Dodaj do ulubionych

tradycyjnie

19.05.03, 17:39

zapraszam do lektury:

Trzęsawiska

Gdzieś między nieprzebytymi bagnami (zwanymi przez okolicznych
chłopów – w liczbie szesnastu) Mokradłami rozpościerała się połać prastarego
lasu. Las był zbyt stary, by bronić swojego terytorium, kurczył się ze
stulecia na stulecie oddając grzęzawisku kolejne drzewa, które milcząc
upadały w bulgoczącą wodę. Okoliczni chłopi gromadzili się na północy, gdzie
przynajmniej trzy miesiące w roku lód ścinał niepokorne mokradła, pozwalając
im przedostać się w cywilizowane okolice, sprzedać co mieli do sprzedania i
powrót do macierzy. W zasadzie żaden z nich nie wyobrażał sobie życia gdzie
indziej. Podobnie jak ludzie z cywilizowanych okolic, którzy z kolei nie
wyobrażali sobie, że ktokolwiek należący do ludzkiej rasy może wytrzymać w
okolicy martwych wyziewów grzęzawiska.
Jedni i drudzy odnosili się do siebie z dystansem. Więzi handlowe
trzymały ich jednak w symbiozie; nigdy przeto nie dochodziło do żadnych
incydentów.
W wiosce na mokradłach mieszkał Eryk. Był zwyczajnym chłopcem, może
tylko trochę bardziej żywym od innych, być może trochę zbyt rozbrykanym i
nieposłusznym jak na standardy małej społeczności. Mężczyźni patrzyli na
niego uśmiechając się, kobiety czasem przepędzały (gdy próbował podkradać
jabłka ze spiżarni lub podkradał się, by kogoś przestraszyć). Wszyscy
wiedzieli jednak, że w końcu z tego wyrośnie i, jak wszyscy, zajmie się czymś
pożytecznym.
Miało się stać inaczej.
Gdy Eryk miał dwanaście lat, w dzień swoich urodzin dostał zabawkę,
zakupioną kilka miesięcy wcześniej, podczas handlowej wymiany w mieście
Cywilizowanych Ludzi. Matka Eryka musiała się sporo natrudzić, by niesforny
chłopak nie wypatrzył miejsca ukrycia prezentu – w końcu postanowiła, że
będzie go nosić stale przy sobie i tak też uczyniła. Eryk przejrzał wszystkie
zakamarki, lecz nic nie odkrył. Zaczął podejrzewać nawet, że rodzice
zapomnieli o zbliżającym się święcie.
W dniu dwunastych urodzin, matka wyciągnęła z fałdów sukni piórnik i
wręczyła go Erykowi.
Był to dziwny prezent. W końcu papier był zbytkiem i nie było go zbyt
wiele, a i nikt nie zamierzał posyłać chłopca do szkoły. Piórnik miał jednak
tę zaletę, że wcale nie trzeba było trzymać w nim przyborów do pisania. Można
było cokolwiek. Eryk szybko ustalił sam ze sobą, że piórnik nie będzie służył
do przetrzymywania ołówków.
Gdy został sam, obejrzał dokładnie pudełko. Miało otwierane wieczko i
zbite było z sześciu desek. Ktoś, kto je wykonał, był estetą – każda boczna
ścianka miała wyrzeźbiony delikatnie inny obrazek ukazujący ludzi, na wieczku
zaś wyrzeźbiony był las. Tylko spód był gładki. Eryk schował do piórnika
znaleziska całego dnia: dwie szyszki, kawałek kory, nadjedzony przez coś
(kogoś?) kawałek martwej żaby (myśląc przy tym, że nie chciałby, żeby matka
zajrzała do środka) i poszedł spać.
Rano w piórniku znalazł kawałek brzozowej kory.
Cały dzień zastanawiał się nad tym, kto mógł podmienić jego skarby i
dlaczego akurat na kawałek kory. Obserwował domowników, czy ktoś przypadkiem
nie zdradzi się jakimś gestem, nie rzuci słowa, nie spojrzy znacząco. Nic
jednak takiego się nie wydarzyło.
Kładąc się wieczorem Eryk schował do pudełka patyk w kształcie procy,
znów jedną szyszkę, kamień oraz garść trawy i schował piórnik pod poduszkę.
Próbował czuwać, ale męczący dzień zrobił swoje – zapadł w głęboki i ciepły
sen.
Biorąc do ręki rano pudełko zdał sobie sprawę, że znów coś się stało.
Zajrzał do środka i wyciągnął stamtąd żołądź – dębowe nasienie, wypuszczające
pierwsze pędy.
Nie powiedział nikomu o swoim odkryciu; teraz już mógł być pewien, że
nikt niczego nie podmieniał – w okolicy nie rosły żadne drzewa. To piórnik
dawał mu coś do zrozumienia.
Zasadził drzewo za chatą, postanawiając się zająć nim kiedy indziej.
Ludzie z wioski szybko zdali sobie sprawę z tego, że coś się dzieje.
Od dnia swoich dwunastych urodzin Eryk się zmienił. Był poważny, nie szalał.
Przepadał gdzieś na całe godziny i wracał zamyślony. Kiwali do siebie
głowami – "wyrasta" – mówili.
Trzeciej nocy Eryk miał sen. Tym razem nie schował niczego do
pudełka, wpatrywał się tylko w nie cały dzień, licząc na to, że przemówi do
niego, albo zacznie biec, jak – wyobrażał sobie – postępują zaczarowane
przedmioty (nie miał już bowiem żadnych wątpliwości, ze pudełko jest
zaczarowane). We śnie zobaczył las. W zasadzie ciężko to było nazwać lasem,
było to kilka tylko drzew, ogromnych i zmęczonych, stojących pośrodku
mokradeł. Drzewa przechylały się na różne strony, choć nie czuć było żadnego
wiatru. Wyglądały trochę jak żywe, jakby ze sobą rozmawiały. Eryk obudził się.
W piórniku znalazł kawałek brzozowej kory, na którym koślawym pismem
ktoś napisał – "czekam".
W sumie przygotowania zajęły mu ponad dwa tygodnie. Miał wprawę w
podkradaniu jedzenia, ale – po pierwsze – tym razem musiał wybierać takie,
które nie zepsułoby się za szybko, a po drugie musiał być na tyle ostrożny,
by nikt go nie przyuważył. Z leżących za chatą desek wystrugał sobie podróżny
kij, który nazwał Quercus, choć zupełnie nie wiedział dlaczego to akurat imię
przyszło mu do głowy.
Po dwóch tygodniach był gotowy do drogi. Ujął Quercusa za wyrzeźbioną
rękojeść, zarzucił na plecy wypakowany po brzegi chlebak i wymknął się z
wioski.
Jego celem był mityczny las, o którym słyszał tyle razy, a w który
nikt, łącznie z samym opowiadającym, nie wierzył. Miał rosnąć gdzieś na
mokradłach: czasem w samym środku środka, czasem trochę na południe, a
niekiedy zupełnie na zachód. Eryk wiedział, że poszukiwania będą trudne. Do
paska spodni przytroczył pudełko z brzozowym zwitkiem.
Rano mężczyźni wyruszyli na poszukiwania, lecz grzęzawisko szybko
pochłonęło ślady chłopca. Krążyli w okolicach wioski, nawołując tak Eryka,
jak siebie nawzajem, by się nie pogubić. Wieczorem wrócili do domów. Jeden z
nich trzymał w ręku pudełko.
W pudełku był kawałek kory z napisem: "idę łapać wiatr".
Dąb za domem puścił kolejny pęd.

Copyright by ydorius 19’05’2003

m,
.y.

----------------------------------
What is home without Plumtree's Potted Meat?
Incomplete.
Obserwuj wątek
    • lyche1 Re: Wiesz Ydoriusie że 19.05.03, 18:15
      bardzo mi, to co napisałeś przypomina "Wielki las" i "raz do roku w
      Skiroławkach" Nienackiego ??? Czekałam wrecz, że napiszesz coś więcej o tych
      mokradłach - jakaś legendę lub przesądy związane z tym miejscem. Czy to za
      mokradła udał się Eryk ???
      • agrafek Re: Wiesz Ydoriusie że 19.05.03, 18:26
        Ydorius, podoba mnie się. A że język opisu masz może nieprzytający do języka
        jakim posługują się Twoi bohaterowie? Nic to, bo Ty jesteś narratorem a nie
        bohaterem, więc wolno Ci. Nikt nie każe autorom opisującym czasy średniowiecza
        pisać tegoż średniowiecza jezykiem:)
        pozdrawiam.
        • ydorius problem, agrafku w tym, 19.05.03, 18:46

          że to po prostu jakieś wstrętne resztki wykształenia ze mnie wychodzą. Kiedyś
          mi się wydawało, że mówienie tak, żeby wszystko było OK jest łatwe. Potem
          jednak zawsze okazuje się, że aparat pojęciowy (nomen omen) włazi Ci w głowę i
          ni cholery nie da sie go wyrugować (o, to słowo mogło się tam zaleźć :-P). To
          dobrze, że Ada zwróciła na to uwagę, bo ja już nawet (o zgrozo) tego nie
          zauważam...

          m,
          .y.

          ----------------------------------
          What is home without Plumtree's Potted Meat?
          Incomplete.
      • ydorius Na swoje usprawiedliwienie... 19.05.03, 18:43

        mam to, że "Raz w roku w Skiroławkach" czytałem będąc nastolatkiem, co polegało
        na tym, że szukałem kolejnej seny erotycznej... Gdyby w tym opowadaniu było
        całe mnóstwo erotyzmu, to może można by powiedzieć, że się inspirowałem. :-P

        "Wielkiego lasu" nie widziałem na oczy :-))

        m,
        .y.

        ----------------------------------
        What is home without Plumtree's Potted Meat?
        Incomplete.
      • ydorius ach, jeszcze zagadka... 19.05.03, 18:49

        można się domyślać, gdzie udał się Eryk i dlaczego, co oznaczał żołądź i
        dlaczego Eryk tak obcesowo się z nim obszedł, dlaczego w opowiadaniu nie ma
        dialogów...

        Ale ja tego na głos nie powiem :-)

        m,
        .y.

        P.S. Zdałem sobie sprawę za to, jak juz jesteśmy przy insiracjach, że gdzieś w
        tym chyba słychać echa Ursuli K. Le Guin... Ale to też cztałem daaawno...

        ----------------------------------
        What is home without Plumtree's Potted Meat?
        Incomplete.
        • lyche1 Re: ach, jeszcze zagadka... 19.05.03, 19:25
          ydorius napisał:

          >
          > można się domyślać, gdzie udał się Eryk i dlaczego,
          Eryk udał się na mokradła do lasu lub do miasta - to dwa miejsca, które
          opisujesz, ja stawiam na las :)) Nawiązując do "Skiroławek" nawet ośmieliłabym
          się stwierdzić, iż do nieistniejącej wioski pośród bagien - Koryntu, na lewo
          od białego Chłopa
          > co oznaczał żołądź
          żoładź od wiek wieków symbolizuje meską potencję - nie wiem czy to miałeś na
          myśli ??

          > dlaczego Eryk tak obcesowo się z nim obszedł,
          kontynuując "potencjalne męskie" znaczenie - postapił jak większość
          niedojrzałych mężczyzn - zasadził nasienie - ale o jego dalszy los już nie
          martwi się :))
          > dlaczego w opowiadaniu nie ma dialogów...
          nie potrafię tego stwierdzić :)) nie jestem w tym kierunku wykształcona


          No i jak Ci się podoba moja interpretacja ???
          • ydorius Re: ach, jeszcze zagadka... 19.05.03, 19:29
            lyche1 napisała:

            > Eryk udał się na mokradła do lasu lub do miasta - to dwa miejsca, które
            > opisujesz, ja stawiam na las :)) Nawiązując do "Skiroławek" nawet
            ośmieliłabym
            > się stwierdzić, iż do nieistniejącej wioski pośród bagien - Koryntu, na lewo
            > od białego Chłopa

            Hm. O żadnej wiosce nic mi nie wiadomo :-))
            Ale kto wie? :-))

            > > co oznaczał żołądź
            > żoładź od wiek wieków symbolizuje meską potencję - nie wiem czy to miałeś na
            > myśli ??

            Oho, uderzamy w stronę wujka Zygmunta...
            Ne pytaj mnie, co miałem na myśli. Dobrze, że interpretujesz :-)

            > > dlaczego Eryk tak obcesowo się z nim obszedł,
            > kontynuując "potencjalne męskie" znaczenie - postapił jak większość
            > niedojrzałych mężczyzn - zasadził nasienie - ale o jego dalszy los już nie
            > martwi się :))

            To jest bardzo dobre wytłumaczenie - nawet nie wiedzialem, że jestem tak
            obrzydliwym szowinistą :-P

            > > dlaczego w opowiadaniu nie ma dialogów...
            > nie potrafię tego stwierdzić :)) nie jestem w tym kierunku wykształcona
            > No i jak Ci się podoba moja interpretacja ???

            Bardzo mi się podoba, choć jest całkowicie różna od mojej :-D

            m,
            .y.

            ----------------------------------
            What is home without Plumtree's Potted Meat?
            Incomplete.
            • lyche1 Re: ach, jeszcze zagadka... 19.05.03, 20:06
              ydorius napisał:

              > dlaczego Eryk tak obcesowo się z nim obszedł,
              > > kontynuując "potencjalne męskie" znaczenie - postapił jak większość
              > > niedojrzałych mężczyzn - zasadził nasienie - ale o jego dalszy los już ni
              > e martwi się :))
              >
              > To jest bardzo dobre wytłumaczenie - nawet nie wiedzialem, że jestem tak
              > obrzydliwym szowinistą :-P

              Ydoriusie - pisząc w ten sposób automatycznie mnie przypisałeś rolę wściekłej
              feministki :)))
              • ydorius gdzież tam... 19.05.03, 21:49

                po prostu zaskoczyłaś mnie tą interpretacją :-)))

                m,
                .y.

                ----------------------------------
                What is home without Plumtree's Potted Meat?
                Incomplete.
    • Gość: Aisza a ja myslę, ydoriusie... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 21:56
      że chłopca pochłonęła odwieczna tęsnknota młodości za tym, by "e moim życiu
      było inaczej"
      symbole: kora=list, żołędź+narastająca decyzja zmiany, piórnik bez pióra=niemoc
      itd itd... ;-)
      ***
      ale to nie ważne
      nie czytam Ciebie dla rozwiązania zagadek i karkołomnych interpretacji, ale
      dla wręcz fizycznie odczuwanej przyjemności z napięcia po którym następuje
      rozradowanie puentą ;-)
      kolejne dzieki
      A(sel)
      • ydorius Re: a ja myslę, ydoriusie... 19.05.03, 22:00
        Gość portalu: Aisza napisał(a):

        > że chłopca pochłonęła odwieczna tęsnknota młodości za tym, by "e moim życiu
        > było inaczej"
        > symbole: kora=list, żołędź+narastająca decyzja zmiany, piórnik bez
        pióra=niemoc
        >
        > itd itd... ;-)

        Jesteście niesamowite :-)))
        Ja bym tego w życiu nie wymyślił :-D

        > ***
        > ale to nie ważne
        > nie czytam Ciebie dla rozwiązania zagadek i karkołomnych interpretacji, ale
        > dla wręcz fizycznie odczuwanej przyjemności z napięcia po którym następuje
        > rozradowanie puentą ;-)
        > kolejne dzieki
        > A(sel)

        Ja równiez dziękuję, Aiszu :-)
        A zagadka tym razem bardziej zagadkowa niż pozostałe, aczkolwiek powoli godzę
        się z myślą, ze to, co mi się w głowie ułożyo jest tylko jedną z wielu
        interpretacji :-))

        m,
        .y.

        ----------------------------------
        What is home without Plumtree's Potted Meat?
        Incomplete.
        • Gość: Aisza ??? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 22:02
          a czy wyjawisz, co tez Ci się w głowie ułożyło?
          • ydorius Nie :-) 19.05.03, 22:04

            bo to tylko jedna z interpretacji...
            tak sobie myślę, że może jeszce komuś będzie się chciało przejść po bagnach i
            mu zepsuję zabawę, jak powiem, co ja sobie myślałem :-))

            chyba, że chcesz na priv...

            m
            .y.

            ----------------------------------
            What is home without Plumtree's Potted Meat?
            Incomplete.
            • lyche1 Re: Jak wprowadzisz do akcji 19.05.03, 22:07
              kłobuka - czemu nie ???
              • ydorius Jesu... 19.05.03, 22:22

                Lyche, ja nic nie kumam...
                Co czemu nie???

                :-))

                m,
                .y.

                ----------------------------------
                What is home without Plumtree's Potted Meat?
                Incomplete.
                • lyche1 Re: Jesu... 19.05.03, 22:26
                  Od razu widać kto czytywał tylko erotyczne fragmenty - a żałuj - książka jest
                  po prostu super :)
            • aiszaa chcę n/t 19.05.03, 22:21
              • ydorius poszło n/t 19.05.03, 22:31

                m,
                .y.

                ----------------------------------
                What is home without Plumtree's Potted Meat?
                Incomplete.
                • Gość: Aisza i doszło, i juz wiem! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 22:53
                  ale nie powiem!
                  odpowiedziałam na priva
                  A
                  • ydorius Re: i doszło, i juz wiem! 19.05.03, 22:58

                    "Wiem" to kiepskie określenie.
                    Jest takie... zamknięte :-)))

                    odpisałem.

                    m,
                    .y.

                    ----------------------------------
                    What is home without Plumtree's Potted Meat?
                    Incomplete.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka