dno.W dodatku tak sie
      skonczyla ,ze nalezy sie spodziewac czesci trzeciej, ktorej (jesli powstanie)
      nie chce na oczy ogladac.
      • koaa Re: Matrix- próba czasu 20.05.03, 11:48
        Część trzecia już w listopadzie
        A film oglądałaś za granicą na jakimś przedpremierowym pokazie w Polsce or w
        domu?
        Ps
        A tak odnośnie innych filmów- 4 pancerni i sabaka – to jest dopiero koszmar a
        kiedyś nie można było się doczekać na następny odcinek
        A tytułowa piosenka to w pamięci została:)))))
        • moniorek1 Re: Matrix- próba czasu 20.05.03, 15:53
          koaa napisał:

          > Część trzecia już w listopadzie
          > A film oglądałaś za granicą na jakimś przedpremierowym pokazie w Polsce or w
          > domu?

          > Za granica.
    • fjufju wajda tolkiena? 20.05.03, 12:55
      a moze kieslowski? a moze bergman? a gandalfa to powinenm holoubek zagrac...
      taaaaa... a aragorna to normalnie kobiela... i jeszcze zeby maryla rodowicz
      soundtrack nagrała...

      umiar wskazany.

      tolkien w rezyserii wajdy jest jedna z ostatnich rzeczy jakie jestem sobie w
      stanie wyobrazic i na którą bym czekał... chociaz tysiace polskich bocianów
      znowu znalazłyby zatrudnienie...
      • koaa Re: wajda tolkiena? 20.05.03, 14:28
        A dla mnie więcej magii było w Panu Tadeuszu niż w ekranizacji tolkiena or
        rowling:))
        a gandalfa to powinenm holoubek zagrac...
        taaaaa... a aragorna to normalnie kobiela... i jeszcze zeby maryla rodowicz
        soundtrack nagrała...

        Obsada polskiej wersji Matrixa
        Żebrowski – Neo
        Skorupko-Trinity
        bracia kaczyńscy- Agenci zła
        Rywin- Morfeusz
        maryla rodowicz -soundtrack nagra...
        :)))))
        Obsady forumowa
        penitentka- Agenci zła
        :)))

        Ps
        Do aktorów przyczepiam się tylko w Matrix-ie :))
        • fjufju koaa, tak na powaznie.. 20.05.03, 14:39
          wydaje mi sie ze pomysliłes konwencje.. nie oczekujesz przeciez od paula
          coelho, ze bedzie pisał tak jak tomasz mann? prawda? a oczekujesz od filmu
          rozrywkowego głebszych treści i ekspresji aktorskiej... to nie ta polka (bez
          rozstrzygania która polka jest wyzej) nie ten schemat i nie ta konwencja... to
          tak jakbys próbował doiprowadzic do meczu pomiedzy piłkarzami, a koszykarzami w
          piłkonozno-koszówke... co by z tego wyszło? jajco! i to strusie w dodatku...
          • koaa Re: koaa, tak na powaznie.. 20.05.03, 15:33
            <wydaje mi sie ze pomysliłes konwencje.. nie oczekujesz przeciez od paula
            <coelho, ze bedzie pisał tak jak tomasz mann?
            Trudno mi się odnieść do tego porównania bo czytałemn tylko Tomasz Manna I to
            dość dawno.
            <a oczekujesz od filmu rozrywkowego głebszych treści i ekspresji aktorskiej...
            A co to znaczy film rozrywkowy- taki co daje rozrywke – to dla mnie Pan
            Tadeusz – a dwie wieże bardziej niż z rozrywką kojarzyły mi się z nudą- to
            film nudziarski nie rozrywkowy

            <meczu pomiedzy piłkarzami, a koszykarzami w
            <piłkonozno-koszówke... co by z tego wyszło? jajco! i to strusie w dodatku...
            Ta dyscyplina sportu to rugby or futbol amerykański :)
            < a oczekujesz od filmu
            <ozrywkowego głebszych treści i ekspresji aktorskiej...
            Oczekuje od fimu że mnie zaciekawi – a nie będe spoglądał na zegarek kiedy
            wreszcie się skończy.

            Pzdrw
            • Gość: anE Re: koaa, tak na powaznie.. IP: *.chello.pl 20.05.03, 16:01
              > Oczekuje od fimu że mnie zaciekawi – a nie będe spoglądał na zegarek kiedy
              wreszcie się skończy.

              ja tez, :-)
              • Gość: anE Re: koaa, tak na powaznie.. IP: *.chello.pl 20.05.03, 16:08
                ale zgadzam sie z fiufiu, ze kazda konwencja wymaga in. perspektywy oceny,
                pozdr.
            • fjufju koaa.. nie... no to skoro tak, to powiedz 20.05.03, 16:02
              po prostu, ze był nudny, a nie buduj pietrowych uzasadanien;)

              wszystko sprowadza sie do mojego ulubionego kryterium wg konwickiego, które
              brzmi mniej wiecej tak:

              "jeżeli w kinie boli mnie dupa od siedzenia, to oznacza ze film nie jest dobry."

              co do pana tadeusza... ten film nie był dobry... za duzo bocianów... skonczyli
              stara basn i zabieraja sie za switezianke... niestety... kto zobaczy
              switezianke?

              film rozrywkowy to film który nie wymaga od widza myslenia, natomiast dupa go
              nie boli (dobry film rozrywkowy) lub boli (niedobry film rozrywkowy).

              dlatego tez '"tam gdzie rosna poziomki" nie jest filmem rozrywkowym,
              natomiast "matrix" jest... "pan tadeusz" tez jest..
    • v.venus dlaczego Matrix filmem kultowym jest:) 21.05.03, 16:51
      najpierw słowo wyjaśnienia dla Moniorka1 – nie widziałam jeszcze MII-
      Reaktywacja, ale Matrix z założenia jest trylogią, więc zarzut do końcówki MII
      zwiastującej, że ciąg dalszy nastąpi jest bezzasadny. z resztą całość Matrixa
      będziemy mogli ocenić po MIII-Rewolucje, wydaje się bowiem logiczne, że pewne
      fragmenty układanki dopasujemy dopiero w ostatniej części.

      i już wracam do właściwego wątku:) efekty specjalne w MI są spektakularne i
      nowatorskie na miarę swoich czasów. Niektóre sceny/tricki wymyślone przez braci
      Wachowskich weszły do kanonu filmów s-f/akcji – słynne uchylanie się przed
      kulami w wykonaniu Neo czy agenta Smith’a czy stop-klatki podczas walki
      Morfeusza z Neo. ale nawet po odrzuceniu wszystkich fajerwerków technicznych
      Matrix nie jest tylko rzetelnie i sprawnie nakręconym filmem s-f! Znajdziemy w
      nim wybuchową mieszankę przedstawienia świata a’la gra komputerowa czy komiks i
      jednocześnie filozoficznego podejścia do istoty tego świata oraz dodatkowo
      połączenie szeregu filozofii oraz idei: od „instytucji” wyroczni, poprzez
      szkołę filozofii greckiej, buddyzm, do mesjanizmu. oczywiście, że tytułowa
      koncepcja „drugiego” wymiaru czy wizja świata gdzie ludzie i roboty
      współegzystują pojawiła się na długo przed Matrixem (2001: Odyseja kosmiczna,
      Łowca androidów, nawet Terminator!), ale wizja braci Wachowskich jest jedną z
      najciekawszych, chociażby ze względu na liczebność wspomnianych nawiązań.
      ciekawe jest także to, że wizja ta jest w pełni zrozumiała dla pokolenia
      wirtualnej rzeczywistości! dla nich Neo, za dnia jeden z tysięcy trybików w
      wielkiej korporacji, nocą poszukiwacz matrycy oraz Morfeusza - jedynego
      człowieka, któremu udało się złamać jej tajemnicę, jest i jednym z nich i ich
      bohaterem. to w ich imieniu Neo szuka odpowiedzi na pytanie: czy otaczający nas
      świat jest realny i co to oznacza, to w ich imieniu Neo dokonuje wyboru,
      znajduje swoją drogę i walczy o prawdziwość=realność życia.

      czy to znaczy, że aby zrozumieć Matrixa i jego kultowość, trzeba być albo
      dzieckiem wirtaulnej rzeczywistości albo mieć wyobraźnię na miarę Lema? może
      tak...:)
      __
      VVenus
      • koaa Re: dlaczego Matrix filmem kultowym jest:) 22.05.03, 12:04
        -nim wybuchową mieszankę przedstawienia świata a’la gra komputerowa czy komiks
        i
        j-ednocześnie filozoficznego podejścia do istoty tego świata oraz dodatkowo
        -połączenie szeregu filozofii oraz idei: od „instytucji” wyroczni, poprzez
        -szkołę filozofii greckiej, buddyzm, do mesjanizmu.

        T o w każdym filmie gdyby ktoś się uparł można znaleźć –“połączenie szeregu
        filozofii oraz idei: od „instytucji” wyroczni, poprzez -szkołę filozofii
        greckiej, buddyzm, do mesjanizmu.”
        należy jeszcze wspomnieć o Konfucjuszu i jego kung-fu .

        -koncepcja „drugiego” wymiaru czy wizja świata gdzie ludzie i roboty
        -współegzystują pojawiła się na długo przed Matrixem (2001: Odyseja kosmiczna,
        -Łowca androidów, nawet Terminator!), ale wizja braci Wachowskich jest jedną z
        -najciekawszych


        Przeczytaj książkę pokój na ziemi (lema)albo tylko fragmenty opisujące– co to
        jest zdalnik i jak się z niego korzysta –a jest wiele innych książek które
        jeszcze są bliższe nowatorskiemu ujęciu braci Wachowskich-(ja nie mam pamięci
        do tytułów- ale na forum fantastyka pewnie Ci podadzą)- bo z Odyseją or
        terminatorem te związki nie są zbyt silne

        -czy to znaczy, że aby zrozumieć Matrixa i jego kultowość, trzeba być albo
        -dzieckiem wirtaulnej rzeczywistości albo mieć wyobraźnię na miarę Lema? może
        -tak...:)

        Nie jestem przekonany że Lemowi podobał się ten film a tak odnośnie dzieci
        wirtualnej rzeczywistości –skojarzyło mi się to z taką mangą (wirtualna
        Lain):)
        P{s
        A na koniec troszke głu[poty
        Matrix
        kiedy bochaterowie mrugając oczami przyjmują ogromne ilości informacji- bez
        wcześniejszego jej przetrawienia- to tak jakby ktoś się nauczył podręcznika
        do matmy na pamię- nie wspominając już o tym że pojemność naszego mózgu jest
        ograniczona(a nasz sysystem operacyjny też coś zajmuje)
        Dwie wieże
        Obrona Helmowego jaru- Orkowie wysadzają ścianę – ale nie korzystają z tego
        wyłomu tylko dalej prą wąską rampą-(tylko jedna z wielu)
        Pzdrw:)
        • perotin No i wyszlo ci... a oto czym jest Matrix: 22.05.03, 16:43
          koaa napisał:
          > Matrix
          > kiedy bochaterowie mrugając oczami przyjmują ogromne ilości informacji- bez
          > wcześniejszego jej przetrawienia- to tak jakby ktoś się nauczył podręcznika
          > do matmy na pamię- nie wspominając już o tym że pojemność naszego mózgu jest
          > ograniczona(a nasz sysystem operacyjny też coś zajmuje)

          1. Wiesz, oni mieli takie wtyczki na karkach, z tylu... pisales o jakims
          trawieniu? Moze za posrednictwem osrodka wzroku? Sluchu?
          2. I moze wykorzystywali te wiedze czy umiejetnosci w real word? Sztuki walki?

          Bo widzisz, to wlasnie kwestia zrozumienia tej matyrycy - taka na przyklad
          umiejetnosc Kung-Fu nie polegala tam na tym, ze oni byli w stanie wykonac cos
          tam, ale potrafili poruszac sie w symulacji, ktora odbywala sie w ich mogzgach.
          SYMULACJA! Cos jakby cheat w wieloosobowej rozgrywce sieciowej, na przyklad w
          FPP (first person perspective), kiedy swiat rozgrywki tworzony/koorydynowany
          jest przez serwer, na komputerach poszczegolnych graczy znajduje sie
          jedynie "szkielet" swiata, cala reszta to kwestia - serwera (Matriksa).
          Wlaczasz cheat - np. antygrawitacja - ty fruwasz, inni moga ci naskoczyc.

          W filmie mogli w Matriksa wejsc, mogli tez sie podlaczyc na zasadzie odlacznego
          procesu, tzn. wykorzystac system w celach symulacji (w mozgu), bez interakcji z
          wlasciwym Matriksem.

          BTW, nigdy nie cheatuje :-)
          • perotin O, jakbym cytowal Neo z dzisiejszej GW, ale... 22.05.03, 18:36
            ... jak sie gra w necie i zna sie to od strony technicznej, to skojarzenie samo
            sie narzuca i wszystko staje sie jasne.
            • koaa Re: O, jakbym cytowal Neo z dzisiejszej GW, ale.. 22.05.03, 18:55
              Wiesz jak w tym roku uczyłem się jeździć na łyżwach to aby coś pojąc jak się
              robi np.
              przekładankę w tył czy skoki musiałem to sobie na początku wyobrazić – nie
              było to dla mnie takie 5 minut tym bardziej że wcześniej nie jeździłem na
              rolkach (a jak to wyobraziłem sobie to tylko kwestia trenowania) – ale po 2
              miesiącach mogłem już w miarę dobrze grać w hokeja a mało osób które
              przychodziło na lodowisko prezentowało wyższe umiejętności techniczne
              Ale Neo nie ma pojecfia czym jest Matrix
              • lolyta Re: O, jakbym cytowal Neo z dzisiejszej GW, ale.. 22.05.03, 19:25
                Ale tu naprawde nie chodzi o to czy oni moga sie nauczyc pilotowac helikopter w
                pare sekund czy tez jest to bzdura.
                Ktos tu juz wspomnial, ze byc moze aby zrozumiec Matrix trzeba byc dzieckiem VR
                i cos w tym jest. Niekoniecznie trzeba spedzac godziny na graniu przez
                Internet. Z tego co widze to cyberpunk ma najwiecej wyznawcow wsrod ludzi mocno
                zwiazanych z programowaniem i komputerami. Po prostu, oni sie o ten swiat
                ocieraja na codzien i Matrix jest jakby okienkiem przez ktore moga zobaczyc
                cos, co sobie wyobrazaja. Wielu ludzi ktorzy tworczo pracuja przy komputerach,
                wymyslaja nowe rozwiazania, wpada w taka dziwna dziure w ktorej matrix wydaje
                sie rzeczywistoscia. I ten film jest po prostu bajka ktora opowiada o swiecie,
                bedacym dla tej grupy ludzi czyms moze nawet blizszym niz real.
              • perotin Re: O, jakbym cytowal Neo z dzisiejszej GW, ale.. 22.05.03, 21:52
                koaa napisał:

                > Wiesz jak w tym roku uczyłem się jeździć na łyżwach to aby coś pojąc jak się
                > robi np.
                > przekładankę w tył czy skoki musiałem to sobie na początku wyobrazić – ni
                > e
                > było to dla mnie takie 5 minut tym bardziej że wcześniej nie jeździłem na
                > rolkach (a jak to wyobraziłem sobie to tylko kwestia trenowania) – ale po
                > 2
                > miesiącach mogłem już w miarę dobrze grać w hokeja a mało osób które
                > przychodziło na lodowisko prezentowało wyższe umiejętności techniczne
                > Ale Neo nie ma pojecfia czym jest Matrix

                Gdybys byl neo, to zamiast uczyc sie hokeja, po prostu wyobrazilbys sobie na
                przyklad strzal kijem w salcie z polobrotem i byc to zrobil. Oczywiscie w
                realu, po odlaczeniu od Matriksa, pewnie bys nie trafil w lezacy nieruchomo
                krazek.
                • koaa A teraz 22.05.03, 22:37

                  Przyjmijmy że Neo dostaje się do gry (w której panują pewne zasady)
                  Jego świadomość łączy się z jakimś awatarem – i zostaje do tej gry dołączona
                  Awatar może się rozwijać przez zdobywanie kolejnych umiejętności
                  Aby to nastąpiło musi się porozumieć z graczem aby ten kliknął odpowiedni
                  przycisk i spowodował wystąpienie zdarzenia.(w tym wypadku nauka pilotażu)
                  No i tutaj jest problem:
                  1 neo-wi wydaje się że się czegoś nauczył
                  2 nauczył się czegoś rzeczywiście(widzi to w wyobraźni)- w realu przy
                  podobnych zasadach mógłby pilotować helikopter.
                  Jeżeli przyjmiemy wersje pierwszą to znaczy że Neo się nigdy niczego nie
                  nauczył(bo wydawało mu się tylko że się coś nauczył)
                  Ale z drugiej strony to czegoś się nauczył bo po wyjściu z kokonu znał
                  przecież angielski a nie wydawało mu się że zna angielski
                  No to wersja druga-pętelka do mojego poprzedniego wątku
                  Ps
                  Oczywiście zastąpiłem- triniti-przez Neo
                  • perotin Re: A teraz 23.05.03, 06:47
                    koaa napisał:

                    >
                    > Przyjmijmy że Neo dostaje się do gry (w której panują pewne zasady)
                    > Jego świadomość łączy się z jakimś awatarem – i zostaje do tej gry dołącz
                    > ona
                    > Awatar może się rozwijać przez zdobywanie kolejnych umiejętności
                    > Aby to nastąpiło musi się porozumieć z graczem aby ten kliknął odpowiedni
                    > przycisk i spowodował wystąpienie zdarzenia.(w tym wypadku nauka pilotażu)
                    > No i tutaj jest problem:
                    > 1 neo-wi wydaje się że się czegoś nauczył
                    > 2 nauczył się czegoś rzeczywiście(widzi to w wyobraźni)- w realu przy
                    > podobnych zasadach mógłby pilotować helikopter.
                    > Jeżeli przyjmiemy wersje pierwszą to znaczy że Neo się nigdy niczego nie
                    > nauczył(bo wydawało mu się tylko że się coś nauczył)
                    > Ale z drugiej strony to czegoś się nauczył bo po wyjściu z kokonu znał
                    > przecież angielski a nie wydawało mu się że zna angielski
                    > No to wersja druga-pętelka do mojego poprzedniego wątku
                    > Ps
                    > Oczywiście zastąpiłem- triniti-przez Neo
                    >
                    >

                    - Po pierwsze nauka w Matriksie musialaby odbywac sie bezposrednio poprzez
                    stymulacje odpowiednich osrodkow nerwowych, poprzez bezposrednie podlaczenie
                    przez ten wtyk w karku, bo inaczej Matrix w ogole bylby niemozliwy - nie dalo
                    by sie wyeliminowac opoznien zwiazanych z droga sygnalow nerwowych, cala
                    ziemska fizyka (obserwowalna) wzielaby w leb, chociaz pozostaje jeszcze ping na
                    ukladach elektronicznych, w koncu nawet ten impuls swietlny w swiatlowodzie
                    musi byc zamieniony na elektryczny.

                    - Po drugie logiczne jak dla mnie byloby dla mnie logiczne takie rozwiazanie:
                    nauka takiego kung-fu polagalaby jedynie na przyswojeniu WYOBRAZEN o
                    technikach, krotko mowiac NIE poprzez trwala stymulacje odpowiedzialnych np. za
                    koordynacje ruchow osrodkow nerwowych. Z helikopterem sprawa jest troche
                    trudniejsza, musialbym pomyslec, z drugiej strony poblem jest czysto
                    teoretyczny, albowiem program jego obslugi zostal zaladowany Trinity ad hoc,
                    owszem, zamrugala, ale... przemysle to ;-)
                  • perotin Jeszcze o angielskim 23.05.03, 06:50
                    koaa napisał:

                    >
                    > Przyjmijmy że Neo dostaje się do gry (w której panują pewne zasady)
                    > Jego świadomość łączy się z jakimś awatarem – i zostaje do tej gry dołącz
                    > ona
                    > Awatar może się rozwijać przez zdobywanie kolejnych umiejętności
                    > Aby to nastąpiło musi się porozumieć z graczem aby ten kliknął odpowiedni
                    > przycisk i spowodował wystąpienie zdarzenia.(w tym wypadku nauka pilotażu)
                    > No i tutaj jest problem:
                    > 1 neo-wi wydaje się że się czegoś nauczył
                    > 2 nauczył się czegoś rzeczywiście(widzi to w wyobraźni)- w realu przy
                    > podobnych zasadach mógłby pilotować helikopter.
                    > Jeżeli przyjmiemy wersje pierwszą to znaczy że Neo się nigdy niczego nie
                    > nauczył(bo wydawało mu się tylko że się coś nauczył)
                    > Ale z drugiej strony to czegoś się nauczył bo po wyjściu z kokonu znał
                    > przecież angielski a nie wydawało mu się że zna angielski
                    > No to wersja druga-pętelka do mojego poprzedniego wątku
                    > Ps
                    > Oczywiście zastąpiłem- triniti-przez Neo
                    >
                    >

                    A jezyk jest niezalezny od ukladu nerwowo-mesniowego (jego znajomosc jako
                    taka), jego nauka odbywalaby sie wowczas na tych samych regulach, co nauka
                    sztuka walki.

                    A z ta pojemnoscia mozgu, to i tak wykorzystujemy tak niewielki procent jego
                    mocy...
                    • koaa Re: Jeszcze o angielskim 23.05.03, 23:56
                      perotin napisał:

                      >> A jezyk jest niezalezny od ukladu nerwowo-mesniowego (jego znajomosc jako
                      > taka), jego nauka odbywalaby sie wowczas na tych samych regulach, co nauka
                      > sztuka walki.
                      >
                      > A z ta pojemnoscia mozgu, to i tak wykorzystujemy tak niewielki procent jego
                      > mocy...
                      człowiek jest pewnym systemem składającym się z pewnej ilości podsystemów
                      (elementów) – które aby funkcjonowały muszą buc ze sobą połączone (to jak z
                      prądem gdy g zbudujemy jakiś układ i puścimy przez niego prąd wyjecie jakiegoś
                      kabelka spowoduje rozłączenie układu)

                      ps
                      na poprzedni odpowqiem jutro:)
                      • perotin Re: Jeszcze o angielskim 24.05.03, 08:53
                        koaa napisał:

                        > perotin napisał:
                        >
                        > >> A jezyk jest niezalezny od ukladu nerwowo-mesniowego (jego znajomosc j
                        > ako
                        > > taka), jego nauka odbywalaby sie wowczas na tych samych regulach, co nauka
                        >
                        > > sztuka walki.
                        > >
                        > > A z ta pojemnoscia mozgu, to i tak wykorzystujemy tak niewielki procent je
                        > go
                        > > mocy...
                        > człowiek jest pewnym systemem składającym się z pewnej ilości podsystemów
                        > (elementów) – które aby funkcjonowały muszą buc ze sobą połączone (to jak
                        > z
                        > prądem gdy g zbudujemy jakiś układ i puścimy przez niego prąd wyjecie
                        jakiegoś
                        > kabelka spowoduje rozłączenie układu)

                        Po co, skoro i tak zajmuje się tym Martrix? I dlaczego bezposrednie
                        stumulowanie (koordynowane) poszczegolnych osrodkow mialoby wykluczac normalna
                        prace mozgu? W koncu to Matrix to wszystko koordynuje?

                        Inna sprawa, ze ja naprawde uwazam, ze Matrix nie mialby prawa bytu, wlasnie ze
                        wzgledu na nieuniknione opoznienia nawet w obrebie poszczegolnych osrodkow w
                        mozgu jak i - przede wszystkim - nieuniknione opoznienia w ukladach
                        elektronicznych. Nie mielibysmy fizyki na obecnym poziomie obserwowalnosci (czy
                        jak to nazwac).
        • Gość: B Re: dlaczego Matrix filmem kultowym jest:) IP: *.mtnet.com.pl 23.05.03, 09:07
          koaa napisał:

          > -nim wybuchową mieszankę przedstawienia świata a’la gra komputerowa czy k
          > omiks
          > i
          > j-ednocześnie filozoficznego podejścia do istoty tego świata oraz dodatkowo
          > -połączenie szeregu filozofii oraz idei: od „instytucji” wyroczni,
          > poprzez
          > -szkołę filozofii greckiej, buddyzm, do mesjanizmu.
          >
          > T o w każdym filmie gdyby ktoś się uparł można znaleźć –“połączeni
          > e szeregu
          > filozofii oraz idei: od „instytucji” wyroczni, poprzez -szkołę filo
          > zofii
          > greckiej, buddyzm, do mesjanizmu.”
          > należy jeszcze wspomnieć o Konfucjuszu i jego kung-fu .
          to żart jakiś chyba - to że ktoś probuje połączyć elementy tworzace kulurę w
          nową mieszankę nieoznacza,że wyjdzie mu proch. W Matrixie I się to udało.
          >
          > Przeczytaj książkę pokój na ziemi (lema)albo tylko fragmenty opisujące– c
          > o to
          > jest zdalnik i jak się z niego korzysta –a jest wiele innych książek któr
          > e
          Istotą kultury nie jest to czy Wachowscy byli pierwsi czy nie, czy ktoś o tym
          wcześniej mówił czy nie. To by znaczyło,ze po przeczytaniu (a zdarzyło się)
          przeze mnie Iliady, Odyseji, Wergiliusza i paru takich trzeba unikać
          wspólczesnej ksiązki a zwłaszcza telewizora.
          Ksiązki Lema a Matrix - Po pierwsze jak można porównać dzieła w innych
          językach. Np. język słowa pozwala na kreację świata na 200 ale i 2000 stron.
          Żadnych ograniczeń narracyjnych. Film trwa tylko 2 godziny - zamknięcie takiej
          opowieści jak Matrix w tramach filmu było wyczynem. Podobnie zresztą jak
          porównać mistrzowskie opowiadania pisane we Framcji w Xix wieku z powieściami
          tego okresu.

          > kiedy bochaterowie mrugając oczami przyjmują ogromne ilości informacji- bez
          > wcześniejszego jej przetrawienia- to tak jakby ktoś się nauczył podręcznika
          > do matmy na pamię- nie wspominając już o tym że pojemność naszego mózgu jest
          > ograniczona(a nasz sysystem operacyjny też coś zajmuje)
          wypowiadać się krytycznie o dobrym filmie (cały czas uwagi o Matrixie 1) i
          robić błędy oortograficzne. Dobre. Co do mózgu - wykorzystujemy go swiadomie
          gdzies tak w 5%


          B
          • koaa Re: dlaczego Matrix filmem kultowym jest:) 23.05.03, 11:06
            < to żart jakiś chyba - to że ktoś probuje połączyć elementy tworzace kulurę w
            < nową mieszankę nieoznacza,że wyjdzie mu proch. W Matrixie I się to udało.

            Wiesz co – jak mam się do tego odnieść skoro nie rozumiem co napisałeś.
            Poza tym jak łączy się elementy w jakąś nową całość to nie wychodzi mieszanka
            tylko nowy system, nigdy nie układałeś puzzli?


            <Istotą kultury nie jest to czy Wachowscy byli pierwsi czy nie, czy ktoś o tym
            <wcześniej mówił czy nie. To by znaczyło,ze po przeczytaniu (a zdarzyło się)
            <przeze mnie Iliady, Odyseji, Wergiliusza i paru takich trzeba unikać
            <wspólczesnej ksiązki a zwłaszcza telewizora.

            Mam nadzieje że przeczytałeś to w oryginale :)
            Nie dyskutujemy tutaj co jest istotą kultury tylko czy było coś nowatorskiego
            w tym filmie
            (oprócz efektów specjalnych) i jeszcze o kilku sprawach.

            <Ksiązki Lema a Matrix - Po pierwsze jak można porównać dzieła w innych
            <językach. Np. język słowa pozwala na kreację świata na 200 ale i 2000 stron.
            < Żadnych ograniczeń narracyjnych. Film trwa tylko 2 godziny - zamknięcie
            takiej
            <opowieści jak Matrix w tramach filmu było wyczynem. Podobnie zresztą jak
            <porównać mistrzowskie opowiadania pisane we Framcji w Xix wieku z
            powieściami tego okresu.

            Czytaj dokładnie co napisałem a później odpowiadaj!!!!!!!!
            Podpowiem Ci chodzi o pewną idee(pomysł)- jak działa zdalnik

            <wypowiadać się krytycznie o dobrym filmie (cały czas uwagi o Matrixie 1) i
            < robić błędy oortograficzne. Dobre. Co do mózgu - wykorzystujemy go
            swiadomigdzies tak w 5%


            A dla mnie h twarde czy h miękkie (ch) nie ma żadnego uzasadniania we
            współczesnym języku
            Dlatego piszę sobie jak mi się podoba – dlaczego Bohaterowie mam zapisywać
            przez inne h niż słowo harakter
            • Gość: anE Re: dlaczego Matrix filmem kultowym jest:) IP: *.chello.pl 23.05.03, 11:13

              > Dlatego piszę sobie jak mi się podoba – dlaczego Bohaterowie mam zapisyw
              > ać
              > przez inne h niż słowo harakter
              >

              koaa, nie przetlumaczysz!! kiedys tak probowalam pisac, to dostalam 'zjebke' na
              forum auto-moto. ludzie przywiazuja sie do standardow i okazuje sie, ze
              rozroznienie 'ch' i 'h' ma dla nich duze znaczenie. no i przeciez - 'zle sie to
              czyta' i 'nie znasz ortografii' i 'jestes prymitywem' .. ja oczywiscie znow
              jestem na 'tak', :-) no, ale glowa muru nie przebijesz, pozdr.
            • Gość: B Re: dlaczego Matrix filmem kultowym jest:) IP: *.mtnet.com.pl 23.05.03, 14:00
              koaa napisał:

              Różne rzeczy, ale

              to nie jest tak, że to Ty rozdajesz karty w grze, jaką jest ocena Matrixa 1 i
              jak wyznaczysz kryteria tak się tez będzie ten film oceniać. Jak powiesz -
              dyskutujemy o efektach, to tego sie dyskusja sprowadzi. To tak jakbys istote
              kobiety chcial ograniczyc do biustu i liczył na to, że rozmówczynie się
              dostosują (pomijając, że się słusznie zamordują). A istota Matrixa tkwi w
              proporcjach miedzy hitorią, jej treścią a sposobem jej opowiedzenia (narracja w
              Matrizxie, jej rytm ,dynamika jest idealnie dostosowana do środków technicznych
              jakimi Wachowscy dysponowali).

              Posłużyłeś się w skrocie takimi argumentami:

              1) Matrix niczym (oprocz efektow s.) nie rozni sie od innych filmow akcji,
              ktore zawierają pseudoodniesienia do kultury wysokiej i filozofii.
              Wykorzystałeś to, że po prostu wszyscy próbują. Natomiast istotą kultury jest
              to, że na 99 % produkcji jedna jest interesująca, wybitna. To, że 100 twórców
              próbuje prawie zawsze oznacza, że tylko 1-emu się uda. Wachowskim się udało. Ty
              twierdzisz, że nie, choć nie wskazujesz żadnych argumentów poza tym, że
              wrzucasz ich do worka z setką filmów klasy D. Samo wskazanie, ze wszyscy
              probuja nie ma zadnej wartosci. Do szkoly muzycznej chodzi ile tysiecy osob,
              próbują zostac Mozartem, a Mozart jakos na zlosc rodzi sie w buszu.

              3) koronnym argumentem dla Ciebie jest - jak mi się wydaje - porównanie prostej
              historyjki Matrixa do złożonych powieści np. Lema + oczywiscie argument "To już
              było". Pomijajac, że Wachwoscy wykorzystali opowiadania innego polskiego autora
              niż Lem osiągnięcia w kulturze buduej nie "nowość", a raczej umiejętność
              łączenia tego co było z nowymi możliwościami i pomysłami danej epoki.

              Skomplikowanie Lema kontra prostota MAtrixa. Od kiedy to prostota jest wadą.
              Czyli do kosza trzeba wyzucic cala kulture opara na rocku lacznie z U-2 a na
              piedestały wyrzucic Pendereckiego. Zreszta prostota w kontekscie dziel
              interesujacych oznacza brak zbednych scen, sytuację gdzie wyjecie jednej belki
              zawala cala konstrukcje - Wachowskim nie wiele brakło do takiej sytuacji.
              Prosta opowiesc, ktora - mimo ze absolutnie nieprawdodpobna trzyma sie kupy -
              zawiera na dodatek podstawowe mity klutury tworzonej przez czlowieka (archetyp
              bohatera odkrywajacego siebie/dokonujacego wyboru drogi; test wiary, w tle
              przekonywajace DOBRO kontra przekonywajace ZŁO, ON i ONA, ZDRAJCA). Mozna je
              znalezc w wiekszosci wybitnych dziel w przeszlosci kulury. Rowniez u Homera.

              B

              PS do osoby, która chyba na Forum o Auto przekonywała ludzi do nieortografii i
              stawia teze - ktos sie czepia "bochatera" jest twardoglowy prosze, aby nie
              zabierala przynajmniej glosu w zakresie kultury. Podobnie jak, aby nie szla do
              dobrej knajpy w drelichach robotniczych.
              • Gość: B Re: dlaczego Matrix filmem kultowym jest:) IP: *.mtnet.com.pl 23.05.03, 14:02
                w moim liscie pozjadalo szereg literek, co mnie od dawna denerwuje (rowniez "r"
                w slowie wyrzucic)

                B
              • koaa Re: dlaczego Matrix filmem kultowym jest:) 23.05.03, 17:37
                < 1) Matrix niczym (oprocz efektow s.) nie rozni sie od innych filmow akcji,
                < ktore zawierają pseudoodniesienia do kultury wysokiej i filozofii.
                < Wykorzystałeś to, że po prostu wszyscy próbują
                A gdzie ja coś takiego napisałem?
                Posłużyłeś się w skrocie takimi argumentami

                -" 3) koronnym argumentem dla Ciebie jest - jak mi się wydaje - porównanie
                prostejhistoryjki Matrixa do złożonych powieści np. Lema + oczywiscie
                argument "To było". Pomijajac, że Wachwoscy wykorzystali opowiadania innego
                polskiego autora niż Lem osiągnięcia w kulturze buduej nie "nowość", a raczej
                umiejętnoś łączenia tego co było z nowymi możliwościami i pomysłami danej e
                Skomplikowanie Lema kontra prostota MAtrixa. Od kiedy to prostota jest wadą.
                -Czyli do kosza trzeba wyzucic cala kulture opara na rocku lacznie z U-2 a na
                -piedestały wyrzucic Pendereckiego. Zreszta prostota w kontekscie dziel
                -interesujacych oznacza brak zbednych scen, sytuację gdzie wyjecie jednej
                belki zawala cala konstrukcje Wachowskim nie wiele brakło do takiej sytuacj-
                Prosta opowiesc, ktora - mimo ze absolutnie nieprawdodpobna trzyma sie kupy
                - zawiera na dodatek podstawowe mity klutury tworzonej przez czlowieka (archet
                - bohatera odkrywajacego siebie/dokonujacego wyboru drogi; test wiary, w tle
                - przekonywajace DOBRO kontra przekonywajace ZŁO, ON i ONA, ZDRAJCA). Mozna
                je znalezc w wiekszosci wybitnych dziel w przeszlosci kulury. Rowniez u
                Homera."



                To czasem nie jest takie „myślenie magiczne” że jeżeli znane pomysły
                przedstawimy na innym nośniku to będą to nowe pomysły bo co do „nowatorskich”
                pomysłów chyba się ze mną zgadzasz(pomijając rodzaj zapisu)- nic nowego
                wachowcy nie wymyślili- wiem że nie Lema A kogo?
                Poznawanie nowego to tez jest łączenie w inny sposób znanych elementów (aby
                poznać rzeczywistość)– ja tutaj nie widzę nic takiego- A zasadnicza różnica
                między nami polega na zwracaniu uwagi na inne elementy w filmie – mnie
                bardziej interesuje jak coś działa i dlaczego (i czy można to zastosować) Ty
                wydaje mi się że zwracasz bardziej uwagę na walory filozoficzno-duchowe – i
                dlatego nasze oceny tego filmu są różne
                dla mnie ten film nie jest nowatorski a dla Ciebie jest..
                kwestia podejścia

                -PS do osoby, która chyba na Forum o Auto przekonywała ludzi do nieortografii
                i
                - stawia teze - ktos sie czepia "bochatera" jest twardoglowy prosze, aby nie
                -zabierala przynajmniej glosu w zakresie kultury. Podobnie jak, aby nie szla
                do dobrej knajpy w drelichach robotniczych

                A ja się zgadzam z anE w 100% - a w drelichach do Brisolu na kawe To trzeba
                mieć kawalerską fantazje (obszczymurki zawsze ubiorą się w jakiś garniturek i
                będą odgrywali światowców) – fuj żenada
                Pzdrw
          • perotin O Wergiliuszu i Krzysztofie P. 23.05.03, 15:44
            Eneida to przeciez Iliada, a P. gdzie tam pod wzgledem intelektualnej
            zlozonosci do Sztuki Fugi czy flamandzkich polifonistow! A Milton to byl
            oryginalny? Historia w Jerozolimie wyzwolonej Tassa to nie banal and banaly? I
            co z tego? To genialne pod wzgledem stylu dziela, tak samo jak Matrix jest
            genialny stylistycznie. Pytania stawia moze malo oryginalne, ale albo sie
            potrafi smakowac ten styl, tak samo jak wiersz Homera, Wergila, Tassa czy
            Miltona sam w sobie, albo nie. Podobnie jest z takim Hannibalem, jeden
            Kaluzynski z tych co czytalem, utrafil moim skromnym zdaniem w sedno: to WIZJA,
            ktorej mozna sie poddac lub nie, sugestywna, hipnotyczna... Ale, jak
            zauwazylem, wiekszosc krytykow zatracila zdolnosc normalnego odbioru, wszystko
            im sie wali z powodu byle zachwiania w logice scenariusza, albo braku
            psychologicznej wiarygodnosci czegos tam w przeszlosci bohatera - rzeczy, ktore
            normalnie nawet bardzo uwaznemu widzowi najzwyczajniej wisza. Np. "Gra" z M.
            Douglasem, ktos w GW napisal (chyba Jacek Szczerba), ze nie potrafil cos tam,
            bo nigdy nie uwierzy, ze ta firma moglaby az tak w rzeczywistosci omotac
            naszego Michasia, i to mu mialo niby popsuc odbior. A niech nie oglada, pies
            go...
    • Gość: ax Re: Matrix- próba czasu IP: *.proxy.aol.com 23.05.03, 03:39
      ...i bardzo żałuje że Wajda nie wziął się za
      > ekranizacje Tolkiena ((oczywiście gdyby miał odpowiednią kasę na efekty
      > specjalne)- a tak to wyszedł olbrzymi pustak + ładne obrazki.
      >

      ciekawa koncepcja, naprawde.
      co wyszloby z wajda? krytyka totalitaryzmu /sauron i orki/i ucisku klas
      slabszych oraz hold dla polskich powstan narodowych /symbolizowanych przez
      malego hobbite/

      naprawde nie wiem skad pomysl na wajde jako tworce takich obrazkow /wyszedl
      pustak bo mial wyjsc pustak/i speca od efektow specjalnych, moze ja cos z jego
      filmow przegapilem ?

    • perotin Wwidziales po latach w TV, a 1 raz w kinie? To... 24.05.03, 16:31
      nawet nie dziwota, w koncu malo co slychac i polowy ekranu nie widac :-P Z
      jednej strony to prawda, ze kiedys filmy mniej tracily w TV, z drugiej jednak
      to nie tyle chyba wina wspolczesnego kina co tego, ze dzisiaj kreci sie
      bardziej w zalozeniu do wielkich sal z Dolby Digital i kina domowego, ci sami
      tworcy pewnie inaczej by zrobili tego Matriksa w innych warunkach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka