snoepje
23.04.07, 14:28
Wczoraj strasznie poklocilam sie ze swoim facetem. Chyba byla to najgorsza
klotnia jaka mielismy kiedykolwiek. A w zasadzie poszlo o to, ze w sobote
bylismy na imprezie u znajomych i jak wiadomo alkohol lal sie litrami. Otoz
na tej imprezie byla pewna dziewczyna, ktora w bardzo bezczelny sposob bila
na mojego faceta. Ja rozmawialam z ludzmi i najzwyczajniej na swiecie ten
moment jak ta dziewczyna probowala pocalowac mojego faceta umknal mojej
uwadze. Bylo moze ze 30 osob na tej imprezie, wiec trudno abym non stop
chodzila za swoim facetem i go pilnowala. Po imrezie wrocilismy do domu. W
miedzyczasie on opowiedzial mi co sie stalo na tej imprezie, a ja tylko
zrobilam wielkie oczy, bo bylam zupelnie tego nieswiadoma. Moj facet zrobil
mi karczemna awanture o to, ze nie dalam zadnej reakcjii na to, ze ona na
niego bila i przez to on ma wrazenie, ze nawet jakby sie bzykneli to mnie by
to nie obchodzilo...a ja po prostu bylam nieswiadoma tego co sie dzieje...i
tak sie strasznie o to poklocilismy, ze G.przeniosl sie dzisiaj spac na
kanape. W sumie jak mnie dzisiaj rano odwozil na uczelnie to sie
pogodzilismy, ale nadal czuje sie strasznie zle z tym...ohhh...chcialam sie
wyzalic...